logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Peugeot 307 - Mniejszy akumulator i brak akumulatora

andrzejlisek 04 Sty 2022 01:00 726 10
REKLAMA
  • #1 19798757
    andrzejlisek
    Poziom 31  
    Posiadam peugeot 307 o pojemności 1,6 litra. Do niego mam akumulator o pojemności 64Ah. Oprócz niego posiadam akumulator o pojemności 44Ah z Toyoty Yaris zezłomowanej po wypadku.

    Zdarzało się, szczególnie w okresie zimowym, że samochód nieużywany po dwóch tygodniach miał rozładowany akumulator. Normalnie używam tego 64Ah, ale raz zdarzyło się, że tak, jak przyniosłem akumulator 44Ah ze złomowiska i stał w domu bez ładowania ani użytkowania przez ponad rok, to po wstawieniu go do samochodu, on bez problemu zapalił i nie stwierdziłem żadnych problemów w czasie jazdy. Później też kilka razy z niego korzystałem i nie stwierdziłem problemu.

    W okresie letnim nie przynoszę akumulatora do mieszkania, ale zdejmuję klemę, klemy mają dźwignię, dzięki której nie jest potrzebne żadne narzędzie do założenia lub zdjęcia. Maksymalny czas nieużywania samochodu wyniósł 2 miesiące, po czym po założeniu klemy (akumulator 64Ah) samochód zapalił i mogłem jechać.

    Czy użytkowanie akumulatora o mniejszej pojemności niż przewidziana przez producenta może mieć jakieś negatywne następstwa, których nie widać podczas normalnego użytkowania? Użytkowanie urządzeń elektrycznych podczas postoju silnika (światła, radio, ładowarka smartfonu itp.) ograniczam do niezbędnego minimum.

    Czy akumulator jest do czegoś potrzebny w czasie pracy silnika? Dawniej, podobno w samochodzie Fiat 126p starszej generacji z prądnicą (okrągły zestaw wskaźników z małymi okrągłymi kontrolkami) można było zapalić silnik i wyjąć akumulator, a w 126p nowszej generacji (prostokątny zestaw wskaźników z dużymi prostokątnymi kontrolkami) wyposażonej w alternator wyjęcie akumulatora podczas pracy silnika może spowodować uszkodzenie alternatora. Ile w tym prawdy? Siłą rzeczy prądnica/alternator musi zapewniać moc większa niż potrzebna w całym samochodzie (bo inaczej nie doładuje akumulatora), to dlaczego wyjęcie akumulatora podczas pracy silnika rzekomo naraża na jakiekolwiek usterki?

    W takim razie, jakby się wyposażyć w powerbank samochodowy o pojemności 10Ah, to co stoi na przeszkodzie, żeby od niego odpalać samochód pozbawiony akumulatora (w końcu taki powerbank do tego służy)? Tak naprawdę jedyne, co musi zapewnić powerbank, to dostarczenie prądu o natężeniu 300A przez kilka sekund, więc 10Ah w zupełności wystarczy do tego celu. Tym bardziej, że brak akumutora jest lepszym rozwiązaniem, bo rozładowany akumulator chcąc nie chcąc będzie podkradać moc z powerbanku.
  • REKLAMA
  • #2 19798771
    LEDówki
    Poziom 42  
    O tzw banku mocy zapomnij przy rozruchu.Bateria kwasowo ołowiowa ma bardzo mały opór wewnętrzny i jest w stanie oddać setki amperów przez dość długi czas. Akumulatory litowo jonowy z zasilacza bateryjnego oddają znacznie mniejsze prądy. Możesz użyć go do podładowania baterii rozruchowej w samochodzie.
    Bateria mniejsza niż fabryczna to ewentualne problemy z rozruchem i krótszy czas eksploatacji.
    Odłączenie baterii od alternatora może doprowadzić do uszkodzenia diod w alternatorze. Bateria stabilizuje napięcie w instalacji pojazdu.
  • REKLAMA
  • #3 19799929
    andrzejlisek
    Poziom 31  
    LEDówki napisał:
    O tzw banku mocy xapomnij przy rozruchu.Bateria kwasowo ołowiowa ma bardzo mały opór wewnętrzny i jest w stanie oddać setki amperów przez dość długi czas. Akumulatory ltowo jonowr z zasilacza bateryjnego oddają znacznie mniejsze prądy. Możesz użyć go do podładowania baterii rozruchowej w samochodzie.

    Czy dobrze rozumiem, że idea jest taka, że jak samochód nie odpala z powodu rozładowanej baterii, nie mam zapasowej, nie mam też osoby, która mogłaby mi pomóc za pomocą przewodów rozruchowych, a muszę pilnie jechać, to podłączam ten bank do baterii na pół godziny, aby trochę naładować, może nawet na godzinę, jak mam czas na to, a potem odłączam bank i próbuję zapalić silnik, wtedy jest szansa, że ruszy?
    LEDówki napisał:
    Bateria mniejsza niż fabryczna to ewentualne problemy z rozruchem i krótszy czas eksploatacji.

    Rozumiem, szczególnie w mroźną zimę i przy nieco już zużytej baterii (jedno i drugie zmniejsza faktyczną pojemność i wydajność prądową).
    LEDówki napisał:
    Odłączenie baterii od slternatora może doprowadzić do uszkodzenia diod w slternatorze. Bateria stabilizuje napięcie w instalacji pojazdu.

    Czyli potwierdza się to, co się mawiało w rodzinie, to pamiętam, że chodziło właśnie o przepalenie diod. Stabilizacja, to ja rozumiem, że z samego alternatora wychodzi napięcie zmienne z prostownika jednopołówkowego, jednakże do wiatraka, żarówek, ładowania baterii, zapalniczki i grzałek to nie ma znaczenia. Do radia i komputera, to zależy od zastosowanych rozwiązań konstrukcyjnych, teoretycznie możliwe (dioda prostownicza, kondensator na wejściu, stabilizator liniowy), o ile samo urządzenie pracuje na niższym napięciu (najwyżej 9V). Nie wiem, czy do zasilania świec zapłonowych ma to znaczenie. Jednak napięcie szczytowe jest zmienne w zależności od prędkości obrotowej, stąd jest jeszcze jeden element zwany regulatorem napięcia.

    Czy w samochodzie jest możliwy chwilowy pobór prądu o większym natężeniu niż przewidziane dla diod i stąd przyczyna ich uszkadzania? jeżeli nie, to co może być przyczyną tego uszkodzenia (zakładając, że dla wszystkich odbiorników w samochodzie tolerują tętniące i nierówne napięcie)?
  • REKLAMA
  • #4 19800016
    LEDówki
    Poziom 42  
    Alternator to prądnica trójfazowa. Napięcie z niej jest prostowane przez diody. Są tam jeszcze diody pomocnicze i m też się zdarza uszkodzić. Najbardziej narażone na uszkodzenie są diody z prostownika powiedzmy głównego. Muszą przewodzić po kilkadziesiąt amperów, wydziela się w nich po kilkadziesiąt watów mocy. Mogą się uszkodzić od zbyt wysokiej temperatury.
    Napięcie za prostownikiem jest wygładzane akumulatorem. Stabilizator napięcia alternatora dba o to, by od jak najniższych obrotów silnika napięcie osiągnęło 14,4V.
    Duży pobór prądu jest możliwy, ale czym jest duży pobór? Czy to jest prąd rozruchowy pobierany przez rozrusznik, czy prąd równy lub większy maksymalnemu prądowi alternatora?
    Prąd rozruchowy pobierany jest przy rozruchu silnika gdy alternator nie wytwarza dość energii, więc rozruch własnego silnika nie liczy się. Co innego gdy pomagamy komuś uruchomić silnik. Zdarzają się porady w stylu podłącz kable do biorcy, przygazuj i niech próbuje zapalić. Przy takim splocie zdarzeń można doprowadzić do maksymalnego poboru prądu z alternatora. W następstwie może się zdarzyć, że diody zostaną przegrzane albo przebite gdy biorca wyłączy rozrusznik. W takim scenariuszu wiele zależy od stanu technicznego akumulatorów dawcy i biorcy i oporów połączenia elektrycznego między samochodami. W takim scenariuszu też lepiej podładować swoim samochodem akumulator biedaka. Przy czym w związku z przepisami można otrzymać mandacik za utrzymywanie włączonego silnika na postoju.
    W normalnej eksploatacji sprawnego samochodu nie powinien zdarzyć się nadmierny pobór prądu z alternatora. Mogą go wywołać zepsute odbiorniki elektryczne lub odbiorniki o nieprzyzwoicie dużej mocy i poborem prądu przekraczającym możliwości alternatora. Przy czym w drugim wypadku należy się bardziej spodziewać niedoładowania baterii rozruchowej niż zepsucia alternatora.
  • #5 19800217
    andrzejlisek
    Poziom 31  
    LEDówki napisał:
    Alternator to prądnica trójfazowa. Napięcie z niej jest prostowane przez diody. Są tam jeszcze diody pomocnicze i m też się zdarza uszkodzić. Najbardziej narażone na uszkodzenie są diody z prostownika powiedzmy głównego. Muszą przewodzić po kilkadziesiąt amperów, wydziela się w nich po kilkadziesiąt watów mocy. Mogą się uszkodzić od zbyt wysokiej temperatury.

    Prostownik napięcia trójfazowego składa się z 6 diod, schemat łatwy do znalezienia. Jak miałyby być podłączone dodatkowe diody i jaka jest ich rola? Załóżmy, że włączy się jednocześnie światła drogowe, klimę, wentylator, ogrzewanie szyby i siedzeń, radio, zapalniczkę, a silnik będzie pracować na wolnych obrotach bez poboru napędu (bieg jałowy lub wciśnięte sprzęgło). Jeszcze do tego można dodać dodatkowy wzmacniacz audio i mocne głośniki, a także dodatkowe lampy i świecidełka, w czym lubują się tuningowcy, a to też potrzebuje prądu, żeby działało, jednak w pewnym zakresie takie dodatkowe obciążenie jest możliwe. Jeżeli do tego dochodzi ładującą się baterię (czyli jeszcze jeden odbiornik energii elektrycznej, w którym pobór mocy zależy od stopnia naładowania), to siłą rzeczy alternator i prostownik musi być zdolny wydać z siebie co najmniej taką moc w sposób ciągły bez ryzyka przegrzania, tym bardziej, że założenie jest takie, że bateria się ładuje, a nie rozładowuje w takich warunkach. Chyba nie da się inaczej. Jeżeli po usunięciu baterii następuje przegrzanie diod z powodu przeciążenia, to znaczyłoby, że następuje zwiększenie poboru energii. Tylko z czego to zwiększenie wynika? Czy może o coś innego tu chodzi? Nawet, jeżeli bateria raz pobiera, a raz oddaje energię, a przy tym się ładuje, to tak naprawdę więcej pobierze niż odda, czyli to jest kolejny obciążacz instalacji, a nie niwelator obciążenia, prawda?

    W powyższym przypadku zakładam, że wszystkie odbiorniki elektryczne są sprawne i nie ma żadnych usterek powodujących nadmierne obciążenie instalacji.

    LEDówki napisał:
    Duży pobór prądu jest możliwy, ale czym jest duży pobór? Czy to jest prąd rozruchowy pobierany przez rozrusznik, czy prąd równy lub większy maksymalnemu prądowi alternatora?

    Jeżeli rozważamy pracę alternatora i pobór prądu z niego, to mam nu na myśli maksymalny możliwy pobór przewidziany w danym samochodzie w czasie jazdy, czyli włączone wszystkie odbiorniki na wyposażeniu samochodu, jak napisałem wyżej. Nie mam na myśli próby odpalania innego silnika, żaden alternator tego nie wytrzyma.
  • #6 19800350
    LEDówki
    Poziom 42  
    Fabryczne zainstalowane odbiorniki w samochodzie nie powinny przeciążyć alternatora.
    Alternatory wykonywane są jako sześciodiodowe lub dziewięciodiodowe. Link.
  • #7 19800888
    goldwinger
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Przy pracy bez akumulatora diody padają od zbyt wysokiego napięcia a nie żadnego przeciążenia.
  • #8 19801560
    andrzejlisek
    Poziom 31  
    goldwinger napisał:
    Przy pracy bez akumulatora diody padają od zbyt wysokiego napięcia a nie żadnego przeciążenia.

    Czy dobrze myślę, że to wysokie napięcie brałoby się z cewki zapłonowej w momencie rozwarcia przerywacza czy z czegoś innego? Jak w samochodzie napięcie wynosi ok. 14V, a diody byłyby powiedzmy na napięcie 20V lub więcej, to z czego wyszłoby przekroczenie napięcia?
  • REKLAMA
  • #9 19801589
    ladamaniac
    Poziom 40  
    Z braku stabilizacji układu przez akumulator. Odłączenie akumulatora na pracującym silniku może skutkować, z reguły krótkotrwałym) skokiem napięcia. Z doświadczenia wiem, że jak samochód pracuje na wolnych obrotach i alternator jest obciążony światłami i np ogrzewaną szybą, to nic złego się nie dzieje. Znam jednego klienta, który wielokrotnie robił tak przy mnie i twierdził, że jeszcze nigdy nic mu się nie stało. Auta to głównie japończyki. Czy Tobie też się nic nie stanie, trudno powiedzieć, wystarczy przez nieuwagę dotknąć klemą plusową do masy. W najlepszym przypadku zgaśnie, spalisz bezpiecznik alternatora ( nie wszystkie auta mają) albo alternator. Przerywacza nie uświadczysz w aucie od lat dziewięćdziesiątych.
  • #10 19801643
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Można spokojnie założyc mniejszy akumulator . Najwyżej nie odpali na dużym mrozie. Innych efektów nie będzie
  • #11 19801685
    goldwinger
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Alternator sam się zabije bez akumulatora (i przy okazji coś jeszcze), nie z żadnej cewki
REKLAMA