Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Czy akumulator złożony z 5 pakietów 10s1p jest bezpieczniejszy do pakietu10s5p?

hryja 28 Jul 2022 18:21 306 16
Altium Designer Computer Controls
  • #1
    hryja
    Level 9  
    Witam
    Według mnie tytuł jest prawdziwy, owszem akumulator złożony z 5 pakietów 10s1p, będzie droższy (bo 5 BMS a nie tylko 1), ale takie rozwiązanie zapewnia kontrolę 100% ogniw.
    W pakiecie 10s5p, zastosowany BMS 10s, nie ma właściwie kontroli nad żadnym pojedynczym ogniwem, a jedynie nad ich 5 elementowymi złożeniami 5p. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, że 1 ogniwo z 50 ulega uszkodzeniu i jego napięcie znacznie spada. Czy BMS wykryje taką wadę, która grozi uszkodzeniem lub zniszczeniem całego pakietu?
    Nie, bo BMS analizuje napięcie na 5 ogniwach połączonych równolegle i wskutek jego spadku, przy kolejnym ładowaniu, prawdopodobnie pozostałe 4 dobre ogniwa, ulegną przeładowaniu.
    Pewnym rodzajem zabezpieczenia się przed takimi zdarzeniami, jest stosowanie obniżonego o np. 20%, końcowego napięcia ładowania. Coraz częściej czyta się, że ogniwa litowe będą długo i bezawaryjnie pracować w zakresie napięciowym 20%-80%. Według mnie wynika to właśnie z niedoskonałości systemu nadzoru elektronicznego.
    Poruszam ten temat, bo zamierzłem zbudować do swoich wózków inwalidzkich, pakiety 10s5p, ale po przemyśleniu postanowiłem, że akumulator będzie się składał z 5 pakietów 10s1p, połączonych ze sobą poprzez diody Schottky 10A 60V, zapewniających brak prądów wyrównawczych.
    Ciekawostka, w zeszłym roku zbudowałem pakiet kontrolny 37V 50Ah (10s5p), podłączyłem do niego BMS 10s 30A i naładowałem do 4,2V. Pozostale ogniwa również naładowałem do 4,2V. Po roku okazało się, że pojedyncze ogniwa miały napięcie 4,11-4,14V a pakiet miał 3,46V.
    Czy teraz wiecie, dlaczego stary samochód bez elektroniki uruchamiał się w zimie bez większych problemów, a nowoczesny w lecie po dłuższym postoju na parkingu, wymaga pożyczania prądu. Kiedyś należało unikać pozostawionych włączonych świateł i radia, a obecnie wszystko wyłączymy, a i tak może okazać się, że nie wejdziemy do auta z systemem bezkluczykowym.
    Zapraszam do podzielenia się uwagami, bo taniej coś zmieniać na etapie planowania niż wykonywania.
    Pozdrawiam
  • Altium Designer Computer Controls
  • Helpful post
    #2
    DiZMar
    Level 43  
    hryja wrote:
    Według mnie tytuł jest prawdziwy,

    Tytuł jest zakończony znakiem zapytania i jego treść jest pytaniem. Pytanie nie może być prawdziwe bądź nieprawdziwe. Twoje powyżej zacytowane stwierdzenie nie określa odpowiedzi na pytanie.
  • Helpful post
    #3
    LEDówki
    Level 38  
    Czytam i się dziwię, że jeszcze rozumiesz, co piszesz.
    Akumulatory składa się w baterie. Baterie są szeregowe lub równoległe. Chińczyk znaczy takie baterie S (seraial) lub P (parallel).
    Z podstaw elektrotechniki dowiadujemy się, że bateria równoległa ma napięcie takie jak pojedyncze ogniwo (akumulator) niezależnie od tego ile akumulatorów (ogniw wtórnych) lub ogniw pierwotnych jest połączonych równolegle.
    Opór wewnętrzny takiej baterii jest proporcjonalnie mniejszy niż jednego ogniwa (sumuje się przewodność ogniw).
    Pojemność elektryczna baterii równoległej jest sumą pojemności ogniw połączonych równolegle.

    Teraz zabezpieczenie - akumulatory litowo jonowe są zabezpieczane przed napięciem zbyt wysokim i zbyt niskim. W tym wypadku problemu nie ma - ogniwa baterii mają jednakowe napięcie i może je chronić jeden układ.
    Trochę gorzej jest z temperaturą ogniw. Można mierzyć temperaturę każdego z nich osobno, można mierzyć temperaturę całej baterii.
    Przy połączeniu szeregowym baterii równoległych znowu pilnujesz napięcie poszczególnych baterii połączonych szeregowo i to wystarczy.
    Opisałem Ci to stosując połączenie ogniw w baterie równoległe, szeregowe i połączenie mieszane. To są podstawy elektrotechniki i tam nie ma głupot w stylu "pakiety", bo to nic nie znaczy z punktu widzenia prądu, że bateria jest zgrzana i zamknięta nie w skrzynce tylko w koszulce termokurczliwej. Takie baterie były nazywane pakietami i teraz ignoranci nazywają tak każdą baterię z wyjątkiem baterii w telefonie czy laptopie i baterii do zegarka (ogniwo alkaliczne, ogniwo pierwotne). Pojawiają się bzdury w rodzaju "bateria ładowalna" - czyli potocznie ogniwo jednorazowe, które można naładować, czyli jednak akumulator?

    Baterie szeregowe możesz łączyć równolegle. Nie będzie dużo bezpieczniej, będzie dużo drożej.
  • Altium Designer Computer Controls
  • Helpful post
    #4
    jarek_lnx
    Level 43  
    W połączeniu równoległym wszystkie akumulatory maja takie samo napięcie, więc nie ma ryzyka że coś nie będzie, przeładowane albo niedoładowane. Problem w połączeniu równoległym jest gdzie indziej, jeśli kiedy jeden z akumulatorów w wyniku zużycia będzie miał duże samorozładowanie rozładuje pozostałe cztery doprowadzając do ich uszkodzenia i "BMS" nie może temu zapobiec. Problem ten znany jest z wyeksploatowanych akumulatorów w samochodach elektrycznych, warto wyciąć ten jeden żeby ograniczyć dalsze uszkodzenia.

    hryja wrote:
    Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, że 1 ogniwo z 50 ulega uszkodzeniu i jego napięcie znacznie spada
    Trudno sobie wyobrazić, bo to sytuacja niemożliwa, spadnie napięcie na wszystkich pięciu i pięć do wymiany. Ale pamiętajmy że akumulator w którym zaczynają "wypadać" pojedyncze ogniwa, jest na tyle zużyty, że nie można nazwać tego stratą czerech dobrych ogniw.

    hryja wrote:
    Czy teraz wiecie, dlaczego stary samochód bez elektroniki uruchamiał się w zimie bez większych problemów, a nowoczesny w lecie po dłuższym postoju na parkingu, wymaga pożyczania prądu.
    Kiedyś inżynierowie w każdej dziedzinie robili najlepiej jak się da, zakładali że pobór prądu w czasie postoju powinien być jak najmniejszy żeby nie rozładowywać akumulatora, teraz maja to w dupie, bo samochód nie jest po to żeby stać, a skoro energii nie trzeba już oszczędzać, to różne urządzenia na postoju pracują i rozładowują akumulator.
  • #5
    hryja
    Level 9  
    Witam
    Jak powinien prawidłowo przebiegać proces ładowania przy użyciu ładowarki z wewnętrznym balanserem?
    Czy balanser swoją pracę zaczyna dopiero po zakończeniu ładowania, poprzez obniżanie napięć do najniższego w szeregu. Dlatego piszą, że napięcie naładowania całego akumulatora należy sprawdzać po kilku godzinach od zakończenia procesu ładowania. Czy po zakończonym ładowaniu, należy uruchomić rozładowywanie i dopiero wtedy zadziała balanser ładowarki? Trochę dużo tych pytań.
    Bardzo ciekawe rozwiązania wyczytałem na forum rowerowym, gdzie użytkownik w domowym akumulatorze energii dla potrzeb fotowoltaiki, nie zastosował żadnego nadzoru elektronicznego, poza wyprowadzeniami balanera dla każdego szeregu i pomiaru napięcia całości. Raz w tygodniu dokonuje kontrolnego doładowania poszczególnych szeregów przy użyciu profesjonalnej ładowarki.
    Bardzo proszę kolegów o odpowiedzi na moje pytania.
    Pozdrawiam
  • Helpful post
    #6
    jarek_lnx
    Level 43  
    hryja wrote:
    Czy balanser swoją pracę zaczyna dopiero po zakończeniu ładowania, poprzez obniżanie napięć do najniższego w szeregu.
    Balancery maja różne konstrukcje, więc nie należy generalizować. Ale popularny jest układ który po przekroczeniu 4,2V załącza dodatkowe niewielkie obciążenie i po nieznacznym obniżeniu wyłącza.

    hryja wrote:
    Bardzo ciekawe rozwiązania wyczytałem na forum rowerowym, gdzie użytkownik w domowym akumulatorze energii dla potrzeb fotowoltaiki, nie zastosował żadnego nadzoru elektronicznego, poza wyprowadzeniami balanera dla każdego szeregu i pomiaru napięcia całości. Raz w tygodniu dokonuje kontrolnego doładowania poszczególnych szeregów przy użyciu profesjonalnej ładowarki.
    Poszedł na skróty, ale na tym można się przejechać. Po prostu mniej sprzętu mniej automatyki, więcej ręcznej roboty, w kraju o niskiej kulturze technicznej, jak PL zastąpienie automatyki, ręczna robotą, nadal wielu wydaje sie atrakcyjne.
    Problem z taką konstrukcją pojawia się jak masz taki zapier... w robocie że w domu nie masz siły na zabawy, zapomnisz, albo wyjedziesz na urlop, albo zachorujesz, urządzenia wymagające skomplikowanej, ręcznej obsługi, pokażą, co to złośliwość rzeczy martwych.

    Dodano po 5 [minuty]:

    hryja wrote:
    Coraz częściej czyta się, że ogniwa litowe będą długo i bezawaryjnie pracować w zakresie napięciowym 20%-80%. Według mnie wynika to właśnie z niedoskonałości systemu nadzoru elektronicznego.
    Nie, to wynika z faktu że przy skrajnych napiciach procesy degradacji zachodzą dużo szybciej. Rezygnujesz z kilku procent pojemności zyskujesz 2x więcej cykli. Rezygnując z 20% z obu stron uzyskujesz dziesiątki razy większą trwałość.
  • #7
    hryja
    Level 9  
    Szkoda, że LEDówki miesza pojęcia. Akumulator to nie jest określenie części składowej baterii, ale określenie źródła prądu, które można rozładowywać i ładować ponownie. Składa się on z ogniw łączonych szeregowo, równolegle i mieszanie. Bateria natomiast jest jednorazowym źródłem prądu, w którym w wyniku procesów fizyko-chemicznych zachodzących podczas rozładowywania, następuje bezpowrotna zmiana elektrolitu np. w ciało stałe (cynk).
    Złożenie akumulatorów w baterie, bardziej jest aktualne w hydraulice siłowej, gdzi np we wtryskarkach stosuje się zespół akumulatorów hydraulicznych, prze niektórych omyłkowo określanych mianem baterr akumulatorów.
    Zapłon ogniw litowych, nie występuje z powodu ich rozładowania, ale z powodu wysokiej temperatury towarzyszącej równi wysokim prądą wyrównawczym.
    Pozdrawiam

    Dodano po 8 [minuty]:

    No dobrze, to jak jest z tym balansowaniem? Występuje ono przy ładowaniu z użyciem balansera ładowarki, czy tylko w procesie rozładowywania z użyciem balansera ładowarki. Czy dla rodzaju balansera wystarczy, że jest to ładowarka iChrger 3010b?

    Dodano po 30 [minuty]:

    LEDówki wrote:

    Akumulatory składa się w baterie. Baterie są szeregowe lub równoległe.
    Baterie szeregowe możesz łączyć równolegle. Nie będzie dużo bezpieczniej, będzie dużo drożej.

    Do pierwszego Twojego stwierdzenia już się ustosunkowałem, dodam tylko, że pomieszanie nazewnictwa akumulatora i baterii, należy dążyć do jednoznaczności, gdzie od dawien dawna, akumulator składał się z 6 ogniw (12V) lub 12 ogniw (24V). OGNIW a nie baterii. Wiem że były też inny akumulatory, ale one również składały się z ogniw.
    Twoje mieszanie nazewnictwa, jest bardzo podobne do nazywania męskiego złącza XT60 gniazdkiem, a żeńskiego wtyczką, pomimo ich odwrotnego znaczenia elektrycznego. Może więc nazewnictwo : male end female nie jest takie poronione.
    Drugie stwierdzenie o łączeniu baterii jest oczywiście słuszne, ale dalej nie będzie to akumulator tylko zestaw baterii.

    Dodano po 9 [minuty]:

    Koszt 5 BMS 37V 30A jest pomijalny, przypomnę, że budowany akumulator będzie 37V 50Ah!!

    Dodano po 10 [minuty]:

    Planowałem, że wszystkie szeregi (czy można tak nazywać połączenie szeregowe ogniw?), będą podłączone do BMS tylko po włożeniu akumulatora do wózka, ale nie wiem jak ograniczyć iskrzenie? Czy wystarczy zakupić jakiś solidny włącznik np. od instalacji fotowoltaicznej?
  • #8
    hryja
    Level 9  
    Wiem, że napięcie w połączeniu równoległym, jest takie same na wszystkich ogniwach, ale to dotyczy stanu ustalonego, a ja właśnie się zastanawiam, czy przy gwałtownym spadku napięcia na jednym elemencie, nie wystąpi przegrzanie pozostałych, wywołane przepływem prądów wyrównawczych, i na to moje pytanie, oczekiwałbym odpowiedzi od fachowca. Dlaczego kładziony jest nacisk, na stosowanie w połączeniu równoległym ogniw o zbliżonych parametrach, a najlepiej z tej samej partii produkcyjnej, oraz na wyrównanie napięć przed dokonaniem samego fizycznego połączenia. W połączeniu szeregowym, nie ma takiego problemu, bo tam przez wszystkie ogniwa, przepływa ten sam prąd i awaria jednego powoduje, ratujące pozostałe ogniwa przed uszkodzeniem, przerwanie całego łańcucha, np lampki choinkowe, gdzie przepalenie jednej, wyłącza pozostałe, zabezpieczając je przed przepaleniem, będącym wynikiem podwyższonego na każdym elemencie napięcia. Mając na uwadze, że jestem sparaliżowany i nie poradzę sobie samodzielnie w przypadku pożaru baterii litowej, nawet jeżeli prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest minimalne, zadałem to pytanie, licząc, że ci z kolegów, którzy posiadają odpowiednią wiedzę, odpowiedzą na nie, pozwalając mi na wybranie opcji najbezpieczniejszej.
    Pytanie zawarte w tytul, jest wynikiem rozmowy z elektronikiem wojskowym i jego stwierdzeniem, że gdyby akumulatory miały w sobie tylko ogniwa łączone szeregowo, to nie byłoby żadnych pożarów. Takie akumulatory możnaby łączyć ze sobą równolegle, zabezpieczając diodą każde z nich, przed przepływem prądu wstecznego, który jest główną przyczną pożarów akumulatorów litowych. Samo nawet całkowite rozładowanie ogniwa, nie jest niebezpiczne, problemem jest czas w którym ono następuje. To analogicznie jak z samochodem jadącym 100 km/godz, jeżeli wychamuje powoli do 0 km/godz, to nic się z pasażerami nie stanie, ale jeżeli to chamowanie, zostanie wymuszone przez drzewo albo inny samochód, to mamy sytuację jak z testów zderzeniowych.
    To nie prędkość zabija, ale bardzo krótki czas jej wytracania.
    Nadal proszę kolegów o pomoc w rozwiązywaniu mojego dylematu
  • Helpful post
    #9
    jarek_lnx
    Level 43  
    hryja wrote:
    ..czy przy gwałtownym spadku napięcia na jednym elemencie, nie wystąpi przegrzanie pozostałych, wywołane przepływem prądów wyrównawczych
    Akumulatory LiIon mają sprawność kulombowską >99%. Czyli tyle samo wpływa co wypływa. Jeśli zakładasz powstanie nierównowagi między akumulatorami, powiedzmy że jeden nagle z SOC 90% zmieni na SOC 10% to istotnie popłyną duże prądy wyrównawcze. Ale najpierw ładunek który "zniknął" musi się podziać, więc gdzie? Jak szybko rozładować jeden nie zmieniając stanu pozostałych? Nie da się. Możemy rozpatrywać sytuacje że energia akumulatora nagle zamienia się na ciepło wewnątrz akumulatora, w wyniku zwarcia w nim samym, tylko czy większym problemem jest to że akumulator "0" się zapalił sam z siebie, czy to że akumulatory obok zostały obciążone prądem wynikającym z tego zdarzenia? Czy zapalą się od ognia i temperatury czy od obciążenia zwarciem, czy od obu tych zjawisk, to chyba nie istotne.

    Moim zdaniem ryzyko jest tylko takie, że jak w równoległym zestawie pięciu akumulatorów jeden dostanie zwarcia to energia zgromadzona w pozostałych również wydzieli sie w tym uszkodzonym.

    hryja wrote:
    Dlaczego kładziony jest nacisk, na stosowanie w połączeniu równoległym ogniw o zbliżonych parametrach, a najlepiej z tej samej partii produkcyjnej
    Akumulatory o różnych rezystancjach wewnętrznych i pojemnościach nie podzielą prądu obciażenia po równo. Przez co jeden może zostać przeciążony zanim inne osiągną prąd maksymalny.

    Prądy wyrównawcze to nie jest jakaś magia, jeden z kolegów na forum nie rozumiał tematu i wykombinował że akumulatorów sie nie łączy równolegle bo popłyną prądy wyrównawcze, rozumiał to tak że pierwszy akumulator będzie rozładowywał drugi, a później odwrotnie, energia będzie tak przepływać raz w jedną raz w drugą aż się rozładują do końca. Nie ma zjawisk fizycznych które by uzasadniały coś takiego

    hryja wrote:
    Pytanie zawarte w tytul, jest wynikiem rozmowy z elektronikiem wojskowym i jego stwierdzeniem, że gdyby akumulatory miały w sobie tylko ogniwa łączone szeregowo, to nie byłoby żadnych pożarów.

    Wojskowi zawsze muszą mieć uproszczony obraz rzeczywistości :) a o pożarach i wybuchach smartfonów słyszał? przecież tam jest tylko jedno ogniwo. Poza tym spójrzmy na sprawę inaczej, załóżmy że 10 akumulatorów 2Ah zastąpimy pojedynczym akumulatorem który ma pojemność 20Ah bo po prostu zawiera więcej materiału elektrod, które rozwiazanie jest bezpieczniejsze - moim zdaniem są równoważne, ale to teoretyczne rozważania, nie uwzględniające zawiłości typu wielkość vs niezawodność, jakie znają producenci.
    Gdybyśmy umieli odseparować mały akumulator od pozostałych w chwili uszkodzenia to byśmy zyskali, ale czy umiemy go odseparować nei tylko elektrycznie ale i fizycznie?

    hryja wrote:
    To nie prędkość zabija, ale bardzo krótki czas jej wytracania.
    I tak samo jak w akumulatorach, prędkość/energia na może spaść do zera w sekundę bez przyczyny.

    Dodano po 24 [minuty]:

    hryja wrote:
    Ciekawostka, w zeszłym roku zbudowałem pakiet kontrolny 37V 50Ah (10s5p), podłączyłem do niego BMS 10s 30A i naładowałem do 4,2V. Pozostale ogniwa również naładowałem do 4,2V. Po roku okazało się, że pojedyncze ogniwa miały napięcie 4,11-4,14V a pakiet miał 3,46V.
    Pobór prądu BMS-a nie jest zerowy.
  • #10
    hryja
    Level 9  
    Dziękuję za te odpowiedzi, ale uważam, że japończycy, nie bez powodu zaniechali produkcji rowerowych akumulatorów litowo-jonowych, a przecież ich 18650 to światowa czołówka, i przeszli na akumulatory litowo-polimerowe jedno rzędowe o dużej pojemności jednego ogniwa. Ich BMS nie mają czujnika temperatury, bo ich nie potrzebują. Dla akumulatora litowo-jonowego, byłaby to rzecz niespotykana., przecież 18650 degradują się już w temperaturze 45°C. Któryś z kolegów na Forum, śmiał się, że Tesle to na Alasce będą miały wiecznie sprawne akumulatory. W mojej sytuacji zdrowotnej, gdy nie jestem w stanie, w przypadku awarii akumulatora, oddalić się samodzielnie w bezpieczne miejsce, i jeżeli nawet samozapłon akumulatorów zdarza się bardzo rzadko, to nie chcę być w gronie tego ułamka procenta, któremu to się przydarzyło. Dlatego będę budował, jako najbezpieczniejsze, akumulatory 7s1p.
    Moje ogniwa są przystosowane do oddawania 30C czyli 300A, i dla nich pobory prądu rzędu 30A-40A, to ledwo rozgrzewka.
  • #11
    398216 Usunięty
    Level 43  
    hryja wrote:
    japończycy, nie bez powodu zaniechali produkcji rowerowych akumulatorów litowo-jonowych, a przecież ich 18650 to światowa czołówka
    A może po prostu większe "upakowanie" mocy w tej samej objętości?
  • #12
    jarek_lnx
    Level 43  
    hryja wrote:
    Dziękuję za te odpowiedzi, ale uważam, że japończycy, nie bez powodu zaniechali produkcji rowerowych akumulatorów litowo-jonowych, a przecież ich 18650 to światowa czołówka, i przeszli na akumulatory litowo-polimerowe jedno rzędowe o dużej pojemności jednego ogniwa.
    Jacy Japończycy? Które firmy? Podali powody? W technice decyzji nie podejmuje się na podstawie plotek, nie zapominaj że podstawowym celem działania każdego przedsiębiorstwa jest zysk, bezpieczeństwo użytkownika jest ważne, do puki nie powoduje znaczących kosztów dla producenta - to jest przyczyna dlaczego profesjonaliści nie używają lepszych LiFePO4 w zastosowaniach trakcyjnych. Amatorzy stosują bo tu cena nie zawsze jest priorytetem.
  • #13
    hryja
    Level 9  
    Kończę rozważania teoretyczne o strukturze akumulatora I przechodzę do trudniejszych dla mnie rzeczy, to jest rozłożenie pakietu 10s, na poszczególne ogniwa i po wymianie uszkodzonych, złożenie pakietu 7s. Tak wygląda mój problem.

    Czy akumulator złożony z 5 pakietów 10s1p jest bezpieczniejszy do pakietu10s5p?
    Proszę o podpowiedź, w jaki bezpieczny sposób można tego dokonać. Zakupiłem rozlutownicę elektryczną 40W oraz posiadam lutownicę na gaz do zapalniczek, którą mogę przekształcić w palnik. Posiadam również taśmy do odciągania cyny. Długość tych lutów, nasuwa obawę o możliwe przegrzanie ogniwa, ale z drugiej strony, ogniwa litowo-polimerowe mają dość długie wyprowadzenia elektrod, a dodatkowo ochronę stanowi płytka drukowana. Można działać pomału i metodycznie, czyli użyć rozlutownicy, albo szybko i zdecydowanie, czyli użyć palnika, a na lutach ułożyć odcinki taśmy do odciągania cyny i przez tę taśmę grzać palnikiem połączenie, oraz w celu zabezpieczenia temperaturowego, dodatkowo położyć odcinki taśmy na najbliższych złączach, co miedź to miedź.
    n. Ta druga metoda, wydaje mi się korzystniejszą, bo tasma będzie szybciej wchłaniać cynę i od razu z całego złącza, a dodatkowo po jej wchłonięciu, będzie częściowo izolować elektrody od płomieni palnika. To moje przemyślenia, ale bardzo chętnie zapoznałabym się z opiniami praktyków, może któryś z kolegów rozlutowywał już długie połączenia na elementach wrażliwych na temperaturę?

    Dodano po 22 [minuty]:

    398216 Usunięty wrote:
    hryja wrote:
    japończycy, nie bez powodu zaniechali produkcji rowerowych akumulatorów litowo-jonowych, a przecież ich 18650 to światowa czołówka
    A może po prostu większe "upakowanie" mocy w tej samej objętości?

    Niezupełnie tak jest, bo w tej samej obudowie, natrafiłem na akumulator 36V 10Ah, złożony z pakietu 10s4p ogniw 18650 Samsunga. Może nie chodzi o upakowanie mocy, ale o zdolność do szybkiego jej pobrania. Pokaż mi akumulator litowo-jonowy, który może pracować na prądzie 100A, a dla litowo-polimerowych to żaden wyczym, są przecież modelarskie 10Ah o współczynniku prądowym 100C lub nawet 200C. Przelicz z jakimi prądami mamy tu do czynienia i to bez szkody dla akumulatora.
  • #14
    jarek_lnx
    Level 43  
    hryja wrote:
    czyli użyć palnika, a na lutach ułożyć odcinki taśmy do odciągania cyny i przez tę taśmę grzać palnikiem połączenie,
    Taśma którą potraktujesz palnikiem żadnej cyny nie wchłonie.

    Jeśli obawiasz się o przegrzanie, trzeba to zrobić szybko ja bym zaczął od sprawdzenia jak szybko daje się roztopić cynę lutownicą którą posiadasz uważając żeby nie zrobić zwarć - rozrzucanie kawałków plecionki po całej płytce nie jest mądrym rozwiażaniem
  • #15
    hryja
    Level 9  
    A czym odciągać cynę, plecionką czy tym moim elektrycznym odsysaczem?

    Dodano po 3 [minuty]:

    Jaki czas roztapiania byłby dopuszczalny i czy chodzi o część czy całe pole?

    Dodano po 6 [minuty]:

    Myślę o zakupie lutownicy grzałkowej 160W, ta moc i grot o dużej pojemności cieplnej powinna być wystarczająca.
  • #16
    398216 Usunięty
    Level 43  
    hryja wrote:
    Jaki czas roztapiania byłby dopuszczalny i czy chodzi o część czy całe pole?
    jarek_lnx wrote:
    trzeba to zrobić szybko
    Skoro szybko, to odpowiednio dużą temperaturą. Zasada jest taka: Lepiej szybko ale w wyższej temperaturze niż długo w niższej. Co do dalszych pytań - sam znajdziesz odpowiedź jak potrenujesz. Trening robi mistrza.
    hryja wrote:
    Myślę o zakupie lutownicy grzałkowej 160W, ta moc i grot o dużej pojemności cieplnej powinna być wystarczająca.
    Do lutowania rynien? Stacja lutownicza o mocy 50-60W w zupełności wystarcza do nawet najcięższej elektroniki. Reszta to umiejętne operowanie temperaturą i używanie odpowiedniego grota.
  • #17
    hryja
    Level 9  
    Próbowałem lutownicą transformatorową, owszem topi cynę, ale gdy ją odłoże i sięgnę po odsysacz (mam sprawne tylko lewą rękę i lewe oko), to cyna zdąży ostygnąć, gdy trzymam lutownicę dłużej, to nagrzewa się płytka pcb i boję się przegrzania. Odsysacz elektryczny nie daje rady, dodatkowo, gdy osunie się ze złcza to potrafi wywołać zwarcie. Ostatecznie postanowił użyć szlifierki Dremel z założoną tarczką listkową 80. Wiedziałem, że doprowadzi to do radykalnego skrócenia wyprowadzeń elektrod, ale nie groziło mi żadne zwarcie i przegrzanie.
    Po zeszlifowaniu lutów, wypchnąłem końcówki wyprowadzeń i rozłożyłem cały pakit.
    Płytka wygląda tak

    Czy akumulator złożony z 5 pakietów 10s1p jest bezpieczniejszy do pakietu10s5p?

    Rzeczywiście końcówki wyprowadzeń elektrod zostały wyraźnie skrócone, bo z wyjściowych 10 mm zostało mi jakieś 4-6 mm, z których jeszcze 3 mm są pokryte folią, którą obfoliowana jest całe ogniwo.

    Czy akumulator złożony z 5 pakietów 10s1p jest bezpieczniejszy do pakietu10s5p?

    Powstaje pytanie, w jaki sposób połączyć teraz ogniwa w pakiet 7s1p. Przy grubości ogniwa 6,5 mm, mogę jego wyprowadzenia elektrod, zlutować bezpośrednio ze sobą, i taki sposób bym wybrał. Mogę również zgrzać do tych skróconych wyprowadzeń, kawałki taśmy niklowej, i dopiero potem połączyć ogniwa w pakiet. Mam zgrzewarkę do zgrzewania punktowego, jadnak przy tak krótkim połączeniu, nie wiem, czy zmieściłbym tam 4 punkty zgrzewowe, bo ta folia ochronna nie bardzo daje się usuwać.
    Co doradziłby praktyk?

    Dodano po 10 [godziny] 39 [minuty]:

    Pozostałe pakiety, będę początkowo traktował Drimelem, a gdy warstwa cyny będzie mniejsza niż 1mm, to przejdę na rozlutownicę elektryczną. W ten sposób powinienem uzyskać, dłuższe wyprowadzenia elektrod. Zamówiłem lutownicę z automatycznym podawaniem cyny z rolki, to i z lutowaniem powinienem sobie poradzić.