Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Opel Astra g 1.7DT - jaki akumulator wybrać

jarek0991 18 Jan 2022 13:37 429 29
  • #1
    jarek0991
    Level 7  
    Witam. Z góry przepraszam za lekkie zaśmiecanie forum, ale mam już mętlik w głowie. Mianowicie - siadł mi akumulator w aucie. Wytrzymał 13 miesięcy, wszystko było w miarę ok, a nagle z dnia na dzień padł zupełnie.. Pomijam jaka jest tego przyczyna, póki co nie wiem, auto jest sprawdzane w warsztacie.
    Auto czasami miało problemy z odpaleniem, przy wielkich mrozach około -15 stopni musiałem kręcić kilka razy aby odpalił (to było tamtej zimy, czyli akumulator zupełnie był wtedy nowy). W cieplejsze dni, te gdy była temperatura nawet na plusie, czasami miał tak, że też nie zapalił od strzała, tzn. wystarczyło kluczyk raz przekręcić, ale chwilkę musiało minąć zanim zapalił.
    Przy odpalaniu przygasały światła.
    Nie wiem czy powyższe informacje są potrzebne, ale myślę, że mogą pomóc.
    A teraz do rzeczy. Obecny akumulator miał 74 Ah i prąd rozruchowy 680 A, nie mam przy sobie instrukcji samochodu, mechanik twierdzi żeby dawać akumulator o podobnej pojemności, w internecie znalazłem info, że do mojego auta zaleca się aku od 60 do 65 Ah, rozruch od 600 A w górę, w jednym sklepie motoryzacyjnym Pan znalazł w katalogu, że do tej astry zalecają powyżej 70 Ah, w drugim sklepie Pan znalazł, że od 60 Ah... Tutaj też Pan twierdził, że sam w swoim aucie miał kiedyś aku o zalecanej, dużej pojemności i po dwóch latach padł, później dał dosłownie akumulator o zbyt małej pojemności (mniejszej niż zalecana), a trzymał 8 lat i miał nadal dobre parametry.



    Sam skłaniam się aby po prostu wypróbować akumulator o pojemności poniżej 70 Ah bo szlag mnie powoli trafia, że a to aku padł, a to dziwnie odpalał (szukałem u mechaników kiedyś przyczyn tego dziwnego odpalania, ale nic nie znaleźli).

    Samochód Opel Astra II, silnik 1.7 DT, diesel, 16 zaworowy, hatchback, oprócz elektrycznych szyb z przodu, klimatyzacji to dodatkowo mam wymienione radio i kamerkę samochodową. Jeżdżę głównie po mieście, do pracy 10-15 km, 1-2 razy co 1-2 miesiące do domu mojego/dziewczyny, 120/250 km w jedną stronę.
    Poratujcie, czym tu się kierować? Instrukcją? Doświadczeniem? Może macie swoje spostrzeżenia z praktyki? - to by mnie najbardziej satysfakcjonowało. Czy np. akumulator 64 Ah z prądem trochę poniżej 600 A (bo ciężko trafić taki z prądem powyżej 600 przy tych pojemnościach) jest sens dawać?
    Dziękuję za pomoc.
  • Helpful post
    #2
    Marek39
    Level 21  
    jarek0991 wrote:
    - siadł mi akumulator w aucie, Wytrzymał 13 miesięcy, wszystko było w miarę ok, a nagle z dnia na dzień padł zupełnie, pomijam jaka jest tego przyczyna, póki co nie wiem, auto jest w warsztacie sprawdzane.
    Mechanik niech sprawdzi czy alternator ładuje i jak na razie mamy 24 miesiące gwarancji na takie rzeczy, zacząłbym szukać paragonu
  • Helpful post
    #3
    enhanced
    Level 43  
    To co wyżej i oczywiście pobór prądu na wyłączonym silniku bo może zjadło coś akumulator a nie że jest padnięty sam w sobie.

    Akumulator zawsze jak największy a nie najmniejszy bo przyjdzie minusowe temp i zapasu nie będziesz miał do kręcenia.
  • Helpful post
    #4
    Marek39
    Level 21  
    enhanced wrote:
    Akumulator zawsze jak największy
    A jak się przesadzi to alternator nie naładuje i wraz lipa bo na mrozie padnie niedoładowany
  • Helpful post
    #5
    enhanced
    Level 43  
    Ale co ty piszesz że nie naładuje alternator? 100A alternator nie da rady? To ta samo nie da tego słabego naładować a do tego słabszy mniej pokręci.

    Zawsze się bierze największy jaki cię stać/wejdzie a nie jeszcze mniejszy bo mniejszego lepiej nie naładujesz.
  • #6
    balonika3
    Level 37  
    Marek39 wrote:
    enhanced wrote:
    Akumulator zawsze jak największy
    A jak się przesadzi to alternator nie naładuje
    Niby dlaczego? Obrazi się?
  • Helpful post
    #7
    klm787
    Level 28  
    Tak zgadza się, zawsze jak największy.
    O ile pozwolą jego gabaryty (rozmiary)

    A co do problemu.
    Czy autor dałby radę zmierzyć napięcie ładowania. Wystarczy najprostszy miernik.
    Napięcie ładowania akumulatora powinno być powyżej 14,2V

    Akumulator ładowany poniżej tego napięcia pociągnie nie długo.
    Szczególnie gdy cały układ elektryczny zostanie obciążony różnymi odbiornikami, typu światła, wentylator chłodnicy, i inne prądożerne odbiorniki.
    Po włączeniu tychże odbiorników napięcie nie powinno zejść poniżej tej wartości.
    Bo jeśli zejdzie, to trzeba przyglądnąć się bliżej alternatorowi.
    Bo to właśnie alternator w głównej mierze może być odpowiedzialny, za żywotność akumulatora. :idea:

    sorki, ale trochę źle napisałem, bo skrajnie niskie dopuszczalne napięcie ładownia akumulatora to 13,8V a nie tak jak napisałem 14,2V
  • #8
    jarek0991
    Level 7  
    Quote:
    Akumulator zawsze jak największy a nie najmniejszy bo przyjdzie minusowe i zapasu nie będziesz miał do kręcenia.


    Ok, ale czy jak będzie akumulator niedoładowywany to nie jest jeszcze gorzej? Doładuję go jeżdżąc na krótkie dystanse, po mieście?

    Quote:
    jak na razie mamy 24 miesiące gwarancji na takie rzeczy


    Jeśli to wina alternatora, a teraz już powiedzmy, że akumulator jest wadliwy bo dwa razy spadł do zera, to gwarancja może zostać uznana?

    Jest tak jak twierdzicie, mechanik mówi, że alternator do regeneracji, bo nie ładuje. Aczkolwiek trochę się już pogubiłem... Pomóżcie jeszcze raz... Napiszę chronologicznie jak było.

    1. Jakieś 3 tygodnie temu wyjmując kluczyk ze stacyjki, grot został w stacyjce a reszta klucza w mojej dłoni. Nie ogarniam, że przy okazji wypadła z niego płytka od immobilizera. Złożyłem kluczyk, auto nie chciało odpalić, zero reakcji, po prostu kluczyk nie działał. Kręcił ale nic nie szło dalej. Już wtedy myślałem, że może coś z akumulatorem. Kombinowałem co i jak. Auto postało tak tydzień. Zaprowadziłem do mechanika.
    Znalazł tę płytkę na wycieraczce mojego auta. 30 minut, 200 zł skasował za złożenie kluczyka...
    2. Auto normalnie odpaliło po złożeniu kluczyka. Tego samego dnia jeździłem akurat około godziny po mieście, na zakupy, po kilku sklepach. Także odpalałem auto kilkakrotnie (5-6 razy tego dnia) za każdym razem wszystko było ok.
    Wniosek: Czyli po tygodniu stania, auto działało, ani akumulator nie padł, ani alternator nie był wadliwy skoro jeździłem tego dnia i odpalałem raz za razem?
    3. Przychodzi kolejny dzień, rano i akumulator trup (jest to dzień po wizycie u tego mechanika). Nie działają ani światła, ani pilot od kluczyka itp...
    Wniosek: czyli jak to się mogło stać? Przypadek, że akurat po wizycie u mechanika coś siadło? Czy może szukając dzień wcześniej usterki, zanim ogarnęli czy to wina kluczyka coś tam mogli sknocić, że zjadło aku przez noc?)
    4. Minęły z 2-3 dni, odpaliłem auto przez kable (około 5-10 minut się podładowało przez kable), z tego co czytałem to zrobiłem źle bo jak padł do zera to powinno się od razu pod prostownik dać, aczkolwiek odpaliłem przez kable i żeby się podładował to pojechałem w trasę na niecałą godzinę. Wszystko działało normalnie. Po skończeniu trasy jeszcze ze 2-3 razy odpaliłem silnik żeby zobaczyć czy nadal działa.
    Wniosek: czyli rozumiem, że alternator działał bo skoro akumulator był ładowany 10 minut przez kable - a wcześniej jak pisałem, by w stanie, że żadna elektryka nie działała - i ujechałem nim niemal godzinę, po czym zgasiłem auto, odpaliłem ponownie to znaczy, że coś go ładowało w trasie przez ten czas? Inaczej by po prostu padł prędzej czy później przez tę godzinę/nie odpalił ponownie?
    5. Minęło kilkanaście godzin i rano znowu trup. Znowu nie działały nawet światła.
    6. W międzyczasie pożyczyłem prostownik. Akumulator się ładował ale wskaźnik na prostowniku zatrzymywał się na 2 amperach i dalej już nie spadało - do zera. Nie wiem czy to jakaś wskazówka? Ładował się na dwa razy 12+10 godzin. Mimo to, doleciało na prostowniku z 6 do 2 amperów, nie szło dalej a ja też nie miałem czasu aby znowu go zostawiać na ładowanie.
    I sytuacja się powtórzyła, znowu odpalił ale na drugi dzień padł. Tutaj w międzyczasie się dorobiłem multimetru :P I rzeczywiście, akumulator pokazywał ileś volt (już nie pamiętam ile), a po uruchomieniu silnika prąd zamiast podskoczyć to troszkę zmalał, czyli alternator nie ładował.
    7. Jeszcze raz podładowałem, tym razem około 10 godzin, znowu do 2 amper spadło na prostowniku. Ładowałem po to aby dziś dojechać do mechanika. Dziś już pojawiła się na desce czerwona kontrolka akumulatora.
    8. Mechanik twierdzi, że nie ładuje alternator. Nic więcej nie powiedział, ani na temat żywotności tego akumulatora, ani na temat czy coś mu pobierało prąd i dlatego padł.

    Sorki za ten esej ale mam dwie obawy. Wiadomo, że nie jest miło pchać kasę w 20 letni samochód, ale też kupować kolejny niewiele młodszy za kilka tysięcy, albo kupić jeszcze trochę młodszy, ciut droższy, za już sporą kasę tzn kilkanaście tysięcy, gdzie też wiadomo, że te samochody jak nowe nie będą...
    Druga sprawa to nie wiem czy trafiłem na dobrego mechanika, jest z polecenia, opinie na google ma dobre ale już sam nie wiem czy mechanik ogarnia dobrze, a po prostu miałem ciąg pechowych zdarzeń jedno po drugim. Bo jak na moje to alternator do niedawna działał, przed pierwszą wizytą u tego mechanika sprawny był też akumulator. Jestem laikiem ale jeśli dobrze to rozumuję to na logikę coś po wizycie zeżarło akumulator/padł sam z siebie, a za kilka dni padł też alternator (bo przecież po odpaleniu przez kable ładował skoro godzinę jechałem?).
  • Helpful post
    #9
    enhanced
    Level 43  
    Z padającym losowo alternatorem wszystko możliwe - tym bardziej że wskoczyło ci światełko braku ładowania.
    Wcześniej mógł coś ładować ale zapewne coś ci ciągnęło prąd na postoju stąd mimo odpalania zaraz po jeździe po dłuższym czasie nie dało się odpalić bo coś zżerało ci prąd.

    Alternator ci może pokazać przecież mechanik jak do niego dojdzie ale skoro światełko było to raczej nie był sprawny.

    Co do ładowania akumulatora to jest ograniczenie napięciowe i stąd po dłuższym czasie było nadal 2 Ampery ładowane w akumulator. Poprostu trzeby by dłużej go trzymać pod prostownikiem, poza tym jakie to napięcie było bo ładowanie 14,4V jak jest w aucie to za mało no chyba że bardzo długo by było trzymać akumulator pod takim napięciem.

    Tak że zmieniać/regenerować alternator i podładować akumulator. Sprawdzić oczywiście czy coś nie kradnie prądu miernikiem na ampery, wpiąć się szeregowo w którąś klemę.

    jarek0991 wrote:
    Ok, ale czy jak będzie akumulator niedoładowywany to nie jest jeszcze gorzej? Doładuję go jeżdżąc na krótkie dystanse, po mieście?

    Ale małego też nie zdążysz doładować przy takich odcinkach, dlatego ważne żeby ładowanie było jak najwyższe a nie losowe i ledwo powyżej 12V.
    Warto sobie pomierzyć po dłuższym postoju ile ma akumulator napięcia- ale to przed odpaleniem i niech którąś godzinę postoi. Będziesz wiedział jak bardzo szkodzą krótkie odcinki.
  • Helpful post
    #10
    Paweł#G
    Level 17  
    Czasami jak kończą się szczotki, to ładowanie pojawią się i znika. Elektronika w regulatorze też potrafi czasami bzikować zanim padnie. Jak nie mierzono napięcia to ciężko coś wywnioskować. Na odległość mechanika raczej też nikt nie oceni.
  • #11
    jarek0991
    Level 7  
    Ok, dziękuję za pomoc. W takim razie przed ewentualną zmianą akumulatora jeszcze poproszę o sprawdzenie czy coś nie je prądu itp, żeby nie było, że nowy kupię i od razu będzie dostawał po dupie.

    Quote:
    Na odległość mechanika raczej też nikt nie oceni.

    Wiadomo ale dla mnie auta to czarna magia, pewne fakty widzę, trochę rozumiem albo prawie rozumiem więc chciałem podpytać, powiększyć swoją wiedzę. A jak się nagle psuje jedno po drugim to wiadomo, że się w głowie robi bałagan ;)

    Dziękuję wszystkim za pomoc.
  • Helpful post
    #12
    andrzej20001
    Level 43  
    Klemy do zmiany lub zaprasuj nowe oczka na obcietych grubych przewodach i je przykrec do klem. Wada opli to nieprzewodzace i wygrzane klemy fabryczne. Czesta przyczyna kłopotów
  • #13
    vodiczka
    Level 43  
    jarek0991 wrote:
    Ok, dziękuję za pomoc. W takim razie przed ewentualną zmianą akumulatora jeszcze poproszę o sprawdzenie czy coś nie je prądu itp, żeby nie było, że nowy kupię i od razu będzie dostawał po dupie
    Podstawa to miernik lub choćby wskaźnik napięcia wpinany do gniazda zapalniczki.
    Na bieżąco sprawdzasz napięcie ładowania w trakcie jazdy, po zgaszeniu silnika i po nocnym lub kilkudniowym postoju. Bez pomocy mechanika będziesz w stanie ocenić czy alternator ładuje, jak obciążenie światłami, dmuchawą i ogrzewaniem szyby wpływa na spadek napięcia akumulatora oraz czy coś zjada prąd w czasie kilkudniowego postoju.
  • #15
    jarek0991
    Level 7  
    A jest ktoś z Was w stanie powiedzieć czemu akumulator padł przez jedną noc, później odpalił przez przewody i jechałem godzinę, a na drugi dzień znowu spadł do zera? Jeśli by nie był ładowany to by padł w trakcie jazdy po odpaleniu przez kable(?), czyli naprawa alternatora nie rozwiąże problemu bo albo coś mu dodatkowo pomaga rozładowywać się albo sam w sobie się popsuł(?)
    Jeśli to są głupie pytania to sorry ale tak jak pisałem, nie znam się na tym, tyle co sam wyczytam i "rozumiem" i coś mi tu po prostu nie pasuje w tej układance.
  • #16
    Paweł#G
    Level 17  
    Jak już uda się uruchomić nawet jak nie ma ładowania, to będzie samochód chodził nawet przy ok 10.5v, po zgaszeniu już się nie da uruchomić.

    W samochodzie kolega zmierzy:
    Napięcie na uruchomionym silniku z obciążeniami i bez.
    Po wyłączeniu silnik, bez kluczyka sprawdzić jaki prąd pobiera wyłączona instalacja z akumulatora.
    Tylko nie uszkodzić miernika. Zacząć od zakresu 20A czy tam 10A.
    Prąd powinien wynosić poniżej powiedzmy 0.05A ( inny zakres)

    Pytanie do znających ten model: Tutaj odrazu mamy mały prąd rozładowania, czy jak w nowszych dopiero po dłuższym czasie elektronika się wyłącza?

    Edit:
    Można też sprawdzić spadki napięcia między obudowa alternatora, a ujemnym biegunem akumulatora, czy między dodatnim a zaciskiem na alternatorze.
    ( Pamiętać tylko o zmianach zakresów i połączeń przewodów przy multimetrze - przeważnie mają inne złącze dla dużych prądów, mniejszych prądów i dla pomiaru napięcia)
  • #17
    jarek0991
    Level 7  
    Quote:
    po zgaszeniu już się nie da uruchomić.

    No właśnie chodzi o to, że w dniu kiedy odpaliłem go przez kable, jechałem prawie godzinę i po zakończeniu jazdy jeszcze go zgasiłem i ze 2-3 razy odpaliłem żeby własnie mieć świadomosć czy działa nadal.

    Ok, dzięki za rady, ja nie chcę się z tym motać bo pewnie coś źle zrobię. Mechanika się zapytam czy wszystko sprawdził i zapewne udam się do serwisu gdzie się zajmują wymianą aku + diagnostyką akumulatora i instalacji w kwestii pobierania prądu. Bo jeśli coś będzie nie tak nadal to chcę konkretnie już załatwić temat, ponieważ tutaj coś nie pasuje a ten akumulator, który padł nagle po 13 miesiącach to też dziwne
  • #18
    irekw
    Level 21  
    Marek39 wrote:
    enhanced wrote:
    A jak się przesadzi to alternator nie naładuje i wraz lipa bo na mrozie padnie niedoładowany

    Wyobraź sobie, że w dwóch samochodach są zbiorniki paliwa o różnych pojemnościach, w jednym 100 l, w drugim 60 l. Oba zużywają po 15 l dzienne. To ile paliwa trzeba dolewać? Identycznie jest z akumulatorami.
  • #19
    Marek39
    Level 21  
    irekw wrote:
    Marek39 wrote:
    enhanced wrote:
    A jak się przesadzi to alternator nie naładuje i wraz lipa bo na mrozie padnie niedoładowany

    Wyobraź sobie, że w dwóch samochodach są zbiorniki paliwa o różnych pojemnościach w jednym 100 l w drugim 60 l. Oba zużywają po 15 l dzienne. To ile paliwa trzeba dolewać? Identycznie jest z akumulatorami.

    A do roboty masz 10 kilometrów, a wracając stajesz przy dwóch sklepach, to który się naładuje i da rano prąd maksymalny do rozruchu, a który zamarznie pod domem i da ciała przy -20 st. Ale mogę się mylić
    ps. Choć przy 10 km to raczej oba zdechną, :) dlatego żonie przed dużymi mrozami podłączam do prostownika i 2 h stoi jak nic.
  • #20
    andrzej20001
    Level 43  
    Przede wszystkim pomiary
    -napięcie podczas pracy silnika (na światłach i dmuchawie obroty wolne i podwyższone)
    -pobór spoczynkowy prądu (auto zamknięte ,kluczyk w kieszeni)
    Jesli bedzie ok to dopiero akumulator. O klemach pisałem.
  • #21
    vodiczka
    Level 43  
    jarek0991 wrote:
    a ten akumulator, który padł nagle po 13 miesiącach to też dziwne
    Dziwne ale nie niemożliwe. Wadliwe egzemplarze się zdarzają. Kilka lat temu, sąsiadowi padł po tygodniu użytkowania
    jarek0991 wrote:
    Obecny akumulator miał 74 Ah i prąd rozruchowy 680 A
    Jaki to był model akumulatora?
  • #22
    andrzej20001
    Level 43  
    Wszystko moze sie zdarzyć.To są tylko urządzenia.
  • #23
    irekw
    Level 21  
    Marek39 wrote:
    A do roboty masz 10 kilometrów a wracając stajesz przy dwóch sklepach to który się naładuje

    Oba.Akumulator potrzebuje tyle prądu ile oddał.A oddaje tyle samo mały jak i duży.Tak jak te samochody,które stają co 2 km i zużywają po 10 l benzyny/a mają różne zbiorniki/.
  • #24
    Paweł#G
    Level 17  
    Marek39 wrote:
    irekw wrote:
    Marek39 wrote:
    enhanced wrote:
    A jak się przesadzi to alternator nie naładuje i wraz lipa bo na mrozie padnie niedoładowany

    Wyobraż sobie,że w dwóch smochodach są zbiorniki paliwa o różnych pojemnościach w jednym 100 l w drugim 60 l.Oba zużywają po 15 l dzienne.To ile paliwa trzeba dolewć?Identycznie jest z akumulatorami.

    A do roboty masz 10 kilometrów a wracając stajesz przy dwóch sklepach to który się naładuje i da rano prąd maksymalny do rozruchu a który zamarznie pod domem i da ciała przy -20st. Ale mogę się mylić
    ps.choć przy 10 km to raczej oba zdechną :) dlatego żonie przed dużymi mrozami podłączam do prostownika i 2 h stoi jak nic


    Przy większym akumulatorze ( identyczna technologia, tylko większą pojemność) ubytek będzie minimalnie mniejszy z większego akumulatora. Przez mniejszą rezystancję wewnętrzną, minimalnie szybciej uruchomimy silnik, z tego samego powodu będzie się minimalnie szybciej ładował, że względu na minimalnie większy prąd ładowania.
    Tyle, że są to wartości trudno mierzalne i jakość wykonania akumulatora, może całkowicie zaburzyć takie zależności.

    Co do przewymiarowane akumulatora ( jeśli nie jest to samochód gdzie pojemność jest uwzględniona w oprogramowaniu samochodu, gdzie sterownik czuwa nad starzeniem akumulatora itp its) to duży akumulator szkodzi tylko na portfel kosztem zakupu.

    Przykładem dużego akumulatora i słabego ładowania jest ursus c360 gdzie mamy akumulator 165Ah, a maksymalny prąd ładowania pradnicy p20, to bodaj 12A 150W. Do póki nie przekroczymy wydajności prądnicy nadmierną ilością odbiorników, to akumulator jest ładowany.
  • #25
    andrzej20001
    Level 43  
    Akumulator tyle odda ile auto potrzebuje na rozruch silnika.
    Podczas pracy sprawnej instalacji cały bilans podczas pracy pokrywa alternator.
    Duża bateria ma większy potencjał tzw.kręcenia potocznie mówiac i tyle.
    Jak jest możliwość i portfel wkłada sie jak największą.
  • #26
    vodiczka
    Level 43  
    andrzej20001 wrote:
    Duża bateria ma większy potencjał tzw.kręcenia potocznie mówiac i tyle.
    Zazwyczaj ma też dłuższą żywotność w sensie zdolności zgromadzenia określonej ilości energii.
    Załóżmy, że akumulatory 74Ah i 60 Ah po kilku latach stracą 50% swojej pojemności nominalnej.
    Rzeczywista pojemność pierwszego wyniesie 37Ah a drugiego 30 Ah.
  • #27
    Paweł#G
    Level 17  
    Tylko nie ma co popadać też w skrajność, bo ktoś czytając temat wpakuje do jakiegoś "malutkiego benzyniaka" akumulator większy niż największa wersja jaką przewidział producent do diesla w "arktyczny klimat", bo wejdzie akurat w miejsce montażowe.
    Z korzyści z takiej pojemności akumulatora, być może nigdy nie skorzysta, a z czasem i tak akumulator zestarzeje się i będzie do wymiany.
  • #28
    andrzej20001
    Level 43  
    Tak jak piszesz. Warunek to poprawna praca źródła zasilania czyli alternatora i brak "lewych upływów prądu".
    Z dużego wiadra wiecej tej "wody" wylejesz.
  • #29
    vodiczka
    Level 43  
    Paweł#G wrote:
    Tylko nie ma co popadać też w skrajność, bo ktoś czytając temat wpakuje do jakiegoś "malutkiego benzyniaka" akumulator większy niż największa wersja jaką przewidział producent do diesla w "arktyczny klimat", bo wejdzie akurat w miejsce montażowe.
    Tak raczej się nie da bo rzadko kiedy skrzynka na akumulator jest wysoce nadmiarowa.
    Teoretycznie do mojej Fabki wystarczy akumulator 52Ah ale producent dał na pierwsze wyposażenie 60Ah a obecnie używam 64Ah
    czyli o pojemności o 23% większej niż minimalna zalecana.
  • #30
    Paweł#G
    Level 17  
    Do Corsy c najmniejszy akumulator ma ok 40ah, a na chwilę dało się włożyć taki pod 80ah z Insigni, a pewnie są większe pojemności w tym rozmiarze.