Padło mi radio w samochodzie - tani chińczyk za ~100 zł. Korzystam jedynie z przesyłania dźwięku z telefonu przez bluetooth, czasem AUX. Zastanawiam się czy można niewielkim kosztem zastąpić takie rozwiązanie wrzuceniem wzmacniacza i odbiornika bluetooth. Wymagań wielkich nie mam. Auto jest słabo wyciszone, głośniki niezbyt rewelacyjne, więc cudów nie oczekuję. Ma sens zabawa w taką rzeźbę, czy lepiej dać sobie spokój i poszukać typowego radia za 200-300 zł? Na znanym portalu aukcyjnym widziałem proste moduły za 20 zł, lub radia za 60 zł, ale obawiam się zakłóceń przy przesyłaniu dźwięku.