Zestaw, o którym mowa - zakupiony na Aliexpres tym razem jest kompletny - prócz elementów elektronicznych płytki posiada również dość schludną, a jednocześnie ładną obudowę z ciemnej plexi - z tym, że przednia ścianka jest przydymiona (więc część światła zatrzymuje, ale jednocześnie nie pozwala "zajrzeć do środka", gdy urządzenie nie pracuje - nie świeci żadna dioda), a cała reszta nieprzepuszczająca światła - czarna.
W obudowie znajdują się wycięte (obudowa wycinana laserowo, więc precyzyjnie i schludnie; nie ma konieczności usuwania ostrych krawędzi) "pióra i wpusty" usztywniające całość, otwory na elementy regulacyjne, wejście zasilania, itp. Całość skręcona na czterech rogach śrubkami M3 (czernione wpuszczane) tak, że praktycznie są niewidoczne już z niezbyt dużej odległości:
Można postawić, można położyć np. przy komputerze na biurku, a korzystając z zamieszczonych przewodów zarówno zasilić, jak i podać sygnał muzyczny z komputera czy innego źródła muzyki (zasilić można równie dobrze z ładowarki do telefonu).
Jak widać powyżej - urządzonko wielkie nie jest, ale jednocześnie na tyle duże, by z daleka już było widoczne i... zadawało szyku koleżankom i kolegom.
Co znajdziemy w zestawie?
Jak na zdjęciach poniżej.
Komplet części dobrze oznaczona płytkę PCB, elementy obudowy (ochronny papier należy zdjęć przed samym montażem płytki we wnętrzu obudowy, by niepotrzebnie nie pozostawić śladów czy nie porysować powierzchni) oraz przewody - zasilający i sygnałowy.
Znajdziemy tam również tulejki ustalające położenie płytki z elementami na odpowiedniej wysokości we wnętrzu obudowy i wspomniane wcześniej śrubki.
Ciekawostką jest układ scalony (procesor?) - oznaczenie, nic niemówiące, znajduje się od wewnątrz, a poza nim - żadnego nawet śladu potwierdzającego podejrzenie, iż faktycznie jest to procesor z wgranym programem dedykowanym do tego konkretnego urządzenia. Tak więc - przy ew. jego uszkodzeniu... mogiła.
Płytka już polutowana (wykorzystałem chwilę, gdy jeszcze coś widziałem, a lewa ręka (po podparciu o biurko) na coś się przydała - może nie idealnie to wyszło (chociaż się starałem), za co przepraszam, ale samo oznaczenie na płytce (opisy) ułatwiły zadanie do tego stopnia, że niepotrzebny był żaden schemat.
Nie trzeba więc się bać, że sobie nie poradzi nawet ktoś, kto dopiero zaczyna zabawę w elektronikę. Mało tego - ponieważ płytka posiada soldermaskę od strony lutowania zrobioną w taki sposób, że nawet lutowanie nie sprawi problemu naprawdę początkującym w tej dziedzinie - przy okazji jest za to możliwość, by się w lutowaniu podszkolić.
Jak widać na zdjęciu powyżej - układzik ma również mikrofon - tak więc można (po złożeniu i podłączeniu zasilania) postawić go w dowolnym miejscu - mikrofon elektretowy świetnie "zbiera" wszelkie dźwięki z otoczenia i układ będzie działać nawet bez podania sygnału kablem.
A jak działa?
W sumie - tak sobie - oczywiście to opinia kogoś kto z układami świetlnych efektów sterowanych dźwiękiem zajmował się od wielu lat i wie, co w tym temacie można zrobić, by sam efekt był naprawdę dobry. Akurat w tym efekcie wszystko "zapisane" jest programowo, a możliwości jego zmian ograniczają się jedynie do (praktycznie biorąc) wyboru czułości... JEDNAK NIE JEST TRAGICZNIE; efekcik jest z gatunku zabawek, a więc nie można wymagać od niego za dużo. Ważne, że działa "od kopa"
(pod warunkiem niepopełnienia błędów i poprawnym zlutowaniu), fajnie wygląda, zabiera niewiele miejsca, a przy tym pozwala na rozwijanie umiejętności montażu elementów przewlekanych.
Mam świadomość, że nie najlepsze przykłady, ale akurat takie miałem "pod ręką".
Czy warto? Musicie sami ocenić. Moim zdaniem tak. Świetnie nadaje się dla "Młodego Zdolnego, który dopiero zaczyna "rozglądać się" w elektronice i potrzebuje zachęty.
Wymagane narzędzia to:
Lutownica, cążki do cięcia wyprowadzeń, cyna (najlepiej ołowiowa średnicy nie większej niż 1mm - optymalnie 0.7mm) ewentualnie pęseta.
No i może nie narzędzie, ale równie ważna rzecz to "sprytne ręce" - to wszystko.
Pozdrawiam.
W obudowie znajdują się wycięte (obudowa wycinana laserowo, więc precyzyjnie i schludnie; nie ma konieczności usuwania ostrych krawędzi) "pióra i wpusty" usztywniające całość, otwory na elementy regulacyjne, wejście zasilania, itp. Całość skręcona na czterech rogach śrubkami M3 (czernione wpuszczane) tak, że praktycznie są niewidoczne już z niezbyt dużej odległości:
Można postawić, można położyć np. przy komputerze na biurku, a korzystając z zamieszczonych przewodów zarówno zasilić, jak i podać sygnał muzyczny z komputera czy innego źródła muzyki (zasilić można równie dobrze z ładowarki do telefonu).
Jak widać powyżej - urządzonko wielkie nie jest, ale jednocześnie na tyle duże, by z daleka już było widoczne i... zadawało szyku koleżankom i kolegom.
Co znajdziemy w zestawie?
Jak na zdjęciach poniżej.
Komplet części dobrze oznaczona płytkę PCB, elementy obudowy (ochronny papier należy zdjęć przed samym montażem płytki we wnętrzu obudowy, by niepotrzebnie nie pozostawić śladów czy nie porysować powierzchni) oraz przewody - zasilający i sygnałowy.
Znajdziemy tam również tulejki ustalające położenie płytki z elementami na odpowiedniej wysokości we wnętrzu obudowy i wspomniane wcześniej śrubki.
Ciekawostką jest układ scalony (procesor?) - oznaczenie, nic niemówiące, znajduje się od wewnątrz, a poza nim - żadnego nawet śladu potwierdzającego podejrzenie, iż faktycznie jest to procesor z wgranym programem dedykowanym do tego konkretnego urządzenia. Tak więc - przy ew. jego uszkodzeniu... mogiła.
Płytka już polutowana (wykorzystałem chwilę, gdy jeszcze coś widziałem, a lewa ręka (po podparciu o biurko) na coś się przydała - może nie idealnie to wyszło (chociaż się starałem), za co przepraszam, ale samo oznaczenie na płytce (opisy) ułatwiły zadanie do tego stopnia, że niepotrzebny był żaden schemat.
Nie trzeba więc się bać, że sobie nie poradzi nawet ktoś, kto dopiero zaczyna zabawę w elektronikę. Mało tego - ponieważ płytka posiada soldermaskę od strony lutowania zrobioną w taki sposób, że nawet lutowanie nie sprawi problemu naprawdę początkującym w tej dziedzinie - przy okazji jest za to możliwość, by się w lutowaniu podszkolić.
Jak widać na zdjęciu powyżej - układzik ma również mikrofon - tak więc można (po złożeniu i podłączeniu zasilania) postawić go w dowolnym miejscu - mikrofon elektretowy świetnie "zbiera" wszelkie dźwięki z otoczenia i układ będzie działać nawet bez podania sygnału kablem.
A jak działa?
W sumie - tak sobie - oczywiście to opinia kogoś kto z układami świetlnych efektów sterowanych dźwiękiem zajmował się od wielu lat i wie, co w tym temacie można zrobić, by sam efekt był naprawdę dobry. Akurat w tym efekcie wszystko "zapisane" jest programowo, a możliwości jego zmian ograniczają się jedynie do (praktycznie biorąc) wyboru czułości... JEDNAK NIE JEST TRAGICZNIE; efekcik jest z gatunku zabawek, a więc nie można wymagać od niego za dużo. Ważne, że działa "od kopa"
(pod warunkiem niepopełnienia błędów i poprawnym zlutowaniu), fajnie wygląda, zabiera niewiele miejsca, a przy tym pozwala na rozwijanie umiejętności montażu elementów przewlekanych.
Mam świadomość, że nie najlepsze przykłady, ale akurat takie miałem "pod ręką".
Czy warto? Musicie sami ocenić. Moim zdaniem tak. Świetnie nadaje się dla "Młodego Zdolnego, który dopiero zaczyna "rozglądać się" w elektronice i potrzebuje zachęty.
Wymagane narzędzia to:
Lutownica, cążki do cięcia wyprowadzeń, cyna (najlepiej ołowiowa średnicy nie większej niż 1mm - optymalnie 0.7mm) ewentualnie pęseta.
No i może nie narzędzie, ale równie ważna rzecz to "sprytne ręce" - to wszystko.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY