(Postaram się skrótowo przejść do meritum)
W ostatnich kilku latach wyostrzył mi się wielce słuch (który przebadałem u audiologa sądząc, że coś jest nie tak z moim zmysłem słuchu) oraz trochę powiększyła mi się posiadana wiedza odnośnie edycji audio. Natomiast przez 20 lat oglądania filmów nie miałem tego problemu lub go nie zauważałem - dopiero teraz po kupieniu nowych słuchawek
Pytanie zasadnicze brzmi: czy (zwłaszcza nowsze) kodeki audio muszą jakoś współgrać ze sprzętem, aby dźwięk nie miał niekształceń w stylu przesterów?
Najpierw zauważyłem wyrywkowo, że część moich videoklipów muzycznych zbieranych latami (a więc w różnej jakości i formatach) oglądanych na moich nowych słuchawkach ma na niektórych uderzeniach zgrzyty - wówczas myślałem, że po prostu jest to kwestia tego, że ten nowy sprzęt po prostu sobie nie radzi akurat z takimi czy czy innymi częstotliwościami. Sprawdziłem też jednakże pobieżnie warstwy audio w edytorze i patrzyłem na opisy próbując znaleźć jakąś zależność, ale niczego nie spostrzegłem - ale też było to dosyć pobieżne analizowanie
Natomiast teraz w ramach testów wziąłem na dokładny warsztat pewien film fabularny. Abstrahując od tego, skąd mam go w kilkunastu różnych wersjach (w plikach od kilku do kilkudziesięciu gigabajtów)- to jeżeli ten jeden przykład jest egzemplifikacją problemu (a inne ewidentne przykłady być może znalazłbym w przyszłości), to znalazłem sobie bardzo dobry pod względem testowania fragmenty w tymże filmie. Dzięki temu bez problemu zauważyłem, że wszystkie liczne warstwy (wersje) audio 7.1 brzmiały fatalnie, a w przypadku 5.1 tylko niektóre brzmiały słabo- ale żadna normalnie. Później natomiast zdobyłem jeszcze jedną starą wersję tego filmu, sprzed ery 4K, licząc na to, że będzie to posiadała ścieżkę w zwykłym stereo. Niestety ona także była w 5.1- ale o dziwo brzmiała normalnie
I teraz biorąc na warsztat jedną z wersji słabych i tą ostatnią normalną, to różnica wygląda tak, że w przypadku pierwszym plik jest opisany jako
AAC 48000Hz 6ch 224kbps [A: SoundHandler [eng] (aac lc, 48000 Hz, 5.1, 224 kb/s)]
a w drugim jako
Dolby AC3 48000Hz 6ch 448kbps [A: English [eng] (ac3, 48000 Hz, 5.1, 448 kb/s)]
Jak więc widać, różnica sprowadza się do "AAC" vs. "Dolby AC3" oraz parametru "224 kb/s" vs. "448 kb/s"
Albowiem odpalając film(y) z peceta podłączałem:
- nowe słuchawki przez nową zintegrowaną kartę dźwiękową 7.1
- stare słuchawki przez nową zintegrowaną kartę dźwiękową 7.1
- nowe słuchawki przez starą zewnętrzną kartę dźwiękową 5.1
- stare słuchawki przez starą zewnętrzną kartę dźwiękową 5.1
- nowe słuchawki do wieży - wpiętej w starą zewnętrzną kartę dźwiękową 5.1
- stare słuchawki do wieży - wpiętej w starą zewnętrzną kartę dźwiękową 5.1
- nowe słuchawki skomunikowane nadajnikiem Bluetooth 5.0
ale efekt były zawsze zbliżone, jeśli nie takie same
Oczywiście wrzuciłem też ten słaby plik do edytora audio i sprawdziłem jego amplitudowy wykres fali dźwiękowej- i był on bardzo daleko od bycia zmasakrowanym w ramach ludness war w stylu współcześnie wypuszczanej muzyki
Czy to jest normalne- w sensie, należy się tego spodziewać, przy odpalanie plików przestrzennych na sprzęcie stereo?
W ostatnich kilku latach wyostrzył mi się wielce słuch (który przebadałem u audiologa sądząc, że coś jest nie tak z moim zmysłem słuchu) oraz trochę powiększyła mi się posiadana wiedza odnośnie edycji audio. Natomiast przez 20 lat oglądania filmów nie miałem tego problemu lub go nie zauważałem - dopiero teraz po kupieniu nowych słuchawek
Pytanie zasadnicze brzmi: czy (zwłaszcza nowsze) kodeki audio muszą jakoś współgrać ze sprzętem, aby dźwięk nie miał niekształceń w stylu przesterów?
Najpierw zauważyłem wyrywkowo, że część moich videoklipów muzycznych zbieranych latami (a więc w różnej jakości i formatach) oglądanych na moich nowych słuchawkach ma na niektórych uderzeniach zgrzyty - wówczas myślałem, że po prostu jest to kwestia tego, że ten nowy sprzęt po prostu sobie nie radzi akurat z takimi czy czy innymi częstotliwościami. Sprawdziłem też jednakże pobieżnie warstwy audio w edytorze i patrzyłem na opisy próbując znaleźć jakąś zależność, ale niczego nie spostrzegłem - ale też było to dosyć pobieżne analizowanie
Natomiast teraz w ramach testów wziąłem na dokładny warsztat pewien film fabularny. Abstrahując od tego, skąd mam go w kilkunastu różnych wersjach (w plikach od kilku do kilkudziesięciu gigabajtów)- to jeżeli ten jeden przykład jest egzemplifikacją problemu (a inne ewidentne przykłady być może znalazłbym w przyszłości), to znalazłem sobie bardzo dobry pod względem testowania fragmenty w tymże filmie. Dzięki temu bez problemu zauważyłem, że wszystkie liczne warstwy (wersje) audio 7.1 brzmiały fatalnie, a w przypadku 5.1 tylko niektóre brzmiały słabo- ale żadna normalnie. Później natomiast zdobyłem jeszcze jedną starą wersję tego filmu, sprzed ery 4K, licząc na to, że będzie to posiadała ścieżkę w zwykłym stereo. Niestety ona także była w 5.1- ale o dziwo brzmiała normalnie
I teraz biorąc na warsztat jedną z wersji słabych i tą ostatnią normalną, to różnica wygląda tak, że w przypadku pierwszym plik jest opisany jako
AAC 48000Hz 6ch 224kbps [A: SoundHandler [eng] (aac lc, 48000 Hz, 5.1, 224 kb/s)]
a w drugim jako
Dolby AC3 48000Hz 6ch 448kbps [A: English [eng] (ac3, 48000 Hz, 5.1, 448 kb/s)]
Jak więc widać, różnica sprowadza się do "AAC" vs. "Dolby AC3" oraz parametru "224 kb/s" vs. "448 kb/s"
Albowiem odpalając film(y) z peceta podłączałem:
- nowe słuchawki przez nową zintegrowaną kartę dźwiękową 7.1
- stare słuchawki przez nową zintegrowaną kartę dźwiękową 7.1
- nowe słuchawki przez starą zewnętrzną kartę dźwiękową 5.1
- stare słuchawki przez starą zewnętrzną kartę dźwiękową 5.1
- nowe słuchawki do wieży - wpiętej w starą zewnętrzną kartę dźwiękową 5.1
- stare słuchawki do wieży - wpiętej w starą zewnętrzną kartę dźwiękową 5.1
- nowe słuchawki skomunikowane nadajnikiem Bluetooth 5.0
ale efekt były zawsze zbliżone, jeśli nie takie same
Oczywiście wrzuciłem też ten słaby plik do edytora audio i sprawdziłem jego amplitudowy wykres fali dźwiękowej- i był on bardzo daleko od bycia zmasakrowanym w ramach ludness war w stylu współcześnie wypuszczanej muzyki
Czy to jest normalne- w sensie, należy się tego spodziewać, przy odpalanie plików przestrzennych na sprzęcie stereo?