Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Poszukuję prostownika 60 V do. Akumulatorów żelowych 200 Ah

gajos2235 29 Jan 2022 13:43 375 23
  • #1
    gajos2235
    Level 1  
    Witam, jestem na etapie wykańczania łodzi kabinowej z silnikiem elektrycznym o poborze 60 V, 50 A. Poszukuję prostownika/ładowarki do 5 akumulatorów żelowych połączonych ze sobą, dających 60 V.
    Czy ktoś z forumowiczów spotkał się kiedyś z czymś takim albo jest w stanie takie urządzenie wyprodukować.
    Proszę o jakiekolwiek info.

    Pozdrawiam
    Łukasz
  • #2
    stachu_l
    Level 29  
    Poszukaj ładowarek do wózków golfowych, maszyn sprzątających, wózków widłowych, pojazdów elektrycznych. Nasze Melexy były w wersjach 36V i 48V ale może jakieś inne pojazdy elektryczne miały/mają 60V.
  • #3
    SQ5AZP
    Level 28  
    gajos2235 wrote:
    Witam, jestem na etapie wykańczania łodzi kabinowej z silnikiem elektrycznym o poborze 60V, 50A. Poszukuję prostownika/ładowarki do 5 akumulatorów żelowych połączonych ze sobą, dających 60V.
    Czy ktoś z forumowiczów spotkał się kiedyś z czymś takim albo jest w stanie takie urządzenie wyprodukować.
    Proszę o jakiekolwiek info.

    Pozdrawiam
    Łukasz

    Witam! Poszukaj u Chińczyka. Link
    Sam się tam zaopatruję w podzespoły - i nie narzekam.
  • #5
    gkwiatkowski
    CCTV and Stationary Alarms specialist
    gajos2235 wrote:
    Witam, jestem na etapie wykańczania łodzi kabinowej z silnikiem elektrycznym o poborze 60V, 50A. Poszukuję prostownika/ładowarki do 5 akumulatorów żelowych połączonych ze sobą, dających 60V.
    Czy ktoś z forumowiczów spotkał się kiedyś z czymś takim albo jest w stanie takie urządzenie wyprodukować.
    Proszę o jakiekolwiek info.

    Pozdrawiam
    Łukasz


    W urządzeniach, którymi się zajmuję, czasem jest awaryjne zasilanie 24V z dwóch szeregowo połączonych akumulatorów żelowych 12V 18Ah. Są one też ładowane szeregowo. Jakakolwiek nierównomierność w parametrach elektrycznych obu akumulatorów (oporność wewnętrzna, napięcie spoczynkowe) natychmiast odbija się na żywotności najpierw tego słabszego, a potem następuje szybka degradacja tego dobrego. A są to akumulatory rozładowywane tylko przy zaniku prądu czyli średnio raz lub dwa na rok.
    W przypadku akumulatorów trakcyjnych, które nonstop są rozładowywane i ładowane, podejrzewam, że ich wspólne ładowanie szybko je zniszczy.
    Ja bym zastosował oddzielne ładowarki dla każdego z nich lub jedną ładowarkę i jakiś balancer adekwatny do prądów ładowania.
    Przy oddzielnych ładowarkach trzeba jeszcze sprawdzić czy na pewno jest separacja galwaniczna nie ma połączenia pomiędzy minusem ładowarki a stroną pierwotną zasilania, np. PE z sieci zasilającej.
  • #6
    SQ5AZP
    Level 28  
    kkknc wrote:
    Jak ma być dobrze to albo osobne ładowarki do każdego. Albo duża wspólna i balanser.

    A ładowanie żelówek to.... chodzenie po linie??? :D
    Jakoś nie spotkałem, a baterie cykliczne w tej technologii pracują zazwyczaj po 5-7 lat...
    O ile mnie pamięć nie zawodzi, to tego typu układy są konieczne przy konstrukcjach opartych na licie a nie ołowiu.
    A wózki widłowe latają na szeregowo połączonych ogniwach ołowiowych po 12 lat i jakoś nikt się nie zamartwia tym że zachodzi jakaś ,,nierównomierność''... :D
    Niech mi ktoś udowodni, że szeregowe połączenie pochodzących z tej samej serii produkcyjnej baterii ogniw ołowiowych wpłynie w jakikolwiek sposób na ich żywotność.
  • #7
    gkwiatkowski
    CCTV and Stationary Alarms specialist
    SQ5AZP wrote:
    Jakoś nie spotkałem, a baterie cykliczne w tej technologii pracują zazwyczaj po 5-7 lat...


    Jako baterie zasilania rezerwowego czy jako akumulatory trakcyjne?

    Dodano po 2 [minuty]:

    SQ5AZP wrote:
    O ile mnie pamięć nie zawodzi, to tego typu układy są konieczne przy konstrukcjach opartych na licie a nie ołowiu.


    W akumulatorach litowych muszą być, żeby nie było częstych pokazów "światło i dźwięk". Akumulatory ołowiowe są mniej wybuchowe. Żelowe najwyżej się rozszczelnią i wypłynie kwas.

    Dodano po 1 [minuty]:

    SQ5AZP wrote:
    Niech mi ktoś udowodni, że szeregowe połączenie pochodzących z tej samej serii produkcyjnej baterii ogniw ołowiowych wpłynie w jakikolwiek sposób na ich żywotność.


    Opisałem to w moim wcześniejszym poście.
  • #8
    kkknc
    Level 43  
    SQ5AZP wrote:

    O ile mnie pamięć nie zawodzi, to tego typu układy są konieczne przy konstrukcjach opartych na licie a nie ołowiu.
    A wózki widłowe latają na szeregowo połączonych ogniwach ołowiowych po 12 lat i jakoś nikt się nie zamartwia tym że zachodzi jakaś ,,nierównomierność''... :D
    Niech mi ktoś udowodni, że szeregowe połączenie pochodzących z tej samej serii produkcyjnej baterii ogniw ołowiowych wpłynie w jakikolwiek sposób na ich żywotność.

    Na litowych są konieczne bo można je zniszczyć po jednym ładowaniu. Wózki widłowe mają baterię trakcyjną. Na bardo grubych płytach. Wręcz zaleca się ich przeładowywanie tak by dobrze elektrolit zaczoł bombelkować. A co do udowadniania to tylko się rozejrzyj.
  • #9
    SQ5AZP
    Level 28  
    Gazowanie (przy bateriach trakcyjnych z elektrolitem ciekłym) JEST CZYNNIKIEM WYMAGANYM! Spróbuj przy tych celach, których stosunek szerokości do wysokości wynosi 1:3-4 ładować jak żelówki (również ołowiowe) a po trzech latach wyciągniesz z cel jedynie górne połówki płyt! Reszta z godnością spocznie na dnie. Dlatego też aby utrzymać równomierne stężenie elektrolitu, usuwać wodór, zapewnić jednolitą temperaturę wewnątrz ogniw w trakcie procesu ładowania stosuje się ,,przewietrzanie baterii'' powietrzem atmosferycznym wtłaczanym od dołu ogniwa. Intensywne gazowanie w ołowiakach zaczyna się drogi Kolego na poziomie 2,69-2,70V/celę i dopiero taki stan jest niebezpieczny (odpowiada to dla wspomnianej baterii 60V przekroczeniu napięcia 80-81VDC!) Napięcie ładowania kończy sie na poziomie 2,62-2,65V/celę. Stąd zalecana cotygodniowa kontrola poziomu cieczy w bateriach przy intensywnej eksploatacji.
    Z tym się zgodziłeś.
    Akumulatory ,,żelowe'' wformule trakcyjnej zapewne nie zainteresują naszego pytajacego kolegi (cena-kosmos) a i te AGM przeznaczone do pracy cyklicznej są piekielnie drogie i zestaw 100Ah/60V będzie kosztował circa 12000 netto. No i waga circa 300-330kg.
    Widzisz, z takimi mądralami spotkałem się dwukrotnie i dwukrotnie do UPS 200kVA ,,dorabialiśmy'' na zlecenie klienta ,,balansery'' kosztowało to od cholery, bateria wyglądała jak owinięta pajęczyną, a efekt??? W porównaniu do identycznych UPS zainstalowanych w innych instytucjach, z akumulatorami tej samej firmy, przy zachowaniu parametrów otoczenia jak w instrukcji serwisowej - NIE WYSTĘPOWAŁY ZNACZĄCE RÓŻNICE W PRZEBIEGU, LICZBIE USTEREK, ŻYWOTNOŚCI BATERII. Zależności powstawały w funkcji POJEMNOŚCI AKUMULATORÓW. i TAK BATERIE 7-12 Ah ,,żyły'' od 3-5 lat (zależnie od warunków klimatycznych) a w takich samych warunkach baterie 40-100 Ah przezywały dekadę.
    Myślę, że te obserwacje UPS-ów on-line, wystarczą za dowód, że kolega się myli.
  • #10
    gkozi
    Level 10  
    Ja nabyłem (do ładowania baterii 2 x 40V z widlaka) zasilacz laboratoryjny twintex (daje max 11 A i 80V) - ma nawet jakiś tryb ładownia baterii tylko jeszcze nie udało mi się go uruchomić (niby wszystko się włącza, lampka się zapala ale nie podaje prądu więc na razie ładuję nieautomatycznie)
    Jedna rzecz - polecacie zamontowanie diody na kablach ładujących żeby nie było "cofki" prądu przy braku zasilania - jakieś propozycje jaka by to miała być dioda?
    I potem trzeba będzie skompensować spadek napięcia na diodzie w ustawieniach ładowania...?
  • #12
    Krzysztof Reszka
    Moderator of Electrical engineering
    gkwiatkowski wrote:
    Opisałem to w moim wcześniejszym poście.

    Nie masz racji, przez dwadzieścia kilka ostatnich lat obsługiwałem kilka baterii akumulatorowych żelowych 110 V z połączonych ze sobą szeregowo akumulatorów 12 Voltowych . Wytrzymywały od 10 do 12 lat. Warunek przy żelowych zawsze jeden- zasilacz impulsowy.
  • #13
    vodiczka
    Level 43  
    gkwiatkowski wrote:
    W urządzeniach, którymi się zajmuję, czasem jest awaryjne zasilanie 24V z dwóch szeregowo połączonych akumulatorów żelowych 12V 18Ah
    gkwiatkowski wrote:
    W przypadku akumulatorów trakcyjnych, które nonstop są rozładowywane i ładowane, podejrzewam, że ich wspólne ładowanie szybko je zniszczy.
    A jeden akumulator 12V to sześć akumulatorów 2V (cel) połączonych szeregowo. ;)
  • #14
    gkozi
    Level 10  
    kkknc wrote:
    Po co dioda. Przecież prostownik ma ją w sobie.


    Tak wyczytałem, że jeśli się ładuje zasilaczem laboratoryjnym i odłączy go od zasilania (albo wywali bezpiecznik) to akumulator może wepchnąć prąd w przeciwną stronę niszcząc zasilacz .
    Moderated By Krzysztof Reszka:

    3.1.11. Nie wysyłaj wiadomości, które nic nie wnoszą do dyskusji. Wprowadzają w błąd, są niebezpieczne czy nie rozwiązują problemu użytkownika.

  • #15
    kkknc
    Level 43  
    Nic nie czytałeś. A fizyka widać za trudna. Bo czy zasilacz impulsowy czy tradycyjny transformator. To na wyjściu masz prąd zmienny. Więc żeby wykorzystać to do ładowania akumulatora to dioda musi być chociaż 1.
  • #16
    gkozi
    Level 10  
    kkknc wrote:
    Nic nie czytałeś. A fizyka widać za trudna. Bo czy zasilacz impulsowy czy tradycyjny transformator. To na wyjściu masz prąd zmienny. Więc żeby wykorzystać to do ładowania akumulatora to dioda musi być chociaż 1.



    Quote:

    Dobrze jest zabezpieczyć zasilacz laboratoryjny przez diodę szeregową, w tym celu by prąd z aku nie cofnął się do zasilacza w chwili zaniku zasilania sieciowego. Ja tak robię na wszelki wypadek. Koszt diody (zwykła prostownicza) to mniej niż złotówka.


    Nie piszę rzeczy co do których nie mam pewności więc jeśli czytałem to znaczy że czytałem - jasne?
    (to akurat jakieś inne forum - nie twierdzę że równie fachowe)

    Fizyka bywa trudna jednak nie wiedząc nic o moim poziomie wiedzy fizycznej nierozsądnie jest wydawać wyroki

    To do czego się odnosisz to raczej "budowa zasilaczy" a nie fizyka (i tu faktycznie się nie znam na tym jak to jest wewnętrznie rozwiązane konstrukcyjnie)

    Natomiast jako najwyraźniej wytrawny znawca może wyjaśnisz dlaczego:
    -jeżeli podłączam do zacisku baterii krokodylek od zasilacza przy włączonym zasilaczu to prawie nie iskrzy (jeżeli bateria jest naładowana)
    -a jeżeli podłączam przy wyłączonym zasilaczu (tzn. z wyłączonym podawaniem prądu na wyjściu) to mocno iskrzy

    Dokąd pędzi ten prąd skoro jak piszesz jest dioda?
    (dołożyli kondensator dla lepszych efektów czy co ?)

    Czy może dioda faktycznie jest ale tak powiedzmy w połowie drogi miedzy wejściem a wyjściem i jednak coś się upali ?
  • #17
    kkknc
    Level 43  
    Tak masz kondensator, do tego zasilasz voltomierz. A fizyka się kłania bo masz prąd zmienny i stały. Do tego metody wytwarzania danego prądu i sposób prostowania prądu zmiennego. To wszystko na fizyce było.
  • #18
    Krzysztof Reszka
    Moderator of Electrical engineering
    gkozi wrote:
    Tak wyczytałem, że jeśli się ładuje zasilaczem laboratoryjnym i odłączy go od zasilania (albo wywali bezpiecznik) to akumulator może wepchnąć prąd w przeciwną stronę niszcząc zasilacz .

    Tak, a prąd stały zamieni się w zmienny, namaluj sobie układ Gretza. Po za tym czy do ładowania akumulatorów służy zasilacz laboratoryjny?
  • #20
    eurotips
    Level 38  
    gkozi wrote:
    Nie piszę rzeczy co do których nie mam pewności więc jeśli czytałem to znaczy że czytałem - jasne?

    Kolega ma rację.
    Tu chodzi o zasilacze firmy RD kupowane na Ali z serii DPS30xx i DPS50xx.
    I tu nie chodzi o odwrotne podłaczenie ale o sytuację kiedy właśnie wystąpi zanik napięcia sieciowego.
    Kupując ten moduł dostaje się stosowną informację gdzie wytłuszczoną czcionką wyraźnie zaznaczono że w przypadku używania go do ładowania akumulatorów trzeba stosować dodatkową diodę.
    A że nie zawsze taka potrzeba istnieje to inna sprawa, pisze że czytał a nie że tak zawsze musi być.
  • #21
    kkknc
    Level 43  
    Ale to nie są zasilacze laboratoryjne. I tak jak pisałem. Po prostu zasilasz układ pomiarowy. Więc z perspektywy długiego czasu rozładujesz akumulator.
  • #22
    Krzysztof Reszka
    Moderator of Electrical engineering
    eurotips wrote:
    Kolega ma rację.
    Tu chodzi o zasilacze firmy RD kupowane na Ali z serii DPS30xx i DPS50xx.
    I tu nie chodzi o odwrotne podłaczenie ale o sytuację kiedy właśnie wystąpi zanik napięcia sieciowego.

    Ale one nie służą do ładowania akumulatora. To że ktoś tego używa nie znaczy że się do tego nadają.
  • #23
    eurotips
    Level 38  
    gajos2235 wrote:
    z silnikiem elektrycznym o poborze 60 V, 50 A. Poszukuję prostownika/ładowarki do 5 akumulatorów żelowych połączonych ze sobą, dających 60 V.

    Kolega zajął się łodzią i tu na razie nie zagląda ale już na pierwszy rzut oka widać w czym problem.
    5 akumulatorów szeregowo to 72V na koniec ładowania, 200Ah to przy pradzie 0.1C czyli 20A będzie 12h ładowania
    No i w zasadzie przy takim poborze prądu wykluczyć należy ładowanie całej baterii w połaczeniu szeregowym bez porządnego balansera.
  • #24
    gkozi
    Level 10  
    Aż boję się napisać (czy moja wypowiedź wniesie coś do dyskusji) ale spróbuję .
    W moim przypadku wózek widłowy tzw bułgar , dwie baterie ładowane za pomocą prostownika BESTER który upalił sobie mały transformatorek (nówka sztuka 800 zł plus szukanie dlaczego się upalił plus możliwe kolejne dalsze wydatki) - biorąc to wszystko pod uwagę postanowiłem kupić nowy prostownik lub ładowarkę i jak się okazało bardzo trudno znaleźć coś co potrafi ładować baterię 80V (podzieloną na 2 x 40V ) (Bester BSG-80/30) pomimo tego że do tego nie służy (Twintex PPW-8011).
    Podoba mi się, że mogę sterować parametrami ładowania a jeszcze bardziej mi się spodoba jak skłonię go do pracy w trybie ładowania który też można przy pomocy parametrów dostosować do potrzeb mojej baterii .
    A ponieważ to zasilacz programowalny to ... ohohoho (jeśli znajdę na to czas)
    Mam nadzieję że 11 A pozwoli mi utrzymać akumulatory w formie - na czasie ładowania specjalnie mi nie zależy ponieważ wózek bywa potrzebny raz na 2 tygodnie.
    Z tego co się już dowiedziałem powinienem akumulatory trakcyjne traktować zdecydowanie inaczej niż typowe samochodowe - czyli np. nie wyłączać jak tylko zaczną gazować
    Jakie napięcie końcowe na poszczególne ogniwo proponujecie?
    A może ktoś podzieli się swoim pomysłem na "krzywą ładowania"...