Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

"Stabilizator" temperatury do lutownicy transformatorowej

oldking 22 Nov 2021 10:53 5235 33
Tespol
  • "Stabilizator" temperatury do lutownicy transformatorowej.

    Od wielu lat denerwowała mnie sprawa braku kontroli nad temperaturą grota lutownicy transformatorowej.
    Przetestowałem różne układy, regulacja na tyrystorze, sterowanie impulsowe lutownicy przez multiwibrator - nie budujcie tego szkoda czasu.

    "Stabilizator" temperatury do lutownicy transformatorowej

    "Stabilizator" temperatury do lutownicy transformatorowej

    Układy te nie spełniają swojej funkcji, szczególnie układ z triakiem połączenie indukcyjności transformatora i układu który generuje sieczkę z sinusoidy NIE jest dobrym pomysłem. Pozornie działa ale transformator pracuje w bardzo niekorzystnych warunkach.

    Słowo "stabilizator" jest sporo na wyrost gdyż układ niczego nie stabilizuje tylko "sprytnie" zmniejsza temperaturę grota lutownicy.

    UWAGA - Nie polecam wykonania dla osób nie doświadczonych - grozi porażeniem prądem cały układ jest pod napięciem sieci 230V.
    Zachować szczególną ostrożność przy wykonywaniu układu i testach.


    Prawdopodobnie wszyscy użytkownicy lutownicy transformatorowej zauważyli że lutowanie taką lutownicą wymaga sporej wprawy aby nie powodować strat zbyt wysoka temperaturą.
    Problemem jest brak kontroli nad temperaturą grota powiązany ścisłe z czasem włączenia lutownicy do pracy.
    Postanowiłem przynajmniej trochę sprawę poprawić. Na pierwszy ogień należało sprawdzić jak zachowuje się lutownica transformatorowa przy obniżeniu napięcia zasilania.
    Do testów użyłem lutownicy oryginalnie przystosowanej do napięcia 220V - tylko takie posiadam.
    Próby zostały wykonane przy użyciu autotransformatora z płynna regulacją napięcia od 0 do 250V.

    Obniżając napięcie skokowo co 10 V sprawdzałem czy da się lutować, doszedłem do napięcia 170V przy którym moja lutownica przestała praktycznie topić cynę.
    Przy napięciu 200V nie zauważyłem problemów z lutowaniem, ale zauważyłem że nawet dłuższe podgrzewanie lutowanego miejsca nie degraduje płytki drukowanej jak przy napięciu 230V.
    Wniosek nasuwa się sam - obniżyć napięcie zasilana do 200V, dobrym rozwiązaniem by było samoczynne liniowo obniżające się napięcie zasilania lutownicy w czasie około 1 sek z 230 V do 195-200 V. Dlaczego tak - aby w pierwszej chwili szybko rozgrzać grot a następnie tylko utrzymywać jego temperaturę.

    Wpadłem na pomysł aby wykorzystać do tego celu programowalną diodę zenera czyli bardzo popularny układ scalony TL431.
    Układ pracuje jako dioda zenera mocy zgodnie z aplikacją producenta, ale jak spowodować liniowy wzrost napięcia do 0 do 30 V ?
    Dlatego wprowadziłem to typowego schematu małe zmiany w celu uzyskania efektu liniowego narastania napięcia.

    "Stabilizator" temperatury do lutownicy transformatorowej

    Wersja testowa wyglądała tak.
    "Stabilizator" temperatury do lutownicy transformatorowej

    Układ jest wpięty szeregowo z lutownica w obwodzie pierwotnym transformatora i obniża liniowo napięcie zasilana o około 33V (napięcie to musicie dobrać do swojej lutownicy).
    Dzielnik ustalający napięcie stabilizacji jest dobrany do napięcia około 31V (opornik R3 u mnie wyszło 71 K) proponuje próby zaczynać od mniejszej wartości. Napięcie 31V to prawie maksymalne napięcie pracy tego układu.
    Wyższe napięcie może być niebezpieczne dla układu TL431 - katalogowo rożni producenci podają 30 do 37 V max.
    Jak działa układ - proszę zwrócić uwagę na C2 - od niego zależy szybkość narastania napięcia.
    Napięcie wyprostowane przez mostek prostowniczy ładuje kondensator C1 co daje w pierwszym ułamku sekundy prawie zwarcie (strata napięcia tylko na diodach).
    Napięcie zaczyna narastać na C1, co powoduje równoczesne ładowanie kondensatora C2, prąd ładowania C2 powoduje powstanie prawie pełnego napięcia na wejściu TL431 równego napięciu na C1. Układ TL 431 wysterowuje tranzystory które ograniczają napięcie na C1, ale kondensator C2 dalej się ładuje i po chwili zostaje naładowany, układu osiąga równowagę i ustalone napięcie przez dzielnik R3/R4. Jak pisałem powyżej jest około 31 V. Tranzystor mocy musi być przykręcony do małego radiatora, jest na nim tracone około 12-15 W. Fakt ze tylko w czasie pracy lutownicy kilka sekund ale sekundy do sekund i robi się ciepło.
    Na schemacie jest jeszcze taki drobiazg diagnostyczny czy układ pracuje, jest to połączona szeregowo dioda zenera 16V, dioda LED i opornik ograniczający prąd. Dioda led zaświeca się jak napięcie osiągnie około 20V, co jest informacją że układ pracuje.
    W trakcie budowy i testowania można to wykonać to bezpiecznie, wystarczy użyć zasilacza z regulacja napięcia 20-40 V i np. żarówki samochodowej 12 V/5W połączonej szeregowo. umożliwi to ustalenie napięcia w bezpieczny sposób.

    Całość została zabudowana w starej obudowie po zasilaczu wtyczkowym z dodanym gniazdkiem sieciowym. Przez co jest to samodzielny moduł do którego można wpiąć lutownice jak jest taka potrzeba.
    "Stabilizator" temperatury do lutownicy transformatorowej

    "Stabilizator" temperatury do lutownicy transformatorowej

    "Stabilizator" temperatury do lutownicy transformatorowej

    Cool? Ranking DIY
    Can you write similar article? Send message to me and you will get SD card 64GB.
    About Author
    oldking
    Level 31  
    Offline 
    Has specialization in: elektronika
    oldking wrote 1607 posts with rating 299, helped 124 times. Live in city Bytom. Been with us since 2003 year.
  • Tespol
  • #2
    User removed account
    Level 1  
  • #3
    Damian_Max
    Level 15  
    Heh, dobre xD.
    Tym bardziej: skoro 30V wg Ciebie ma takie znaczenie to może być to szczególnie przydatne jak ma się fotowoltaikę (lub w sąsiedztwie), choć wtedy przydałoby się zbić czasem 50V.
    Ze sposobu podejścia rozumiem że nie chciałeś ingerować w sama lutownicę, dzięki czemu urządzenie można podłączyć do innej lutownicy / czy nawet innego urządzenia.
    Chyba nawijając kilkadziesiąt / kilkaset dodatkowych zwoi na uzwojeniu pierwotnym, też udałoby się uzyskać analogiczny efekt, tylko trudniej to debugować xD; ale można by zastosować dwu-stopniowy spust, pierwsze kliknięcie byłoby z nowego odczepu, a mocniejsze przyciśnięte z oryginalnej cewki.
  • #5
    spec220
    Level 21  
    Witam.
    Sam lutuję sporo transformaturówką, i szczerze powiem, że bardziej mnie wkurzają zmieniające się parametry samego grotu wraz z jego stopniowym zużywaniem, niż problem z napięciem zasilającym trafo. O ile miałbym robić jakiś regulator, to raczej poszedłbym w kierunku układu który będzie kontrolować straty mocy w samym grocie, i na podstawie tego parametru wyznaczać wysterowanie triaka czy też tranzystorów...
  • Tespol
  • #6
    spec220
    Level 21  
    CosteC wrote:
    Nauka stabilizacji mocy w transformatorówce to dzisiaj temat na doktorat... a i tak mało który doktorant by ogarnął...

    To coś dla mnie? Nikt nie powiedział że na wstępie pójdzie to na tl431, no ale jakiś bazowy prototyp od czegoś trzeba zacząć... Oczywiście kontrola temp. grotu odpada z wiadomych przyczyn. :D
  • #7
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Wszystko pięknie, cieszę się, że układ działa, ale nurtuje mnie jedno pytanie (Kolega wyżej już na to również częściowo zwrócił uwagę) - co będzie gdy wymieni8sz grot i jego parametry się zmienią? Proszę nie mów mi tylko, że masz wszystkie groty takie same, bo tak nie będzie - zwłaszcza gdy (jak chyba wszyscy) zamiast kupować robisz sam z drutu jaki masz pod ręką.
    Wystarczy inna długość minimalnie, inna średnica, bardziej zanieczyszczona miedź, brak styku na śrubach czy po prostu większe pole miedzi na płytce i z lutowania nici. Trzeba wiec to i tak przebudować tak, by napięcie można było zmieniać w zależności od konkretnych potrzeb. W obudowie masz nawet przełącznik - można by go wykorzystać do tego celu. Natomiast podoba mi się zdanie:
    oldking wrote:
    Układy te nie spełniają swojej funkcji, szczególnie układ z triakiem połączenie indukcyjności transformatora i układu który generuje sieczkę z sinusoidy NIE jest dobrym pomysłem. Pozornie działa ale transformator pracuje w bardzo niekorzystnych warunkach.
    - wielu "młodych" (i niestety nie tylko) elektroników nie bierze tego pod uwagę.

    Ogólnie biorąc - jeśli w Twoim wypadku taki sposób z obniżeniem napięcia zdaje egzamin to fajnie. Jednak z uwagi na to co napisałem wcześniej nie jest to rozwiązanie idealne, tak jak nie jest idealna sama lutownica transformatorowa. Owszem - do sporadycznych prac serwisowych - bardzo dobry wynalazek: Szybko się nagrzewa (kilka sekund i można pracować) szybko stygnie (co też nie jest bez znaczenia), pobiera prąd tylko gdy jest włączona (czyli tylko wtedy gdy się jej używa), ale ma zbyt dużo (jak dla mnie) niedogodności: Duży ciężar, kłopot z grotami (często się przepalają) i brak faktycznej stabilizacji temperatury. Sam miałem lutownicę transformatorową (właśnie do napraw "w terenie" - w wyjątkowych sytuacjach) ale żeby nią pracować na co dzień? W życiu. Zgodzę się, że są użytkownicy, mający inne zdanie - wiem o tym. Ale gdyby spróbowali się "przesiąść" na inną - na stację z prawdziwą regulacją temperatury, z wymiennymi (długo-żywotnymi) grotami o najróżniejszych kształtach/wielkościach i gdyby mieli porównanie - przyznaliby mi rację.
    Po prostu - lutownica transformatorowa została wymyślona do innych zastosowań i trzeba się z tym pogodzić. A jakiekolwiek próby wymuszenia na niej innego zachowania niż ma "w genach zapisane" jest bez sensu i w praktyce przysporzy więcej problemów niż pożytku. Obecnie naprawdę dobre stacje lutownicze nie są aż tak drogie by kombinować - zostawmy więc transformatorówkę do serwisu wyjazdowego, a do codziennej pracy wybierzmy coś z bogatej oferty stacji lutowniczych.
  • #8
    oldking
    Level 31  
    jjan46557 wrote:
    Proste i pożyteczne.
    Dopiszę jeszcze że opornik R1 skraca czas powrotu do pozycji wyjściowej.


    Zgadza sie, byłem ciekaw czy ktoś zauważy do czego jest - gratulacje.
  • #9
    krzbor
    Level 23  
    Początkującym warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt budowy tego układu - należy go bardzo dokładnie sprawdzić przed pierwszym uruchomieniem i to nie tylko wzrokowo, ale i omomierzem. Brak połączenia czy kontaktu w wielu miejscach układu spowoduje destrukcję całości. To nie będzie działać na zasadzie "nie działa więc sprawdzę i poprawię". W tym układzie obowiązuje zasada: saper myli się tylko raz :)
  • #10
    Janusz_kk
    Level 32  
    Dlatego ja poszedłem na łatwiznę i lutownicę mam podłączoną do autotransformatora ustawionego na 200V. Przyśpieszony start nie jest potrzebny, po prostu czeka sie parę sekund dłużej na rozgrzanie grota.
  • #11
    spec220
    Level 21  
    krzbor wrote:
    Początkującym warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt budowy tego układu - należy go bardzo dokładnie sprawdzić przed pierwszym uruchomieniem i to nie tylko wzrokowo, ale i omomierzem. Brak połączenia czy kontaktu w wielu miejscach układu spowoduje destrukcję całości. To nie będzie działać na zasadzie "nie działa więc sprawdzę i poprawię". W tym układzie obowiązuje zasada: saper myli się tylko raz

    Przesadzasz... Wystarczy dać odpowiednią diodę zenera równolegle do E i C tranzystora T2, albo jakiś dzielnik rezystancyjny na bazę T1 i już jest o wiele bezpieczniej... :D
  • #12
    krzbor
    Level 23  
    spec220 wrote:
    Przesadzasz... Wystarczy dać odpowiednią diodę zenera równolegle do E i C tranzystora T2, albo jakiś dzielnik rezystancyjny na bazę T1 i już jest o wiele bezpieczniej...
    Skoro poprawiasz układ i piszesz, że będzie o wiele bezpieczniej, to znaczy, że nie przesadzam :)
    Ja nie piszę, że układ jest zły - po prostu jeśli T1 nie ograniczy napięcia, to będą problemy. A to że nie ograniczy można wywołać na wiele sposobów - najprościej przez zapomnienie o jednym z połączeń.
  • #13
    spec220
    Level 21  
    krzbor wrote:
    Skoro poprawiasz układ i piszesz, że będzie o wiele bezpieczniej, to znaczy, że nie przesadzam

    Miałem na myśli fakt iż autor zamieścił stosowną informację o tym fakcie;
    oldking wrote:
    UWAGA - Nie polecam wykonania dla osób nie doświadczonych - grozi porażeniem prądem cały układ jest pod napięciem sieci 230V.
    Zachować szczególną ostrożność przy wykonywaniu układu i testach.

    A drobną poprawkę zasugerowałem tak profilaktycznie dla większego bezpieczeństwa... :D
  • #14
    pawelr98
    Level 39  
    Janusz_kk wrote:
    Dlatego ja poszedłem na łatwiznę i lutownicę mam podłączoną do autotransformatora ustawionego na 200V. Przyśpieszony start nie jest potrzebny, po prostu czeka sie parę sekund dłużej na rozgrzanie grota.


    Można to samo uzyskać stosując zwykły transformator sieciowy 230V/24V.
    Przy pracy w takich krótkich impulsach to może być nawet mały, przeciążany chwilowo transformator. Transformatory sieciowe przy łączeniu wtórnego w szeregu z siecią pracują jako autotrafo podwyższające lub obniżające o wartość napięcia tegoż uzwojenia.

    Natomiast zamiast regulacji liniowej czy tam fazowej można po prostu załączać pełne sinusoidy za pomocą licznika sterującego wyzwalaniem triaka.
    Co ileś pełnych okresów wypada jeden i po sprawie.
    Ten schemat z multiwibratorem byłby "prawie dobry" gdyby nie fakt, że może załączyć jeden półokres, a drugiego już nie, powodując podmagnesowanie transformatora składową stałą. Opisane części załączają w zerze, lecz nie chroni to przed pojawianiem się składowej stałej w napięciu zasilającym bo nie ma gwarancji załączenia dwóch półokresów tuż po sobie.
  • #15
    pikarel
    Level 34  
    Już myślałem, że TL431 sterujesz termistorem umieszczonym na ... no tak, tu się raczej nie da przyczepić czegoś do grota :)

    Też kiedyś myślałem nad stabilizacją temperatury grota w lutownicy transformatorowej (dalej LT), ale przeszło mi; temperaturę grota LT reguluję mikroprzełącznikiem (te w LT są trwałe, dobrej jakości).
    Lutuję również kolbą Solomon od lat, ale tylko małe płytki, SMD lub coś seryjnego; raz ustalona temperatura do wykonania kilkuset punktów lutowniczych w montowanym urządzeniu znacznie ułatwia pracę (kolba jest lżejsza).
    Na co dzień używam LT i jest mi z tym naprawdę dobrze.

    Wnuczek poszedł w ślady dziadka, też kupił sobie Solomona.
    Niedawno poprosił mnie, bym nauczył go, jak i kiedy "pstrykać" LT, aby nie przegrzewać cyny.
    Ło Paanie, jaka pojętna bestia, ten mój wnuczek; ładniej lutuje ode mnie!
    :)
  • #16
    szeryf3
    Level 23  
    Bardzo ciekawy układ i w pewnym momencie zastanawiałem się nad powieleniem go do swojej lutownicy.
    Jednak pozostanę nadal przy starej konstrukcji.
  • #17
    minus3db
    Level 9  
    Dzięki za pomysł! Nieco męczące jest, że ciągle ktoś "wie lepiej co jest dobre" i zaleca "kup stację, po co ci transformator". A może kto właśnie ma stację (od 30 lat, był Elwik, był Solomon), a transformator po prostu lubi i używa go również od dekad - i nie sprawia mu problemu lutowanie taką lutownicą? Lutowałem dużo przy lampach elektronowych: podstawki oznaczały bardzo dużą pojemność cieplną, przewody były grube, nóżki oporników czy kondensatorów elektrolitycznych Elwy - także. Tak, jestem tym dziwakiem, który mając bardzo dobrą stację za kilka stów nadal sięga częściej po transformator. Nie lutuję SMD, a do THT (w tym elementów germanowych i kuprytowych) transformator służył mi bez problemu, zwłaszcza z tzw. "wiecznymi (ostrymi) grotami". To tyle gderania dziadka boomera :)

    Rozwiązanie podoba mi się o tyle, że korzystałem (od tego roku już nie lutuję z przyczyn zdrowotnych) z podobnej idei, tyle że z użyciem "przeciwfazowo" włączonego transformatora na 12/24/36V/60V (dostałem w spadku od Taty - nawinięty wieki temu do ładowarki akumulatorów) do zgrubnej regulacji napięcia. A potem nabyłem regulator-stabilizator (magnetyczny) do telewizorów, gdzie można było łatwo zmienić napięcie od bodajże 190 do 240V. Wreszcie, przerobiłem nieco lutownicę z przełącznikiem 45/75W (dodałem dźwigienkę) tak, by można było kciukiem "dodać mocy" na starcie i pozostać potem na 45W, lub zblokować na 75W (jak w oryginale) dla grubszych robót.
  • #18
    Karol966
    Level 30  
    Używam na co dzień stacji pace ST50, lutuję na niej całkiem sporo (może nie każdego dnia ale jednak) i chociaż jak to pace, nagrzewa się w kilkanaście sekund to często sięgam po transformatorówkę i nie zastąpi jej nic bo jednak temperaturę grota osiąga w kilka sekund. Jest najlepsza gdy trzeba na szybko dolutowac 2 przewody czy wymienić jakiś większy/ przewlekany element (który jest gdzieś daleko od delikatnych półprzewodników - jakoś tak obawiam się silnego pola elektromagnetycznego przy grocie). No i właśnie, o ile używam jej rzadko to i tak grot trzeba co krótki czas wymieniać (a mam starą wersję, która ma od razu zakręcane złącza grotów po wyjściu z obudowy więc tym trudniej się wymienia groty i dochodzi jeszcze ich niestandardowa grubość) więc też się zastanawiałem chwilę nad budową układu stabilizacji temperatury ale dosłownie stabilizacji. Na jakiś konkrety pomysł nie wpadłem ale wtedy myślałem aby mierzyć napięcie na grocie (które na pewno się zmienia, ciekawe w jakim zakresie) lub poprzez przekładnik prądowy mierzyć prąd uzwojenia pierwotnego. Na upartego można by mierzyć również prąd na wtórnym (ile tam może być amperów, 100? wtedy taki ACS758 by wystarczył ale to już trochę kosztuje ale za wygodę się płaci no nie?)
  • #19
    spec220
    Level 21  
    Karol966 wrote:
    Na jakiś konkrety pomysł nie wpadłem ale wtedy myślałem aby mierzyć napięcie na grocie (które na pewno się zmienia, ciekawe w jakim zakresie) lub poprzez przekładnik prądowy mierzyć prąd uzwojenia pierwotnego. Na upartego można by mierzyć również prąd na wtórnym (ile tam może być amperów, 100? wtedy taki ACS758 by wystarczył ale to już trochę kosztuje ale za wygodę się płaci no nie?)

    Wszystko można mierzyć na pierwotnym. (napięcie, prąd)... Trzeba tylko na początku układ skalibrować do strat jałowych trafo + tam jakieś grosze na samą żarówkę. Resztę załatwi algorytm.
    O ile cała elektronika będzie znajdować się po stronie pierwotnej, to przy prądzie tego trafo, przekładniki są zbędne. Wystarczy sam bocznik pomiarowy. (jakiś rezystor bezindukcyjny najlepiej SMD ze względu na małe odchyłki rezystancji względem jego temperatury).
  • #20
    tmf
    Moderator of Microcontroller designs
    Moderated By tmf:

    Posty nie na temat usunąłem. To dział DIY, a nie śmietnik. Osoby piszące nie na temat, czy mówiąc wprost trolujące, będą nagradzanie stosownie do zasług.

  • #22
    yorgus_1978
    Level 6  
    Możnaby zrobić układ na AVR i optotriaku, kontroler byłby zasilany z uzwojenia żarówki (po wyprostowaniu i stabilizatorze), kontroler mierzyłby napięcie na grocie
    (ono jest zwykle między 0.1-0.2V). I teraz, wiadomo jak opór miedzi zmienia się z temperaturą, wystarczyłoby zrobić, że gdy zmierzone napiećie na grocie wzrosnie
    np 2 razy w stosunku do tego zarejestrowanego przy starcie, to układ z triakiem będzie gubił cykle napięcia sieciowego (sterowanie grupowe).
    Kontroler tutaj daje to, że może zmierzyć napięcie po wybudzeniu, i niezaleznie od oporu grota (jego srednicy i dlugosci) wyliczyc moment w ktorym opuszczać włączenia.
  • #23
    398216 Usunięty
    Level 43  
    yorgus_1978 wrote:
    kontroler mierzyłby napięcie na grocie
    (ono jest zwykle między 0.1-0.2V). I teraz, wiadomo jak opór miedzi zmienia się z temperaturą, wystarczyłoby zrobić, że gdy zmierzone napiećie na grocie wzrosnie
    Oblicz w takim razie jaką oporność będzie mieć grot w stanie zimnym, a jaką w gorącym i po odjęciu wyższej oporności od niższej zastanów się jak precyzyjny i czuły musiałby być taki kontroler, żeby rzetelnie stabilizował temperaturę grota.
    Poza tym groty w transformatorówkach są przykręcane do płaskowników miedzianych; sama miedź dość szybko pokrywa się nalotem/tlenkiem czy innym,a to zmienia (czasem dość dużo) oporność samego styku. Z którego miejsca chciałbyś brać napięcie pomiarowe do kontrolera? Z samego grotu? Czy z końcówek płaskownika? Moim zdaniem ani jedna ani druga metoda nie zapewniłaby dostatecznej precyzji i stabilności napięcia pomiarowego.
    Obawiam się, że "palnąłeś" pomysłem nie zastanawiając się nad realiami.
  • #24
    spec220
    Level 21  
    398216 Usunięty wrote:
    Obawiam się, że "palnąłeś" pomysłem nie zastanawiając się nad realiami.

    Raczej wszystko na to wskazuję...

    krzbor wrote:
    Tak jeszcze raz patrzę na schemat - tranzystory T1 i T2 nie mają ograniczenia prądu bazy. Czy tak może być?

    W tym rozwiązaniu jak najbardziej tak może być... ("opornikiem" jest szeregowe połączenie obciążenia z układem)
  • #25
    krzbor
    Level 23  
    spec220 wrote:
    W tym rozwiązaniu jak najbardziej tak może być... ("opornikiem" jest szeregowe połączenie obciążenia z układem)

    Nie chodzi o obciążenie, lecz o ograniczenie prądu bazy obu tranzystorów.
  • #26
    oldking
    Level 31  
    krzbor wrote:
    spec220 wrote:
    W tym rozwiązaniu jak najbardziej tak może być... ("opornikiem" jest szeregowe połączenie obciążenia z układem)

    Nie chodzi o obciążenie, lecz o ograniczenie prądu bazy obu tranzystorów.


    Ograniczysz prąd bazy - i po stabilizacji.
  • #27
    spec220
    Level 21  
    krzbor wrote:
    Nie chodzi o obciążenie, lecz o ograniczenie prądu bazy obu tranzystorów.

    Ale w jakim celu, skoro jeden z biegunów układu (mostka prostowniczego) idzie w szeregu z odbiornikiem?

    oldking wrote:
    Ograniczysz prąd bazy - i po stabilizacji.

    Jemu raczej nie chodziło o dosłowne ograniczenie prądu bazy, tylko o ograniczenie maksymalnej niebezpiecznej wartości. (w tym przypadku jest to zbędne)
  • #28
    yorgus_1978
    Level 6  
    398216 Usunięty wrote:
    yorgus_1978 wrote:
    kontroler mierzyłby napięcie na grocie
    (ono jest zwykle między 0.1-0.2V). I teraz, wiadomo jak opór miedzi zmienia się z temperaturą, wystarczyłoby zrobić, że gdy zmierzone napiećie na grocie wzrosnie
    Oblicz w takim razie jaką oporność będzie mieć grot w stanie zimnym, a jaką w gorącym i po odjęciu wyższej oporności od niższej zastanów się jak precyzyjny i czuły musiałby być taki kontroler, żeby rzetelnie stabilizował temperaturę grota.
    Poza tym groty w transformatorówkach są przykręcane do płaskowników miedzianych; sama miedź dość szybko pokrywa się nalotem/tlenkiem czy innym,a to zmienia (czasem dość dużo) oporność samego styku. Z którego miejsca chciałbyś brać napięcie pomiarowe do kontrolera? Z samego grotu? Czy z końcówek płaskownika? Moim zdaniem ani jedna ani druga metoda nie zapewniłaby dostatecznej precyzji i stabilności napięcia pomiarowego.
    Obawiam się, że "palnąłeś" pomysłem nie zastanawiając się nad realiami.


    Napiecie mozna mierzyc na srubach, pomiar bedzie niemal 4 kontakotwy, przeciez mierzymy jedynie napiecie. Jaki musialby byc precyzyjny ADC?
    Przeciez napisalem, musialby co te 10ms (max napiecia) rozróznić 0.1 od 0.2V. Toż to nawed ADC w AVR umie zrobić ze znacznym
    naddatkiem. Trafo w lutownicy jest mocno nie idealne, i to nie jest źródło napięciowe, jest duża inducyjność rozproszenia.

    Jak masz transformatorówkę i oscyloskop cyfrowy to zobacz sobie jak to wygląda. Co do tlenków miedzi - są półprzewodnikami,
    i gdyby było tak jak myslisz to prąd przez grot nie płynąłby prawie wcale. Owszem utlenia sie miedz, ale nie w punkcie kontaktu
    (w którym zresztą jest max kilkadziesiąt stopni - płaskownik dobrze przewodzi ciepło).
  • #29
    Janusz_kk
    Level 32  
    Ja bym w ogóle na grocie nie mierzył napięcia, tylko jeśli już to na uzwojeniu żąróweczki, mierzyłbym prąd na pierwotnym przez przekładnik.