Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?

398216 Usunięty 25 Dec 2021 17:12 2877 25
Ochrona Domu
  • Każdy układ elektroniczny wcześniej czy później trzeba w końcu polutować. Czy to będzie zestaw elementów do samodzielnego montażu (KiT) czy też własnoręcznie zaprojektowany układ - przychodzi taki moment gdy płytkę stykową trzeba zamienić na PCB (płytkę drukowaną z wytrawionymi połączeniami), czy też naprawiając jakieś uszkodzone urządzenie elektroniczne - lutownica się przydaje zawsze.
    Oczywiście na rynku można znaleźć ogromnie bogatą ofertę najróżniejszych lutownic do różnych zastosowań, lepszych, gorszych, o mocy większej lub wręcz malutkiej, z regulacja mocy, temperatury albo też w ogóle bez żadnej regulacji. Jaką więc kupić?
    Podstawowa zasada: Jeśli ma to być lutownica do lutowania elektroniki MUSI być zasilana z napięcia bezpiecznego i (co równie ważne) nie może mieć połączenia galwanicznego z siecią zasilająca 230V~. Natomiast dobrze (a nawet bardzo dobrze) jeśli ma połączenie grota z wyprowadzonym punktem do podłączenia uziemienia (prócz połączenia do "bolca zerującego" w samej wtyczce. Niezbędne jest też jeszcze jedno - możliwość ustawienia temperatury - co jeszcze? O tym ten materiał.
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?

    Jaka będzie najbardziej przydatna dla (przyszłego) elektronika?
    Hmmm... Skoro tak postawiono pytanie należy się najpierw zastanowić czym jest lutowanie i czemu się w ogóle stosuje stop cyny z ołowiem lub srebrem albo niklem, a nie np, czysty metal? Tu przyda się nauczyciel chemii i wiedza o stopach eutektycznych - nie będę zanudzać co zacz, to każdy może sobie "wygooglać" we własnym zakresie. Zajmę się natomiast samym lutowaniem i spróbuję poruszyć kilka zagadnień, które dla zawodowca są rzeczą normalną a dla amatora mogą stanowić problem nie do przebrnięcia.
    Przede wszystkim - w ogromnym skrócie : lutowanie to trwałe łączenie metali (ścieżek miedzianych z nogami elementów) za pomocą stopu metali ale o temperaturze topnienia dużo od nich niższej.
    Takim stopem (znanym od zarania elektroniki i udoskonalanym przez dziesięciolecia) jest stop cyny z ołowiem* o proporcjach 60 do 40 (60% cyny i 40% ołowiu) taki stop ma temperaturę niższą od każdego z tych metali osobno, ale przede wszystkim bardzo dobrze łączy się z innymi metalami stosowanymi w elektronice - miedzią, i elementami z wyprowadzeniami pokrytymi powłoką metalu którą spoiwo pokrywa. Aby poprawić komfort lutowania a to za pomocą usunięcia zanieczyszczeń z powierzchni metali lutowanych do spoiwa dodawany jest topnik - substancja mająca właściwości oczyszczające (to również w skrócie, ale na razie dla nas wystarczy to wiedzieć) i ułatwiające w ten sposób dotarcie spoiwa lutowniczego do lutowej powierzchni. Takim najbardziej popularnym, co nie znaczy że złym, topnikiem jest kalafonia - czasem uzdatniona różnymi substancjami polepszającymi jeszcze bardziej jej właściwości. Topniki występują również w postaci żelu lub płynu - do zastosowań "specjalnych" o których dowiecie się już skądinąd.

    Kalafonia w spoiwie lutowniczym występuje w postaci koncentrycznego rdzenia. No właśnie - padła nazwa "spoiwo lutownicze, (popularnie w skrócie przez elektroników nazywane po prostu "CYNA") a jak taka "cyna" wygląda? Ma postać drutu o różnych średnicach, nawiniętego na szpulki o różnych objętościach - od kilkudziesięciu gramów (fiolka z "cyną" w postaci ciasnej sprężynki) aż do szpul ważących 1 kG. Dla każdego coś pasującego - najczęściej elektronik używa szpulek o pojemności 10 dkg do 0,25 kG - po prostu są najwygodniejsze; można je trzymać w ręce i przy odrobinie wprawy nawet rozwijać podając do lutowania odpowiedni kawałek drutu cynowego. ;)
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego? Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    A czemu taka różnorodność średnic? Można znaleźć cynę o średnicy od ułamka milimetra do kilku milimetrów!? No cóż - w dalszym ciągu "dla każdego coś pasującego" - cieńsza cyna (pozwólcie, ze i ja będę używał tej nazwy w stosunku do stopu lutowniczego w postaci drutu z topnikiem w środku) do małych elementów, gruba do dużych. Najczęściej do elementów THT (czyli elementów przewlekanych - mających wyprowadzenia z drutu które to wyprowadzenia wsadzane są w otworki na powierzchni płytki drukowanej i lutowane (z drugiej niż właściwy element strony) stosuje się cynę średnicy 0,7 - 0,8 czasem 1mm. Do elementów do montażu powierzchniowego zaś cieńsze - nawet 0,25mm.


    No OK, ale miało być o lutownicach a ja tu o cynie... Na pozór to tylko bez związku.
    Na pozór, ponieważ każde spoiwo - od popularnej (i moim zdaniem najlepszej) cyny ołowiowej do specjalistycznych spoiw z miedzią niklem czy srebrem - każde spoiwo ma swoja temperaturę przy której najlepiej się nim lutuje - mniejsza temperatura może np. uplastycznić tylko samą cynę, za wysoka z kolei spowoduje utlenienie się cyny a w każdym z tych wypadków połączenie nie będzie poprawne/pewne/mocne.
    Za moich czasów stosowano cyny średnicy 2-3mm a lutownica to było ciężkie niewygodne narzędzie z grubym miedzianym grotem który szybko się utleniał i co jakiś czas (nawet raz dziennie) trzeba było taki grot "uzdatniać" - opiłowywać, sklepywać, formować.
    Prócz tego sama lutownica była o mocy nawet 100W - bez żadnej regulacji temperatury i naprawdę trzeba było się napocić by luty wykonane taką kolbą (tak nazywać będziemy rączkę z grzałką i grotem) były poprawne.
    Na szczęście dziś możemy dostać za stosunkowo niewielkie pieniążki lutownice pozbawione wielu tych niedogodności; Grzałka nadal co prawda ma moc dużo wyższą od wymaganej, ale za to istnieje w niej (blisko grota) umieszczony czujnik temperatury, który przekazuje informacje o aktualnej temperaturze do układu sterującego mocą grzałki, a ten z kolei utrzymuje zadaną (potencjometrem lub przyciskami) temperaturę na ustalonym poziomie z niewielką histerezą (odchyleniem od zadanej). Dzięki temu nawet lutowanie dużego elementu (a więc odbierającego z grota dużo ciepła) nie powoduje powstawania połączenia niepewnego - t.zw. "zimnego lutu".
    Ponieważ różnorodność wyprowadzeń elementów a i samych elementów lutowanych jest duża przydałoby się żeby i groty były różne - dopasowane do aktualnej potrzeby. Wymyślono więc i groty o najróżniejszych kształtach, grubościach, długościach - w myśl zasady "Dla każdego coś pasującego".
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    Im lutownica lepsza tym więcej wymiennych grotów ma w ofercie. Oczywiście nie należy zapominać że współczesne groty też różnią się od tych z przed pół wieku - obecnie dobry (czyli o dużej żywotności ) o dobrych parametrach grot ma konstrukcję zdecydowanie bardziej skomplikowaną - wewnętrzną część stanowi oczywiście miedź (bo świetnie przewodzi ciepło), na nią nakładana jest warstwa stalowego płaszcza (bo miedź szybko się utlenia a stal nie), a na to wszystko idzie kolejna warstwa - tym razem chromu, lub specjalnej farby chroniącej powierzchnię grota przed wpływem powietrza i ... produktów powstających z przegrzanego topnika. Sama końcówka grotu jest cynowana (czasem elektrolitycznie) już na etapie produkcji. A czemu nie robi się całych grotów ze stali? Tu z kolei przyda się przypomnienie z fizyki o przewodnictwie cieplnym - stal jest pod tym względem zdecydowanie gorsza od miedzi.

    Ciekawostka - Jak odróżnić czy grot jest długo-żywotni, czy nie? Odpowiedź jest bardzo prosta - magnes stal przyciąga, a miedzi nie.

    Teraz ważne uwagi ! Po pierwszym włączeniu lutownicy z nowym grotem należy nanieść na jego końcówkę świeżą cynę. Cynę również należy nakładać zawsze przed wyłączeniem lutownicy. W pierwszym wypadku (grot "dziewiczy") zapobiega się utlenieniu cienkiej warstwy cyny nałożonej fabrycznie, a w drugim świeża cyna pozwala na utrzymanie grotu w dobrej kondycji nawet przez kilka lat. Grot pozostawiony samym sobie - w dodatku cały czas podgrzewanego szybko się pokrywa nagarem, którego usunięcie jest często niezwykle trudne. A ponieważ taki grot "płaszczowy" tani nie jest....
    Przestrzegam przed używaniem do czyszczenia grotów papieru ściernego, nożyków, papieru ściernego itp ostrych narzędzi!!! Tak czyszczony grot nadaje się do wyrzucenia - najpóźniej za kilka dni. Kaleczenie cieniutkiego "płaszcza" powoduje gwałtowne utlenianie miedzi. Do czyszczenia grotów powinny być używane tylko i wyłącznie specjalne gąbki lub wiórki mosiężne - one nie kaleczą grota a jednocześnie skutecznie usuwają zanieczyszczenia.
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    Przy okazji przestrzegam przed grotami podejrzanie tanimi - te co prawda z zewnątrz wyglądać mogą tak samo, jednak ich żywotność jest wielokrotnie niższa - o ile dobrze traktowany grot płaszczowy potrafi służyć przez kilka lat nawet, to taki "udawany" (czyli sama miedź pokryta chromem, lub malowana) potrafi się utlenić (dosłownie !) w kilka godzin. Tak więc - tu nie można oszczędzać, bo się to nie opłaca... ;)

    Kolejną częścią składową będzie oczywiście sama "stacja" czyli zasilacz z układem regulacji temperatury, elementami manipulacyjnymi (potencjometr przyciski) i skalą lub wyświetlaczem wskazującym jaka jest obecna temperatura grota, czasem też jaka jest temperatura zadana, moc aktualnie pobierana z zasilacza itp. Często sama stacja łączona jest z podstawką na lutownicę - bezpiecznym uchwytem do odłożenia lutownicy podczas gdy nie jest używana.
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    Podstawki mogą być przeznaczone tylko do utrzymywania samej lutownicy, a mogą być również "na wypasie" razem z uchwytem na rolkę z cyną, wanienką na gąbkę, czy pojemniczkiem na wiórki - wszystko zależy od "widzimisię" projektanta i oczekiwań użytkownika.
    Same stacje mogą być też "oszukane" i mające co prawda jakiś potencjometr i nawet skalę czy wyświetlacz, ale nie regulujące faktycznie temperatury a moc dostarczaną do grzałki - niby to samo?
    Nie. Przypomnijmy sobie co pisałem o lutowaniu dużych elementów odbierających dużo ciepła. Taka stacja nie zapewnia utrzymania stałej temperatury; odłożona na podstawkę potrafi się nagrzać do bardzo wysokiej temperatury a po serii polutowanych w krótkim czasie punktów lutowniczych temperatura spadnie, co nie pozwoli na uzyskanie wszystkich połączeń o dobrej/stałej jakości.
    Z czasem zaczęły pojawiać się też całe stacje "kombajny" z dodatkowym panelem sterującym np. drugą lutownicę, pęsetę elektryczną, odsysaczem elektrycznym czy Hot-Air...
    Druga lutownica - przydaje się gdy często musimy wymieniać grot z cienkiego do grubszego czy o innym kształcie.
    Pęseta elektryczna - to z kolei coś w rodzaju cienkich wyprofilowywanych szczypiec z grzałkami w rączkach i grotami przystosowanymi do elementów SMD (powierzchniowo montowanych).
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego? Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    Odsysacz elektryczny/rozlutownica - rodzaj lutownicy z grotem z otworem w środku, zbiorniczkiem na cynę, podłączona do podciśnieniowej pompki elektrycznej, włączanej przyciskiem w rączce. Niezwykle wygodne narzędzie przy wylutowywaniu elementów - zwłaszcza z płytek wielowarstwowych.
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego? Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego? Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego? Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    A Hot-Air? To kolejne narzędzie niezwykle przydatne elektronikowi - szczególnie używających elementów SMD. Zbudowane jest podobnie do lutownicy - też jest grzałka, ale dużo większej mocy, też ma ustawianą temperaturę, i zamiast grota jest tu używane gorące powietrze - pompowane bądź z samej stacji (gdzie jest pompa wytwarzająca odpowiednie ciśnienie i wydajność powietrza).

    Dodatkowo stacja z H-A ma również (prócz regulatora temperatury) regulator przepływu powietrza (siły nadmuchu). Sama kolba H-A ma zunifikowaną końcówkę umożliwiająca założenie różnych dysz - o różnym kształcie a nawet dostosowane do konkretnych obudów elementów SMD.
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    W wypadku gdy musimy przylutować lub usunąć z płytki układ SMD o dużej ilości wyprowadzeń - niezastąpione narzędzie.
    Tyle teorii o stacjach. Na zakończenie napiszę jeszcze kilka słów o temperaturze... Temperatura jaka umożliwia poprawne wykonanie lutu cyną ołowiową to ok. 300-350*C - temperatura może być różna, raz ze względu na rozbieżność wskazań samego wyświetlacza (różnica w prostszych stacjach może wynosić do ok. 20*C), a nawet zastosowanego grota - nie zapominajmy, że czujnik jest nie w samym grocie ale w grzałce** - co prawda blisko, ale gdy grot cienki i długi...
    Cyna ze srebrem czy innymi metalami ma tę wymaganą temperaturę wyższą - nawet o 50*C.
    Stacje umożliwiają ustawianie temperatury w znacznie większych granicach - przeważnie od 150*C do 450*C. Te niższe temperatury mogą się nam przydać np. do precyzyjnego podgrzania konkretnego elementu gdy podejrzewamy, że "wariuje" przy wzroście temperatury, do obkurczania koszulek termokurczliwych w miejscach gdzie użycie innego źródła ciepła jest niemożliwe, a wyższe temperatury przydają się gdy mamy do lutowania czy wylutowania duże elementy bardzo silnie odbierajcie ciepło z grota - np. radiatory lutowane w płytkę.

    Jaką stację można polecić z obecnej oferty i dlaczego?
    Moim typem jest np. ta:
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    Spełnia większość wymagań opisanych powyżej, jest przy tym niezbyt droga ale i dość dobra - jak na początek (a nawet do używania na stałe przez amatora) nic lepszego nie potrzeba.
    Kolba lutownicy ma możliwość wymiany grotów, oferta grotów jest wystarczająco duża, a moc grzałki wystarczająca do większości zastosowań.
    Kolba H-A jest lekka, a wiec i wygodna, ma silną grzałkę i wystarczająco wydajną pompkę/wentylator. Sam wentylator montowany jest w kolbie, więc nie ma niewygodnej "rury" łączącej kolbę ze stacją co również nie jest bez znaczenia przy niewielkich elementach na gęsto "upakowanej" elementami płycie no i mniej męczy rękę... ;) . Zunifikowana końcówka pasuje do większości nasadek - w razie potrzeby można dokupić inne.
    Trwałość - zarówno lutownicy, H-A jak i samej stacji - sterownika jest duża; należy tylko spełniać wymagania co do ich użytkowania.

    Typ jaki podałem jako przykład nie posiada rozlutownicy (czyli odsysacza z grzałką i pompką), gdyż z własnego doświadczenia wiem, że na początek wystarczy ręczny odsysacz, a poza tym w razie potrzeby można dokupić - też jest kilka modeli do wyboru. Nie wspomniałem też o drobiazgu niezwykle przydatnym i ułatwiającym pracę (i to nie tylko przy wylutowywaniu elementów) - mianowicie plecionki do odciągania cyny.
    Może być również dostępna wraz z ... aplikatorem? :
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego? Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego? Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    Zasada działania jest nieco inna niż w odsysaczu czy rozlutownicy, gdzie rozgrzaną, płynną cynę usuwa się za pomocą podciśnienia - tu wykorzystuje się zjawisko znane z kapilary - plecionka składa się z wielu splecionych cienkich drucików miedzianych drucików, dodatkowo (dla polepszenia efektu) nasączona topnikiem.



    * Celowo pomijam tu stopy cyny ze srebrem czy miedzią lub niklem - te stopy co prawda używane przemysłowo i wymagane przez UNIĘ i obrońców środowiska, w początkowym okresie, dla amatorów lutujących coś dla siebie nie są przydatne. Lutowanie nimi jest znacznie trudniejsze, a samo połączenie mniej wytrzymałe.

    ** Z tymi czujnikami ostatnimi czasy sytuacja się zmieniła; Powstało kilka modeli stacji lutowniczych w których zamiast wymieniać sam grot wymienia się grot zespolony w jedną całość z grzałką. Tego typu groty nagrzewają się bardzo szybko (zaledwie kilka sekund), doskonale utrzymują zadaną temperaturę (wiadomo - czujnik, grot, grzałka są blisko siebie i trwale termicznie ze sobą połączone), i - tu wiele zależy od samego zasilacza stacji - bardzi8ej odporne na schłodzenie przez lutowanie elementów (powierzchni) o dużej pojemności cieplnej. Grzałka ma również sporo większą od wymaganej moc więc szybko (i precyzyjnie!) się nagrzewa - nawet przy lutowaniu dużej płaszczyzny miedzianego pola masy.
    Kolejną (i chyba najważniejszą - szczególnie dla serwisanta) zaletą jest błyskawiczna i prosta wymiana takiego grota - wystarczy wyciągnać z rączki ostatnio używany i w jego miejsce wcisnąć inny - o wymaganym kształcie. Co ciekawe - są groty które można (nawet po długotrwałej pracy) wyjąć gołą dłonią - odległość od grzałki do trzonka (gdzie należy chwycić) jest bowiem na tyle duża, że temperatura "nie zdąży" przejść do tego miejsca. W wypadku nieco innych lutownic w samej podstawce jest specjalna blacha ze szczeliną w której można zakleszczyć grot przy jego wyciąganiu - co całkowicie uniemożliwia ewentualne oparzenie się przy tej okazji.
    Jednak - mimo zadbania o trwałość grotu - taki grot kiedyś trzeba wymienić, i wówczas okazuje się, że taki grot jest dużo droższy od zwykłego - bez grzałki i czujnika. A ponieważ (co wyżej zaznaczyłem) są groty o różnych kształtach - przystosowanych specjalnie do aktualnych wymagań użytkownika - "na start" musimy wydać znaczną kwotę na komplet kilku grotów najczęściej wykorzystywanych.

    Cool? Ranking DIY
    Can you write similar article? Send message to me and you will get SD card 64GB.
    About Author
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Offline 
    Has specialization in: Hodowla marchewki wysokopiennej
    398216 Usunięty wrote 27824 posts with rating 4803, helped 3405 times. Been with us since 2015 year.
  • Ochrona Domu
  • #2
    E8600
    Level 39  
    Polecam sprawdzić magnesem czy "wiórki mosiężne" są z mosiądzu. W większości jest to zwykły druciak stalowy taki sam jak do mycia naczyń tylko "farbowany". Co do gąbki do czyszczenia grotu to zmywak celulozowy znajdziemy w większości marketów, jest tańszy lepiej dostępny od "specjalnej" gąbki (wykonanej z tego samego materiału).
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?

    Ja osobiście zrezygnowałem ze stacji i wróciłem do lutownicy przy braku stałego miejsca napraw w postaci stołu warsztatowego. Tutaj każdy musi sobie odpowiedzieć co będzie dla niego wygodniejszym rozwiązaniem.

    Czy stacje z grotami 900M to dobra propozycja na 2022 rok? Osobiście polecił bym rozważyć groty T12.
    Co mogę dodać osobom początkującym na pewno przyda się zewnętrzny topnik w żelu, który pomoże w opanowaniu sztuki lutowania.
  • #3
    398216 Usunięty
    Level 43  
    E8600 wrote:
    W większości jest to zwykły druciak stalowy taki sam jak do mycia naczyń tylko "farbowany".
    Zgadza się - w większości...
    E8600 wrote:
    Co do gąbki do czyszczenia grotu to zmywak celulozowy znajdziemy w większości marketów, jest tańszy lepiej dostępny od "specjalnej" gąbki (wykonanej z tego samego materiału).
    Od momentu pierwszego czyszczenia wiórkami o gąbce zapomniałem. Wadą podstawową gąbki jest to, ze podczas czyszczenia grot jest silnie schładzany. Nawet gdy używamy gąbki zgodnie z zaleceniami (czyli ma być wilgotna, nie mokra) powoduje to szok termiczny i konieczność (zbędnego) dogrzewania lutownicy. A na poważnie: wiórki lepiej czyszczą nagar, czyli zapieczone resztki kalafonii i spalonej cyny.
    Co do "zamienników" gąbki oryginalnej - musiała by to być gąbka z włókniny celulozowej, a WIĘKSZOŚĆ zmywaków jest wykonana z gąbki poliuretanowej... :)
  • #4
    popiol667
    Level 18  
    398216 Usunięty wrote:
    Podstawowa zasada: Jeśli ma to być lutownica do lutowania elektroniki MUSI być zasilana z napięcia bezpiecznego i (co równie ważne) nie może mieć połączenia galwanicznego z siecią zasilająca 230V~. Natomiast dobrze (a nawet bardzo dobrze) jeśli ma połączenie grota z wyprowadzonym punktem do podłączenia uziemienia (prócz połączenia do "bolca zerującego" w samej wtyczce. Niezbędne jest też jeszcze jedno - możliwość ustawienia temperatury - co jeszcze? O tym ten materiał.


    Nieprawda, lutownica ma być bezpieczna, nie musi być zasilana napięciem bezpiecznym. Grzałka jak najbardziej może być zasilana z 230V.
    Jedno zdanie przeczy drugiemu. Jak grot jest uziemiony, to jest połączony galwanicznie z elementem sieci zasilającej jakim jest przewód PE.

    Generalnie grot powinien być uziemiony, chociaż czasami przy lutowaniu w pracującym urządzeniu, zasilanym z zasilacza bez bolca PE może popłynąć prąd wyrównawczy i doprowadzić do uszkodzenia układu w skrajnym przypadku. Ale to raczej wyjątkowe sytuacje, można posilać się lutownicą gazową / bateryjną lub wypinać kolbę z stacji.

    Co do przedstawionej w artykule stacji. Proponuję sprawdzić, jaki prąd pobierany jest przez grzałkę. Realna moc to koło 30W. Te kolby nie są w stanie w sposób ciągły oddać 50W (ulegają zniszczeniu). Kolby są bardzo fajne i poręczne, natomiast do lutowania bezołowiowego bądź demontażu takich elementów się raczej nie nadają.

    Te Hot-Air z zintegrowanym wentylatorkiem w kolbie świetnie nadają się do koszulek termokurczliwych, drobnego spawania plastiku, natomiast demontaż większego elementu smd to wyzwanie...
  • #5
    398216 Usunięty
    Level 43  
    popiol667 wrote:
    Nieprawda, lutownica ma być bezpieczna, nie musi być zasilana napięciem bezpiecznym. Grzałka jak najbardziej może być zasilana z 230V.
    To wytłumacz mi czemu nie ma takich stacji? Jak się zastanowisz, przyznasz mi rację.
    popiol667 wrote:
    Co do przedstawionej w artykule stacji. Proponuję sprawdzić, jaki prąd pobierany jest przez grzałkę. Realna moc to koło 30W. Te kolby nie są w stanie w sposób ciągły oddać 50W (ulegają zniszczeniu).
    Dwie rzeczy: pierwsza - te grzałki mają znacznie większą moc niż 50 czy nawet 60W. Bez tego zapasu lutownica musiała by nagrzewać się znacznie dłużej, a każde lutowanie dużego pola miedzi powodowałoby klejenie się cyny - grot nie miałby możliwości nagrzać się do zadanej temperatury. Druga - nikt nie pisał, ze grzałka cały czas się grzeje. Nagrzewa się do ustawionej temperatury a potem jedynie co jakiś czas włącza zasilanie na chwilę potrzebną do "podciągnięcia" temperatury do zadanej.
    Co do pomiarów grzałki... nie zapomniałeś przypadkiem, że drut oporowy nie trzyma stałej oporności w funkcji temperatury? Zimne włókno ma inną oporność niż nagrzany do tych kilkuset stopni. Dlatego też nagrzanie do zadanej temperatury od temperatury pokojowej trwa dłużej niż dogrzewanie czy zmiana temperatury ze 150 do 400. Tego nawet sprawdzać nie trzeba.
    popiol667 wrote:
    Te Hot-Air z zintegrowanym wentylatorkiem w kolbie świetnie nadają się do koszulek termokurczliwych, drobnego spawania plastiku, natomiast demontaż większego elementu smd to wyzwanie...
    Bo? Ponieważ? Dlatego, że? Czym różni się ta kolba HA od innych poza innym sposobem nawiewu? Grzałką? Porównaj... Nadmuchem? Porównaj...
    Owszem - czasem zdarza się trafić na stację HA w której sterowanie nadmuchem nie działa poprawnie - przeważnie jest to realizowane na triaku, a ten jak wiadomo wymaga odpowiedniego prądu bramki by się otworzyć w pełni. Jak ten prąd sterujący będzie za niski triak otworzy się "do połowy" - zadziała jak tyrystor; w takim wypadku faktycznie moc będzie sporo mniejsza. Ale to akurat występuje w uszkodzonej stacji. Mam taką kolbę (samo sterowanie czyli "stacja" to mój projekt, ale zasada działania praktycznie taka sama) i po ustawieniu max temperatury odlutowanie jakiegoś układu może się skończyć spaleniem podłoża laminatu i spaleniem cyny.Kilka płyt od komputerów rozlutowywałem za jej pomocą "na odzysk" i nie miałem problemu z odlutowaniem dużych układów - wręcz przeciwnie.

    Tak więc proponuję pisać o czymś o czym ma się jakie takie pojęcie - najlepiej praktyczne. Z całym szacunkiem, ale wydaje mi się że Kolega albo pisze co gdzieś od kogoś usłyszał lub wyczytał - jako pojedynczy przypadek, albo sam trafił na wadliwy egzemplarz. Mam Kolegę a on HA w wersji "tradycyjnej" z pompką w obudowie stacji - różnica pomiędzy Jego HA a moim jest taka, że On musiał już dwa razy wymieniać gumy membrany (pompa powietrzna jest membranowa), podczas gdy w mojej nic takiego nie występuje z oczywistych powodów - pompa odśrodkowa. Nie mówiąc już o tym że Jego HA hałasuje niemożebnie, a moja co najwyżej szumi.

    edit
    Proszę wybaczyć ewidentny błąd w tekście o włóknie (poprawiony) grzałki. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
  • Ochrona Domu
  • #6
    popiol667
    Level 18  
    398216 Usunięty wrote:
    To wytłumacz mi czemu nie ma takich stacji? Jak się zastanowisz, przyznasz mi rację.

    Xytronic LF389D. Ileż nią wykonałem napraw serwisowych... Mam do dzisiaj.

    398216 Usunięty wrote:
    Dwie rzeczy: pierwsza - te grzałki mają znacznie większą moc niż 50 czy nawet 60W.

    Nie mają. Świadczy o tym prąd pobierany przy napięciu znamionowym kolby.

    398216 Usunięty wrote:
    Bo? Ponieważ? Dlatego, że?

    Ponieważ są słabe. Rodzaj nadmuchu nie ma tu nic do rzeczy. Sam takiej używam w pracy. Do koszulek termokurczliwych nadaje się w sam raz. Niestety, do poważniejszych pracy konieczny jest zakup czegoś droższego.

    398216 Usunięty wrote:
    Zimne włókno ma wyższą oporność niż nagrzany do tych kilkuset stopni.


    Nieprawda. Proponuję pisać o czymś, o czym ma się pojęcie że zacytuję Kolegę... I poprawić te błędy o separacji galwanicznej.

    398216 Usunięty wrote:
    Tak więc proponuję pisać o czymś o czym ma się jakie takie pojęcie - najlepiej praktyczne.


    Dlatego właśnie piszę. Bo mam doświadczenie praktyczne w tym temacie. Pracuję w firmie w której jest kilkadziesiąt stanowisk wyposażonych w stacje lutowniczne i hot-airy. Swego czasu odsyłaliśmy tyle tego typu stacji do napraw gwarancyjnych, importer odmówił nam ich sprzedaży.

    Nieraz naprawiałem membrany w pompkach (w sensie przekładałem). A kolby z zintegrowanym wentylatorem psuły się równie często.
    Średnio po 3 miesiącach coś w tych stacjach padało. Czasami zdarzał się lepszy egzemplarz, który popracował rok. I tak się opłacało, bo były tanie i sprzedawca musiał je wymieniać na nowe :)

    Wszystko to jeden i ten sam chińczyk, z tej samej fabryki. Zmieniają się tylko nalepki. Uprzedzając - mam pojęcie, widziałem te same bebechy w różnie obrandowanych stacjach.

    Wymiany membran na nowe są nieopłacalne, bo koszt membrany to zdaje się prawie połowa ceny stacji (tak przynajmniej było 1,5 roku temu).

    398216 Usunięty wrote:
    Nie mówiąc już o tym że Jego HA hałasuje niemożebnie, a moja co najwyżej szumi.


    Odkręcił takie 4 śruby od spodu stacji zabezpieczające pompę na czas transportu?
  • #7
    Janusz_kk
    Level 34  
    398216 Usunięty wrote:
    Zimne włókno ma wyższą oporność niż nagrzany do tych kilkuset stopni.

    Usunięty :) zacznij się stosować do własnych rad
    398216 Usunięty wrote:
    Tak więc proponuję pisać o czymś o czym ma się jakie takie pojęcie

    bo jak na razie to piszesz głupoty lub półprawdy np bezpieczne stacje, też mam stację na 230v z grzałką na 230 i naprawiam nią delikatną elektronikę.
  • #8
    khoam
    Level 41  
    398216 Usunięty wrote:
    Zimne włókno ma wyższą oporność niż nagrzany do tych kilkuset stopni.

    Zimny przewodnik ma rezystancję mniejszą od gorącego - pod wpływem rozgrzewania się przewodnika, jego rezystancja rośnie, a więc tym samym maleje prąd płynący przez ten przewodnik (przy założeniu stałego napięcia zasilania). Mam nadzieję, że Kolega po prostu się "przejęzyczył".

    W przypadku drutów oporowych stosowanych w elementach grzejnych ich oporność zwiększa się w małym stopniu wraz ze wzrostem temperatury (liniowo lub nieliniowo - w zależności od konkretnego stopu), ale na pewno ta oporność nie zmniejsza się wraz ze wzrostem temperatury.
  • #9
    popiol667
    Level 18  
    khoam wrote:
    Mam nadzieję, że Kolega po prostu się "przejęzyczył".

    Chyba nie, bo dorobił do tego całą "ideologię": "Dlatego też nagrzanie do zadanej temperatury od temperatury pokojowej trwa dłużej niż dogrzewanie czy zmiana temperatury ze 150 do 400. Tego nawet sprawdzać nie trzeba."

    Prawda jest taka, że nawet prosta lutownica 230V regulowana triakiem, bez sprzężenia zwrotnego w postaci termopary jest wystarczająca do poprawnego lutowania SMD. Nie tyle wprawny, co uważny użytkownik po paru punktach lutowniczych koryguje ustawienie potencjometru / skoryguje czas przyłożenia grota.
  • #10
    Baskhaal
    Level 16  
    Nic w moim ponad dwudziestoletnim doświadczeniu nie dało mi większej przyjemności w pracy niż stacja RX-802AS firmy Goot. Codziennie po x godzin pracy, sama radość :)
  • #11
    misiek1111
    Level 29  
    Baskhaal wrote:
    Goot

    Skoro Goot, to chciałbym przedstawić swoją, kupioną jeszcze w podstawówce za komuny.
    Używana amatorsko, ale często. Ile razy zostawiłem ją włączoną na noc przez zapomnienie, to nie zliczę.
    Wymieniony jedynie kabelek zasilający, bo się zużył.
    Cały czas w użyciu.

    O tym, że to Japończyk, dowiedziałem się dopiero dwa lata temu, jak przyjrzałem się na logo :)

    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
  • #12
    Olkus
    Level 27  
    misiek1111 wrote:
    Skoro Goot, to chciałbym przedstawić swoją, kupioną jeszcze w podstawówce za komuny.


    Miałem podobną tyle, że nie japońską a ruską, prawie identyczna była.

    Odnośnie artykułu używam taniej stacji WEP936, kupionej prawie dwa lata temu za 70 zł, teraz podrożała, na niektórych aukcjach prawie dwukrotnie :shock:
    W zupełności mi ta lutownica wystarcza, zarówno do lutowania jak i odlutowywania, nic lepszego na razie nie potrzebuję. Grota ani razu nie wymieniałem.
    Jak potrzebuję Hot-Airu to wspomagam się opalarką ;)

    Pozdrawiam,
    A.
  • #13
    popiol667
    Level 18  
    Olkus wrote:
    Odnośnie artykułu używam taniej stacji WEP936


    Posiadam, wygodna kolba. Im mniej zbędnych "dupereli" typu wyświetlacze LCD itd. tym lepiej (nie ma się co zepsuć). Do tego jeszcze Solomon. W nim już trochę denerwuje sztywny przewód.

    Na uwagę zasługuje polski Elwik RT-24 80W.
  • #14
    398216 Usunięty
    Level 43  
    popiol667 wrote:
    Prawda jest taka, że nawet prosta lutownica 230V regulowana triakiem, bez sprzężenia zwrotnego w postaci termopary jest wystarczająca do poprawnego lutowania SMD.
    Tyle, że w takim wypadku odbieranie ciepła z grota jest niewielkie, a w regulacji aktywnej (z termoparą) chodzi o utrzymanie odpowiedniej do poprawnego lu7towania temperatury niezależnie od szybkości wykonywanych lutów i wielkości pola miedzi służącego jak radiator - silnie ochładzającego grot. I robi to automatycznie ze znacznie lepszą dokładnością niż ciągłe majdrowanie potencjometrem mocy.
    popiol667 wrote:
    398216 Usunięty wrote:
    To wytłumacz mi czemu nie ma takich stacji? Jak się zastanowisz, przyznasz mi rację.

    Xytronic LF389D. Ileż nią wykonałem napraw serwisowych... Mam do dzisiaj.
    Wyjątek potwierdzający regułę?
    popiol667 wrote:
    Ponieważ są słabe.
    Słabe w czym? W mocy grzałki? Pisałem - porównywalne.
    Owszem - nie ma ideału - zwłaszcza gdy ktoś nie miał możliwości porównania a cały swój pogląd kształtuje na podstawie tego co ma i używa ale przeważnie tak już jest, ze "każda sroczka swój ogonek chwali".
    Akurat w moim wypadku zanim napisałem powyższy artykuł miałem okazję zapoznać się z wieloma modelami naprawdę różnych stacji. Wybór padł na produkt t5en a nie inny z wielu powodów; między innymi uwzględniłem długość pracy jednorazowej, koszt samej stacji, koszt eksploatacji (chociażby wymienne groty) oraz kilka innych mniej istotnych rzeczy jak chociażby wygodę użytkowania.
    popiol667 wrote:
    Na uwagę zasługuje polski Elwik RT-24 80W.
    Niestety - cena za stację dość wysoka, podobnie cena pojedynczego grota (w porównaniu). Poza tym - jak dotąd Elwik nie wyprodukował HA ani tym bardziej comba stacji lutowniczej z HA. Ale - fakt faktem - sam mam elwika od zawsze (od pierwszego modelu z czarną rączką i dużą czarną stacją), pracowałem kilkoma modelami tej marki i złego słowa powiedzieć nie mogę. Świetny sprzęt, tylko... drogi. (pamiętam, że był okres gdy za grot płaciłem po 20 zł. Obecnie są nieco rozsądniejsze ceny)
    A co do separacji galwanicznej... która lepsza? Ta oparta na transformatorze z dzielonymi uzwojeniami, czy polegająca jedynie na kruchej ceramice? Lutownice z regulacją mocy triakiem miałem również. I też ją chwaliłem dopóki nie uszkodziłem nią (przebicie wskutek pęknięcia ceramicznej grzałki i zwarciu do obudowy napięcia sieci, a zerowanie jakoś dziwnym trafem nie zadziałało) dość drogiego układu scalonego jaki z trudem zdobyłem do naprawianego sprzętu. Od tamtej pory jakoś nie wierzę w żadne zerowania bolce i bezpieczeństwo pracy lutownicą bez separacji na transformatorze. Jeśli wiec ju7z nawet miałoby to być jedynie narzędzie typowo serwisowe (wyjazdowe) to wolę polecić transformatorówkę (mimo, że też miałem i używałem ale nie lubię).

    Tak więc - od początku zdawałem sobie sprawę z burzy jaką ten artykuł może wywołać. Wiedziałem, bo sam dawno temu byłem podobnie zafascynowany tym co aktualnie miałem. Potem jednak przeżyłem kilka różnych serwisów, kilkanaście różnych lutownic i HA, i zdobyłem (jak mi się wydaje) jakieś szersze rozeznanie w tym temacie. A wybór akurat tej stacji opisanej w artykule nie powstał na zasadzie "Bo mam" ale - jak wcześniej pisałem - po uwzględnieniu wielu czynników. Każdy może mieć własne zdanie na podstawie własnych doświadczeń - tego nie podważam, jednak jeśli będą to doświadczenia oparte na ograniczonej ilości poznanych sprzętów czy nawet na podstawie oglądania obrazków... wybaczcie, ale nie. Z takim podejściem zgodzić się nie mogę.
    Zdrowego Nowego Roku!
    Pozdrawiam.
  • #15
    popiol667
    Level 18  
    398216 Usunięty wrote:
    Tyle, że w takim wypadku odbieranie ciepła z grota jest niewielkie, a w regulacji aktywnej (z termoparą) chodzi o utrzymanie odpowiedniej do poprawnego lu7towania temperatury niezależnie od szybkości wykonywanych lutów i wielkości pola miedzi służącego jak radiator - silnie ochładzającego grot. I robi to automatycznie ze znacznie lepszą dokładnością niż ciągłe majdrowanie potencjometrem mocy.


    Chodziło mi o to, że nie jest konieczne sprzężenie zwrotne do poprawnego lutowania elementów SMD (przy odrobinie wprawy). Bez przesady z tym wychładzaniem. Bezwładność cieplna kolby np. w Solomonie jest na tyle duża, że jesteś wstanie odpiąć kolbę i wykonać kilka dużych lutów.

    398216 Usunięty wrote:
    Wyjątek potwierdzający regułę?

    Raczej potwierdzającą Twój brak znajomości stacji lutowniczych.

    398216 Usunięty wrote:
    Lutownice z regulacją mocy triakiem miałem również. I też ją chwaliłem dopóki nie uszkodziłem nią (przebicie wskutek pęknięcia ceramicznej grzałki i zwarciu do obudowy napięcia sieci, a zerowanie jakoś dziwnym trafem nie zadziałało)

    W poprawnie wykonanej instalacji elektrycznej zagrożenia w zasadzie by nie było a lutowanie urządzenia podłączonego do sieci obarczone jest niestety ryzykiem.

    398216 Usunięty wrote:
    Słabe w czym? W mocy grzałki? Pisałem - porównywalne.

    Wylutowanie np. tranzystora w obudowie TO-252 przy dużym polu miedzi jest uciążliwe tą "dmuchawką".

    398216 Usunięty wrote:
    Od tamtej pory jakoś nie wierzę w żadne zerowania bolce

    I słusznie, bezpieczeństwo i właściwą ochronę ESD zapewnia osobny przewód PE a nie zerowanie oraz poprawnie wykonana instalacja.
    W pojemności między uzwojeniami transformatora, ładunkiem elektrostatycznym na grocie też nie wierzysz? Zasady ESD? Uziemianie masy przy lutowaniu delikatnych układów?

    398216 Usunięty wrote:
    Niestety - cena za stację dość wysoka, podobnie cena pojedynczego grota


    Tylko grot w Elwiku ma dłuższą żywotność, niż kilka grotów z Ihuy, szczególnie przy wyższych nastawach temperatury.

    Jakość kosztuje niestety. Zawsze za tą cenę możesz kupić chińskie dwa w jednym z kolbą o mocy równej połowie tej deklarowanej przez producenta i dmuchawce do koszulek.
    Uprzedzając dywagacje - przerabiałem temat tych stacji i kolb do nich prawie na masową skalę. Mieliśmy Ihuy, dahuy, pietruchy, kraft&dele, wepy, a wszystko to tłuczone w tej samej fabryce. Ten sam produkt raz jest oznaczany jako 45W, innym razem 75W a w praktyce to napięcie na tym transformatorku w stacji przysiada tak, że grzałka dostaje 19V. Kolba, która dołączona jest do tej stacji oddaje koło 30-40W. Jak się jej wymusi te 60W to idzie z dymem.

    398216 Usunięty wrote:
    A wybór akurat tej stacji opisanej w artykule nie powstał na zasadzie "Bo mam" ale - jak wcześniej pisałem - po uwzględnieniu wielu czynników.


    Chyba jednak nie.

    Tego typu stacje złe nie są (sam użytkuję i taką kolbę i taką dmuchawkę), ale lepiej kupować wersje bez zbędnych wodotrysków i trzeba się liczyć z ich ograniczeniami.
  • #16
    398216 Usunięty
    Level 43  
    popiol667 wrote:
    Chodziło mi o to, że nie jest konieczne sprzężenie zwrotne do poprawnego lutowania elementów obie Ale zdajesz sobie sprawę, że nie z samych SMD układ się składa? A zwłaszcza w wypadku początkującego elektronika - większość KiT'ów to elementy THT. Nie wspominając o tym że np. wlutowanie kołków radiatora do TO220 wymaga dużej pojemności cieplnej i/lub stabilizacji. Nie wyobrażam sobie w takim wypadku ciągłego dopasowywania mocy lutownicy do tego co akurat w danym momencie lutujemy. No, ale jak widać - można się przyzwyczaić. Szkoda tylko, ze uparcie starasz się wykazać wyższość rozwiązań ... prowizorycznych, nie do końca wygodnych - tylko dlatego, ze tak też się da.
    popiol667 wrote:
    Raczej potwierdzającą Twój brak znajomości stacji lutowniczych.
    Chcesz mnie obrazić - daj mi w mordę, ale nie pisz takich rzeczy. ;)
    popiol667 wrote:
    W poprawnie wykonanej instalacji elektrycznej zagrożenia w zasadzie by nie było
    Słowo klucz w tym zdaniu to "W ZASADZIE".
    Jak pisałem - też tak uważałem: do czasu...
    popiol667 wrote:
    I słusznie, bezpieczeństwo zapewnia osobny przewód PE a nie zerowanie.
    Owszem - zapewnia ale musi być sprawne. A to nie zawsze (nie wszędzie) występuje. Wiele mieszkań nawet nie ma jeszcze zerowania w pokojach a co dopiero PE. Ten artykuł (i jego autor) musiał przewidzieć taką okoliczność.
    popiol667 wrote:
    Tylko grot w Elwiku ma dłuższą żywotność, niż kilka grotów z Ihuy, szczególnie przy wyższych nastawach temperatury.
    Każdy grot można spartolić. Była seria grotów Elwika (wiem, bo miałem) które nie wytrzymywały miesiąca umiarkowanej pracy. Groty wykonane poprawnie (płaszczowe) wytrzymują nawet kilka lat (obecny grot jakiego używam w swojej 900'tce ma ponad półtora roku) bez wyraźnych śladów zużycia. Ale miałem okazję też mieć i używać grotów udających dobre - taki nawet kilku godzin nie wytrzymywał. Obecnie za grot Elwika płaci się nieco poniżej 20 zł. Grot płaszczowy do mojej 900'tki kosztuje połowę tej ceny.
    popiol667 wrote:
    Ten sam produkt raz jest oznaczany jako 45W, innym razem 75W a w praktyce to napięcie na tym transformatorku w stacji przysiada tak, że grzałka dostaje 19V. Kolba, która dołączona jest do tej stacji oddaje koło 30-40W. Jak się jej wymusi te 60W to idzie z dymem.
    Jak wspominałem w kilku innych tematach (a i w tym też coś tam napomknąłem) mam stację robioną samodzielnie. Transformator w niej to 24V 150W. Podłączam do niego (poprzez układ regulacji opartej o termoparę w charakterze czujnika temperatury) kolbę serii 900 z grzałką 50W - napięcie przy takim obciążeniu jest nieco wyższe od 26V i od momentu gdy podłączyłem tę lutownicę do stacji po raz pierwszy 5 lat temu wymieniłem JEDNĄ grzałkę. Rozumiem jednak Twoje zastrzeżenia co do trwałości - rozlutownica 80W/24V (tak opisana - jest pokazana w tym temacie) podłączana do tej samej stacji przy takim zasilaniu paliła grzałkę w pół roku. Po zmierzeniu napięcia w oryginalnej stacji z tą rozlutownicą wyjaśniło się czemu - tam zasilanie wynosiło raptem 17V. Jednak jest to ewenement, a przynajmniej ja tak to traktuję. Jeśli masz inne doświadczenia - nie mówię, ze nie jest to niemożliwe, jednak przedstawianie ich jako coś co dotyczy wszystkich stacji jest po prostu nie na miejscu.
    popiol667 wrote:
    lepiej kupować wersje bez zbędnych wodotrysków i trzeba się liczyć z ich ograniczeniami.
    Czy ja mówiłem, ze nie? Jakie niby "zbędne wodotryski" ma stacja o którym mowa w temacie? Regulację aktywną temperatury? To nie wodotrysk, a niezbędne minimum w XXI wieku. To tak jakbyś zachwalał podróż dyliżansem, nie przyjmując do wiadomości że wygodniej i szybciej pociągiem.
    popiol667 wrote:
    Tego typu stacje złe nie są (sam użytkuję i taką kolbę i taką dmuchawkę)
    Więc o co ta burza? Ktoś Ci broni kupić lepszą - taką co do której nie miałbyś zastrzeżeń? Czy z natury może jesteś wiecznym malkontentem i musisz sobie pomarudzić, dla samej przyjemności z marudzenia? ;) :)

    Powtórzę raz jeszcze (i mam nadzieję, że po raz ostatni) - Ta stacja została wybrana spośród bogatej oferty nie dlatego, że mi się podobała ale po uwzględnieniu wszystkich za i przeciw. Jeśli masz inną propozycję - przedstaw ją i wyjaśnij czemu akurat taka a nie inna zasługuje na polecenie. Chętnie sam przeczytam i się zapoznam z opiniami innych.
  • #17
    Olkus
    Level 27  
    popiol667 wrote:
    Posiadam, wygodna kolba. Im mniej zbędnych "dupereli" typu wyświetlacze LCD itd. tym lepiej (nie ma się co zepsuć).


    Zgadzam się, kolba jest wygodna i przewód od kolby jest giętki, dzięki czemu łatwo się nią manewruje. Jedynie co to czasem odkręca się nakrętka mocującą gniazdo kolby i trafo trochę buczy.
    Dokładnie, im mniej "gadżetów" typu wyświetlacz tym sprzęt trwalszy ;)

    Pozdrawiam,
    A.
  • #18
    popiol667
    Level 18  
    398216 Usunięty wrote:
    popiol667 wrote:
    Więc o co ta burza? Ktoś Ci broni kupić lepszą - taką co do której nie miałbyś zastrzeżeń? Czy z natury może jesteś wiecznym malkontentem i musisz sobie pomarudzić, dla samej przyjemności z marudzenia?


    Zaproponowałeś stację lutowniczą. Ja napisałem, że tego typu stacje mają pewne ograniczenia, ale wciąż do wielu zastosowań amatorskich (i nawet profesjonalnych) się nadają. Czy jakakolwiek opinia inna niż Twoja to oznaka malkontenctwo? Przykładowo, tam gdzie Solomon 50W ledwo daje radę, te kolby już sobie nie radzą. Czy uważasz, że to co napisałem to malkontenctwo, czy cenna uwaga dla kogoś, kto Solomonem lutował i nie daje rady, więc szuka czegoś mocniejszego? Nic nie poradzę, że moje doświadczenia z tymi kolbami i stacjami nie pokrywają się z doświadczeniami Kolegi.

    Po drugie przedstawiasz nieprawdziwe teorie - napięcie grzałki, malejąca wraz z wzrostem temperatury rezystancja drutu oporowego, brak konieczności uziemiania grota, transformator wystarczającą ochroną lutowanego układu.

    398216 Usunięty wrote:
    popiol667 wrote:
    Owszem - zapewnia ale musi być sprawne. A to nie zawsze (nie wszędzie) występuje. Wiele mieszkań nawet nie ma jeszcze zerowania w pokojach a co dopiero PE. Ten artykuł (i jego autor) musiał przewidzieć taką okoliczność.


    Jak nie jest sprawne, to się nie użytkuje, bo stwarza zagrożenie życia. Pal licho jakiś tam scalak. Jest w I klasie ochronności? To ma być sprawny bolec ochronny. I tyle.
    Autorowi wydaje się, że przewidział jakąś okoliczność, a na podstawie błędnych wniosków promuje coś, co będzie stwarzać inne zagrożenie (lutownica z transformatorem remedium na braki PE).

    Grot powinien być uziemiony, a potencjał między masą lutowanego układu a grotem wyrównany. Takie są zasady bezpiecznego lutowania. Rodzaj lutownicy nie ma tu nic do rzeczy. A jak ktoś to bagatelizuje to niech liczy się z możliwością uszkodzenia. A potem zdziwienie: Samo się uszkodziło, pewnie element był wadliwy...

    Widziałem dziesiątki elementów i układów uszkodzonych w trakcie lutowania przez ładunki elektrostatyczne na nieuziemionym grocie i ani jednego uszkodzonego przez przebicie grzałki. Były pracodawca prosił o pomoc - bo ponad 20% lutowanych płytek na kilku stanowiskach było uszkodzonych. A układy nie jakieś specjalnie delikatne. Może wadliwe elementy? Może nie umieją lutować? Nie, brak uziemienia. Do tego zima (suche powietrze i polarowa odzież). Po modernizacji tego obwodu jak ręką odjął.

    Mógłbym na podstawie tego wywnioskować, że stacje lutownicze 24V (takie były na stanowiskach) są niebezpieczne dla układów i należy stosować lutownice gazowe? Czy była by to bzdura?
  • #19
    398216 Usunięty
    Level 43  
    popiol667 wrote:
    przedstawiasz nieprawdziwe teorie
    Wiedziałem... Wystarczy się raz potknąć i od tej pory zawsze będę nazywany kaleką. Oporność - wyjaśniłem w poście. Napięcie - podałem przykład ze swojej stacji. O możliwości pracy bez uziemienia grota nic nie pisałem, wiec proszę nie wkładaj mi w usta czegoś czego nie pisałem. A transformator... ? Naprawdę uważasz, że transformator nie zapewni izolacji galwanicznej lepszej niż krucha ceramika? I nie pisz znów o PE, bo jak pisałem - nie zawsze można liczyć nawet na zerowanie w gniazdku w pokoju w którym amator ma swój kącik.
    popiol667 wrote:
    Grot powinien być uziemiony, a potencjał między masą lutowanego układu a grotem wyrównany. Takie są zasady bezpiecznego lutowania. Rodzaj lutownicy nie ma tu nic do rzeczy.
    Czyli jeśli lutownica na 230V~ma przebicie na obudowę (grot) i obudowa jest połączona z masą lutowanego układu to już jest wszystko w porządku? Według tego co piszesz - tak. Według kogoś kto miałby przyjemność pracować taką uszkodzoną lutownicą już nie koniecznie. Co Ci da wyrównanie potencjałów? Co najwyżej tyle, że nie ważne czy dotkniesz do masy układu czy lutownicy i tak Cię porazi i tak. PO TO TEŻ jest transformator separujący napięcie zasilania od napięcia trafiającego na grzałkę. A że "przy okazji" łatwo można zrobić stabilizację na termoparze to tylko lepiej.
    popiol667 wrote:
    Czy była by to bzdura?
    Byłaby - co zresztą normalne u Ciebie. Pisać w taki sposób by wykazać jednocześnie swoją wyższość i podważyć wiedzę innych. Nic takiego nie pisałem - nic ani o uziemieniu grota ani o lutownicy gazowej. Nie o tym temat traktuje. Przedstawiłem swoją propozycję stacji z lutownicą kolbową i HA jako rozsądną propozycję wynikającą z uwzględnienia wielu czynników o których pisałem już wcześniej. Masz coś przeciw? Możesz w każdej chwili założyć własny temat i tam przedstawić inny model - nie zdziw się jednak jeśli wówczas ja będę się czepiać każdego Twojego potknięcia i wypominał Ci je będę tak jak Ty mnie.
    Jak na razie przedstawiłeś jako kontrargument lutownicę zasilaną z 230V z regulacją triakiem - a wiec bez regulacji aktywnej temperatury. Miło by było gdybyś wykazał jej wyższość nad proponowaną w temacie stacja lub zamilczał. Ja przedstawiłem zalety stacji i wady lutownicy zasilanej z sieci. Ty natomiast skupiasz się na wytykaniu potknięcia i wymyślasz różne rzeczy o których nie wspominałem. Tak ma wyglądać dyskusja na forum technicznym? Może według Ciebie. Ja wolę opierać się na nauce a nie przytykach, oszustwie i pomówieniach.
    Żegnam ozięble.
    Zdrowego Nowego Roku!
  • #20
    popiol667
    Level 18  
    398216 Usunięty wrote:
    Jak na razie przedstawiłeś jako kontrargument lutownicę zasilaną z 230V z regulacją triakiem - a wiec bez regulacji aktywnej temperatury. Miło by było gdybyś wykazał jej wyższość nad proponowaną w temacie stacja lub zamilczał.

    Nieprawda, ta lutownica posiada termoparę i precyzyjną regulację temperatury. Pisałeś, że nie ma takich lutownic. Podałem ci przykład, że takie są. Po co mam jeszcze przedstawiać jej wyższość?
    W porównaniu do lutownicy, którą przedstawiłeś posiada większą bezwładność cieplną i większą moc jeśli chcesz koniecznie porównywać.

    398216 Usunięty wrote:
    Wiedziałem... Wystarczy się raz potknąć i od tej pory zawsze będę nazywany kaleką.

    A prawdziwą sztuką jest przyznać się do błędu. Nigdzie nie korygowałeś swoich przemyśleń o drucie oporowym.

    398216 Usunięty wrote:
    Naprawdę uważasz, że transformator nie zapewni izolacji galwanicznej lepszej niż krucha ceramika?

    Patrząc na chińskie wyroby (transformatory) to ciężko się zdecydować :) I w przypadku uszkodzenia grzałki lub przebicia na transformatorze (awarii urządzenia) życie chroni poprawnie wykonana instalacja. Awaria transformatora jest też prawdopodobna (patrząc na ich niedowymiarowanie).

    398216 Usunięty wrote:
    I nie pisz znów o PE, bo jak pisałem - nie zawsze można liczyć nawet na zerowanie w gniazdku w pokoju w którym amator ma swój kącik.

    Nie pisz znów, że nie zawsze można liczyć na poprawnie wykonaną instalację. To tak, jakbyś pisał, że nie zawsze w samochodzie mogą być dobre opony i czasami trzeba jechać na takich łysych, bo tego wymaga sytuacja.

    398216 Usunięty wrote:
    Czyli jeśli lutownica na 230V~ma przebicie na obudowę (grot) i obudowa jest połączona z masą lutowanego układu to już jest wszystko w porządku?

    Ponieważ grot jest połączony z PE o czym nie wspomniałeś zadziałają zabezpieczenia nadmiarowo-prądowe i różnicowoprądowe nie powodując utrzymania się niebezpiecznego napięcia dotykowego na uszkodzonej lutownicy. Dlatego tak istotna jest poprawna instalacja elektryczna i okresowe przeglądy. Uszkodzeniu może ulec także inne urządzenie w klasie ochronności 1 na tym samym obwodzie.

    398216 Usunięty wrote:
    Byłaby - co zresztą normalne u Ciebie. Pisać w taki sposób by wykazać jednocześnie swoją wyższość i podważyć wiedzę innych.

    Przedstawiłem, jak istotne jest uziemienie, którego rolę bagatelizujesz w ochronie przed porażeniem a jednocześnie przedstawiasz transformator jako remedium na kiepską instalację.

    398216 Usunięty wrote:
    Przedstawiłem swoją propozycję stacji z lutownicą kolbową i HA jako rozsądną propozycję wynikającą z uwzględnienia wielu czynników o których pisałem już wcześniej. Masz coś przeciw? Możesz w każdej chwili założyć własny temat

    Po co mam zakładać własny temat, jak dyskutujemy o Twojej propozycji? Nie jest zła, natomiast parametry kolby są zaniżone, a dmuchawa jest trochę słaba. Ogólnie dobry stosunek możliwości do ceny.
  • #21
    tzok
    Moderator of Cars
    398216 Usunięty wrote:
    Nawet gdy używamy gąbki zgodnie z zaleceniami (czyli ma być wilgotna, nie mokra) powoduje to szok termiczny i konieczność (zbędnego) dogrzewania lutownicy.
    W przypadku współczesnych lutownic z groto-grzałkami, np. T12, to nie stanowi najmniejszego problemu, zaś szok termiczny powoduje że nagary "odpryskują" z powierzchni grota, bez potrzeby ich mechanicznego usuwania.

    E8600 wrote:
    Czy stacje z grotami 900M to dobra propozycja na 2022 rok?
    Wręcz fatalna, rzekłbym że podchodząca pod szkodliwą poradę.

    398216 Usunięty wrote:
    Słabe w czym? W mocy grzałki?
    W sile nadmuchu.

    Co do lutownicy to miałem kiedyś Antex TCS - bardzo fajna kolba, zwłaszcza po wymianie przewodu sieciowego na silikonowy (SiHF). Niestety groty drogie i trudno dostępne. Potem były chyba 2 próby z 900M i to był horror. Teraz mam T12 i ani 900M ani nawet TCS nie mają podejścia do tych stacji.
  • #22
    Jakub Urban
    Level 18  
    Witam!
    A tak jak już jesteśmy w temacie stacji lutowniczych- trochę kaski mi "wpadło" na Gwiazdkę a chciałem zacząć wreszcie lutowanie SMD(czy można 30 lat tłuc THT?) i kupiłem Zhaoxin 852, nie chciałem z wentylatorkiem w kolbie i świadom jestem, że po jakimś czasie kompresor szlag trafi ale około 60zł za nowy kompresor to nie majątek.
    Stacji na groty mam kilka, dwie na groty 900M i Bakon 950D na T-12.
    Z grotów T-12 ostatnio jednego szlag trafił, w środku jakby piach się przesypywał......grzałka się rozsypała?.
    No ale polutowałem tym masę urządzeń, nieraz 6-7h włączona na 350°C( sporo w lampach robię a i bezołowiowe g.... jest nie do ruszenia przy niskiej temperaturze, poza tym temperaturę tą mam wypróbowaną na Sn60Pb40?), grot był używany od września 2020, miał prawo paść.
    Kiedyś lutowałem lutownicą transformatorową LT 45/75W, miałem ich kilka a pierwszą dostałem w 1989 roku....jako 6-latek( oczywiście ze Składnicy Harcerskiej), obecnie to co najwyżej jakieś mało precyzyjne prace w elektryce tym robię.
    Temperatura bez żadnej kontroli, przepalające się groty i mocowanie grota , które sypie się bardzo szybko( przylutowałem palnikiem mosiężne zaciski z listwy zaciskowej- tyle sposobów ile posiadaczy tego cuda).
    Nie da się tym lutować płytek z laminatu papierowego- ścieżki odłażą, zresztą z FR-4 nie jest lepiej.
    Takich na 230V miałem kilka, taką z bazaru uwaliłem syntezę w CB( jak huknęło, to aż jarzeniówka nad biurkiem zamigotała, nie polecam).
    Ogólnie lepszy W.E.P. czy Zhaoxin na 900M od wynalazków z Lidla czy z Allegro na 230V.
    Nie polecam lutownic transformatorowych TOPEX, TOYA- kiedyś ojciec mi kupił na Mikołajki ten :evil: szatański :evil: wynalazek.....tym to można sobie w nosie podłubać a nie lutować, zupełny szmelc, grzeje się błyskawicznie, tak że aż śmierdzi palonym plastikiem.
    Mój Zhaoxin to to
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
    Tak naprawdę nic specjalnego ale serwisy GSM na takich jadą latami i jakoś idzie.
  • #23
    szeryf3
    Level 25  
    Posiadam między innymi obydwa urządzenia. Lutownice kupiłem o przyjacieli z Azji i jestem bardzo zadowolony przy lutowaniu drobnych elementów. Za to nie wiedziałem, że grot powinno zostawiać się w cynie.
    Drugie urządzenie dostałem i fajnie się nim pracuje. Raz spalił się mi w nim silniczek i jak zobaczyłem ile kosztuje orginalny to mi ręce opadły.
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?
  • #24
    tzok
    Moderator of Cars
    Za to ta niebieska lutownica ze zdjęcia to największy szajs jaki miałem. Ona ma tylko prostą regulację mocy na triaku, brak jakiejkolwiek stabilizacji temperatury. W dodatku skala temperatury na podziałce to kompletna abstrakcja, chyba wsadzają tam grzałki na 110V. Mniej więcej nabiera związku z rzeczywistością po dołożeniu diody prostowniczej w szereg z zasilaniem grzałki. W serii, po ustawieniu 360°C, grot zaczyna świecić.
  • #25
    Baskhaal
    Level 16  
    Lutownica, stacja lutownicza Hot-Air, wszystko na raz ? Dlaczego?

    Dzisiaj też mega frajda z HAKO FM-202 :) Stara ale jara stacja.

    A tak merytorycznie - ochrona ESD na każdej płaszczyźnie (stół, krzesło, podłoga, buty, fartuch, opaska, LUTOWNICA itd itp) jest zawsze koniecznością przy pracy z materiałem wrażliwym. Może nie zauważy tego amator czy konstruktor, serwisant ale już przy produkcji (ilości) warstwa ESD zaczyna pokazywać rogi.
  • #26
    popiol667
    Level 18  
    Jakub Urban wrote:
    kupiłem Zhaoxin 852, nie chciałem z wentylatorkiem w kolbie i świadom jestem, że po jakimś czasie kompresor szlag trafi ale około 60zł za nowy kompresor to nie majątek.


    To, że padnie kompresor to jeszcze pół biedy. Typowo są tam takie dwie membrany, które pękają. Na początku spada trochę przepływ powietrza, aż w końcu przestaje dmuchać całkowicie. Równocześnie kompresor wydaje normalne odgłosy. Dochodzi do stopienia / spalenia niechłodzonej kolby, w której grzałka niezależnie od konstrukcji (wentylator / pompka) zasilana jest z napięcia sieciowego. Najgorzej, jeżeli trzymasz włączony hot-air w pogotowiu - nie zauważysz, że przestał dmuchać. Szkoda, że nie zaimplementowano zabezpieczenia w programie stacji (przekroczenie temperatury odcina grzałkę). Więc dobrze jest mieć taki egzemplarz, który po odłożeniu na stojak wyłącza grzałkę i wychładza ją przez jakiś czas. Natomiast jeśli nie włączasz stacji o 8:00 rano i wyłączasz o 16:00 pięć dni w tygodniu to kompresor trochę pożyje :) W domu używam ZD-939L, w pracy ZHAOXIN 858D, kolega zamówił sobie KD862 (WEP8858) - będę miał okazję przetestować. W poprzedniej pracy korzystałem z QUICK 861DW. Rewelacja, szczególnie przy pracy z lutem bezołowiowym. Tylko ta cena...

    Baskhaal wrote:
    Może nie zauważy tego amator czy konstruktor, serwisant ale już przy produkcji (ilości) warstwa ESD zaczyna pokazywać rogi.


    Dokładnie, a już głupia opaska i uziemienie lutownicy robi ogromną różnicę.