Witam,
takie pytanie - wszyscy twierdzą że nie jeździ się na "luzie" tak? Hamujemy silnikiem, redukujemy biegi, natomiast ja posiadam vaga z 1,8 turbo i komputerek pokazuje coraz to niższe spalanie, które spada drastycznie w momencie gdy rozpędze auto np do 60 km/h i wrzuce na luz i się toczy...
więc jak to jest?
Gdy mam wpięty bieg to nie wytraca tak tego spalania niż jak wrzucam na luz.
Można tak jeździć czy niekoniecznie? Pomijam klocki/tarcze z resztą w końcowej fazie tego toczenia, gdy jest przeszkoda lub inne auto to zwalniam już wtedy wbijając bieg a nie że hamuje jak rowerem.
To auto to w ogóle dziwne, /lub ten silnik/ bo jak jadę "na luzie" i np są spowalniacze albo torowisko, wrzucam 2 bieg i znowu rozpędzam auto, to od razu 0,5l/100 wzrasta spalanie i znowu luz i spada. On szybko wytraca spalanie ale mówię trzeba wrzucać na luz....ale przy kolejnym ostrzejszym przyspieszeniu znowu ostro wzrasta..
Czy można tak jeździć czy lepiej nie?
Owszem no nie będę ukrywać chodzi mi o ekonomię, wiadomo że jak nie liczę się z kasą i spalaniem to przycisne i turbo się obudzi i wtedy idzie jak przeciąg ale to tam nie ma co patrzeć na to ile pali bo i 12-13/100 pokaże
Chodzi mi o spokojną jazdę z pracy, gdy jest normalny ruch.
No chyba że tutaj jest inny problem - komputerek sobie pokazuje ale to nie ma przełożenia na to co się dzieje w baku??
takie pytanie - wszyscy twierdzą że nie jeździ się na "luzie" tak? Hamujemy silnikiem, redukujemy biegi, natomiast ja posiadam vaga z 1,8 turbo i komputerek pokazuje coraz to niższe spalanie, które spada drastycznie w momencie gdy rozpędze auto np do 60 km/h i wrzuce na luz i się toczy...
więc jak to jest?
Gdy mam wpięty bieg to nie wytraca tak tego spalania niż jak wrzucam na luz.
Można tak jeździć czy niekoniecznie? Pomijam klocki/tarcze z resztą w końcowej fazie tego toczenia, gdy jest przeszkoda lub inne auto to zwalniam już wtedy wbijając bieg a nie że hamuje jak rowerem.
To auto to w ogóle dziwne, /lub ten silnik/ bo jak jadę "na luzie" i np są spowalniacze albo torowisko, wrzucam 2 bieg i znowu rozpędzam auto, to od razu 0,5l/100 wzrasta spalanie i znowu luz i spada. On szybko wytraca spalanie ale mówię trzeba wrzucać na luz....ale przy kolejnym ostrzejszym przyspieszeniu znowu ostro wzrasta..
Czy można tak jeździć czy lepiej nie?
Owszem no nie będę ukrywać chodzi mi o ekonomię, wiadomo że jak nie liczę się z kasą i spalaniem to przycisne i turbo się obudzi i wtedy idzie jak przeciąg ale to tam nie ma co patrzeć na to ile pali bo i 12-13/100 pokaże
Chodzi mi o spokojną jazdę z pracy, gdy jest normalny ruch.
No chyba że tutaj jest inny problem - komputerek sobie pokazuje ale to nie ma przełożenia na to co się dzieje w baku??