Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

O pierwszym zapomnianym polskim układzie scalonym

AlekZ 14 Aug 2022 11:36 5967 34
Computer Controls
  • Jakoś tak się składa, że przywykliśmy celebrować naszą martyrologię, także tą techniczną. Dotyczy to oczywiście także polskich elementów półprzewodnikowych. Jeśli wyrazić kwintesencję tej „martyrologii półprzewodnikowej” w paru wersach, to sprowadza się do twierdzenia, że produkowane u nas niegdyś elementy były kopiami rozwiązań zagranicznych, często wykradzionych, asortyment tych elementów był marny, podobnie jak parametry. W tym wszystkim pozostaje jeszcze jedna najważniejsza wisienka na martyrologicznym torcie złorzeczeń, utyskiwań, gorzkich żali i pretensji: w ogóle nie powstała u nas choćby jedna oryginalna myśl.

    Jednym zdaniem: kiła i mogiła.

    Takie zerojedynkowe (a może raczej zerowe, a przy tym nieprawdziwe) myślenie jest jednym z katalizatorów samospełniającej się narodowej przepowiedni: nic ciekawego nie stworzymy i nic nie osiągniemy: no bo skoro nic sami nie zrobiliśmy, po 1989 polski przemysł półprzewodnikowy (choćby kulawy) przestał istnieć, to w mierzalnej przyszłości też nic ciekawego już nie zrobimy.

    W ten martyrologiczny trend wpisuje się też szeroko oglądany na youtube film Adama Śmiałka o polskich układach scalonych. Jak stwierdził już w początku filmu: „dziś pora na polskie układy scalone, choć paradoksalnie nie ma tam ani jednej polskiej konstrukcji. Te, o ile mi wiadomo pojawiały się tylko w technologii grubowarstwowej”.

    https://www.youtube.com/watch?v=_bOZV3mJN4A&t=104s

    Czy jednak aby na pewno tak było?

    W ogólnej świadomości, jako pierwsze polskie układy scalone uważa się wyprodukowane na początku lat 70. układy na „wspaniałej” licencji radzieckiej. Układy te, z serii „Logika 2” były układami logicznymi, teoretycznie kompatybilnymi z TTL. Sęk w tym, że kompatybilność układów serii „Logika 2” z TTL była delikatnie rzecz ujmując wątpliwa i po krótkim czasie zostały one wycofane z produkcji. Są też tacy, którzy za pierwsze polskie układy scalone uważają pierwsze serie układów liniowych, wyprodukowane w podobnym czasie, a więc na początku lat 70.

    Prawdą jest, że wszystkie te powyższe układy były pierwszymi wyprodukowanymi w Polsce układami dostępnymi handlowo.

    Ale nie były to pierwsze polskie układy scalone. Pierwszy polski układ scalony powstał bowiem dekadę wcześniej- na początku lat 60. Dziś zaliczylibyśmy ten układ do grupy układów cyfrowych.

    Cofnijmy się zatem do tamtej chwili. Nie istnieje jeszcze Instytut Technologii Elektronowej (dzisiaj Sieć Badawcza Łukasiewicz- Instytut Mikroelektroniki i Fotoniki) ani Naukowo -Produkcyjne Centrum Półprzewodników „CEMI”. Badania, dotyczące półprzewodników prowadzone są wówczas przede wszystkim w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki Polskiej Akademii Nauk. Produkcję elementów półprzewodnikowych prowadzi Fabryka Tranzystorów „TEWA” i Zakład Produkcji Półprzewodników ZPP „PEWA”. Handlowo dostępne stają się tranzystory i diody germanowe, elementy krzemowe są wytwarzane jedynie na skalę laboratoryjną. W węższym zakresie prace dotyczące elementów półprzewodnikowych prowadzone są w tym czasie w Przemysłowym Instytucie Elektroniki (zwłaszcza w oddziale toruńskim) i w Politechnice Warszawskiej.

    W tych oto realiach w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN pracuje w owym czasie Andrzej Cezary Ambroziak (1935-2012), późniejszy profesor i dyrektor Instytutu Technologii Elektronowej.
    O pierwszym zapomnianym polskim układzie scalonym
    W 1961 r. w biuletynie Polskiej Akademii Nauk ukazuje się jego artykuł o półprzewodnikowym liczniku impulsów.
    Ten licznik dziesiętny był w istocie wielozłączowym germanowym przyrządem półprzewodnikowym, zawierającym 10 złącz p-n umieszczonych na pręcie z germanu typu n. Na końcach tego przyrządu znajdowały się dwa styki nieprostujące.
    Abstrakt wspomnianego artykułu znajduje się tutaj:

    https://www.osti.gov/biblio/4056069

    Głębsze poszukiwania w internecie dały jeszcze jeden wynik- schemat licznika z tym przyrządem półprzewodnikowym.

    http://www.seekic.com/circuit_diagram/Measuri...SEMICONDUCTOR_AS_DECADE_COUNTER.html#comments

    Jak się wydaje, jest tam opisany fragment artykułu Andrzeja Ambroziaka o półprzewodnikowym odpowiedniku gazowanej lampy liczącej. Niestety nie ma podanej daty tego opracowania, ale jest to z pewnością początek lat 60. W owym czasie pewną popularność zdobyły bowiem lampy liczące, stosowane w cyfrowych przyrządach pomiarowych.
    Widząc ten schemat, przypomniałem sobie o starej książce – tomie trzecim opracowania pt. „Miernictwo Teleelektryczne- Układy Pomiarowe” autorstwa prof. Mariana Łapińskiego (1909-1992). Książka pochodzi z roku 1966. Od strony 404 zaczyna się dość dokładny opis dekady monolitycznej Andrzeja Ambroziaka z nieco innym schematem niż z linku wyżej.
    Nie ma sensu przepisywać zawartości stron 404-407 wspomnianej książki. Zainteresowani przeczytają sobie skany, które załączam.
    O pierwszym zapomnianym polskim układzie scalonym

    O pierwszym zapomnianym polskim układzie scalonym

    O pierwszym zapomnianym polskim układzie scalonym

    O pierwszym zapomnianym polskim układzie scalonym
    Przytoczę tylko dwie zawarte tam informacje: dekada germanowa liczyła z częstotliwością 1-2 kHz, zaś szacowana prędkość dekady krzemowej – kilkanaście. Dziś to śmiesznie mało, ale była to szybkość liczenia porównywalna z szybkością liczenia lamp gazowanych.

    Nie trafiłem na fotografię przyrządu prof. Ambroziaka i nie wiem, czy został gdzieś zachowany. Może znajdę fotografię w "Przeglądzie Elektroniki" z roku 1963, a może jest ona w biuletynie PAN z 1961 r? Spróbuję dotrzeć do tych materiałów.

    Na zakończenie trzeba jeszcze przypomnieć, że za pierwszy układ scalony uważa się konstrukcję Jacka Kilby’ego (1923-2005) z roku 1958, opartą na germanie (oscylator). Jak więc łatwo policzyć, konstrukcję licznika dziesiętnego prof. Andrzeja Ambroziaka od tej pierwszej konstrukcji Jacka Kilby’ego dzielą trzy lata.
    W 1968 r. z okazji 20- lecia powstania tranzystora, prace prof. Ambroziaka (licznik impulsów (patent z 1963) i monolityczny multiwibrator (patent z 1964) ), obok prac jeszcze dwóch innych Europejczyków zostały uznane jako ważny wkład w światowy rozwój półprzewodników. (Okolicznościowe wydawnictw Mc Graw Hill w Nowym Jorku).

    http://arch.przeglad-techniczny.pl/index.php?...on=com_content&view=article&Itemid=44&id=1424

    http://cezaryandrzejambroziak.inmemoriam.org/

    Po 1989 r. profesor doprowadził do uruchomienia w Piasecznie mikroelektronicznej linii technologicznej do wytwarzania półprzewodników. Linia ta istnieje do dziś i jest to chyba jedyne miejsce w kraju, w którym istnieje jeszcze techniczna możliwość wytwarzania jakichkolwiek układów półprzewodnikowych.
    Prof. Andrzej Ambroziak pozostanie więc niekwestionowanym „ojcem” polskich układów scalonych. Szkoda jedynie, że pamięć o tym nie jest powszechna i nie ma o tym choćby skromnej wzmianki na polskiej wikipedii.

    Cool? Ranking DIY
    Can you write similar article? Send message to me and you will get SD card 64GB.
    About Author
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    Offline 
    Has specialization in: technika próżniowa
    AlekZ wrote 1907 posts with rating 2032, helped 76 times. Live in city Marki. Been with us since 2003 year.
  • Computer Controls
  • #3
    TechEkspert
    Editor
    Ciekawy materiał, o serii "Logika2" nie słyszałem nigdy wcześniej.

    Coś w tym jest... tak jak we wstępie często są to skrajne wycinki historii na zasadzie:
    -kiedyś produkowaliśmy półprzewodniki i układy scalone ale zostało to bezpowrotnie stracone
    kontra
    -od początku produkowane półprzewodniki i układy były słabej jakości oraz była to działalność odtwórcza



  • #4
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    smax17 wrote:
    O Nim, to już chyba nikt nie pamięta: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Jan_Czochralski


    Prof. Czochralski trochę przebił się do świadomości i jest jednak kojarzony metodą wyciągania monokryształów. Przez długie lata był zapomniany, przez niesłuszne oskarżenia o kolaborację. Dopiero w 2011 r. zrehabilitowano go w Politechnice Warszawskiej...
  • Computer Controls
  • #5
    60jarek
    Level 27  
    Co z układami Plessey Polska też tam miała i to niezły wkład w brew temu co się sądzi. Zapomniano już o tym programie kosmicznym w którym braliśmy udział i to za jakich czasów. Niektórzy twierdzą że nic takiego nie miało miejsca.
    Co uznać za układ scalony tym bardziej pierwszy, a co dopiero w Polsce?
  • #6
    Jacekser
    Level 22  
    Purdue uruchamia bogaty wachlarz kierunków półprzewodnikowych
    Zauważono wreszcie że finansuje się potencjalnego wroga(wiadomo kogo !)
    Może u nas ktoś to raczy wreszcie zauważyć nasze potrzeby(pomijam obecne energetyczne problemy).Z finansowania religii raczej nie przetrwamy! Taki jest obecny trend spowodowany pandemią (to tak a'propos technologii półprzewodnikowej ).
  • #7
    CosteC
    Level 35  
    Fajny artykuł ale autor wpada w pułapkę o której sam pisze.
    AlekZ wrote:
    po 1989 polski przemysł półprzewodnikowy (choćby kulawy) przestał istnieć

    O ile UNITRA CEMI czy TEWA zdechła, to LAMINA, (teraz KUBARA-LAMINA) ma się dobrze, VIGO system też robi bardzo ciekawe detektory na własnym krzemie (no akurat to nie koniecznie na krzemie, ale półprzewodniki to są)
    Nie wiem nic o produkcji współczesnych układów cyfrowych w Polsce, ale pewne rzeczy się robi, i to powinno cieszyć.
  • #8
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    CosteC wrote:
    Fajny artykuł ale autor wpada w pułapkę o której sam pisze.[...]

    O ile UNITRA CEMI czy TEWA zdechła, to LAMINA, (teraz KUBARA-LAMINA) ma się dobrze, VIGO system też robi bardzo ciekawe detektory na własnym krzemie (no akurat to nie koniecznie na krzemie, ale półprzewodniki to są)
    Nie wiem nic o produkcji współczesnych układów cyfrowych w Polsce, ale pewne rzeczy się robi, i to powinno cieszyć.


    Trochę uprościłem, ale wydaje mi się, że jednak było to uprawnione.
    VIGO robi chyba głównie na HgCdTe, bo to na podczerwień. Są to jednak detektory, nie trafiające pod przysłowiowe "strzechy". KUBARA LAMINA robi coś pod energoelektronikę, ale co dokładnie, nie mam pojęcia.
    Tak więc, cokolwiek jest robione, to są raczej niszowe sprawy.
  • #10
    NegativeFeedback
    Level 12  
    AlekZ wrote:
    Szkoda jedynie, że pamięć o tym nie jest powszechna i nie ma o tym choćby skromnej wzmianki na polskiej wikipedii.


    Bez przesady, w tych czasach był na całym świecie wysyp prac i układów, toto to jakiś tam układ w sumie bez specjalnego znaczenia.
    Niestety, elektronika i przemysł półprzewodników miał wg mnie pecha do co do czasu i co do ludzi, którzy za tą dziedzinę odpowiadali/zajmowali się nią,
    gloryfikowanie jest dość popularne w pewnych środowiskach a przyznawanie się do pogrzebania/utopienia spraw nie było nigdy w modzie/dobrym tonie.
    W efekcie tej 'twórczości ojców' nie załapaliśmy się na rewolucję technologiczną, nie opanowaliśmy technologii, nie mieliśmy istotnych patentów etc. etc. etc. ... i temat jest zamknięty do czasu aż ktoś może kiedyś tu fab zbuduje.
  • #11
    maciej_333
    Level 37  
    AlekZ wrote:
    W 1961 r. w biuletynie Polskiej Akademii Nauk ukazuje się jego artykuł o półprzewodnikowym liczniku impulsów.
    Ten licznik dziesiętny był w istocie wielozłączowym germanowym przyrządem półprzewodnikowym, zawierającym 10 złącz p-n umieszczonych na pręcie z germanu typu n. Na końcach tego przyrządu znajdowały się dwa styki nieprostujące.
    Abstrakt wspomnianego artykułu znajduje się tutaj:

    https://www.osti.gov/biblio/4056069

    Ciekawe rozwiązanie. Widać, że jest to coś jak tranzystor jednozłączowy (tzw. dioda dwubazowa - nie mylić z tranzystorem złączowym JFET!). Taki tranzystor ma ujemną rezystancję dynamiczną. Załączy się jednak po przekroczeniu pewnego napięcia na emiterze (jest to 0,7 V + napięcie wynikające z położenia złącza p-n i tym samym potencjału w tym miejscu). Jednak tutaj zamiast jednego emitera jest ich więcej. Generalnie podawanie kolejnych impulsów powoduje wzrost przewodności kolejnych obszarów między emiterami a B2. Wynika to z początkowo równomiernego rozkładu potencjałów w obszarze podłoża na jakim ten przyrząd był zrobiony. Zatem rośnie prąd płynący przez cały element i tym samym spada skokowo napięcie wyjściowe.

    Jakby się komuś chciało to obecnie można coś podobnego zbudować na pojedynczych tranzystorach jednozłączowych.

    Szukałem fotografii tego układu, ale w dostępnych mi bazach naukowych (np. IEEE Xplore) nie ma tego artykułu.
  • #12
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    NegativeFeedback wrote:
    AlekZ wrote:
    Szkoda jedynie, że pamięć o tym nie jest powszechna i nie ma o tym choćby skromnej wzmianki na polskiej wikipedii.


    Bez przesady, w tych czasach był na całym świecie wysyp prac i układów, toto to jakiś tam układ w sumie bez specjalnego znaczenia. [...]


    To jest właśnie coś, co nas różni od innych i to in minus. Jak łatwo sprawdzić, dla naszych sąsiadów nie jest istotne, czy lokalne pomysły przynosiły postęp światowy, czy też z punktu widzenia świata były bez znaczenia. Ważne, że miały znaczenie lokalne, nawet jeśli tylko "doniosłe teoretycznie" i to tylko lokalnie. Po prostu odnotowuje się te krajowe osiągnięcia czy prace w takim czy innym zakresie i pamięta się o twórcach tych pomysłów.

    Jeśli spojrzymy w rosyjską Wikipedię, to pod hasłem "układ scalony" znajdziemy między innymi:

    "[...]Pierwszy mikroukład w ZSRR powstał w 1961 roku w TRTI (Taganrog Radio Engineering Institute) pod kierownictwem L. N. Kolesowa. Wydarzenie to przyciągnęło uwagę środowiska naukowego kraju, a TRTI zostało uznane za lidera w systemie Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego w zakresie tworzenia wysokiej niezawodności sprzętu mikroelektronicznego i automatyzacji jego produkcji. Sam L. N. Kolesow został mianowany przewodniczącym Rady Koordynacyjnej dla tego problemu.[...]

    Pierwszy półprzewodnikowy układ scalony w ZSRR został stworzony na podstawie technologii planarnej opracowanej na początku 1960 roku w NII-35 (przemianowanej wówczas na Pulsar Research Institute) przez zespół, który później został przeniesiony do NIIME (Mikron). [...] "

    Analogiczne spojrzenie na niemiecką Wikipedię i czytamy, prócz informacji o niemieckiej lampie 3NF, będącej próżniowym protoplastą układów scalonych także:

    "[...]Niewiele wiadomo na temat „wzmacniacza półprzewodnikowego” wynalezionego i opatentowanego przez Wernera Jacobiego w 1949 roku, układu składającego się z pięciu tranzystorów na półprzewodniku służącym jako materiał nośny. Tworzą one trójstopniowy obwód wzmacniacza w postaci układu scalonego. Dwa tranzystory są przełączane „napowietrznie”, co powoduje konwersję impedancji między stopniami tranzystora. Jacobi zauważył, że na przykład aparaty słuchowe mogą być małe, lekkie i tanie.

    Nie jest znane bezpośrednie gospodarcze wykorzystanie jego patentu. Sformułowanie idei integracji w patencie opublikowanym 15 maja 1952 roku brzmi: „Wzmacniacz półprzewodnikowy, charakteryzujący się tym, że na półprzewodniku umieszczonych jest kilka układów elektrod działających w różnych stopniach przełączania lub wzmacniacza”. [...]

    Reasujmując, "dywagacje bez znaczenia pana Wernera Jacobiego" są jednak uszanowane. Dlaczego? To temat do przemyśleń z okazji święta "Cudu nad Wisłą"...
  • #13
    NegativeFeedback
    Level 12  
    AlekZ wrote:

    ...
    Po 1989 r. profesor doprowadził do uruchomienia w Piasecznie mikroelektronicznej linii technologicznej do wytwarzania półprzewodników. Linia ta istnieje do dziś i jest to chyba jedyne miejsce w kraju, w którym istnieje jeszcze techniczna możliwość wytwarzania jakichkolwiek układów półprzewodnikowych.
    Prof. Andrzej Ambroziak pozostanie więc niekwestionowanym „ojcem” polskich układów scalonych. Szkoda jedynie, że pamięć o tym nie jest powszechna i nie ma o tym choćby skromnej wzmianki na polskiej wikipedii.

    Widzisz, z mojego punktu widzenia tych w temacie 'ojców' można a nawet trzeba postawić pytanie kto i dlaczego był 'grabarzem' polskiej elektroniki ... i nie chodzi to o mityczny brak funduszy, funduszy PRL i Polska wpakowały astronomiczne ilości ...
    Nie chcę sobie psuć dzisiejszego dnia wspominkami z minionego życia, ale z tą wybitnością jest tak, że wybitnym się jest albo nie jest i tyle. Ojcem jest ten co stworzył podstawy i rozwinął a nie ten coś zrobił swoimi lub cudzymi rękoma. Nie ma polskiej szkoły elektroniki, jak nie ma polskiej linii technologicznej i tyle w temacie. Jakieś wtórne zrobienie czegoś ma w sumie nieistotne znaczenie, historycznie także nie ma. Na temat propagandy wybitych osiągnięć polskich uczonych w dziedzinie elektroniki to mogę ten temat rozwinąć :) ale nie dziś, zbyt ładny dzień jest żeby sobie go psuć wspominkami.
    Z drugiej strony mamy wybitne postacie , do wymienionych wcześniej w wątku dodam jedną , z realnymi osiągnięciami, dla mnie takim trochę zapomnianym jest Karol Pollak - nie układy scalone - ale to on jest wynalazca mostka potocznie/ mylnie nazywanego Greatza (zaszłość propagandystów z czasów Bismarcka i następców z jego szkoły), czy kondensatora elektrolitycznego, ta postać z pewnością warto przypominać i promować. I nie ma co się wzorować na ruskich-sowieckich / niemieckich propagandzistach, szczególnie na tych pierwszych nie warto, nie warto być podmiotem dowcipów ... Na tej manii pseudo-ojców zbudował sobie kilka niezłych dowcipów Kabaret Popolskich, czasem oglądam (złośliwe ale celne i genialne wykonanie). Ja myślę, że wielu naszych pseudo-'ojców' pasowałby do kolejnego show z tego kabaretu.
  • #14
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    NegativeFeedback wrote:

    Widzisz, z mojego punktu widzenia tych w temacie 'ojców' można a nawet trzeba postawić pytanie kto i dlaczego był 'grabarzem' polskiej elektroniki ... i nie chodzi to o mityczny brak funduszy, funduszy PRL i Polska wpakowały astronomiczne ilości ...


    Ten wątek nie był jednak o tym. Zdaje się, było na ten temat wiele dysput i jak to bywa- gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania na ten temat. Zachęcam jednak serdecznie: załóż na forum temat "O grabarzach polskiej elektroniki". Temat zapewne będzie wielostronicowy, tak bardzo wszakże kochamy narzekać. Może i ja w ramach relaksu też to zrobię, choć raczej zachowam wstrzemięźliwość (sic :!: ).

    NegativeFeedback wrote:

    Nie chcę sobie psuć dzisiejszego dnia wspominkami z minionego życia, ale z tą wybitnością jest tak, że wybitnym się jest albo nie jest i tyle. Ojcem jest ten co stworzył podstawy i rozwinął a nie ten coś zrobił swoimi lub cudzymi rękoma.


    Zastosowanie spójnika "i" jest tutaj kontrowersyjne. Na tej zasadzie trzeba bardzo wielu skreślić, bowiem nie spełniali obu przesłanek łącznie. Ogólnie współczuję, jeśli te wspominki z etapów minionego życia wywołują jakieś negatywne emocje.

    NegativeFeedback wrote:

    Z drugiej strony mamy wybitne postacie , do wymienionych wcześniej w wątku dodam jedną , z realnymi osiągnięciami, dla mnie takim trochę zapomnianym jest Karol Pollak - nie układy scalone - ale to on jest wynalazca mostka potocznie/ mylnie nazywanego Greatza (zaszłość propagandystów z czasów Bismarcka i następców z jego szkoły), czy kondensatora elektrolitycznego, ta postać z pewnością warto przypominać i promować.


    Droga stoi otworem: zrób to. Byle tylko nie w martyrologicznym stylu: "był fajny, ale pociotkowie Bismarcka utopili go w jeziorze zapomnienia". Przypomnij dokonania i realia w jakich żył. To zawsze warto zrobić.

    NegativeFeedback wrote:

    I nie ma co się wzorować na ruskich-sowieckich / niemieckich propagandzistach, szczególnie na tych pierwszych nie warto, nie warto być podmiotem dowcipów ...


    Zdania nie zmieniam: warto czasami skorzystać z doświadczeń nieprzyjaciół naszych. Nie przeginać w żadną ze stron: ani nadmiernego wychwalania ani nadmiernego deprecjonowania. Deprecjonowanie, kontestowanie wychodzi nam na ogół dobrze. Gorzej z jakąkolwiek najmniejszą pochwałą czy dobrym słowem. W tym miejscu czas podkreślić, że o żadnej wybitności prof. Ambroziaka nie wspominałem, choć starasz mi się to imputować. Taki człowiek żył, w tamtych realiach, w takim i taki czasie zrobił to i to - tyle.
    "Ojcostwo a wybitność"- o tym możemy (jeśli będzie sposobność) kiedyś podyskutować przy szklance- a jakże- herbaty i ciasteczkach.
  • #16
    Marek_Skalski
    VIP Meritorious for electroda.pl
    @AlekZ Bardzo szanuję Twoje artykuły i opisy. Ten temat pokazuje początki przygody polskiej myśli technicznej z miniaturyzacją w elektronice. Można jeszcze coś napisać o historii kolejnych 20-30 lat, ale później przyszły "wieki mroczne" i Polska zniknęła z mapy półprzewodnikowej. Zabrakło chęci lub celowo zdecydowano o zaniechaniu działań w obszarze, który właśnie w tym momencie stał się kluczowy dla rozwoju świata. Zarówno w obszarze projektowania logiki, jak i technologii wytwarzania. Wystarczy spojrzeć kiedy powstał dzisiejszy gigant technologiczny w produkcji układów TSMC. Później Google ze swoimi procesorami AI czy Alibaba z procesorami serwerowymi Yitian.

    Z wieloletniego doświadczenia zawodowego mogę tylko napisać, że Polska nie istnieje w tej przestrzeni, co jest strategicznym zaniedbaniem, żeby nie powiedzieć idiotyzmem. KGHM powstał dzięki pasji geologa (Jan Wyżykowski), który był w stanie uświadomić politykom rolę miedzi w rozwoju gospodarki kraju (elektryfikacja, silniki, dewizy). Niestety, albo zabrakło podobnego wizjonera w dziedzinie elektroniki, albo zgodnie z wytycznymi MFW, Polska została zobowiązana do likwidacji tego obszaru gospodarki, a tym samym została zepchnięta na margines.
    Dzisiaj możemy się rozczulać nad osiągnięciami zapisanymi w archiwach, ale to nie pchnie nas do przodu. To trochę jak budowanie kolejnej kopii komputera COBRA czy ZX Spectrum, kiedy reszta świata w tym samym czasie projektuje kolejne generacje procesorów 80x86, ARM, Xtensa, RISC-V, platformy ESPxx, Raspberry Pi, nVIDIA, ogromne i skomplikowane systemy AI. Myślę, że w Polsce są ludzie zdolni, potrafiący dokonać przełomu, którzy mają potencjał, ale ze względu na brak warunków, ich talenty nie zostaną wykorzystane. Dopóki w systemie edukacji religia zajmuje więcej czasu niż fizyka, to nie ma szans na zainicjowanie procesu. Dopóki rządzący socjalizm stawiają nad gospodarką, to nie ma szans na realizację pomysłów. Dopóki ludzie są wychowywani wierząc, że pieniądze i wynagrodzenia to wstydliwy temat, to nie ma szans na duże inwestycje. W postach @NegativeFeedback można zauważyć smutek, złość i frustrację i potrafię zrozumieć, ponieważ miłość do elektroniki i półprzewodników realizuję w Holandii. W Polsce nie mam szans, z uwagi na brak takiego przemysłu. Najbliższa Polski współczesna fabryka półprzewodników w Dreźnie będzie wkrótce rozbudowywana, co może być szansą na rozwój zawodowy dla wielu ludzi. Ciekawe czy doczekamy się kiedyś takiej fabryki w Polsce?
  • #17
    NegativeFeedback
    Level 12  
    Marek_Skalski wrote:
    Ciekawe czy doczekamy się kiedyś takiej fabryki w Polsce?


    Wg mnie nie, dopóki uczelnie są jakie są to nie, nie ma szans, nie z powodu funduszy, tych jest/może być tyle ile dusza zapotrzebuje.
    Mury się zmieniają na lepsze, a wnętrze - trwa. Może paradoksalnie więcej religii wpłynęło by na postawy, także więcej religii (!), mniej nie pomogło, czas więc na zmianę :)
  • #18
    janhen
    Level 22  
    Witam
    Kilkadziesiąt lat temu w Dzienniku TV była relacja z okazji okrągłej rocznicy
    istnienia Centrum Elektroniki . Dyrektor mówił o osiągnięciach i o tym że
    kilka lat wcześniej , przed Japończykami opracowali układy scalone .
    Na to obecny i jak zawsze pijany wicepremier Jan M. Sz. odrzekł że bardzo się cieszy ale pieniędzy nie dostaną . A to że nie rozumiał istoty i potrzeby środków na rozwój tej dziedziny to że z zawodu był ślusarzem . A że później elektryk od "siedmiu bolków" osiągnął najwyższe stanowisko znaczy że w tej kwestii nic się nie zmieniło .
  • #19
    NegativeFeedback
    Level 12  
    janhen wrote:
    Dyrektor mówił o osiągnięciach i o tym że
    kilka lat wcześniej , przed Japończykami opracowali układy scalone .


    Wiesz w sumie to może i miał rację/intuicję, bo wierzysz w to , że 'przed Japończykami opracowali układy scalone ' ? No czy pokładasz wiarę, że jakby tam sypnął groszem coś by z tego było?
    Moja odpowiedź: NIE - NIE

    Ten drugi to był chyba od drugiej Japonii (?) i 100 milionów
  • #20
    janhen
    Level 22  
    Witam ponownie
    Ponad 30 lat temu we Włoszech wpadł mi w ręce wzmacniacz antenowy a w nim układ scalony wyprodukowany w Portugalii . Później wiele razy IC z różnych państw
    dla nas egzotycznych . Zastanawiałem się dlaczego 10 potęga gospodarcza świata
    nie jest w stanie wytwarzać podzespołów elektronicznych a inni znacznie mniej technicznie zaawansowani potrafią . Wówczas najważniejsze było wydobycie 200 mln
    węgla razem ze specjalnie kruszonym kamieniem uszkadzającym ruchome ruszta w kotłach w ciepłowniach i elektrowniach węglowych i produkcja stali i cementu na silosy atomowe, na eksport na wschód . Dzisiaj ludzie którzy o tym decydowali zmienili orientację i szkodzą krajowi ile sił tam na Zachodzie .W programach w których występują nie ustają w krytyce rządu i nie wiem czy to jest totalna skleroza ,
    niepamięć o swoich fatalnych rządach np. Waldusia i innych .To nastawienie władz spowodowało że kraj w dziedzinie elektroniki nie jest w stanie dorównać innym , tym
    na peryferiach . Krew się burzy w tych którzy takie rządy pamiętają i ich złe skutki pamiętają . Póki co jesteśmy zdani na znaczną większość wytworów z importu .
    Pozdrawiam
  • #21
    Janusz_kk
    Level 35  
    janhen wrote:
    Dzisiaj ludzie którzy o tym decydowali zmienili orientację i szkodzą krajowi ile sił tam na Zachodzie .W programach w których występują nie ustają w krytyce rządu i nie wiem czy to jest totalna skleroza ,

    Widzę że komuś TVPiS weszła za mocno.
  • #22
    NegativeFeedback
    Level 12  
    Janusz_kk wrote:
    Widzę że komuś TVPiS weszła za mocno.


    Nie uważasz , że czas zakończyć wewnętrzną wojenkę i zająć się tym co jest ważne?

    Kiedyś tam dostałem szczękospadu jak się wgryzłem trochę w targowicę, przez lata myślałem o tym jako o kupie zdrajców i łapowników, jak się wgryzłem to okazało się , że tychże istotnych to na palcach jednej ręki można policzyć a reszta z pełnym zaangażowaniem i wewnętrznym przekonaniem walczyła o demokrację i praworządność, nie żartuję, ja nie pojmuję jak ludzie wtedy mogli kombinować, że problemy wewnętrzne rozwiąże zewnętrzna siła, że dokona interwencji dla powszechnej szczęśliwości Polaków a nie dla własnych korzyści.
    Ja tam niestety cholerną korelacje widzę między tym co jest teraz, a tym co było. Mnie osobiście to wzajemne pałowanie już nudzi, jak ktoś to próbuje robić w rozmowie ze mną to mu mówię 'do zobaczenia'.

    Dla mnie takim polem do totalnego zaorania są wyższe uczelnie, system grantów, system tytułów naukowych, np. zamiast na polskie uczelnie wysyłałbym 90% studentów na zachodnie przez następne 20 lat, wycinał bezwzględnie/likwidował te bez osiągnięć, tytuły zlikwidowałbym kompletnie, 'doktor' wystarczy, jak ktoś ma osiągnięcia to tytułów nie potrzebuje, zakazał kadrze naukowej zajmowania stanowisk administracyjnych (nie znam statystyk ale pewnie 80% kadr profesorskich robi kariery organizacyjne a nie naukowe), uniemożliwił pracę w tej samej uczelni dłużej niż 10 lat bez wystartowania w konkursie i resetował dorobek po 10 latach (nie ważne co zrobiłem 10 lat temu, ważne co zrobiłeś ostatnio) , sprywatyzował system wyższych uczelni pozostawiając dosłownie kilka najważniejszych, krótko mówiąc 'ogniem i rozpalonym żelazem' :)
  • #23
    AlekZ
    Vacuum tubes specialist
    Jakoś te prywatne uczelnie techniczne nie chcą wyrastać jak grzyby po deszczu :cry: . Wynika stąd, że zamożne osoby prywatne jakoś nie garną się do ich zakładania.

    Pewną poprawę uzdrowienia sytuacji mogłoby przynieść powoływanie na wykładowców tych, którzy mieli i mają do czynienia z takim czy innym przemysłem. A więc tych, którzy potrafią wyłożyć więcej niż jest w samych mądrych książkach i widzieli troszkę życia. W tej chwili przewody doktorskie są często dla tych, którzy nie mieli innego pomysłu na siebie :| .
  • #25
    NegativeFeedback
    Level 12  
    AlekZ wrote:
    Jakoś te prywatne uczelnie techniczne nie chcą wyrastać jak grzyby po deszczu . Wynika stąd, że zamożne osoby prywatne jakoś nie garną się do ich zakładania


    Nie muszą, wystarczy sprywatyzować co jest :) No to by było wielkie 'odcięcie' od łatwych pieniędzy, oj działby się , beton się by kruszył aż by trzeszczało ...
  • #26
    kris8888
    Level 36  
    Marek_Skalski wrote:
    później przyszły "wieki mroczne" i Polska zniknęła z mapy półprzewodnikowej. Zabrakło chęci lub celowo

    Nie tylko Polska ale i Czechy, i Węgry. A swego czasu mieli przemysł półprzewodnikowy rozwinięty na takim samym lub wyższym poziomie niż u nas. Tej fabryki w Dreźnie też prawdopodobnie teraz by nie było gdyby nie zjednoczenie Niemiec.
    A nawet europejscy potentaci jak np. włoski STS też w zasadzie już nie istnieje. Połączył się z francuskim Thomsonem, stworzyli STMicroelectronics, ale półprzewodników i tak już od dawna nie produkują w Europie.
    Dopiero teraz Włosi kombinują żeby ponownie ściągnąć fabryki do siebie. Hiszpanie zresztą też chcieliby otworzyć jakieś fabryki półprzewodników. Ale to też raczej innych, wiodących firm amerykańskich i dalekowschodnich a nie ST.
  • #27
    Janusz_kk
    Level 35  
    NegativeFeedback wrote:
    Nie uważasz , że czas zakończyć wewnętrzną wojenkę i zająć się tym co jest ważne?

    O czym ty człowieku piszesz!! przeczytaj jeszcze raz do czego się odniosłem a potem wyrażaj zdanie, albo lepiej nie jak masz takie głupoty pisać.
  • #28
    Jacekser
    Level 22  
    NegativeFeedback wrote:
    Nie muszą, wystarczy sprywatyzować co jest


    Mój syn uzyskał licencjat "prywatnej uczelni technicznej",kierunek-Telekomunikacja.Już obrona pracy dyplomowej obnażyła niewiedze promotorów(sami się zmieniali-!)co do tematu pracy.Bronił pracy dot. systemów transmisji DSL.Miał wiedzę (i materiały) z zewnątrz,konkretnie z Orange.To żenujące że taki poziom reprezentują właśnie uczelnie prywatne,płatne!Ten poziom wg.mnie jest z każdym rokiem coraz niższy.
  • #29
    NegativeFeedback
    Level 12  
    $$$$
    Jacekser wrote:
    NegativeFeedback wrote:
    Nie muszą, wystarczy sprywatyzować co jest


    Mój syn uzyskał licencjat "prywatnej uczelni technicznej",kierunek-Telekomunikacja.Już obrona pracy dyplomowej obnażyła niewiedze promotorów(sami się zmieniali-!)co do tematu pracy.Bronił pracy dot. systemów transmisji DSL.Miał wiedzę (i materiały) z zewnątrz,konkretnie z Orange.To żenujące że taki poziom reprezentują właśnie uczelnie prywatne,płatne!Ten poziom wg.mnie jest z każdym rokiem coraz niższy.


    W takich tematach na typowej państwowej komisja miała by pewnie równie 'kompetentny' skład. System trzeba zmienić i tyle, czego chcesz oczekiwać od komisji, która spędza całe życie zawodowe w tym samym budynku u jednego pracodawcy, często są to absolwenci tychże uczelni studiujących u tych samych prowadzących, którzy do pracy ich przyjęli, sztafeta pokoleń :) Te prywatne pewnie w 99% były zakładane przez tychże ludzi z państwowych uczelni ...
  • #30
    blue_17
    Level 32  
    Panowie narzekać możemy, bo to proste i typowo Polskie.
    Po niedawnej reformie Pana ministra G. wielu dobrych wykładowców zmieniło prace.

    Polskie uczelnie jeśli chodzi o elektronikę mają wielki potencjał.
    Od tworzenia detektorów do eksperymentów w CERN po aparaturę komunikacyjną w satelitach np. w PW Sat lub do systemów laserowych produkowanych przez Telesystem Mesko, które są jednymi z najlepszych na świecie.

    Gdyby nie ludzie znani na świecie i ich doświadczenie oraz zaangażowanie nie byłoby możliwe rozwiązywanie tak złożonych problemów.

    Elektronika, którą zajmują się uczelnie porusza wysoko specjalistyczne aplikacje zazwyczaj na styku kilku dyscyplin. To że nie do końca sa to treści przeznaczone dla ludzi wprost z ulicy jest zrozumiałe tak samo że osoby ze specjalistycznymi wysokimi kwalifikacjami mogą pracować zagranicą lub zdalnie.

    Z niewiedzy wnika wiele złego tak jak powszechnie wiadomo, że tranzystor wynaleźli amerykanie, a nikt nie wie kto to był Herbert Mataré prowadzący swoje badania w telefunkenie na terenie dzisiejszej Polski - bo nie dostał nobla :(

    Pozdrawiam serdecznie