Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku

Urgon 04 Oct 2021 09:27 3225 23
Computer Controls
  • Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku
    Jest to typowy przedstawiciel budżetowych zasilaczy impulsowych do pracowni elektronika-amatora. Zasilacze te występują w dość szerokiej gamie napięć i prądów wyjściowych. Wariant D oferuje wyświetlacze trzycyfrowe, co ogranicza rozdzielczość wyświetlania napięcia do 100mV, prądu do 10mA. Wariant DF ma wyświetlacze czterocyfrowe, co daje rozdzielczość wyświetlania napięcia 10mV, prądu 1mA. Zasilacze są dostępne w następujących wariantach:
    15V/5A, 15V/10A;
    30V/3A, 30V/5A, 30V/10A;
    60V/2A, 60V/3A, 60V/5A.
    Seria D oferuje jeszcze wariant 120V/1A, 120V/2A i 120V/3A.

    Parametry zasilacza są adekwatne do jego przeznaczenia i ceny. Producent zapewnia, iż zasilacz oferuje:
    dokładność wskazań napięcia ±1% + 1 cyfra;
    dokładność wskazań prądu ±1% + 2 cyfry;
    poziom tętnień i szumów ≤1% Vp-p;
    regulację mocy ≤1% + 10mV;
    regulacja obciążenia ≤1% + 10mV.
    Zasilacz waży 1,4kg, czyli jest bardzo lekki.

    Poza oznaczeniem na panelu frontowym i ostrzeżeniem, że to produkt China Export do użytku w domu i by go nie wyrzucać do kosza, nie znajdziemy żadnej tabliczki znamionowej ani innej nalepki informacyjnej. Obudowa jest wykonana z cienkiej blachy, panel przedni zaś z dość grubego plastiku. W panelu przednim oraz w podstawie znajdują się otwory wentylacyjne, z tyłu zaś jest nieduży wentylator. Rozkręcenie obudowy nie stanowi problemu - bardziej się obawiam, że wkręty przestaną "trzymać" z powodu wątpliwej jakości gwintowania otworów w cienkiej blasze.

    Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku


    Po zdjęciu obudowy ukazuje główna płytka zasilacza oraz okablowanie. Wszystkie przewody z wyjątkiem uziemienia mają złącza, przewód uziemiający przykręcony jest do płyty zasilacza w dolnym lewym narożniku. Jest tu niewielki bałagan, i nikt nie postarał się o jakąś sensowną organizację przewodów, by nie zasłaniały otworów wentylacyjnych.


    Przedni panel

    Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku


    Panel zawiera woltomierz i amperomierz, cztery potencjometry, syglanizację CV/CC, gniazda bananowe połączony nienajgrubszymi przewodami z główną płytką zasilacza. Płytki nie demontowałem, gdyż wszystko, co interesujące, jest widoczne z tyłu. Ponadto miałem ograniczony czas na ten demontaż.

    Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku


    Sercem układu pomiarowego jest mikrokontroler N76E003AT20 firmy Nuvoton. Mikrokontroler ten jest na układzie 8051, a zestaw instrukcji jest w pełni kompatybilny z MCS-51. Układ posiada 18kb pamięci wewnętrznej, z czego aż 4kb może być przypisane do funkcji bootloadera. Mikrokontroler zasila stabilizator AMS1117.

    Unikalną cechą tego mikrokontrolera jest dwunastobitowy przetwornik ADC oferujący 8 kanałów pomiarowych i dość rozbudowany system automatycznego inicjowania konwersji. Jako napięcie odniesienia służy napięcie zasilania mikrokontrolera, ale konwerter może dokonać pomiaru napięcia wewnętrznego źródła typu band-gap, by zmierzyć wartość napięcia zasilania. Źródło to ma typowe napięcia 1,22V, ale może się wahać od 1,17V do 1,3V. Sam przetwornik też nie jest jakoś wybitnie dokładny, bo wg. noty różne błędy wynoszą:

    DNL - 4LSB;
    INL - ±3LSB;
    Błąd offsetu - ±2LSB;
    Sumaryczny, nieuregulowany błąd - 8LSB;


    W układzie pomiarowym pracuje też precyzyjny wzmacniacz operacyjny OP07C od Texas Instruments. Napięcie niezrównoważenia wynosi tylko 60µV, dryft termiczny tylko 0,5µV/°C, prąd polaryzacji wynosi ±1,8nA. Całkiem dobrze, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z relatywnie tanim zasilaczem. W tej części płytki znajdują się też dwa potencjometry kalibracyjne pomiaru napięcia i prądu. Przy mikrokontrolerze znajdują się dwa niezapełnione złącza, prawdopodobnie służą do programowania i kalibracji układu.

    Za obsługę wyświetlaczy LED odpowiada specjalizowany układ TM1640 od Titan Micro Electronics. Układ ten kontroluje wyświetlacze siedmiosegmentowe LED do 16 cyfr, w wersji ze wspólną katodą i wspólną anodą, reguluje też ich jasność za pomocą PWM, a z mikrokontrolerem komunikuje się przez bardzo prosty interfejs szeregowy.


    Płytka główna zasilacza

    Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku


    Płytka umocowana jest do kawałka blachy aluminiowej, która to blacha pełni funkcję radiatora. W dolnym lewym narożniku brakuje wkrętu, bo trzyma on przy okazji oczko na końcu przewodu uziemienia. Całą dolną część płytki zajmuje klasyczny układ zasilania przetwornicy typu półmostek. Po prawej podłączony jest przewód zasilania przez przełącznik na panelu frontowym, po lewej zaś przełącznik zwierający jedną gałąź prostownika do punktu między kondensatorami tworzącymi pojemnościową część półmostka. Przełącznik na tylnym panelu zwiera te dwa punkty ze sobą, gdy ustawiony jest na 115V.

    Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku


    Tuż nad filtrem wejściowym EMI zbudowanym z dławika sprzężonego i dwóch kondensatorów MKT (klasyka tanich zasilaczy komputerowych) znajduje się przetwornica pomocnicza. Sercem jej jest zintegrowany kontroler TinySwitch III TNY277GN od Power Integrations. Układ pozwala na budowę bardzo prostych przetwornic typu flyback o mocy do 18W, i z tym właśnie mamy tu do czynienia - prostą przetwornicą generującą napięcia pomocnicze dla części analogowej zasilacza. Poza samym układem scalonym widać też transformator flyback (z czerwoną taśmą) i transoptor tuż poniżej tego transformatora. Zdarza się, że ten układ ulega awarii w tej serii zasilaczy, co objawia się kompletnym brakiem reakcji na włączenie zasilania.

    Wyżej zaś znajduje się transformator sterujący tranzystorami wykonawczymi (zielona taśma), a na lewo od niego elementy towarzyszące typowemu układowi przełączania tranzystorów. Same tranzystory znajdują się po drugiej stronie transformatora głównego, więc kluczowe połączenia biegną pod nim.

    Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku


    Sercem całego zasilacza jest zajmująca większość płytki przetwornica półmostkowa sterowana przez klasyczny układ TL494C od Texas Instruments. Dodatkowo jest tu też wzmacniacz operacyjny LM358 od STMicroelectronics, który współpracując z TL431C realizuje ograniczenie prądowe i regulację napięcia. Wartości maksymalne napięcia i prądu są regulowane za pomocą pary potencjometrów montażowych i pary rezystorów. Rezystory ustalają wartość zgrubną, potencjometry dokładną. Do pomiaru prądu służą dwie pętle z drutu oporowego - rozwiązanie często spotykane w multimetrach - pozwala uniknąć kosztowniejszych rezystorów pomiarowych albo przekładników prądowych. Trochę niefortunnie rezystory pomiarowe znajdują się tuż obok kondensatorów wyjściowych. Tutaj też znajduje się gniazdo przewodów wiodących do gniazd bananowych na frontowym panelu. Niżej jest gniazdo do frontowego panelu - jak widać, jest możliwość dodania dodatkowych połączeń, prawdopodobnie dla innych modeli zasilacza. Niżej znajduje się gniazdo i układ zasilania wentylatora - jego prędkość obrotowa zależy od temperatury radiatora przy tranzystorach wykonawczych.

    Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku


    Przy lewej krawędzi płytki znajdziemy trzy tranzystory: Q2 i Q3 to tranzystory wykonawcze półmostka. Q1 wydaje się być aktywnym prostownikiem po stronie wtórnej, który być może pracuje też jako regulator liniowy o niewielkim spadku napięcia (multiplikator pojemności?). Dioda D1 jest prawdopodobnie czujnikiem temperatury radiatora. Całą górną krawędź płytki zajmuje układ filtracyjny składający się z dużego dławika, kondensatorów ceramicznych i dwóch kondensatorów elektrolitycznych, o których wspominałem wyżej.


    Podsumowanie

    Jestem pozytywnie zaskoczony jakością wykonania elektroniki. Mechanicznie jednak mam poważne wątpliwości o wytrzymałość - obawiam się, że gniazda bananowe umocowane w plastikowym panelu mogą się z niego wyłamać. Jeden z wkrętów obudowy już się nie trzyma w blasze, a wystarczyło jedno odkręcenie by gwint zerwać. Wyświetlacz LED, choć niezbyt wysoki, okazał się o wiele czytelniejszy, niż wersja LCD w moim drugim zasilaczu.

    Mój zasilacz kosztował mnie 200 złotych z groszami, z wysyłką do Polski. Obecnie trochę zdrożał i już kosztuje 260 złotych. W Polsce można kupić wariant D za 181 złotych. Wzrost ceny związany jest z kryzysem na rynku miedzi, i uderza jeszcze mocniej w zasilacze liniowe, które są droższe właśnie ze względu na duży transformator sieciowy. Wanptek KPS305D/DF moim zdaniem jest całkiem dobrą propozycją dla elektronika-amatora, a i znajdzie też miejsce w pracowni serwisanta.

    Z chęcią też porównałbym wnętrze tego zasilacza z wnętrzami modeli oferujących inne napięcia i moce, szczególnie z KPS3010DF (30V/10A) i KPS1203D (120V/3A).

    A Wy co sądzicie o takich konstrukcjach? Macie warsztatowe zasilacze impulsowe w swoich pracowniach? A może planujecie zakup takiego zasilacza? Podzielcie się w komentarzach.

    Cool! Ranking DIY
    About Author
    Urgon
    Editor
    Offline 
    Has specialization in: projektowanie pcb, tłumaczenie, mikrokontrolery PIC
    Urgon wrote 5097 posts with rating 932, helped 191 times. Live in city Garwolin. Been with us since 2008 year.
  • Computer Controls
  • #2
    viayner
    Level 41  
    Witam,
    zeby sie o nim wypowiedziec brakuje mi w sumie najwaznejszego, analizy napiec wyjsciowych, czyli przykladowo:
    - dokladnosc i precyzja ustawienia napiecia/pradu
    - dokladnosc utrzymania napiecia i pradu
    - tetnenia i szumy na wyjsciu
    nie te podane w materialach marketingowych a te realne zmerzone.
    Pozdrawiam
  • Computer Controls
  • #3
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Przeprowadziłem teraz kilka podstawowych pomiarów z pomocą multimetru Aneng AN870.

    Ustawiłem napięcie 0V - multimetr podaje ~12mV ±1,5mV
    Obróciłem pokrętło dokładnej regulacji w prawo - multimetr pokazuje tyle samo.
    Ustawiłem napięcie 1,00V. Multimetr podaje 1,0078V ±10µV.
    Ustawiłem ograniczenie prądowe na 100mA. Multimetr na zakresie 20A podaje 0,1000A ±100µA.
    Na zakresie mA miernik wskazuje 100,48mA ±50µA.

    Następnie ustawiłem napięcie 5V i prąd 200mA. Multimetr pokazał 5,025V i 202.5mA. Gdy ustawiłem napięcie tak, by na multimetrze było równo 5.000V, na zasilaczu było 4,999V.
    Powtórzyłem tę procedurę dla prądu - na ekranie mam 0,197-0,198A.

    Następnie skręciłem regulację zgrubną napięcia maksymalnie w prawo, a dokładną w lewo. Na ekranie 28,72V, na multimetrze 28,73V ±10mV. Skręciłem regulację dokładną maksymalnie w prawo. Na wskaźniku 31,50V ±10mV, na multimetrze 31,51V ±10mV.

    Ustawiłem napięcie na 1V, skręciłem regulację prądu zgrubną w prawo, dokładną w lewo. Na zasilaczu jest 4,764A, multimetr podaje 4,798A. Skręciłem potencjometr regulacji dokładnej w prawo. Na wskaźniku 5,150A, na multimetrze 5,195A, tego ostatniego wyniku nie jestem pewien, bo przepływ prądu przez bocznik podgrzewa go, co wpływa na wskazania.

    Od strony użytkowej problemem jest nieliniowe i wrażliwe zachowanie regulatorów. By dokładnie ustawić żądane napięcie co do miliwolta czy miliampera, pokrętło regulacji dokładnej obraca się o ułamki stopnia. Ale to nie jest zasilacz laboratoryjny, tylko warsztatowy, dokładność do 1%, jak pokazały pomiary, jest zgodna z danymi producenta. Wskaźniki napięcia i prądu pracują też ekstremalnie wolno - odświeżanie na poziomie jednej sekundy. Podobnie redukcja napięcia z wyższego na niższe bez obciążenia działa strasznie wolno - spore pojemności w środku i brak czegoś, co by szybciej je rozładowało w rozsądnym czasie...

    By sprawdzić szumy i tętnienia potrzebuję odkopać oscyloskop, albo kupić w końcu mój wymarzony DSO. Z tym drugim mógłbym tez sprawdzić odpowiedź skokową zasilacza.
  • #4
    Thunderacer
    Level 17  
    Urgon wrote:
    Z tym drugim mógłbym tez sprawdzić odpowiedź skokową zasilacza.


    Do tego przydałoby się jeszcze konkretne, sterowane obciążenie DC...
  • #6
    Thunderacer
    Level 17  
    Grzegorz_madera wrote:
    Jak tak patrzę na zdjęcia i czytam opis to jest to praktycznie to samo co mój Nice Power, tylko w innej obudowie.


    Zmiana obudowy, to i tak dużo. Większość tych tanich zasilaczy różni się tylko "marką" i naklejkami na obudowie. A wszystko, to i tak najczęściej kiepska kopia jakiegoś markowego zasilacza.
  • #7
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Chińskie zasilacze liniowe warsztatowe/laboratoryjne też są robione na jedno kopyto. Zwykle na tym samym układzie, na którym budowano zasilacze 50 lat temu...
  • #8
    slavo666
    Level 18  
    Z zewnątrz wygląda prawie identycznie jak LUTSOL KPS305D, który kupiłem z 5 lat temu. Mój egzemplarz generalnie działa dobrze do tej pory, ale nie używam go w warsztacie, bo jest zbyt toporny, wolny w działaniu i nie posiada wielu niezbędnych dla mnie funkcji. Leży w garażu i służy do dorywczego zasilenia prostych urządzeń czy podładowania akumulatora i w tych zadaniach spisuje się bardzo dobrze.
    W warsztacie elektronicznym nie schodzę i nie polecam nic poniżej Korada KA3005D.
  • #9
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Slavo666, możesz zrobić zdjęcie wnętrza swojego zasilacza i je tu wrzucić w celach porównawczych?
  • #10
    hetm4n
    Level 20  
    Ja posiadam model nps3010. Zakupiłem za 200zl u majfriendow. Jestem mega zadowolony. Jak na domowe użytkowanie polecam. Podłączałem nawet do zasilania wzmacniaczy audio i nie było żadnych zakłóceń w dźwięku.

    Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku Zasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środkuZasilacz warsztatowy Wanptek KPS305DF w środku
  • #12
    OldSkull
    Level 28  
    Próbowałeś go obciążać blisko maksimum? albo chociaż na około 25-26V i maksymalny prąd. Ten transformator wygląda kiepsko.
  • #13
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Zasilacz ma moc około 150W i pojedyncze napięcie wyjściowe. Jestem całkowicie pewien, że transformator jest adekwatny do mocy. Na moje oko wygląda na EDT34, albo o rozmiar mniejszy, a EDT34 spokojnie do 300-350W wystarczy. Zwłaszcza jak przetwornica pracuje na wyższej częstotliwości.
    Raz rozbierałem zasilacz ATX 150W, który miał transformator EI33 bodaj, czyli o połowę mniejszy od tego...
  • #15
    Olkus
    Level 23  
    Urgon wrote:
    A może planujecie zakup takiego zasilacza?

    Mam zamiar kupić zasilacz Zhaoxin RXN-305D Black 2 32V/5A 160W. Opinie ma dobre, zobaczymy jak się sprawdzi w praktyce

    To co jest na minus dla większości tych zasilaczy to najgorsze możliwe elektrolity. Pewnie trzeba będzie wymienić po krótkim czasie używania. Jedynie zasilacz prezentowany przez @slavo666 ma kondensatory dobrej jakości (nichicon i nippon-chemicon) co jest zdecydowanym plusem tego modelu.

    Pozdrawiam,
    A.
  • #16
    CMS
    Administrator of HydePark
    Olkus wrote:
    ma kondensatory dobrej jakości (nichicon i nippon-chemicon)


    Oj tutaj bym nie zawierzał nawet w to co widzę :)

    Zobaczcie sobie np, taki filmik:



    O "Nicponiach Kemikonach", jest jakoś w okolicach 14 minuty.
  • #17
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Na "oryginalnych podróbkach" Rolexa robią ciężki szmal w Chinach, to dlaczego by nie mieli na podrobionych kondensatorach? Podobnie z "malowankami" pożądanych scalaków i tranzystorów. Zresztą chińskie klony nRF24L01 działają lepiej pod pewnymi względami od oryginałów, bo oryginały miały błąd w krzemie, przez co nie do końca były zgodne z notą. Podróbki są zgodne w stu procentach...

    Taka ciekawostka się też wyłania: na zdjęciach od kolegów mamy trzy inne zasilacze, podobne do mojego. Jeden różni się tylko marką na obudowie i na PCB, drugi ma inną płytkę mierników, trzeci ma inną płytkę główną. Przypuszczam, że wszystkie powstały w jednej fabryce na podstawie jednego projektu, tylko na zamówienie różnych hurtowników. Jak zresztą większość chińskich wyrobów...
  • #18
    Olkus
    Level 23  
    CMS wrote:
    Olkus wrote:
    ma kondensatory dobrej jakości (nichicon i nippon-chemicon)


    Oj tutaj bym nie zawierzał nawet w to co widzę

    Zobaczcie sobie np, taki filmik:


    Akurat te w zasilaczu z postu #14 wyglądają na oryginały, choć po zdjęciu to nie wiadomo do końca.
    Z drugiej strony chyba taniej (lub podobny koszt) jest kupić oryginały niż męczyć się z robieniem "podrybek" bardzo zbliżonych wyglądem do oryginału...

    CMS wrote:
    O "Nicponiach Kemikonach"...


    :D :D :D

    Pozdrawiam,
    A.
  • #19
    Urgon
    Editor
    AVE...

    A ja się nie przejmuję jakością kondensatorów w zasilaczu warsztatowym. Wymiana nie jest problematyczna, a w najgorszym razie wadliwy kondensator uwali któryś z aż trzech tranzystorów w tym układzie. Choć to mało prawdopodobne, bo widziałem masę zasilaczy ATX, gdzie uwalony kondensator w gałęzi 12V nie uszkadzał niczego innego...

    A koszt zrobienia podróbki markowego kondensatora to koszt nadruku na folii, która na tym kondensatorze się znajduje, czyli nie ma absolutnie żadnego wpływu na koszty produkcji...
  • #20
    Olkus
    Level 23  
    Urgon wrote:
    A ja się nie przejmuję jakością kondensatorów w zasilaczu warsztatowym.


    Ja osobiście wolę mieć elementy dobrej jakości, bynajmniej nie trzeba będzie wymieniać.

    Urgon wrote:
    A koszt zrobienia podróbki markowego kondensatora to koszt nadruku na folii, która na tym kondensatorze się znajduje, czyli nie ma absolutnie żadnego wpływu na koszty produkcji...


    Ale jeśli ma wyglądać jak oryginał to trzeba się postarać, a to też kosztuje.

    Pozdrawiam,
    A.
  • #21
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Czarnolistowe zasilacze z kiepskimi elektrolitami działają miesiącami po kilka godzin dziennie, pod dużym obciążeniem i w podwyższonej temperaturze, zanim się "wysypią". W zasilaczu warsztatowym mogą przetrwać lata bez problemów. Zwłaszcza że konstrukcja tu pokazana ma aktywne chłodzenie i dobrą separację kondensatorów od źródeł ciepła - nie licząc boczników, ale te raczej nie nagrzewają się mocno...

    Co do podrabiania oznaczeń na kondensatorach, to powiedz mi, czy trudno by Ci było zdjąć folię z oryginału, rozprostować ją, przepuścić przez skaner i poświęcić godzinkę na obróbkę w pirackiej kopii Photoshopa? Wierz mi, jeśli mogą zarobić kilka dolców na tysiącu podrobionych kondensatorów, to będą je podrabiać...

    Parę lat temu była spora afera po tym, jak na rynku pojawiły się podrobione orzechy włoskie. Całe ciężarówki podróbek. Chińczycy delikatnie otwierali każdy orzech, wydłubywali środek, wklejali do skorupki kamyk, nakrętkę lub kilka podkładek i ostrożnie sklejali orzech. I sprzedali przynajmniej kilkanaście ton takich orzechów...
  • #22
    CMS
    Administrator of HydePark
    Widziałem kiedyś nawet filmik jak powstają takie orzeszki.
    Nie tylko orzechy podrabiali skubańce, co powiecie na jajka, wołowinę, zielony groszek, mleko dla niemowląt, sól, pieprz, czy ryż...
    https://www.odkrywamyzakryte.com/chinskie-podrobki-zywnosci/
  • #23
    Olkus
    Level 23  
    Urgon wrote:
    Czarnolistowe zasilacze z kiepskimi elektrolitami działają miesiącami po kilka godzin dziennie, pod dużym obciążeniem i w podwyższonej temperaturze, zanim się "wysypią". W zasilaczu warsztatowym mogą przetrwać lata bez problemów.


    Miałem ostatnio trochę zasilaczy ATX o mocach deklarowanych 500W (niezbyt wierzę w to 500W), i właśnie kondensatory takie jak w prezentowanym zasilaczu (ten sam producent) były przyczyną awarii.

    Urgon wrote:
    Co do podrabiania oznaczeń na kondensatorach, to powiedz mi, czy trudno by Ci było zdjąć folię z oryginału, rozprostować ją, przepuścić przez skaner i poświęcić godzinkę na obróbkę w pirackiej kopii Photoshopa? Wierz mi, jeśli mogą zarobić kilka dolców na tysiącu podrobionych kondensatorów, to będą je podrabiać...


    Trudno zdjąć folii by nie było, tylko muszą zgadzać się wymiary, odcień koloru folii i napisów, taniej i szybciej by było wstawić kondensatory chociażby z odzysku.
    Oczywiście, jeśli mogą zarobić na podróbach to będą je niestety robić, a nie świadomy użytkownik będzie to kupować...

    Urgon wrote:
    Parę lat temu była spora afera po tym, jak na rynku pojawiły się podrobione orzechy włoskie. Całe ciężarówki podróbek. Chińczycy delikatnie otwierali każdy orzech, wydłubywali środek, wklejali do skorupki kamyk, nakrętkę lub kilka podkładek i ostrożnie sklejali orzech. I sprzedali przynajmniej kilkanaście ton takich orzechów...


    Nawet nie wiedziałem, ale podrabianie orzechów to już przesada.

    CMS wrote:
    Nie tylko orzechy podrabiali skubańce, co powiecie na jajka, wołowinę, zielony groszek, mleko dla niemowląt, sól, pieprz, czy ryż...


    8-O No po prostu brak słów, by podrabiać jedzenie to szczyt wszystkiego, to nie czasy wojny gdy dodawano trocin do chleba...

    Pozdrawiam,
    A.
  • #24
    szeryf3
    Level 22  
    Fajny opis i to dość szczegółowy.
    Co do samego zasilacza, cena dość ciekawa jak na zasilacz warsztatowy i podejrzewam, że on dość długo posłuży w pracy.