Witam, wiem że to głupota z mojej strony tym bardziej że chwilę to trwało i teraz jestem przerażony bo na jutro potrzebuję samochodu. Mianowicie poprosiłem szwagra żeby udostępnił mi swój akumulator bym odpalił swoje auto a że jestem totalnym laikiem w takich sprawach to podłączyłem czarny pod plus u siebie a mój szwagier z rozpędu podłączył go u siebie pod minus (tak jak się przyjęło).. po chwili zauważyłem wyciek z akumulatora i trochę dymu (spalił się kabel)... Teraz przy przekręceniu kluczyka nie widzę nic... Czekam właśnie na prostownik żeby sprawdzić czy jeszcze akumulator się nadaje... Powiedzcie mi proszę, że nic większego się nie stanie przez ten jakże idiotyczny incydent bo się zastrzelę 😩
To było tydzień temu więc...