Witam!
Niedawno wprowadziłem się do "nowego" mieszkania, z dość starą instalacja elektryczną. Nie jestem wielkim graczem ale czasami lubię sobie pograć już odpalić youtuba. Kiedy zabrałem konsole do "małego pokoju" , chodziła kilkadziesiąt minut po czym się wyłączyła. Nie mogłem jej ponownie uruchomić. Niebieski pasek pojawia się na ułamek sekundy, słychać "BIP" po czym gaśnie. Oddałem konsole do serwisu. Zdziwili się, bo u nich śmiga. Otworzyli, sprawdzili zasilanie (działa), wyczyścili, zmienili pastę pod procesorem(?) i teoretycznie śmiga jak nowa, nawet już nie buczy. Powiedzieli że to może być kabel. Wymieniłem kabel zasilający, konsola się włączyła. I znów ta sama akcja. Po kilkudziesięciu minutach gaśnie i znów nie mogę jej włączyć.
Podłączyłem ja w "salonie" chwilę po nieudanych próbach w pokoju i działa. Już kilkadziesiąt minut i się nie wyłącza. Więc kombinuje sobie, czy napięcie w gniazdkach może mieć coś z tym wspólnego?
Niedawno wprowadziłem się do "nowego" mieszkania, z dość starą instalacja elektryczną. Nie jestem wielkim graczem ale czasami lubię sobie pograć już odpalić youtuba. Kiedy zabrałem konsole do "małego pokoju" , chodziła kilkadziesiąt minut po czym się wyłączyła. Nie mogłem jej ponownie uruchomić. Niebieski pasek pojawia się na ułamek sekundy, słychać "BIP" po czym gaśnie. Oddałem konsole do serwisu. Zdziwili się, bo u nich śmiga. Otworzyli, sprawdzili zasilanie (działa), wyczyścili, zmienili pastę pod procesorem(?) i teoretycznie śmiga jak nowa, nawet już nie buczy. Powiedzieli że to może być kabel. Wymieniłem kabel zasilający, konsola się włączyła. I znów ta sama akcja. Po kilkudziesięciu minutach gaśnie i znów nie mogę jej włączyć.
Podłączyłem ja w "salonie" chwilę po nieudanych próbach w pokoju i działa. Już kilkadziesiąt minut i się nie wyłącza. Więc kombinuje sobie, czy napięcie w gniazdkach może mieć coś z tym wspólnego?
