Jakoś tak się składa, że przywykliśmy celebrować naszą martyrologię, także tą techniczną. Dotyczy to oczywiście także polskich elementów półprzewodnikowych. Jeśli wyrazić kwintesencję tej „martyrologii półprzewodnikowej” w paru wersach, to sprowadza się do twierdzenia, że produkowane u nas niegdyś elementy były kopiami rozwiązań zagranicznych, często wykradzionych, asortyment tych elementów był marny, podobnie jak parametry. W tym wszystkim pozostaje jeszcze jedna najważniejsza wisienka na martyrologicznym torcie złorzeczeń, utyskiwań, gorzkich żali i pretensji: w ogóle nie powstała u nas choćby jedna oryginalna myśl.
Jednym zdaniem: kiła i mogiła.
Takie zerojedynkowe (a może raczej zerowe, a przy tym nieprawdziwe) myślenie jest jednym z katalizatorów samospełniającej się narodowej przepowiedni: nic ciekawego nie stworzymy i nic nie osiągniemy: no bo skoro nic sami nie zrobiliśmy, po 1989 polski przemysł półprzewodnikowy (choćby kulawy) przestał istnieć, to w mierzalnej przyszłości też nic ciekawego już nie zrobimy.
W ten martyrologiczny trend wpisuje się też szeroko oglądany na youtube film Adama Śmiałka o polskich układach scalonych. Jak stwierdził już w początku filmu: „dziś pora na polskie układy scalone, choć paradoksalnie nie ma tam ani jednej polskiej konstrukcji. Te, o ile mi wiadomo pojawiały się tylko w technologii grubowarstwowej”.
https://www.youtube.com/watch?v=_bOZV3mJN4A&t=104s
Czy jednak aby na pewno tak było?
W ogólnej świadomości, jako pierwsze polskie układy scalone uważa się wyprodukowane na początku lat 70. układy na „wspaniałej” licencji radzieckiej. Układy te, z serii „Logika 2” były układami logicznymi, teoretycznie kompatybilnymi z TTL. Sęk w tym, że kompatybilność układów serii „Logika 2” z TTL była delikatnie rzecz ujmując wątpliwa i po krótkim czasie zostały one wycofane z produkcji. Są też tacy, którzy za pierwsze polskie układy scalone uważają pierwsze serie układów liniowych, wyprodukowane w podobnym czasie, a więc na początku lat 70.
Prawdą jest, że wszystkie te powyższe układy były pierwszymi wyprodukowanymi w Polsce układami dostępnymi handlowo.
Ale nie były to pierwsze polskie układy scalone. Pierwszy polski układ scalony powstał bowiem dekadę wcześniej- na początku lat 60. Dziś zaliczylibyśmy ten układ do grupy układów cyfrowych.
Cofnijmy się zatem do tamtej chwili. Nie istnieje jeszcze Instytut Technologii Elektronowej (dzisiaj Sieć Badawcza Łukasiewicz- Instytut Mikroelektroniki i Fotoniki) ani Naukowo -Produkcyjne Centrum Półprzewodników „CEMI”. Badania, dotyczące półprzewodników prowadzone są wówczas przede wszystkim w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki Polskiej Akademii Nauk. Produkcję elementów półprzewodnikowych prowadzi Fabryka Tranzystorów „TEWA” i Zakład Produkcji Półprzewodników ZPP „PEWA”. Handlowo dostępne stają się tranzystory i diody germanowe, elementy krzemowe są wytwarzane jedynie na skalę laboratoryjną. W węższym zakresie prace dotyczące elementów półprzewodnikowych prowadzone są w tym czasie w Przemysłowym Instytucie Elektroniki (zwłaszcza w oddziale toruńskim) i w Politechnice Warszawskiej.
W tych oto realiach w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN pracuje w owym czasie Andrzej Cezary Ambroziak (1935-2012), późniejszy profesor i dyrektor Instytutu Technologii Elektronowej.
W 1961 r. w biuletynie Polskiej Akademii Nauk ukazuje się jego artykuł o półprzewodnikowym liczniku impulsów.
Ten licznik dziesiętny był w istocie wielozłączowym germanowym przyrządem półprzewodnikowym, zawierającym 10 złącz p-n umieszczonych na pręcie z germanu typu n. Na końcach tego przyrządu znajdowały się dwa styki nieprostujące.
Abstrakt wspomnianego artykułu znajduje się tutaj:
https://www.osti.gov/biblio/4056069
Głębsze poszukiwania w internecie dały jeszcze jeden wynik- schemat licznika z tym przyrządem półprzewodnikowym.
http://www.seekic.com/circuit_diagram/Measuri...SEMICONDUCTOR_AS_DECADE_COUNTER.html#comments
Jak się wydaje, jest tam opisany fragment artykułu Andrzeja Ambroziaka o półprzewodnikowym odpowiedniku gazowanej lampy liczącej. Niestety nie ma podanej daty tego opracowania, ale jest to z pewnością początek lat 60. W owym czasie pewną popularność zdobyły bowiem lampy liczące, stosowane w cyfrowych przyrządach pomiarowych.
Widząc ten schemat, przypomniałem sobie o starej książce – tomie trzecim opracowania pt. „Miernictwo Teleelektryczne- Układy Pomiarowe” autorstwa prof. Mariana Łapińskiego (1909-1992). Książka pochodzi z roku 1966. Od strony 404 zaczyna się dość dokładny opis dekady monolitycznej Andrzeja Ambroziaka z nieco innym schematem niż z linku wyżej.
Nie ma sensu przepisywać zawartości stron 404-407 wspomnianej książki. Zainteresowani przeczytają sobie skany, które załączam.
Przytoczę tylko dwie zawarte tam informacje: dekada germanowa liczyła z częstotliwością 1-2 kHz, zaś szacowana prędkość dekady krzemowej – kilkanaście. Dziś to śmiesznie mało, ale była to szybkość liczenia porównywalna z szybkością liczenia lamp gazowanych.
Nie trafiłem na fotografię przyrządu prof. Ambroziaka i nie wiem, czy został gdzieś zachowany. Może znajdę fotografię w "Przeglądzie Elektroniki" z roku 1963, a może jest ona w biuletynie PAN z 1961 r? Spróbuję dotrzeć do tych materiałów.
Na zakończenie trzeba jeszcze przypomnieć, że za pierwszy układ scalony uważa się konstrukcję Jacka Kilby’ego (1923-2005) z roku 1958, opartą na germanie (oscylator). Jak więc łatwo policzyć, konstrukcję licznika dziesiętnego prof. Andrzeja Ambroziaka od tej pierwszej konstrukcji Jacka Kilby’ego dzielą trzy lata.
W 1968 r. z okazji 20- lecia powstania tranzystora, prace prof. Ambroziaka (licznik impulsów (patent z 1963) i monolityczny multiwibrator (patent z 1964) ), obok prac jeszcze dwóch innych Europejczyków zostały uznane jako ważny wkład w światowy rozwój półprzewodników. (Okolicznościowe wydawnictw Mc Graw Hill w Nowym Jorku).
http://arch.przeglad-techniczny.pl/index.php?...on=com_content&view=article&Itemid=44&id=1424
http://cezaryandrzejambroziak.inmemoriam.org/
Po 1989 r. profesor doprowadził do uruchomienia w Piasecznie mikroelektronicznej linii technologicznej do wytwarzania półprzewodników. Linia ta istnieje do dziś i jest to chyba jedyne miejsce w kraju, w którym istnieje jeszcze techniczna możliwość wytwarzania jakichkolwiek układów półprzewodnikowych.
Prof. Andrzej Ambroziak pozostanie więc niekwestionowanym „ojcem” polskich układów scalonych. Szkoda jedynie, że pamięć o tym nie jest powszechna i nie ma o tym choćby skromnej wzmianki na polskiej wikipedii.
Jednym zdaniem: kiła i mogiła.
Takie zerojedynkowe (a może raczej zerowe, a przy tym nieprawdziwe) myślenie jest jednym z katalizatorów samospełniającej się narodowej przepowiedni: nic ciekawego nie stworzymy i nic nie osiągniemy: no bo skoro nic sami nie zrobiliśmy, po 1989 polski przemysł półprzewodnikowy (choćby kulawy) przestał istnieć, to w mierzalnej przyszłości też nic ciekawego już nie zrobimy.
W ten martyrologiczny trend wpisuje się też szeroko oglądany na youtube film Adama Śmiałka o polskich układach scalonych. Jak stwierdził już w początku filmu: „dziś pora na polskie układy scalone, choć paradoksalnie nie ma tam ani jednej polskiej konstrukcji. Te, o ile mi wiadomo pojawiały się tylko w technologii grubowarstwowej”.
https://www.youtube.com/watch?v=_bOZV3mJN4A&t=104s
Czy jednak aby na pewno tak było?
W ogólnej świadomości, jako pierwsze polskie układy scalone uważa się wyprodukowane na początku lat 70. układy na „wspaniałej” licencji radzieckiej. Układy te, z serii „Logika 2” były układami logicznymi, teoretycznie kompatybilnymi z TTL. Sęk w tym, że kompatybilność układów serii „Logika 2” z TTL była delikatnie rzecz ujmując wątpliwa i po krótkim czasie zostały one wycofane z produkcji. Są też tacy, którzy za pierwsze polskie układy scalone uważają pierwsze serie układów liniowych, wyprodukowane w podobnym czasie, a więc na początku lat 70.
Prawdą jest, że wszystkie te powyższe układy były pierwszymi wyprodukowanymi w Polsce układami dostępnymi handlowo.
Ale nie były to pierwsze polskie układy scalone. Pierwszy polski układ scalony powstał bowiem dekadę wcześniej- na początku lat 60. Dziś zaliczylibyśmy ten układ do grupy układów cyfrowych.
Cofnijmy się zatem do tamtej chwili. Nie istnieje jeszcze Instytut Technologii Elektronowej (dzisiaj Sieć Badawcza Łukasiewicz- Instytut Mikroelektroniki i Fotoniki) ani Naukowo -Produkcyjne Centrum Półprzewodników „CEMI”. Badania, dotyczące półprzewodników prowadzone są wówczas przede wszystkim w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki Polskiej Akademii Nauk. Produkcję elementów półprzewodnikowych prowadzi Fabryka Tranzystorów „TEWA” i Zakład Produkcji Półprzewodników ZPP „PEWA”. Handlowo dostępne stają się tranzystory i diody germanowe, elementy krzemowe są wytwarzane jedynie na skalę laboratoryjną. W węższym zakresie prace dotyczące elementów półprzewodnikowych prowadzone są w tym czasie w Przemysłowym Instytucie Elektroniki (zwłaszcza w oddziale toruńskim) i w Politechnice Warszawskiej.
W tych oto realiach w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN pracuje w owym czasie Andrzej Cezary Ambroziak (1935-2012), późniejszy profesor i dyrektor Instytutu Technologii Elektronowej.
W 1961 r. w biuletynie Polskiej Akademii Nauk ukazuje się jego artykuł o półprzewodnikowym liczniku impulsów.
Ten licznik dziesiętny był w istocie wielozłączowym germanowym przyrządem półprzewodnikowym, zawierającym 10 złącz p-n umieszczonych na pręcie z germanu typu n. Na końcach tego przyrządu znajdowały się dwa styki nieprostujące.
Abstrakt wspomnianego artykułu znajduje się tutaj:
https://www.osti.gov/biblio/4056069
Głębsze poszukiwania w internecie dały jeszcze jeden wynik- schemat licznika z tym przyrządem półprzewodnikowym.
http://www.seekic.com/circuit_diagram/Measuri...SEMICONDUCTOR_AS_DECADE_COUNTER.html#comments
Jak się wydaje, jest tam opisany fragment artykułu Andrzeja Ambroziaka o półprzewodnikowym odpowiedniku gazowanej lampy liczącej. Niestety nie ma podanej daty tego opracowania, ale jest to z pewnością początek lat 60. W owym czasie pewną popularność zdobyły bowiem lampy liczące, stosowane w cyfrowych przyrządach pomiarowych.
Widząc ten schemat, przypomniałem sobie o starej książce – tomie trzecim opracowania pt. „Miernictwo Teleelektryczne- Układy Pomiarowe” autorstwa prof. Mariana Łapińskiego (1909-1992). Książka pochodzi z roku 1966. Od strony 404 zaczyna się dość dokładny opis dekady monolitycznej Andrzeja Ambroziaka z nieco innym schematem niż z linku wyżej.
Nie ma sensu przepisywać zawartości stron 404-407 wspomnianej książki. Zainteresowani przeczytają sobie skany, które załączam.
Przytoczę tylko dwie zawarte tam informacje: dekada germanowa liczyła z częstotliwością 1-2 kHz, zaś szacowana prędkość dekady krzemowej – kilkanaście. Dziś to śmiesznie mało, ale była to szybkość liczenia porównywalna z szybkością liczenia lamp gazowanych.
Nie trafiłem na fotografię przyrządu prof. Ambroziaka i nie wiem, czy został gdzieś zachowany. Może znajdę fotografię w "Przeglądzie Elektroniki" z roku 1963, a może jest ona w biuletynie PAN z 1961 r? Spróbuję dotrzeć do tych materiałów.
Na zakończenie trzeba jeszcze przypomnieć, że za pierwszy układ scalony uważa się konstrukcję Jacka Kilby’ego (1923-2005) z roku 1958, opartą na germanie (oscylator). Jak więc łatwo policzyć, konstrukcję licznika dziesiętnego prof. Andrzeja Ambroziaka od tej pierwszej konstrukcji Jacka Kilby’ego dzielą trzy lata.
W 1968 r. z okazji 20- lecia powstania tranzystora, prace prof. Ambroziaka (licznik impulsów (patent z 1963) i monolityczny multiwibrator (patent z 1964) ), obok prac jeszcze dwóch innych Europejczyków zostały uznane jako ważny wkład w światowy rozwój półprzewodników. (Okolicznościowe wydawnictw Mc Graw Hill w Nowym Jorku).
http://arch.przeglad-techniczny.pl/index.php?...on=com_content&view=article&Itemid=44&id=1424
http://cezaryandrzejambroziak.inmemoriam.org/
Po 1989 r. profesor doprowadził do uruchomienia w Piasecznie mikroelektronicznej linii technologicznej do wytwarzania półprzewodników. Linia ta istnieje do dziś i jest to chyba jedyne miejsce w kraju, w którym istnieje jeszcze techniczna możliwość wytwarzania jakichkolwiek układów półprzewodnikowych.
Prof. Andrzej Ambroziak pozostanie więc niekwestionowanym „ojcem” polskich układów scalonych. Szkoda jedynie, że pamięć o tym nie jest powszechna i nie ma o tym choćby skromnej wzmianki na polskiej wikipedii.
Fajne? Ranking DIY
