Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Ogniwa i akumulatory Li-Ion, Li-Po i LiFePO4 - kompendium

Urgon 16 May 2022 09:22 5451 58
Ochrona Domu
  • #31
    kekon
    Level 18  
    Urgon wrote:
    To, że Polska to kraj dziadów to już insza inszość.


    Możesz przecież wyjechać, nikt nikogo w Polsce na siłę nie trzyma. Ja nie czuję się "dziadem" w Polsce i jakoś wielu takich nie spotkałem (cokolwiek przez to rozumieć).

    W samochodzie elektrycznym najdroższe są akumulatory, których cena to niemal połowa ceny samochodu. Rynek samochodów elektrycznych używanych obecnie praktycznie nie istnieje; a przyszłości będzie tak, że jak kupisz używany, to się okaże że akumulatory są mocno zużyte i długo nim nie pojeździsz. Zawsze jest tak, że nowe wynalazki witamy z wielkim entuzjazmem i potem pojawiają się problemy, o których nie mieliśmy pojęcia.
    Prąd jest coraz droższy (na stacjach ładowania jeszcze bardziej), kto zapłaci za rozbudowę infrastruktury energetycznej ?
    Kto będzie się zajmował recyklingiem zużytych akumulatorów i kto będzie za to płacił ?
    Pomysł z wymianą palety akumulatorów na stacjach jest teoretycznie dobry, tylko jakie firmy zgodzą się na ich ładowanie i obsługę, kto będzie ich właścicielem ? Do tego trzeba również opracowania standardów, tak aby na każdej stacji dało się to zrobić, muszą się zgodzić na to wszyscy producenci samochodów.

    andrzejlisek wrote:
    Urgon wrote:
    Chcesz samochód o zasięgu 600km po trzech minutach ładowania i w cenie jak dla przeciętnego człowieka? Kup se samochód spalinowy. Widziałem ładne fordy za mniej niż 10k złotych - Niemiec płakał jak sprzedawał.


    Taki właśnie mam, co prawda nie ford ale luksusów nie potrzebuję.
    Czekanie 30 min na naładowanie aby przejechać 100..200 km jest po prostu niepraktyczne i zdecydowanie za długie. Do tego jeszcze czekanie w kolejce gdzie przed Tobą stoi kilka samochodów.
    Można łatwo policzyć, jaka moc potrzebna by była aby zasilić stację ładowania, na której ładuje się jednocześnie szybkim ładowaniem kilka samochodów naraz - dodatkowa linia średniego napięcia i własny transformator - to wszystko są duże koszty.
    Sądzę, że samochody elektryczne to projekt przejściowy i z czasem pojawią się inne wynalazki.

    Urgon wrote:
    ropa i gaz prędzej czy później się skończą, a wtedy większość samochodów stanie...


    To samo będzie z litem, który też się kiedyś skończy i razem z nim samochody elektryczne.
  • Ochrona Domu
  • #32
    Urgon
    Editor
    AVE...

    kekon wrote:
    W samochodzie elektrycznym najdroższe są akumulatory, których cena to niemal połowa ceny samochodu.

    Ja słyszałem, że to bliżej 1/3 ceny, ale to pewnie zależy od modelu i marki. Swoją szosą najtańszy samochód elektryczny, jaki znalazłem, to Dacia Spring za 89400PLN. Z zasięgiem 230-305km na jednym ładowaniu. Nieźle, biorąc pod uwagę, że nowe, spalinowe auta miejskie kosztują mniej-więcej tyle samo, tylko Dacie są tańsze...

    kekon wrote:
    Rynek samochodów elektrycznych używanych obecnie praktycznie nie istnieje; a przyszłości będzie tak, że jak kupisz używany, to się okaże że akumulatory są mocno zużyte i długo nim nie pojeździsz. Zawsze jest tak, że nowe wynalazki witamy z wielkim entuzjazmem i potem pojawiają się problemy, o których nie mieliśmy pojęcia.

    W Polsce rynku wtórnego nie ma, bo i pierwotny jest marny. Ale w takim USA jest rynek wtórny, i są ludzie gotowi wyremontować wyeksploatowany akumulator. Amerykanie, zwłaszcza klasa średnia i wyższe, zmieniają samochody na tyle często, że nawet używane "elektryki" nie są "zajechane". W Polsce to nie przejdzie, bo u nas większość jeździ samochodem tak długo, jak się da, albo póki go nie wymieni na mniej zużyty model. Dlatego połowa rynku wtórnego to jakieś na wpół zgniłe szroty.

    Co do "nowości" to pierwszy samochód elektryczny powstał mniej-więcej w tym samym czasie, co spalinowy, i był wtedy od niego lepszy.

    kekon wrote:
    Prąd jest coraz droższy (na stacjach ładowania jeszcze bardziej), kto zapłaci za rozbudowę infrastruktury energetycznej ?

    Widać, jak mało wiesz. Infrastruktura energetyczna w Polsce od lat stoi na krawędzi zapaści, i prędzej do niej doprowadzi nieudolność kolejnych rządów, zero inwestycji ze strony państwa i właścicieli sieci przesyłowych, wzrost cen paliw kopalnych i zupełny brak alternatyw, niż samochody elektryczne. Z roku na rok w Polsce rośnie zapotrzebowanie na prąd, i to o wiele szybciej, niż rośnie sprzedaż aut elektrycznych...

    kekon wrote:
    Kto będzie się zajmował recyklingiem zużytych akumulatorów i kto będzie za to płacił ?
    Pomysł z wymianą palety akumulatorów na stacjach jest teoretycznie dobry, tylko jakie firmy zgodzą się na ich ładowanie i obsługę, kto będzie ich właścicielem ? Do tego trzeba również opracowania standardów, tak aby na każdej stacji dało się to zrobić, muszą się zgodzić na to wszyscy producenci samochodów.

    Jak to kto? Ci sami ludzie, co teraz recyclingują do 99% akumulatorów kwasowo-ołowiowych.

    Co do standardów, to już jest standard ładowania aut elektrycznych. Obejmuje on standardowe przyłącza do sieci jednofazowej, trójfazowej, a także szybkie ładowarki DC o napięciu ładowania do 1000V i prądzie ładowania 200-350A. Jedyną firmą nie trzymającą się standardu jest Tesla Motors, i ma to miejsce tylko i wyłącznie na rynku amerykańskim. Przyczyna jest historyczna: gdy wypuszczali swój samochód na rynek amerykański, standard nie był jeszcze gotowy, więc zrobili własny.

    kekon wrote:
    Urgon wrote:
    Chcesz samochód o zasięgu 600km po trzech minutach ładowania i w cenie jak dla przeciętnego człowieka? Kup se samochód spalinowy. Widziałem ładne fordy za mniej niż 10k złotych - Niemiec płakał jak sprzedawał.


    Taki właśnie mam, co prawda nie ford ale luksusów nie potrzebuję.
    Czekanie 30 min na naładowanie aby przejechać 100..200 km jest po prostu niepraktyczne i zdecydowanie za długie. Do tego jeszcze czekanie w kolejce gdzie przed Tobą stoi kilka samochodów.

    Dacia Spring ma akumulator 26,8kWh o napięciu 240V, co daje jakieś ~112Ah. Szybka ładowarka naładuje to w ~34 minuty prądem 200A, jeśli samochód na to pozwala. Standardowe przyłącze o prądzie 30A załatwi sprawę w 3 godziny i 44 minuty. Podałem przykład podróży na dystansie ponad 1900 kilometrów, gdzie łączny czas ładowania przekroczył bodaj 2 godziny i 20 minut przy sześciu ładowaniach, co daje w efekcie średnio 24 minuty na ładowanie co 320km. Sześć przerw przy takim dystansie to, moim skromnym zdaniem, minimum dla typowego kierowcy by zachować sprawność i koncentrację na drodze.

    kekon wrote:
    Można łatwo policzyć, jaka moc potrzebna by była aby zasilić stację ładowania, na której ładuje się jednocześnie szybkim ładowaniem kilka samochodów naraz - dodatkowa linia średniego napięcia i własny transformator - to wszystko są duże koszty.

    Biorąc pod uwagę, ile infrastruktury potrzebuje zwykła stacja benzynowa, wliczając to duże, podziemne zbiorniki paliwa, pompy, zabezpieczenia i zasilanie całego tego majdanu, to z dostawieniem kilku stanowisk ładowania nie będzie problemu, bo infrastruktura energetyczna i tak już jest na miejscu, a koszty postawienia stacji od zera nie będą wcale wyższe. Plus, takie stanowiska ładowania można dostawić praktycznie przy każdym większym budynku - nie będzie problemów z dostępem do prądu, i nie trzeba przechowywać łatwopalnych paliw. Ba, przyłącze "wolnego" ładowania wymaga przyczepienia prostej skrzynki ze stosownym, standardowym kablem i podłączenia jej do linii 230V 20-80A. W praktyce można by to podpiąć do każdej latarni w każdym mieście, a zarobki z "tankowania" przeznaczyć właśnie na oświetlenie miejskie i modernizację infrastruktury.

    kekon wrote:
    Sądzę, że samochody elektryczne to projekt przejściowy i z czasem pojawią się inne wynalazki.

    Myślę, że wątpię. Prędzej ludzie przesiądą się na elektryczną komunikację miejską, zwłaszcza że świat odchodzić będzie od paliw kopalnych, właśnie z powodu ich niedoborów, a wodorowe ogniwa paliwowe są zbyt niebezpieczne i za mało praktyczne.

    kekon wrote:
    Urgon wrote:
    ropa i gaz prędzej czy później się skończą, a wtedy większość samochodów stanie...


    To samo będzie z litem, który też się kiedyś skończy i razem z nim samochody elektryczne.

    Lit podlega recyclingowi, ropa nie. Obecnie recyclinguje się go tylko 5%, ale to się zmieni, gdy wzrośnie opłacalność. Jedyną alternatywą dla paliw kopalnych są biopaliwa, ale one wymagają większych inwestycji, niż wydano i wyda się na OŹE, produkcję ogniw litowych i ich ulepszanie, czy na rozbudowę obecnej infrastruktury. Zresztą biopaliwo z alg albo syntetyczna benzyna będą i tak potrzebne, bo ciężko zbudować sensowny samolot na prąd. A do tego ropa i inne paliwa kopalne stanowią podstawę wielu procesów chemicznych, bez których współczesny świat by zwyczajnie przestał istnieć...
  • #33
    kekon
    Level 18  
    Urgon wrote:
    kekon wrote:
    W samochodzie elektrycznym najdroższe są akumulatory, których cena to niemal połowa ceny samochodu.

    Ja słyszałem, że to bliżej 1/3 ceny, ale to pewnie zależy od modelu i marki. Swoją szosą najtańszy samochód elektryczny, jaki znalazłem, to Dacia Spring za 89400PLN. Z zasięgiem 230-305km na jednym ładowaniu. Nieźle, biorąc pod uwagę, że nowe, spalinowe auta miejskie kosztują mniej-więcej tyle samo, tylko Dacie są tańsze...


    https://spidersweb.pl/autoblog/jaki-jest-kosz...-baterii-w-samochodzie-elektrycznym-w-polsce/

    Urgon wrote:
    Obejmuje on standardowe przyłącza do sieci jednofazowej, trójfazowej, a także szybkie ładowarki DC o napięciu ładowania do 1000V i prądzie ładowania 200-350A.


    Nie bardzo.
    1000V i 350A to 350 kW. Takiej mocy nie da się uzyskać ze "standardowego" przyłącza. Taka moc wymaga oddzielnej linii średniego napięcia. Jeśli do tego trzeba kilku takich stanowisk pracujących jednocześnie to możesz sobie policzyć ile potrzeba mocy.

    Urgon wrote:
    Standardowe przyłącze o prądzie 30A załatwi sprawę w 3 godziny i 44 minuty.


    Mam czekać prawie 4h na naładowanie ? Bez sensu.

    Urgon wrote:
    przyłącze "wolnego" ładowania wymaga przyczepienia prostej skrzynki ze stosownym, standardowym kablem i podłączenia jej do linii 230V 20-80A


    Z pojedyńczej fazy 230V nie uzyskasz takiego prądu; to jest technicznie możliwe ale w praktyce nie stosuje się tak dużych obciążeń na jednej fazie. Przy takiej mocy stosuje się zasilanie trójfazowe.
  • #34
    Urgon
    Editor
    AVE...

    kekon wrote:
    Urgon wrote:
    kekon wrote:
    W samochodzie elektrycznym najdroższe są akumulatory, których cena to niemal połowa ceny samochodu.

    Ja słyszałem, że to bliżej 1/3 ceny, ale to pewnie zależy od modelu i marki. Swoją szosą najtańszy samochód elektryczny, jaki znalazłem, to Dacia Spring za 89400PLN. Z zasięgiem 230-305km na jednym ładowaniu. Nieźle, biorąc pod uwagę, że nowe, spalinowe auta miejskie kosztują mniej-więcej tyle samo, tylko Dacie są tańsze...


    https://spidersweb.pl/autoblog/jaki-jest-kosz...-baterii-w-samochodzie-elektrycznym-w-polsce/

    Jak pisałem wcześniej: w kraju dziadów wszystko jest za drogie względem zarobków. To bardziej wina niskich zarobków, niż wysokich cen. Zresztą w USA wielu hobbystów robi takie wymiany samodzielnie...
    Aha, wymiana baterii w cenie 150k złotych w samochodzie kosztującym 350k złotych to mniej niż połowa jego wartości. Ba, przypuszczam że wymiana jednej, wadliwej sekcji to byłby koszt do kilku tysięcy złotych...

    kekon wrote:
    Urgon wrote:
    Obejmuje on standardowe przyłącza do sieci jednofazowej, trójfazowej, a także szybkie ładowarki DC o napięciu ładowania do 1000V i prądzie ładowania 200-350A.


    Nie bardzo.
    1000V i 350A to 350 kW. Takiej mocy nie da się uzyskać ze "standardowego" przyłącza. Taka moc wymaga oddzielnej linii średniego napięcia. Jeśli do tego trzeba kilku takich stanowisk pracujących jednocześnie to możesz sobie policzyć ile potrzeba mocy.

    A czy zwykła stacja benzynowa nie potrzebuje własnego przyłącza większej mocy? Pompy, dystrybutory, oświetlenie, zasilanie chłodziarek w sklepie, myjni samochodowej, czy innych urządzeń występujących na większych stacjach - to wszystko wymaga też konkretnej mocy. Jakoś nikt w USA czy na zachodzie nie robi z tym problemów, bo wiedzą, że jak chcą mieć klientów z "elektrykami", to muszą w to zainwestować. Nie bój nic - u nas też to będzie, bo to jednak przyszłość...

    kekon wrote:
    Urgon wrote:
    Standardowe przyłącze o prądzie 30A załatwi sprawę w 3 godziny i 44 minuty.


    Mam czekać prawie 4h na naładowanie ? Bez sensu.

    Stąd opcja szybkiego ładowania - zresztą większość ludzi potrzebuje auta "miejskiego" i nieczęsto wybiera się w długie trasy. No chyba że jesteś taksówkarzem albo jeździsz na Uberze...

    kekon wrote:
    Urgon wrote:
    przyłącze "wolnego" ładowania wymaga przyczepienia prostej skrzynki ze stosownym, standardowym kablem i podłączenia jej do linii 230V 20-80A


    Z pojedyńczej fazy 230V nie uzyskasz takiego prądu; to jest technicznie możliwe ale w praktyce nie stosuje się tak dużych obciążeń na jednej fazie. Przy takiej mocy stosuje się zasilanie trójfazowe.


    Przyłącze do ładowania samochodów EVSE poziomu drugiego w USA zasilane jest napięciem zmiennym jednofazowym 240V lub trójfazowym 208V przy prądzie od 6A do 80A. Zwykle używa się tego pierwszego napięcia, bo instalacje trójfazowe są zwykle dostępne tylko dla zakładów przemysłowych i dużych działalności komercyjnych. Zwykli ludzie montują sprzęt EVSE poziomu drugiego na prąd 40A, rzadziej 80A. Typowe domostwo ma dostęp do napięcia 120V dla większości instalacji i 240V dla klimatyzacji, suszarek i kuchenek elektrycznych, główny bezpiecznik jest na 150-200A.

    Dla transferu 80A rekomendowana średnica przewodnika wg. standardów amerykańskich to 7,35mm. Ładowarki DC używają grubszych przewodów, ale żeby kabel między samochodem, a ładowarką nie był za ciężki, te połączenia używają przewodników chłodzonych cieczą...
  • #35
    pawelr98
    Level 39  
    Kolega autor wątku jak widzę oglądał ten filmik i stąd bierze wiedzę:

    Punkt po punkcie żywcem z filmiku.

    Zacznijmy od tego, że amerykańskie podwórko jest inne od europejskiego.
    W USA się robi transformatory blisko domów, z napowietrznymi przewodami średniego napięcia nawet w miastach.
    U nas to wygląda inaczej, bo mamy wyższe napięcia zasilające (na plus z punktu widzenia kosztów i baterii wysokonapięciowych) ale niższe moce przyłączeniowe.
  • #36
    kekon
    Level 18  
    W USA przede wszystkim nie ma takiego parcia "rządowego" na samochody elektryczne i nie ustala się dat wycofania zwykłych samochodów bo Amerykanie są bardziej pragmatyczni niż lewacka i socjalistyczna UE.
    Domyślam się, że na elektrykach najbardziej dorobią się... laweciarze. Ludziom w miastach będą się rozładowywać akumulatory i trzeba będzie je transportować lawetą do najbliższej stacji ładowania. W przypadku benzyniaka można "pożyczyć" trochę paliwa od innego samochodu; w przypadku elektryka będzie to bardzo kłopotliwe.

    Quote:
    A czy zwykła stacja benzynowa nie potrzebuje własnego przyłącza większej mocy?


    Zwykła stacja nie potrzebuje 350kW, zwykle wystarcza góra kilkadziesiąt kW.

    Elektryki będą problematyczne np. w przypadku karetek pogotowia, pojazdów policji, straży pożarnej itp. W takich przypadkach potrzebna jest możliwość szybkiego zatankowania i dużego zasięgu.
    Nie mówię już nawet o pojazdach wojskowych, samolotach pasażerskich, maszynach rolniczych, budowlanych.

    Quote:
    zresztą większość ludzi potrzebuje auta "miejskiego" i nieczęsto wybiera się w długie trasy. No chyba że jesteś taksówkarzem albo jeździsz na Uberze...


    W dłużą trasę zawsze możesz zabrać na przyczepie generator spalinowy do ładowania akumulatorów... Zresztą tak już bywało w wielu przypadkach.

    Quote:
    Stąd opcja szybkiego ładowania


    "Szybkie" to jest max. 5 min a póki co nie ma takiej opcji aby w tym czasie naładować do pełna.

    Quote:
    Jak pisałem wcześniej: w kraju dziadów wszystko jest za drogie względem zarobków. To bardziej wina niskich zarobków, niż wysokich cen.


    Tak trochę off-topic... nie wiem co Ciebie Urgon tak ugryzło w Polsce że w wielu wątkach wyrażasz taką niechęć do własnego kraju. Dobrze nie jest, ale bez przesady...
  • #37
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Od jakiegoś czasu przyglądam się z boku tej dyspucie i dziwię się. Dziwię się, że dorośli ludzie nie umieją użyć wyobraźni i ocenić gdzie jaki napęd się sprawdzi najlepiej. Elektryczne samochody są idealną alternatywą dla ruchu miejskiego - Ba! Coraz więcej zaczyna się widzieć mikrocar'ów - autek (bo samochodem trudno to nazwać) z silniczkiem elektrycznym mogącym rozpędzić pojazd do 45 kM/h i mieszczących co najwyżej dwie osoby. Założenie jest bardzo słuszne moim zdaniem - na łeb nie kapie, spodni nie ochlapie, w zimniejsze dni się nie marznie a czego więcej potrzeba na dojazd do pracy czy sklepu w promieniu max 10-20kM? NIEEE! Polak musi mieć limuzynę, musi się przecie pokazać... to nic, że więcej mocy zużyje na poruszanie blachy karoserii i podwozia niż przewóz pasażera. Nic że koszt przekracza zdrowy rozsądek! MUSI SIĘ POKAZAĆ... A co za problem z parkowaniem! Codziennie widzę zapchane do oporu ulice i chodniki (!) samochodami - wielkimi, ciężkimi i jeżdżącymi z kierowcą - TYLKO z kierowcą... A gdzie logika? Furda z logiką! Muszę mieć wygodnie i musi być widać z daleka że to JA jadę...
    Oczywiście są wyjątki wśród mieszkańców miast - są ludzie którzy z racji na wykonywany zawód muszą przemieszczać się setki kilometrów dziennie - no cóż. Tego się nie przeskoczy. Ale skoro już mowa o transporcie to wypadałoby się zastanowić nad opłacalnością.
  • #38
    kekon
    Level 18  
    Mi nie jest potrzeba limuzyna, a nawet gdyby było mnie na nią stać to i tak bym sobie takiej nie kupił.
    Uważam jednak, że na razie samochody są po prostu niepraktyczne i bardzo drogie. Po kliku latach trzeba wymienić akumulatory a to jest spory koszt (no chyba że za kilka lat radykalnie stanieją). Poza tym trzeba uwzględnić warunki w jakich będą jeździć - zimą przy niskich temperaturach zasięg jest jeszcze mniejszy, jak do tego włączy się ogrzewanie to jeszcze gorzej. Latem przy włączonej klimatyzacji też będzie mniejszy. O takich rzeczach się nie mówi, tylko bezkrytycznie wpada w zachwyt zapominając o wielu istotnych problemach.
  • Ochrona Domu
  • #39
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Silnik spalinowy zimą też więcej pali, trudniej go uruchomić (zwłaszcza dizla). Okresowy przegląd też kosztuje, czasem i coś trzeba wymienić. na stacji benzynowej co jakiś czas trzeba stanąć i zapłacić więcej niż za ładowanie - to wszystko trzeba rozsądnie policzyć. Wbrew pozorom eksploatacja jest podobna. Więc? Jeżeli mikrocar ma zasięg, rządu 30 kM a do pracy masz 10 to nadal nie widzę problemu. Natomiast to, że w mieście czasem aż siwo od dymu to inna sprawa - równie ważna (DLA MIESZKAŃCÓW) - Prawda?
  • #40
    kekon
    Level 18  
    Co mi da teraz elektryk ? Bardzo mało stacji ładowania, z serwisem kiepsko jak na razie, nie ma infrastruktury. Używanych samochodów praktycznie nie ma.
    Jaka z tego korzyść ? Chyba tylko po to, aby być zauważonym, aby pochwalić się sąsiadom i kolegom. Elektryk wcale nie jest ekologiczny, wydobywanie litu powoduje też spore szkody w środowisku, do uzyskania tony litu zużywa się 2 miliony litrów wody. Zaśmiecimy środowisko elektrośmieciami i produktami z recyklingu akumulatorów (których przecież będzie wielokrotnie więcej niż ze zwykłych samochodów). Uważam że na razie jest za wcześnie aby w pełni wykorzystać zalety elektryków.

    Quote:
    Jeżeli mikrocar ma zasięg, rządu 30 kM a do pracy masz 10 to nadal nie widzę problemu


    Problem będzie jak będziesz musiał wyjechać w dalszą trasę, albo zrobić kilka rundek po mieście w ważnej sprawie, albo pojechać np. pilnie do lekarza a tu samochód nienaładowany...
  • #41
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Ja nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby mieć problem z zaczekaniem na szybkie naładowanie samochodu tych 20-30 minut? Za dzieciaka jedyne podróże długodystansowe odbywaliśmy raz do roku na wakacje. Najmilej wspominane wakacje wyglądały tak: 350km w jedną stronę, 350km w drugą i jakieś 300-400km na zwiedzanie okolic. Przy okazji raz utknęliśmy na godzinę, bo półoś się wysunęła z przekładni - ojciec wbił ją na miejsce, ale olej wyciekł, więc musiał "łapać stopa" do najbliższej stacji benzynowej.

    Luba robi prawo jazdy, bo ja za bardzo nie mogę. Kupimy samochód czteroosobowy, bo potrzebny nam jest do wyjazdów do prateścia i do CZD. Gdyby budżet pozwalał, a spółdzielnia by nie miała problemów z powieszeniem EVSE nawet na 15A, to kupilibyśmy Dacię Spring, bo 230km na jednym ładowaniu w zupełności by wystarczyło. Po mieście nie ma sensu jeździć samochodem, bo wszędzie mamy blisko, a wycieczka 2km do sklepu zaczynającego się na L, a kończącego się na -idl to dla mnie pikuś. Zakupy oboje przynosimy w plecakach, bo tak znacznie wygodniej. Dlatego nieodmiennie mnie śmieszą ludzie, którzy pokonują podobne dystanse samochodem do supermarketu, i nie mają nawet usprawiedliwienia w formie zakupu czterech zgrzewek wody mineralnej czy innego napoju...

    Była mowa o koszcie wymiany akumulatora, że to drogo będzie w Polsce, a jako przykład podano luksusowy samochód dla ludzi z kompleksem krótkiej anteny. Policzyłem i zaokrągliłem w górę, iż cena wymiany to w tamtym przypadku około 43% ceny samochodu. Dla Dacii Spring stosując te same przeliczniki koszt wymiany wyniesie mniej niż 37 tysięcy. Przypuszczam, że w przypadku taniego samochodu opłaci się samodzielna regeneracja, jak się ma wiedzę, a ja ją mam. Warto też przeliczyć koszt wymiany na oszczędność w paliwie:

    Załóżmy typowe spalanie samochodu na poziomie 6l/100km. W roli elektrycznej alternatywy wspomniana Dacia Spring, z baterią 26,8kWh. By było uczciwie przyjmijmy, że akumulator rozładuje się po 200km. Sprawdzam też ceny paliw przez google. Cena pokonania 100km wyniesie zatem:

    Benzyna - 41,22PLN
    Diesel - 44,34PLN
    LPG* - 22,8PLN
    Prąd** - 8,68PLN

    * - cena powinna być wyższa, bo więcej się go zużywa.
    ** - liczone dla najdroższego dystrybutora w Polsce.


    Teraz policzmy koszty w paliwie dla jednego tysiąca pełnych cykli ładowania, czyli dla 200 tysięcy kilometrów:
    Benzyna - 82440PLN
    Diesel - 88680PLN
    LPG - 45600PLN
    Prąd - 17360PLN

    Odejmując koszt prądu od kosztu najtańszego paliwa możemy policzyć, iż oszczędzimy 28240PLN. Na nowy akumulator nie starczy, ale te tysiąc cykli to do rozpoczęcia utraty pojemności, czyli zasięgu. Plus, nie uwzględniam kosztów eksploatacyjnych silnika spalinowego i jego przyległości. Po dwustu tysiącach kilometrów będzie potrzebował przynajmniej jednego poważniejszego remontu, paru napraw, uzupełniania płynów, wymian filtrów i innych, typowych prac serwisowych, które nie są za darmo. Na dokładkę koszt "tankowania" samochodu elektrycznego można jeszcze obniżyć mając własne źródło energii odnawialnej.

    Co więcej, wystarczy, że zużycie LPG przekroczy 7,1l/100km, albo cena LPG przekroczyła 4,49PLN za litr by nagle jazda samochodem elektrycznym była bardziej opłacalna, nawet uwzględniając koszt wymiany akumulatora. Do tego liczyłem to wszystko zakładając optymistyczne spalanie dla samochodów spalinowych i mocno pesymistyczne dla Dacii Spring. W rzeczywistości na jednym ładowaniu powinna przejechać 230-305km. Ale dla tej wersji liczcie już sobie sami...

    EDIT:
    Na koniec kwietnia br. w Polsce było 2166 punktów ładowania pojazdów elektrycznych. Na koniec 1. kwartału zeszłego roku były 7743 stacje benzynowe. Nie dramatyzowałbym z tym brakiem miejsc do ładowania EV.
  • #42
    kekon
    Level 18  
    Urgon wrote:
    Przypuszczam, że w przypadku taniego samochodu opłaci się samodzielna regeneracja, jak się ma wiedzę, a ja ją mam.


    Nie żartuj. Ilu ludzi ma taką wiedzę ? Zdecydowana większość takowej nie posiada i będzie musiała zrobić to w warsztacie gdzie wcale tanio nie będzie.

    Urgon wrote:
    Ja nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby mieć problem z zaczekaniem na szybkie naładowanie samochodu tych 20-30 minut?


    Jeśli w kolejce do ładowarki nie ma nikogo to nie jest to może problem, ale jak stoi kilka samochodów to już tak.

    Urgon wrote:
    Dla Dacii Spring stosując te same przeliczniki koszt wymiany wyniesie mniej niż 37 tysięcy.


    Za taką cenę to już wolę kupić używany zwykły samochód i to w całkiem dobrym stanie. W samochodach elektrycznych tak naprawdę wcale nie chodzi o ekologię i tańszą eksploatację - chodzi o wypromowanie nowego biznesu, nowego źródła zarobków dla koncernów jak już skończą się paliwa kopalne. Koniec końców koszt użytkowania elektryków będzie podobny do zwykłego.
  • #43
    andrzejlisek
    Level 28  
    398216 Usunięty wrote:
    Coraz więcej zaczyna się widzieć mikrocar'ów - autek (bo samochodem trudno to nazwać) z silniczkiem elektrycznym mogącym rozpędzić pojazd do 45 kM/h i mieszczących co najwyżej dwie osoby. Założenie jest bardzo słuszne moim zdaniem - na łeb nie kapie, spodni nie ochlapie, w zimniejsze dni się nie marznie a czego więcej potrzeba na dojazd do pracy czy sklepu w promieniu max 10-20kM?

    Ciekawe, że żadne państwo na świecie nie wprowadziło pewnego rozwiązania. Skoro 90% samochodów na drogach ma tylko jedną osobę (kierowca), to przecież można zacząć produkować samochody węższe, jedno lub dwuosobowe, przy czym dwuosobowe miałyby osoby jedna za drugą. Potem do tego zmienić przepisy, że zgodnie z nimi dwa wąskie samochody mogą stać i przemieszczać się na jednym pasie ruchu, który w wyobraźni można podzielić na dwa wąskie. Oczywiście jeden wąski i jeden normalny samochód już nie mogłoby być obok siebie na jednym pasie ruchu. Jeżeli na drodze przykładowo tylko co 5 samochód byłby normalny, a reszta wąskie, to ewentualny korek z tą samą liczbą pojazdów już byłby krótszy.

    Dość podobną rolę mógłby pełnić motocykl, przy czym jest to pojazd wymyślony według zupełnie innych założeń niż samochód, a w Polsce zdecydowanie mniej popularny niż samochód (nie wiem, jak jest w innych krajach), pomimo, że motocykl (szczególnie w porze letniej) jest "jak znalazł", jak chodzi o urządzenie do przemieszczania siebie (a ewentualny bagaż zmieści się w plecaku). Małe gabaryty, mało pali, wszędzie wjedzie, rozwija podobne prędkości, tylko na większą skalę się nie przyjął (możliwe, że w niektórych krajach jest zupełnie inaczej niż w Polsce). Motocykle to bez problemu zmieszczą się dwa obok siebie na jednym pasie. Słyszałem (ale nie jestem tego pewien), że motocykl ma prawo omijać stojące samochody na tym samym pasie lub stać obok samochodu na jednym pasie i to jest zgodne z przepisami.

    A ten "wąski samochód" to byłoby połączenie zalet motocykla i samochodu, do tego jeszcze potrzebne odpowiednie przepisy regulujące ruch tych pojazdów. Nikt na to nie wpadł, a ludzie narzekają na zablokowane drogi i trudności z dojazdem. Taki wynalazek byłby tańszy w produkcji, zużywał mniej prądu lub paliwa i odpowiadałby potrzebom wielu ludzi.

    Dodano po 5 [minuty]:

    398216 Usunięty wrote:
    Polak musi mieć limuzynę, musi się przecie pokazać... to nic, że więcej mocy zużyje na poruszanie blachy karoserii i podwozia niż przewóz pasażera. Nic że koszt przekracza zdrowy rozsądek! MUSI SIĘ POKAZAĆ... A co za problem z parkowaniem! Codziennie widzę zapchane do oporu ulice i chodniki (!) samochodami - wielkimi, ciężkimi i jeżdżącymi z kierowcą - TYLKO z kierowcą... A gdzie logika? Furda z logiką! Muszę mieć wygodnie i musi być widać z daleka że to JA jadę...

    To zależy, do czego naprawdę ten samochód jest potrzebny. Jeżeli do jeżdżenia, to limuzyna niepotrzebna, a w mieście to im mniejszy tym lepszy (bo mniej pali i łatwiej nim parkować). A jak samochód jest narzędziem do podrywania, to wtedy limuzyna czy samochód sportowy się przyda (osobiście tego nie potwierdzę, bo mnie na to nie stać, ale też nie mam takiej potrzeby).
  • #44
    398216 Usunięty
    Level 43  
    kekon wrote:
    Problem będzie jak będziesz musiał wyjechać w dalszą trasę
    A próbowałeś hulajnogą po lodzie jeździć? Mierzmy siły na zamiary. Wymaganie od samochodu elektrycznego wszystkiego co tylko się da na zasadzie "a nuż się przyda" to właśnie jest rozrzutność i brak troski o środowisko.
    andrzejlisek wrote:
    To zależy, do czego naprawdę ten samochód jest potrzebny.
    Dokładnie tak.
    andrzejlisek wrote:
    A jak samochód jest narzędziem do podrywania,
    To tylko niezbyt dobrze świadczy o jego właścicielu - skoro niczego innego do zaoferowania nie ma...
    Do mikrokara wystarczy przedłużacz i gniazdo w garażu. Na dłuższe trasy masz wiele innych alternatyw - pociąg, autokar, taksówki, tramwaj, autobus - wystarczy tylko wybrać adekwatnie do zamiaru i potrzeby.
  • #45
    Urgon
    Editor
    AVE...

    kekon wrote:
    Urgon wrote:
    Przypuszczam, że w przypadku taniego samochodu opłaci się samodzielna regeneracja, jak się ma wiedzę, a ja ją mam.


    Nie żartuj. Ilu ludzi ma taką wiedzę ? Zdecydowana większość takowej nie posiada i będzie musiała zrobić to w warsztacie gdzie wcale tanio nie będzie.

    Aha, bo remont silnika spalinowego każdy robi sam i nigdy do warsztatu nie zajeżdża. Pamiętam, jak w 1992r. mój ojciec naprawiał zatarty silnik w tym wyrobie samochodopodobnym zwanym dużym fiatem z FSO. Gołymi rękami wyjął z niego częściowo rozebrany silnik. Potem jak musiał zrobić bardziej zaawansowaną naprawę, to jednak jeździł do znajomego mechanika, by skorzystać z wyciągarki, jak potrzebował. W ogóle prawie wszystko naprawiał sam, z wyjątkiem blacharki i malowania - na tym się nie znał...

    kekon wrote:
    Urgon wrote:
    Ja nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby mieć problem z zaczekaniem na szybkie naładowanie samochodu tych 20-30 minut?


    Jeśli w kolejce do ładowarki nie ma nikogo to nie jest to może problem, ale jak stoi kilka samochodów to już tak.

    Piękno stacjonarnej ładowarki polega na tym, że można postawić kilka(-naście) stanowisk ładowania, które wyglądają trochę jak parkomaty z kablem, a właściwa ładowarka w formie kontenera może sobie stać gdzieś za stacją.
    Wraz ze wzrostem liczby samochodów elektrycznych na rynku wzrośnie też liczba miejsc do ich ładowania. Ponadto problem ładowania występuje tylko "w trasie", a nie przy jeździe w obrębie miasta, nawet uwzględniając przedmieścia. Jak wiele osób jeździ 100km lub więcej w jedną stronę by dojechać do pracy? Chyba tylko politycy tak mają...

    kekon wrote:
    Urgon wrote:
    Dla Dacii Spring stosując te same przeliczniki koszt wymiany wyniesie mniej niż 37 tysięcy.


    Za taką cenę to już wolę kupić używany zwykły samochód i to w całkiem dobrym stanie.

    Na "nówkę" nie stać, co? To stąd te twoje czepialstwo do "elektryków" - zazdrościsz, że kogoś stać, a ciebie nie. Podpowiem ci: zawsze możesz wziąć samochód na kredyt. Prezes Glapiński tak radzi...

    kekon wrote:
    W samochodach elektrycznych tak naprawdę wcale nie chodzi o ekologię i tańszą eksploatację - chodzi o wypromowanie nowego biznesu, nowego źródła zarobków dla koncernów jak już skończą się paliwa kopalne. Koniec końców koszt użytkowania elektryków będzie podobny do zwykłego.

    Tja, samochody elektryczne to spiseg koncernów i żydowskiej masonerii. A są smerfy w tej bajce? Bo moja córka lubi smerfy...

    O potrzebie zbudowania samochodu na coś innego, niż paliwa kopalne było mówione przynajmniej 50 lat temu. Ford wymyślił na przykład koncept samochodu atomowego o nazwie Nucleon, ale ktoś u nich przestał pić i zdał sobie sprawę, że montowanie reaktora atomowego w pojeździe drogowym to nie jest dobry pomysł. Mniej-więcej w tym samym czasie pojawiały się mikrosamochody z akumulatorami kwasowo-ołowiowymi, ale że sterowanie silnikami bywało zawodne, osiągi fatalne, a wygląd kojarzył się z zabawkami, to jakimś sposobem sukcesu komercyjnego te wyroby małych manufaktur nie osiągnęły. W latach 80tych nawet imć Sinclair próbował zrobić pojazd elektryczny - zabudowany, trójkołowy rower elektryczny z plastiku.
    General Motors próbował wypuścić pierwszy komercyjny samochód elektryczny nie będący dziwaczną zabawką w latach 90tych. Ich EV-1 uznawany jest za porażkę, która zamordowała koncept samochodów elektrycznych na przynajmniej dekadę. Problemem były marne osiągi i duża masa, bo użyto akumulatorów niklowo-kadmowych. Teraz rynek jest zupełnie inny - dzięki ogniwom litowym pojawiły się samochody na każdy segment, od mikroautek miejskich po supersamochody niemal wyścigowe. Koncerny to widzą i w to inwestują, i będą inwestować. Zwłaszcza że świat przechodzi na OŹE z modelem prosumenckim, i posiadaczom tych instalacji jazda "elektrykiem" się zwyczajnie opłaca...

    398216 Usunięty wrote:
    andrzejlisek wrote:
    A jak samochód jest narzędziem do podrywania,
    To tylko niezbyt dobrze świadczy o jego właścicielu - skoro niczego innego do zaoferowania nie ma...
    Do mikrokara wystarczy przedłużacz i gniazdo w garażu. Na dłuższe trasy masz wiele innych alternatyw - pociąg, autokar, taksówki, tramwaj, autobus - wystarczy tylko wybrać adekwatnie do zamiaru i potrzeby.

    Polecam książkę Nie zdążę Olgi Gitkiewicz - ciekawie opowiada smutną prawdę o stanie transportu publicznego w Polsce. Szczególnie o wykluczeniu komunikacyjnym, które wielu zmusza do posiadania samochodu...
  • #46
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Urgon wrote:
    Polecam książkę Nie zdążę Olgi Gitkiewicz - ciekawie opowiada smutną prawdę o stanie transportu publicznego w Polsce. Szczególnie o wykluczeniu komunikacyjnym, które wielu zmusza do posiadania samochodu...
    Z książką w moim przypadku będzie kłopot - zaćma uniemożliwia mi czytanie małych liter. Może streść własnymi słowami interesujący fragment? Nie tylko ja będę wdzięczny.
  • #47
    Urgon
    Editor
    AVE...

    To trzeba całą książkę przeczytać, a nie jeden fragment. Może zarejestruj się do biblioteki online dla niewidomych i niedowidzących?
  • #48
    pawelr98
    Level 39  
    398216 Usunięty wrote:
    A gdzie logika? Furda z logiką! Muszę mieć wygodnie i musi być widać z daleka że to JA jadę...


    Zapytam gdzie klimatyzacja i gdzie możność przemieszczania się z większymi prędkościami. Do pracy latam po odcinkach z ograniczeniem 100km/h i 70km/h, także odcinki wewnątrz miasta. Paręnaście kilometrów w jedną stronę.

    Ale tu akurat najwięcej pretensji w sprawie mikropojazdów do wymogów bezpieczeństwa i wyposażenia obowiązkowego.
    Albo ma kolega te wszystkie systemy bezpieczeństwa i wiele gwiazdek w testach zderzeniowych albo ma kolega mikrosamochód.
    Unia tymczasem dalej winduje wyposażenie obowiązkowe w autach.

    398216 Usunięty wrote:
    Silnik spalinowy zimą też więcej pali

    Ale też ma wyższą sprawność, bo ciepło odpadowe grzeje nam kabinę, w tym szyby i karoserię. Coś co w elektryku odbiera nam energię z akumulatora.
    Fajnie to widać jak auto jest zmrożone po nocy rzędu -15°C i po drodze widać jak lód się roztapia na całej karoserii. Na parkingu pod pracą całe auto było już rozmrożone, a wyjeżdżałem spod domu skuty lodem.

    Raz jechałem Oplem kombi pożyczonym od kolegi. Na zewnątrz ileś na minusie, a ja miałem uchylone okienko, bo kolega miał zawór padnięty i nagrzewnica cały czas pracowała na pełnej mocy (ach ten Opel).
    Ciepła odpadowego jest tyle, że nawet w najgorsze zimy w środku pojazdu się ugotować można.[/quote]
  • #50
    jarek_lnx
    Level 43  
    Urgon wrote:
    Przypuszczam, że w przypadku taniego samochodu opłaci się samodzielna regeneracja, jak się ma wiedzę, a ja ją mam.
    Tylko że tu nie wiedza będzie miała znaczenie, a umiejętność obchodzenia zabezpieczeń, znajomość kluczy kryptograficznych, nie liczysz na to że producent odda taki biznes za darmo i samochód zacznie działać, zaraz po wymianie uszkodzonych ogniw na sprawne.
    Urgon wrote:
    Na koniec kwietnia br. w Polsce było 2166 punktów ładowania pojazdów elektrycznych. Na koniec 1. kwartału zeszłego roku były 7743 stacje benzynowe. Nie dramatyzowałbym z tym brakiem miejsc do ładowania EV.
    Tyle że nawet gdy będzie ich 10x więcej 21660 to w porównaniu z 7743 stacji benzynowych nadal marny wynik, ile samochodów obsłuży stacja benzynowa, a ile punkt ładowania na dobę?
    Urgon wrote:
    Piękno stacjonarnej ładowarki polega na tym, że można postawić kilka(-naście) stanowisk ładowania...
    Szczególnie na blokowisku gdzie dziesięciopiętrowe bloki, stoją jeden przy drugim, a ludzie wciskają samochód, gdzie im się uda danego dnia. Niestety takich osiedli jest wiele i szybko nie znikną.
  • #51
    kekon
    Level 18  
    Urgon wrote:
    Na "nówkę" nie stać, co? To stąd te twoje czepialstwo do "elektryków" - zazdrościsz, że kogoś stać, a ciebie nie. Podpowiem ci: zawsze możesz wziąć samochód na kredyt. Prezes Glapiński tak radzi...


    A no stać. Kupiłem nowy samochód i to bez kredytu i nikomu nie zazdroszczę.
    O ile dobrze pamiętam to tą "poradę" mówił prezydent Komorowski zapytany jak poprawić sobie byt: "zmień pracę i wziąć kredyt".
  • #52
    andrzejlisek
    Level 28  
    jarek_lnx wrote:
    Szczególnie na blokowisku gdzie dziesięciopiętrowe bloki, stoją jeden przy drugim, a ludzie wciskają samochód, gdzie im się uda danego dnia. Niestety takich osiedli jest wiele i szybko nie znikną.

    Nieraz widuję kompleksy 2 lub 3 bloków, które (moim zdaniem) stoją zdecydowanie za blisko siebie. Ciekawe, kto to zaprojektował. A w Polsce jakoś nie przyjął "piętrowy parking" poza parkingami przy galeriach handlowych. A taki parking wyglądający jak jeden blok na obszarze kilku bloków mieszkalnych skutecznie rozwiązałby problem. Wystarczy zapewnić tyle miejsc, ile jest lokali mieszkalnych razy dwa i jeszcze kilka pustych miejsc zostaje. Skoro dla ludzi już dawno wymyślono budynki wielopiętrowe zwane blokami i kamienicami, które bardzo dobrze spełniają założenia, to dlaczego dla samochodów to nie bardzo chce się przyjąć, tym bardziej, że niestrzeżony parking (niezależnie od jego formy) nie generuje żadnych kosztów oprócz kosztów zbudowania?
  • #53
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Blokowiska były projektowane często w czasach PRLu, gdy własny samochód był towarem deficytowym. Socjaliści zakładali, że ludzie będą korzystać z komunikacji publicznej - skądinąd rozsądny pomysł. Sporo nowszych blokowisk nie uwzględniło efektu transformacji ustrojowej. Nowe projekty zwykle zapewniają jedno miejsce parkingowe na jedno mieszkanie. Gdyby chcieć rozciągnąć tę zasadę na wszystkich, to trzeba by było wyburzyć 80% zabudowy i zacząć od zera. Do tego patodeveloperzy w dużych miastach zmieniają każde standardowe mieszkanie na trzy mikroapartamenty, a piwnicę na dwa, zwiększając zapotrzebowanie na miejsca parkingowe, bo "słoiki" na komunikację publiczną się nie przestawią. Sama komunikacja też jest problematyczna - miejska jeszcze jakoś działa, ale międzymiastowa to jakiś nieśmieszny żart...

    Jestem realistą i zakładam, że "elektryfikacja transportu osobistego" będzie trwać kilka dekad, przynajmniej w Polsce. Sytuacji nie ratuje podejście typowego dla nas "niedasizmu", co widać i w tym temacie. Ciekawe, przy jakiej cenie paliwa ci, co piszą, że "nie da się", zmienią zdanie? Jak olej napędowy dobije do 12PLN, benzyna do 10PLN, a podtlenek biedy (LPG) do 6-7PLN?
  • #54
    pawelr98
    Level 39  
    Powyżej pewnej ceny, taniej zaczyna wychodzić tankowanie etanolu.
    Samochody benzynowe spokojnie mogą na takim paliwie pracować.
    Etanol skażony oscyluje w okolicach 6zł/L, natomiast spalanie jest wyższe ze względu na niższą kaloryczność paliwa.

    Jak paliwo było po 6zł ale tą dekadę temu, to oleje roślinne były po 4zł/L, a auta na rynku były starsze i diesle mogły na tym jeździć.

    Ceny paliw w nieskończoność uciekać nie będą.
  • #55
    jarek_lnx
    Level 43  
    pawelr98 wrote:
    Samochody benzynowe spokojnie mogą na takim paliwie pracować.
    Masz na myśli te stare prymitywne czy nowoczesne? mieszanka stechiometryczna też będzie inna, czy ECU się dostosuje?
  • #56
    pawelr98
    Level 39  
    Auta w USA się sprzedaje z opcją FlexFuel. Pojedzie i na benzynie i na etanolu.
    ECU się dostosowuje na bieżąco i dowolna proporcja etanolu do benzyny będzie OK.
    Na rynek europejski też takie sprzedają ale popularność nie ta, u nas nie ma stacji E85 to raczej nikt o tym nie słyszy.
    Ale już Francja ma inne uwarunkowania i tam auta takie się sprzedaje jak najbardziej.

    Typowy silnik benzynowy bez takiej funkcji spokojnie zniesie do 15% etanolu w paliwie.
    W USA na stacjach jest sprzedawane E15, czyli benzyna o zawartości etanolu do 15%, u nas E5 czyli 5%.
    10% więc zapasu powinno być.
    Jeździłem w USA, tankowałem E15 do normalnego auta i to jeździło normalnie, z 1000km zrobione i nic ciekawego się nie działo.

    Powyżej pewnej wartości zawartości raczej trzeba już ingerować w to jak ECU pracuje i potencjalnie w resztę układu.
    Dawki paliwa rosną, bo kaloryczność paliwa jest niższa. Są zestawy z komputerem, które modyfikują dawki paliwa.
    Mieszanka stechiometryczna 9.733:1 zamiast 14.7:1
  • #57
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Problem w tym, że żyjemy w Polsce, kraju dziadów rządzonym przez chytrusów. Kilka lat temu pewien człowiek robił paliwo z alg, kopiując ideę wspomniana przeze mnie w temacie o samochodach elektrycznych lata temu (gdy imć Kopeć reklamował swoje kałowe konwersje). Olej napędowy czy benzyna zrobione z glonów są w Polsce nielegalne, bo państwo nie dostaje za nie daniny pod nazwą akcyzy, ów przedsiębiorczy człowiek dostał sowitą karę finansową za okradanie państwa i zakaz używania tego paliwa poza swoim terenem prywatnym. Dura lex, sed lex...

    Podobnie jest z tankowaniem "pryty", bimbru czy oleju pofrytkowego - nie płacisz haraczu, to nie jeździsz. Swego czasu posiadacze diesli tankowali olej opałowy, bo był znacząco tańszy, na co policja odpowiedziała kontrolami koloru paliwa. Wiecie, dlaczego w USA od początku XX wieku była nagonka na konopie indyjskie? Bo z włókien powstawał za dobry papier i za dobre liny, a z oleju alternatywne paliwo dla samochodów. Mogliśmy mieć biopaliwa sto lat temu...

    EDIT:

    Właśnie trafiłem na ciekawy film o ogniwach. Być może przyszłość będzie oparta na ogniwach LiS, i to przez przypadkowe odkrycie. Efektem tego odkrycia było ogniwo oferujące 3 razy większą pojemność względem masy w porównaniu z najlepszymi ogniwami litowymi dostępnymi na rynku i cztery tysiące cykli ładowania bez straty tej pojemności. To świetna wiadomość, bo siarka użyta w katodzie jest dużo bardziej powszechna, niż na przykład kadm używany do tej pory w ogniwach Li-Ion.

  • #58
    LEDówki
    Level 36  
    Ogniwo, ogniwo... Przecie mowa o akumulatorach. Akumulatory tworzą baterie. Skoro jesteśmy na tyle głupi by przekręcać nazwy, to nie dziwne, że nazwać nas można dziadami. Z czasem ta nazwa zostanie przekręcona i będzie pozytywna. A podobno Polacy nie gęsi a swój język mają i nie dadzą pogrześć mowy.
  • #59
    pawelr98
    Level 39  
    Zawsze trzeba brać takie newsy z bardzo dużą rezerwą.

    Co roku mamy kilkanaście takich "newsów" o przełomowej baterii.
    Potem po cichu dopowiada się, że twórcy na podstawie interpolacji z badań laboratoryjnych mocno przeszacowali i w sumie nie nadaje się to do jakiegokolwiek użytku.

    Ale kasa z grantów popłynie, może jakieś akcje, patenty czy całą firmę się sprzeda i zarobi.