Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Źródło wody na niepewne czasy - pompa skrzydełkowa (bez zasilania)

AlekZ 12 Jun 2022 11:55 5754 55
  • Prymitywizm, to kierunek w sztuce. Najbardziej znanym w Polsce artystą, tworzącym obrazy według zasad tego kierunku był Nikifor Krynicki vel Epifaniusz Drowniak (1895-1968). Został upamiętniony w filmie "Mój Nikifor", którego zagrała nieodżałowana Krystyna Feldman, znana szerzej jako babka Rozalia z serialu "Świat według Kiepskich".
    Odejdźmy jednak na chwilę od sztuki.

    Czasy są takie, jakie są i różnie może być. Zapewne mało kto z nas będzie malować prymitywnie jak Nikifor, ale być może będziemy zmuszeni, aby żyć niezwykle prymitywnie.



    Warto wiec zadbać, aby na taką ewentualność mieć źródło wody nie wymagające zasilania elektrycznego, nawet jeśli woda z takiego awaryjnego źródła będzie gorszej jakości niż nasza kranówka. Mowa tu więc o wodzie podskórnej, którą można pompować ręcznymi pompami. Mogą to być pompy tłokowe, jak np. popularne abisynki. Ja postawiłem na ręczną pompę skrzydełkową. Można kupić takie pompy nowe za kilkaset złotych, ale użyte w nich materiały nie budzą mojego zaufania. Dlatego wolałem kupić starą "komunistyczną" pompę "Lech". Były one produkowane w kilku różnych wersjach, a ich konstrukcja jest na tyle dobra, że nawet stare, zapyziałe pompy można dość łatwo "reanimować". Ceny takich starych pomp zaczynają się od około 70 zł.

    Film zrealizowany niemalże w oparciu o założenia prymitywizmu: zniekształca czas, przestrzeń, perspektywę. Przedstawia skrajnie subiektywny punkt widzenia, a momentami przywiązanie do szczegółu. Wykorzystuje bardzo prymitywną technikę rejestracji dźwięku i obrazu. Może jednak komuś się przyda...



    Cool? Ranking DIY
    About Author
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    Offline 
    Has specialization in: technika próżniowa
    AlekZ wrote 1864 posts with rating 1937, helped 75 times. Live in city Marki. Been with us since 2003 year.
  • #2
    gulson
    System Administrator
    Masz rację, czasy są niepewne. Wszystko, co zmierza do niezależności i własności trzeba promować. Pod warunkiem, że ruskie czołgi nie wjadą, to dzięki takim konstrukcjom powinniśmy przetrwać nadchodzący kryzys energetyczny i żywnościowy.

    Z ciekawości taka woda podskórna wymaga jakiegoś oczyszczania/uzdatniania?
  • #3
    mgim
    VIP Meritorious for electroda.pl
    gulson wrote:
    ....Z ciekawości taka woda podskórna wymaga jakiegoś oczyszczania/uzdatniania?

    Są rejony, gdzie można pić bez przegotowania, ale i są regiony "ciężkich uzdatnień". Jaki rejon - w każdym z Urzędów Wojewódzkich są komórki geologii - w których można zasięgnąć opinii. (Jestem geologiem (z pierwszych dwóch wykształceń)). OL i województwo - mam chyba pełne dane.
  • #4
    Mobali
    Level 39  
    AlekZ wrote:
    Dlatego wolałem kupić starą "komunistyczną" pompę "Lech". Były one produkowane w kilku różnych wersjach, a ich konstrukcja na tyle dobra, że nawet stare, zapyziałe pompy można dość łatwo "reanimować". Ceny takich starych pomp zaczynają się od około 70 zł.
    A możesz wskazać źródełko? Mam na myśli źródełko takich pomp, oczywiście ;-)
  • #6
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    Sama pompa to tzw. "kaciajka" lata temu na rodzinnej działce "dymałem" po kilka godzin dziennie aby zbiorniki do podlewania dla taty napełnić. O dobre źródło wody nadającej się bezpośrednio do picia w dzisiejszych czasach raczej ciężko. Ojciec takową pompę załatwił z WP, tam służyły do przepompowywania paliw. Podobne są ciągle używane. Choć ja wolałbym użyć https://www.youtube.com/watch?v=BugXmDxC0WM.
  • #7
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    Pompa napędzana wiatrem jest bardzo dobra do nawadniania. Zwłaszcza, gdy w grę wchodzi większy areał.
    Nie będę jednak ukrywał, że moim celem jest obecnie zachęcenie jak największej liczby osób do odnowienia starych awaryjnych ujęć wody lub zrobienia nowych za sprawą obecnej sytuacji politycznej. Mam oczywiście nadzieję, że nie będą leciały bomby z nieba. Muszę jednak brać pod uwagę, że nasi sąsiedzi też żywili taką nadzieję, a jest jak jest. Wiemy z mediów, że były i takie sytuacje, gdy ludzie pili wodę z kałuż. Twierdzę, że jako społeczeństwo jesteśmy zupełnie nieprzygotowani na ewentualność możliwość przerwy w dostawie prądu i wody. Może to być wywołane działaniami wojennymi ale też i brakiem prądu z powodu upałów. Nasi rządzący raczej niewiele się tym przejmują: ledwie kilka procent obiektów obrony cywilnej nadaje się do użytku.
    Jeśli więc sami o siebie nie zadbamy, to nikt o nas nie zadba. Niedawno, jedna moja znajoma, pracownica urzędu skarbowego zadzwoniła do mnie kurtuazyjnie: co słychać, co robisz itd. Traf chciał, że montowałem właśnie pompę. Indagowany po co, podzieliłem się moimi przemyśleniami. Reakcja znajomej była wręcz histeryczna: "nawet nie mów takich rzecz, nie chcę o tym myśleć, na pewno rząd o nas zadba, przecież jestem urzędniczką itd. ". Nie było o czym dyskutować... Dbajmy więc o nas w ramach małych lokalnych społeczności, tych sąsiedzkich.

    Na wsiach i mniejszych miasteczkach bywa lepiej: zazwyczaj są jeszcze nie zlikwidowane studnie cembrowane. Są tam też jeszcze toalety- "sławojki". Tam będzie łatwiej przetrwać ewentualny kryzys.

    Na własny użytek mam obecnie wyremontowane trzy pompy skrzydełkowe w różnych lokalizacjach. Tam, gdzie to jest możliwe, pompy mam w piwnicy.
  • #8
    Citizen75
    Level 13  
    W małych miejscowościach takie rozwiązania mają sens. Jednak w miastach "przybitych" betonem, kostką czy asfaltem trudno o jakiekolwiek źródło wody w miarę zdatnej do użytku. O blokach mieszkalnych liczących setki mieszkańców nie wspomnę, gdzie brak wody jest równoznaczny z brakiem możliwości skorzystania z toalety, itp. Niestety współczesna cywilizacja znacząco nas uzależniła od siebie.
  • #9
    khoam
    Level 41  
    Citizen75 wrote:
    W małych miejscowościach takie rozwiązania mają sens. Jednak w miastach "przybitych" betonem, kostką czy asfaltem trudno o jakiekolwiek źródło wody w miarę zdatnej do użytku.

    Dokładnie. W moim przypadku bardziej czystą wodę to znajdę w Wiśle niż podskórną u siebie na osiedlu. Więcej sensu ma budowa ujęć głębinowych.
  • #10
    gdL
    Level 27  
    Ja mam dwie studnie głębinowe na działce (3000m2). W zeszłym i w tym roku nasadziłem drzew i krzewów użytkowych (ładnie wyglądają i mają jadalne owoce), dociepliłem dom letniskowy - stał się po tym bardzo dobrze zaizolowany termicznie i ze względu na kubaturę łatwo go ogrzać, kupiłem 6 paneli po 300W (póki co zamontowany jeden), całość spięta z Aku AGM 1000Wh i autonomicznym alarmem, mam w głowie projekt turbin wiatrowych i opcję ich zamontowaniu na słupkach ogrodzenia panelowego. W razie W i tak nie pomoże. Ale w kryzysie da to prawie autonomię.

    Niedługo przedstawię Wam ciekawy "duży" projekt dotyczący magazynu energii i przedyskutujemy czy jego wykonanie ma sens.
  • #11
    TechEkspert
    Editor
    Ciekawa konstrukcja pompy nie znałem jej.
    Pamiętam na ulicach miast pompy tłokowe pobierające pewnie wodę z wód powierzchniowych,
    zostały one w późniejszym czasie zlikwidowane i podłączone do wodociągu więc zamiast mechanizmu z dźwignią pojawił się zawór otwierający przepływ wody pod ciśnieniem.

    Kwas fosforowy do usuwania rdzy, nigdy nie miałem do niego dostępu oraz nie wiedziałem, że tak zadziała więc jako odrdzewiacza używałem octu, którego skuteczność była zapewne znacznie niższa.

    Czy taka rura podłączona do pompy prowadzona do ziemi nie jest miejscem gdzie zaleje nam piwnicę przy dużych opadach i gdy poziom wody gruntowej się podniesie?

    Przy okazji zapytam o coś co często wywoływało sporą dyskusję, nie znam odpowiedzi ale skłaniam się ku opcji 1:
    1. na działce kopiemy studnię tam gdzie będzie wygodnie z niej korzystać i gdzie nie trafimy na głazy ciężkie w usunięciu gdyż wody gruntowe rozpływają się płasko pod wpływem grawitacji
    2. wyznaczamy gdzie woda jest a gdzie jej nie ma na danej działce i tam kopiemy studnię, okoliczni "różdżkarze" znajdą żyły wodne
  • #12
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    U mnie rura i tak wchodzi do piwnicy, bo to jeszcze stare ujęcie z lat 80. Gdy poziom wody gruntowej bardzo się podniesie (u mnie raz na 30 lat, bardzo blisko rzeka) zalewa piwnicę, ale nie tą rurą, tylko woda podchodzi od posadzki. W innej lokalizacji (z filmu) stare ujęcie wody jest na parterze, a piwnicy w ogóle nie ma.

    Co do miejsca na studnie, bywa chyba bardzo różnie. Znam sytuację, gdzie studnia cembrowana była wykopana bardzo blisko domu, ale nie korzystano z tej studni, bo dawała żółtą, rdzawą wodę. Była druga studnia cembrowana, dalej za domem i tam woda była dobra.

    Studnie głębinowe dają z reguły dobrą wodę. Ale wymagają zasilania elektrycznego.
    Ujęcie wody podskórnej z pompą ręczną uważam za rozwiązanie awaryjne, na bardzo ciężkie czasy. Takie rozwiązania muszą być możliwie proste i łatwe do naprawy.
  • #13
    Citizen75
    Level 13  
    gulson wrote:
    Pod warunkiem, że ruskie czołgi nie wjadą,
    Nie trzeba wojny. Kolejne dyrektywy UE dbającej o środowisko mogą nas cofnąć do epoki kamienia łupanego maczugą.

    gulson wrote:
    Z ciekawości taka woda podskórna wymaga jakiegoś oczyszczania/uzdatniania?
    Chyba mało jest miejsc z których tzw. woda podskórna nadaje się do użytku. Nawozy rolnicze, środki ochrony roślin, ścieki wylewane wprost do strumyków, rzek, rowów, itd. powodują, że pozornie czysta woda nawet z terenów wiejskich może być szkodliwa nie tylko w przypadku spożycia ale nawet umycia się taką wodą.
  • #14
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    Woda musiałaby być bardzo skażona chemikaliami czy bakteryjnie, aby nie nadawała się choćby do umycia rąk. Ale nawet bardzo zła woda bez żadnych zabiegów uzdatniających nadaje się do spłukiwania toalety. Może to brzmieć śmiesznie, ale wbrew pozorom nie jest to sprawa, którą należy bagatelizować. Na stronach RCB istnieje poradnik pt. "Bądź gotowy".

    https://www.gov.pl/web/rcb/badz-gotowy--poradnik-na-czas-kryzysu-i-wojny

    Tam mówi się o przygotowaniu 14 litrów wody na zapas, jako zapasie mającym nam wystarczyć na tydzień (sic!). Tyle może wystarczy do picia, ale nie ma mowy o najprostszych choćby zabiegach higienicznych, do których zaliczam także spłukanie muszli :lol: Bez spłukiwania muszli toalety błyskawicznie nie będą nadawać się do niczego, pozostaje wtedy awaryjne budowanie wychodków. Niezałatwienie należyte tych banalnych spraw może skutkować epidemią...
    Warto też zaznaczyć, że mało które ze schronów mają własne ujęcie wody. Przepisy w pewnym momencie stanowiły, że taka konieczność istnieje, gdy schron jest zaplanowany dla dużej liczby osób, chyba powyżej 200.

    W mojej okolicy od dawna (przynajmniej 20 lat) nie ma rolnictwa. Nie martwię się więc zbytnio pestycydami. Z uwagi na obecność sieci kanalizacyjnej nie boję się też tego, że w tej wodzie może mogą być bakterie kałowe z nieszczelnych szamb. Woda u mnie jest natomiast na pewno zażelaziona. Gdybym musiał się tej wody napić, w miarę możliwości bym pozwolił się jej odstać, następnie bym ją przegotował lub dał tabletkę chlorującą. Gdybym nawet musiał napić się tej wody surowej byłoby to na pewno lepsze niż picie jej z kałuż, jak miało to miejsce w Mariupolu...
  • #15
    khoam
    Level 41  
    AlekZ wrote:
    Gdybym nawet musiał napić się tej wody surowej byłoby to na pewno lepsze niż picie jej z kałuż

    W zasadzie, to nie byłoby dużej różnicy dla zdrowia. Ponadto "deszczówka" z kałuży może nie zdążyć się tak zanieczyścić, jak woda podskórna.
  • #16
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    khoam wrote:
    AlekZ wrote:
    Gdybym nawet musiał napić się tej wody surowej byłoby to na pewno lepsze niż picie jej z kałuż

    W zasadzie, to nie byłoby dużej różnicy dla zdrowia. Ponadto "deszczówka" z kałuży może nie zdążyć się tak zanieczyścić, jak woda podskórna.


    ...I musi jeszcze wystarczyć kałuż dla wszystkich zainteresowanych :D
  • #17
    Citizen75
    Level 13  
    AlekZ wrote:
    Woda musiałaby być bardzo skażona chemikaliami czy bakteryjnie, aby nie nadawała się choćby do umycia rąk.
    Kilkanaście lat temu woziłem siano ze szwagrem. Wiadomo jak przy sianie, ciepło chce się pić. Wody nikt nie zabrał na łąkę, ale na łące płynął strumyk. Woda wzrokowo czysta jak kryształ i szwagier zaryzykował się jej napić. Woda miała smak szamba i szwagier ponad kilometr biegł wypłukać i umyć usta czystą wodą ze studni. Pozory mylą.

    Pamiętam, że w dzieciństwie można było bez obaw napić się wody ze strumyka lub wgłębienia na podmokłej łące.
  • #18
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    Może do tego strumyka ktoś wylewał zawartość szamba. To bywała jeszcze kilkanaście lat temu dość częsta praktyka. W latach 90. byłem na wakacjach we wsi, gdzie do rowu melioracyjnego "zaradni gospodarze" podciągnęli rury ze swoich szamb. Nie wiem, jak jest teraz.
  • #19
    Jawi_P
    Level 35  
    TechEkspert wrote:
    Kwas fosforowy do usuwania rdzy, nigdy nie miałem do niego dostępu oraz nie wiedziałem, że tak zadziała więc jako odrdzewiacza używałem octu, którego skuteczność była zapewne znacznie niższa.

    Miałeś dostęp, miałeś :)
    Popularny odkamieniacz 5l za około 40pln można kupić pod nazwą Barlon (koncentrat silny dość), pewnie inne też są o podobnym składzie, jest mieszanką kwasu fosforowego i azotowego + jakieś inne bzdety. Ja stosuję go jako uniwersalny odkamieniacz - spryskiwacz 0,5l woda + kilka łyżek stołowych tego odkamieniacza (myślę ze z 30ml). Super do łazienki raz na jakiś czas przemyć armaturę. Ale ostrzegam, mam zlewozmywak z IKEI, badziew z cieniutką jakąś powłoką i pozostawiony na nieco dłużej pozostawia ślady gdy środek za mocny.
    Na rdzę nie próbowałem, ale z ciekawości wypróbuje, po składzie sądząc da radę.
  • #20
    Citizen75
    Level 13  
    AlekZ wrote:
    Może do tego strumyka ktoś wylewał zawartość szamba. To bywała jeszcze kilkanaście lat temu dość częsta praktyka.
    Tak było i nadal jest niestety. Nie wszyscy i nie wszędzie tak robią, ale robią. Nawet jeśli ktoś nie wylewa bezpośrednio szamba to często nie są one szczelne i ich zawartość trafia do środowiska naturalnego.

    Odnośnie odkamieniacza - odrdzewiacza podobno dobrze sprawuje się w tym charakterze Pepsi - Coca Cola.
  • #22
    Chris_W

    Level 38  
    Citizen75 wrote:
    AlekZ wrote:
    Może do tego strumyka ktoś wylewał zawartość szamba. To bywała jeszcze kilkanaście lat temu dość częsta praktyka.
    Tak było i nadal jest niestety. Nie wszyscy i nie wszędzie tak robią, ale robią. Nawet jeśli ktoś nie wylewa bezpośrednio szamba to często nie są one szczelne i ich zawartość trafia do środowiska naturalnego.

    Odnośnie odkamieniacza - odrdzewiacza podobno dobrze sprawuje się w tym charakterze Pepsi - Coca Cola.

    Nawet nie chodzi o szamba - tylko oczyszczalnie - z takich przydomowych oczyszczalni można wodę wypuszczać w grunt, często do rowów, do rzek - bo teoretycznie woda na wyjściu ma klasę "typowej rzeki" (ale chyba tylko w laboratorium, bo nie w realu ;) ) - starsze rodzaje oczyszczalni to zwyczajny rozsącz wody z szamba w glebie (preferowany piach) gdzie teoretycznie następuje "oczyszczanie", a że deszcze zmywają to do wód podskórnych (bo przecież to jest w piachu) to już inna sprawa.
    Ze studni głębinowej da się nabierać wody - wystarczy "chochla" w formie stalowej rury z denkiem uczepionej na lince czy sznurku - metr rury fi80 ma kilka litrów wody - a wyciągnąć na sznurku kilka razy dziennie z 30m to chyba nie jest skomplikowane :D
  • #23
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    Jeszcze przed moją przeprowadzką na obecną miejscówkę, w blokowisku w którym mieszkałem były dwie tradycyjne studnie, celowo je pozostawiono aby okoliczni mieszkańcy mieli dostęp do wody w razie W. Nie wiem czy jeszcze są, ale pamiętam jak kilka razy po większych awariach wodociągów ustawiały się do nich kolejki z wiadrami :D. Jak wprowadzałem się do obecnego lokum to przydzielono mi z przeznaczeniem na magazyn opału budynek hydroforni która zasilała byłą jednostkę wojskową. Tuż przy niej była głęboka na około 20m studnia. Oczywiście sama hydrofornia została ograbiona z silników napędzających pompy ale miasto wykorzystało armaturę i podłączyło do miejskiej sieci wodociągów. Po paru latach miasto sprzedało działkę wraz ze studnią i hydrofornią pod zabudowę jednorodzinną, nabywcą okazał się mój dobry znajomy (a obecnie sąsiad). O ile sam budynek był przeznaczony do wyburzenia to studnię radziłem mu zostawić na wszelki wypadek. W czasie budowy domu wykorzystywał ją do celów budowlanych, zrobił badania tej wody i okazała się niezdatna do spożycia. Zastała zasypana. Kilka miesięcy po tym jak już wprowadził się do domu i firma od zieleni urządziła mu duży ogród (dużo drzew, krzewów oraz ogromny trawnik) trzeba było to podlewać aby "się przyjęło". Po miesiącu złapał się za głowę jak zobaczył rachunek za wodę (podlewał całość dwa razy dziennie). Pluł sobie w brodę że tej studni nie zostawił, mógł przecież wykorzystać do podlewania.
  • #24
    Citizen75
    Level 13  
    ArturAVS wrote:
    O ile sam budynek był przeznaczony do wyburzenia to studnię radziłem mu zostawić na wszelki wypadek. W czasie budowy domu wykorzystywał ją do celów budowlanych, zrobił badania tej wody i okazała się niezdatna do spożycia. Zastała zasypana.
    Wiele osób pozbawiło się w ten sposób dostępu nie tylko do wody w razie awarii, itp., ale i awaryjnego ogrzewania w postaci pieców i kuchni kaflowych, z których można by korzystać w sytuacjach awaryjnych. O małych gospodarstwach rolnych, które leżą odłogiem też warto wspomnieć. Może one nie przynosiły zysków, ale zapewniały pewną niezależność żywnościową. Dziś kiedy nawet na wsi marchewkę kupuje się w sklepie zamiast ją uprawiać, gdy zabraknie prądu to nie zrobimy zakupów bo kasa fiskalna nie działa. Jak działa na zasilaniu awaryjnym to krótki czas. O poważniejszych kryzysach nie wspomnę.

    Po prostu jesteśmy uzależnieni od współczesnej cywilizacji i uzależnienie to jest coraz większe.
  • #25
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    Citizen75 wrote:
    ale i awaryjnego ogrzewania w postaci pieców i kuchni kaflowych, z których można by korzystać w sytuacjach awaryjnych.

    Widzisz, ja akurat takim piecem kaflowym się ogrzewam. Roboty co prawda jest trochę przy przygotowaniu opału ale to w porównaniu do wody jest znacznie mniejszym problemem. Nie chcę wyjść na "czarnowidza" czy mitomana, ale wszystkie działania rządu/samorządu są ukierunkowane na uzależnienie od "systemowych" układów zaopatrywania w wodę i energię. W razie W 99% społeczeństwa "leży i kwiczy" niestety. A UE znacząco w tym pomaga.
  • #26
    Citizen75
    Level 13  
    ArturAVS wrote:
    Nie chcę wyjść na "czarnowidza" czy mitomana, ale wszystkie działania rządu/samorządu są ukierunkowane na uzależnienie od "systemowych" układów zaopatrywania w wodę i energię. W razie W 99% społeczeństwa "leży i kwiczy" niestety.
    Ja też uważam, że wszystko ku temu zmierza, żeby ludzi maksymalnie uzależnić od państwowych źródeł energii, żywności, wirtualnej gotówki, itp. Jak już będzie społeczeństwo uzależnione to będzie posłuszne, bo jak nie to odłączy się od "systemu" jednostki oporne i nieposłuszne.
  • #27
    khoam
    Level 41  
    Jestem ciekawy jakbyście się więc "uniezależnili" od Internetu, gdyby też został odcięty, skoro tak narzekacie na uzależnienie od "systemowych" układów. W sumie to nie mielibyście już gdzie narzekać :)
  • #28
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    @khoam czy internet jest potrzebny do życia? Nie, to tylko wymysł. Śmieszą mnie teksty "gwiazd sieci" które poza internetem świata nie widzą, w realnych warunkach internet jako taki ani Cię nie nakarmi, ani napoi, ani ubierze a nawet chaty nie ogrzeje. Normalnemu człowiekowi brak internetu nie zagrozi w życiu, ewentualnie będzie swego rodzaju niedogodnością.
  • #29
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    ArturAVS wrote:
    [...] Normalnemu człowiekowi brak internetu nie zagrozi w życiu, ewentualnie będzie swego rodzaju niedogodnością.


    Otóż to. Internet nie jest niezbędny do życia. Woda, żywność i ciepło już tak.
  • #30
    khoam
    Level 41  
    AlekZ wrote:
    Otóż to. Internet nie jest niezbędny do życia.

    Otóż nie. Okazuje się, że Internet dla mieszkańców (w miarę) cywilizowanych krajów jest równie ważny, jak woda czy energia - nie jest traktowany jako luksus czy zbędny dodatek do życia. Statystycznie rzecz biorąc, ale zdaję sobie sprawę, ze starsze pokolenia mogą się obyć bez Internetu i pamiętają czasy, kiedy go nie było ;)