Witam.
W nawiązaniu do postu kolegi @kolo9 i naszej gadki na PW postanowiłem wrzucić stary, dobrze znany zapewne elektrykom samochodowym, sposób na podniesienie napięcia ładowania alternatora w starszych autach, z regulatorem jako modułem zewnętrznym alternatora.
Temat nie dotyczy nowszych samochodów, gdzie regulacją napięcia itd. zajmują się zaawansowane sterowniki/kalkulatory.
Opis bazuje na moim "artykule" stworzonym siedem lat temu na forum pewnej marki, ale że zdjęcia, które tam zamieściłem, hostowane na jakimś imageshack poszły się seksować razem z hostingiem, to linkowanie do tamtego forum nie ma sensu.
Przeróbka dotyczyła wtedy regulatora w Mercedesie W201, ale podobne z dobrym skutkiem dłubałem w starych Golfach
Efekt niniejszej zabawy pracuje do dziś bez żadnych problemów.
Podczas dłubaniny nie ucierpiało żadne zwierzę ani nie zostały naruszone prawa osób różnie zorientowanych. Wszystkie zdjęcia są mojej produkcji
No to jedziemy.
Czas wreszcie coś zrobić z niskim napięciem ładowania alternatora- cały czas jeżdżę na światłach, napięcie ładowania ciągle na poziomie max. 13,6V pod obciążeniem, trochę mało. Niby do książkowego 14,4V niewiele brakuje, ale to swoje robi- aku nie osiąga pełnego naładowania, a szkoda.
Instalacja sprawdzona, styki, kabelki, złącza i dalej bez zmian. Ktoś gdzieś w necie wysnuł teorię, że takie niskie napięcie w przypadku pełnoletnich aut ma swoją przyczynę w równie pełnoletnich mostkach diodowych, a dokładniej w połączeniach diod z półpierścieniami radiatorowymi, gdzie diody siedzą na wcisk- z czasem połączenia między korpusami diod a radiatorami nie są już idealne, stąd spadki napięć i efekty j.w. Kolejna wersja, to degeneracja złącz PN w diodach. Coś w tym jest, nie dociekam, bo szkoda czasu, a poratować sprawę można bardzo prosto.
Mój alternator to Bosch K-14V 23/55A, nr ref. 0 120 489 331 332 (czerwona nalepka)
Regulator w nim to
Cała rzecz polega na oszukaniu regulatora napięcia co do mierzonej przez niego wartości napięcia wyjściowego alternatora.
Oczywiście, regulator mierzy to napięcie klasycznie, między masą (minusem) a wyjściem B+ (ładowanie akumulatora).
Żeby go oszukać, należy ujemny punkt odniesienia regulatora odłączyć od masy i na powrót z nią połączyć ale nie bezpośrednio lecz poprzez diodę włączoną w kierunku przewodzenia (strzałka diody w kierunku masy).
Zależnie od użytej diody możemy podnieść napięcie wyjściowe alternatora o ok. 0,30-0,50V (dioda Schottky), 0,65-0,80V (zwykła prostownicza) a nawet więcej, łącząc szeregowo kilka diod.
Jak widać na załączonych obrazkach docelowo użyłem połówki podwójnej diody/duodiody Schottky'iego S30D40C (30A, 40V) z zasilacza komputerowego, bo gdzieś zaginęła mi paczuszka z zakupionymi elementami, w tym diodami 1N5822 (3A, 40V).
Według danych Boscha prąd płynący w obwodzie wirnika wynosi ok. 2A.
Tu mały błąd z mojej strony, bo nie zrobiłem fotki regulatora przed przeróbką, ale myślę, że to niewielki kłopot.
Gdy popatrzymy na regulator od strony szczotkotrzymaczy, to zobaczymy dwie nogi modułu regulatora (tego czarnego kapelusza) wystające z plastykowego korpusu, z których lewa jest połączona z metalowym profilem, który z kolei jest wyprowadzony pod podstawkę i robi za podkładkę stykową do masy pod uchem na śrubę mocującą.
Delikatnie przecinamy ten profil pod nóżką regulatora, zaraz za nitem, uważając, by nic nie połamać. Na zdjęciu zaznaczyłem miejsce cięcia, niestety już po zabiegu.
Oczyszczamy nóżkę z lakieru izolującego, tu dolutujemy jedną z końcówek diody. Czyścimy również kawałek profila w miejscu, gdzie dolutujemy drugą końcówkę. Trzecią, niewykorzystaną odcinamy.
Akurat ta duodioda z obrazka ma „na plecach” wkładkę radiatorową, wewnętrznie elektrycznie połączoną ze wspólną katodą diod- możemy przykleić duodiodę tak, jak ja to zrobiłem, bo pola lutownicze szczotek w miejscu przyklejenia duodiody są zaniżone i nie mają prawa zetknąć się z radiatorkiem. Możemy kleić Poxipolem niemetalicznym, doskonale się sprawdza, przy czym lutujemy końcówki gdy klej jest jeszcze świeży- chodzi o uniknięcie naprężeń. Sposób i miejsce montażu duodiody zapewnia swobodny montaż przerobionego regulatora w alternatorze.
Efekt na obrazkach

Rozwiązanie to można oczywiście "ekstrapolować" na inne, podobnie dzialające regulatory. Kwestia rozpracować połączenia itd.
Pozdrawiam, V.
W nawiązaniu do postu kolegi @kolo9 i naszej gadki na PW postanowiłem wrzucić stary, dobrze znany zapewne elektrykom samochodowym, sposób na podniesienie napięcia ładowania alternatora w starszych autach, z regulatorem jako modułem zewnętrznym alternatora.
Temat nie dotyczy nowszych samochodów, gdzie regulacją napięcia itd. zajmują się zaawansowane sterowniki/kalkulatory.
Opis bazuje na moim "artykule" stworzonym siedem lat temu na forum pewnej marki, ale że zdjęcia, które tam zamieściłem, hostowane na jakimś imageshack poszły się seksować razem z hostingiem, to linkowanie do tamtego forum nie ma sensu.
Przeróbka dotyczyła wtedy regulatora w Mercedesie W201, ale podobne z dobrym skutkiem dłubałem w starych Golfach
Podczas dłubaniny nie ucierpiało żadne zwierzę ani nie zostały naruszone prawa osób różnie zorientowanych. Wszystkie zdjęcia są mojej produkcji
Czas wreszcie coś zrobić z niskim napięciem ładowania alternatora- cały czas jeżdżę na światłach, napięcie ładowania ciągle na poziomie max. 13,6V pod obciążeniem, trochę mało. Niby do książkowego 14,4V niewiele brakuje, ale to swoje robi- aku nie osiąga pełnego naładowania, a szkoda.
Instalacja sprawdzona, styki, kabelki, złącza i dalej bez zmian. Ktoś gdzieś w necie wysnuł teorię, że takie niskie napięcie w przypadku pełnoletnich aut ma swoją przyczynę w równie pełnoletnich mostkach diodowych, a dokładniej w połączeniach diod z półpierścieniami radiatorowymi, gdzie diody siedzą na wcisk- z czasem połączenia między korpusami diod a radiatorami nie są już idealne, stąd spadki napięć i efekty j.w. Kolejna wersja, to degeneracja złącz PN w diodach. Coś w tym jest, nie dociekam, bo szkoda czasu, a poratować sprawę można bardzo prosto.
Mój alternator to Bosch K-14V 23/55A, nr ref. 0 120 489 331 332 (czerwona nalepka)
Regulator w nim to
Cała rzecz polega na oszukaniu regulatora napięcia co do mierzonej przez niego wartości napięcia wyjściowego alternatora.
Oczywiście, regulator mierzy to napięcie klasycznie, między masą (minusem) a wyjściem B+ (ładowanie akumulatora).
Żeby go oszukać, należy ujemny punkt odniesienia regulatora odłączyć od masy i na powrót z nią połączyć ale nie bezpośrednio lecz poprzez diodę włączoną w kierunku przewodzenia (strzałka diody w kierunku masy).
Zależnie od użytej diody możemy podnieść napięcie wyjściowe alternatora o ok. 0,30-0,50V (dioda Schottky), 0,65-0,80V (zwykła prostownicza) a nawet więcej, łącząc szeregowo kilka diod.
Jak widać na załączonych obrazkach docelowo użyłem połówki podwójnej diody/duodiody Schottky'iego S30D40C (30A, 40V) z zasilacza komputerowego, bo gdzieś zaginęła mi paczuszka z zakupionymi elementami, w tym diodami 1N5822 (3A, 40V).
Według danych Boscha prąd płynący w obwodzie wirnika wynosi ok. 2A.
Tu mały błąd z mojej strony, bo nie zrobiłem fotki regulatora przed przeróbką, ale myślę, że to niewielki kłopot.
Gdy popatrzymy na regulator od strony szczotkotrzymaczy, to zobaczymy dwie nogi modułu regulatora (tego czarnego kapelusza) wystające z plastykowego korpusu, z których lewa jest połączona z metalowym profilem, który z kolei jest wyprowadzony pod podstawkę i robi za podkładkę stykową do masy pod uchem na śrubę mocującą.
Delikatnie przecinamy ten profil pod nóżką regulatora, zaraz za nitem, uważając, by nic nie połamać. Na zdjęciu zaznaczyłem miejsce cięcia, niestety już po zabiegu.
Oczyszczamy nóżkę z lakieru izolującego, tu dolutujemy jedną z końcówek diody. Czyścimy również kawałek profila w miejscu, gdzie dolutujemy drugą końcówkę. Trzecią, niewykorzystaną odcinamy.
Akurat ta duodioda z obrazka ma „na plecach” wkładkę radiatorową, wewnętrznie elektrycznie połączoną ze wspólną katodą diod- możemy przykleić duodiodę tak, jak ja to zrobiłem, bo pola lutownicze szczotek w miejscu przyklejenia duodiody są zaniżone i nie mają prawa zetknąć się z radiatorkiem. Możemy kleić Poxipolem niemetalicznym, doskonale się sprawdza, przy czym lutujemy końcówki gdy klej jest jeszcze świeży- chodzi o uniknięcie naprężeń. Sposób i miejsce montażu duodiody zapewnia swobodny montaż przerobionego regulatora w alternatorze.
Efekt na obrazkach
Rozwiązanie to można oczywiście "ekstrapolować" na inne, podobnie dzialające regulatory. Kwestia rozpracować połączenia itd.
Pozdrawiam, V.