Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Przydźwięk wzmacniacza w 2/3 rezystancji potencjometru głośności

czarymary44 21 Jan 2022 15:13 336 5
Optex
  • #1
    czarymary44
    Level 9  
    Proszę szanowne grono o wyjaśnienie sytuacji, w której znalazłem się wraz z moją konstrukcją wzmacniacza lampowego m.cz.

    Krótki opis projektu: wzm lampowy PP EL34, na wejściu stopień oporowy z ECC82 bez kondensatora pomiędzy siatką pierwszą, a potencjometrem. Potencjometr to niebieski alps 50k. Siatka pierwsza dodatkowo spięta z masą przez rez. 1M.

    Sytuacja, która mnie zastanawia to zachowanie się potencjometru w pozycji około 2/3. Pojawia się bardzo mały ale jednak przydźwięk typowy dla rozpiętego wejścia wzmacniacza. Jakby odrobinę tracił kontakt z obciążeniem. Przy połowie regulacji problem zanika, na maksymalnej pozycji staje się mniejszy niż w pozycji 2/3.

    Dodam, że wszystkie przewody są ekranowane. Wejścia niezależnie czy zwarte czy obciążone jakimś źródłem to ten problem występuje.
    Między minimum, a połową jest kompletna cisza.

    Problem jest marginalny i w zasadzie słychać go dosłownie jak się włoży ucho w głośnik ale drażni fakt jego istnienia, no i to, że nie wiem dlaczego. Zastanawiam się czy może to być związane ze złym dopasowaniem impedancyjnym? Może potek 20k załatwiłby sprawę ale w końcu to lampa, ona raczej lubi duże rezystancje na wejściu, prawda? :)
  • Optex
  • #2
    viayner
    Level 42  
    Witam,
    czarymary44 wrote:
    ... na wejściu stopień oporowy z ECC82 bez kondensatora pomiędzy siatką pierwszą, a potencjometrem. Potencjometr to niebieski alps 50k. Siatka pierwsza dodatkowo spięta z masą przez rez. 1M.

    Sytuacja, która mnie zastanawia to zachowanie się potencjometru w pozycji około 2/3. Pojawia się bardzo mały ale jednak przydźwięk typowy dla rozpiętego wejścia wzmacniacza. Jakby odrobinę tracił kontakt z obciążeniem. Przy połowie regulacji problem zanika, na maksymalnej pozycji staje się mniejszy niż w pozycji 2/3...

    Czy mozesz to narysowac?, z opisu wynika ze zmieniasz punkt pracy tej lampy.
    Pozdrawiam
  • Optex
  • #3
    czarymary44
    Level 9  
    viayner wrote:
    Czy mozesz to narysowac?, z opisu wynika ze zmieniasz punkt pracy tej lampy.
    Pozdrawiam


    Niby to prawda ale jest to dość typowe podłączenie wejścia stopnia napięciowego, spójrz:

    Przydźwięk wzmacniacza w 2/3 rezystancji potencjometru głośności
  • Helpful post
    #4
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Tak na szybko.

    Układ połączeń eliminuje gruby (dlaczego gruby o tym później) problem z utraceniem kontaktu przez ślizgacz potencjometru ze ścieżką oporową.
    Dla sprawnej lampy ECC82 nie zachodzi ryzyko wystąpienia sytuacji że siatka traci połączenie elektryczne z katodą. Brak tego połączenia doprowadzi do zatkania lampy. Trafiające w siatkę elektrony naładują ją ujemnie.
    Teraz słowo gruby. Otóż gdy próżnia jest kiepska jak i lampa wysłużona to będzie płynąć spory prąd siatki (jest wiele różnych składowych tego prądu, oprócz elektronów siatka będzie tez bombardowana jonami dodatnimi). Przy wysokiej rezystancji pojawi się spadek napięcia na nim i nastąpi zmiana punktu pracy. (tak polaryzowano ujemnie siatki lamp - brak automatycznego minusa i rezystor upływowy, siatkowy rzędu 10 - 22 megaomów, dla lamp bateryjnych już rzędu 3 megaomów). Ale to łatwe do sprawdzenia, wstawiamy inny egzemplarz lampy.

    Od razu moja sugestia. Rezystor siatkowy powinien mieć możliwie jak najniższą rezystancję. Jedyne co zmusza do dużej jego rezystancji to wewnętrzna rezystancja wyjściowa poprzedzającego stopnia. Zresztą w kartach katalogowych lamp mocy jest podoawane jao jeden z parametrów lampy - maksymalna wartość rezystora upływowego, siatkowego dla układu pracy lampy z automatycznym minusem i układu ze sztywnym minusem (dla tego ostatniego zawsze niższa wartość co jest w sumie oczywiste, układ pracy z automatycznym minusem sam sobie skompensuje zmianę punku pracy).
    Obecne źródła sygnału mają bardzo niskie impedancje wewnętrzne wyjściowe - poniżej jednego lub ewentualnie rzędu pojedynczych kiloomów. Dla potencjometru 50k to rezystor siatkowy może mieć wartość rzędu 220k. Niższa wartość tego rezystora wpłynie zbytnio na liniowość charakterystyki regulacji potencjometru. W zasadzie to dla współczesnych źródeł audio bym nawet zalecał potencjometr 10k i rezystor siatkowy od 47kΩ do 68kΩ. Im niższa rezystancja tym mniejsza czułość na brum.

    I tu koniec dywagacji o obwodzie siatkowym. Sprawa jest trywialna. Sprawdzenie i wyeliminowanie to kilka minut.


    Teraz mamy inny problem do omówienia. Będzie trochę teoretycznego ględzenia. Skupię się na jednym aspekcie prowadzącym do stabilności wzmacniacza. Ale jeszcze o innej przyczynie wspomnę w dalszej części. Otóż wzmacniacz ma kilak stopni objętych pętlą ujemnego sprzężenia zwrotnego. Niestety we wzmacniaczach lampowych mamy pewien problem który praktycznie nie istnieje chociażby w półprzewodnikowych wzmacniaczach operacyjnych. Po pierwsze wzmocnienie napięciowe układu wewnątrz pętli jest stosunkowo niskie. To nie jest problemem ale warto o tym wiedzieć. Drugi problem to mamy tam w torze przebrzydły transformator głośnikowy. Po trzecie są jeszcze kondensatory sprzęgające pomiędzy stopniami. po czwarte układy lampowe to duże rezystancje w układzie czyli znaczny wpływ pasożytniczych pojemności i indukcyjności zarówno montażowych jak i własnych lamp na pracę układu.

    W czym problem. Najpierw potraktujmy że transformator głośnikowy jest obiektem liniowym co nie jest prawdą. Transformator głośnikowy ogranicza nam silnie pasmo głównie od dołu pasma oraz także od góry pasma (dobrze nawijany transformator ma w zasadzie zawsze dobre pasmo od góry), dla której pasma niestety dochodzi do głosu dodatkowa szeregowa indukcyjność w torze sygnału doprowadzanego od lamp mocy do głośnika za sprawą indukcyjności rozproszenia (przyczyną jest utratą pola magnetycznego z rdzenia i jego rozproszeni w przestrzeń).

    Kolejny kłopot to pojemności uzwojeń. One ograniczają dodatkowo pasmo przenoszenia od góry, zmieniają dopasowanie rezystancji (impedancji) obciążenia do charakterystyk lampy. Ta pojemność w połączeniu z indukcyjnością własną uzwojenia pierwotnego oraz indukcyjności rozproszenia tworzą pasożytnicze rezonanse. Dla pierwszego przypadku pasożytniczy obwód LC ma niską dobroć wynikającą ze znacznego tłumienia przez rezystancję dynamiczną lampy/lamp wyjściowych a z drugiej przez głośnik. Pasożytniczy obwód LC złożony z indukcyjności rozproszenia ma nieco wyżsżą dobroć z racji niższej rezystancji dynamicznej rezonansu (wpływ na tłumienie obwodu przez wspomniane rezystancje jest wiec niższy).

    Teraz pojemności sprzęgające. No tną pasmo od dołu. Pozornie sprawa prosta dajemy duże wartości pojemności tych kondensatorów. Ale... no co jak przesterujemy wzmacniacz? No dojdzie do detekcji siatkowej i pojawi się niepożądane dodatkowe napięcie ujemne na siatce. To napięcie się zgromadzi na kondensatorze sprzęgającym. Czas rozładowania jest długi, proporcjonalny do stałej czasowej czyli iloczynu pojemności kondensatora i rezystancji rezystora siatkowego. Ale nie tylko przester do tego doprowadzi. Parzyste harmoniczne zniekształceń to niesymetryczne względem umownego zera sygnał, czyli dynamicznie zmieniająca się składowa stała. to samo mamy dla skomplikowanych przebiegów we wzmacnianym sygnale. Czyli nie można "przesadzić" z pojemnościami sprzęgającymi. Dobieranie ich do częstotliwości poniżej 1Hz to proszenie się o dodatkowe zniekształcenia związane z dynamiką wysterowania. Niesymetria w sygnale to dodatkowa składowa stała a ta się odłoży na pojemności, która potrzebuje czasu aby ten dodatkowy niepożądany ładunek elektryczny rozładować przez rezystancje w układzie.

    Na koniec kondensatory oraz cewki których nie ma na schemacie i nie zamontowano nich. To pojemności montażowe, wewnętrzne pojemności w lampach. Niestety układy lampowe cechują się dużymi rezystancjami w obwodach. Czyli niewielkie pojemności montażowe już ograniczają pasmo od góry. Te wyprowadzenie elementów, połączenia, to anteny. Niepożądane anteny zbierające nie tylko śmietnik elektromagnetyczny (radiowy i brum) ale tez odbierający pola powstające na skutek prądów płynących w samym wzmacniaczu. jego zasilaczu. Te wspomniane anteny mogą tworzy wredne dodatkowe sprzężenia dla częstotliwości ponadakustycznych prowadzące do wzbudzeń wzmacniacza.

    No i jeszcze jedno, triody mają jedną ogromna wadę czyli mają dużą pojemność zwrotną (anoda-siatka). Bardzo dużą zważywszy na typowe rezystancje w obwodach anodowym i siatkowym.

    Co z tego wynika? No to że już sam tor przed zamknięciem go pętlą ujemnego sprzężenia zwrotnego ma ograniczone i nierównomierne pasmo przenoszenia a to oznacza znaczną huśtawkę przesunięć fazy. Czyli zamykając wzmacniacz rezystorem ujemnego sprzężenia zwrotnego to w sumie odnosząc to do układu ze wzmacniaczem operacyjnym, liniowy i względnie szerokopasmowy dla zastosowań audio wzmacniacz operacyjny zamykamy ujemnym sprzężeniem zwrotnym złożonym nie z rezystorów ale też i z kondensatorów i cewek.

    Tu jest więc problem o nazwie stabilność. Wzmacniacz lampowy kilkustopniowy objęty globalna pętlą ujemnego sprzężenia zwrotnego należy STARANNIE skompensować częstotliwościowo (kiedyś to robiono dla wzmacniaczy operacyjnych ale współcześnie o tym "zapomniano" z racji poprawy ich osiągów).

    Do wyjaśnienia pozostaje dlaczego zmiana, którą można tłumaczyć wzbudzeniem się wzmacniacza jest gdzieś w środkowym położeniu potencjometru? No to proste. Jak potencjometr jest ściszony to siatka jest zwarta do masy. Jak na maksa to w sumie siatkę obciąża niska rezystancja (impedancja ) źródła sygnału. Tu zrobię dygresję, ważna dla układów lampowych i tendencji kopiowanie klasycznych schematów lampowych. Potencjometr głośności "typowo lampowy" czyli 1MΩ - 2.5MΩ. Pomiędzy anodą a siatką mamy pojemność zwrotną. To to dodatkowe niepożądane, pasożytnicze ujemne sprzężnie zwrotne lokalne. Ta pojemność wraz z rezystancjami rezystor siatkowego, potencjometru, tworzy obwód RC, który ogranicza pasmo przenoszenia od góry zależnie od położenia gałki potencjometru. (Gwoli wyjaśnienie pomija ew kondensator sprzęgający bo jego pojemności jest tysiące razy większa od pojemność siatka-anoda lampy). Obecnie nie ma żadnego uzasadnieni dla potencjometru na wejściu o rezystancji wyższej niż 50kΩ, wystarcza 10kΩ. Dal 1MΩ w położeniu środkowym gałki wzmocnienia możemy mieć obcięte pasmo poniżej 10kHz.

    Zmierzam do wzbudzenia sygnału ale błąd okablowania i przepływ prądów wyrównawczych z sieci elektroenergetycznej odłoży się na potencjometrze. Płynący prąd zakłócający będzie przetwarzany na napięcie zakłócające zależnie od wypadkowej impedancji potencjometru, obwodu siatkowego lampy i źródła sygnału. Ta wypadkowa impedancja zależeć będzie od położenia gałki głośności. To druga przyczyna brumienia poza wzbudzeniem się wzmacniacza. Wzbudzenie spowoduje przesterowywania lamp, oscylacje będą modulowane przydźwiękiem sieciowym i innymi zakłóceniami a detekcja siatkowa spowoduje wyodrębnienie tego brumu i jego wzmocnienie. Już użyłem pojęcia detekcja siatkowego - co to. Otóż przestrzeń siatka - katoda w lampie to dioda. Zaczyna już ona przewodzić nie tyle od napięci siatka-katoda powyżej 0V ale już dla nieco niewielkich ujemnych napięć siatka-katoda. To napięcie spowoduje przepływ dodatkowe prądu przez rezystor siatkowy a to doda pasożytniczy sygnał napięciowy. Jak mamy kondensator sprzęgający to na nim to napięcie się odłoży co zmieni punkt pracy lampy. Ta zmiana powróci do stanu początkowego ale po czasie proporcjonalnym do stałej czasowej czyli ilorazu pojemności i wypadkowej rezystancji w obwodzie (na marginesie tak działa ogranicznik w torze p.cz. lampowego radia z zakresem UKF).

    Pojemności sprzęgające. Spadek wzmocnienia dla niskich częstotliwości wzmacniacza po zamknięciu pętli globalnego ujemnego sprzężenia zwrotnego spowoduje podbicie dołu pasma. to można sobie zasymulować w SPICE.

    Czyli mamy odmienną sytuacje niż w układzie audio budowanym np z opampów. Tam ten wzmacniacz operacyjny jest praktycznie szerokopasmowy. Czyli rezystorowy dzielnik w pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego nie wpływa na pasmo przenoszenia. Podobnie jest i dla współczesnych stopni tranzystorowych audio mocy. W układach lampowych tak niestety nie jest.
    Czyli koniecznym jest kompensacja częstotliwościowa oraz jeszcze coś ale o tym poniżej.


    Teraz kolejna ważna rzecz niestety bagatelizowana. Transformator z rdzeniem ferromagnetycznym nie je obiektem liniowym. Czyli nie obowiązuje prawo Oma! Chodzi o zjawisko nasycania się rdzenia. Nasycenie rdzenia spowoduje ograniczenie prądu wzmocnionego sygnału płynącego przez uzwojenie pierwotne. Ale to jeden problem Drugi jest wredniejszy. Otóż objętość rdzenia musi wzrosnąć OIDP z publikacji o maszynach elektrycznych (a takową jest i transformator) o trzecia potęgę do proporcji zmniejszenia częstotliwości dla zachowania tej samej przenoszonej mocy czynnej (czyli tej co napędzi membranę głośnika, moce bierne tego nie zrobią a są skutkiem indukcyjności rozproszenia, pojemności pasożytniczych, zniekształceń nieliniowych związanych z z nieliniowością cewki z rdzeniem ferromagnetycznym).

    Co to oznacza np. kiedyś tam trafo głośnikowe dla lampy 6S33S. Dla poziomu -20dB mocy wyjściowej pasmo super. od 25Hz do 70kHz ze spadkiem 3dB w badanym wzmacniaczu. No ale co z mocą? No wyszło fatalnie. O ile w miarę niezniekształcony sinus to dla 1kHz odpowiadał mocy 18W, do dla 50Hz było już tylko około 6W a dla 30Hz zaledwie około 0.5W.

    I teraz opisowe wytłumaczenie co robi ujemne sprzężenie zwrotne. Otóż one chce wymusić wzmacniacz do oddania większej mocy (napięcia, prądu) do wyjścia by sygnał wyjściowy był taki jak ten doprowadzony do wejścia (co do kształtu przebiegu, pasma...). To działa jak wzmacniacz ma na to zasoby swojej mocy. A jak ten wzmacniacz tego nie może zrobić to ujemne sprzężenie zwrotne spowoduje przesterowanie i zniekształcenia sygnału. Czyli USZ zmniejsza zniekształcenia i poszerza pasmo o ile objęty nim wzmacniacz ma nieograniczone wzmocnienie napięciowe, mocy prądowe. Jakże łatwo o tym zapominamy a układy lampowe z transformatorem wyjściowym brutalnie o tym przypominają.

    Co robić. Otóż trzeba wyfiltrować sygnał wejściowy tak by pozbyć się zbyt niskich dla trafa częstotliwości oraz także zbyt wysokich. Sam wzmacniacz w pętli USZ trzeba zrobić tak by miał możliwie jak najszersze pasmo MOCY (nie napięciowe bo ono będzie jeszcze OK dla poziomu -20dB ale) jednak na wejściu skutecznie ograniczyć pasmo przenoszenia. Lepiej nieco węższe pasmo niż "pierdzący" bas nawet przy niezbyt głośnym słuchaniu (typowa przypadłość wszelkich szczególnie audiofilskich "lampiaków" - słychać to było na każdym AudioShow :D ). Te filtrowanie pasma to powinno być filtrem górno i dolnoprzepustowym nie pierwszego a drugiego rzędu.

    Brak kondensatorów przed i za potencjometrem poza niebezpieczeństwem zniekształceń chroni też przed skutkami podania ze źródła sygnału napięcia stałego na siatkę lampy ale też ma jedną ważna pożądana cechę - brak jest trzeszczenia podczas kręcenia gałką głośności. Niestety składowa stała powoduje nasilenie się trzasków podczas zmian położenia ślizgacza potencjometru. Zastosowanie kondensator o sporej upływności (np elektrolityczne w starych tranzystorowych układach) niestety potrafią to bezlitośnie ujawnić.

    OK kończę dywagację wykraczającą poza problem opisany w tym wątku.

    Wracając do pytania zadanego na poczatku. Mamy możliwe przyczyny:

    1. Wadliwy kontakt w potencjometrze wykluczyliśmy z racji rozwiązania układowego

    2. Pętle masy, które powodują przepływ zakłócających prądów wyrównawczych upływu z sieci elektroenergtycznej. Tu przyczyny mogą zewnętrzne czyli poza wzmacniaczem. Położenie gałki głośności tylko pozwalają natrafić na największą czułość na te zakłócenia. Najpierw trzeba przemyśleć układ testowy złożony zw wzmacniacz, źródła sygnału. Niechcący możemy niestety wstrzyknąć zakłócenie do całości. Połączenia wyrównawcze - dość trudne dla poczatkujących, topologie gwiazdy dla mas i zasilać jako są najłatwiejsze dal ogarnięcia problemu przez początkującego.

    3. Podobne nieco do poprzedniego. Nieprzemyślany schemat montażowy potrafi skutecznie wszystko popsuć. Przez ekran kabla połączeniowego nie powinien płynąć żaden prąd. Także ten, który jest sygnałem to stoi w sprzeczności z typowym ekranowanym kabelkiem audio. Czyli w ekranie powinna być też żyła masy. Ekran połączony z żyła masy tylko po jednej STRONIE. Której tj od strony źródła czy od strony wzmacniacza to należy eksperymentalnie ustalić. Są powszechnymi reguły mówiące, że ekran łączymy z masą przy źródle sygnału jednak przypadki praktyczne pokazują czasem, ze połączenie ekranu od strony odbiornika sygnału (czyli wzmacniacza) dają lepszy efekt.

    4. Ekranowanie kabli wewnątrz wzmacniacza. ekran nie może (jeżeli zależy nam na maksymalnym tłumieniu zakłóceń) być łączony z masa po obu końcach kabla. O tym się zapomina przy okablowywaniu potencjometru głośności na wejściu wzmacniacza.

    5.Błędy w prowadzeniu masy. Temat niemalże "tabu" choć w sumie prosty jak się włączy myślenie a szczególnie wyobraźnię i pomyśli jak wszelkie prądy płyną przewodami. Każdy przewód to rezystnacja i impedancja. Płynący pad odkłada na nim napięcie, które się może dodać do sygnału. Proszę tylko tego co wcześniej napisałem nie brać jako "kąśliwą" uwagę. To wskazówka .która na przyszłość wiele ułatwi w tej zabawie w elektronikę. Bynajmniej nie jest to trywialne.

    6. Zasada najkrótszych połączeń, możliwie małych rozmiarów zmontowanego układu . Raz ze ograniczamy indukcyjności pasożytnicze a także i pojemności montażowe to przed wszystkim eliminujemy anteny. Dodatkowo uczulam na pętle w okablowaniu. Pętla to najwredniejsza antena czuła bardzo na składową magnetyczną a o tą łatwo we wzmacniaczu mapowym z racji transformatorów głośnikowych, zasilającego, ewentualnie dławików. Obecnie w sieci energetycznej mamy duży poziom harmonicznych napięcia wiec słyszalność brumu jest znacznie wyższa niż w dawnych czasach złotej ery lamp. Podobnie jest z harmonicznymi prądu w sieci energetycznej a to oznacza emisję pól. elektromagnetycznych.

    7. Stosujmy możliwie jak najniższe rezystancje w obwodach stopni lampowych. Nie tylko siatkowych ale też i anodowych. To oznacza tez dobór lamp. Klasyczne triody o wysoki wzmocnieniu i jednocześnie małym nachyleniu (np. ECC83) zmuszają do układów z dużymi rezystancjami. Są lampy jak ECC81 o dużym wzmocnieniu i średnim nachyleniu, ale też takie jak ECC88, 6N1P, E86C.

    8.Pamiętajmy o wadach transformatora głośnikowego. Szczególnie jego nieliniowości. Przemyślmy układ pod tym katem bo to pozwoli tez poprawić stabilność.

    9. Kompensacja częstotliwościowa całego wzmacniacza. Dobierana eksperymentalnie. potrzebny dobry generator ("dobry" prostokąt) i oscyloskop.
    Uwaga inaczej wyjdzie to dla obciążenia rezystorem a inaczej dla kolumny ze zwrotnicą. Bywają "wredne" dla lampy (ale nie tylko dla lampy) zwrotnice potrafiące zdestabilizować wzmacniacz. Pamiętajmy wzmacniacz lampowy nie potrafi jak tranzystorowy trzymać w ryzach prądowo obciążenie o złożonym charakterze impedancji. Generalnie dla "tranzystorów" obowiązuje zasada, że składowa pojemnościowa obciążenia jest wredną dla głębokiego ujemnego sprzężenia zwrotnego. Dla lamp może być to mniej istotne bo sprzężenie zwrotne płytsze a trafo głośnikowe wnosi składową indukcyjną do obciążenia.

    Ode mnie - montaż przestrzenny wcale nie jest taki super. Dobrze zaprojektowane PCB jest lepsze. Niestety PCB na etapie prototypowania jest drogie. Jednak potem powielenie układu nie wygeneruje niespodzianek jak przy przestrzennym montażu.

    Co do punktu 9. Dodam jedno iż na słuch to zniekształcenia wyłapiemy najszybciej i najdokładniej nie dla sinusa ale dla przebiegu trójkątnego symetrycznego (czyli drganie struny jak fortepianie). To taka moja porada. Jak ktoś to doświadczalnie sprawdzi to potwierdzi. Na ekranie oscyloskopu w sumie nie jest lepiej czy to sinus czy trójkąt - ale charakterystyczny rozkład harmonicznych dla trójkątnego przebiegu jest łatwo wychwytywany przez ucho.
  • #5
    czarymary44
    Level 9  
    Dziękuję za bardzo obszerne i rzeczowe potraktowanie tematu!
    Biorę sobie do serca wskazówki i działam na dniach z moim wzmacniaczem. O tym jak poszło napiszę :)

    Pozdrawiam!
  • #6
    czarymary44
    Level 9  
    Cześć!
    Ogarnąłem temat. Na problem z przydźwiękiem pomogła zmiana rez. potencjometru na 20k ale...
    Pomyślałem, że przyczyną takiego "wyczulenia" na zmianę obciążenia wejścia może być żarzenie wszystkich lamp, w tym stopnia napięciowego i inwertera napięciem przemiennym.
    Po pcb idą ścieżki z tym napięciem. Czasem dość blisko "czułych" części układu. Postanowiłem pozostawić żarzenie lamp mocy napięciem przemiennym, a na wejściowe dałem stałe 12,6V.
    I jak ręką odjął :)