Witam. Jeśli nie trafiłem w odpowiednie miejsce proszę o przekierowanie tematu.
Wyprzedając pytania czy nie użyłem trybu szukaj, odrazu odpowiadam temat z moim problemem wałkuje prawie rok czasu i przeczytałem już chyba wszystkie tematy związane z falującymi obrotami, nastawnikiem biegu jałowego, ustawieniem tps.
Opisze wszystko od poczatku mojej przygody z passatem 1.8 ADZ.
Kupiłem auto w bardzo dobrym stanie, mały przebieg, instalacja gazowa założona 3 lata wcześniej (pierwotnie sterownik Bingo M, reduktor lovatto. Auto kupowałem w sierpniu i temperatura sprzyjała temu ze gdy auto zapaliło na benzynie odrazu się przełączało na gaz. Pan od którego kupowałem samochód mówił ze dawno Passat nie jeździł dlatego delikatnie faluje na PB. Nie miałem wcześniej styczności z tym silnikiem i uznałem ze jak nawet faluje to jest to proste do usunięcia. Zbliżała się zima a auto coraz dłużej musiało chodzić na benie żeby się przełączyć na gaz, z czasem już nie falował tylko żeby wogole chodził musiałem pompować pedałem gazu bo próba przytrzymania go na jakiś obrotach kończyła się gaśnięciem silnika (czuć było benzynę i było wiadomo ze go zalewa)
Mechanicy mówili ze to (silnik krokowy) na 100%. Zakupiłem wiec tzw silnik krokowy (nastawnik biegu jałowego) firmy topran, przy okazji wymieniłem świece, kable WN, kopułkę wraz z palcem rozdzielacza (Beru), cewkę zapłonowa (beru), czujnik temp 4 pin. Odziwo nic to nie dało a pare tygodni po tym padła centralka gazu Bingo M, gazownik do którego zaprowadziłem auto zmienił sterownik na Bingo S4 (gaz znowu zaczął działać). Jeden mechanik polecił mi podmianę całej kompletnej przepustnicy wraz z wtryskiem. Tak tez zrobiłem. Po sprawdzeniu czy wszystko jest szczelne i poprawnych parametrach TPS zresetowałem komputer. Brawo! Pierwszy raz od dawna samochód zapalił na obrotach 1100 po czym spadł do 950 i tak się utrzymywało do następnego dnia rano. Odpalam, obroty 1700 i falują do 2000 po nagrzaniu spadały do 1100 i falowaly do 2000. Ręce mi opadły, jak nigdy żaden samochód tak mnie nie dołował jak ten.
Następnego dnia wymiana całego zestawu do mojego oryginalnego, znowu cofnięcie nastawnika biegu jałowego, reset kompa i samochód działa jak powinien do czasu postoju na noc…. Wyczytałem gdzieś żeby odłączyć 2 pin z nastawnika (sygnał z czujnika halla) odpiolem i żadnej reakcji.
Dziś pojechałem do gazownika żeby sprawdził mi czy jest zrobiona emulacja sondy u mnie (okazało się ze jest ale jakieś tam kabelki były słabo polutowane i silnik krokowy lpg martwy)
Mam tak dość tego samochodu…
Jest ostatnia szansa w zrobieniu resetu do ECU ale czy to jest dobra opcja? Wiem ze są na tym forum ludzie co przerabiają takie tematy i wnioskując z tego co dzieje się po odłączeniu aku myśle ze by to pomogło ale czy to jest taka dobra opcja? Czy ECU nie będzie wariował jak bd chodził 2 min i zara zostanie przełączony na gaz po czym znowu zresetowany. W takim przypadku nie ma możliwości żeby się zaadaptował odpowiednio. Proszę o nakierowanie mnie czy robić reset przekaźnikiem czy jednak szukać przyczyny w samym ECU? Naprawdę kończą mi się pomysły a mechanicy nie zanadrzu znają temat monowtrysku i sterownika Bosha. (Dodam ze sonda na pb oscyluje prawidłowo przynajmniej VAG tak wskazuje)
Przy odbiorze dziś samochodu od gazownika obroty na benzynie nie spadały poniżej 3tys do czasu wrzucenia biegu i zduszenia delikatnie silnika, wtedy obroty trzymał 1tys
Przepraszam za tak długo post ale staram się opisać jak najdokładniej ale to wcale nie jest takie proste.
Wyprzedając pytania czy nie użyłem trybu szukaj, odrazu odpowiadam temat z moim problemem wałkuje prawie rok czasu i przeczytałem już chyba wszystkie tematy związane z falującymi obrotami, nastawnikiem biegu jałowego, ustawieniem tps.
Opisze wszystko od poczatku mojej przygody z passatem 1.8 ADZ.
Kupiłem auto w bardzo dobrym stanie, mały przebieg, instalacja gazowa założona 3 lata wcześniej (pierwotnie sterownik Bingo M, reduktor lovatto. Auto kupowałem w sierpniu i temperatura sprzyjała temu ze gdy auto zapaliło na benzynie odrazu się przełączało na gaz. Pan od którego kupowałem samochód mówił ze dawno Passat nie jeździł dlatego delikatnie faluje na PB. Nie miałem wcześniej styczności z tym silnikiem i uznałem ze jak nawet faluje to jest to proste do usunięcia. Zbliżała się zima a auto coraz dłużej musiało chodzić na benie żeby się przełączyć na gaz, z czasem już nie falował tylko żeby wogole chodził musiałem pompować pedałem gazu bo próba przytrzymania go na jakiś obrotach kończyła się gaśnięciem silnika (czuć było benzynę i było wiadomo ze go zalewa)
Mechanicy mówili ze to (silnik krokowy) na 100%. Zakupiłem wiec tzw silnik krokowy (nastawnik biegu jałowego) firmy topran, przy okazji wymieniłem świece, kable WN, kopułkę wraz z palcem rozdzielacza (Beru), cewkę zapłonowa (beru), czujnik temp 4 pin. Odziwo nic to nie dało a pare tygodni po tym padła centralka gazu Bingo M, gazownik do którego zaprowadziłem auto zmienił sterownik na Bingo S4 (gaz znowu zaczął działać). Jeden mechanik polecił mi podmianę całej kompletnej przepustnicy wraz z wtryskiem. Tak tez zrobiłem. Po sprawdzeniu czy wszystko jest szczelne i poprawnych parametrach TPS zresetowałem komputer. Brawo! Pierwszy raz od dawna samochód zapalił na obrotach 1100 po czym spadł do 950 i tak się utrzymywało do następnego dnia rano. Odpalam, obroty 1700 i falują do 2000 po nagrzaniu spadały do 1100 i falowaly do 2000. Ręce mi opadły, jak nigdy żaden samochód tak mnie nie dołował jak ten.
Następnego dnia wymiana całego zestawu do mojego oryginalnego, znowu cofnięcie nastawnika biegu jałowego, reset kompa i samochód działa jak powinien do czasu postoju na noc…. Wyczytałem gdzieś żeby odłączyć 2 pin z nastawnika (sygnał z czujnika halla) odpiolem i żadnej reakcji.
Dziś pojechałem do gazownika żeby sprawdził mi czy jest zrobiona emulacja sondy u mnie (okazało się ze jest ale jakieś tam kabelki były słabo polutowane i silnik krokowy lpg martwy)
Mam tak dość tego samochodu…
Jest ostatnia szansa w zrobieniu resetu do ECU ale czy to jest dobra opcja? Wiem ze są na tym forum ludzie co przerabiają takie tematy i wnioskując z tego co dzieje się po odłączeniu aku myśle ze by to pomogło ale czy to jest taka dobra opcja? Czy ECU nie będzie wariował jak bd chodził 2 min i zara zostanie przełączony na gaz po czym znowu zresetowany. W takim przypadku nie ma możliwości żeby się zaadaptował odpowiednio. Proszę o nakierowanie mnie czy robić reset przekaźnikiem czy jednak szukać przyczyny w samym ECU? Naprawdę kończą mi się pomysły a mechanicy nie zanadrzu znają temat monowtrysku i sterownika Bosha. (Dodam ze sonda na pb oscyluje prawidłowo przynajmniej VAG tak wskazuje)
Przy odbiorze dziś samochodu od gazownika obroty na benzynie nie spadały poniżej 3tys do czasu wrzucenia biegu i zduszenia delikatnie silnika, wtedy obroty trzymał 1tys
Przepraszam za tak długo post ale staram się opisać jak najdokładniej ale to wcale nie jest takie proste.