Udało mi się dzisiaj okiełznać te łupę. Napiszę co zrobiłem to może komuś się przyda w przyszłości. Na samym początku wymieniłem regulator ciśnienia bo podczas mierzenia ciśnienia na wtryskiwaczach pokazywało mi 30 barów, a to chyba troszeczkę za mało. Stary zawór okazał się dupnięty ale nie pomogło to w odpaleniu auta. Dzisiaj wreszcie przyszedł sterownik i zrobiłem sobie klona. Podłączyłem i zapalił za pierwszym razem. Później z ciekawości zajrzałem do tego starego sterownika, znalazłem zimne luty, przelutowałem, podłączyłem i też zaczął działać. Zadowolony wszystko złożyłem na gotowo. Wrzuciłem do auta ten stary naprawiony przez siebie sterownik, wróciłem za jakiś czas - auto nie odpala. Zmieniłem sterownik na ten nowy - zaczyna odpalać. Wrzucilem ten komputer na swoje miejsce, wracam 15 minut później - auto znowu nie odpala. Zauważyłem, że auto odpalało za każdym razem kiedy sterownik leżał sobie luzem, a nie był wkręcony na swoje pierwotne miejsce. No i jak się później okazało, że za problem odpowiadała wiązka kabli kolo akumulatora, która była naderwana i dochodziła do jednej z wtyczek sterownika. Czasami był styk a czasami nie. Także tak to wyglądało. Dziękuje serdecznie wszystkim, którzy zabrali głos w tej dyskusji i dziękuje za pomoc. Pozdrawiam!!