Cześć. Mam taki problem nie z tej ziemi. Otóż miałem malowanie w pokoju. Więc wiadomo. Odłączyło się antenę od TV, wymontowało kontakt ze ściany itp. Wiemy jak to wygląda. Jak podłączyłem wszystko z powrotem okazało się, że antena nie ma sygnału. Zero odzewu. Antenę mam na strychu - taką starą siatkową i do pokoju idzie kablem koncentrycznym przez sufit. W pokoju przedłuża się złączką i idzie do takiego rozgałęziacza, bo są pod nią podpięte dwa TV. Uznałem, że może wina tej złączki, bo jakaś dziwna taka i coś tam było połamane. Kupiłem nową z beczką i nic. Sprawdziłem wszystkie kable, zasilacz, porobiłem nowe wtyki wszędzie i nic. Co ciekawe jak trzymałem sam kabel antenowy od TV w ręku to był jakiś tam zasięg i np. jeden MUX odbierał. Tak samo jak trzymałem go w obcęgach, albo łączyłem w palcach z anteną na strychu. Nie ogarniam o co tu chodzi. Gdzie tu sens. Jak podłączam normalnie to BRAK SYGNAŁU. Na próbę ojciec użył innego kabla od samej anteny do TV i podobno też nie działało. Obecnie TV odbiera na jednym MUX bez żadnej anteny podłączonej. Tak sam w sobie. Przed malowaniem wszystko było ok. Jakieś sugestie? Matka już tak truję, że nie może oglądać, że zaraz mnie coś trafi.