Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Cena energii elektrycznej nie zawiera kosztu produkcji energii elektrycznej?

janek_wro 13 Jan 2022 09:22 849 48
  • #1
    janek_wro
    Level 26  
    Dziś dostałem mailem pozdrowienia od Taurona, od którego kupuję energię elektryczną. W pozdrowieniach tłumaczą się z podwyżek.
    Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to... że pokazują ciekawą strukturę ceny energii elektrycznej. Tak w ramach technicznego absurdu.
    Otóż z tego co piszą wynika, że w cenie sprzedaży energii w ogóle nie ma kosztu wytworzenia samej energii (lub jest na tyle nieistotny, że można wrzucić w nieistotne koszty pozostałe). Za to najistotniejszy jest fakt, żeby klient wiedział ze w ramach haraczu finansuje całą masę biurokracji.

    Proszę, screenshot:
    Cena energii elektrycznej nie zawiera kosztu produkcji energii elektrycznej?

    Skoro jest piwo bezalkoholowe, to może niedługo będziemy mieć w gniazdkach prąd nie-elektryczny? :crazyeyes:
  • #3
    janek_wro
    Level 26  
    Justyniunia wrote:
    Zwykła ulotka propagandowa pokazująca "złą unię".
    A czy kiedykolwiek jakikolwiek sojuz był "dobry"? Przez 50 lat Moskwa nas doiła jako terytoria okupowane. Teraz doi nas Berlin, zwany Brukselą. Też terytoria okupowane.
  • #4
    goralpm
    Level 20  
    A gdzie koszt "szantażu" Putina?
    To Putin już nie jest winny wysokim cenom energii, teraz winna jest UE?
    Za chwilę winni będą Czesi:)
    A tym czasem, prezesi spółek energetycznych i ich rodziny, zarabiają coraz więcej...
  • #5
    janek_wro
    Level 26  
    goralpm wrote:
    A tym czasem, prezesi spółek energetycznych i ich rodziny, zarabiają coraz więcej...
    Przecież wierchuszka krajowych oddziałów kartelu energetycznego też pochodzi z nadania zewnętrznego. To i tak tylko pionki, i nie oni decydują. Wszystkie sznurki zawsze prowadzą do Centrali.

    Dodano po 5 [minuty]:

    Dodam tylko. iż...
    goralpm wrote:
    To Putin już nie jest winny wysokim cenom energii, teraz winna jest UE?
    A to rozłączne?
    Przecież to kolaboracja, historia pokazała już że DE/RU najpierw kolaborują, potem do siebie strzelają, potem znów kolaborują...
    Jaki problem? lud nadal głupi, wszystko kupi.
  • #7
    DiZMar
    Level 43  
    Mobali wrote:
    janek_wro wrote:
    Przez 50 lat Moskwa nas doiła jako terytoria okupowane.
    Przesadzasz, gdzie tam doiła - po prostu w ramach RWPG my sprzedawaliśmy im węgiel, a w zamian za to wysyłaliśmy jeszcze mięso i zboże
    ;-)

    Ponadto dostawaliśmy bezpłatnie wiele wagonów butów... do naprawy i odesłania po naprawie. :shii: :spoko:
  • #8
    goralpm
    Level 20  
    Mobali wrote:
    janek_wro wrote:
    Przez 50 lat Moskwa nas doiła jako terytoria okupowane.
    Przesadzasz, gdzie tam doiła - po prostu w ramach RWPG my sprzedawaliśmy im węgiel, a w zamian za to wysyłaliśmy jeszcze mięso i zboże
    ;-)


    Nie, w zamian za produkty hutnicze - ZSRR wysyłało do Polski ropę.
    Głównie w latach 1981-1989 kiedy to na Polskę były nałożone sankcje amerykańskie.
    Polska z bardzo ograniczonymi zasobami dewiz, nie mogła swobodnie kupować ropy czy innych produktów.
    By ominąć sankcję, powstawały umowy barterowe z ZSRR i nie tylko.

    Dodano po 8 [minuty]:

    janek_wro wrote:
    goralpm wrote:
    A tym czasem, prezesi spółek energetycznych i ich rodziny, zarabiają coraz więcej...
    Przecież wierchuszka krajowych oddziałów kartelu energetycznego też pochodzi z nadania zewnętrznego. To i tak tylko pionki, i nie oni decydują. Wszystkie sznurki zawsze prowadzą do Centrali.

    Dodano po 5 [minuty]:

    Dodam tylko. iż...
    goralpm wrote:
    To Putin już nie jest winny wysokim cenom energii, teraz winna jest UE?
    A to rozłączne?
    Przecież to kolaboracja, historia pokazała już że DE/RU najpierw kolaborują, potem do siebie strzelają, potem znów kolaborują...
    Jaki problem? lud nadal głupi, wszystko kupi.


    To się nazywa biznes.
    Włochy też kupują od Rosji gaz i to bardzo dużo.
    Dzięki współpracy gospodarczej, gospodarki zarówno Niemiec jak i Rosji się rozwijają.
    Mimo, tylu antagonizmów, takiej tragicznej historii (ZSRR straciło ponad 22 mln ludzi podczas II WŚ) potrafią się w sprawach biznesowych dogadać, historię oddali historykom i badaczom historii. Ale żyć trzeba i ważna jest przyszłość a nie mieszanie przeszłości do biznesu.
    Polska miesza historie z biznesem - efekty widzisz dziś w sklepach i rachunkach za energię i nie, to nie jest winna Putina i UE, to wina Polskich rządzących!
    Którzy wciskają ci, że ceny rosną bo Niemcy z Rosją współpracują.
    ps.
    NS2 dla Polski nie jest korzystny - Polska przestanie być krajem tranzytowym, lub będzie marginalnym krajem tranzytowym, tak samo jak Ukraina, choć Ukraina wręcz domaga się od Gazpromu przedłużenia umowy długo terminowej na kolejne lata.
    W Polsce poszli dalej, nie podpisali umowy długoterminowej, bo jakiś geniusz wpadł na pomysł, że Rosja będzie płacić z dnia na dzień... Więc będzie więcej zarobku.
    No i Rosja nie zamawia przepustowości od grudnia. Do Polski gazociągiem Jamal idzie gaz z Niemiec rewersem.
    Takich mamy geniuszy ekonomicznych w rządzie.
    Albo są to amatorzy i dylentanci, albo ktoś im za to płaci, by Polskę dobijać - tak czy inaczej, Polacy odczuwają ich działania bezpośrednio przez portfel.
  • #9
    michał_bak
    Level 18  
    Justyniunia wrote:
    Na pierwszym miejscu koszty narzucone przez unię.
    Na drugim Koszty "Pozostałe"
    Zwykła ulotka propagandowa pokazująca "złą unię".

    Ciekawe spostrzeżenie. Ja widzę, że udział poszczególnych składników jest - od największego do najmniejszego.
    Jeżeli dodamy do siebie koszt praw do emisji CO i koszt obowiązków OZE to robi się jeszcze cieplej.
    Proszę o podanie przykładu jeszcze jednej działalności gdzie 67% kosztów jest niezależnych od wytwórcy? Jest jeszcze jedno takie dziwactwo?

    Sprawdziłem dane systemowe PSE na godz. 11:44
    Generacja 26 286 MW
    el. cieplne 20 127
    el. wodne 253
    el. wiatrowe 5 468
    el. fotowoltaiczne 437
    el. inne odnawialne 0
    odnawialne łącznie to 23%.
    Już widzę jak do łask wraca łuczywo i podobne źródła oświetlenia gdy elektrownie węglowe zostaną zastąpione gazowymi. Nie mogę się doczekać.
    Łatwo zwalać na aktualnie rządzących ale jest tak, że wszyscy po kolei, od Mazowieckiego, który zamknął budowę elektrowni jądrowej (tym samym Polska jest obok Albanii państwem bez atomu), po wszystkich kolejnych, którzy mówili, zamykali, obiecywali i prezesów mianowali.
  • #10
    janek_wro
    Level 26  
    goralpm wrote:
    to wina Polskich rządzących!
    Ach tak ferujesz tymi winami. Kiper jakiś czy coś?
    Ja tylko przypomnę, że po 1944 roku nie mamy na terytorium kraju "polskich rządzących". Co najwyżej mówią po polsku.
  • #11
    michał_bak
    Level 18  
    janek_wro wrote:
    Ach tak ferujesz tymi winami. Kiper jakiś czy coś?

    Nie kiper ale sommelier.
  • #12
    Mobali
    Level 38  
    michał_bak wrote:
    Proszę o podanie przykładu jeszcze jednej działalności gdzie 67% kosztów jest niezależnych od wytwórcy? Jest jeszcze jedno takie dziwactwo?
    Być może nie dokładnie 67proc, ale nawet więcej? Tytoń, alkohol... Jaki w tym produkcie jest odsetek kosztów niezależnych od wytwórcy?
    michał_bak wrote:
    ...tym samym Polska jest obok Albanii państwem bez atomu
    Tak gwoli ścisłości, grupa państw bez atomu jest nieco większa i nie należy do niej jedynie Polska i Albania. Próbujesz manipulować czy dramatyzować? Co ciekawe, w tej grupie znajdują się także takie kraje, które na postawie ogólnie przyjętych mierników rozwoju są klasyfikowane znacznie wyżej od Polski czy Albanii.
  • #13
    michał_bak
    Level 18  
    Mobali wrote:
    Tytoń, alkohol... Jaki w tym produkcie jest odsetek kosztów niezależnych od wytwórcy?

    Bardzo dobry przykład, tyle, że na moją korzyść. Wysokie akcyzy i inne "dodatki" na alkoholi tytoń mają za zadanie windowanie ceny po to by zniechęcać do korzystania z tych wyrobów.
    To, że energia elektryczna ma być dobrem zrównanym z alkoholem i tytoniem to ciekawa konstatacja.
    Mobali wrote:
    Tak gwoli ścisłości, grupa państw bez atomu jest nieco większa i nie należy do niej jedynie Polska i Albania.

    To prawda, jest jeszcze Malta, Cypr, Luksemburg, Andora i jeszcze kilka państw-miast.
  • #14
    janek_wro
    Level 26  
    michał_bak wrote:
    To, że energia elektryczna ma być dobrem zrównanym z alkoholem i tytoniem to ciekawa konstatacja
    Porównać można na płaszczyźnie "uzależnienia od". Gdyż uzależniony zapłaci każdą cenę za przedmiot swego uzależnienia.
    Zatem podobnie jak diler prochów - najpierw uzależnimy konsumenta od naszego produktu, a jak już jest uzależniony - ciągniemy cenę w górę. Nikt nam nic nie zrobi.
    A jak ktoś podniesie rączkę na kartel dystrybucyjny, to pogrozimy wstrzymaniem dostaw, wtedy dostaną "drgawek głodowych" i zapłacą żądaną cenę. Jakże podobne do rynku nośników energii?

    I nie gloryfikujcie tu elektryczności z atomu.
    Wszakże:
    - czy mamy w Polsce własne złoża uranu, takie dające się eksploatować?
    - czy mamy możliwości przetwórcze na pręty paliwowe?
    no nie mamy. Więc nijak nie daje to krajowi niezależności.
    Więc co za różnica czy nam kartel spekulacyjny podniesie cenę gazo-prądu, czy paliwa jądrowego. Jesli nie mamy własnego surowca, to jesteśmy zawsze zdani na łaskę spekulantów z zewnątrz.

    A nasze własne surowce energetyczne są penalizowane, i delegalizowane. Przez tych samych którzy czerpią z tego korzyści.
    Dobrze że jeszcze w ziemi te zapasy są. Może przydadzą się na czasy po rozpadzie sojuza.
  • #15
    Madrik
    moderator of Robotics
    janek_wro wrote:

    Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to... że pokazują ciekawą strukturę ceny energii elektrycznej. Tak w ramach technicznego absurdu.


    I wszystko byłoby super gdyby nie to... że jednak zawiera i są to... pierwsze dwie pozycje. Zarówno koszty emisji, jak i "pozostałe" - to są elementy całkowitego kosztu produkcji energii. Kłania się czytanie ze zrozumieniem.

    Pozostałe pozycje to 2 z nich - podatki, pozostałe - zarobek pośrednika.

    O podatkach i daninach nie będę dyskutował. Mam swoją opinię i wiem kto tu jest "zły" i dlaczego. Zachowam to jednak dla siebie.
  • #16
    forest1600
    Level 17  
    goralpm wrote:
    To Putin już nie jest winny wysokim cenom energii, teraz winna jest UE?


    Teraz to wina Tuska, Polski Nieład jest winą Tuska, wszystko wina Tuska :)
  • #17
    janek_wro
    Level 26  
    Madrik wrote:
    I wszystko byłoby super gdyby nie to... że jednak zawiera i są to... pierwsze dwie pozycje. Zarówno koszty emisji,
    to są koszty politycznego haraczu. Nie produkcji. Tyle że haraczem obciążono producenta, więc zrzucił go na końcowego klienta.

    Madrik wrote:
    jak i "pozostałe" - to są elementy całkowitego kosztu produkcji energii. Kłania się czytanie ze zrozumieniem.

    To podobnie jak z etykietą - kiełbasa wędzona skład:
    - dym wędzarniczy
    - sól
    - przyprawy
    - pozostałe

    I teraz - czytamy ze zrozumieniem - czy kupiona kiełbasa zawierała w ogóle mięso? Gdy sprzedawca wcisnął nam poddymiane pętelki ze zmielonej soi i skórek drobiowych.

    Chodzi mi o to że końcowego klienta robi się w konia. On nie musi się znać na procesach wytwórczych, ani energii elektrycznej, ani kiełbasy. Ale jednak chciałby wiedzieć ile jest % cukru w cukrze. I dlaczego kosztuje to tyle a nie inaczej.
  • #18
    Marcin125
    Level 21  
    janek_wro wrote:
    Wszakże:
    - czy mamy w Polsce własne złoża uranu, takie dające się eksploatować?
    - czy mamy możliwości przetwórcze na pręty paliwowe?

    To teraz wymień państwa które posiadają od lat EJ i jednocześnie mają to co wymieniłeś... :|
  • #19
    Madrik
    moderator of Robotics
    janek_wro wrote:
    Madrik wrote:
    I wszystko byłoby super gdyby nie to... że jednak zawiera i są to... pierwsze dwie pozycje. Zarówno koszty emisji,
    to są koszty politycznego haraczu. Nie produkcji. Tyle że haraczem obciążono producenta, więc zrzucił go na końcowego klienta.


    Oczywiście. Jak świat światem, nie było jeszcze producenta, który by kosztu nie przerzucił na klienta. No bo skąd ma brać dochód, jeżeli nie od klienta? Nawet gdyby chciał - to dołożyć musi z tego, co weźmie od klienta.

    A że mamy politycznie tak jak mamy... Byłeś na wyborach? Głosowałeś?
    Będą następne, zrób to znowu, zgodnie ze swoim wyborem i sumieniem, a nie dlatego, że "ci to pewnie wygrają, to na nich zagłosuję".
    Stojąc nad urną - uczciwie, sam przed sobą przyznaj - na ile się zgadzasz z głosem zapisanym na karcie...
  • #20
    goralpm
    Level 20  
    Madrik wrote:
    janek_wro wrote:
    Madrik wrote:
    I wszystko byłoby super gdyby nie to... że jednak zawiera i są to... pierwsze dwie pozycje. Zarówno koszty emisji,
    to są koszty politycznego haraczu. Nie produkcji. Tyle że haraczem obciążono producenta, więc zrzucił go na końcowego klienta.


    Oczywiście. Jak świat światem, nie było jeszcze producenta, który by kosztu nie przerzucił na klienta. No bo skąd ma brać dochód, jeżeli nie od klienta? Nawet gdyby chciał - to dołożyć musi z tego, co weźmie od klienta.

    A że mamy politycznie tak jak mamy... Byłeś na wyborach? Głosowałeś?
    Będą następne, zrób to znowu, zgodnie ze swoim wyborem i sumieniem, a nie dlatego, że "ci to pewnie wygrają, to na nich zagłosuję".
    Stojąc nad urną - uczciwie, sam przed sobą przyznaj - na ile się zgadzasz z głosem zapisanym na karcie...


    Jak ktoś głosował, to prawa nie ma krytykować wyników wyborów i władzy. Przecież podpisał się na liście, że będzie w pełni respektować rezultat.
    Jak masz kandydata na którego oddasz głos - tak idź.
    Jak nie masz nikogo - zostań domu, bo twój głos będzie zawsze głosem na zwycięzcę, bez względu na kogo zagłosujesz, a już najgorsze to oddać głos nieważny.
  • #21
    piwko
    Level 25  
    janek_wro wrote:
    Justyniunia wrote:
    Zwykła ulotka propagandowa pokazująca "złą unię".
    A czy kiedykolwiek jakikolwiek sojuz był "dobry"? Przez 50 lat Moskwa nas doiła jako terytoria okupowane. Teraz doi nas Berlin, zwany Brukselą. Też terytoria okupowane.

    Zapomnieli tylko napisać, że pieniądze ze sprzedaży uprawnień trafiają do budżetu pańastwa, a oni wydali je np na patologię 500+ zamiast na ograniczenie emisji.
  • #22
    Madrik
    moderator of Robotics
    goralpm wrote:

    Jak ktoś głosował, to prawa nie ma krytykować wyników wyborów i władzy. Przecież podpisał się na liście, że będzie w pełni respektować rezultat.


    Mylisz chyba różne rzeczy. To, że głosuję, to moje prawo i obowiązek. Wybór to kwestia sumienia i własnego światopoglądu. Wyniki wyborów - akceptuję, bo tak to działa - wygrywa większość. Gdybym się po wyborach darł, że wygrał nie ten co chciałem - to byłoby przegięcie.

    Ale krytykować działania władzy, które mi się nie podobają - mam pełne prawo zawsze i wszędzie. W końcu to ja płacę za ich pracę. Jeżeli pracownik się nie sprawdza - zwracamy uwagę. Jeżeli jest trefny - też można go zwolnić.

    Szczególnie mam prawo do tego, jeżeli dział kadr zatrudnił innego pracownika, niż ten, którego ja polecałem. Zawsze mogę powiedzieć - "a nie mówiłem, że to leser? Ale jego sami wybraliście...".

    goralpm wrote:

    Jak masz kandydata na którego oddasz głos - tak idź.
    Jak nie masz nikogo - zostań domu, bo twój głos będzie zawsze głosem na zwycięzcę, bez względu na kogo zagłosujesz, a już najgorsze to oddać głos nieważny.


    I znowu... WOŚ się opuszczało? To właśnie zostając w domu oddajesz głos na większość.
    Największy przekręt polityków - przekonać ludzi, żeby nie szli na wybory - to wtedy pójdą "swoi" i łatwiej wygrać.

    Jak najbardziej powinieneś na wybory iść i głosować ważnie i zgodnie ze swoim wyborem - podoba ci się program jakiegoś studenta, którego nikt nie popiera? Głosuj, jeżeli uważasz, że to słuszny kandydat. Podoba ci się luj z pod sklepu, którego ktoś wciągnął na listę - głosuj jeżeli uważasz, że tak jest słusznie. Wolisz celebrytę z kolczykiem w zadku? - Głosuj, jeżeli uważasz to za słuszne.
    Popierasz partię większościową - głosuj jeżeli uważasz to za słuszne. Wolisz opozycję - głosuj, jeżeli uważasz to za słuszne.

    Twój wybór - twój kandydat, twoja decyzja. Ale ją podejmij. Nawet, jeżeli przeczuwasz, że większość zrobi inaczej.

    Jak to było w starym dowcipie?
    - Dlaczego Wałęsa przegrał wybory?
    - Bo wszyscy wiedzieli, że wygra, to dla jaj głosowali na tego drugiego...
  • #23
    goralpm
    Level 20  
    Madrik wrote:
    goralpm wrote:

    Jak ktoś głosował, to prawa nie ma krytykować wyników wyborów i władzy. Przecież podpisał się na liście, że będzie w pełni respektować rezultat.


    Mylisz chyba różne rzeczy. To, że głosuję, to moje prawo i obowiązek. Wybór to kwestia sumienia i własnego światopoglądu. Wyniki wyborów - akceptuję, bo tak to działa - wygrywa większość. Gdybym się po wyborach darł, że wygrał nie ten co chciałem - to byłoby przegięcie.

    Ale krytykować działania władzy, które mi się nie podobają - mam pełne prawo zawsze i wszędzie. W końcu to ja płacę za ich pracę. Jeżeli pracownik się nie sprawdza - zwracamy uwagę. Jeżeli jest trefny - też można go zwolnić.


    Przecież wybrałeś tą władzę, to jak możesz krytykować?
    Byłeś na wyborach? Podpisałeś się? Zagłosowałeś - więc wbrłąeś.
    Chcesz krytykować swoje postępowanie?

    Quote:

    Szczególnie mam prawo do tego, jeżeli dział kadr zatrudnił innego pracownika, niż ten, którego ja polecałem. Zawsze mogę powiedzieć - "a nie mówiłem, że to leser? Ale jego sami wybraliście...".


    Nadal nie rozumiesz wyborów.
    Ty wybierasz przedstawiciela, który za ciebie będzie przyjmować pracowników.
    Przyjąłeś (głosowałeś) to chyba wiedziałeś na kogoż głosujesz?

    Quote:

    goralpm wrote:

    Jak masz kandydata na którego oddasz głos - tak idź.
    Jak nie masz nikogo - zostań domu, bo twój głos będzie zawsze głosem na zwycięzcę, bez względu na kogo zagłosujesz, a już najgorsze to oddać głos nieważny.


    I znowu... WOŚ się opuszczało? To właśnie zostając w domu oddajesz głos na większość.


    Chyba odwrotnie.
    Zostając w domu, nie uczestniczę w wyborach, czyli ja nie wybrałem rządu.
    Mało tego, ja mam pełne prawo taki rząd krytykować.
    Co do WOŚ - wiesz, w wyborach większościowych najważniejsza jest frekwencja, ale rozumiem, że nie każdy uważał na WOŚ...

    Quote:

    Największy przekręt polityków - przekonać ludzi, żeby nie szli na wybory - to wtedy pójdą "swoi" i łatwiej wygrać.


    Politycy robią wręcz coś odwrotnego - nie zauważyłeś?
    Każdy polityk namawia by iść na wybory, kościół namawia by iść na wybory - jak sądzisz dlaczego, tak wszystkim zależy byś poszedł na wybory, bez względu na kogo zagłosujesz?
    Nawet TV zrobiła propagandę, że lepiej iść i oddać głos nieważny niż zostać w domu, czy jeszcze durniejsze hasła, że jak zostajesz w domu, to ktoś inny za ciebie wybiera... chwytliwe hasełka które trafiają na podatny grunt ludzi mających blade pojęcie o tym jak wybory działają.

    Quote:

    Jak najbardziej powinieneś na wybory iść i głosować ważnie i zgodnie ze swoim wyborem - podoba ci się program jakiegoś studenta, którego nikt nie popiera?


    Jaki program, ja nie mam na kogo głosować od 1989 roku!
    Nie mam komu zaufać, dla mnie wybory to nie konkurs na mister czy miss polityki.
    Skoro nie mam na kogo głosować to co mam zrobić?

    Quote:

    Głosuj, jeżeli uważasz, że to słuszny kandydat. Podoba ci się luj z pod sklepu, którego ktoś wciągnął na listę - głosuj jeżeli uważasz, że tak jest słusznie. Wolisz celebrytę z kolczykiem w zadku? - Głosuj, jeżeli uważasz to za słuszne.
    Popierasz partię większościową - głosuj jeżeli uważasz to za słuszne. Wolisz opozycję - głosuj, jeżeli uważasz to za słuszne.

    Twój wybór - twój kandydat, twoja decyzja. Ale ją podejmij. Nawet, jeżeli przeczuwasz, że większość zrobi inaczej.

    Jak to było w starym dowcipie?
    - Dlaczego Wałęsa przegrał wybory?
    - Bo wszyscy wiedzieli, że wygra, to dla jaj głosowali na tego drugiego...


    Jak wyżej, nie mam na kogo głosować, nie będę wybierać między złodziejem a oszustem.
    Jak idziesz na rynek, i chcesz kupić jabłka, a są tylko zgniłe lub robaczywe - jakie kupisz?

    Zrozum, w wyborach większościowych liczy się frekwencja. To jest najistotniejszy element wyborów.

    Dam ci przykład do przemyślenia.
    Kiedy władza będzie silna:
    a) kiedy wygra mając 51% (w koalicji czy bez) przy frekwencji 70%
    czy
    b) kiedy dostanie 90% głosów przy frekwencji 20%?

    W którym przypadku, władza może powiedzieć "naród nas wybrał"? A w którym, władza będzie słaba?


    W Polsce wybory od mniej więcej 2007 to konkursy piękności, lub listy przebojów (Kukiz).
    Ktoś zagląda w programy partii? W ogóle są takowe? Nikt nie zagląda, bo nikt tego nie rozumie, poza tym, za dużo czytania.
    Do tego doszło w Polsce głosowanie negatywne, czyli najgorsza forma wyborów.
    Dziś w Polsce nie głosujesz "za" ale przeciw.
    Nie lubisz Tuska, głosuj na PiS
    nie lubisz Kaczyńskiego, głosuj na PO.
    Dzięki takiemu podziałowi i negatywnemu głosowaniu, PiS i PO czyli AWS-UW będą jeszcze długo rządzić.

    mam nadzieję, że ci trochę odsłoniłem tajników jak wybory działają.
  • #24
    michał_bak
    Level 18  
    piwko wrote:
    janek_wro wrote:
    Justyniunia wrote:
    Zwykła ulotka propagandowa pokazująca "złą unię".
    A czy kiedykolwiek jakikolwiek sojuz był "dobry"? Przez 50 lat Moskwa nas doiła jako terytoria okupowane. Teraz doi nas Berlin, zwany Brukselą. Też terytoria okupowane.

    Zapomnieli tylko napisać, że pieniądze ze sprzedaży uprawnień trafiają do budżetu pańastwa, a oni wydali je np na patologię 500+ zamiast na ograniczenie emisji.

    Bredzisz szanowny kolego. Pieniądze opłat za emisję CO są znaczone i mogą być wydawane tylko na modernizację w kierunku OZE.
    Mówisz, że np. Joanna Scheuring-Wielgus która w 2019 z 500+ wzięła 6 000zl, to patologia? Tak daleko bym się nie posunął.
    Poza tym, za emisję płacimy jako społeczeństwo dużo więcej niż mamy przekładając kasę z jednej kieszeni do drugiej.

    Może ktoś wie jaka będzie cena praw do emisji w czerwcu albo wrześniu? Wyższa niż ta uwzględniona w cenach energii czy niższa?
  • #25
    Mobali
    Level 38  
    michał_bak wrote:
    To prawda, jest jeszcze Malta, Cypr, Luksemburg, Andora i jeszcze kilka państw-miast.
    A na przykład Włochy... To też państwo-miasto? Zapominasz czy znów manipulujesz?
    michał_bak wrote:
    To, że energia elektryczna ma być dobrem zrównanym z alkoholem i tytoniem to ciekawa konstatacja.
    Nie wnikam w zamierzenia rządzących ale fakt jest faktem. Chciałeś przykład więc otrzymałeś nawet dwa. Taka jest rzeczywistość - mamy w praktyce regulowany rynek i sporo innych towarów zawiera różne narzuty zupełnie niezależne od wytwórcy. Narzuty, które windują ich ceny w kosmos. Analogią cen energii, tytoniu czy alkoholu jest coś zupełnie innego - to dobra dość nieelastyczne. Czyli ile nie będą kosztować to i tak znajdą nabywcę.
  • #26
    michał_bak
    Level 18  
    Mobali wrote:
    A na przykład Włochy... To też państwo-miasto? Zapominasz czy znów manipulujesz?

    Włochy miały elektrownie jądrowe (już w 1964) ale lobby antyatomowe wykorzystało katastrofę w Czernobylu i trzy elektrownie zamknięto.
    W 2008 rząd zaplanował budowę 10 reaktorów ale kolejny pretekst katastrofa w Japonii) dał paliwo lobby antyatomowemu by w referendum zdecydować o rezygnacji z budowy.
    Mobali wrote:
    Czyli ile nie będą kosztować to i tak znajdą nabywcę.

    Podam przykład z Polski. Gdy ministrem finansów był prof. Kołodko, obniżył akcyzę na alkohol. Niższa cena spowodowała, że zwiększyły się wpływy z akcyzy. W jaki sposób? Zwiększył się popyt. Z punktu widzenia ministra finansów - sukces. Z punktu widzenia społeczeństwa - porażka. Dlatego prawie wszędzie dąży się do ograniczenia spożycia alkoholu i tytoniu poprzez podnoszenie cen.
    Dlatego porównywanie tych używek z energią elektryczną, będącą niezbędną dla życia współczesnego człowieka jest chybione.
  • #27
    Mobali
    Level 38  
    michał_bak wrote:
    Włochy miały elektrownie jądrowe (już w 1964)
    Więc reasumując, Włochy jednak nie mają elektrowni jądrowej? We włoskim referendum za zakazem budowania elektrowni jądrowych opowiedziało się około 94 proc. głosujących. I bynajmniej nie jest to "bananowa republika", ale kraj oceniany pod względem wskaźników rozwoju znacznie wyżej od Polski. A co do katastrof masz rację - gdyby ich nie było, pewnie nastawienie opinii publicznej byłoby zupełnie inne. Ale stało się i takie są fakty.
    michał_bak wrote:
    Dlatego porównywanie tych używek z energią elektryczną, będącą niezbędną dla życia współczesnego człowieka jest chybione.
    Nie wiem czy chybione. Twierdziłeś że nie ma takich praktyk i chciałeś przykład, więc go otrzymałeś. Nie mnie oceniać politykę podatkową Kołodki
    ;-)
  • #28
    Marcin125
    Level 21  
    "Unia Europejska pracuje nad mechanizmem dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 (tzw. CBAM), nazywanym cłem od śladu węglowego. Ma on doprowadzić do tego, że importerzy będą ponosić koszty emisji CO2 w takiej samej wysokości, jak ponosiliby, produkując je w UE"

    Mam nadzieje, że wejdzie jak najszybciej w życie. Skończy się to "chińskie" dziadostwo.

    Dodano po 5 [minuty]:

    michał_bak wrote:
    Z punktu widzenia społeczeństwa - porażka.


    Bo bimber przestał być atrakcyjny?
  • #29
    Madrik
    moderator of Robotics
    goralpm wrote:
    Przecież wybrałeś tą władzę, to jak możesz krytykować?
    Byłeś na wyborach? Podpisałeś się? Zagłosowałeś - więc wbrłąeś.
    Chcesz krytykować swoje postępowanie?


    Tylko głupiec nie przyznaje się do błędów. Poza tym, nie wiem czy zauważyłeś, ale w wyborach można oddać głos na tego, kto nie wygra. Zatem oddałem głos, ale mógł wygrać ktoś inny. Ja jednak swój wybór dokonałem. Uczestniczyłem w show. I tak... Mogłem też wybrać źle, zmylony np. fałszywymi intencjami kandydata. Jest to ryzyko.

    goralpm wrote:

    Nadal nie rozumiesz wyborów.
    Ty wybierasz przedstawiciela, który za ciebie będzie przyjmować pracowników.
    Przyjąłeś (głosowałeś) to chyba wiedziałeś na kogoż głosujesz?


    Jak sądzisz? Dlaczego to się nazywa "wyborami"? Twoim zadaniem jest przedstawić, który z kandydatów reprezentuje stanowisko najbliższe twoim oczekiwaniom. Tylko tyle. Reszta - jest już wypadkową demokracji.

    goralpm wrote:

    Chyba odwrotnie.
    Zostając w domu, nie uczestniczę w wyborach, czyli ja nie wybrałem rządu.
    Mało tego, ja mam pełne prawo taki rząd krytykować.


    Umawiasz się z kumplami do knajpy. Ustalacie, że będzie najlepiej, jak weźmiecie dla wszystkich to samo, więc macie podać, co lubicie. Najpopularniejsza opcja wygra. Wszyscy mówią swoje zdanie, a ty mówisz - "mnie wszystko jedno, nie wybieram. Wezmę, co wybierzecie.".
    Masz takie prawo.
    Wybierają brokuły z serem. Części smakują, części nie, ale umowa to umowa.
    Ty zdecydowałeś się nic nie wybierać, po czym, dostajesz brokuły z serem i zaczynasz narzekać - Coście wybrali? Przecież to niedobre...
    Myślisz, że to jest zachowanie w porządku? Najpierw nie chcesz powiedzieć co lubisz, a potem krytykujesz cudzy wybór?
    W sumie... sporo to mówi o twojej osobowości. Może nic pozytywnego, ale coś jednak mówi...

    goralpm wrote:

    Co do WOŚ - wiesz, w wyborach większościowych najważniejsza jest frekwencja, ale rozumiem, że nie każdy uważał na WOŚ...


    Owszem. I nikt nie może otwarcie powiedzieć, żeby na wybory nie chodzić.
    Ale...
    Masz 10 osób, z których 3 mają jakiś pogląd, dwie inny, pozostałem mają zupełnie inne. Przekonaj pięć osób, że ich głos się nie liczy. Na wybory idzie pięć osób z dziesięciu. Trzy mają swój pogląd, dwie inny. Te trzy wygrywają - trzy osoby decydują za dziesięć, bo ... przekonali pięć, żeby nie szły i nie głosowały.

    goralpm wrote:

    Politycy robią wręcz coś odwrotnego - nie zauważyłeś?
    Każdy polityk namawia by iść na wybory, kościół namawia by iść na wybory - jak sądzisz dlaczego, tak wszystkim zależy byś poszedł na wybory, bez względu na kogo zagłosujesz?


    Ale zauważyłeś gdzie i kogo namawiają? Zwykle - na wiecach, przemawiając do swojego elektoratu - jesteście "nasi" - idźcie głosować.
    A po cichu puszcza się do niezdecydowanych informację - po co będziesz chodził... Jeden głos nic nie zmieni... Jeden tu, drugi tu... Robi się sto, tysiąc głosów... które nie zmieniają nic, bo ich nie ma.

    goralpm wrote:

    Jaki program, ja nie mam na kogo głosować od 1989 roku!
    Nie mam komu zaufać, dla mnie wybory to nie konkurs na mister czy miss polityki.
    Skoro nie mam na kogo głosować to co mam zrobić?


    Skoro nie odpowiadają ci zaproponowane opcje, przedstaw własną.
    Jako obywatel Polski, masz pełne prawo zostać kandydatem i przestawić społeczeństwu swój program. Może będzie akurat lepszy?

    goralpm wrote:

    Jak wyżej, nie mam na kogo głosować, nie będę wybierać między złodziejem a oszustem.
    Jak idziesz na rynek, i chcesz kupić jabłka, a są tylko zgniłe lub robaczywe - jakie kupisz?


    Jednak jabłek potrzebuję, dlatego idę na targ. Skoro mam dwie opcje, które mi nie pasują - muszę rozważyć, która mi pasuje bardziej. Jabłka zgniłe - połowa się nie nadaje do spożycia, szybko się popsują bardziej.
    Robaczywe - obrzydliwe, ale... Skoro robaczywe, to zdrowe. Robaczek to mimo wszystko darmowe proteiny w cenie jabłka. Robaczka mogę wydłubać i mieć zdrowe jabłko... Mogę też po prostu zjeść jabłko z robaczkiem - nie zaszkodzi.
    W sumie, wybór jest prosty - na robaczywych zyskuję więcej i mniej jestem stratny. Wrócę może z nie takimi jabłkami jakie bym chciał, ale z jakimiś wrócę do domu. Inaczej - wrócę i nic nie będę miał.

    Ty natomiast prezentujesz tę opcję, że poczekasz aż ktoś inny ci wybierze, które jabłka dostaniesz. I wtedy ... wyboru już nie ma. Jesz i zgniłe i robaczywe, bo takie dostałeś.

    goralpm wrote:

    Dam ci przykład do przemyślenia.
    Kiedy władza będzie silna:
    a) kiedy wygra mając 51% (w koalicji czy bez) przy frekwencji 70%
    czy
    b) kiedy dostanie 90% głosów przy frekwencji 20%?

    W którym przypadku, władza może powiedzieć "naród nas wybrał"? A w którym, władza będzie słaba?


    Wersja B, musi tylko przekonać większość z 20% czyli 11%, żeby przeszły jej pomysły. 80% pozostaje na jej łasce, z własnej woli zresztą. A potem - robi rzeczy, których nikt z 89% nie chce.

    Wersja A, musi niestety przekonać większą cześć społeczeństwa, więc musi działać rozważniej i ostrożniej. Może nie będzie tak sprawnie działać, ale będzie działać w interesie społecznym, nie swoim, bo nie będzie miała wyjścia.

    Z mojego punktu widzenia, wolę władzę wybraną przez 36% niż przez 11%.

    goralpm wrote:

    W Polsce wybory od mniej więcej 2007 to konkursy piękności, lub listy przebojów (Kukiz).
    Ktoś zagląda w programy partii? W ogóle są takowe? Nikt nie zagląda, bo nikt tego nie rozumie, poza tym, za dużo czytania.


    To już twój problem. Świadomy obywatel poświęci te godzinkę na przeczytaniu tego, co chcą mu w przyszłości zrobić. Ignorant ma to gdzieś, więc wybierze tego, który mu się z mordy podoba, albo ładnie śpiewa... A to chyba nie o te kwalifikacje chodzi w tej robocie...

    goralpm wrote:

    Do tego doszło w Polsce głosowanie negatywne, czyli najgorsza forma wyborów.
    Dziś w Polsce nie głosujesz "za" ale przeciw.
    Nie lubisz Tuska, głosuj na PiS
    nie lubisz Kaczyńskiego, głosuj na PO.
    Dzięki takiemu podziałowi i negatywnemu głosowaniu, PiS i PO czyli AWS-UW będą jeszcze długo rządzić.


    Nie. To takich jak ty, przekonuje się do głosowania "przeciw". Bo wtedy nie trzeba nikogo przekonywać, że się jest słusznym kandydatem. Wystarczy udawać, że inny jest gorszy.

    Ja osobiście od zawsze jestem za zmianą ordynacji wyborczej na jednomandatową. Chciałbym głosować na konkretnego człowieka, ale zabrano mi tę możliwość, więc głosować można tylko na partię. Ale taka zmiana wymaga presji społecznej.

    goralpm wrote:

    mam nadzieję, że ci trochę odsłoniłem tajników jak wybory działają.


    Właściwie tylko potwierdziłeś, że nie masz o nich pojęcia i nie rozumiesz tego mechanizmu. Ani jak działa, ani co w nim nie działa tak jak powinno.
    A przez to - nie rozumiesz swojej roli jako obywatela i faktycznej władzy jaką dysponujesz. Godzisz się z zastanym stanem i tak naprawdę tylko go podtrzymujesz.
    Jesteś zatem współodpowiedzialny za to, z czym się sam nie zgadzasz, ale wybrałeś bierność, jako obywatel. Możesz zatem dalej jeść brokuły z serem, ale ja wolę jednak powiedzieć, że wolę schabowego z ziemniakami i bigosem. Może za którymś razem, więcej z nas będzie miało smaka na to samo.
    A ty zawsze będziesz tylko czekał na to, co inni ci pod nos podstawią...
  • #30
    goralpm
    Level 20  
    Madrik wrote:
    goralpm wrote:
    Przecież wybrałeś tą władzę, to jak możesz krytykować?
    Byłeś na wyborach? Podpisałeś się? Zagłosowałeś - więc wbrłąeś.
    Chcesz krytykować swoje postępowanie?


    Tylko głupiec nie przyznaje się do błędów. Poza tym, nie wiem czy zauważyłeś, ale w wyborach można oddać głos na tego, kto nie wygra. Zatem oddałem głos, ale mógł wygrać ktoś inny. Ja jednak swój wybór dokonałem. Uczestniczyłem w show. I tak... Mogłem też wybrać źle, zmylony np. fałszywymi intencjami kandydata. Jest to ryzyko.


    Nadal nie jarzysz. Nie ma znaczenia na kogo głosowałeś, to między innymi Ty wybrałeś obecną władzę - rozumiesz?

    Quote:

    goralpm wrote:

    Nadal nie rozumiesz wyborów.
    Ty wybierasz przedstawiciela, który za ciebie będzie przyjmować pracowników.
    Przyjąłeś (głosowałeś) to chyba wiedziałeś na kogoż głosujesz?


    Jak sądzisz? Dlaczego to się nazywa "wyborami"? Twoim zadaniem jest przedstawić, który z kandydatów reprezentuje stanowisko najbliższe twoim oczekiwaniom. Tylko tyle. Reszta - jest już wypadkową demokracji.


    A jak nie ma takiego kandydata?

    Quote:

    goralpm wrote:

    Chyba odwrotnie.
    Zostając w domu, nie uczestniczę w wyborach, czyli ja nie wybrałem rządu.
    Mało tego, ja mam pełne prawo taki rząd krytykować.


    Umawiasz się z kumplami do knajpy. Ustalacie, że będzie najlepiej, jak weźmiecie dla wszystkich to samo, więc macie podać, co lubicie. Najpopularniejsza opcja wygra. Wszyscy mówią swoje zdanie, a ty mówisz - "mnie wszystko jedno, nie wybieram. Wezmę, co wybierzecie.".
    Masz takie prawo.
    Wybierają brokuły z serem. Części smakują, części nie, ale umowa to umowa.
    Ty zdecydowałeś się nic nie wybierać, po czym, dostajesz brokuły z serem i zaczynasz narzekać - Coście wybrali? Przecież to niedobre...
    Myślisz, że to jest zachowanie w porządku? Najpierw nie chcesz powiedzieć co lubisz, a potem krytykujesz cudzy wybór?
    W sumie... sporo to mówi o twojej osobowości. Może nic pozytywnego, ale coś jednak mówi...


    Znów zaczynasz jak dziecko z przedszkola przykłady dawać czy z jakiegoś mądrego inaczej forum?
    Ty nie decydujesz jaka potrawę zamówicie, ale ty wybierasz tego kto za ciebie zadecyduje - dotarło?
    a jak ty lubisz brokuły z serem a on wybierze coś innego?
    Zrozum, wybory to nie zamawianie potraw, czy zatrudnianie kogoś.
    Wybierasz przedstawiciela, który będzie tworzył takie prawo jakie ty chcesz.
    A to, że przedstawiciel na którego zagłosowałeś ma cię w czarnej dziurce - to już twoje zmartwienie i twoja naiwność, ze ty wybierasz potrawę.


    Quote:

    goralpm wrote:

    Co do WOŚ - wiesz, w wyborach większościowych najważniejsza jest frekwencja, ale rozumiem, że nie każdy uważał na WOŚ...


    Owszem. I nikt nie może otwarcie powiedzieć, żeby na wybory nie chodzić.
    Ale...
    Masz 10 osób, z których 3 mają jakiś pogląd, dwie inny, pozostałem mają zupełnie inne. Przekonaj pięć osób, że ich głos się nie liczy. Na wybory idzie pięć osób z dziesięciu. Trzy mają swój pogląd, dwie inny. Te trzy wygrywają - trzy osoby decydują za dziesięć, bo ... przekonali pięć, żeby nie szły i nie głosowały.


    10 osób to przy stoliku możesz sobie pogadać, dałem ci przykład procentowy.
    Im słabsza frekwencja, tym władza słabsza i władza wybrana przez parę procent ludzi, będzie się zawsze bać. Władza wyłoniono przy wysokiej frekwencji, może śmiało powiedzieć "Naród nas wybrał nawet jak dostali 50,5%
    Na tym polegają wybory większościowe.

    Quote:

    goralpm wrote:

    Politycy robią wręcz coś odwrotnego - nie zauważyłeś?
    Każdy polityk namawia by iść na wybory, kościół namawia by iść na wybory - jak sądzisz dlaczego, tak wszystkim zależy byś poszedł na wybory, bez względu na kogo zagłosujesz?


    Ale zauważyłeś gdzie i kogo namawiają? Zwykle - na wiecach, przemawiając do swojego elektoratu - jesteście "nasi" - idźcie głosować.
    A po cichu puszcza się do niezdecydowanych informację - po co będziesz chodził... Jeden głos nic nie zmieni... Jeden tu, drugi tu... Robi się sto, tysiąc głosów... które nie zmieniają nic, bo ich nie ma.


    Nie, namawiają w TV, w prasie w social media, nawet kościół mówi by iść na wybory, nawet jak nie mówi na kogo.
    Raz jeszcze - im większa frekwencja tym władza silniejsza!


    Quote:

    goralpm wrote:

    Jaki program, ja nie mam na kogo głosować od 1989 roku!
    Nie mam komu zaufać, dla mnie wybory to nie konkurs na mister czy miss polityki.
    Skoro nie mam na kogo głosować to co mam zrobić?


    Skoro nie odpowiadają ci zaproponowane opcje, przedstaw własną.
    Jako obywatel Polski, masz pełne prawo zostać kandydatem i przestawić społeczeństwu swój program. Może będzie akurat lepszy?


    Ale ja nie jestem politykiem. Dlatego jak nie mam na kogo głosować, to nie postępuję jak stado, i nie lezę, by wybrać dla samego wybrania.
    ponad 40% wyborców w Polsce wybiera, dla samego wybierania.
    Zapytaj, jednego czy drugiego, czy zna program, takiego czy tamtego kandydata?


    Quote:

    goralpm wrote:

    Jak wyżej, nie mam na kogo głosować, nie będę wybierać między złodziejem a oszustem.
    Jak idziesz na rynek, i chcesz kupić jabłka, a są tylko zgniłe lub robaczywe - jakie kupisz?


    Jednak jabłek potrzebuję, dlatego idę na targ. Skoro mam dwie opcje, które mi nie pasują - muszę rozważyć, która mi pasuje bardziej. Jabłka zgniłe - połowa się nie nadaje do spożycia, szybko się popsują bardziej.
    Robaczywe - obrzydliwe, ale... Skoro robaczywe, to zdrowe. Robaczek to mimo wszystko darmowe proteiny w cenie jabłka. Robaczka mogę wydłubać i mieć zdrowe jabłko... Mogę też po prostu zjeść jabłko z robaczkiem - nie zaszkodzi.
    W sumie, wybór jest prosty - na robaczywych zyskuję więcej i mniej jestem stratny. Wrócę może z nie takimi jabłkami jakie bym chciał, ale z jakimiś wrócę do domu. Inaczej - wrócę i nic nie będę miał.


    Nie, jest jeszcze opcja, że nie kupisz jabłek bo się bez nich obejdziesz.
    Ale sam teraz napisałeś, że wybierasz bo wybierasz. Nie ważne czy taki czy inny kandydat, idziesz na wybory dla samego wybierania.
    Czy o osobie na którą postawiłeś, wiesz wszystko? Znasz jej program?
    Czy wybrałeś, bo miała szyld partii z przodu?


    Quote:

    goralpm wrote:

    Dam ci przykład do przemyślenia.
    Kiedy władza będzie silna:
    a) kiedy wygra mając 51% (w koalicji czy bez) przy frekwencji 70%
    czy
    b) kiedy dostanie 90% głosów przy frekwencji 20%?

    W którym przypadku, władza może powiedzieć "naród nas wybrał"? A w którym, władza będzie słaba?


    Wersja B, musi tylko przekonać większość z 20% czyli 11%, żeby przeszły jej pomysły. 80% pozostaje na jej łasce, z własnej woli zresztą. A potem - robi rzeczy, których nikt z 89% nie chce.

    Wersja A, musi niestety przekonać większą cześć społeczeństwa, więc musi działać rozważniej i ostrożniej. Może nie będzie tak sprawnie działać, ale będzie działać w interesie społecznym, nie swoim, bo nie będzie miała wyjścia.

    Z mojego punktu widzenia, wolę władzę wybraną przez 36% niż przez 11%.


    No widzisz, kłania się znów WOŚ.
    Władza wybrana przy małej frekwencji, nawet jak dostanie 95% głosów, to musi liczyć się z resztą społeczeństwa, bo istnieje obawa wybuchu buntu lub utworzenia nowej partii, która pociągnie resztę społeczeństwa.
    Taka władza nic nie zrobi co było by niepopularne, bo nie ma poparcia w narodzie - rozumiesz to?
    Jeśli do wyborów pójdzie 70% ludzi a władzę dostanie 51% nawet w dziwnej koalicji, to ta władza może wszystko.
    Co widzisz dziś.
    Bo władza ma potężny mandat 70% wyborców, napisałem ci, nawet jak ty nie głosujesz na tych co wygrali, to ty, wybierasz tą władzę.
    Jezu, to są przecież podstawy wyborów o ordynacji większościowej! Gdzie wy byliście na lekcjach WOŚ?


    Quote:

    goralpm wrote:

    W Polsce wybory od mniej więcej 2007 to konkursy piękności, lub listy przebojów (Kukiz).
    Ktoś zagląda w programy partii? W ogóle są takowe? Nikt nie zagląda, bo nikt tego nie rozumie, poza tym, za dużo czytania.


    To już twój problem. Świadomy obywatel poświęci te godzinkę na przeczytaniu tego, co chcą mu w przyszłości zrobić. Ignorant ma to gdzieś, więc wybierze tego, który mu się z mordy podoba, albo ładnie śpiewa... A to chyba nie o te kwalifikacje chodzi w tej robocie...


    Świadomych wyborców masz w Polsce ok. 20% reszta głosuje za stadem.
    Dlatego ja nie chodzę na wybory od 1989 roku, bo oszukać się już nie dam, a do tej pory nikogo nie było, komu mógłbym powierzyć mój głos, właśnie dlatego, ze jestem świadomym obywatelem i wyborcą. Ja nie podążam, ze stadem. Ja mam swoje zdanie.


    Quote:

    goralpm wrote:

    Do tego doszło w Polsce głosowanie negatywne, czyli najgorsza forma wyborów.
    Dziś w Polsce nie głosujesz "za" ale przeciw.
    Nie lubisz Tuska, głosuj na PiS
    nie lubisz Kaczyńskiego, głosuj na PO.
    Dzięki takiemu podziałowi i negatywnemu głosowaniu, PiS i PO czyli AWS-UW będą jeszcze długo rządzić.


    Nie. To takich jak ty, przekonuje się do głosowania "przeciw". Bo wtedy nie trzeba nikogo przekonywać, że się jest słusznym kandydatem. Wystarczy udawać, że inny jest gorszy.


    Przecież ci napisałem, ja nie głosuję od lat, a już na pewno nie "przeciw".
    Ja po prostu nie idę na wybory, bo nie jestem pingwinem, tylko potrafię poczytać, przeanalizować, sprawdzić tego czy tamtego.

    Quote:

    Ja osobiście od zawsze jestem za zmianą ordynacji wyborczej na jednomandatową. Chciałbym głosować na konkretnego człowieka, ale zabrano mi tę możliwość, więc głosować można tylko na partię. Ale taka zmiana wymaga presji społecznej.


    Najgorsza ordynacja wyborcza!
    Przy jednomandatowych okręgach, PiS miał by dziś 80% Sejmu.
    Wybacz, ale pojęcia nie masz jak działają takie wybory.
    Dam ci przykład z UK bo w UK są jednomandatowe okręgi wyborcze.
    Przykłąd z wyborów 2015
    Była taka partia UKIP - nie moje tematy, ale chcę tylko przedstawić ci problem jednookręgowych.
    UKIP była by 3 partią w parlamencie przy większościowej ordynacji.
    Z ok. 40 może 50 parlamentarzystami.
    UKIP wprowadził do Parlamentu 1 przedstawiciela.
    4 w procentowym rozrachunku była partia LiBDem - znacznie mniej głosów od UKIP - ponad milion mniej.
    Wprowadzili 8 parlamentarzystów.
    Całość:
    Konserwy 37% głosów - 330 posłów
    Labour 30% głosów - 232 posłów
    UKIP 13% głosów - 1 poseł
    LibDem 8% głosów - 8 posłów
    SNP 5% głosów - 56 posłów

    Uważasz, ze takie wybory są sprawiedliwe?
    To są efekty jednomandatowych okręgów. Od lat się mówi w UK, by to zminenić, ale konserwy nie mają zamiaru tego ruszać, bo taka ordynacja daje im zdecydowaną przewagę.
    Zresztą świat odchodzi od tego, w Polsce miał być jak napisałem 80% Sejmu zajętego przez PiS.


    Quote:

    goralpm wrote:

    mam nadzieję, że ci trochę odsłoniłem tajników jak wybory działają.


    Właściwie tylko potwierdziłeś, że nie masz o nich pojęcia i nie rozumiesz tego mechanizmu. Ani jak działa, ani co w nim nie działa tak jak powinno.
    A przez to - nie rozumiesz swojej roli jako obywatela i faktycznej władzy jaką dysponujesz. Godzisz się z zastanym stanem i tak naprawdę tylko go podtrzymujesz.
    Jesteś zatem współodpowiedzialny za to, z czym się sam nie zgadzasz, ale wybrałeś bierność, jako obywatel. Możesz zatem dalej jeść brokuły z serem, ale ja wolę jednak powiedzieć, że wolę schabowego z ziemniakami i bigosem. Może za którymś razem, więcej z nas będzie miało smaka na to samo.
    A ty zawsze będziesz tylko czekał na to, co inni ci pod nos podstawią...


    Zacznij, może od jakiś podręczników, dotyczących ordynacji wyborczych i czym się cechują.
    Potem dokończymy dyskusję.