Witam. Kocioł ma lata, ale wygląd i działanie jak nowy. Służy mi ponad 20 lat bez żadnej awarii, aż do tej pory. Ostatnio odmówił współpracy. Czy na automacie, czy na ręcznym zapala, pali 10–15 s i gaśnie. Czeka tyle samo, zapala i po 10–15 s gaśnie. Po paru godzinach wchodzi w stan awarii. Gdy trochę ostygnie, ruszam przełącznikami, trochę przewodami i w końcu zapala, ale pracuje jak wyżej. Stawiam na elektrodę jonizacyjną. Czyszczenie nie pomogło. Ponieważ te elektrody, a w ogóle części zamienne do kotłów, są szalenie drogie (ciekawe dlaczego?), pytanie moje: czy tę elektrodę można zastąpić inną elektrodą jonizacyjną, np. z polskich kotłów Termet? Czy konkretna elektroda jonizacyjna musi się charakteryzować jakąś odpowiednią rezystancją? Wg mnie to tylko kawałek drutu oblany porcelanką i musi raczej być otoczona płomieniem w odpowiedniej odległości od masy. Może ktoś próbował zamiany na inną?
Takie części zamienne powinny być oryginalne. To jest zapezpieczenie braku płomienia. Gdy wsadzisz coś innego, nie będzie płomienia a sonda da sygnał do pracy to........... będzie wielkie bum. Nie kombinuj z podmianami. Te części nie są aż tak drogie. Pewnie też oszczędzałeś na przeglądach sezonowych? Palnik czysty, filtry czyste, pompa pracuje?
Nie rozsmieszaj mnie. Serwisant, fachowiec ? Moze sa tacy. Nie sptkalem. Serwis naprawy robie sam, kiedys mialem autoryzacje. Jak sie montuje czesci u klienta to musza byc orginalne, u siebie mozna polatac. Dlatego pytalem, czysto teoretycznie czy jest jakas charakterystyka takiej elektrody. Bo wg mnie nie ma ale nie oznacza, ze chce zamontowac nie orginalna. Chodzi mi czy ktos spotkal jakies dane techniczne takich elektrod. Nie mam innych elektrod bo bym sprawdzil. Jesli dla Ciebie 350 - 950 z( przegladajac internet znalazlem i taka cene, prawie tysiac za kawalek drutu i porcelane ) za taka elektroide jest malo to czapka z glowy. Wlasnie udalo mi sie kupic przeceniona ostatnia szt z 350 na 145zl w firmie abc eko. Co powoduje takie ceny na czesci zamienne
Poniewaz jestem po operacji oczu, nie widze. Jest szansa ale musza sie leczyc. Zaprosilem wiec autoryzowany serwis. Firme Żur gas. https://www.zur-gazserwis.pl/serwis-junkers-krakow/ Dojazd bezplatny. Przy zgloszeniu opisalem usterke i dostalem wiadomosc, ze taka naprawa moze kosztowac 250zl. Co robic. Tu slepota, za dwa dni szlem do szpitala, w domu zimno, biore. W umowionym termianie przyjezdza serwisant i podobno uczen. W miedzy czasie po omacku uruchamiam kociol w cyklu 10 sek / 10 sek. Fachowiec popatrzyl, posluchal kotla, moich wskazan na elektrode jonizacyjna, wyjal szczoteczke i poczyscil przez 15 sek elektrody. Po tym kociol przestal wspolpracowac. Fachowiec zaczal walic piesciaa w sterownik zespolu gazowego i przelaczac przelaczniki. Stwierdzil uszkodzenie sterownika zespolu gazowego. Jak Kaszpirowski. Bez pomiarow, bez rozbierania. Pan fachowiec wie co jest usterka. Po kilku min szamotania z kotlem, odpala. Cykle ma dluzsze 30sek/ 30sek. Pan zadowolony wypisuje protokul w ktorym wpisuje czyszczenie elektrod (15sek), stwierdza uszkodzenie sterownika zespolu gazowego. Kasuje 250 zl. Zalecenia: jak sie bedzie usterka powtarzac to wymieni sterownik gazu. Po paru godzinach piec w awarii. Sobota. Zglaszam reklamacje. Pani przyjmuje. Serwisant nie dostepny, w poniedzialek sie odezwa. Do dzis cisza. Trzy dni zona siedzi przy kominku w kufajce. W szpitalu pielegniaraka pomaga, znajduje aukcje ze sprzedaza takiego kotla w Warszawie. Ta historie opowiem w nastepnym poscie. Dogaduje sie ze sprzedawca, wlacza tel na glosno i przy moich wskazowkach demontuje wszystko od gazu i elektryke w ciagu nie calych 30 min. Koszt 220zl. Reszta na zlom. Jak wrocilem ze szpitala paczka juz byla a ja mam oczy zaklejone. Zona bierze sie za robote. Przy moich wskazowkach podmienia elektrode jonizacyjna. Kociol odpala jak nowy, praca normalna i chodzi do dzis. Juz tydzien. Na wszelki wypadek kupilem nowa elektrode. Akurat byla przecena.
Dodano po 16 [minuty]:
W Warszawie z tego co sprzedajacy opowiadal bylo jeszcze gorzej. On student ma swoje mieszkanie a w domu mamy, ktora jest za granica grzal Junkers Suprastar , taki jak moj tylko 18 kW. Przybyly serwisant stwierdzil uszkodzenie komputera i naparawe nie oplacalna.
Zima, trzeba grzac. Serwisant przyjmuje zlecenie na wymiane kotla. Kondensacyjny, grzeje bez gazu. Przerobka instalacji, komina, piec - koszt dobrego uzywanego samochodu. Kociol na aukcje za 300 zl. Ja kupuje za 220 z transportem, to co mnie interesuje. Zalozyl bym sie o duza kase, ze komkputer tez sprawny. Bo to byl tez Kaszpirowski. Poogladal, popukal, nic nie pomierzyl i wiadomo co jest.
Dodano po 7 [minuty]:
Wracajac do teamatu. Czy ktos ma wiedze czym musi sie charakteryzowac ELEKTRYCZNIE elektroda jonizacyjna by nadawala sie do danego kotla. Nie chodzi o ksztalt, wymiary a wlasnosci elektryczne. Szperam w internecie i nigdzie takiej wiedzy nie znajduje. Na aukcjach sa elektrody jonizacyjne UNIWERSALNE, co by to znaczylo?
ps. wlasnie kurier przywiozl nowa orginalna elektrode. Dziadek juz nie zamarznie.
ps. wlasnie kurier przywiozl nowa orginalna elektrode. Dziadek juz nie zamarznie.
I tak trzeba było od razu, może być używana ale oryginalna. Bo co zamiennie tanie to się staje drogie.
A swoją drogą opis w # 5, nieprawdopodobna sytuacja nadająca się do scenariusza filmu.
ps. wlasnie kurier przywiozl nowa orginalna elektrode. Dziadek juz nie zamarznie.
I tak trzeba było od razu, może być używana ale oryginalna. Bo co zamiennie tanie to się staje drogie.
A swoją drogą opis w # 5, nieprawdopodobna sytuacja nadająca się do scenariusza filmu.
Zrobilem fotke tego dokumentu wypisanego przez serwisanta ale tu nie moge zamiescic. rodo. Natomiast wyslalem odpowiednia notatke z zalacznikiem do Boscha w pl. Niech wiedza jakich maja przedstawicieli. Niestety nie licze na ich reakcje bo po tym co bylo z kotlem warszawskim mysle, ze to trend firmowy nacisk na wymiane kotlow.
Wg mnie koszt produkcji takiej elektrody to gora 5 zl. Polskie kosztuja 30 - 50 zl w koncu tez oryginalne. Zagraniczne firmy stosuja niebotyczne ceny na czesci zamienne. Wszystko po to by nie naprawiac a kupowac nowe. Sama ekologia.
Teraz ludzie sa bogaci, wygodni i nalozyli na siebie tyle przepisow, ze nie wiadomo czy mozna jeszcze oddychac.
Ogolnie wg moich badan to elektroda jonizacyjna moze byc kazdy kawalek drutu odizolowany od blach palnika, z koncem drutu ok 5 mm nad palnikiem tak aby byl w otoczeniu plomienia. To dziala. Nikogo do takich prob nie zachecam. Swoja droga pamietam czasy jak ludzie wkladali do piecow kaflowych, piecow kuchennych rozne palniki zrobione w warsztatach slusarskich. Piekarniki gazowe itd gdzie gaz zapalalo sie zwinieta gazeta. Bez zadnych elektrod, fotokomorek. Palilo sie dopoki zaworu nie zakrecil. Do dzis sa zreszta takie kuchenki z piekarnikami gazowymi.
Przypuszczam że ta elektroda po fachowej konserwacji dalej by funkcjonowała, widocznie miała po czarnym nagarze na porcelanie skróty do masy, lub była już b. mocno utleniona.
YureQ napisał:
Ogolnie wg moich badan to elektroda jonizacyjna moze byc kazdy kawalek drutu odizolowany od blach palnika, z koncem drutu ok 5 mm nad palnikiem tak aby byl w otoczeniu plomienia.
YureQ napisał:
Wg mnie to tylko kawalek drutu oblany porcelanka i musi raczej byc otoczona plomieniem w odpowiedniej odleglosci od masy.
Otóż elektroda winna spełniać prawie podobne warunki jak świeca samochodowa.
Non stop jest rozżarzona do czerwoności, musi zatem być trwała, odporna na utlenianie, jednocześnie nie rdzewieć, być twarda by się nie wyginać i dobrze przewodzić prąd (mierzy 1-5 µA).
Też nie każdy producent kotłów produkuje swoje elektrody.
To tak w skrócie wynika, że nie może być pierwszy lepszy "drut", No ale jako użytkownik kotła nie musisz o takich szczegółach wiedzieć.
Oczywiscie masz racje. Z tym drutem to chodzilo mi, ze dla prob doswiadczalnych, na chwile, moze byc kazdy drut p z przewodnika pradu. na dluzsza prace to wykonanie jak piszesz.
Odezwala sie mailowo firma Żur gas. Wlasciciel stwierdzil, ze nie wie o co mi chodzi, bo serwisant stwierdzil uszkodzenie sterownika zespolu gazowego, ocenil jego koszt na 800 zl i ja tej propozycji nie przyjalem. Gratuluje Panu wlascicielowi dobrego samopoczucie. Usterka byla skorodowana elektroda jonizacyjna. Wystarczylo pomierzyc prad jonizacji, tym bardziej, ze ja wskazalem ta elektrode.
Za poruszanie przewodami, odpalenie kotla w trybie awaryjnym na trzy godziny, naciagane wskazanie Kaszpirowskiego na sterownik gazu, czas pracy serwisanta 15 min za 240 zl z darmowym przejazdem i nie reagowanie na reklamacje. Polecam firme "Autoryzowany serwis Żur gas"
Dobry material do serialu "USTERKA".
Przedstawiciel firmy Bosch odpowiedzial, ze te firmy z autoryzacja sa tylko dla montazu i napraw gwarancyjnych. Maja naganiac nowych klientow na produkty Boscha. Reszta dzialalnosci tych firm ich nie obchodzi. Pieknie.
>>19887291 Czyściłem ostatnio elektrodę u siebie, była pokryta warstwą twardego nagaru. Takie sobie czyszczenie papierkiem bardzo mozolne było. Osad był bardzo twardy a sama elektroda gdy chciałem ją lekko podprostować bo wg. nie nieco ugięła się od temperatury zachowywała się jak bardzo twardy metal. Wg mnie wykonana jest z wolframu lub jego stopu. Tłumaczy to jej ciągłe narażenie na płomień palnika, coś takiego ze stali w takich warunkach będzie miało trudny żywot. Raczej trudno byłoby wykonać identyczną w tych materiałach i zapłacenie dwóch stówek z przesyłką to dobra cena za męczenie się z ceramiką i wolframem.
W moim też kilka lat temu przeżywałem z czyszczeniem elektrody jonizacyjnej, była biała z domieszką zielonego (utleniona miedź). Jak się okazało, winny braku zapłonów były wyschnięte kondensatory. Od 11 lat jest ta sama elektroda jonizacyjna i wszystko działa. Na wolfram to nie wygląda, raczej na miedź powlekaną niklem. Jak widać, prąd jonizacji nie zależy od metalicznego połysku, tylko od odległości od palnika i ewentualnej długości elektrody oraz czystości ceramicznego izolatora.
Od 11 lat jest ta sama elektroda jonizacyjna i wszystko działa.
Są kotły w których elektrody działają bez ingerencji i po 20 latach użytkowania (np. z USA.), ale są i takie co po 3 latach wymagają ingerencji serwisanta. Wszystko zależy m.in. od jakości użytego składu chemicznego stopu metalu w procesie technologii wytopu materiału dla danych elektrod, obróbki cieplno - chemicznej i innych uwarunkowaniach.
mariusz055 napisał:
Na wolfram to nie wygląda, raczej na miedź powlekaną niklem. Jak widać, prąd jonizacji nie zależy od metalicznego połysku, ......... .
(Tu kłania się materiałoznawstwo, technologia metalurgii) Na pewno nie jest stosowana „MIEDŹ POWLEKANA NIKLEM”) ale jt. metal jednorodny i w stanie temperatury otoczenia jest twardy i b. łamliwy przy próbie zgięcia.
Pogarszająca się wielkość prądu jonizacji oryginalnej elektrody zależy przede wszystkim od grubości tworzącego się z czasem powłoki „nagaru, jak i od utlenienia się materiału samej elektrody pod wpływem długotrwale działającej wysokiej temperatury pracy. Z czasem tworzy się zwiększona oporność izolacji dla prądu jonizacji (prawo Ohma).
Co do samych już elektrod, to może być głównie stop wolframu, ale tu wypowiedzi w temacie zostawiam lepszym fachowcem.
Zasada jest taka: tak czy owak zawsze stosujemy przypisane do danego modelu pieca elektrody oryginalne i nie zastępujemy ich czym innym i to dotyczy wszystkich.
Pogarszająca się wielkość prądu jonizacji oryginalnej elektrody zależy przede wszystkim od grubości tworzącej się z czasem powłoki „nagaru", jak i od utlenienia się materiału samej elektrody pod wpływem długotrwale działającej wysokiej temperatury pracy. Z czasem tworzy się zwiększona oporność izolacji dla prądu jonizacji (prawo Ohma).
Na elektrodzie jonizacyjnej jest gruba warstwa białego nalotu, ale to niczym nie przeszkadza w pracy pieca Vitrix firmy Imergaz. Z tego, co doczytałem, to jest używane ok. 200 V w układzie do pomiaru prądu jonizacji. Z początku elektrodę czyściłem, ale dałem sobie spokój, skoro piec działa. W trybie serwisowym po gwarancji zmniejszyłem moc kotła w trybie CO i zmieniłem czasy dochodzenia pieca przy zwiększaniu mocy oraz parę innych nastaw. Dzięki temu piec chodzi w miarę bezawaryjnie i ekonomicznie. Z tego, co pisze w instrukcji pieca, moc jest regulowana obrotami wentylatora i czasem otwarcia elektrozaworu gazowego, a elektroda jonizacyjna ma za zadanie kontrolę obecności płomienia i orientacyjnie pomiar jego wielkości bez wpływu na moc cieplną pieca.
✨ Dyskusja dotyczy problemu z kotłem Junkers Suprastar KN 24, który po ponad 20 latach użytkowania zaczął gasnąć po 10–15 sekundach pracy, co wskazuje na uszkodzenie elektrody jonizacyjnej. Użytkownik pyta o możliwość zastąpienia oryginalnej elektrody jonizacyjnej zamiennikiem, np. z kotłów Termet, oraz o parametry techniczne elektrody, takie jak rezystancja. W odpowiedziach podkreślono, że elektrody jonizacyjne powinny być oryginalne ze względu na bezpieczeństwo i właściwości techniczne, gdyż pełnią funkcję zabezpieczenia przed brakiem płomienia. Elektroda jonizacyjna to element wykonany z trwałego, odpornego na utlenianie i wysoką temperaturę stopu metalu (prawdopodobnie wolframu lub stopu wolframu), pokryty porcelaną, który przewodzi prąd jonizacji rzędu mikroamperów (1-5 µA). Czyszczenie elektrody jest ważne, ale nie zawsze rozwiązuje problem, gdyż nagar i korozja mogą powodować spadek prądu jonizacji. Wymiana na nieoryginalną elektrodę może prowadzić do nieprawidłowego działania i zagrożeń bezpieczeństwa. Koszty oryginalnych części są wysokie, co wynika z polityki producentów i jakości materiałów. Wskazano również, że elektroda musi być odpowiednio umieszczona względem palnika, a jej parametry i konstrukcja mają wpływ na prawidłową detekcję płomienia. W dyskusji pojawiły się także uwagi o jakości serwisu i kosztach napraw, a także o różnicach w materiałach i technologii produkcji elektrod jonizacyjnych stosowanych w różnych kotłach. Podsumowanie wygenerowane przez AI na podstawie treści dyskusji.