Nie wiem jak zacząć ten post bo takie rzeczy nie powinny się zdarzać a jednak to zrobiłem - zamieniłem wejście z wyjściem falownika. Obyło się bez fajerwerków - falownik się włączył (wyświetlacz/ panel/ wentylatory pracowały OK) ale nie próbowałem nawet wystartować silnika (koniec pracy wiec nastąpił powrót do domu). Następnego dnia w ręce instrukcja by go zaprogramować (dodam, że to nie pierwszy ten sam model falownika w mojej "karierze" co tym bardziej nie pozostawia na mnie suchej nitki) i nagle przerażenie... Gdy falownik podłączyłem poprawnie oraz wymusiłem start ( zwarcie P1 z COM) i cisza, silnik nie pracuje.
Na pierwszych stronach instrukcji obsługi napisane jest:
Zatem co uszkodziłem, tylko (lub aż) 7MBR35SD120-50? Zastanawiam się czy z jakimś tam doświadczeniem próbować go naprawiać czy jednak kupić nowy. Ceny niestety poszybowały o 1/3 w górę w przeciągu ostatnich 4 miesięcy (kupiłem w styczniu za 1500, dziś 2000zł) a podobno inflacja wynosi 10%...
Na pierwszych stronach instrukcji obsługi napisane jest:
Cytat:-Podłączenie zasilania falownika na zaciski wyjściowe spowoduje uszkodzenie urządzenia.
Zatem co uszkodziłem, tylko (lub aż) 7MBR35SD120-50? Zastanawiam się czy z jakimś tam doświadczeniem próbować go naprawiać czy jednak kupić nowy. Ceny niestety poszybowały o 1/3 w górę w przeciągu ostatnich 4 miesięcy (kupiłem w styczniu za 1500, dziś 2000zł) a podobno inflacja wynosi 10%...