Strumien swiadomosc... napisał: Dawkowanie trucizny cezyny jest proporcjonalne 35ml na pełny bak.
35ml na pełny bak, czy 35ml na jedno otwarcie?
Strumien swiadomosc... napisał: Tak , pojezdzij ze zużytą 2 masą to poczujesz trzepanie całą buda w niewłaściwym zakresie obrotów. Ta cała otoczka biżuterii dizla jest właśnie po to żeby niedouczeni i nierformowalni płacili słono za naprawy swoich gnojopędów.
Nieumiejętnie je expolatując.
Ja ogólnie jestem za starszymi konstrukcjami, w moim egzemplarzu myślałem, że dwumasu nie ma... ale to się okaże

Generalnie zaobserwowałem, że np przy manewrowaniu jak trzeba wolniej obchodzić się ze sprzęgłem to czuć takie delikatne poszarpywanie - jakby właśnie gdzieś z okolicy sprzęgła, chyba, że jeszcze nie wyczułem tegoż i noga pracuje na pamięć z drugiego auta

. Poza tym chodzi bajka, żadnego drżenia nie ma przy jakichkolwiek obrotach.
Strumien swiadomosc... napisał: W tym long lajfy oleju, niskie obroty, gaszenie rozgrzanych , tanie oleje i filtry, tanie warsztaty, gooowniane paliwo z biododatkami, nieprzestrzeganie czasookresów serwisowych.
W LL nie wierzę, rozgrzanego nie gaszę bo przed dojazdem zawsze spokojnie, na olej i filtr nie żałuję, paliwa na podejrzanych stacjach nie tankuję (ale kto to wie co się wlewa tak naprawdę), przeglądów pilnuję, z warsztatami mam problem z zaufaniem bo już się kilka razy naciąłem i staram się (w miarę możliwości to co jestem w stanie) podstawowe rzeczy ogarniać samemu. A co do za niskich obrotów to nie uważam, że jeżdżę na za niskich. Wczoraj pojeździłem trochę z patrzeniem na obrotomierz i wychodzi na to, że utrzymuję obroty przy eko jeździe w okolicy 1500-3000. Patrząc na wykres momentu obrotowego to ten silnik ma przy 1500 obr/min około 140-150Nm, więc przy jeździe na pusto po płaskim można śmiało przyspieszać od takich obrotów. Oczywiście nie wyobrażam sobie, żeby z pełną paką albo przyczepką pod górkę robić tak samo - wtedy minimum to będzie pewnie ze 2000 i to zależnie od prędkości, im wyższa prędkość tym większe obroty na jakimś biegu muszą być (kalkulując przełożenie + opór toczenia + opór powietrza). Generalnie jeżdżę już prawie 25lat, może zawodowym kierowcą nie jestem, ale nauczyłem się czuć silnik, przełożenie i moment obrotowy. Nie jest mi obce przeciągnięcie aż pod odcięcie jak trzeba i wcale się tego nie boje bo w dobrze utrzymanym silniku takie coś nie zaszkodzi w żaden sposób. Ale i tak samo w drugą stronę - przy hamowaniu silnikiem nie wydaje się być jakimkolwiek "męczeniem" zejście do 1200-1400obr (czasami przy jeździe ze wzniesienia jadąc na wyższym biegu przy niższych obrotach można praktycznie cały czas toczyć się z zerowym spalaniem, bez "zawalania" egr, kata czy dpf, nie ma wtedy mowy o jakimkolwiek drżeniu czy obciążaniu silnika.
Strumien swiadomosc... napisał: Jakoś to powiem ci działa!!! Bo auta robią trasy i jest spokój. Dizel nie jest od oszczędności ale od codziennej ciężkiej pracy. On ma palić i ma jezdzić.
Tu wtrącę małą dygresję - miałem znajomą parę lat temu, miała forda fiestę 1.4tdci, jeździła jak ostatnia sierota, powyżej 60km/h nigdy nie jeździła na innym biegu niż V

, bo tak jej "powiedział tata". Śmialiśmy się z niej z innymi znajomymi, wtedy "perolhead'ami", że wszystko zaraz będzie naprawiać. Po latach się okazało, że my już zdążyliśmy zmienić auto ze 2-3 razy a ona się bujała tym fordzikiem wykonując tylko podstawowe naprawy eksploatacyjne (a jeździła nim codziennie do pracy).
willyvmm napisał: Najprosciej poznac wypalanie fap zdejmując nogę z gazu. Jak spalanie spada do 0 - to nie wypala. Jak zatrzymuje sie na jakiejs wartosci najczesciej pomiedzy 1 a 2l to trwa wypalanie. Wtedy najlepiej na 3 biegu jechac az sie wypalanie skonczy (poza miastem). Ewentualnie zrobic dodatkową rundkę żeby sie proces zakończył.
Po jakims czasie na sluch bedziesz wiedział. Klik przekaźników i nieco inny odglos silnika.
Samo wypalanie na trasie trwa nie wiecej niż 5-10 minut i zaczyna sie zaraz po rozgrzaniu silnika. Jezdzac codziennie 20 km w jedna stronę 8 na 10 razy wypalanie zakacza sie przed dotarciem do celu.
Te pozostałe 2 razy muszę pojechać na małą wycieczkę.
Po skonczonym wypalaniu jedz jeszcze minimum 2-3 minuty aby sie silnik wystudzil, inaczej po zatrzymaniu wentylator bedzie dmuchał na maksymalnych obrotach przez jakiś czas.
Nie baw się też w żadne dostrzykiwanie dodatku. To nie tak działa. Nadmiar spowoduje szybsze zatkanie filtra tlenkiem ceru, a nie pomoze w wypalaniu
Dzięki wielkie za konkretne info

Tak mi się właśnie zdawało, że jak wtedy mi spalanie skoczyło to przy hamowaniu silnikiem nie było zero tylko w okolicy 2l. Będę miał na uwadze następnym razem i zrobię redukcję, bo rozumiem, że wtedy proces się skróci? Jak radio włączone to kliku przekaźników pewnie nie usłyszę, ale może wyczuję trochę inną pracę silnika. 5-10 minut powiadasz? To byłoby miło, bo niektórzy straszą 20-30, ale to może przy DPF a nie FAP. Dłuższe studzenie też wezmę pod uwagę, z reguły tylko pilnuję żeby nie wjechać na gorącej turbinie - akurat zanim dojadę do siebie z głównej drogi i wjadę w podwórko to mija dobre 2-3 minutki.
Takie jeszcze pytania mi powróciły - czy przy wypalaniu grzeje również tylna szyba? A może nawet jak nie mam grzanych lusterek to wiązka jest uniwersalna i napięcie i tak tam będzie (a grzanie lusterek w tym aucie jest w ogóle włączane osobno czy automatycznie razem z szybą?)? Bo diodkę chętnie sobie zrobię, praktycznie nic to nie kosztuje, nie ingeruje za bardzo w pojazd a na pewno będzie pomocne.
I jeszcze jedno, miałem pod ręką interfejs na BT, wpiąłem sobie w gniazdo i zainstalowałem jakiś prosty programik. Wyszło mi coś takiego:
Czy jakiekolwiek znalezione tam informacje mają się jakoś do rzeczywistości? Bo z nich wynika, że zbiorniczek eolysa mam litrowy, że FAP był najwyraźniej wymieniany, że jeszcze mogę na tym przejechać kupę kilometrów. Poza tym co może oznaczać 44% żużlu? To dużo czy mało i czy ta wartość spada przy wypalaniu? Dziwnym jest też to, po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów dystans jeszcze do przejechania zamiast spaść to wzrósł - czyżby zależał od stylu jazdy?