Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

[Solved] Jaki prostownik do trawienia w metalu metodą wody z solą?

puchan 03 Jan 2022 21:40 939 40
  • #1
    puchan
    Level 14  
    Pierwszą siekierkę trawiłem prostym prostownikiem 6 A, ale bezpiecznik 5 A szybko wysiadł. Dałem 10 A i dał radę dwa razy po 15 min. Wskaźnik prądu pokazywał cały czas maksymalne natężenie. Było czuć lekko palony plastik, dlatego cały eksperyment przeniosłem na taborety i w mało palne miejsce. Trawienie było wystarczająco głębokie. Prostownik był przeznaczony na zniszczenie więc nie było mi go szkoda zwłaszcza, że chciałem dokończyć trawienie. Kiedyś spadł i się połamał. Działa bo działa, ale chcę kupić nowy, żeby i ładować akumulatory samochodowe i wytrawić coś jeszcze w metalu. Wiem, że taka elektroliza bierze cały prąd z prostownika, pytanie tylko gdzie jest granica. Przeczytałem też, że im dalej od siebie przedmiot trawiony i katoda tym mniejszy pobór prądu. Czy kupić prostownik bez bajerów czyli taki jak mam tylko mocniejszy powiedzmy 10 A? Czy może taki z mikroprocesorem i automatycznym rozpoznawaniem akumulatora się nada? W końcu będzie rozpoznawał wiadro ze słoną wodą. Czy nie pokaże mi wała w związku z tym? Ten co mam teraz to taki jak na fotce poniżej. Siekiera ok. 1 kg, pojemnik z wodą tak na 3-4 litry. Odległość siekiery od katody ok. 10 cm. W takich samych warunkach trawienie odciętego kawałka siekiery ok. 100 g brało ok. 3 A prądu. Na początku woda była też podgrzana do ok. 70 st.

    Jaki prostownik do trawienia w metalu metodą wody z solą?
  • #2
    78db78
    Level 39  
    puchan wrote:
    Czy może taki z mikroprocesorem i automatycznym rozpoznawaniem akumulatora się nada?
    Zero ładowania będzie nie rozpozna akumulatora,
  • Helpful post
    #3
    brofran
    Level 39  
    puchan wrote:
    Czy może taki z mikroprocesorem i automatycznym rozpoznawaniem akumulatora się nada?
    Automat odpada. Kup zwykły z 15 A, najlepiej z transformatorem sieciowym, a ograniczenie prądu możesz zrealizować opornikiem drutowym.
  • Helpful post
    #4
    LEDówki
    Level 35  
    Kup porządny zasilacz zamiast tego badziewia pt. prostownik. W środku masz zazwyczaj transformator, bezpieczniki i diody - często bez radiatora i zlutowane na pająka.
    Użycie ładowarki do zasilania czegokolwiek udaje się bardzo rzadko w przypadku urządzeń prostych jak wspomniany transformator z diodami. Ładowarka mikroprocesorowa to skomplikowane urządzenie przeznaczone do ładowania i niech tak zostanie.
    Kupi kolega zasilacz, choćby prądowy do diod świecących, to uzyska kolega 1 czy 2 A prądu bez szkody dla zasilacza. Warunek żeby zasilacz był na maksymalnie 24 V napięcia przemiennego.
    Można użyć zasilacz regulowany, ale cena takiego jest wyższa i może kolegę zniechęcić. Zasilacz taki ma też tryb prądowy i wtedy bardzo dobrze można kontrolować proces elektrolizy.
  • #5
    puchan
    Level 14  
    78db78 wrote:
    puchan wrote:
    Czy może taki z mikroprocesorem i automatycznym rozpoznawaniem akumulatora się nada?
    Zero ładowania będzie nie rozpozna akumulatora,


    OK, dzięki za info.

    Dodano po 6 [minuty]:

    LEDówki wrote:
    Kup porządny zasilacz zamiast tego badziewia pt. prostownik. W środku masz zazwyczaj transformator, bezpieczniki i diody - często bez radiatora i zlutowane na pająka.
    Użycie ładowarki do zasilania czegokolwiek udaje się bardzo rzadko w przypadku urządzeń prostych jak wspomniany transformator z diodami. Ładowarka mikroprocesorowa to skomplikowane urządzenie przeznaczone do ładowania i niech tak zostanie.
    Kupi kolega zasilacz, choćby prądowy do diod świecących, to uzyska kolega 1 czy 2 A prądu bez szkody dla zasilacza. Warunek żeby zasilacz był na maksymalnie 24 V napięcia przemiennego.
    Można użyć zasilacz regulowany, ale cena takiego jest wyższa i może kolegę zniechęcić. Zasilacz taki ma też tryb prądowy i wtedy bardzo dobrze można kontrolować proces elektrolizy.


    Widziałem takie zasilacze tzw. laboratoryjne, ale to faktycznie za drogie i trochę na wyrost. Kupię prostownik transformatorowy na 10-15 A i powinno być ok. Na wszelki wypadek dam większe naczynie. Cały czas muszę pamiętać, żeby mieć też prostownik na akumulator a nie tylko zasilacz na okazyjne eksperymenty. Na razie pomęczę ten co mam. Zwiększę odległość między elektrodami.
  • #6
    LEDówki
    Level 35  
    Do urządzenia z pierwszego wpisu można kupić przetwornicę XL4016 z regulacją prądu do 9A i napięcia do ok. 30V. Koszt ok. 25 zł plus wysyłka.
    Można próbować wykorzystać zasilacz z komputera. Potrafią oddać do 15A przy napięciu 12V. W razie zwarcia blokują się.
  • #7
    jarek_lnx
    Level 43  
    Prąd określa wydajność procesu, więc możesz chcieć mieć duży, jedyny problem jest taki że przy dużych prądach elektrolit będzie się za szybko/za bardzo nagrzewać.

    puchan wrote:
    Wiem, że taka elektroliza bierze cały prąd z prostownika, pytanie tylko gdzie jest granica.
    Może pobierać więcej niż cały :)
    Taki plastikowy prostownik nawet z daleka nie przypomina czegoś co może dostarczyć 6A, ludzie się nie znają, dlatego rynek zalany jest badziewiem.

    Prąd zależy od powierzchni elektrod, odległości, stężenia elektrolitu, temperatury, napięcia. Da się zmniejszyć prąd zmieniając odległość elektrod, ale lepiej zrobić to elektrycznie.

    Zasilacz laboratoryjny jest bardzo wygodny bo możesz ustawić pracę w trybie stabilizacji prądu, ale do takiej roboty zakup nie ma sensu. Można kupić przetwornicę ze stabilizacją prądu i napięcia (CC/CV) do 20A <50zł zł i używany zasilacz serwerowy 50A <50zł do zasilania tej przetwornicy.

    puchan wrote:
    Cały czas muszę pamiętać, żeby mieć też prostownik na akumulator a nie tylko zasilacz na okazyjne eksperymenty.
    Nie ma urządzenia które by realizowało te dwie funkcje dobrze. Nawet solidny prostownik da się przeciążyć/spalić robiąc elektrolizę.
  • #8
    puchan
    Level 14  
    OK. A taki z regulacją natężenia. Jest chyba transformatorowy na max. 15 A. Ustawiając 10 A chyba się nie spali?
    "Prostownik przystosowany do akumulatorów zwykłych, kwasowych oraz AGM!
    Transformatory mocy zespołów prostowników mają dużą sprawność i odporność przeciążeniową
    Zastosowano układy zabezpieczenia termicznego oraz samoczynnie działające układy elektroniczne
    Wytrzymałość elektryczna izolacji dla napięcia zasilania sieci spełnia wymagania bezpieczeństwa według norm europejskich
    Model BK120615
    Pobór mocy[W] 30-220
    Znamionowe napięcie wyprostowan [V] 12
    Zakres regulacji prądu ładowania [A] 1-15
    Wartość maksymalna prądu ładowania [A] 20
    Pojemność akumulatorów [Ah] 30-180
    Napięcie zasilania 220-230V ~ 50Hz-60Hz (Polski Standard)"
    Model BK120615

    Jaki prostownik do trawienia w metalu metodą wody z solą?
  • #9
    LEDówki
    Level 35  
    Wszystkie takie konstrukcje nie mają stabilizacji czy choćby ograniczenia prądu. W razie zwarcia lub przeciążenia pali się bezpiecznik i czasem diody. Dorywczo mogą pracować z niewielkim prądem. Diody nie mają nawet radiatorów. Jest kilka wątków o takich urządzeniach. Kupuj przetwornicę 300W CC CV i będziesz zadowolony.
  • #10
    puchan
    Level 14  
    LEDówki wrote:
    Wszystkie takie konstrukcje nie mają stabilizacji czy choćby ograniczenia prądu. W razie zwarcia lub przeciążenia pali się bezpiecznik i czasem diody. Dorywczo mogą pracować z niewielkim prądem. Diody nie mają nawet radiatorów. Jest kilka wątków o takich urządzeniach. Kupuj przetwornicę 300W CC CV i będziesz zadowolony.


    Taką przetwornicę nawet mam ale pechowo tylko z regulacją napięcia. Choć to jak dla mnie i tak za dużo roboty i myślenia ;). Nie jestem elektronikiem.

    Dodano po 10 [minuty]:

    A w tym prostowniku jak ustawię pokrętłem natężenie powiedzmy na pozycję 7-8 to tyle prądu pójdzie do wiadra z wodą czy to dotyczy tylko pracy z akumulatorem? Nie muszę mieć do trawienia 10A. Ten co teraz mam podejrzewam, że maksymalnie podaje 6A i trawi dosyć szybko. Czas to też tylko ok 30 min. i można dowolnie przerywać. Nawet jest wskazane przemycie osadu z metalu trawionego kilka razy. Czytałem, że ten prostownik 15A dobrze pracuje na 3/4 mocy, bez przerw i ma czuły czujnik temp. I nie jest zły jak na swoją cenę. Ew. zostaje trawienie z akumulatora...
  • #11
    Krzysztof Kamienski
    Level 43  
    puchan wrote:
    Ew. zostaje trawienie z akumulatora...
    Ew. zostaje troche nauki, a choćby prawa Ohma, a o i elektrolizie warto by poczytać .....Np. zamiast soli (chlorku sodu) używać do trawienia niewielkiej ilości kwasu siarkowego jako dodatku do wody, a nie smrodzić chlorem.. :cry: . To tak na początek, bo
    puchan wrote:
    Taką przetwornicę nawet mam ale pechowo tylko z regulacją napięcia.
    Więc tu pan Ohm sie kłania.
  • #13
    jarek_lnx
    Level 43  
    Przy zakupie niektórych substancji chemicznych musisz podać dane - kiedy kupujesz w stacjonarnym sklepie, jak kupujesz na firmę, albo w internecie nie pytają bo i tak podajesz dane.
    Zawsze mnie to śmieszyło, ale wyobraź sobie że kwas siarkowy jest na liście prekursorów narkotyków, zaraz po wprowadzaniu dziwnych przepisów, amatorzy używali azotowego, bo choć bardziej niebezpieczny, nie było go na wspomnianej liście i był łatwiej dostępny, a przynajmniej niektórzy tak opowiadają w internecie :)
  • #14
    LEDówki
    Level 35  
    Od niedawna jest też na liście prekursorów materiałów wybuchowych. Do tego kwas siarkowy chloran potasu i parę innych substancji. Kwas azotowy już nie jest dostępny dla ludu. A kolega trawił płytki kwasem azotowym.
    Kolega rzuci okiem ana ten artykuł, to może się zachęci do kupna przydatnego urządzenia. Link.
  • #15
    pukury
    Level 35  
    Witam.
    Też robię " eksperymenty" na ten temat.
    Próbowałem -
    sterownik PWM ( na odpowiedni prąd )
    prostownik samochodowy
    zasilacz warsztatowy
    zasilacz impulsowy od PC
    transformator z mostkiem
    Najprostszy jest ten ostatni.
    Wystarczy transformator ze starego UPS plus 4 diody.
    I niestety - dobrane rezystory.
    Najlepsza powierzchnia wychodzi przy prądzie stałym - dodałem kondensatory elektrolityczne - o sporej pojemności oczywiście.
    W sieci jest sporo o tej metodzie np. - https://www.youtube.com/watch?v=DHNwuk2fuD8
    Pozdrawiam.
  • #16
    puchan
    Level 14  
    pukury wrote:
    Witam.
    Też robię " eksperymenty" na ten temat.
    Próbowałem -
    sterownik PWM ( na odpowiedni prąd )
    prostownik samochodowy
    zasilacz warsztatowy
    zasilacz impulsowy od PC
    transformator z mostkiem
    Najprostszy jest ten ostatni.
    Wystarczy transformator ze starego UPS plus 4 diody.
    I niestety - dobrane rezystory.
    Najlepsza powierzchnia wychodzi przy prądzie stałym - dodałem kondensatory elektrolityczne - o sporej pojemności oczywiście.
    W sieci jest sporo o tej metodzie np. - https://www.youtube.com/watch?v=DHNwuk2fuD8
    Pozdrawiam.



    Dzięki za filmik. Zariadnoje ustrojstwo daje radę. Po 200 g. zrozumiałem też, że płaskownik z takiej nierdzewki będzie lepszy od śruby. Większa powierzchnia. Na wszelki wypadek zwiększę odległość miedzy elektrodami.

    Dodano po 14 [minuty]:

    jarek_lnx wrote:
    Przy zakupie niektórych substancji chemicznych musisz podać dane - kiedy kupujesz w stacjonarnym sklepie, jak kupujesz na firmę, albo w internecie nie pytają bo i tak podajesz dane.
    Zawsze mnie to śmieszyło, ale wyobraź sobie że kwas siarkowy jest na liście prekursorów narkotyków, zaraz po wprowadzaniu dziwnych przepisów, amatorzy używali azotowego, bo choć bardziej niebezpieczny, nie było go na wspomnianej liście i był łatwiej dostępny, a przynajmniej niektórzy tak opowiadają w internecie :)


    Jak się kiedyś kupowało saletrę to dane szybko rozchodziły się do rodziców... A za proch z poniemieckich składowisk lanie murowane... Najbezpieczniejszy był karbid z budowy bo nierejestrowany... Jak przywiozłem na Mazury technologię strzelania z garnków i dużych puszek z dziury z ziemi to kumple nie wiedzieli w co mnie całować. Choć zawsze był problem ze znalezieniem chętnego do odpalania. Kij z ogniem musiał być w miarę miękki by ręki nie urwało i garnek bez rantu bo inaczej cała japa w ziemi.
  • Helpful post
    #17
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    pukury wrote:
    Najlepsza powierzchnia wychodzi przy prądzie stałym - dodałem kondensatory elektrolityczne - o sporej pojemności oczywiście.

    Ja kilka lat temu używałem zasilacza ATX z wstępnie obciążonymi liniami 3,3 oraz 5 V. Na 12 V można kilkanaście - kilkadziesiąt A osiągnąć zależnie od zasilacza i ma zabezpieczenia.

    puchan wrote:
    Szukałem kiedyś kwasu siarkowego

    Kup gotowy elektrolit do akumulatorów, przecież to roztwór kwasu siarkowego z wodą destylowaną. Dostępny w każdym sklepie motoryzacyjnym.
  • Helpful post
    #18
    pukury
    Level 35  
    Witam.
    Również próbowałem zasilacz od PC - działa.
    Ale - te " ampery" to takie umowne w sumie.
    Poza tym przy jakimkolwiek zwarciu - wyłączony.
    Próbowałem i na 5 V i na 3,3 V i na 12 V.
    Da się tak trawić.
    Ale jakoś mi to nie pasowało.
    Do delikatnych trawień - 2 A max. - zrobiłem z małym autotransformatorem i timerem.
    Chętnie bym w DIY pokazał, ale schematu brak (kleiłem na bieżąco) i to nic odkrywczego.
    Pozdrawiam.
  • #19
    puchan
    Level 14  
    Dzięki za wszystkie porady. Zostanę przy prostowniku. Kupiłem już ten 15A z regulacją na wypadek jakby 6A padł bo na zimę trzeba taki sprzęt mieć. Gorąca woda z solą jest już niejako przeze mnie przetestowana. Wiem już, że pół godziny musi się potrawić w 6-7A, żeby był dobry efekt czyli nie za płytko i nie za głęboko. Wcześniej jako katody używałem śruby o wadze 1/3 siekiery. Czy taki gruby płaskownik z nierdzewki o większej powierzchni będzie lepszy? W sensie mniejsze zapotrzebowanie na prąd, równomierne trawienie itp. Katoda musi być podobnej kubatury co anoda?
  • Helpful post
    #20
    LEDówki
    Level 35  
    Nie, im większe pole powierzchni anody i katody tym większy prąd. Prąd należy ograniczać wyciągając katodę z roztworu albo użyć przetwornicę typu stałoprądowego - Constant Current.
  • #21
    puchan
    Level 14  
    LEDówki wrote:
    Nie, im większe pole powierzchni anody i katody tym większy prąd. Prąd należy ograniczać wyciągając katodę z roztworu albo użyć przetwornicę typu stałoprądowego - Constant Current.


    OK, dzięki za info. Czyli zostanę przy starej śrubie.
  • #22
    puchan
    Level 14  
    Pierwsze trawienie za mną. Nowy prostownik wytrzymał bez przerw w dostawie prądu. Trzeba było zejść na skali ogranicznika prądu na 1/3, 1/2 żeby wskaźnik amperomierza odkleił się od nieskończoności na jakieś 12-15 A (20 w skali). Muszę jeszcze dotrawić z 20 min. i teraz pytanie. Wkładać w tą samą zupę czy robić nowy roztwór? I co to jest teraz za substancja ta zielonkawo-szaro-rdzawa breja. To jest jakoś niebezpieczne, żrące, wybuchowe, niejadalne? W czasie elektrolizy podobno wydzielają się jakieś gazy. Na wszelki wypadek uchyliłem nieco drzwi od piwnicy, ale teraz jak się naczytałem o wodorze, chlorze itp. to sam nie wiem czy nie wyjść z tym na zewnątrz albo chociaż postawić przy otwartym okienku?
  • #23
    Olkus
    Level 27  
    puchan wrote:
    niejadalne?


    To na pewno :D

    Pozdrawiam,
    A.
  • #25
    LEDówki
    Level 35  
    Piękna. :) Wzór jak naniosłeś na żelazo?
  • #26
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    Bardzo ładnie. Mam wrażenie że trochę zbyt blisko ostrza jest wzór, no chyba że to wersja ozdobna a nie użytkowa. Powiedz jak robisz maskę do trawienia.
  • #27
    puchan
    Level 14  
    Ostrze papierem 600 żeby nie był zbyt gładkie, 2 warstwy białej matowej farby w spraju, to chyba taka podkładówka pod lakier. Ma strukturę lekko gumowatą nawet po wyschnięciu. Rysunek wydrukowany i naniesiony metodą kalki, ale zwykła kalka fioletowa nie bardzo przenosi. Lepiej zarysować całą drugą stronę wydruku ołówkiem i wtedy wydruk jest od razu kalką i odbić rysując ponownie po konturach rysunku. A potem rylcem wyskrobuję to co ma być trawione. Najlepiej cienkim gwoździem lekko spłaszczonym. Opłaca cię najpierw naciąć wszystkie kontury tym rylcem a dopiero potem wybierać wszystko, mniejsze ryzyko, że się rylec ześliźnie. Dodatkowo gumowata farba nie wykrusza się. Wcześniej użyłem jakiejś akrylowej i zdarzało się jej odprysnąć przy ryciu. Usuwanie farby po trawieniu najlepiej płynem hamulcowym. Posmarować i zostawić na dobę.

    Dodano po 7 [minuty]:

    ArturAVS wrote:
    Bardzo ładnie. Mam wrażenie że trochę zbyt blisko ostrza jest wzór, no chyba że to wersja ozdobna a nie użytkowa. Powiedz jak robisz maskę do trawienia.


    Ostrze jest trochę wbite w pieniek ale ma swoją szerokość. Dodatkowo te niby pióra układałem tak by wychodziły z tego ostrza szerokim polem. Wersja oczywiście, że ozdobna ale to przerobiona siekiera, więc i do roboty się nada.
  • #28
    jarek_lnx
    Level 43  
    A jak zrobiłeś "czernienie" po trawieniu ?
  • #29
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    Lata temu jeszcze jako nastolatek złapałem wakacyjną robotę u kamieniarza, podobną metodą robił maskę na płytach do piaskowania. Całą wyszlifowaną i wypolerowaną płytę zalewał jakimś klejem stolarskim który po podgrzaniu robił się płynny a po ostygnięciu nanosił z szablonów kształty liter i następnie wycinał skalpelem i usuwał zbędne fragmenty. Klej był mocno gumowaty (przypominał zaschniętą farbę chlorokauczukową), kilku milimetrowa warstwa skutecznie zabezpieczała płyty odbijając ziarenka piasku podczas piaskowania.

    jarek_lnx wrote:
    A jakie zrobiłeś "czernienie" po trawieniu ?

    To pozostałości pasty polerskiej dają taki efekt.