Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

[Opowiadanie] Ostatni autobus (remake)

bazaz 18 Nov 2021 20:12 186 0
Optex
  • #1
    bazaz
    Level 5  
    Moderated By And!:

    Wydzielone z https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3846178.html



    Ruszyło się coś w dziale opowiadania, jednak "Ostatni autobus" mi się nie podoba (chyba że jest to pierwszy rozdział),
    początkowe sceny są dla mnie w sposób ciekawy przedstawione a tu nagle zakończenie w stylu dojechaliśmy do przepaści,
    wygląda to nawet jak trolowanie w wykonaniu autora :) czyli macie fajny początek a na końcu lipa.

    Mi bardziej podoba się taki styl jak poniżej (wiadomo każdy ma inny...):

    Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.

    Ostatni autobus

    Aga od rozpoczęcia wakacji pracowała na stacji benzynowej. Jako świeży pracownik często dostawała nocne zmiany a stacja była czynna całą dobę. Podczas pracy często była zaczepiana przez będących pod wpływem alkoholu mężczyzn, cóż widok drobnej blondynki z wydatnym biustem i rozpuszczonymi włosami zachęcał do prymitywnego podrywu. Z czasem Aga przywykła do takich sytuacji. Nocne zmiany to również wizyty studentów z pobliskich akademików uzupełniających "paliwo". W nocy pojawiali się też klienci nie zamierzający płacić za towar, zresztą kradzieże zdarzały się przez całą dobę...

    Starsi pracownicy opowiadali o różnych niebezpiecznych i dziwnych sytuacjach. Ponoć zdarzały się noce gdy ktoś stał przed kamerą na zewnątrz budynku stacji i patrzył się kilkanaście minut w obiektyw kamery monitoringu. Stacja nie miała stałej ochrony więc zadaniem pracowników było także obserwowanie obrazu z kamer i w razie potrzeby wezwanie grupy interwencyjnej.

    Tej nocy Aga zauważyła mężczyznę w czarnym kapeluszu i ciemnym płaszczu stojącego przy dystrybutorach przy stojaku z płynem do spryskiwaczy. Przemieszczał się po terenie stacji i zatrzymywał się na dłuższą chwilę, patrzył do wewnątrz budynku przez szklane automatycznie otwierane drzwi. Aga kończyła zmianę za kilkanaście minut i kontrolowała czas aby zdążyć na ostatni nocny autobus. Kilkukrotnie przegapiła kurs i wizja powrotu pieszo przez ponad pół godziny nie napawała jej radością.

    Wreszcie przyszła zmiana i wraz z Anią mogły przekazać stację. Aga poinformowała o dziwnym facecie kręcącym się po terenie i pożegnała się z Anią, która mieszkała niedaleko. Na przystanku było pusto, nocne kursy były słabo oblegane, na tablicy informacyjnej czas przyjazdu nocnego autobusu szacowany był na 5 minut. Gdy wreszcie przyjechała "N-ka" wsiadła przednimi drzwiami i usiadła na małym fotelu bokiem do kierunku jazdy. Lubiła patrzeć na śpiące miasto, które świeciło różnymi kolorami reklam, lamp ulicznych, witryn. Jeszcze dwa przystanki i będzie w domu. Kątem oka zauważyła postać na końcu autobusu. Przegubowiec wyprostował się po wyjściu z zakrętu i w całości wyłoniła się sylwetka faceta w płaszczu i czarnym kapeluszu. Czy to ten, który kręcił się po terenie stacji benzynowej? Trudno powiedzieć.

    Zbliżający się przystanek był na żądanie, więc wstała wcześniej i wcisnęła przycisk na poręczy. Ostatnie co teraz potrzebuje to nadkładać drogi, jest już mocno zmęczona i szumi jej w uszach, wzrok jest także mocno zmęczony po nocnej zmianie... Spaać! to jedyne o czym myśli. Mimo że jest mocno zmęczona to zmysły przy takim zmęczeniu są dziwnie wrażliwe, kolory intensywne a dźwięki przenikliwe. Nareszcie autobus zatrzymuje się, a drzwi otwierają się.

    Aga stanęła na chodniku, zrobiła głęboki wdech chłodnego powietrza i usłyszała sygnał dźwiękowy ostrzegający o zamykających się drzwiach autobusu, który ruszył w dalszą podróż. Obróciła głowę aby spojrzeć na ostatnie siedzenia gdzie znajdował się kapelusznik, ale już go tam nie było. Hmm... musiał wcześniej wysiąść. Ruszyła znaną trasą do domu. W nocy dźwięki rozchodziły się inaczej, chodnik skrzypiał i stukał. Gdy weszła między bloki pojawiło się dodatkowe echo, nieco tłumione przez żywopłoty i drzewa. Zbliżała się do swojej klatki schodowej. Każde z wejść było otoczone betonowym wiatrołapem i daszkiem co niestety przyciągało tam grupki młodych ludzi często dość głośno dyskutujących o swoich przeżyciach. Latem przy otwartych oknach czasami ciężko było zasnąć.

    Nareszcie dotarła do wejścia do klatki schodowej. Przekaźnik czujki ruchu cicho kliknął lecz żarówka była przepalona więc wejście tonęło w mroku. W głębi niebieska poświata domofonu naprowadzała w ciemności. Aga przyłożyła breloczek do czytnika i elektrozaczep pyknął zwalniając blokadę drzwi. Usłyszała dziwny szelest po swojej prawej stronie jednak otworzyła zamaszyście drzwi wstrzymywane przez samozamykacz. Czujka ruchu w klatce kliknęła i z wewnątrz wylało się żółte światło. Odruchowo spojrzała w prawo gdzie pojawił się dziwny szum. Zamarła w bezruchu - przy ścianie stał facet w czarnym kapeluszu! Krzyknęła jednak dźwięk był stłumiony w zaciśniętym stresem gardle. Wbiegła do wnętrza ciągnąc z całej siły drzwi wstrzymywane samozamykaczem. Drzwi zatrzasnęły się z hukiem. Serce waliło jej jak młot, była przerażona. Spojrzała przez okienko w klatce schodowej, to jest rysunek na ścianie! to jest jakiś głupi rysunek, który powstał za dnia!
    Całe napięcie zeszło w sekundę, nogi się pod nią ugięły. Światło w klatce zgasło, machnęła ręką i zaświeciło się ponownie.

    Teraz cała się trzęsła. Wchodziła po schodach i wsiadła do windy. Wcisnęła 6 piętro i winda po chwili ruszyła. Zaczęła się śmiać, co za głupi wieczór! Gdy winda zatrzymała się ogarnął ją niepokój, obawiała się wyjść na pusty korytarz. Ostatecznie wypadła jak komandos na swoim piętrze i gdy okazało się, że jest pusto podeszła do swoich drzwi. Wyjęła klucze, otworzyła drzwi, zapaliła światło i zamknęła dokładnie drzwi. Jakaś siła zmusiła ją do spojrzenia w wizjerek, zniekształcony korytarz był pusty.

    Rano wstała i zjadła śniadanie, patrzyła przez okno na spory ruch ludzi, którzy wstali znaczniej wcześniej niż ona. Pora opuścić mieszkanie, koszmary zeszłej nocy już dawno się rozpłynęły, zapomniała o nich. Wychodząc z klatki schodowej puściła drzwi, które zamknęły się z trzaskiem. Spojrzała w lewo gdzie wczoraj głupi rysunek tak bardzo ją przeraził. Zatrzymała się i nogi się pod nią ugięły, serce podeszło jej do gardła. Na ścianie betonowego wiatrołapu poza starymi bazgrołami nie było rysunku faceta w czarnym kapeluszu!
  • Optex