( https://pl.aliexpress.com/item/4001254541551.html?spm=a2g0s.9042311.0.0.32b55c0fL88idQ )
Pod tym niewiele znaczącym tytułem znajdziemy kolejny Gadżet, łączący dźwięk ze światłem, a ściślej z trzema słupkami LED obrazujących poziom trzech częstotliwości wyselekcjonowanych z odebranego mikrofonem dźwięku.
Po kolei:
Zestaw przyszedł do mnie w torebce zawierającej całą kupę elementów plus płytkę drukowaną (jednostronną):
Czemu tych elementów tak wiele? Przecież podobne moduły można znaleźć znacznie mniej skomplikowane? Bo tym razem cały układ zaprojektowano w oparciu o elementy dyskretne - "na piechotę" bez żadnych procesorów.
Dzięki temu całość jest bardziej przejrzysta i łatwiej zrozumieć zasadę działania oraz wyróżnić poszczególne bloki układu.
Pierwszym takim blokiem jest mikrofon wraz ze wzmacniaczem:
Jak widać sygnał akustyczny trafia do mikrofonu elektretowego, następnie jest wzmacniany na prostym wzmacniaczu wykonanym na jednym tranzystorze , z niego trafia na potencjometr w układzie potencjometrycznym (wiem, że "masło maślane" ale tak właśnie nazywa się tak zrealizowana regulacja potencjometrem) z potencjometru na kolejny tranzystor i z niego na trzy potencjometry (w takim samym układzie) służące do regulacji czułości poszczególnych filtrów.
Z góry przepraszam za fatalną jakość schematów, ale tylko takie znalazłem w sieci - w torebce nie było żadnej instrukcji ani schematu).
Jak widzimy filtry realizowane są równie prosto, co sam wzmacniacz mikrofonowy - jeden tranzystor i dwa kondensatory ograniczające pasmo od dołu i od góry... Przynajmniej w teorii tak ma to działać i w sumie działa, ale od razu uprzedzam, ze taki rodzaj filtrów nadaje się tylko do takich zastosowań. Sygnał po filtracji (a więc podzieleniu na trzy pasma; nisko, średnio i wysokotonowe) trafia do prostego (jak wszystko) prostownika i z niego po kolejnym tranzystorze filtrowane są tętnienia na kondensatorach wpiętymi równolegle do wyjścia z emitera. Dzięki temu sygnał mniej denerwująco migocze,m a przez to łatwiej zaobserwować zmiany ilości zapalonych LED w każdym ze słupków.
Potem już z górki - układ do złudzenia przypomina wskaźniki wysterowania ze znanych polskich wzmacniaczy serii WS4421 czy innych. Idea polega na pobieraniu sygnału na bazy kolejnych tranzystorów z drabinki dzielnika napięcia - im wyższe napięcie (czyli większy sygnał) tym więcej tranzystorów zostaje "otwartych" i tym więcej LED się zapala. Idea prosta jak budowa cepa, ale skomplikowanie układu, a raczej ilość elementów do jego realizacji - zwłaszcza gdy diod w słupku dużo - powala. Ponadto - samo działanie jest nieco bardziej... analogowe. Tranzystor dostając napięcie na bazę zaczyna się otwierać dość płynnie - nie ma więc efektu znanego np. z układów opartych na LM3915 gdzie kolejne diody zapalają się po przekroczeniu założonego poziomu sygnału od razu - w takim układzie efekt jest bardziej "cyfrowy" - jeśli można tak powiedzieć
Czy więc tematyczny "wskaźnik poziomu" jest gorszy? Nie, raczej po prostu inny - takie działanie ma swoich zwolenników po prostu.
Ostatnim blokiem jest zasilacz - a raczej stabilizacja napięcia zasilania całego układu. Znów kolejny prosty układ oparty na niezawodnym LM7806 - co oznacza, ze należy dostarczyć do modułu napięcia co najmniej wartości 9V -10V Nie znaczy to, że przy nieco niższym napięciu układ nie będzie działać - będzie, ale jeśli doprowadzone napięcie nie będzie dostatecznie wygładzone - tętnienia mogą przedostać się na filtry i w rezultacie zawsze będzie świeciło kilka LED w kanale basu, a nawet (przy dużych tętnieniach) pozostałych "słupków". Prąd bez sygnału (wszystkie LED wygaszone) nie powinien przekraczać 50mA dla 10V zasilania, a 120 mA dla zapalonych wszystkich LED. Stabilizator LM 7806 jest bez radiatora, więc straty na nim są na tyle niewielkie, że nic złego się nie dzieje - jest zimny. Dlatego też rekomendowane przez producenta zestawu napięcie zasilania nie powinno przekraczać 15V - dla takiej wartości straty na tym stabilizatorze wyniosą ok.1W co jest wartością dopuszczalną dla pracy bez dodatkowego chłodzenia.
Tyle teorii. A jak to działa ?
W sumie - fajnie, chociaż moim zdaniem nieco za bardzo częstotliwości poszczególnych filtrów "zachodzą na siebie" i trudno na pierwszy rzut oka odróżnić który pasek odpowiada za niskie a który za średnie częstotliwości. Jednak w dużej mierze daje się to wyregulować potencjometrami czułości - jeżeli ustawimy je tak, by przy najsilniejszych sygnałach ostatnia dioda zapalała się tylko "w pikach" - będzie całkiem nieźle.
Fajne? Ranking DIY
