Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Blackout, (shortcut) krótkie opowiadanko

ArturAVS 28 Nov 2021 14:11 351 3
  • #1
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    Obudziłem się z lekkim naciskiem pęcherza co zmusiło mnie do wstania za potrzebą fizjologiczną. Coś jednak było nie tak, zza okien nie prześwitywało światło latarni a jedynie słaba poświata leżącego śniegu a w pokoju mroku nie rozpraszał zegar wyświetlany na VFD dekodera ani dioda standby telewizora. No cóż pomyślałem, pewnie znów śnieg zerwał linię zasilającą. Z tą myślą chwyciłem smartfona aby przyświecić sobie w drodze do WC. Po odwiedzeniu ubikacji znów udałem się w objęcia Morfeusza. Ciche mruczenie Dzilli która przytuliła się do mnie zadziałało jak środek nasenny i w kilka chwil zasnąłem ponownie.
    Obudziło mnie walenie w okno. Spojrzałem na zegarek w komórce, ósma. Ki czort się do mnie dobija? Zwlokłem się z łóżka i wyglądam przez okno. Sąsiad stoi i się trzęsie na mrozie. Niezbyt chciało mi się wynurzać z ciepłego domku na mróz i śnieg a nawet otwierać okna. Brrrr.


    - Co jest Radek?
    -Artur ratuj, całą noc nie ma prądu! Lodówki mi się po rozmrażały, w domu zimno bo ogrzewanie nie działa.
    -Dzwoniłeś do energetyki? Pewnie śnieg zerwał linię i za kilka godzin przywrócą zasilanie.
    -A weź i zadzwoń jak telefony nie działają!
    -Mam zwykłą linię a ta powinna działać. Chodź do mnie to zadzwonimy.
    Dzilla już czekała aż otworzę drzwi i momentalnie wyskoczyła na podwórko. Pociągnąłem nosem wdychając świeże poranne powietrze. Ocho, będzie z minus dwadzieścia. Zanim Radek przeszedł od okna do drzwi Dzilla już była z powrotem i z głośnym "Miauuuł" spojrzała mi w oczy jakby to mnie obwiniała za pogodę.
    -Artur ale u ciebie fajnie ciepło!
    -No wiesz Radku, piec stary cara jeszcze kafle pamiętają ale robi robotę. I nie potrzebuje prądu do działania. Powiedziałem z uśmiechem. Odłączyłem fax (bez prądu i tak nie działa) i podłączyłem zwykły telefon do linii. Dzwonimy na Pogotowie Energetyczne, zajęte.
    -Radek chcesz kawę?
    -No przecież prądu nie ma!
    -A to kuchenek gazowych nie ma?

    Przypaliłem Camela i wstawiłem czajnik.
    -Radek, idź zawołaj żonę może też chce kawę?

    Po chwili siedzieliśmy już we trójkę z kubkami kawy w dłoniach i czekaliśmy aż zwolni się linia Pogotowia Energetycznego. Nakarmiona Dzilla zwineła się w kłębek na kolanach Marysi, żony Radka (chyba specjalnie gdyż Marysia nienawidzi kotów). W końcu jest sygnał...
    -Dzień Dobry Pogotowie Energetyczne rejon Białystok filia Grajewo, w czym mogę pomóc?

    Miły głos operatorki był jakby zwiastunem poważnych kłopotów...
    - Wie Pani ulica xxxx, całą noc nie mamy prądu. Kiedy to naprawicie?
    - Mamy bardzo dużo zgłoszeń proszę Pana i na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie określić kiedy zasilanie zostanie przywrócone. Wystąpiło kilka poważnych awarii na terenie całego kraju co spowodowało "wypadniecie" z PSE (Polskie Sieci Energetyczne) kilku elektrowni co ma wpływ na cały system. Dużo jest też zerwanych przez obfite opady śniegu linii energetycznych a ze względu na trudne warunki pogodowe ekipy mają problem z dojazdem. Szacujemy że taka sytuacja może potrwać kilka dni.
    - Dziękuję.

    I to tyle jeśli chodzi o szybki powrót do normalności.

    -Pani Marysiu przyprowadzi pani dzieci do mnie, po co mają marznąć? Jakiś posiłek też da się zrobić, mam jeszcze jedną butlę gazu w zapasie. A ty Radek choć ze mną na warsztat, przyniesiemy trochę opału i zobaczymy co w świecie słychać.

    Niebo się z lekka wypogodziło i słonko zaczęło produkować prąd z mojej małej instalacji PV OFF.

    Blackout, (shortcut) krótkie opowiadanko


    Po przygotowaniu kilku wiaderek węgla i zaniesieniu do domu gdzie Marysia szykowała śniadanie, włączyłem ogrzewanie warsztatu i komputer.
    Radek szeroko otwartymi oczyma przyglądał się nie wierząc w to co widzi.

    -Artek ale jak to? Przecież panele prądu nie produkują!
    -Oj, produkują produkują. Trzeba go tylko zmagazynować. Odparłem z uśmiechem.

    Włączyłem odbiornik SDR żeby posłuchać co się na 172 i 148MHz dzieje. Na całe szczęście w naszych okolicach "służby" jeszcze używają systemów analogowych. Nie jest ciekawie. Najgorsza sytuacja panuje w blokowiskach, brak wody i brak ogrzewania. Wybuch kotła w lokalnym PEC (skończyło im się paliwo w rezerwowym agregacie zanim zdążyli kotły wygasić) spowodował kilka ofiar śmiertelnych. Tak słuchając wieści ze świata słyszymy nagłe walenie w drzwi warsztatu.

    -Szwagier ratuj!

    Echhh, szwagier transportowiec i jego tabor na kołach.

    -Co jest Andrzejku?
    -Wydarłem od Staśka ze złomu agregat PAD8-3/400 i trzeba mi go w domu podłączyć bo dziewczyny nie dają żyć.

    Tak naprawdę to wcale nie chciało mi się w ogóle ruszać z domu, ale szwagier... Tym bardziej że znamy się ponad trzydzieści lat i niedawno został dziadkiem...
    -Jędruś a paliwa masz dużo? Transportowiec to ma swoje zaopatrzenie.
    -No mam, przedwczoraj 5000l przywieźli. A co?
    -Szwagierku, to zostaw T4 pod warsztatem. Wsiądziesz z Radkiem w jedno z jego aut i pojedziecie na bazę zatankować pod korki, dla mnie przywieziesz 40l ON (mam 50l, ale lepiej mieć zapas) a ja się przez ten czas spakuję sprzęt i ciepło ubiorę.

    Po kilkunastu minutach już ubrany i ze spakowanymi narzędziami lokuję się do T4 szwagra. PAD4 mimo swego wieku działa idealnie i drobna modyfikacja WLZ'u powoduje wielką radość.

    -Artur na wiosnę będziesz miał robotę.
    -A co przekonałeś się do OFF'a?
    -Może nie do końca, ale jak będę w trasie i taka akcja się powtórzy to będę spokojny.

    Po powrocie do domu zastałem śpiące potomstwo Radka przytulone do Dzilli. Radek poszedł do siebie przynieść jakieś trunki.
    -Jak ja się panu odwdzięczę panie Arturze? -Pyta mnie Marysia.
    -Chyba tylko w naturze. Odpowiadam z lekko ironicznym uśmiechem.
    -Bardzo chętnie, jak tylko mąż pojedzie do pracy.
    -Bardziej chodziło mi o np. obranie ziemniaków na obiad bo jedną ręką raczej nie dam rady...

    Pod wieczór przy trzasku dopalających się szczap i dźwiękach RMF FM wieszczących pogodowy armagedon Radek odzywa się do mnie.
    -Artur, na wiosnę będziesz miał robotę....

    Wiosna następnego roku.

    Wiosenne słońce przygrzewało mocno już od kilku dni. Stojąc na drabinie sprawdzałem czy wszystkie złącza MC4 są dobrze pospinane. Wygląda w porządku. Schodząc a w zasadzie zsuwając się z drabiny bardzo powoli w końcu stanąłem na ziemi. Chwyciłem opartą o Radka dom kulę i poczłapałem na taras aby usiąść i chwilę odpocząć. Obróciłem rattanowe krzesło w stronę słońca i usiadłwszy przymknąłem oczy rozkoszując się przyjemnym ciepłem..

    -Panie Arturze może coś do picia?

    Głos Marysi wyrwał mnie z błogiego stanu. Otwierając powoli oczy spojrzałem na nią. Z filuternym uśmiechem przyglądała mi się stojąc pod słońce co zmuszało mnie do mrużenia oczu. Prześwitujące przez jej zwiewną letnią sukienkę słońce wspaniale rysowało kształt jej ud.

    -Nie dziękuję.

    W tym momencie odezwał się dzwon z pobliskiego kościoła.

    -O kurcze! To już południe! Muszę iść do domu i nakarmić Dzillę oraz łyknąć tabletki.
    -A co z zakupami które Radek dla pana zrobił?
    -Ja się poturlam do domku a pani spakuje mi je w torby i przyniesie.

    Wstałem i podpierając się kulą poszedłem do domu. Dzilla już czekała pod drzwiami a w okolicznych krzakach ukrył się pewnie Ogon czekający na swój posiłek. Dzilla już wbryknęła na lodówkę oczekując swojego obiadu, otworzyłem saszetkę Whiskas'a i wyłożyłem kotu na talerzyk. Odstawiwszy kulę wszedłem do pokoju łyknąć przygotowane wcześniej leki. Usłyszałem trzaśnięcie drzwi wejściowych i ruszyłem z powrotem do kuchni.
    Widok który zastałem lekko mnie zszokował, sukienka Marysi leżała u jej stóp a ona stała przede mną w skąpej białej bieliźnie. Nazywanie kilku sznureczków bielizną to jednak mocne niedopowiedzenie. Jak na trzydziesto-kilkulatkę z trójką dzieci mogłaby swoją figurą niejedną nastolatkę zawstydzić. W zaistniałej sytuacji uznałem że niema już co zwracać się per Pani;

    -Klękaj!
    -Artur ale ja nigdy nie...
    -Klękaj!

    Wypinając swój zgrabny i skąpo odziany tyłeczek w końcu uklękła. Zobaczyłem lekko przebłyskujące łzy w jej oczach.

    -Artur ja nigdy...
    -Schyl się, pod zlewem w wiaderku są ziemniaki. A w szafce po prawej miska. Obierz do pełna i zalej wodą, ja muszę się zdrzemnąć.

    Cofnąłem się do pokoju i położyłem. Chwilę później przybiegła Dzilla i umościła się na mojej piersi. Sięgnąłem jeszcze po smartfona zajrzeć na elektrodę. Echhh, nic nowego. Kilka raportów w HP ale Łukasz O. sobie poradzi. Dochodzące z kuchni ciche pochlipywanie i dźwięk skrobaczki... Chyba czuła się zawiedziona.

    Przecież chciałem tylko aby ktoś mi ziemniaki obrał, miały być frytki na obiad...
  • #2
    ewoo
    Level 29  
    Jasny gwint, rewelacja, czemu ja takich snów nie mam? Bo to chyba fikcja? Nie zdarzyło się naprawdę? Bo jeśli to prawda to powinieneś się tym ziemniakiem zakrztusić.
  • #3
    kortyleski
    Level 43  
    Opowiadanko przyjemnie się czyta ale... Ten blockout energetyczny i zakupy w sklepie? Czasy pani Jadzi z zeszycikiem już minęły. Nie ma prądu, nie działają kasy fiskalne = brak możliwości zakupu czegokolwiek.
    Ja się akurat braku prądu nie boję. Trzy cztery dni w miarę normalnie przeżyję, później to po co prąd? Kilka szczap w kominek, bo co mi po podtrzymaniu kotła gazowego jak z braku prądu lokalna przepompownia gazu stanie dęba? Wody też mi nie zbraknie bo mam do dyspozycji wodociąg, studnię z hydroforem który mogę śmiało zasilić z agregatu. Ostatecznie jest jeszcze ręczna pompa wpięta w hydrofor. Namachac się trzeba ale woda jak w białym domu z kranu leci.

    A jak już padnie net to mam dwa regały książek. Przeżyję. W razie bardzo kiepskiej sytuacji niedaleko domu jest las a tam i drewna pod dostatkiem i mięsko sobie chodzi.

    Jedyne co mnie dręczy to że ktoś może takiego dobrobytu pozazdrościć i przyjść po nie swoje. I to właśnie wtedy gdy ja będę mięsko po lesie ganiał a kobiety z dzieciakiem same zostaną
  • #4
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    kortyleski wrote:
    Ten blockout energetyczny i zakupy w sklepie?

    Potrafisz zauważyć różnice w czasie?