A wiedziałeś, że gdybyś mierzył napięcie względem obudowy radia, to miernik pokazałby zero? I dlaczego tak by się stało? Wiesz, po co są tu kondensatory separujące? Sądzę, że nie, skoro takie pytania zadajesz. To Ci powiem. Są po to, żeby rozdzielić galwanicznie GND radia od anteny. I rozmieszczone po całym obwodzie PCB (w połączeniu równoległym) po to, żeby jak najbardziej skrócić drogę prądów wielkiej częstotliwości od GND w kierunku do obudowy w celu zapewnienia jak najlepszej spójności tychże separowanych elementów, co w przypadku niewystarczającej liczby (lub montażu w nieodpowiednim miejscu) tych kondensatorów może powodować niestabilną pracę poszczególnych bloków radiotelefonu, ale tak być nie musi. W praktyce prawdopodobnie wystarczyłby jeden taki kondensator bez znacznego uszczerbku na "zdrowiu" konstrukcji (bowiem PRO 510/520XL to udana konstrukcja) i jego brak oczywiście skutkowałby uszkodzeniem urządzenia, ale stosuje się ich możliwie jak najwięcej dla zasady jak wyżej. Tj. tłumacząc "jak krowie na rowie", po to, aby uniknąć nieprzewidywalnych problemów. Jak przyjrzysz się dokładnie, to po całym obwodzie PCB jest pełno tych kondensatorów i nawet brak połowy z nich nie spowoduje zauważalnych zmian. Co ciekawe, w trakcie mojej długoletniej praktyki odkryłem, że koło syntezy brakuje jednego już fabrycznie (a właściwie trzech - tych przy śrubce) i ich brak ma (o dziwo) odwrotny, bo pozytywny wpływ na stabilność pracy syntezy, jednak w stopniu tak marginalnym, że do wykrycia tylko na przyrządach i bez zauważalnej różnicy na ucho. Polega to na tym, że gdy podczas nadawania prąd w.cz. dużej mocy płynie inną drogą przez pozostałe kondensatory, wówczas dany układ zmienia tendencję do wzbudzenia się. Zjawisko to jest niezwykle rzadko spotykane i nosi nazwę pętli masy (ang. Ground Loop). Dowodzi to tego, iż producent zauważył problem i zrezygnował z ich montażu z (o dziwo) pozytywnym skutkiem (jak już mówiłem) na korzyść stabilności syntezy! Pomiar ten wykonałem osobiście bardzo starannie i jestem tego sto procent pewny. Na ucho ciężko to wychwycić. Największa korzyść w modulacji z tego, co pamiętam, jest przy bardzo niskim napięciu zasilania, przy którym i tak nikt radia nie używa. Także widzisz, że rozmieszczenie tych elementów we właściwym miejscu również ma znaczenie. Zarówno synteza jak i VFO są najczulszymi elementami nadajnika, które łatwo jest wytrącić ze stabilnych oscylacji i właśnie tam w tym miejscu producent zrezygnował z montażu bodaj pięciu sztuk, żeby prąd w.cz. dużej mocy im "nie szkodził", bo jak przyjrzysz się dobrze, to zauważysz też, że brakuje ich nieco więcej niż te trzy przy układzie PLL. Możesz być więc na 99,9% pewny, że brak tego elementu nie wpłynie znacząco na pracę radia, ponieważ w przypadku jego braku cały przerwany prąd w.cz. (w układzie równoległym kondensatorów) popłynie przez najbliższy sąsiadujący oraz wszystkie pozostałe zgodnie z pierwszym prawem Kirchhoffa. A jeśli tak, to na pewno bardzo trudno będzie Ci to zmierzyć. Myślę, że gruntownie zaspokoiłem Twoją ciekawość.
Wartość tego elementu to 10 nF. Możesz go sobie wstawić albo i nie, a i tak nic to nie zmieni. Zajmij się faktyczną usterką.