Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Moc na dolnym UKF 20 lat temu.

Jarek Pi. 06 Apr 2022 22:34 11940 356
Bosch
  • #301
    pawelr98
    Level 39  
    bratHanki wrote:
    Takie czasu nastały i nic nie poradzisz. Samochody teraz wypasione a jeździ się gorzej niż 30 lat temu Polonezami i Fiatami.


    Doprawdy ?

    Nie widzi kolega różnicy między resorami piórowymi a jakimkolwiek innym nowocześniejszym układem zawieszenia ?
    No i choćby posiadanie jakiejkolwiek kultury pracy silnika, niezawodności tegoż silnika i innych aspektów.

    30 lat temu to Fiaty i Polonezy były nieśmiesznym skansenem w chylącym się ku upadkowi systemowi. Że to jeszcze potem ciągneli do lat 2000 to nieporozumienie.

    irekr wrote:
    O ile dobrze pamiętam, to głowica FM na lampie ECC85 była zbudowana w układzie wzmacniacza w.cz z uziemiona siatką oraz mieszacza samooscylującego. Szumofon okrutny, czułość żadna, stabilność częstotliwości heterodyny żadna. Głowica bardzo "upierdliwa" w strojeniu. O jakimkolwiek ARCz można było zapomnieć.


    "Upierdliwa" to mało powiedziane.

    Bez nawijania nowych cewek nie ma co marzyć o pełnym zakresie nowego UKF-u. Biłem się z tą głowicą trochę i wrzuciłem na stertę części, karkasy też się nie nadają do niczego, wszystko trzeba by robić od zera.
    Można przenieść zakres wyżej ale o rozciąganiu zakresu mowy być nie może.
  • Bosch
  • #302
    bratHanki
    Level 32  
    Mam w rupieciach taką taśmę testową , którą kiedyś dodawali przy kupnie magnetofonów stereo.
  • #303
    398216 Usunięty
    Level 43  
    kris8888 wrote:
    kiedyś odbiór stereo był wyraźnie mocniej zaszumiony niż odbiór mono. Być może to kwestia mniejszej mocy ówczesnych nadajników UKF, mniejszej głębokości modulacji albo może jeszcze innych aspektów
    np. związanych z samym odbiornikiem radiowym... Jak był dobry sygnał to nic nie szumiało i nie ćwierkało. Przynajmniej u mnie. Gorzej jak głowica była strojona na "odwal się" (a to dość często występowało bo taśma, normy, i majster gonił). Dokładnie ten sam problem (robota na odwal się) dotyczyła np. magnetofonów - w zależności od okoliczności (czy dużo brakowało do wyrobienia normy, albo czy do okresu rozliczeniowego blisko) magnetofony były strojone dokładniej lub "na oko". Akurat magnetofonów robiłem wtedy bardzo dużo i czasem wystarczyło delikatnie tylko poprawić strojenie a czasem trafiałem na szrot w którym do wymiany była głowica bo akurat się skończyły dobre a normę trzeba wyrobić*. I w większości trafiały do mnie magnetofony prosto ze sklepu - nie to, że po czyiś kombinacjach.
    kris8888 wrote:
    Szkoda że tego już nie ma....

    Może to i lepiej? Mogło by się okazać, że większość niby to stereofonicznych tunerów stereofonicznymi nie jest... ;)
    Ale test pamiętam - były też pododawane sygnały zera decybeli do strojenia poziomu zapisu w magnetofonach ... to se ne wrati pane Havranek.

    * A oczywiście jak wymiana głowicy to gruntowne strojenie toru zapis/odczyt...
  • #304
    kaem
    Level 28  
    398216 Usunięty wrote:

    Może to i lepiej? Mogło by się okazać, że większość niby to stereofonicznych tunerów stereofonicznymi nie jest... ;)

    Tym bardziej w dzisiejszych czasach, gdzie w telefonach komórkowych i odbiornikach samochodowych nagminnie stosowany jest bardzo szkodliwy system Stereo Blend, który uzależnia separację kanałów od poziomu sygnału. Na tzw. prowincji, a więc w większych odległościach od nadajników, te cuda współczesnej techniki na ogół grają mono... Mimo, że klasyczne odbiorniki wbudowane np. w radiomagnetofony, brzmią stereo bez problemu (czasami z lekkim szumem w chwilach ciszy czy pianissimo).
    Zdarzają się tunery (np. w telefonie Redmi 7A), które dopiero po odpaleniu samochodowego trasmitera metr od telefonu, odblokowują dźwięk stereo na FM. Nie wiem po co to jest robione, pachnie mi to jakimś sabotażem. Może producenci chcą ukryć beznadziejne parametry tych odbiorników, czy co?
    Co do samego testu stereofonicznego, jakieś 3 lata temu nadano pełną jego wersję (z zapowiedziami Tadeusza Sznuka) w "Wieczorze Płytowym" w "Dwójce" na wyraźne życzenie słuchaczy. Korzystając z Ivony i programu typu CoolEdit można nawet samemu zrobić taki test.
  • #305
    andrzejlisek
    Level 28  
    Mam wieżę AIWA XR-EM31, która stała się już tylko amplitunerem, bo magnetofon i odtwarzacz płyt już dawno przestały działać, zostało już tylko radio i wejście aux. Zauważyłem w nim, że w przypadku słabszego sygnału, jak radio teoretycznie odbiera w stereo (wskaźnik stereo świeci bez mrugania), to lekko szumi w czasie mówienia i charczy w czasie grania muzyki. Jak się przestawi tuner na mono, czyli wymusi się brak odbioru stereo, to jakość jest lepsza, tyle, że dźwięk jest monofoniczny.

    Co ciekawe, nadawcy tak grają i mówią, że właściwie nigdy nie ma nawet pół sekundy ciszy, żeby ocenić jakość, kiedy to najlepiej słyszy się szumy i zakłócenia, gdy dobiera się antenę. Czy naprawdę pół sekundy ciszy w eterze od czasu do czasu przez przypadek tak bardzo boli?
  • Bosch
  • #306
    398216 Usunięty
    Level 43  
    andrzejlisek wrote:
    Zauważyłem w nim, że w przypadku słabszego sygnału.........
    To akurat zupełnie normalne. Sprawdź dane techniczne; czułość tunera w ustawieniu stereo i mono. Dla mono ZAWSZE czułość jest podawana niższa.
    andrzejlisek wrote:
    Czy naprawdę pół sekundy ciszy w eterze od czasu do czasu przez przypadek tak bardzo boli?
    Może nie tyle boli, co kosztuje. Takie coś jak "czas antenowy" to się nazywa.
  • #307
    andrzejlisek
    Level 28  
    398216 Usunięty wrote:
    Może nie tyle boli, co kosztuje. Takie coś jak "czas antenowy" to się nazywa.

    Rozumiem, że czas antenowy jest planowany z dokładnością do ułamka sekundy. Nagranie, czy to utworu, czy reklamy trwa określony czas i tego nie da się zmienić. A jak spiker gada na żywo w sytuacji, gdy ma z góry zaplanowany czas na to (bo na przykład dokładnie o pełnej godzinie rozpoczyna się audycja o wydarzeniach), to co za różnica, czy wypowiedź wyjdzie dłuższa i wypełni czas antenowy co do milisekundy, czy wypowiedź wyjdzie krótsza i zostanie pół sekundy czy nawet cała sekunda ciszy?

    Chyba, że podejdziemy do tego w ten sposób, że z całej doby z takich przerw może zrobić się od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund, to wtedy lepiej w to miejsce nadać reklamę zamiast ciszę, bo na nadawaniu reklam się zarabia.

    Czy to z tego samego powodu, rozgłośnie nadające dużo muzyki nieraz zagadują pierwsze lub ostatnie sekundy utworu lub robią crossfade między utworami? Na każdym takim manewrze też zyskuje się sekundy czasu antenowego.
  • #308
    kaem
    Level 28  
    Dzisiejsze radio "boi się ciszy" bo cisza oznacza dla słuchacza awarię i chęć przełączenia na inną stację. Taki biznes... Na szczęście jest jeszcze stacja, która nie boi się ciszy (oraz piano i pianissimo): Program 2 Polskiego Radia. Chyba tylko właśnie "Dwójka" nie bałaby się zagrać utworu Johna Cage'a "4'33''".
    Co do zakłóceń podczas ciszy, podejrzewam że czasami może być słychać strumień danych RDS (skutek albo multipathu albo przesterowania/przemodulowania nadajnika). Kiedyś za ten efekt obwiniałem... sieć pagerową. Pagery korzystały z sygnału UKF jeszcze w czasach "przed-RDS".
  • #309
    andrzejlisek
    Level 28  
    kaem wrote:
    Dzisiejsze radio "boi się ciszy" bo cisza oznacza dla słuchacza awarię i chęć przełączenia na inną stację.

    Jak cisza trwałaby niespodziewanie co najmniej aż 3 sekundy, to faktycznie słuchacz mógłby pomyśleć, że rozgłośnia przestała nadawać, powtarzające się takie przypadki mogą zniechęcić do bycia radiosłuchaczem, ale jak trwa poniżej jednej to zanim sięgnie się do radia, żeby przestawić, to już zacznie grać.

    Ostatnio przyszła mi pewna myśl na podstawie faktu, że zakłócenia sygnału FM są rzadsze, ale głośne i drażniące, a zakłócenia sygnału AM są częste, ale łagodne dla uszu. Kiedyś byłem namiętnym słuchaczem zagranicznych stacji AM, fajnie się słucha, do auta ta jakość zupełnie wystarczy, w przypadku muzyki najbardziej pasuje do nagrań dokonanych najpóźniej w roku 1979, ewentualnie w roku 1989. Głównym problemem jest ograniczone pasmo dźwięku do 4kHz z tego powodu, że został przyjęty odstęp 9kHz lub 10kHz między kanałami.

    Natomiast na UKF szerokość jednego kanału wynosi chyba 200kHz, a nadawany sygnał to jest kompleks składający się z dźwięku mono, różnicy stereo i RDS, którego rozpiętość częstotliwości jest od 0 do 60kHz. Dlaczego by nie pokusić się o nadawanie takiego kompleksu amplitudowo (oczywiście radioodbiornik też musiałby być kupiony nowy, chociaż pewnie niektóre dałoby się odpowiednio przerobić)? Taki sygnał z RDS zajmowałby pasmo o szerokości ok. 120kHz i przenosiłby pełne pasmo akustyczne.

    Swoją drogą, w USA i w Japonii niegdyś były eksperymenty z nadawaniem stereo w AM, przy czym to wciąż był kanał o szerokości 9kHz, nie wiem, z jakim skutkiem. Gdyby taki sygnał tylko zmienić w ten sposób, że może zajmować szersze pasmo, to może dałoby się dorównać jakością współczesnego UKF FM? Zaletą byłoby to, że przy słabszym sygnale lub większej odległości od nadajnika zakłócenia byłyby częstsze, ale nie takie "ostre", że się nie da słuchać, jak to bywa na FM.

    Jedynie na falach krótkich może być problem z wysoką jakością, bo zauważyłem, że w niektórych przypadkach dźwięk jakby pływa, czyli cyklicznie są podbite basy, po chwili dochodzi do sopranów, później za moment zanika, jest głośny szum, a potem znowu basy (albo odwrotnie, nie pamiętam). Czas jednego okresu takiego pływania jest zróżnicowana, nie wiem, co jest tego przyczyną, na falach długich i średnich nie stwierdziłem tego zjawiska, nie wiem, jakby było na ultrakrótkich. Rozumiem, że multipath w AM może spowodować wzmocnienie jednych i stłumienie innych częstotliwości sygnału, ale trudno winić multipath za cykliczne pływanie zniekształceń.

    Dodano po 2 [minuty]:

    kaem wrote:
    o do zakłóceń podczas ciszy, podejrzewam że czasami może być słychać strumień danych RDS (skutek albo multipathu albo przesterowania/przemodulowania nadajnika). Kiedyś za ten efekt obwiniałem... sieć pagerową. Pagery korzystały z sygnału UKF jeszcze w czasach "przed-RDS".

    Tylko, że strumień RDS jest grubo poza zakresem słyszalności człowieka, a także filtrów m.cz. Czy wtedy następują efekty nieliniowe sprawiające, że sygnał RDS może "przenieść się" na częstotliwości poniżej 15kHz, a więc docierające do głośnika i uszu?
  • #310
    irekr
    Moderator
    Z tym graniem "długich numerów" to nie przesadzajmy, sam byłem świadkiem jak w już dość dawno temu pewnego wieczora około 18:30 Marcin Sońta prowadząc wieczorny program w Radiu Zet dostał do wyemitowania z playlisty "High Hopes" Pink Floyd. Niby nic specjalnego ale numer ma 8:31 i poleciał w całości.
    Jest niestety taka zasada, że w stacjach komercyjnych raczej nie emituje się utworów dłuższych niż 4 minuty i mógł go spokojnie "wyciąć". Nie zrobił tego, jak potem powiedział na antenie: "bałbym się wyjść na ulicę by nie zabili mnie fani tego zespołu".
    Cisza w stacjach komercyjnych jest przykra, ale na tym polega sztuka doboru treści muzycznych by nie była to "ciągła transmisja z huty" - jak mawiał W. Młynarski.

    Historycznie jeszcze w latach 70tych radio na am nadawało z pasmem 9 kHz i dopiero razem z wprowadzenie rastru 9 kHz wprowadzono ograniczenie do 4,5 kHz. Sam obserwowałem ten moment na jednej ze nieistniejącej już stacji nadawczej w paśmie fal średnich.
    Z tym AM-em w pasmie UKF to nie jest tak pięknie, w rzeczywistości zmniejszy to zasięg stacji. Dobry jakościowo odbiór FM można uzyskać już od około 0,1 mV napięcia antenowego, dla AM trzeba by podać co najmniej 1 mV napięcia.
    Dla poprawienia sprawności systemu modulacji FM wymyślono coś takiego jak SSB FM, czyli nadawanie sygnału różnicowego tylko na dolnej wstędze. Poprawia to jakość przekazu, poprawia separację międzykanałową sygnału oraz pozwala na stosowanie węższych filtrów w odbiornikach. RDS nadal jest nadawany na 3ciej harmonicznej pilota jako sygnał DSB.
    Dla chcących zgłębić tajniki zagadnień modulacyjnych proponuje zapoznać się z określeniem "trójkąt szumów demodulacji", może coś znajdziecie.
    Nie tylko w Japonii i USA były testy stereo na AM, testowano ten system także w Polsce (górna wstęga kanał lewy, dolna kanał prawy, pasmo audio 30 do 250 Hz nadawane było dwuwstęgowo monofonicznie) ale pasmo audio nadal ograniczone do 4,5 kHz. Jak zwykle podstawowy problem to brak odbiorników - dość skomplikowanych, nie było wówczas odpowiednich procesorów.

    Technika idzie do przodu i od jakiegoś czasu są obecne stacje nadające w DRM https://pl.wikipedia.org/wiki/Digital_Radio_Mondiale , ale można potraktować te system jako przejściowy do czasu upowszechnienia na całym świecie przekazu radia przez internet. Zapewne będzie w przyszłości utrzymany przekaz typu broadcast, ale już dla systemów nowej generacji cyfrowego przekazu audio np w modulacji 1024QAM, stosowanej obecnie w WiFi-6 https://www.commscope.com/blog/2018/wi-fi-6-fundamentals-what-is-1024-qam/ . Jest to kwestia czasu.
    W praktyce jest możliwe uzyskanie przekazu binarnego 384 kbs w widmie poniżej 100 kHz przy bardzo dobrej stopie błędu. Klasyczny AM czy FM nie będzie trwał wiecznie.
  • #311
    pawelr98
    Level 39  
    W USA pracuje HDradio, w AM idzie oprócz klasycznej transmisji także transmisja cyfrowa zawierająca to samo ale w stereo i lepszej jakości.

    A czy AM/FM umrze ? Nie sądzę żeby to padło tak szybko, póki radia samochodowe będą jakie będą, nikt nie tknie tematu.
  • #312
    irekr
    Moderator
    W USA minimalny raster to 200 kHz i obowiązuje inna maska sygnału niż w Europie.

    W najnowszych samochodach są już instalowane odbiorniki pozwalające na odtwarzanie z internetu. Różnymi metodami, BT, WIFi , własny modem GSM połączony z nawigacją... itd
    FM tez wprowadzani kilkanaście lat.
    A rynek i tak wymusi zmiany.
  • #313
    kaem
    Level 28  
    Czy istnieją internetowe odbiorniki samochodowe ze slotem na kartę SIM?
  • #314
    pawelr98
    Level 39  
    irekr wrote:
    W USA minimalny raster to 200 kHz i obowiązuje inna maska sygnału niż w Europie.

    W najnowszych samochodach są już instalowane odbiorniki pozwalające na odtwarzanie z internetu. Różnymi metodami, BT, WIFi , własny modem GSM połączony z nawigacją... itd
    FM tez wprowadzani kilkanaście lat.
    A rynek i tak wymusi zmiany.


    Sytuacja na rynku pojazdów jest o tyle specyficzna, że są całe masy samochodów z uprzednich 20-30 lat na drogach, które tych systemów nie mają.

    I jak tłumaczyłem wcześniej, wymiana radia w aucie, a zwłaszcza nowym/luksusowym aucie nie należy do łatwych ze względu na ścisłą integrację z pojazdem i wysoki koszt.
    A to pojazdy właśnie są bardzo częstym miejscem słuchania radia.

    Nadawcy i reklamodawcy strzelać sobie w kolano nie będą.


    Spodziewam się, że prędzej radio wymrze/ulegnie depopularyzacji niż ulegnie ewolucji.
    Przy przystępnych cenach usług streamingowych i dostępie do internetu wraz z jego zasobami ludzie nie są już skazani na słuchanie tego co ktoś w studiu sobie ustala.

    Jeżdżąc do pracy korzystam tylko z tego co mam na telefonie, bez usług streamingowych bo szkoda transferu i płacenia za te usługi.
  • #315
    andrzejlisek
    Level 28  
    pawelr98 wrote:
    Sytuacja na rynku pojazdów jest o tyle specyficzna, że są całe masy samochodów z uprzednich 20-30 lat na drogach, które tych systemów nie mają.

    Jak jest wejście liniowe (bądź ewentualnie da się dorobić takie wejście) lub magnetofon, to jest już z górki (można podłączyć np. smartfon lub tablet), przy czym obsługa byłaby niewygodna, a i estetyka wątpliwa.

    W ostateczności można zastosować mini nadajnik UKF FM. Szkoda, że nie produkuje się takich nadajników na długie lub średnie w AM. Nadajnik AM miałby przewagę nad FM w kilku aspektach, jedyna wada to gorsza jakość dźwięku (ale i tak akceptowalna do zwykłego słuchania w samochodzie):
    1. Za wyjątkiem jednej stacji, na długich i średnich w Polsce nic nie jest nadawane.
    2. Na trasie liczonej w tysiącach kilometrów, ryzyko, że pojawi się jakaś stacja, która sprawi, że konieczne jest ponowne ustawianie nadajnika i radioodbiornika, jest minimalne. W przypadku UKF FM zawsze jest ryzyko pojawienia się lokalnej stacji lub innego punktu nadawczego stacji ogólnopolskiej, który będzie zakłócać ten mininadajnik.
    3. Biorąc pod uwagę, że radia samochodowe mają znormalizowane gniazdo do anteny, nadajnik mógłby mieć formę przejściówki z filtrem montowanej między antenę a radio. Sygnał UKF FM byłby odbierany z anteny, a sygnał AM z nadajnika. w 99% przypadków, trwale uniemożliwienie odbioru stacji AM w dzisiejszych czasach nie będzie bolesne. Dodatkowo, nadajnik nie będzie nic emitować do powietrza, bo sygnał będzie trafiać prosto do odbiornika.

    Swoją drogą mógby istnieć nadajnik UKF FM w formie przejściówki z przełącznikiem, że włączenie nadajnika spowoduje odłączenie sygnału z anteny. W takim nadajniku nie będzie miało większego znaczenia, na jakiej częstotliwości będzie pracować (jedynie bardzo silny sygnał z anteny przenikający przez przełącznik mógłby zakłócić sygnał z nadajnika), a także nadajnik nie będzie emitować żadnego sygnału do powietrza. Coś na podobnej zasadzie do https://www.conrad.pl/p/przelacznik-antenowy-...183J_gttTzvOkZzyKmRoCrCAQAvD_BwE&gclsrc=aw.ds z tą różnicą, że sterowanie byłoby elektroniczne, a do jednego wejścia na stałe podpięty nadajnik.

    pawelr98 wrote:
    I jak tłumaczyłem wcześniej, wymiana radia w aucie, a zwłaszcza nowym/luksusowym aucie nie należy do łatwych ze względu na ścisłą integrację z pojazdem i wysoki koszt.

    Dawniej w większości pojazdów była wnęka o znormalizowanych wymiarach przeznaczona do montażu radia, chociaż samochody z fabrycznie zainstalowanym radiem nie miały takiej wnęki (np. Toyota Yaris pierwszej generacji z 1999 i Peugeot 307 z 2001). Czyżby taka wnęka to był przeżytek?
  • #316
    bratHanki
    Level 32  
    Są dostępne transmitery FM ze slotem na karty i gniazdem USB , z BT, wpinane w gniazdo zapalniczki albo takie wpinane w gniazdo słuchawkowe telefonu. Można mieć "swoje" radio w samochodzie. Ceny od kilkunastu do ok. 100zł. Częstotliwość nadajnika można ustawić w miejscu gdzie znajduje się największa "dziura" na skali, nie trzeba ingerowqać w podłączenie anteny do odbiornika.
  • #317
    Preskaler
    Level 39  
    andrzejlisek wrote:
    Dawniej w większości pojazdów była wnęka o znormalizowanych wymiarach przeznaczona do montażu radia, chociaż samochody z fabrycznie zainstalowanym radiem nie miały takiej wnęki (np. Toyota Yaris pierwszej generacji z 1999 i Peugeot 307 z 2001). Czyżby taka wnęka to był przeżytek?

    Zdecydowanie tak, z punktu widzenia producentów. Kupując auto, nawet średniej klasy, kupujemy "z dobrodziejstwem inwentarza" także radio, nawigację, wszelkie odtwarzacze i nie wiadomo co jeszcze sobie wymyślą? Płacimy za to kilka razy więcej niż sprzęt, który można sobie samemu skompletować w wymaganej indywidualnie jakości, ilości i różnorodności. To jest z jednej strony robione po to aby zarobić i wcisnąć nam niejednokrotnie niechciane towary a po drugie - aby ten sprzęt po kilku latach był na tyle przestarzały aby zmuszał do zmiany samochodu, bo wymiana jego lub uaktualnienie nie jest możliwa, no chyba, że zapłacimy za to ok. 30% wartości nowego pojazdu? Piszę o tym z własnego doświadczenia bo w siedmioletnim samochodzie chciałem w autoryzowanym serwisie uaktualnić nawigację i otrzymałem odpowiedź, że tylko przez pierwsze 5 lat jest to możliwe. O cenie takiej aktualizacji nie wspomnę bo jest ona "z księżyca".
    Gdzie, ja się pytam, jest instytucja chroniąca konsumenta? Przecież to jest naciąganie nas wszystkich na niechciane zakupy i monopolistyczna polityka wytwórców.
  • #318
    andrzejlisek
    Level 28  
    bratHanki wrote:
    Są dostępne transmitery FM ze slotem na karty i gniazdem USB , z BT, wpinane w gniazdo zapalniczki albo takie wpinane w gniazdo słuchawkowe telefonu. Można mieć "swoje" radio w samochodzie. Ceny od kilkunastu do ok. 100zł. Częstotliwość nadajnika można ustawić w miejscu gdzie znajduje się największa "dziura" na skali, nie trzeba ingerowqać w podłączenie anteny do odbiornika.

    Taki transmiter sprawdza się przy przemieszczaniu się po mieście i w okolicach, a na dłuższej trasie to różnie z tego powodu, że jak w miejscu zamieszkania lub rozpoczęcia podróży znajdzie się dziurę, to po drodze w tej dziurze może pojawić się stacja na częstotliwości niedaleko pracy nadajnika. Na trasie za miastem praktycznie nie ma świateł ani zatrzymań, żeby mieć chociaż krótką chwilę na przestawienie odbiornika (w celu poszukiwania innej dziury) i dostrojenia transmitera. Kto wie, czy po przejechaniu kilkudziesięciu czy 100km problem wróci i znowu trzeba będzie powtórzyć czynność? Natomiast transmiter nadający w AM lub transmiter odłączający antenę w ogóle nie byłby podatny na taki problem.

    Wyposażenie samego transmitera w slot na kartę lub BT nie ma nic do tego, problem dotyczy "łączności" od transmitera do radioodbiornika.
  • #319
    kris8888
    Level 35  
    andrzejlisek wrote:

    Ostatnio przyszła mi pewna myśl na podstawie faktu, że zakłócenia sygnału FM są rzadsze, ale głośne i drażniące, a zakłócenia sygnału AM są częste, ale łagodne dla uszu. Kiedyś byłem namiętnym słuchaczem zagranicznych stacji AM, fajnie się słucha, do auta ta jakość zupełnie wystarczy, w przypadku muzyki najbardziej pasuje do nagrań dokonanych najpóźniej w roku 1979, ewentualnie w roku 1989. Głównym problemem jest ograniczone pasmo dźwięku do 4kHz z tego powodu, że został przyjęty odstęp 9kHz lub 10kHz między kanałami.

    Natomiast na UKF szerokość jednego kanału wynosi chyba 200kHz, a nadawany sygnał to jest kompleks składający się z dźwięku mono, różnicy stereo i RDS, którego rozpiętość częstotliwości jest od 0 do 60kHz. Dlaczego by nie pokusić się o nadawanie takiego kompleksu amplitudowo (oczywiście radioodbiornik też musiałby być kupiony nowy, chociaż pewnie niektóre dałoby się odpowiednio przerobić)? Taki sygnał z RDS zajmowałby pasmo o szerokości ok. 120kHz i przenosiłby pełne pasmo akustyczne.

    Przy modulacji FM jest coś takiego jak "próg odcięcia" czyli poziom sygnału w.cz. przy którym następuje gwałtowna poprawa jakości zdemodulowanego sygnału, co jest akurat pozytywnym aspektem w przypadku FM. Czegoś takiego nie ma w przypadku modulacji AM gdzie jakość odbioru bardzo zależy od poziomu sygnału na wejściu antenowym odbiornika i ta zależność jest prawie liniowa.
    No ale najgorsze jest to , że AM jest bardzo podatne na zakłócenia amplitudowe, czyli wszelkiej maści zakłócenia przemysłowe, zasilacze impulsowe itp. Dlatego nie ma sensu używać tej modulacji do dobrej jakości transmisji audio, nawet gdyby odpowiednio poszerzyć pasmo kanału. Co nie znaczy że modulacji AM nie stosowano w szerokim kanale radiowym bo stosowano, chociażby do modulowania i przesyłania sygnału wizji w analogowych systemach TV. A tam szerokość pasma sygnału modulującego sięgała nawet 8MHz. Tyle że w tym przypadku wybór modulacji AM był podyktowany innymi aspektami technicznymi i problem zakłóceń amplitudowych musiał być siłą rzeczy zaakceptowany.
    andrzejlisek wrote:

    Jedynie na falach krótkich może być problem z wysoką jakością, bo zauważyłem, że w niektórych przypadkach dźwięk jakby pływa, czyli cyklicznie są podbite basy, po chwili dochodzi do sopranów, później za moment zanika, jest głośny szum, a potem znowu basy (albo odwrotnie, nie pamiętam). Czas jednego okresu takiego pływania jest zróżnicowana, nie wiem, co jest tego przyczyną, na falach długich i średnich nie stwierdziłem tego zjawiska, nie wiem, jakby było na ultrakrótkich. Rozumiem, że multipath w AM może spowodować wzmocnienie jednych i stłumienie innych częstotliwości sygnału, ale trudno winić multipath za cykliczne pływanie zniekształceń.

    Poczytaj o propagacji jonosferycznej w zakresie fal krótkich, to wyjaśni Tobie dlaczego występują te zaniki oraz delikatne, cykliczne odstrojenia odbieranej stacji na tym zakresie. Fakt, jest to uciążliwe ale jednocześnie pozwala na odbiór stacji z bardzo dużych odległości, czego nie da się osiągnąć na innych zakresach fal radiowych
    Tak swoją drogą to fale krótkie też się rozchodzą jako zwykła fala przyziemna, mają nawet nieco większy zasięg niż UKF i przy takim sposobie propagacji zapewniają w miarę stały poziom odbieranego sygnału. Niestety jednak może on być czasem zakłócony przez bardzo dalekie stacje, które docierają do odbiornika jako odbita fala jonosferyczna na tej samej częstotliwości. Stąd też nie stosuje się tego zakresu do broadcastingu radiowego na krótkie odległości.
  • #320
    bratHanki
    Level 32  
    andrzejlisek wrote:

    Taki transmiter sprawdza się przy przemieszczaniu się po mieście i w okolicach, a na dłuższej trasie to różnie ...

    Jeżeli krążę po okolicy i znam teren to mogę słuchać swojej muzyki, w trasie natomiast raczej słucham radia a to ze wzgledu na różne informacje drogowe, które czasem bywają niezwykle istotne.
  • #321
    kaem
    Level 28  
    kris8888 wrote:
    Stąd też nie stosuje się tego zakresu do broadcastingu radiowego na krótkie odległości.

    Rozgłośnia Harcerska pierwotnie nadawała właśnie na falach krótkich. Zastanawiam się jak możliwy był odbiór na terenie Polski - a program był na owe czasy dość atrakcyjny, bo już w latach 60-tych grali zachodnią muzykę.
  • #322
    pawelr98
    Level 39  
    andrzejlisek wrote:

    Dawniej w większości pojazdów była wnęka o znormalizowanych wymiarach przeznaczona do montażu radia, chociaż samochody z fabrycznie zainstalowanym radiem nie miały takiej wnęki (np. Toyota Yaris pierwszej generacji z 1999 i Peugeot 307 z 2001). Czyżby taka wnęka to był przeżytek?


    Teraz każdy samochód ma fabryczne radio, Dacia jako ostatnia się trzymała braku radia ale chyba już też uległa. Kieszeni więc raczej się nie uświadcza.

    Większym problemem nie jest akurat wstawić radio jako takie, tylko żeby bez fabrycznego radia auto nie traciło jakiejś funkcjonalności (klimatyzacja, komputer pokładowy) lub nie miało jakichś problemów z alarmem itd.

    Moja Honda z 2007 roku ma radio fabryczne fizycznie zintegrowane z panelem klimy, natomiast elektrycznie jest całkowicie rozdzielne.
    Odsyłam tu do mojego wcześniejszego postu jak wygląda taka rozbiórka i montaż niefabrycznego radia.
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=19833068#19833068

    W przypadku aut budżetowych, raczej problemów jest mniej bo radio rzadziej jest spięte np. z komputerem pokładowym.

    Preskaler wrote:

    Zdecydowanie tak, z punktu widzenia producentów. Kupując auto, nawet średniej klasy, kupujemy "z dobrodziejstwem inwentarza" także radio, nawigację, wszelkie odtwarzacze i nie wiadomo co jeszcze sobie wymyślą? Płacimy za to kilka razy więcej niż sprzęt, który można sobie samemu skompletować w wymaganej indywidualnie jakości, ilości i różnorodności.


    Za dobre radio zapłaci kolega również solidne pieniądze.

    Pioneer, Kenwood, JVC, Sony kosztują po kilkaset złotych za podstawowe modele.
    Modele z ekranami dotykowymi i potencjalną opcją GPS startują od okolic tysiąca złotych i idą wzwyż.

    Przy ilości pracy, wymaganych często akcesoriów (panele, ramki, przejściówki/kostki) to moim zdaniem nie ma sensu iść w taniznę.
    Tanie radio będzie 100-150zł, dobre radio (podstawowy model) 200-400zł, a roboty jest na ileś godzin.
    Preskaler wrote:
    To jest z jednej strony robione po to aby zarobić i wcisnąć nam niejednokrotnie niechciane towary a po drugie - aby ten sprzęt po kilku latach był na tyle przestarzały aby zmuszał do zmiany samochodu, bo wymiana jego lub uaktualnienie nie jest możliwa, no chyba, że zapłacimy za to ok. 30% wartości nowego pojazdu? Piszę o tym z własnego doświadczenia bo w siedmioletnim samochodzie chciałem w autoryzowanym serwisie uaktualnić nawigację i otrzymałem odpowiedź, że tylko przez pierwsze 5 lat jest to możliwe. O cenie takiej aktualizacji nie wspomnę bo jest ona "z księżyca".
    Gdzie, ja się pytam, jest instytucja chroniąca konsumenta? Przecież to jest naciąganie nas wszystkich na niechciane zakupy i monopolistyczna polityka wytwórców.


    Tu z reguły albo się pobiera takie rzeczy z internetu (aktualizacje map) albo korzysta z dobrodziejstwa chińczyków, którzy sami sprzedają kompletne zestawy montażowe pod dany model auta, często z zestawioną już komunikacją pod takie rzeczy jak wyświetlacz pokładowy.
    Nawet do wysokich modeli mercedesów i audi za setki tysięcy są kompletne zestawy.
  • #323
    Preskaler
    Level 39  
    pawelr98 wrote:
    Tu z reguły albo się pobiera takie rzeczy z internetu (aktualizacje map) albo korzysta z dobrodziejstwa chińczyków, którzy sami sprzedają kompletne zestawy montażowe pod dany model auta, często z zestawioną już komunikacją pod takie rzeczy jak wyświetlacz pokładowy.

    Proszę podać sposób. Bardzo chętnie skorzystam. Jak zaktualizować mapy w fabrycznej nawigacji Golfa 7 z 2013 roku? Jak już wspominałem, autoryzowany serwis odmówił aktualizowania mapy a na forum Volkswagena ostrzegają przed nieoryginalnymi mapami bo cyt, "Można uwalić jednostkę centralną". Mając do wyboru pomiędzy niezaktualizowaną mapą a brakiem nawigacji to już wolę mieć nieaktualną jak zupełnie niesprawną.
  • #324
    kaem
    Level 28  
    Pamiętajmy, że to głównie dzięki rozpowszechnieniu się firmowych radii, znacznie spadła liczba kradzieży znormalizowanych, kieszeniowych radioodtwarzaczy. Po prostu coraz mniej jest aut z kieszeniowymi radiami.
  • #325
    kris8888
    Level 35  
    kaem wrote:
    kris8888 wrote:
    Stąd też nie stosuje się tego zakresu do broadcastingu radiowego na krótkie odległości.

    Rozgłośnia Harcerska pierwotnie nadawała właśnie na falach krótkich. Zastanawiam się jak możliwy był odbiór na terenie Polski - a program był na owe czasy dość atrakcyjny, bo już w latach 60-tych grali zachodnią muzykę.

    Niestety różnie bywało z tym odbiorem na terenie Polski. Występowała tak zwana "strefa martwa" pomiędzy odbiorem bezpośrednim a odbiorem na fali odbitej od troposfery. W tej strefie odbiór był niemożliwy.
    https://radiopolska.pl/90lat/rozglosnia-harce...sz-sznuk-o-technice-w-radiostacji-harcerskiej
    kaem wrote:
    Pamiętajmy, że to głównie dzięki rozpowszechnieniu się firmowych radii, znacznie spadła liczba kradzieży znormalizowanych, kieszeniowych radioodtwarzaczy. Po prostu coraz mniej jest aut z kieszeniowymi radiami.

    Teraz złodzieje przerzucili się na katalizatory...
  • #326
    kaem
    Level 28  
    Uważam, że gdyby UKF OIRT był tak intensywnie wykorzystywany jak obecnie CCIR, to zmieściłoby się na nim spokojnie ze dwa razy więcej stacji. Problemem nie była wąskość tamtego pasma, tylko umowy międzynarodowe, które po prostu zabraniały Polsce uruchamiania nowych stacji dużej mocy na takim dziwnym i "brzydkim" paśmie. Dlatego tylko Polskie Radio ze swoimi trzema programami mogło nadawać z mocami rzędu 60 kW. I dlatego na OIRT mimo wąskości często szalał pusty szum przez pół pasma, zaś na CCIR stacje zakłócają się, zagłuszają jedna przez drugą i podobno to jest "normalne" bo na tym "jedynie słusznym" paśmie dopuszcza się tłok. Ja jednak tęsknię za OIRT - jakoś normalniej tam było, mimo że to spuścizna po sowietach. I były anteny zbiorcze na to pasmo, które każdemu mieszkańcowi bloku należały się, jak świni koryto. Dzisiaj każdy, kto w bloku składa nieśmiałą prośbę o możliwość montażu własnej anteny na dachu, jest traktowany jak ruski agent. Mam wrażenie, że administracje bloków celowo wpuszczają raz na kilka lat ekipy remontowe na dachy, żeby te "czyściły" dach z anten, które są konkurencją dla kablówek i internetu. Remont dachu jest tylko pretekstem. No bo co ile lat można remontować dach - a w wielu blokach taki niby-remont przeprowadza się raz na 5 lat albo i częściej. Jestem przekonany, że to zwykła ściema, a prawdziwym celem jest niszczenie anten.
  • #327
    bratHanki
    Level 32  
    Jeżeli lokatorzy stawiaja anteny na dziko to nie ma się co dziwić, że cona 5 lat albo częściej trzeba łatać dziury w poszyciu.
  • #329
    DIORADIO
    Level 30  
    Muzykę wtedy "młodzieżową" słuchałem z Rozgłośni Harcerskiej. W niedzielę o godz.10.30 leciała lista przebojów RH i to było na falach krótkich. Zestroiłem sobie RH na słuch( chodzi o wyciągnięcie czułości) i byłem z tego zadowolony - można było słuchać bez zakłóceń a mieszkałem w Białej Podlaskiej. Radio do tego miałem całkiem nie złe, przenośne SPORT 2 z dwoma zakresami fal krótkich . Potem był Dzierżoniów - DIORA i tam nie "złapałem" już RH. I jeszcze taka ciekawostka, będąc w Białej TV oglądałem na 1 kanale. Jak przyszło lato to czasami lepszy obraz miałem od ruskich ze Lwowa niż z nadajnika z Chotycz ( Łosice) no i ta antena (wymiary).Było - minęło.
  • #330
    kris8888
    Level 35  
    DIORADIO wrote:
    Muzykę wtedy "młodzieżową" słuchałem z Rozgłośni Harcerskiej. W niedzielę o godz.10.30 leciała lista przebojów RH i to było na falach krótkich. Zestroiłem sobie RH na słuch( chodzi o wyciągnięcie czułości) i byłem z tego zadowolony - można było słuchać bez zakłóceń a mieszkałem w Białej Podlaskiej. Radio do tego miałem całkiem nie złe, przenośne SPORT 2 z dwoma zakresami fal krótkich . Potem był Dzierżoniów - DIORA i tam nie "złapałem" już RH

    No właśnie, to jest ten efekt "strefy martwej" na falach krótkich. RH była nadawana z Warszawy i w odległości do 200km od nadajnika odbiór był bardzo dobry na fali bezpośredniej. Potem była "strefa martwa", a na dystansie powyżej około 800km znowu pojawiał się dobry odbiór ale już na fali odbitej od troposfery.
    Zresztą podobny efekt jest też na falach średnich tyle że tu dochodzą jeszcze silne, dobowe wahania poziomu odbioru na fali odbitej ale za to jest też większe ugięcie fali przyziemnej co daje lepszy zasięg bezpośredni niż na falach krótkich.
    kaem wrote:
    Uważam, że gdyby UKF OIRT był tak intensywnie wykorzystywany jak obecnie CCIR, to zmieściłoby się na nim spokojnie ze dwa razy więcej stacji.

    W jaki sposób chciałbyś upchnąć taką ilość stacji jaka jest obecnie w paśmie dwa razy węższym niż obecny UKF CCIR ? Szczególnie w dużych miastach, gdzie jest sporo lokalnych stacji o niedużym zasięgu.

    Tak z innej beczki to zastanawiam się co teraz jest nadawane w paśmie UKF OIRT, czy są jakieś plany co do jego wykorzystania. Bo zdaje się że obecnie jest tam kompletna cisza.