Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Harmoniczne - opowiadanie z okazji wiadomego święta...

Madrik 01 Nov 2021 14:44 366 4
IGE-XAO
  • #1
    Madrik
    moderator of Robotics
    Harmoniczne - opowiadanie z okazji wiadomego święta...

    Co jest kurde! Sobota jest...
    - Spojrzałem na zegarek – Do tego noc jeszcze! - Co by nie mówić, normalny człowiek w sobotę o ósmej rano jeszcze śpi...

    Smartfon jednak nie dawał za wygraną. A ja po raz kolejny przeklinałem pomysł udekorowania służbowego numeru popularnym utworem pewnego metalowego zespołu.
    Kiedyś wydawało mi się, że ostry jazgot i wrzaski, uchronią mnie przed nieodebranymi połączeniami. O ja naiwny.

    Chcąc, nie chcąc, zwlokłem się z ciepłego wyrka i sięgnąłem po bezduszny kafel z plastiku i szkła.

    - Iksiński... Słucham.

    Głos po drugiej stronie dał się rozpoznać od razu. Henio.

    - Mareczku! Jak dobrze, że już nie śpisz. Słuchaj robota jest! Znajomy ma problem i polecono mu ciebie.

    - To niech wezwie elektryka. Ja śpię.
    - Dowcipny jak zawsze. Ubieraj się i jedziemy.
    - Samochód mam w remoncie. Płyn w kierunkowskazie sfermentował...
    - Uuuu... Jeszcze cię trzyma? Pewnie poprawiłeś wieczorem. Dobra. Będę u ciebie za 20 minut.

    Godzinę później siedzieliśmy w biurze administratora jednego z większych biurowców w Warszawie. Sam zainteresowany chodził po pokoju i machał plikiem faktur.

    - Naprawdę nie rozumiem! Od dwóch miesięcy przychodzą nam faktury, na grube tysiące. W tym miesiącu dostaliśmy ponad dwa razy więcej niż normalnie!
    Patrz pan, Zużycie na minimum, a faktura za dystrybucję w kosmos! Jakim cudem się pytam! Jak tak dalej pójdzie, to i jak pójdę! Z torbami!

    Westchnąłem. - Mogę zobaczyć te faktury?

    - A proszę! Ale w tych tabelkach to nawet ja się nie mogę rozeznać.

    Spojrzałem na plik faktur. Jak to dla dużego odbiorcy. Faktura na kilka kartek, pozycji kilkadziesiąt. Pewnie jakby poszukał, to znalazł by też taką odpowiedzialną za układ gwiazd. Jednak już miałem jakieś doświadczenie i szybko przeleciałem poszczególne pozycje.

    - Właściwie, za prąd płaci pan niedużo. Kary panu dowalili...
    - Jakie kary! Za co?!
    - O tu. Te pozycje, za energię bierną. Dwadzieścia trzy tysiące, czterysta osiemnaście złotych z groszami... Za ostatni miesiąc.
    - Jaką energię bierną? Mów pan po ludzku! Oszaleję...
    - Tu panu nic nie poradzę. Musimy po prostu sprawdzić sieć. Gdzie jest główna rozdzielnia?
    - Zaraz panów zaprowadzę. Tylko błagam coś zróbcie... Odwdzięczę się.

    Uzgodniliśmy warunki umowy i zaprowadził nas, czyli mnie i Henia, do rozdzielni w piwnicach.

    Pomieszczenie nie było duże. Niedaleko stała komora transformatora, którego monotonne buczenie przenikało ściany. Poza tym, pusto, cicho spokojnie. Rozdzielnia zalana była sztucznym światłem, a kilka szaf rozdzielczych dopełniało umeblowania, a za całą dekorację robił kącik ze sprzętem PPOŻ i dwa plakaty, jeden ze schematem zasilania WZL-ta, drugi promował zasady BHP.

    Henio sprawnie otworzył szafy, z których jedna okazała się baterią kompensacyjną. Od razu rzuciło mi się w oczy to, że nie pracowała.

    - Wiem, pan – Zwróciłem się do administratora – Za kompensację energii biernej, odpowiada ta szafa. Musimy ją dokładnie sprawdzić. Henio przyniesie sprzęt z samochodu i zajmie to pewnie z godzinkę.

    Administrator poszedł na kawę, uspokoić skołatane nerwy. Fachowcy zajęli się problemem, mógł wrócić do swoich papierów.

    Razem z Heniem, dość szybko obejrzeliśmy baterię.
    - Nic. Styczniki nie sklejone, kondensatory całe, prąd praktycznie zerowy... Nie pracuje.
    - To czemu bije w „pojemnościówkę”?
    - Wiadomo, pewnie regulator coś nie tak.

    Mały panelik z wyświetlaczem sterował pracą całej baterii. Wystarczyło wejść w menu, ale już sam wyświetlacz pokazywał podstawowe rzeczy.
    - Wyjścia otwarte. Patrz... Tangens... Kotangens... Gamma...
    - Dziwne...
    - Dziwne, nie dziwne. Skocz do samochodu, podłączmy analizator i niech sobie pracuje. Zobaczymy co się dzieje.

    Kilka minut po podłączeniu analizatora sieci, znowu wpadł administrator.
    Zastał nas wpatrzonych w ekranik pokryty siecią wykresów.

    - I jak leci, Panowie?
    - Podłączyliśmy taki komputerek do analizy. Musi popracować z godzinkę, żeby nam powiedzieć co się dzieje. Mamy trochę wolnego czasu.
    - To zapraszam na górę. Herbatka jest i kawa...

    Cóż, elektryk też człowiek, poszliśmy.

    Aromat kawy unosił się wokół nas. Administrator brylował towarzysko i utrzymywał rozmowę.
    - Wiecie panowie, jak bez kawy to w ogóle padnięty jestem. Jak to w pracy biurowej.
    Uwaga na najwyższym poziomie, wyścig szczurów, ciągłe wyzwania, jak to w korpo...
    No niby ja sam, tak dużo pracy nie mam, ale jednak się udziela.
    Przyjdę do tej roboty, poprzerzucam papiery i dosłownie padam. Muszę kawę wypić... Ale u mnie to nic...
    Powinniście widzieć tych na górze... Teraz to tam pusto. Wszystko na zdalnej pracy siedzi. Wiecie... pandemia, covid...
    Ale dawniej.... Tu panowie, osiem tysięcy ludzi z groszami pracowało.
    Od szóstej rano już niektórzy zaczynali, a byli tacy co o północy wychodzili. Co ta ich robota robiła z nimi. Normalnie chodzące zombie.
    Ale korporacja wymagała. Kasa spora, to i robota poważna. Żadnego leniuchowania. Chorzy byli, a i tak przychodzili do roboty.
    Mówię, wam, raz jeden był taki, że kazał się na noszach przynieść do biura, bo „task na asap”. Mówię wam... prawdziwy Mordor...

    Pociągnąłem łyk kiepskiej kawy. Dobrze, że posłodzić można było. Kawa była okropna, ale też potężnie mocna. Jakiś gatunek przepełniony kofeiną w nieludzkich ilościach. Kopała zdrowo.
    Oczami wyobraźni ujrzałem biurowiec pełny tysięcy korposzczurów, pracujących od rana do wieczora, zapatrzonych w swoje zadania, poddanych tylko jednemu: by zadowolić szefa, a on zadowalał swojego... I tak do samej góry, tam gdzie szef szefów, zadowalał korporację głodną zysków.

    - Przepraszam, ale musimy sprawdzić nasz komputerek. Chodź Henio. Zobaczymy co się nam tu ulęgło.

    Wydrukowaliśmy plik z danymi. Mieli tu całkiem fajną, kolorową drukareczkę. A3. Wykresik się ładnie prezentował. Można byłoby go nawet oprawić w ramkę i powiesić. Plątanina kolorowych linii, niezrozumiałe oznaczenia dla przeciętnego laika. Techniczne dzieło sztuki.

    Harmoniczne - opowiadanie z okazji wiadomego święta...

    Administrator patrzył nam zza pleców.
    - Henio patrz tutaj... I tutaj... A tu się znów pojawia... Widzisz?
    - No... Daje równo. Będziemy szukać od czego? Przecież to zajmie kilka dni, żeby wszystko sprawdzić.

    Administrator się bardzo zainteresował.
    - Co? Co tam wyszło?
    - Harmoniczne szaleją. Macie spore przekompensowanie w pojemnościówce.

    Henio się na mnie dziwnie spojrzał, co bredzę... Ale trzymał gębę na kłódkę. Trochę już razem pracowaliśmy. A ja kontynuowałem...

    - Tu panu bateria nie pomoże, a tylko zaszkodzi. Możemy oczywiście sprawdzić cały wieżowiec, co jest przyczyną, ale podejrzewam, że to klimatyzacja lub serwery. Może coś modyfikowali ci od IT ostatnio?

    - Oni ciągle coś zmieniają... Za nimi nie dojdzie. Da się coś z tym zrobić?

    Teatralnie westchnąłem i udałem, że się zastanawiam.

    - Dławik trzeba założyć... - Spojrzałem na wykres. Zacząłem mamrotać pod nosem... - tangens dobija do gammy, tu spada do zero sześć... Dajmy jakiś zapasik... Myślę, że dwadzieścia kilowarów wystarczy. Henio, ty masz jakąś zaprzyjaźnioną hurtownię... Załatwią ci taki od ręki?

    Henio się zastanowił.

    - Zadzwonię do nich. Ale to trochę zakosztuje... Pewnie z cztery czy pięć tysięcy...
    Administrator machnął ręką.

    - Panie, ja takie coś to w koszty wrzucam. Jak dacie radę zrobić dziś, to dorzucam dwadzieścia procent premii.

    - To zróbmy tak, Henio z panem pojedzie do hurtowni, kupi co potrzeba. Pan weźmie fakturę na siebie. Na moje oko... Jakaś szafeczka na nowy sprzęt, parę metrów kabla... miedziana „stodwudziestka”... Zaciski i jak widzę, z podłączeniem nie będzie problemu. A ja w międzyczasie przygotuję wszystko, żeby to sprawnie podłączyć.

    Pojechali... Spokojnie sięgnąłem do torby z narzędziami i wyciągnąłem woreczek z nietypowym wyposażeniem. Przystąpiłem do pracy.

    Henio wrócił ze sprzętem. Założyliśmy szafkę, podłączyliśmy nowe wyposażenie. Włączyliśmy, sprawdziliśmy jeszcze raz wskazania analizatora. Wykres się zmienił.

    Posprzątaliśmy, Henio pozamykał szafy, a przy okazji chyba dostrzegł moje zmiany, bo dziwnie na mnie spojrzał. Poinstruowaliśmy administratora jak to działa, gdzie wyłączyć i tak dalej. Gdzie na fakturze sprawdzić czy działa poprawnie i „Zakład” się nie przyczepi. Dorzucił nam premie zgodnie z obietnicą i w zasadzie sobota nam minęła.

    Wracaliśmy. Henio w końcu nie wytrzymał.
    - Po co ta szopka z administratorem i kompensacją mocy?
    - Nie uwierzyłby...
    - W co niby by nie uwierzył?
    - W wampira...
    - Co?!
    - No wampir. Zwykły, energetyczny. Zalągł się tam.
    - Bredzisz?
    - Co się dziwisz? Tysiące ludzi harujący jak niewolnicy. Można ich doić z energii jak nigdzie. Nikt się nie zorientuje. A jak ludzi zabrakło, to zgłodniał. Potrzebował energii, więc przyssał się do sieci. Jak myślisz, czemu administrator pił taką mocną kawę? Założę się, że wszyscy tam mają problem ze zmęczeniem.
    - To dlatego zawiązałeś różańce na przewodach do zasilania...
    - Pomoże.
    - I nakleiłeś krzyże z taśmy izolacyjnej?
    - Może pomóc.
    - A butelka wody święconej?
    - Profilaktyka.
    - A czemu podparłeś przewody kijkiem?
    - Ten kijek jest osikowy...
    - To po co ten dławik?
    - Może nie uwierzysz, ale taki wampir energetyczny jest odbiornikiem o charakterze pojemnościowym. Dodaj dławik, to go skompensujesz. Pewnie zużycie trochę wzrośnie, ale i Zakład już nie nałoży kar.
    - Co ty gadasz? Gorzej ci?
    - No i widzisz... Ty nie wierzysz, a chciałbyś, żeby obcy ci uwierzył? A tak ma fakturę, problem z głowy i nie weźmie nas za wariatów.

    Henio coś tam pomamrotał i dał spokój. Odwiózł mnie do domu.
    Jemu też nie powiedziałem... Tak naprawdę potrzebny był ten dławik. Poprawia smak energii i powoduje uzależnienie. Wampir się uzależni od lepszej i łatwiejszej energii i nie będzie atakował i męczył ludzi.





    Wiem z doświadczenia... Sam już jestem uzależniony...



    Harmoniczne - opowiadanie z okazji wiadomego święta...
  • IGE-XAO
  • #2
    And!
    Admin of Design group
    Tak się zastanawiałem czy wpadnie special na halowen i jednak jest :)

    Dobra mieszanka prawdziwego problemu ze stylem, który kojarzy mi się trochę z serią "the other limits" ;)

    P.S. 20kvar to już kawał dławika :D
  • IGE-XAO
  • #3
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    Wampir energetyczny mnie po prostu położył :D @madrik rozwiń tekst do powieści jak to stada takich "prądopijców" wysysają energię z sieci energetycznych co skutkuje blackout'ami.
  • #4
    And!
    Admin of Design group
    Wreszcie jakieś pozytywne opnie po ostatniej serii krytyki :)

    Jedno i drugie jest ważne (powinno być istotne) dla autora, jednak zauważyłem, że ostatnio więcej było oceny tego co uważacie za słabe, natomiast mało tego co się podobało.