Jakiś czas temu prezentowałem podobną naprawę w nieco innym odtwarzaczu JBL: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3677059.html#18583777. Traf chciał że zjawił się nieco inny model także z uszkodzonym gniazdem micro USB. Naprawa na pierwszy rzut oka może wyglądać podobnie jednak uwierzcie, tutaj będzie zdecydowanie trudniej.
Dodatkowo kilku osób chciało aby dokładniej zaprezentować sam proces wymiany gniazda dlatego teraz postaram się to zrobić. Dodatkowo przy wymianie samego złącza zastosuje tylko podstawowe narzędzia i pokaże że nawet przy ich pomocy da się prawidłowo wykonać tą czynność. Odkładamy więc hot air na bok. Tutaj go nie będzie. Jest to ukłon w stronę początkujących którzy często nie dysponują pełnym zapleczem serwisowym. W artykule zobaczymy także jak zbudowane jest to "cudo".
Jak w wielu tego typu konstrukcjach złącza ukryte pod klapką. Od razu widać uszkodzenie.
Wszelkie informację o modelu zawsze należy sprawdzać na tabliczce znamionowej urządzenia. Będą one potrzebne przy np. zamawianiu części. W naszym przypadku mamy ją po wewnętrznej stronie osłony.
Demontaż rozpoczynam od zdjęcia "skorupy".
Najlepiej chyba używać plastikowych narzędzi dedykowanych do tego celu chociaż sam dobrze wiem że sprawdzają się również (lub nawet lepiej) także inne przedmioty.
Ważne aby nie uszkodzić obudowy. Trzeba to robić z wyczuciem. Nie możemy także narzędzia wkładać zbyt głęboko aby nie uszkodzić czegoś w środku.
Podważamy z obu stron.
Cenną informacją przed otwieraniem jest znajomość miejsca występowania oraz sposobu zatrzaskiwania się obudowy. Na poniższych zdjęciach widać jak wyglądają nasze zatrzaski.
Wystające zatrzaski w "skorupie".
Miejsce na zatrzaski w obudowie.
Skorupę delikatnie rozszerzamy i ściągamy. Tak wygląda po demontażu.
Zwróćmy uwagę na trzy wystające, plastikowe bolce. Przy składaniu muszą "wskoczyć" w odpowiednie otwory obudowy.
Kolejny krok to odkręcenie 6 wkrętów trzymających maskownicę. Odkręcamy na razie tylko te zaznaczone strzałkami.
Istotne jest, aby odpowiednie wkręty trafiły później w te same miejsca z których je wykręcaliśmy. Czasem mogą się różnić długością, grubością lub kształtem łba. Wkręcenie nie odpowiedniego może mieć przykre konsekwencję. W naszym przypadku wszystkie wyglądają bardzo podobnie a jednak takie nie są. Dlatego postanowiłem pokazywać gdzie jakie były. Zdjęcia są bardzo przydatne w takich sytuacjach.
Musimy odkręcić jeszcze po dwa z obu stron przy głośnikach.
Widzimy, że tutaj już są inne.
Ściągamy maskownicę uważając na osłonę złącz która musi pozostać na swoim miejscu. Przymocowana jest do dolnej obudowy a nie osłony którą demontujemy.
Widok po wykonaniu kolejnego kroku.
Dopiero po tylu zabiegach jesteśmy w stanie wykonać najważniejszą czynność czyli odłączenie akumulatora. Myślę że wielu o tym zapomina a jest to bardzo istotne. Skutki zbagatelizowania tej operacji mogą być bardzo niebezpieczne.
Aby to zrobić musimy odkręcić z boku membranę. Tą po przeciwnej stronie niż gniazda. Dodatkowo wtyczka zabezpieczona warstwą kleju.
Aby dostać się do naszego złącza musimy odkręcić jeszcze jedną część obudowy. Tą z przyciskami oraz ledowym wskaźnikiem.
Odkręcamy więc 6 pozostałych wkrętów.
Usuwamy wszelkie zanieczyszczenia, brud aby nie dostał się do środka.
Po odkręceniu musimy ją jeszcze delikatnie podważyć. Trzeba bardzo uważać ponieważ między tymi częściami mamy jeszcze białą taśmę połączeniową. Możemy ją zdemontować lub po prostu bardzo uważać aby jej nie zerwać.
Nasza płytka z gniazdem. Niestety producent zdecydowanie nie ułatwił jej demontażu. Z tej strony nie ma wtyczek a jedynie lutowane "kostki".
Zgodnie ze sztuką powinniśmy więc odłączyć przewody z drugiej strony - od płyty głównej.
Odkręcamy więc drugą membranę.
Niestety po odkręceniu mamy dosyć nieciekawy widok... przynajmniej z punktu widzenia serwisanta. Kto miał do czynienia z czymś takim chyba wie o czym piszę. Przewody, wtyczki, PCB pozalewane klejem oraz substancją przypominająca silikon. "Wydłubanie" czegokolwiek w takiej sytuacji jest mocno utrudnione i czasochłonne. Taki widok spotkamy w wielu współczesnych przenośnych sprzętach audio, subwooferach itp.
W tej sytuacji zdecydowałem że najprościej będzie po prostu wylutować PCB na kostkach a nie "walczyć" i usuwać wszystko ze środka.
Pomocne w wylutowaniu będzie dodanie świeżej cyny na pady.
Jest na prawdę ciasno ale udało się to zrobić. Przewodów raczej nie powinnyśmy mocniej wyciągać ponieważ mogą się zerwać. Do odlutowania były dwie kostki - od złącza AUX oraz USB.
Tak wygląda po wylucie.
Na początku wspomniałem że nie będziemy tutaj używać hot air. Oczywiście takie gniazdo można zdemontować na kilka sposobów. Pokazuje tylko jeden z nich.
Odklejamy czarną taśmę na boku laminatu, przynajmniej w tym fragmencie gdzie będziemy lutować. Przy pomocy plecionki rozlutowniczej usuwamy dokładnie cynę z 4 punktów masowych. Nie jest to wcale takie proste ponieważ metalowa obudowa skutecznie odbiera ciepło. No i oczywiście laminat dwustronny także nie ułatwia tego zadania. Pomocne w takich sytuacjach będzie dodanie nieco świeżej cyny.
Spoiwo musi być dokładnie usunięte ze wszystkich 4 punktów, tak aby gniazdo nie trzymało się już w tych miejscach.
Gdy cynę mamy już odessana ze wszystkich 4 "nóżek" w podobny sposób możemy wylutować 5 padów gniazda montowanych powierzchniowo. Może być jednak trudniej dokładnie usunąć cynę w tym przypadku, a nieumiejętne działanie może skończyć się urwaniem ścieżek. Ja akurat w tej sytuacji dodałem nieco świeżego spoiwa na wszystkie pady złącza montowane powierzchniowo i jednocześnie podgrzewając je wyciągnąłem gniazdo podważając z drugiej strony.
W każdym ze sposobów pamiętajmy aby nie topić przypadkowo plastiku gniazda. Nie będzie to na pewno zdrowe dla naszego organizmu.
Trzeba trochę wprawy aby nie uszkodzić laminatu, nie klinować gniazda przy wyciąganiu ale oczywiście da się je w ten sposób wymontować.
Usuwamy spoiwo z pozostałych miejsc, płytkę czyścimy izopropanolem. Widoczne miejsce gdzie mamy uszkodzoną soldermaskę zabezpieczamy lakierem do PCB.
Lutujemy nowe gniazdo. Tutaj warto zaznaczyć, że "nóżki" złącza nie wystają w ogóle na drugą stronę płytki. Dlatego muszą być dobrze przylutowane. Mamy metalizowane otwory i druk dwustronny. Cyna musi być z dwóch stron. Zapewnia to oprócz połączenia elektrycznego także stabilność mechaniczną. Gdy nie będzie się dobrze trzymać po prostu może się urwać przy notorycznym wkładaniu i wyjmowaniu wtyku ładowarki.
Pozostało zalutować pięć padów i gniazdo na swoim miejscu.
Do takich małych płytek przyda się jakiś uchwyt. Zdecydowanie ułatwia pracę.
Najtrudniejszą czynnością w całej tej zabawie okazało się ponowne wlutowanie "kostek". Wszystko przez brak miejsca i bardzo krótko wystające przewody. W pierwszej kolejności znów oczyszczamy piny z nadmiaru cyny, inaczej po prostu nie wejdą w otwory laminatu.
Uzupełniamy czarną taśmę po bokach płytki i montujemy na swoje miejsce.
Montujemy wszystko w odwrotnej kolejności. Nie zapomnijmy podpiąć akumulatora.
Jak widać operacja zakończona sukcesem.
Podsumowanie.
Wymiana tego typu gniazda dla elektronika czy osoby mającej pojęcie o lutowaniu nie powinna być problemem. Nie musimy mieć do tego celu specjalistycznego sprzętu chociaż w niektórych przypadkach na pewno będzie on pomocny. W prezentowanym modelu największy problem stworzył niestety sam producent. Przede wszystkim brak wtyczek przy samej płytce ze złączami ale przede wszystkim "zalanie" wszystkiego klejem. W innym egzemplarzu może zdarzyć się tak, że przewody będą wystawać jeszcze krócej co uniemożliwi zupełnie naprawę w prezentowany sposób. Wtedy jedyna możliwość to usunięcie całości kleju ze środka. Robota której ja osobiście oraz zapewne także wielu serwisantów bardzo nie lubi. Niestety to coraz częstszy widok współczesnych konstrukcji...
Jak w wielu tego typu konstrukcjach złącza ukryte pod klapką. Od razu widać uszkodzenie.
Wszelkie informację o modelu zawsze należy sprawdzać na tabliczce znamionowej urządzenia. Będą one potrzebne przy np. zamawianiu części. W naszym przypadku mamy ją po wewnętrznej stronie osłony.
Demontaż rozpoczynam od zdjęcia "skorupy".
Najlepiej chyba używać plastikowych narzędzi dedykowanych do tego celu chociaż sam dobrze wiem że sprawdzają się również (lub nawet lepiej) także inne przedmioty.
Podważamy z obu stron.
Cenną informacją przed otwieraniem jest znajomość miejsca występowania oraz sposobu zatrzaskiwania się obudowy. Na poniższych zdjęciach widać jak wyglądają nasze zatrzaski.
Wystające zatrzaski w "skorupie".
Miejsce na zatrzaski w obudowie.
Skorupę delikatnie rozszerzamy i ściągamy. Tak wygląda po demontażu.
Zwróćmy uwagę na trzy wystające, plastikowe bolce. Przy składaniu muszą "wskoczyć" w odpowiednie otwory obudowy.
Kolejny krok to odkręcenie 6 wkrętów trzymających maskownicę. Odkręcamy na razie tylko te zaznaczone strzałkami.
Istotne jest, aby odpowiednie wkręty trafiły później w te same miejsca z których je wykręcaliśmy. Czasem mogą się różnić długością, grubością lub kształtem łba. Wkręcenie nie odpowiedniego może mieć przykre konsekwencję. W naszym przypadku wszystkie wyglądają bardzo podobnie a jednak takie nie są. Dlatego postanowiłem pokazywać gdzie jakie były. Zdjęcia są bardzo przydatne w takich sytuacjach.
Musimy odkręcić jeszcze po dwa z obu stron przy głośnikach.
Widzimy, że tutaj już są inne.
Ściągamy maskownicę uważając na osłonę złącz która musi pozostać na swoim miejscu. Przymocowana jest do dolnej obudowy a nie osłony którą demontujemy.
Widok po wykonaniu kolejnego kroku.
Dopiero po tylu zabiegach jesteśmy w stanie wykonać najważniejszą czynność czyli odłączenie akumulatora. Myślę że wielu o tym zapomina a jest to bardzo istotne. Skutki zbagatelizowania tej operacji mogą być bardzo niebezpieczne.
Aby to zrobić musimy odkręcić z boku membranę. Tą po przeciwnej stronie niż gniazda. Dodatkowo wtyczka zabezpieczona warstwą kleju.
Aby dostać się do naszego złącza musimy odkręcić jeszcze jedną część obudowy. Tą z przyciskami oraz ledowym wskaźnikiem.
Odkręcamy więc 6 pozostałych wkrętów.
Usuwamy wszelkie zanieczyszczenia, brud aby nie dostał się do środka.
Po odkręceniu musimy ją jeszcze delikatnie podważyć. Trzeba bardzo uważać ponieważ między tymi częściami mamy jeszcze białą taśmę połączeniową. Możemy ją zdemontować lub po prostu bardzo uważać aby jej nie zerwać.
Nasza płytka z gniazdem. Niestety producent zdecydowanie nie ułatwił jej demontażu. Z tej strony nie ma wtyczek a jedynie lutowane "kostki".
Zgodnie ze sztuką powinniśmy więc odłączyć przewody z drugiej strony - od płyty głównej.
Odkręcamy więc drugą membranę.
Niestety po odkręceniu mamy dosyć nieciekawy widok... przynajmniej z punktu widzenia serwisanta. Kto miał do czynienia z czymś takim chyba wie o czym piszę. Przewody, wtyczki, PCB pozalewane klejem oraz substancją przypominająca silikon. "Wydłubanie" czegokolwiek w takiej sytuacji jest mocno utrudnione i czasochłonne. Taki widok spotkamy w wielu współczesnych przenośnych sprzętach audio, subwooferach itp.
W tej sytuacji zdecydowałem że najprościej będzie po prostu wylutować PCB na kostkach a nie "walczyć" i usuwać wszystko ze środka.
Pomocne w wylutowaniu będzie dodanie świeżej cyny na pady.
Jest na prawdę ciasno ale udało się to zrobić. Przewodów raczej nie powinnyśmy mocniej wyciągać ponieważ mogą się zerwać. Do odlutowania były dwie kostki - od złącza AUX oraz USB.
Tak wygląda po wylucie.
Na początku wspomniałem że nie będziemy tutaj używać hot air. Oczywiście takie gniazdo można zdemontować na kilka sposobów. Pokazuje tylko jeden z nich.
Odklejamy czarną taśmę na boku laminatu, przynajmniej w tym fragmencie gdzie będziemy lutować. Przy pomocy plecionki rozlutowniczej usuwamy dokładnie cynę z 4 punktów masowych. Nie jest to wcale takie proste ponieważ metalowa obudowa skutecznie odbiera ciepło. No i oczywiście laminat dwustronny także nie ułatwia tego zadania. Pomocne w takich sytuacjach będzie dodanie nieco świeżej cyny.
Spoiwo musi być dokładnie usunięte ze wszystkich 4 punktów, tak aby gniazdo nie trzymało się już w tych miejscach.
Gdy cynę mamy już odessana ze wszystkich 4 "nóżek" w podobny sposób możemy wylutować 5 padów gniazda montowanych powierzchniowo. Może być jednak trudniej dokładnie usunąć cynę w tym przypadku, a nieumiejętne działanie może skończyć się urwaniem ścieżek. Ja akurat w tej sytuacji dodałem nieco świeżego spoiwa na wszystkie pady złącza montowane powierzchniowo i jednocześnie podgrzewając je wyciągnąłem gniazdo podważając z drugiej strony.
W każdym ze sposobów pamiętajmy aby nie topić przypadkowo plastiku gniazda. Nie będzie to na pewno zdrowe dla naszego organizmu.
Trzeba trochę wprawy aby nie uszkodzić laminatu, nie klinować gniazda przy wyciąganiu ale oczywiście da się je w ten sposób wymontować.
Usuwamy spoiwo z pozostałych miejsc, płytkę czyścimy izopropanolem. Widoczne miejsce gdzie mamy uszkodzoną soldermaskę zabezpieczamy lakierem do PCB.
Lutujemy nowe gniazdo. Tutaj warto zaznaczyć, że "nóżki" złącza nie wystają w ogóle na drugą stronę płytki. Dlatego muszą być dobrze przylutowane. Mamy metalizowane otwory i druk dwustronny. Cyna musi być z dwóch stron. Zapewnia to oprócz połączenia elektrycznego także stabilność mechaniczną. Gdy nie będzie się dobrze trzymać po prostu może się urwać przy notorycznym wkładaniu i wyjmowaniu wtyku ładowarki.
Pozostało zalutować pięć padów i gniazdo na swoim miejscu.
Do takich małych płytek przyda się jakiś uchwyt. Zdecydowanie ułatwia pracę.
Najtrudniejszą czynnością w całej tej zabawie okazało się ponowne wlutowanie "kostek". Wszystko przez brak miejsca i bardzo krótko wystające przewody. W pierwszej kolejności znów oczyszczamy piny z nadmiaru cyny, inaczej po prostu nie wejdą w otwory laminatu.
Uzupełniamy czarną taśmę po bokach płytki i montujemy na swoje miejsce.
Montujemy wszystko w odwrotnej kolejności. Nie zapomnijmy podpiąć akumulatora.
Jak widać operacja zakończona sukcesem.
Podsumowanie.
Wymiana tego typu gniazda dla elektronika czy osoby mającej pojęcie o lutowaniu nie powinna być problemem. Nie musimy mieć do tego celu specjalistycznego sprzętu chociaż w niektórych przypadkach na pewno będzie on pomocny. W prezentowanym modelu największy problem stworzył niestety sam producent. Przede wszystkim brak wtyczek przy samej płytce ze złączami ale przede wszystkim "zalanie" wszystkiego klejem. W innym egzemplarzu może zdarzyć się tak, że przewody będą wystawać jeszcze krócej co uniemożliwi zupełnie naprawę w prezentowany sposób. Wtedy jedyna możliwość to usunięcie całości kleju ze środka. Robota której ja osobiście oraz zapewne także wielu serwisantów bardzo nie lubi. Niestety to coraz częstszy widok współczesnych konstrukcji...
Fajne? Ranking DIY
