Witam.
Mam problem z naprawą wzmacniacza Yamaha A-700. Trafił on do mnie z uszkodzeniem lewego kanału. Ktoś już w nim był i naprawiał ten właśnie kanał. Oryginalne tranzystory końcowe w tym sprzęcie to para 2SA1333/2SC3370. Ktoś wstawił 2SA1095/2SC2565. Uszkodzeniu oprócz tranzystorów końcowych uległy tranzystory sterujące, TR127, TR129, TR125, D121, D123, i kilka rezystorów. Poza tym klej pod kondensatorami C205 i C210 spowodował korozję okolicznych elementów i całkowite przerwanie kilku zworek. Prawy kanał przeżył.
Poprawiona masa zimnych lutów, wymienione większość kondensatorów elektrolitycznych (znaczna utrata pojemności). Z racji braku możliwości zakupu oryginalnych tranzystorów końcowych postanowiłem w obu kanałach wstawić wstawić parę 2SA1494/2SC3858. Pozostałe tranzystory zakupione oryginalne. Pierwsze uruchomienie przebiegło pomyślnie. Ustawiłem prądy spoczynkowe i próg automatycznego przejścia wzmacniacza z klasy A w klasę AB (zgodnie z instrukcją serwisową). Przyszedł czas na testy obciążeniowe. Podłączone sztuczne obciążenie 8Ω i oscyloskop. Doszedłem do mniej więcej 2/3 mocy maksymalnej i wszystko wydawało się być w najlepszym porządku. Przypomniało mi się, że miałem sprawdzić jak wzmacniacz zachowa się po przełączeniu w klasę A. Ściszyłem pokrętło głośności i włączyłem klasę A. W tym momencie poszedł ogień z tranzystorów końcowych lewego kanału. Wstępne pomiary wykazały uszkodzenia tych samych elementów co poprzednio. Pierwsze co przyszło mi do głowy, to to, że być może tranzystory końcowe to podróbki. Postanowiłem rozłupać jeden z nich i ujrzałem taki oto widok.
Wielkość struktury to 3x3mm. Znalazłem to: https://sound-au.com/fake/counterfeit-p2.htm
Wynika z tego, że kupiłem podróbki, ale czy na pewno? Czy może przyczyna leży gdzie indziej? Proszę o opinię co na ten temat myślicie.
Pozdrawiam.
Mam problem z naprawą wzmacniacza Yamaha A-700. Trafił on do mnie z uszkodzeniem lewego kanału. Ktoś już w nim był i naprawiał ten właśnie kanał. Oryginalne tranzystory końcowe w tym sprzęcie to para 2SA1333/2SC3370. Ktoś wstawił 2SA1095/2SC2565. Uszkodzeniu oprócz tranzystorów końcowych uległy tranzystory sterujące, TR127, TR129, TR125, D121, D123, i kilka rezystorów. Poza tym klej pod kondensatorami C205 i C210 spowodował korozję okolicznych elementów i całkowite przerwanie kilku zworek. Prawy kanał przeżył.
Poprawiona masa zimnych lutów, wymienione większość kondensatorów elektrolitycznych (znaczna utrata pojemności). Z racji braku możliwości zakupu oryginalnych tranzystorów końcowych postanowiłem w obu kanałach wstawić wstawić parę 2SA1494/2SC3858. Pozostałe tranzystory zakupione oryginalne. Pierwsze uruchomienie przebiegło pomyślnie. Ustawiłem prądy spoczynkowe i próg automatycznego przejścia wzmacniacza z klasy A w klasę AB (zgodnie z instrukcją serwisową). Przyszedł czas na testy obciążeniowe. Podłączone sztuczne obciążenie 8Ω i oscyloskop. Doszedłem do mniej więcej 2/3 mocy maksymalnej i wszystko wydawało się być w najlepszym porządku. Przypomniało mi się, że miałem sprawdzić jak wzmacniacz zachowa się po przełączeniu w klasę A. Ściszyłem pokrętło głośności i włączyłem klasę A. W tym momencie poszedł ogień z tranzystorów końcowych lewego kanału. Wstępne pomiary wykazały uszkodzenia tych samych elementów co poprzednio. Pierwsze co przyszło mi do głowy, to to, że być może tranzystory końcowe to podróbki. Postanowiłem rozłupać jeden z nich i ujrzałem taki oto widok.
Wielkość struktury to 3x3mm. Znalazłem to: https://sound-au.com/fake/counterfeit-p2.htm
Wynika z tego, że kupiłem podróbki, ale czy na pewno? Czy może przyczyna leży gdzie indziej? Proszę o opinię co na ten temat myślicie.
Pozdrawiam.