Witam. Mam pewien problem.
Otóż ostatnio zakupiłem amplituner Pioneer VSX-930 oraz kolumny Eltax Liberty 7+. Kolumny mają impedancję opisaną jako 4-8ohm, natomiast na amplitunerze z tyłu jest informacja, że można podpiąć kolumny o impedancji od 6 do 16ohm. Kolumny z takim oznaczniem są tak naprawdę 4-omowe (wiem to z innych dyskusji na tym forum) . Jeśli tak, to aplituner będzie produkował 1,5 razy więcej mocy, ale czy to oznacza, że po prostu szybciej osiągnie swoją moc nominalną, a więc szybciej będzie się robiło głośniej i nie można dokręcać do końca skali, jaką ma amplituner (czyli do 0.0dB), tylko do 3/4 tej skali (w tym miejscu powinien on osiągnąć woją nominalną moc RMS przy tej konfiguracji) czy dodatkowy prąd powstający na tranzystorach nie jest prekazywany do kolumn, a więc głośność nie będzie rosła proporcjonalnie do mocy? Kolejna kwestia, to dwa czynniki, które mogą coś zmienić, a mianowicie: do tego Pioneera wielokanałowego (7.1) podpinam tylko kolumny frontowe i będzie to grać w stereo. Druga kwestia to to, że owe kolumny były lekko stuningowane przez właściciela, tzn. wymienił cewki na takie o grubszym uzwojeniu oraz zamontował inne kondensatory oraz kable o większym przekroju. Czy dobrze liczę, że z prawa Ohma rezystancja tych kolumn w wyniku grubszego uzwojenia cewek i grubszych kabli powinna wzrosnąć, a w konsekwencji również wzrośnie impedancja? Czytałem ostatnio, że producenci nowych amplitunerów muszą pisać taką informację o impedancji od 6ohm ze względu na budowę (wymogi unijne, bezpieczeństwo użytkownika itp.), a tak naprawdę nic się nie powinno stać i być może coś w tym jest, bo widziałem wiele zestawów gotowych (kolumny + amplituner) np. od Yamahy właśnie dopasowane tak impedancyjnie, jak w moim przypadku. Czy te dwa czynniki, które opisałem coś zmieniają? Czy faktycznie niweluje to ryzyko prawie do minimum nawet przy słuchaniu przy granicy mocy RMS i czy działa ta zasada z 3/4 skali dB tego amplitunera?
Otóż ostatnio zakupiłem amplituner Pioneer VSX-930 oraz kolumny Eltax Liberty 7+. Kolumny mają impedancję opisaną jako 4-8ohm, natomiast na amplitunerze z tyłu jest informacja, że można podpiąć kolumny o impedancji od 6 do 16ohm. Kolumny z takim oznaczniem są tak naprawdę 4-omowe (wiem to z innych dyskusji na tym forum) . Jeśli tak, to aplituner będzie produkował 1,5 razy więcej mocy, ale czy to oznacza, że po prostu szybciej osiągnie swoją moc nominalną, a więc szybciej będzie się robiło głośniej i nie można dokręcać do końca skali, jaką ma amplituner (czyli do 0.0dB), tylko do 3/4 tej skali (w tym miejscu powinien on osiągnąć woją nominalną moc RMS przy tej konfiguracji) czy dodatkowy prąd powstający na tranzystorach nie jest prekazywany do kolumn, a więc głośność nie będzie rosła proporcjonalnie do mocy? Kolejna kwestia, to dwa czynniki, które mogą coś zmienić, a mianowicie: do tego Pioneera wielokanałowego (7.1) podpinam tylko kolumny frontowe i będzie to grać w stereo. Druga kwestia to to, że owe kolumny były lekko stuningowane przez właściciela, tzn. wymienił cewki na takie o grubszym uzwojeniu oraz zamontował inne kondensatory oraz kable o większym przekroju. Czy dobrze liczę, że z prawa Ohma rezystancja tych kolumn w wyniku grubszego uzwojenia cewek i grubszych kabli powinna wzrosnąć, a w konsekwencji również wzrośnie impedancja? Czytałem ostatnio, że producenci nowych amplitunerów muszą pisać taką informację o impedancji od 6ohm ze względu na budowę (wymogi unijne, bezpieczeństwo użytkownika itp.), a tak naprawdę nic się nie powinno stać i być może coś w tym jest, bo widziałem wiele zestawów gotowych (kolumny + amplituner) np. od Yamahy właśnie dopasowane tak impedancyjnie, jak w moim przypadku. Czy te dwa czynniki, które opisałem coś zmieniają? Czy faktycznie niweluje to ryzyko prawie do minimum nawet przy słuchaniu przy granicy mocy RMS i czy działa ta zasada z 3/4 skali dB tego amplitunera?