Stare porzekadło głosi, iż za darmo to można co najwyżej w zęby dostać. Nie odstrasza to jednak niektórych przed próbami uzyskania czegoś za darmo. Jednak darmowe rzeczy rzadko są warte swojej ceny. Nawet jeśli mowa o darmowej energii.
Oto kilka urządzeń, które wedle swoich twórców i propagatorów powinny produkować darmową energię z niczego. Kiedyś takie "wynalazki" nazywano Perpetuum Mobile, teraz to generatory free energy. Temat ten wraca za każdym razem, gdy ceny energii rosną, paliwa stają się droższe, a kraje OPEC straszą ograniczeniami wydobycia. Także teraz prawdopodobnie stanie się znów popularny, gdy ceny prądu znowu rosną, brakuje węgla na rynku, a najlepszym pomysłem miłościwie nam rządzących jest namawianie do kolekcjonowania chrustu.
Omówmy zatem kilka przykładów urządzeń łamiących prawa fizyki i zdrowego rozsądku.
Ogniwo Joego
Jest to odmiana elektrolizera (urządzenia do przeprowadzania elektrolizy) wykonana z koncentrycznych stalowych rur. Ogniwo to pobiera tzw. energię orgonalną. Jest to wyjątkowoo tajemnicze źródło energii, iż żaden fizyk jej nie zarejestrował ani nie zmierzył mimo prób. Pierwszy raz o tej mistycznej sile usłyszałem oglądając program "Nie do wiary", który kiedyś był nadawany przez stację TVN. Energia ta poza własnościami leczniczymi może wpływać na pogodę i napędzać samochody, do czego właśnie służy ogniwo. Ogniwo napełnia się wodą i umieszcza przy silniku, a ten przestanie spalać normalne paliwo, lub będzie zmniejszone jego zużycie.
Oto magiczne właściwości ogniwa Joego:
- woda w ogniwie nie jest zużywana, i musi być "naładowana" zanim ogniwo zacznie pracować w mistyczny sposób;
- ogniwo jest zimne, w przeciwieństwie do tradycyjnych elektrolizerów, które w trakcie pracy się nagrzewają;
- ludzka obecność wpływa na pracę ogniwa, pozytywnie lub negatywnie (prawdopodobnie sceptycy i badacze generują pole anty-orgonalne, które sprawia, że ogniwo przestaje działać);
- ogniwo wymaga specjalnego sposobu konstrukcji, źle zbudowane nie zadziała, większość ludzi buduje je źle, dlatego nie udaje im się go uruchomić;
- ogniwo nie musi być bezpośrednio podłączone do silnika, wystarczy by rura wychodząca z ogniwa stykała się z silnikiem lub gaźnikiem, wedle niektórych gaz produkowany przez ogniwo "przenika" przez metalowe części silnika, ale nie przez rurę czy samo ogniwo;
- silnik podłączony do ogniwa zacznie z niego czerpać energię po jakimś czasie, jego moc będzie się zmieniać w losowy sposób (pewnie wina mijanych sceptyków);
- po usunięciu ogniwa silnik będzie potrzebował czasu by wrócić do normalnego sposobi pracy;
- jeśli ogniwo pozostanie w samochodzie na długo, silnik zostanie "naładowany", ogniwo przestanie być potrzebne do jego pracy;
- silnik nie musi mieć świec zapłonowych, ważne by miał cewkę i aparat zapłonowe;
- ze względu na swe właściwości ogniwo i tajemnica jego działania są bardzo ważne dla bliżej nieokreślonych grup, które to zrobią wszystko by ograniczyć jego popularność poprzez zastraszanie i "znikanie" konstruktorów, rozsiewanie kłamstw i zatajanie dowodów działania ogniwa.
Ta ostatnia cecha jest wspólna dla wszystkich "wynalazków" robiących energię z niczego. Ba, sam byłem parę razy oskarżany za swój sceptycyzm o bycie opłacanonym agentem bliżej nieokreślonych "ONYCH". W takim razie żądam podwyżki...
Silnik Adamsa
Jest to w zasadzie silnik synchroniczny prądu stałego, który konstrukcją i sposobem działania przypomina silniki BLDC powszechnie stosowane w modelarstwie, pojazdach elektrycznych i w praktycznie każdym napędzie CD/DVD/BlueRay. Wirnik w formie najczęściej talerza/koła rowerowego ma na obrzeżu magnesy ułożone naprzemiennie. Stojan stanowi cewka lub zestaw cewek nawiniętych na rdzenie z żelaza. Każda cewka sterowana jest oddzielnie przez układ elektroniczny z czujnikiem Halla, reagującym na pole magnetyczne magnesu.
Silnik działa następująco: gdy magnes zbliży się do cewki, rdzeń jej zostanie namagnesowany, układ przepuszcza przez nią impuls prądu, co wytwarza pole elektromagnetyczne, które znosi namagnesowanie rdzenia przez magnes, wirnik kręci się dalej. Wg. imć Adamsa ilość energii potrzebna do rozmagnesowania rdzenia jest mniejsza od ilości energii potrzebnej do jego magnesowania, bonusowa energia zmienia się na pracę, dlatego silnik cierpi na nadsprawność.
W rzeczywistości jednak energia potrzebna na rozmagnesowanie rdzenia jest nieznacznie większa od energii zużytej na jego namagnesowanie, zaś silnik kręci się dlatego, iż cewka dostarcza więcej energii w krótkich impulsach. Podobnej budowy mechanizm napędowy widziałem w kilku rzeźbach kinetycznych, gdzie elektromagnes z czujnikiem Halla dostarczał impulsy pola magnetycznego odpychające magnes przyczepiony do ruchomego elementu rzeźby. Ba, podobne rozwiązanie. tylko z użyciem przełącznika doczepionego do wahadła użyto do budowy bardzo dokładnych zegarów jeszcze w XiX wieku.
Wiara jakoby silnik produkował więcej energii niż się do niego wkłada wynika z metod pomiaru tego silnika przez jego konstruktorów: używają oni bowiem najczęściej mierników niezdolnych do dokładnego pomiaru prądu i napięcia dla krótkich impulsów, jakie występują w silniku. Nawet markowe mierniki TrueRMS, czyli watości skutecznej prądu przemiennego sobie nie poradzą z pomiarem w tak ekstremalnych warunkach. Ba, do takich pomiarów może być niezbędny oscyloskop cyfrowy i przyzwoita sonda prądowa. Jestem gotów wykonać model tego silnika i dokonać pomiarów, ale inni już to zrobili w przeszłości.
Ponownie tajne służby i organizacje zrobią wszystko byśmy nie budowali tych silników, bo przez nie upadną korporacje energetyczne. Trafiłem też kiedyś na "entuzjastę", który twierdził, że jego silnik gemeruje mistyczną mgłę, ale na prośbę o zdjęcia stwierdził, że go nie stać na aparat i wywołanie filmu (było to we wczesnych latach dwutysięcznych, gdy smartfony nie istniały, a aparaty cyfrowe kosztowały 4 średnie pensje). Na sugestię, że ktoś mu przyśle "małpkę" z kliszą, pokryje koszt odesłania i sam wywoła film "entuzjasta" zareagował milczeniem.
Silniki magnetyczne
Wszelkie konstrukcje zbudowane z artystycznie ułożonych magnesów stałych, które mają produkować energię "z niczego" podpadają pod tę kategorię. Zarówno konstrukcje jak i teorie opisujące działanie tych generatorów różnią się między sobą. Urządzenia te wprawione w ruch będą kręcić się same dostarczając energię w ilościach zależnych od rozmiarów. Jedne przetwarzają magnesami ciepło z powietrza na ruch, bo magnesy są nawiedzone przez demony Maxwella. Inne zaś opierają się na znoszeniu pól jednych magnesów przez pola innych magnesów w specyficzny sposób, który miałby sprawiać, iż przykładowo magnesy wirnika i stojana przyciągają się w określonych momentach, ale już nie odpychają, przez co zniesione pola magnetyczne ich nie hamują, a niezniesione je rozpędzają.
Konstrukcje te zyskały popularność tylko dlatego, iż zwykli ludzie wcale nie rozumieją magnetyzmu, więc przyjmują "na wiarę" te wyjaśnienia. A gdy coś nie działa, to jest to wina konstruktora, złych magnesów (spotkałem się ze zdaniem propagatora takich generatorów, iż magnesy mogą być krzywo namagnesowane, dlatego urządzenie nie działa), pełni księżyca lub tajnych agentów egzorcyzmujących wspomniane demony. Próby tłumaczenia "entuzjastom" praw fizyki czy pokazywania wyników symujacji tych generatorów zwykle spełzają na niczym.
Generator Efektu Searla
Jest to odmiana silnika magnetycznego, dlatego nie będę się nad nim rozwodził. Wspominam go ze względu na własności:
- produkuje energię z niczego;
- generuje silne pole magnetyczne, elektrostatyczne, anomalie grawitacyjne i inercyjne (zmienia inercję, łamiąc tym samym fundamentalne prawa fizyki i mechaniki klasycznej);
- pobiera ciepło z powietrza, więc posiada demony Maxwella;
- może być użyty jako napęd antygrawitacyjny.
Kiedyś spotkałem się z opinią, że na SEG latają statki kosmitów. Osobiście wolałbym napęd warp.
Generator Tariela Kapanadze
Dość kuriozalna konstrukcja wykorzystująca dławiki, tranzystory, kondensatory i inne elektroniczne "drobiazgi" mająca produkować więcej prądu, niż się do niej wkłada. Ponoć w 2009 roku testowano układ wytwarzający 100kW energii z niczego. W rzeczywistości ze względu na konstrukcję (jednym z kluczowych elementów jest szczelina iskrowa) układ ten doskonale energię zużywa i produkuje zakłócenia radiowe. Chciałem znaleźć oryginalny schemat, ale jest to dość trudne, bo to obecnie dość zapomniana konstrukcja. Chyba że tym razem teorie spiskowe są prawdziwe, i to wina konsorcjów energetycznych, rządów, kosmitów, Iluminati, i innych masonów.
Sam Kapanadze okazał się być oszustem i naciągaczem, ale to inna historia.
HHO - wodór z wody
W teorii brzmi to nieźle: elektrolizer produkuje wodór i tlen z wody, to razem jest pompowane do gaźnika poprawiając spalanie i moc silnika, co zaoszczędzi paliwo. Elektrolizer zasilany jest z alternatora. Spalanie mieszanki wodoru z tlenem równolegle do normalnego paliwa ma dać więcej energii, niż kosztuje elektroliza. Tyle w teorii.
W praktyce wygląda to odwrotnie: elektroliza wody nie jest wydajnym procesem, mieszanina gazów jest niebezpieczna, zaś sam silnik nie zyskuje na tym zbyt wiele, bo cięzko jest wytworzyć wystarczająco dużo gazów, by zaspokoić zapotrzebowanie. Spalanie może wzrosnąć nawet o połowę lub więcej nie dając nic w zamian.
Aha, na skalę przemysłową wodór wytwarza się z metanu, nie z wody, bo tak jest wydajniej. Wodór z wody robi się czasem na potrzeby specjalnych palników wysokotemperaturowych używanych w jubilerstwie.
Generator Tesli
Wbij w ziemię pręt, postaw antenę i podłącz między jedno a drugie jakiś układ odbiorczy - energia będzie brała się po prostu z powietrza. Serio, to działa. Tylko że ilość owej energii nie przekroczy kilku miliwatów. Dodanie kilku powszechnie dostępnych elementów między antenę i uziemienie pozwoli na stworzenie odbiornika detektorowego rodem z czasów dwudziestolecia międzywojennego. Link do dokładniejszego opisu (PDF):
http://www.elportal.pl/pdf/k16/63_100.pdf
Dlaczego ludzie się na to nabierają?
Elementarna psychologia: ludzie uwielbiają dostawać rzeczy "za darmo", nawet jak cena jest ukryta. Dodajmy brak elementarnej wiedzy z fizyki, nutkę tajemnicy (bliżej nieznani "ONI" zwalczają darmową energię) oraz możliwość zaoszczędzenia na rachunkach, a uzyskamy atrakcyjny lep na co naiwniejszych ludzi. Co więcej, nikt nie chce się przyznać, że dał się nabrać, więc albo milczy, albo "idzie w zaparte". To jak z wiarą kibiców w to, że polska reprezentacja piłki nożnej potrafi wygrać jakieś mistrzostwa. A potem trzeba nucić "Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało"...
Jeśli jednak ktoś zarzuci twórcom wynalazków free energy, że mu nie działa, to zawsze dostaje standardową odpowiedź: coś źle zrobiłeś. Winą obarczona jest ofiara oszustwa, nie oszust. Jak powiedział Carl Sagan: ?nadzwyczajne roszczenia wymagają nadzwyczajnych dowodów?, a tych w światku free energy po prostu nie ma. W najlepszym razie dostać możemy sprytnie nagrane i zmontowane filmiki na YouTube. Swoją szosą nawet jak oszust przyzna się do oszustwa, to i tak część nabranych przez niego ludzi będzie twierdzić, że on nie jest oszustem, tylko go mityczni "ONI" zastraszyli.
Co do licznych teorii spiskowych na temat "ukrywania prawdy", to łatwo je obalić jednym stwierdzeniem: osoba, która rozwiąże problem produkcji taniej i "zielonej" energii w sposób prosty, ekonomiczny i ciągły zostanie z dnia na dzień multimiliarderem. Każde konsorcjum energetyczne by na działającym generatorze taniej czy darmowej energii położyło metaforyczną "łapę", opatentowało go, zbudowało i sprzedawało licencje w zamian za procent dochodów. Tak działa wolny rynek, i tyle.
Zatem co nam zostaje? Fotowoltaika, energia wiatru, biopaliwa, energia kinetyczna spiętrzonej czy płynącej wody oraz fal. Do tego rozszczepianie atomu, a być może za kolejne 20-30 lat również fuzja. No i najróżniejsze magazyny energii odnawialnej. Pamiętajcie, że TANSTAAFL.
Minikonkurs dla spostrzegawczych
50 punktów dostanie ten, kto jako pierwszy zgadnie, skąd pochodzi obraz tytułowy i co przedstawia.
Oto kilka urządzeń, które wedle swoich twórców i propagatorów powinny produkować darmową energię z niczego. Kiedyś takie "wynalazki" nazywano Perpetuum Mobile, teraz to generatory free energy. Temat ten wraca za każdym razem, gdy ceny energii rosną, paliwa stają się droższe, a kraje OPEC straszą ograniczeniami wydobycia. Także teraz prawdopodobnie stanie się znów popularny, gdy ceny prądu znowu rosną, brakuje węgla na rynku, a najlepszym pomysłem miłościwie nam rządzących jest namawianie do kolekcjonowania chrustu.
Omówmy zatem kilka przykładów urządzeń łamiących prawa fizyki i zdrowego rozsądku.
Ogniwo Joego
Jest to odmiana elektrolizera (urządzenia do przeprowadzania elektrolizy) wykonana z koncentrycznych stalowych rur. Ogniwo to pobiera tzw. energię orgonalną. Jest to wyjątkowoo tajemnicze źródło energii, iż żaden fizyk jej nie zarejestrował ani nie zmierzył mimo prób. Pierwszy raz o tej mistycznej sile usłyszałem oglądając program "Nie do wiary", który kiedyś był nadawany przez stację TVN. Energia ta poza własnościami leczniczymi może wpływać na pogodę i napędzać samochody, do czego właśnie służy ogniwo. Ogniwo napełnia się wodą i umieszcza przy silniku, a ten przestanie spalać normalne paliwo, lub będzie zmniejszone jego zużycie.
Oto magiczne właściwości ogniwa Joego:
- woda w ogniwie nie jest zużywana, i musi być "naładowana" zanim ogniwo zacznie pracować w mistyczny sposób;
- ogniwo jest zimne, w przeciwieństwie do tradycyjnych elektrolizerów, które w trakcie pracy się nagrzewają;
- ludzka obecność wpływa na pracę ogniwa, pozytywnie lub negatywnie (prawdopodobnie sceptycy i badacze generują pole anty-orgonalne, które sprawia, że ogniwo przestaje działać);
- ogniwo wymaga specjalnego sposobu konstrukcji, źle zbudowane nie zadziała, większość ludzi buduje je źle, dlatego nie udaje im się go uruchomić;
- ogniwo nie musi być bezpośrednio podłączone do silnika, wystarczy by rura wychodząca z ogniwa stykała się z silnikiem lub gaźnikiem, wedle niektórych gaz produkowany przez ogniwo "przenika" przez metalowe części silnika, ale nie przez rurę czy samo ogniwo;
- silnik podłączony do ogniwa zacznie z niego czerpać energię po jakimś czasie, jego moc będzie się zmieniać w losowy sposób (pewnie wina mijanych sceptyków);
- po usunięciu ogniwa silnik będzie potrzebował czasu by wrócić do normalnego sposobi pracy;
- jeśli ogniwo pozostanie w samochodzie na długo, silnik zostanie "naładowany", ogniwo przestanie być potrzebne do jego pracy;
- silnik nie musi mieć świec zapłonowych, ważne by miał cewkę i aparat zapłonowe;
- ze względu na swe właściwości ogniwo i tajemnica jego działania są bardzo ważne dla bliżej nieokreślonych grup, które to zrobią wszystko by ograniczyć jego popularność poprzez zastraszanie i "znikanie" konstruktorów, rozsiewanie kłamstw i zatajanie dowodów działania ogniwa.
Ta ostatnia cecha jest wspólna dla wszystkich "wynalazków" robiących energię z niczego. Ba, sam byłem parę razy oskarżany za swój sceptycyzm o bycie opłacanonym agentem bliżej nieokreślonych "ONYCH". W takim razie żądam podwyżki...
Silnik Adamsa
Jest to w zasadzie silnik synchroniczny prądu stałego, który konstrukcją i sposobem działania przypomina silniki BLDC powszechnie stosowane w modelarstwie, pojazdach elektrycznych i w praktycznie każdym napędzie CD/DVD/BlueRay. Wirnik w formie najczęściej talerza/koła rowerowego ma na obrzeżu magnesy ułożone naprzemiennie. Stojan stanowi cewka lub zestaw cewek nawiniętych na rdzenie z żelaza. Każda cewka sterowana jest oddzielnie przez układ elektroniczny z czujnikiem Halla, reagującym na pole magnetyczne magnesu.
Silnik działa następująco: gdy magnes zbliży się do cewki, rdzeń jej zostanie namagnesowany, układ przepuszcza przez nią impuls prądu, co wytwarza pole elektromagnetyczne, które znosi namagnesowanie rdzenia przez magnes, wirnik kręci się dalej. Wg. imć Adamsa ilość energii potrzebna do rozmagnesowania rdzenia jest mniejsza od ilości energii potrzebnej do jego magnesowania, bonusowa energia zmienia się na pracę, dlatego silnik cierpi na nadsprawność.
W rzeczywistości jednak energia potrzebna na rozmagnesowanie rdzenia jest nieznacznie większa od energii zużytej na jego namagnesowanie, zaś silnik kręci się dlatego, iż cewka dostarcza więcej energii w krótkich impulsach. Podobnej budowy mechanizm napędowy widziałem w kilku rzeźbach kinetycznych, gdzie elektromagnes z czujnikiem Halla dostarczał impulsy pola magnetycznego odpychające magnes przyczepiony do ruchomego elementu rzeźby. Ba, podobne rozwiązanie. tylko z użyciem przełącznika doczepionego do wahadła użyto do budowy bardzo dokładnych zegarów jeszcze w XiX wieku.
Wiara jakoby silnik produkował więcej energii niż się do niego wkłada wynika z metod pomiaru tego silnika przez jego konstruktorów: używają oni bowiem najczęściej mierników niezdolnych do dokładnego pomiaru prądu i napięcia dla krótkich impulsów, jakie występują w silniku. Nawet markowe mierniki TrueRMS, czyli watości skutecznej prądu przemiennego sobie nie poradzą z pomiarem w tak ekstremalnych warunkach. Ba, do takich pomiarów może być niezbędny oscyloskop cyfrowy i przyzwoita sonda prądowa. Jestem gotów wykonać model tego silnika i dokonać pomiarów, ale inni już to zrobili w przeszłości.
Ponownie tajne służby i organizacje zrobią wszystko byśmy nie budowali tych silników, bo przez nie upadną korporacje energetyczne. Trafiłem też kiedyś na "entuzjastę", który twierdził, że jego silnik gemeruje mistyczną mgłę, ale na prośbę o zdjęcia stwierdził, że go nie stać na aparat i wywołanie filmu (było to we wczesnych latach dwutysięcznych, gdy smartfony nie istniały, a aparaty cyfrowe kosztowały 4 średnie pensje). Na sugestię, że ktoś mu przyśle "małpkę" z kliszą, pokryje koszt odesłania i sam wywoła film "entuzjasta" zareagował milczeniem.
Silniki magnetyczne
Wszelkie konstrukcje zbudowane z artystycznie ułożonych magnesów stałych, które mają produkować energię "z niczego" podpadają pod tę kategorię. Zarówno konstrukcje jak i teorie opisujące działanie tych generatorów różnią się między sobą. Urządzenia te wprawione w ruch będą kręcić się same dostarczając energię w ilościach zależnych od rozmiarów. Jedne przetwarzają magnesami ciepło z powietrza na ruch, bo magnesy są nawiedzone przez demony Maxwella. Inne zaś opierają się na znoszeniu pól jednych magnesów przez pola innych magnesów w specyficzny sposób, który miałby sprawiać, iż przykładowo magnesy wirnika i stojana przyciągają się w określonych momentach, ale już nie odpychają, przez co zniesione pola magnetyczne ich nie hamują, a niezniesione je rozpędzają.
Konstrukcje te zyskały popularność tylko dlatego, iż zwykli ludzie wcale nie rozumieją magnetyzmu, więc przyjmują "na wiarę" te wyjaśnienia. A gdy coś nie działa, to jest to wina konstruktora, złych magnesów (spotkałem się ze zdaniem propagatora takich generatorów, iż magnesy mogą być krzywo namagnesowane, dlatego urządzenie nie działa), pełni księżyca lub tajnych agentów egzorcyzmujących wspomniane demony. Próby tłumaczenia "entuzjastom" praw fizyki czy pokazywania wyników symujacji tych generatorów zwykle spełzają na niczym.
Generator Efektu Searla
Jest to odmiana silnika magnetycznego, dlatego nie będę się nad nim rozwodził. Wspominam go ze względu na własności:
- produkuje energię z niczego;
- generuje silne pole magnetyczne, elektrostatyczne, anomalie grawitacyjne i inercyjne (zmienia inercję, łamiąc tym samym fundamentalne prawa fizyki i mechaniki klasycznej);
- pobiera ciepło z powietrza, więc posiada demony Maxwella;
- może być użyty jako napęd antygrawitacyjny.
Kiedyś spotkałem się z opinią, że na SEG latają statki kosmitów. Osobiście wolałbym napęd warp.
Generator Tariela Kapanadze
Dość kuriozalna konstrukcja wykorzystująca dławiki, tranzystory, kondensatory i inne elektroniczne "drobiazgi" mająca produkować więcej prądu, niż się do niej wkłada. Ponoć w 2009 roku testowano układ wytwarzający 100kW energii z niczego. W rzeczywistości ze względu na konstrukcję (jednym z kluczowych elementów jest szczelina iskrowa) układ ten doskonale energię zużywa i produkuje zakłócenia radiowe. Chciałem znaleźć oryginalny schemat, ale jest to dość trudne, bo to obecnie dość zapomniana konstrukcja. Chyba że tym razem teorie spiskowe są prawdziwe, i to wina konsorcjów energetycznych, rządów, kosmitów, Iluminati, i innych masonów.
Sam Kapanadze okazał się być oszustem i naciągaczem, ale to inna historia.
HHO - wodór z wody
W teorii brzmi to nieźle: elektrolizer produkuje wodór i tlen z wody, to razem jest pompowane do gaźnika poprawiając spalanie i moc silnika, co zaoszczędzi paliwo. Elektrolizer zasilany jest z alternatora. Spalanie mieszanki wodoru z tlenem równolegle do normalnego paliwa ma dać więcej energii, niż kosztuje elektroliza. Tyle w teorii.
W praktyce wygląda to odwrotnie: elektroliza wody nie jest wydajnym procesem, mieszanina gazów jest niebezpieczna, zaś sam silnik nie zyskuje na tym zbyt wiele, bo cięzko jest wytworzyć wystarczająco dużo gazów, by zaspokoić zapotrzebowanie. Spalanie może wzrosnąć nawet o połowę lub więcej nie dając nic w zamian.
Aha, na skalę przemysłową wodór wytwarza się z metanu, nie z wody, bo tak jest wydajniej. Wodór z wody robi się czasem na potrzeby specjalnych palników wysokotemperaturowych używanych w jubilerstwie.
Generator Tesli
Wbij w ziemię pręt, postaw antenę i podłącz między jedno a drugie jakiś układ odbiorczy - energia będzie brała się po prostu z powietrza. Serio, to działa. Tylko że ilość owej energii nie przekroczy kilku miliwatów. Dodanie kilku powszechnie dostępnych elementów między antenę i uziemienie pozwoli na stworzenie odbiornika detektorowego rodem z czasów dwudziestolecia międzywojennego. Link do dokładniejszego opisu (PDF):
http://www.elportal.pl/pdf/k16/63_100.pdf
Dlaczego ludzie się na to nabierają?
Elementarna psychologia: ludzie uwielbiają dostawać rzeczy "za darmo", nawet jak cena jest ukryta. Dodajmy brak elementarnej wiedzy z fizyki, nutkę tajemnicy (bliżej nieznani "ONI" zwalczają darmową energię) oraz możliwość zaoszczędzenia na rachunkach, a uzyskamy atrakcyjny lep na co naiwniejszych ludzi. Co więcej, nikt nie chce się przyznać, że dał się nabrać, więc albo milczy, albo "idzie w zaparte". To jak z wiarą kibiców w to, że polska reprezentacja piłki nożnej potrafi wygrać jakieś mistrzostwa. A potem trzeba nucić "Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało"...
Jeśli jednak ktoś zarzuci twórcom wynalazków free energy, że mu nie działa, to zawsze dostaje standardową odpowiedź: coś źle zrobiłeś. Winą obarczona jest ofiara oszustwa, nie oszust. Jak powiedział Carl Sagan: ?nadzwyczajne roszczenia wymagają nadzwyczajnych dowodów?, a tych w światku free energy po prostu nie ma. W najlepszym razie dostać możemy sprytnie nagrane i zmontowane filmiki na YouTube. Swoją szosą nawet jak oszust przyzna się do oszustwa, to i tak część nabranych przez niego ludzi będzie twierdzić, że on nie jest oszustem, tylko go mityczni "ONI" zastraszyli.
Co do licznych teorii spiskowych na temat "ukrywania prawdy", to łatwo je obalić jednym stwierdzeniem: osoba, która rozwiąże problem produkcji taniej i "zielonej" energii w sposób prosty, ekonomiczny i ciągły zostanie z dnia na dzień multimiliarderem. Każde konsorcjum energetyczne by na działającym generatorze taniej czy darmowej energii położyło metaforyczną "łapę", opatentowało go, zbudowało i sprzedawało licencje w zamian za procent dochodów. Tak działa wolny rynek, i tyle.
Zatem co nam zostaje? Fotowoltaika, energia wiatru, biopaliwa, energia kinetyczna spiętrzonej czy płynącej wody oraz fal. Do tego rozszczepianie atomu, a być może za kolejne 20-30 lat również fuzja. No i najróżniejsze magazyny energii odnawialnej. Pamiętajcie, że TANSTAAFL.
Minikonkurs dla spostrzegawczych
50 punktów dostanie ten, kto jako pierwszy zgadnie, skąd pochodzi obraz tytułowy i co przedstawia.
Fajne? Ranking DIY
