Witam serdecznie. Transit 2.0 tddi z 2001 roku. Przed awarią auto paliło na tak zwany widok kluczyka nawet po półrocznym postoju, chodził wręcz idealnie - bardzo szybki, mało palił, nie kopcił aż dziwne ( bo gdzie nie zajrzeć to tragedia)
I nagle kaput nie odpala. Okazało się że nie wychodzi sygnał ze sterownika na zawór dawki paliwa.
Z racji iż sterownik był już regenerowany więc zakupiłem sterownik po regeneracji. Wszystko poskładane do kupy i dalej nic. Znowu grzebanie, ponownie sprawdziłem wyjście ze sterownika i sygnału dalej brak.
Z powodu dużych kłopotów finansowych auto robiłem samodzielnie, blachy zrobione, jak zacząłem grzebać przy silniku, (oczywiście dopiero po awarij) zdziwiłem się jak to wogóle jeździło - mnóstwo pododcinanych kabli, obejść ( brak przepływki, egr zaślepiony), czego się nie dotknąłem to się rozsypowało.
I nagle kaput nie odpala. Okazało się że nie wychodzi sygnał ze sterownika na zawór dawki paliwa.
Z racji iż sterownik był już regenerowany więc zakupiłem sterownik po regeneracji. Wszystko poskładane do kupy i dalej nic. Znowu grzebanie, ponownie sprawdziłem wyjście ze sterownika i sygnału dalej brak.
Z powodu dużych kłopotów finansowych auto robiłem samodzielnie, blachy zrobione, jak zacząłem grzebać przy silniku, (oczywiście dopiero po awarij) zdziwiłem się jak to wogóle jeździło - mnóstwo pododcinanych kabli, obejść ( brak przepływki, egr zaślepiony), czego się nie dotknąłem to się rozsypowało.