Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.

398216 Usunięty 14 Oct 2021 13:22 2910 38
Termopasty
  • Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane. Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.
    Kolejny odcinek (krótki, mam nadzieję) dotyczyć będzie dość ważnego zagadnienia - gwintowania otworów.
    Niby - przynajmniej z pozoru - nic trudnego: wiercimy otwór, bierzemy jakiś gwintownik i kręcimy...
    W praktyce (a wierzcie mi - wiem coś o tym) wygląda to jednak inaczej - gwintownik nie chce "załapać" pierwszego zwoju, gwint się nie udaje, bo jakiś krzywy (zwłaszcza w blachach), albo ukręca się gwintownik w najmniej oczekiwanym momencie (przeważnie jeden z ostatnich gwintowanych otworów w radiatorze) - czemu?
    Przyczyn może być kilka:
    Po pierwsze od razu na początku musimy wiedzieć, co chcemy gwintować - blachę, "pucek" (pręt sztaba większej grubości), otwór przelotowy czy ślepy i (chyba najważniejsze) jaki materiał?
    Może na początek to, z czym ja osobiście miałem najwięcej problemów - rzecz działa się w latach 80-tych zaraz po ukończeniu szkoły (technikum elektromechaniczne), gdy napakowany wiedzą, dumny z cenzurki i mający (jak mi się wydawało) każdą wiedzę wykutą na blachę - rozpoczynam wymarzoną pracę, w domu zaś zaczynam bardziej na poważnie zajmować się swoim życiowym hobby - elektroniką audio. Właśnie nabyłem drogą kupna komplet gwintowników M3 ("pokręcajkę" miałem) z zamiarem nagwintowania (no właśnie...) radiatora pod mocowanie tranzystorów. Tranzystory - najlepsze wówczas 2N3055 radiator wystany w kolejce w jakimś Bomis'ie kawał szyny o przekroju podwójnej "choinki" - wszystko dokładnie wymierzone, napunktowane i powiercone. Co prawda z wierceniem coś chyba nie tak było - może wiertło tępe - bo jakoś dziwnie te otwory wyglądały, ale co tam. Gwintuję - dokładnie jak mnie uczono. Kropla oleju, trzy obroty w prawo, jeden w lewo, trzy w prawo, jeden w lewo, trzy w pra... no, nie trzy, a dwa i TRACH - gwintownik pękł zostając w 1/3 w otworze - zakleszczony tak, ze żadna siła go nie wyjmie... Co zrobiłem nie tak? No, chyba nic, wszystko zgodnie z tym, co mnie uczyli...
    Następnego dnia w poniedziałek w pracy spotykam Pana Stasia (taka "Złota Rączka", ale w sprawach mechanicznych - konstruktor z PZL bodajże. Już osiągnięty wiek emerytalny, ale że nie lubił się nudzić - na 3/4 etatu się załapał) - opowiadam więc Panu Stasiowi, co i jak - ten mnie wysłuchał i mówi: "Teoria teorią, ale żeby zrobić coś dobrze, trzeba zdobyć wiedzę". Trochę mnie zmroziło: jak to?! Przecież skończyłem technikum, zaliczyłem wszystkie przedmioty na co najmniej "dobry" (faktycznie to dużo wiercenia nie było na warsztatach, a gwintowanie znałem tylko z tego, co w książce i na lekcji), więc chyba coś umiem?
    Okazało się , że nie umiem nic. Przynajmniej z gwintowania i obróbki aluminium.
    Pan Stasio wygrzebał z szuflady gwintownik maszynowy, założył do futerka wiertarki stołowej ustawionej na najmniejsze obroty, dał mi przewiercony kawałek płaskownika aluminiowego grubości 5mm i mówi "Gwintujesz". Jak to? Mam gwintować jednym gwintownikiem, a co z lewymi obrotami? A co z chłodzeniem?
    Pan Stasio ze stoickim spokojem na to: "Gwintownik moczysz w denaturacie i jedziesz". No dobra - myślę sobie - nie mój gwintownik, więc nie moja strata. Przyłożyłem gwintownik ociekający "dyktą" do płaskownika i... i leciutko jak w masło zagłębił się w otworze, wyszedł z drugiej strony płaskownika i wesoło podskakując zameldował o wykonaniu zadania. Wyłączyłem wiertarkę, odkręciłem gwintownik, oglądam otwór - WZORCOWO nagwintowany otwór.
    Od tamtej pory nauczyłem się dwóch ważnych rzeczy - "Teoria teorią, ale najpierw musisz się nauczyć" i druga "Aluminium wiercisz i gwintujesz tylko na denaturat"
    Chodzi tu o coś nieco innego niż zapewnienie smarowania - jak przy gwintowaniu stali. Chodzi o maksymalnie szybkie i skuteczne odprowadzenie ciepła z wierconego/gwintowanego materiału do denaturatu - każdy kto kiedykolwiek miał do czynienia z IPA, czy denaturatem wie, że kropla na ręce wywołuje od razu wrażenie chłodu, a jak się nań dmuchnie - nawet zimna. Alkohol paruje tak szybko, a że przy tym potrzebuje odebrać ciepło z otoczenia - masz schłodzoną dłoń. Tak samo jest w wypadku metalu o stosunkowo niskiej temperaturze uplastycznienia jak aluminium - metal podczas obróbki nagrzewa się punktowo tak, że zaczyna się normalnie "kleić" - jeśli nie odbierzemy ciepła z miejsca skrawania ostrzem wiertła czy gwintownika - wiór powstający "sklei się" z metalem i zaklinuje otwór do tego stopnia, że wiertło/gwintownik można ukręcić - bo sklejone wióry skutecznie je zablokują.
    Zaraz po powrocie do domu sprawdziłem, czy naprawdę "trzeba się nauczyć", wywierciłem (oczywiście na denaturat) nowy otwór w miejsce tego z ułamanym gwintownikiem, przedmuchałem otwór - srebrzy się pięknie wewnątrz, a nie jak poprzednie matowo szare. Gwintownik maszynowy (pożyczony od Pana Stasia) z pewną nieśmiałością mocuję w wiertarce (BOSCH made in CELMA - wiertarka Celmy na licencji Boscha) ustawionej na niższe obroty i... i po sekundzie gwintownik przeszedł na wylot bez problemu i co najważniejsze - nie pękł! Wykręcam z uchwytu gwintownik oglądam gwint - śliczny jak "fabryczny" (jak się potem okazało nawet ładniejszy).
    Tak więc - człowiek się całe życie uczy, a i tak głupi umiera...
    Takie patenty znają tylko starzy ślusarze, a ponieważ w PZL większość elementów robione jest z aluminium lotniczego (twardsza wersja stopu aluminium wzbogacona o dodatki innych metali w tym cynku miedzi i - wybaczcie - nie wiem czym i w jakich proporcjach jeszcze) - nie dziwota, że Pan Stasio miał to w małym palcu...

    No dobrze - tyle tytułem wstępu, czas na trochę obrazków:
    Czym różni się gwintownik maszynowy od zwykłego zestawu?
    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.
    Po pierwsze ma w sobie te trzy gwintowniki na raz; tyle, że następujące po sobie od czubka - najpierw zgrubny (czyli zaznaczający w otworze przebieg gwintu - dość płytko wycinający gwint), potem właściwy (już z ostrzejszymi krawędziami szczytów nitki gwintu) i wykańczający - jak sama nazwa wskazuje "dopieszczający" niejako kształt nitki gwintu. (Uwaga - w zależności od mistrza, który wiedzę przekazuje, mogą być inne nazwy).

    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.
    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.

    Gwintowniki mają oznaczenia kolejności użycia w postaci pasków - jeden pasek - gwintownik zgrubny/zdzierak, dwa paski właściwy/pośredni i trzy paski lub brak paska - gwintownik wykończający/wykańczak. Są też gwintowniki, gdzie zestaw składa się tylko z dwóch sztuk - jeden pasek to oczywiście zdzierak, a brak paska - wykańczak.

    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.

    W wypadku gwintownika maszynowego istotne są dwie rzeczy - precyzja wykonania (niestety - jak ktoś kiedyś kupił gwintownik rzemieślniczo wykonany - wie o czym mówię) i odpowiednio ukształtowane ostrza - gwintowniki maszynowe są pod tym względem bardziej "agresywne".
    Można oczywiście i gwintować "normalnymi" gwintownikami - wtedy najczęściej mamy zestaw 3 sztuk (czasem 2 - wtedy mamy tylko wstępny i wykańczający), można i ręcznie "Pokręcajką"

    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane. Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.

    i wkrętarką (bo mamy dziś taką możliwość i zamiast za każdym razem wyciągać gwintownik z uchwytu przełączyć na lewe obroty), ale nie polecam - zwłaszcza początkującym z "niepewną" ręką - gwintowniki (wszystkie) muszą po pierwsze "załapać" poprzednio wyciętą nitkę gwintu, a po drugie być ustawione pod takim samym (PROSTYM!) kątem w stosunku do gwintowanego materiału. W takim wypadku lepszym jest mimo wszystko gwintownik maszynowy.

    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.

    Ważna sprawa! Im metal wiercony/gwintowany bardziej miękki, tym narzędzie musi być ostrzejsze. Jeżeli więc planujemy wiercenie /gwintowanie różnych materiałów - np. stali i aluminium - dobrze mieć osobne gwintowniki do aluminium a osobne do stali - nawet kilka otworków w stali tępi ostrze na tyle, że w aluminium gwintownik może się już zakleszczyć. Równie ważne - smarowanie/chłodzenie - do aluminium denaturat może niekoniecznie (dzisiejsze wyroby "dyktopodobne" z prawdziwym Denaturatem mają niewiele wspólnego), ale IPA świetnie się do tego celu nadaje. Do twardszych metali - polecam olej - może być silnikowy, a lepiej oliwa do maszyn precyzyjnych - ma tę zaletę, że jest przeważnie od razu sprzedawana w buteleczce z aplikatorem umożliwiającym aplikację kropli oliwy bezpośrednio na wiertło/gwintownik lub do otworu - mniej się zużyje, a i mniej do czyszczenia będzie. Do IPA można albo kupić w aptece buteleczkę ze stożkowym korkiem z malutką dziurką i szczelną zakrętką lub wykorzystać po spirytusie salicylowym czy innym specyfiku w podobnym opakowaniu.

    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane. Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane. Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.

    Ja np. używam ostatnio buteleczki z aplikatorem, jaka mi została po farbowaniu włosów (nie, nie swoich - Żony...).
    Takie niby nic, a świetnie ułatwia pracę - przy okazji na dłużej starcza; kropla, a nie np. pędzel maczany w IPA i potem pół stołu/biurka w IPA czy (gorzej!) oleju...

    No fajnie, coś wiemy o samym gwintowaniu, a czy są gwintowniki do jakichś konkretnych zastosowań (metali)?
    Oczywiście:

    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.

    Z tym, że po pierwsze - dostanie (kupno) gwintowników do np. aluminium może być kłopotliwe (tylko sklepy specjalistyczne), a po drugie z praktyki mogę powiedzieć jak wcześniej - po dwa gwintowniki - jeden z przeznaczeniem tylko do aluminium, miedzi, a drugi do stali. Poza tym, że kłopot dostać to w dodatku w naszej - bądź co bądź amatorskim zastosowaniu nie widzę sensu, by aż tak profesjonalnie podchodzić do tematu. Z kilkudziesięciu lat praktyki mogę powiedzieć, że wydzielone gwintowniki do aluminium i niemieszanie ich z tymi do stali wystarcza.
    Kolejny etap - a w zasadzie temat, od którego powinniśmy zacząć, to wybranie średnicy wiertła w zależności od wybranego gwintownika.
    Tu również można korzystać z gotowych tabel:

    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.

    A można sobie sprawę uprościć zapamiętując tylko jedną cyfrę - 8 - a raczej 0,8. Wystarczy średnicę gwintownika (śruby, jakiej chcemy użyć) pomnożyć przez 0,8 i wynik pokaże nam z wystarczającą dokładnością średnicę wiertła - wystarczającą w najczęściej amatorsko wykorzystywanych gwintach - czyli M3, M4 i ewentualnie M5.
    Przykładowo mamy użyć śruby M3: 3x0,8=2,4mm. lub M4: 4x0,8=3,2mm.
    W wypadku większych i mniejszych średnic gwintów różnice pomiędzy "tabelowymi" a obliczonymi "na kolanie" mogą (i najczęściej tak jest) wpływać na tyle znacząco (a nawet klinować gwintownik lub uniemożliwić "załapanie" pierwszej nitki gwintu), że lepiej stosować się do tabelki.
    Na koniec jeszcze jedno - otwory "ślepe" (nieprzelotowe) i otwory przelotowe - czy gwintowniki do nich czymś się różnią?
    Tak. Różnią się - najprościej ujmując - te do ślepych mają nacięcia gwintu spiralne, a dla przelotowych proste:

    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.

    Górny i dolny to gwintowniki do otworów przelotowych, środkowe do otworów ślepych.
    Oczywiście nic raczej nie stoi na przeszkodzie, by używać ich zamiennie, jednak trzeba pamiętać, że skręcony gwintownik ma lepszą zdolność usuwania wiórów z gwintowanego otworu - gwintując taki otwór gwintownikiem "ślepym", należy co jakiś czas (da się wyczuć zwiększenie oporu) wycofywać gwintownikiem z otworu, czyścić gwintownik z opiłków i wprowadzać od nowa, uważając, by trafić w już wycięty gwint. W sumie taka metoda dobrze się sprawdza również w wypadku gwintowników ślepych w ślepych otworach - umożliwi aplikację kolejnej kropli IPA czy oliwy.
    O gwintowaniu prętów pisać chyba już nie trzeba - zasady co do doboru chłodziwa są takie same, narzynki nie mają typów "ślepych czy przelotowych" z wiadomych względów ( :) ) należy tylko pamiętać o średnicy gwintowanego pręta - ten musi się zgadzać ze średnicą gwintu... :) No i oczywiście pozostaje nam "pokręcajka" do narzynek ręczna... ;)
    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.
    - jeśli korzystamy z różnych średnic zewnętrznych narzynek - dopasowana do otworu w pokręcajcie.
    Powodzenia.
    Pozdrawiam.

    Cool! Ranking DIY
    Can you write similar article? Send message to me and you will get SD card 64GB.
    About Author
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Offline 
    Has specialization in: Hodowla marchewki wysokopiennej
    398216 Usunięty wrote 26019 posts with rating 3956, helped 3210 times. Been with us since 2015 year.
  • Termopasty
  • #2
    SylwekK
    Level 31  
    Odkąd poznałem gwintownikii maszynowe te zwykłe poszły w zapomnienie. Nawet zwykle tanie chińskie z ali lepiej się sprawują.
    Przy okazji... gwintowane w aluminium to jeszcze nic, blacha nierdzewna daje w kość. W tej nie jeden gwintownik urwałem :)
  • #4
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Mówisz, ze gwintowanie aluminium to nic... Przypomniał mi się incydent gdy musiałem nagwintować pręt o przekroju kwadratowym z t.zw. "Twardego aluminium" (coś pośredniego między aluminium czystym, a duraluminium) otwory wewnętrzne wzdłuż pręta na głębokość ok. 40mm. W domowych warunkach - nierealne - raz, że pręty długości ok. 20 cm więc trudno raczej podstawić pod wiertarkę na statywie, "z ręki" w ogóle nie do zrobienia, no i nagwintowane otwory musiały być idealnie w środku .
    Znalazłem (jak się potem okazało) "Fachowca", który się podjął za ustaloną opłatę wykonać to w tych 60 sztukach (w sumie 120 nagwintowanych otworów M4 w prętach o przekroju 8x8mm). Praca miała mu zająć trzy dni - po dwóch tygodniach udało mi się wreszcie odebrać te pręty... Czemu? Bo ukręcał po kolei kilkanaście gwintowników. Czemu ukręcał? Bo gwintował na ... łój. Nie wiem doprawdy skąd wziął taką informację, w każdym razie w efekcie nie za bardzo mu się ta robota opłaciła... Prócz poukręcanych gwintowników musiał dokupić pręty bo za cholerę tych ukręconych fragmentów nie dało się usunąć z otworów.
    Jak się zapytałem na co gwintował (bo końce prętów upaprane jakąś tłustą mazią) - ni mogłem uwierzyć (bo już wtedy byłem mądry... ;) ) a jak zapytałem czemu nie na denaturat to z kolei on się zdziwił. Z tego co wiem wypróbował patent z denaturatem i nie mógł się nadziwić, ze on - stary fachman o tym nie wiedział a ja (wówczas 22 latek) o tym wiedziałem.
    Summa summarum - i tak z roboty zadowolony nie byłem - mimo tokarki z cztero-szczękowym uchwytem otwory nie były w osi, a ich głębokości (gwintu) były co najmniej o 1/3 za płytkie. Stąd też i kolejna maksyma - "Chcesz zrobić dobrze? Zrób to sam..."
  • Termopasty
  • #5
    E8600
    Level 39  
    Jeśli ktoś ma dużo gwintowania warto się wyposażyć w smarowidło pod nazwą Terebor.

    Co do gwintowania na łój lub smalec to pamiętam to z praktyk w technikum np. gwintowanie rur hydraulicznych na tokarce. Słoik z smalcem i brzeszczot do nanoszenia był na obróbce skrawaniem bardzo popularny.

    W artykule zabrakło, że bardzo ważna przy gwintowaniu długich otworów jest zachowanie osiowości gwintownika względem otworu co gwintując z reki wcale nie jest proste. Są nawet specjalne prowadniki do narzynek i gwintowników. Duża odchyłka od osi otworu może skończyć się na zakleszczonym lub ułamanym gwintowniku.

    Przy otworach przelotowych czasem warto sobie odpuścić wykańczak szczególnie w miękkich metalach np. aluminium bowiem nadmiernie luzuje gwint ale to jest moje zdanie.
  • #6
    398216 Usunięty
    Level 43  
    E8600 wrote:
    W artykule zabrakło, że bardzo ważna przy gwintowaniu długich otworów jest zachowanie osiowości gwintownika względem otworu
    398216 Usunięty wrote:
    gwintowniki (wszystkie) muszą po pierwsze "załapać" poprzednio wyciętą nitkę gwintu, a po drugie być ustawione pod takim samym (PROSTYM!) kątem w stosunku do gwintowanego materiału.
    E8600 wrote:
    Co do gwintowania na łój lub smalec to pamiętam to z praktyk w technikum np. gwintowanie rur hydraulicznych na tokarce.
    Do gwintowania stalowych elementów jak najbardziej - ale nie do aluminium.
    E8600 wrote:
    Przy otworach przelotowych czasem warto sobie odpuścić wykańczak szczególnie w miękkich metalach np. aluminium bowiem nadmiernie luzuje gwint
    Wiele zależy też od jakości gwintu śrub... Śruby z gwintem wygniatanym na zdezelowanej "gwinciarce" (a zwłaszcza małe średnice) bardzo często odbiegają kształtem gwintu od idealnego. Od jakiegoś czasu jednak nie stosuję śrub kiepskiej jakości (bo ich się nie sprzedaje) - całe szczęście i pod tym względem wiele się poprawiło. Takie coś jak piszesz (z pomijaniem "trójki") często stosowałem ale za komuny...
  • #7
    Stefan_2000
    Level 18  
    A ja jeszcze dorzucę wygniataki czyli gwintowniki bezwiórowe. Używałem do otworów w aluminiowych radiatorach i wydaje mi się, że dają wytrzymalszy gwint niż zwykłe gwintowniki.
  • #8
    vorlog
    Level 36  
    Przy wykonywaniu gwintów w aluminium i jego stopach (dotyczy również miedzi i jej stopów) korzystam ze staroświeckiego denaturatu- doskonale chłodzi materiał, który przestaje się "lepić" do narzędzia.
    Do gwintowania w stalach nierdzewnych, zwłaszcza kwasoodpornych, przewidziane są specjalne gwnitowniki/narzynki i odpowiednia pasta smarująca. Byłem świadkiem swego czasu, jak Duńczyk z serwisu fabrycznego firmy Bilwinco jednym gwintownikiem maszynowym M8 i z pomocą mocnej wkrętarki wykonał ok. 100 mocowań w płaskowniku #8mm, ze stali kwasoodpornej klasy "spożywczej". Mam od niego nawet taki gwintownik, który dał mi w prezencie :)
    V.
  • #10
    vorlog
    Level 36  
    Przeznaczone są do wykonywania gwintów w blachach, profilach itd- niezłe rozwiązanie, ale nie za 35zł/kpl. :D
    No chyba, że na jednorazową robotę.
    @398216usuniety , doczepię się (jak zwykle)- zmień może w tytule "problemy" na "zagadnienia"- problemy to miewają nastoletnie cichodajki, nie zastanawiające się nad skutkami swego postępowania :P
    V.
  • #11
    robokop
    Moderator of Cars
    vorlog wrote:
    Mam od niego nawet taki gwintownik, który dał mi w prezencie
    Zwykłe HSS, pokryte albo powłoką TIN albo ZrCN (obie tak samo żółte).
    vorlog wrote:
    Przeznaczone są do wykonywania gwintów w blachach, profilach itd- niezłe rozwiązanie, ale nie za 35zł/kp
    Raczej w miękkich materiałach typu tworzywa sztuczne, alu itp. Masowo używane przez gazowników samochodowych, do osadzania dysz wtryskiwaczy w kolektorach. Nie nadają się do twardych materiałów i głebokich otworów - bo prędkość skrawania wiertła, jest mniejsza niż skok gwintu.
  • #12
    ewoo
    Level 27  
    vorlog wrote:
    Przy wykonywaniu gwintów w aluminium i jego stopach (dotyczy również miedzi i jej stopów) korzystam ze staroświeckiego denaturatu- doskonale chłodzi materiał, który przestaje się "lepić" do narzędzia.


    Czy to samo tyczy się toczenia. Mam pręt fi 20 z jakiegoś stopu aluminium i toczenie to masakra, nóż nie odcina wióra tylko "pcha go przed sobą po materiale" Nie miałem pojęcia o denaturacie, toczyłem na sucho, stosowałem emulgol i kicha, alu zostawało przyklejone nawet do płytki noża.

    Dodano po 2 [minuty]:

    398216 Usunięty wrote:
    a lepiej oliwa do maszyn precyzyjnych


    Wiercąc w stali będzie lepsza niż emulsja z emulgolu?
  • #13
    SylwekK
    Level 31  
    Stefan_2000 wrote:
    A ja jeszcze dorzucę wygniataki czyli gwintowniki bezwiórowe. Używałem do otworów w aluminiowych radiatorach i wydaje mi się, że dają wytrzymalszy gwint niż zwykłe gwintowniki.

    Mieliśmy takie na zakładzie gdzie pracowałem na CNC. Trochę ciężko mi sobie wyobrazić pracę ręczną, ale w maszynie robiły rewelacyjne gwinty. Istotne bardzo jest aby otwór dokładnie mieścił się w zalecanej tolerancji dla takiego gwintownika.
  • #15
    szeryf3
    Level 23  
    Fajny temat. Niby prosty, a jednak nie.
    Denaturat mam zawsze pod ręką, ale nie wiedziałem, że w celu gwintowania aluminium należy go użyć.
    Tabelkę pobrałem bo ona się przyda w przyszłości.
  • #16
    vorlog
    Level 36  
    szeryf3 wrote:
    Denaturat mam zawsze pod ręką

    Oczywiście, nie wnikam dlaczego :D
    Na poważnie- zarówno ja jak inni koledzy, którzy w swoim czasie dłubali w energetyce/elektrotechnice większych mocy pamiętamy jak cięło się szyny aluminiowe do rozdzielni elektrycznych, gdzie szyna miewała 10mm grubości i ze 100mm szerokości (lub w pobliżu)- jeden jechał piłką do metalu, drugi polewał denaturatem. Szło jak po maśle.
    V.
  • #17
    Trabi
    Level 36  
    SylwekK wrote:
    ...blacha nierdzewna daje w kość. W tej nie jeden gwintownik urwałem...

    Dobre smarowanie to podstawa. Niestety nie każdy olej zda egzamin przy kwasówce. Osobiście - a zdarza mi się gwintować sporo "kwasu" - używam albo tzw. chłodziwa do maszyn (olej z wodą) lub..... jadalnego oleju rzepakowego :) . Ten drugi zaskakująco łatwo i dobrze zmniejsza opory gwintowania. Od kilku lat nie pamiętam, żebym jakiś gwintownik złamał.
  • #18
    398216 Usunięty
    Level 43  
    vorlog wrote:
    zmień może w tytule "problemy" na "zagadnienia"
    Wybacz, ale tym r4azem nie posłucham. Po pierwsze słowo to ("Problemy") dotyczy tytułu przewodniego cyklu artykułów. Po drugie uważam, ze dla wielu użytkowników omawiane w tym cyklu zagadnienia są problemami, a po trzecie - licencja poetica... ;)
    ewoo wrote:
    Czy to samo tyczy się toczenia.
    Dotyczy to chyba każdej obróbki skrawającej materiał . Należy jednak pamiętać że IPA, czy denaturat (nadal odradzam współczesne produkty "denaturatopodobne" - tylko nieliczne są na bazie IPA bez dodatków różnych śmierdzących świństw) jest łatwopalny i przy jego używaniu należy zachować odpowiednie środki ostrożności!
    ewoo wrote:
    Wiercąc w stali będzie lepsza niż emulsja z emulgolu?
    Nie każdy amator ma w domu olej emulgujący. Dlatego podałem jako przykład łatwo dostępny w każdym sklepie z elektroniką (w małych buteleczkach z aplikatorem również) oliwę do maszyn precyzyjnych. Ostatecznie nikt raczej w domu nie prowadzi produkcji na masową skalę i nie wierci/gwintuje/skrawa w ilościach przemysłowych elementów stalowych - kilkadziesiąt otworów nagwintować raz na jakiś czas to wszystko, a do takich zastosowań oliwa w zupełności wystarcza.
    szeryf3 wrote:
    Tabelkę pobrałem bo ona się przyda w przyszłości.
    Cieszę się, ze pomogłem w jakiś sposób. Do gwintowania otworów w aluminium czy miedzi jednak lepiej moim zdaniem (puryści zaraz zaprotestują zapewne) używać przelicznika 0,8. Chodzi właśnie o swego rodzaju "zapas" na poprawnie wycięty gwint. W każdym razie w mojej kilkudziesięcioletniej praktyce wychodzi, że gwintując miękkie metale korzystniej używać nieco mniejszego (niż wskazuje tabelka) otworu. Gwint jest "mocniejszy" i trudniej go zerwać.
    vorlog wrote:
    jeden jechał piłką do metalu, drugi polewał denaturatem. Szło jak po maśle.
    Wcześniej o tym nie wspominałem, z racji na dość duże utrudnienie takiego sposobu cięcia w domu. Sam kilkukrotnie miałem okazję się o tym przekonać - trzecia ręka nie zawsze jest pod ręką... ;)
    Trabi wrote:
    używam albo tzw. chłodziwa do maszyn (olej z wodą) lub..... jadalnego oleju rzepakowego

    O chłodziwie pisałem, natomiast co do oleju rzepakowego; osobiście mam uraz do stosowania jakichkolwiek olei roślinnych. Może i faktycznie "robi robotę" ale pozostawiony na dłuższy czas (a nie zawsze udaje się wymyć jego resztki ze wszelkich zakamarków) lubi sobie zaschnąć - najpierw tworzy glut lepki i zbierający zewsząd kurz a potem potrafi wręcz skamienieć skutecznie utrudniając np. odkręcenie śruby jeśli skamielina powstanie na powierzchni gwintu.
    Trabi wrote:
    Od kilku lat nie pamiętam, żebym jakiś gwintownik złamał.
    Ja również... :)
  • #19
    E8600
    Level 39  
    398216 Usunięty wrote:
    W każdym razie w mojej kilkudziesięcioletniej praktyce wychodzi, że gwintując miękkie metale korzystniej używać nieco mniejszego (niż wskazuje tabelka) otworu. Gwint jest "mocniejszy" i trudniej go zerwać.

    O podobny efekt mi chodziło z odpuszczeniem sobie gwintownika wykańczającego za ostateczną kalibrację gwintu robi wkręcona śruba w przypadku materiałów miękkich ale czasem również stali (wkręcona twarda śruba nagniata i utwardza gwint). Należy jednak pamiętać aby nie robić takiego zabiegu przy miękkich śrubach bo zwyczajnie mogą się ukręcić.

    Piszecie o problematycznym gwintowaniu aluminium ale moim zdaniem niektóre tworzywa sztuczne są gorsze. Tak wiem są metalowe tulejki ale czasem trzeba również nagwintować np. głęboki otwór w ciągliwym tworzywie.
  • #20
    vorlog
    Level 36  
    Jak dotrę do chałupy po robocie, to pokażę ciekawe gwintowniki, pozwalające na "regulację" pasowania gwintu :)
    EDIT:
    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.
    Ruskie, ponaddwudziestoletnie gwintowniki z lekkim stożkiem w części narzędziowej, cholernie twarde, mękoliłem nimi w różnych materiałach. W przypadku otworów nieprzelotowych można, odpowiednio głęboko wjeżdżając, uzyskać mniej lub bardziej ciasny gwint.
    V.
  • #21
    398216 Usunięty
    Level 43  
    W ABS czy polistyrenie można gwintować tak samo jak w aluminium - kropla IPA pomaga na "klejenie się" plastiku - jedyne co to trzeba gwintować na mniejszych obrotach.
    No i oczywiście gwint w plastiku nigdy nie będzie tak wytrzymały jak chociażby w aluminium, jednak do mocowania lekkich elementów, płytek itp. wystarcza.
  • #22
    vorlog
    Level 36  
    W tworzywach nigdy nie stosowałem smarowania, ale pod warunkiem naprawdę ostrego/nowego narzędzia.
    Zresztą, w elastycznym tworzywie (ertalon, poliamid, polistyren, również rozmaite odmiany teflonu) gwint wykonany tępym, zużytym narzedziem, będzie bardzo ciasny/niedocięty.
    V.
  • #24
    Macosmail
    Level 34  
    398216 Usunięty wrote:
    Przypomniał mi się incydent gdy musiałem nagwintować pręt o przekroju kwadratowym z t.zw. "Twardego aluminium" (coś pośredniego między aluminium czystym, a duraluminium) otwory wewnętrzne wzdłuż pręta na głębokość ok. 40mm. W domowych warunkach - nierealne - raz, że pręty długości ok. 20 cm więc trudno raczej podstawić pod wiertarkę na statywie, "z ręki" w ogóle nie do zrobienia, no i nagwintowane otwory musiały być idealnie w środku .


    To jest bardzo prosta praca, ale na tokarce.
    Warto jeszcze dodać, że są gwintowniki do otworów przelotowych i nieprzelotowych. Te drugie kierują wiór na zewnątrz tzn w "górę".
  • #25
    Azog_Plugawy
    Level 15  
    Cześć. Jeśli mogę dodać coś od siebie, to chciałbym wspomnieć o czymś takim jak nitonakrętki, nie zawsze materiał, w którym chcemy zrobić gwint jest na tyle gruby by zmieściły się chociaż 2,3 zwoje gwintu. Wtedy można zastosować system z linku (przykład)
    https://allegro.pl/oferta/nitownica-reczna-do...MItvvahM_O8wIV4W1vBB3Y8AMsEAQYASABEgJy0_D_BwE
    Prosty montaż, wystarczy wywiercić odpowiedni otwór . Zestaw cenowo bardzo konkurencyjny w stosunku do gwintowników/narzynek.
  • #26
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Macosmail wrote:
    Warto jeszcze dodać, że są gwintowniki do otworów przelotowych i nieprzelotowych. Te drugie kierują wiór na zewnątrz tzn w "górę".
    Pisałem o tym - proszę uważniej czytać. :)
    vorlog wrote:
    W tworzywach nigdy nie stosowałem smarowania,
    Spróbuj. Zwłaszcza w wypadku gdy trzeba nagwintować jakiś "słupek" czy wspornik o długim gwincie.
    Azog_Plugawy wrote:
    chciałbym wspomnieć o czymś takim jak nitonakrętki
    O ile dobrze pamiętam w jakimś już wcześniej napisanym artykule coś wspominałem o tym "wynalazku". Kłopot w tym, że wymaga on specjalnego narzędzia a i same nitonakrętki muszą być dopasowane do konkretnych zastosowań (np. wpuszczane lub do głębszych otworów). A co do "prostego montażu"... :)
    Gwintownik ma tu przewagę w cenie i prostocie użycia - nawet z przyrządem osadzenie nitonakrętki jest dość upierdliwe.
    W wypadku gdy mam obawy co do trwałości gwintu (cienka blacha) i wtedy gdy jest to możliwe stosuję patent podpatrzony na forum - lutowanie nakrętki do blachy, lub laminatu od wewnątrz. Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane. Do lutowania dobrze użyć topnika do lutowania stali - np.TS-81 (lutuje się dobrze nawet kwasoodporną!). Wada (bo zaleta jest raczej oczywista) to to, że należy po lutowaniu dobrze wyszorować okolice lutowania by pozbyć się jego (topnika) resztek (jest dość agresywny!), no i co logiczne nie bardzo można przylutować nakrętkę do aluminium (chociaż są i do tego specjalne patenty).
  • #28
    Azog_Plugawy
    Level 15  
    398216 Usunięty wrote:
    lutowanie nakrętki do blachy, lub laminatu od wewnątrz. Do lutowania dobrze użyć topnika do lutowania stali - np.TS-81 (lutuje się dobrze nawet kwasoodporną!). Wada (bo zaleta jest raczej oczywista) to to, że należy po lutowaniu dobrze wyszorować okolice lutowania by pozbyć się jego (topnika) resztek (jest dość agresywny!), no i co logiczne nie bardzo można przylutować nakrętkę do aluminium (chociaż są i do tego specjalne patenty).

    Zwiekszasz sobie niepotrzebnie poziom trudności, specjalny topnik specjalna kolba do lutowania, i to wszystko lepsze od wywiercenia otworu i zaprasowania nitonakrętki, ładnie czysto i bez szorowania pasty. Zestaw który podlinkowałem jest za 86pln i ma po 20 sztuk pięciu różnych rozmiarów nakrętek w komplecie, włącznie z praską.
  • #29
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Azog_Plugawy wrote:
    Zwiekszasz sobie niepotrzebnie poziom trudności, specjalny topnik specjalna kolba do lutowania, i to wszystko lepsze od wywiercenia otworu i zaprasowania nitonakrętki, ładnie czysto i bez szorowania pasty.
    Wiesz, zależy kto co lubi. Nitonakrętka w pewnych okolicznościach ma przewagę -= to oczywiste, jednak nadal uważam, że stopień trudności w wypadku lutowania jest mniejszy. Topnik - potrzebny tylko w wypadku blachy stalowej (chociaż i to nie zawsze - lutowałem nakrętki do dużego arkusza cienkiej (0.8mm) blachy stalowej przy użyciu zwykłej cyny ołowiowej. Nakrętka przykręcona śrubą w odpowiedni8m otworze i rozgrzana nas=d gazem w kuchni - polutowanie 10 nakrętek zajęło mi może 10 minut plus 3 minuty na wstępie dokręcenie (co by się nie ruszała podczas lutowania). Czy to (w porównaniu do nitonakrętek) dużo? Wątpię.
    Poza tym - jeśli masz cienką blachę nie zastosujesz nitonakrętki z łbem wpuszczanym - a zwykły jednak "odstaje" od blachy i nie zawsze jest to korzystne, czy nawet możliwe. W wypadku nakrętki lutowanej nie ma to znaczenia (grubość blachy).
    Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane. Problemy mechaniczne elektronika - Jak zrobić obudowę? Połączenia gwintowane.
    A co kto wybierze... to niech sam podejmie decyzję. Aha - jeszcze jedno - w zestawie masz po 20 sztuk z każdego rodzaju? A co jak się skończą? Zawsze tak jest w wypadku zestawów że na początku wychodzi tanio i prosto. Jak skończą się dołączone elementy "startowe" (w tym wypadku nitonakrętki) okazuje się, ze albo trzeba kupić określona (dużą) ilość albo odpowiednich (np. wpuszczanych) nie ma , albo na przesyłkę trzeba czekać (koszt przesyłki również trzeba uwzględnić) - dla nakrętki lutowanej w większości wypadków nie trzeba nic kupować - lutowanie nakrętki M3 wykonuję zwykłą lutownicą 50W a o topniku wspomniałem bo z nim jest łatwiej uzyskać poprawne połączenie, co wcale nie znaczy, że jest niezbędnie konieczny.
  • #30
    robokop
    Moderator of Cars
    Panowie moi, gwintowanie w blasze, z technicznej strony to szczyt druciarstwa - co utrzyma gwint w ściance grubości ~1mm? Niewiele. raptem wypadnie 1, może dwa zwoje gwintu - do łączenia takich detali służą blachowkręty, same robiące sobie gwint- a raczej wyciskające go. Żeby gwint w blasze miał sens, otwór musiałby być wyciskany, nie wiercony - wtedy materiał z otworu rozkłada się po bokach otworu pogrubiając niejako ściankę. Lutowanie nakrętek - owszem, dobra pewna metoda, tyle że pracochłonna, do tego mięciutka cyna słabo trzyma nakrętkę - istnieje ryzyko oderwania. Profesjonalnie stosuje się zgrzewanie. Aczkolwiek zgrzewy też się urywają...