Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Słaby ciąg lub cofka w kominie z podpiętym piecem "Bartek"

piotrek1313 13 Sep 2022 01:02 384 8
  • #1
    piotrek1313
    Level 17  
    Witam,
    Sprawa dość dziwna i ciężko to ubrać w słowa, ale spróbuję najjaśniej i najkonkretniej jak mogę :)
    Ostatnio podpiąłem piec "Bartek" (bliźniacza konstrukcja piecyków "Płomień" czy "Żar") i zauważyłem problem - słabo ssie bądź też spaliny się mniej lub bardziej cofają. Piec podpiąłem w miejsce gdzie w latach 70-80tych było już podpięte jakieś źródło ciepła - prawdopodobnie piec kaflowy. Komin normalny, w środku wydaje się prosty, czysty (ostatnio był kominiarz), światełko ładnie widać przez wyczystkę w piwnicy. Piec wpięty na parterze a więc nad nim jest jeszcze ok 5,5 metra komina, więc teoretycznie wszystko powinno ładnie śmigać. No właśnie - "powinno", komin ładny, piec praktycznie nówka a jak rozpalam to mi spaliny się "kotłują" wewnątrz, wylatują do pomieszczenia albo tylko częściowo wylatują do komina. Metodą prób i błędów chcąc się pozbyć dymu (choć dużo go nie było bo i chciałem tylko zrobić mały test) podniosłem górną pokrywę i skierowałem opalarkę do czopucha - wtedy się już dym nie cofał a szedł cały do komina (pomimo otwartej pokrywy).
    Zanim podłączyłem piecyk to miałem otwór w ścianie (w który wmurowałem kawałek rury a później w to wszedł czopuch na sznur - żeby nic nie pękało a było w miarę szczelne) i w tymże otworze na jego dolnej krawędzi rozpaliłem mały ogienek i też się dziwiłem, że to od razu nie ciągnie - dopiero jak się ogień zrobił większy. Sprawdzałem też wyczystkę i tamtędy też raczej dmucha - dopiero wsadzając opalarkę czy palnik to już ssie jak trzeba, ale po wyłączeniu znów jest to samo (spodziewałem się, że jak już zaciągnie to będzie szło...).
    Generalnie podejrzewam, że jakbym porządnie napalił to będzie ok, ale zmartwiło mnie to, że nawet jak piec już się nagrzał - od tego całego próbowania, dymienia, opalarki itp - to nadal nie ma tego ciągu co powinien być, albo jest minimalny, albo się lekko cofa :( Także myślałem, że to kwestia wygrzania a jednak jakiś psikus jest.
    Co dziwnego odkryłem w trakcie analizowania - wszedłem na dach zobaczyć jak to tam wygląda. O dziwo po zrobieniu lekkiego dymku kawałkiem papieru z omawianego komina delikatnie dmucha, więc niby powinno być ok... Ale zaraz obok jest kanał wentylacyjny idący z piwnicy i do niego dym wciąga po czym po kilkunastu sekundach wylatuje przez kanał, do którego podpiąłem piec (tak rozumiem - widocznie jest gdzieś nieszczelność między kominami). W międzyczasie okazało się, że wentylacja garażu na samym dole jest zawalona jakimś poremontowym syfem (jeszcze nie odetkałem), więc teoretycznie po zatkaniu tego komina od góry powinien się zachowywać jak niebyły. Położyłem od góry w miarę ciasno karton i docisnąłem cegłą - sytuacja w piecu nie uległa zmianie... :(



    Czyli wygląda to tak, że do pieca się cofa, do wyczystki też, na górze wygląda jakby wydmuchiwało w dobrym kierunku, do kanału wentylacyjnego wciąga i wychodzi spalinowym...

    Nigdy się nie spodziewałem, że taki problem natrafię, przecież to (teoretycznie) takie banalne jest :D Oczywiście nie zapominam o dopływie powietrza - nawiewniki w oknach są, ale próbowałem i z pootwieranymi oknami, zamkniętymi/otwartymi drzwiami do pomieszczenia - raczej bez zmian. Jeden raz jak wydawało się w miarę dobrze ciągnęło to jak była sama dziura w ścianie i dość mocny ogień. Kurde, nie jestem jakiś strasznie głupi - czego nie zauważam albo przeoczyłem? :|
  • #2
    Jar-Woj
    Level 21  
    Tutaj nie ma co teoretyzować, trzeba ściągnąć kominiarza z prawdziwego zdarzenia i zlecić generalny przegląd
    kominów włączając w to sprawdzenie stanu kanałów kominowych kamerą inspekcyjną.
  • #3
    piotrek1313
    Level 17  
    Jar-Woj wrote:
    Tutaj nie ma co teoretyzować, trzeba ściągnąć kominiarza z prawdziwego zdarzenia i zlecić generalny przegląd
    kominów włączając w to sprawdzenie stanu kanałów kominowych kamerą inspekcyjną.

    Tylko co to jest kominiarz "z prawdziwego zdarzenia"? Ten co u mnie był to teoretycznie taki jest - polecany w okolicy, z latami doświadczenia itp itd... Ma u mnie być jutro podrzucić dokumenty po corocznym przeglądzie, zapodam mu temat, ciekawe jak się do tego odniesie.
    Zależy mi na tym, żeby (znów) nie dać się na coś naciągnąć i wolę zaczerpnąć trochę języka na forum - może ktoś miał podobną sytuację i coś by to wniosło do sprawy, naprowadziło na coś i takie tam ;) Generalnie "fachowcy" są ostatnio trochę na wymarciu i ciężko kogoś porządnego znaleźć - chyba, że faktycznie mam pecha... od roku od przeprowadzki pomału prowadzimy remont i kto by się nie nawinął to wszyscy tylko dobrzy do gadania i do wyciągania rąk po pieniądze, a bynajmniej nie wyszukuję jakichś byle jakich ludzi z łapanki a normalnych firm "z pokryciem".

    Co do kominów jeszcze to zamówiłem kamerę inspekcyjną, bo nawet nie wiem czy ten mój kominiarz jakąś dysponuje, taką do telefonu/laptopa - ciekawe czy uda mi się coś samemu znaleźć. Ostatnio jeszcze zaraz po założeniu tematu zerknąłem do piecyka, wziąłem skrawek folii malarskiej i przyłożyłem do drzwiczek pieca. Patrzę - trochę ciągnie, więc może się "naprawiło", może komin się wygrzał w końcu i będzie git... Trochę rozpaliłem i znów to samo - chwilę trochę szło do komina, później znów stało w miejscu więc zaczęło dymić. Podpaliłem kawałek rozpałki i włożyłem od góry do czopucha - dopiero wtedy zaczęło trochę ciągnąć, ale raczej na tyle, żeby usunąć dym z pieca a nie z niego normalnie skorzystać :(
  • Helpful post
    #4
    witek17
    Level 23  
    Nic w tym dziwnego.
    Może być kilka powodów i mogą występować łącznie, lub nie.
    1. Jeżeli nadejdzie fala ciepłego, wilgotnego powietrza, to ono wlatuje od góry, wilgoć się skrapla, powietrze się ochładza w kontakcie z zimniejszymi ścianami komina. Latem, a nawet teraz (w końcu lato jest :D), gdy jeszcze występują ciepłe, bardzo wilgotne masy powietrza, to naprawdę trudno wywołać prawidłowy ciąg, nawet silnym ogniem, a co dopiero wychłodzonymi spalinami.
    2. Wiatr. Są dni, gdy nie da się palić (u mnie). Kombinacja kierunku wiatru i okolicznych budynków, ścian, elementów dachu, itd.. Działają jak kierownice w turbinach. Na szczęście nie ma takich (kiedyś mało było, teraz coraz więcej) ekstremów zbyt wiele.
    3. Inwersja. Takie dziwne zjawisko, gdy powietrze wyżej jest cieplejsze. Też porażka. Efekty jak w p.1.
    Spróbuj nie tylko raz, a najlepiej wieczorem. Może po prostu trafiłeś na jedno z tych zjawisk. Nie trać pieniędzy, na razie nie trzeba, ale bądź świadom tych zjawisk.
  • #5
    piotrek1313
    Level 17  
    witek17 wrote:
    Nic w tym dziwnego.
    Może być kilka powodów i mogą występować łącznie, lub nie.
    1. Jeżeli nadejdzie fala ciepłego, wilgotnego powietrza, to ono wlatuje od góry, wilgoć się skrapla, powietrze się ochładza w kontakcie z zimniejszymi ścianami komina. Latem, a nawet teraz (w końcu lato jest :D), gdy jeszcze występują ciepłe, bardzo wilgotne masy powietrza, to naprawdę trudno wywołać prawidłowy ciąg, nawet silnym ogniem, a co dopiero wychłodzonymi spalinami.
    2. Wiatr. Są dni, gdy nie da się palić (u mnie). Kombinacja kierunku wiatru i okolicznych budynków, ścian, elementów dachu, itd.. Działają jak kierownice w turbinach. Na szczęście nie ma takich (kiedyś mało było, teraz coraz więcej) ekstremów zbyt wiele.
    3. Inwersja. Takie dziwne zjawisko, gdy powietrze wyżej jest cieplejsze. Też porażka. Efekty jak w p.1.
    Spróbuj nie tylko raz, a najlepiej wieczorem. Może po prostu trafiłeś na jedno z tych zjawisk. Nie trać pieniędzy, na razie nie trzeba, ale bądź świadom tych zjawisk.

    Dzięki za odpowiedź :) Świadomy opisywanych zjawisk jestem, ale już kilka razy rozbiłem o tematy kominów i wentylacji i nie jest to żadna z opisywanych przez Ciebie sytuacji :( Powietrze ostatnio nie było jakoś strasznie wilgotne a pada dopiero dzisiaj. Po napaleniu to co wyleciało przez komin i to co grzałem opalarką i palnikiem dawno już by dosuszyło komin a po wyłączeniu sytuacja wraca do cofki. Inwersja to też nie będzie bo aktualnie na zewnątrz jest +14 a wewnątrz +22. Pora dnia też nie wydaje się mieć znaczenia... :( W ogóle to w pomieszczeniu z piecykiem lekko śmierdziało sadzą - początkowo myślałem, że to od tego co się zadymiło do wewnątrz a jak się okazało to właśnie cofające się przez kanał powietrze transportowało do pokoju smród z komina. Piec i wpust są szczelne na tyle na ile się da mieć piec tego typu szczelny, jednak to ciśnienie jest na tyle duże że znajduje sobie szczelinki w drzwiczkach czy pokrywie górnej. Także na chwilę obecną musiałem zatkać kanał wewnątrz pieca...

    Coś musi być nie tak, bo co jak co, ale po nagrzaniu komina sytuacja powinna się znacznie polepszyć a jak tylko płomień zaczyna maleć to od razu mam ciąg wsteczny. Pozostałe kominy w budynku ciągną jak złe. W kuchni jest ładna kuchnia węglowa, z której regularnie korzystam i tam spaliny muszą przejść pod całą płytą, ominąć piekarnik, pójść jakieś 50cm w dół i dopiero do tyłu do komina i tam problemów nie ma żadnych - jedna kosteczka podpałki, dwa kawałki drewienka rozpałkowego a na to już normalnie drewno, ciepełko a dymek z komina to nawet przy rozpalaniu ciężko wypatrzyć ;)

    Generalnie wiem jedno - nie może być tak, że nawet jak napalę i będzie ładny cug to pod koniec wypalania zrobi się cofka i przez godzinę czy dwie będzie się dymiło do pokoju przez otwór doprowadzający powietrze. Póki co jest tak, że w piecu (przed zatkaniem :D) nie da się nic otworzyć bo od razu czuć swąd sadzy z komina. Nie będę robił eksperymentu bo mi się nie chce, ale dam sobie rękę uciąć, że jakbym postawił wewnątrz grill przy uchylonym oknie to bym mniej nasmrodził niż próbując korzystać z tego komina.
    Jutro ma być podobno kominiarz, zobaczymy jakim rozwiązaniem mnie uraczy.
  • #6
    witek17
    Level 23  
    Jak kominiarz nie pomoże, to spróbujemy kontynuować. Zdalnie to trudne, ale będą potrzebne zdjęcia z dachu, zdjęcia w piwnicy, rozkład domu ! i wiele, wiele innych informacji.
    U mnie ciąg wsteczny latem jest bardzo częsty, a ilość wilgoci która przenika do piwnicy jest sporym problemem. Czasami miałem kałuże ! na podłodze. Teraz w takie dni zamykam komin, ale i tak leci, to nie jest do końca szczelne. Co ciekawe, gdy się ochłodzi,to nieważne czy pada deszcz, czy jest zimno na dworze, to piwnica schnie.
  • #7
    piotrek1313
    Level 17  
    witek17 wrote:
    Jak kominiarz nie pomoże, to spróbujemy kontynuować. Zdalnie to trudne, ale będą potrzebne zdjęcia z dachu, zdjęcia w piwnicy, rozkład domu ! i wiele, wiele innych informacji.
    U mnie ciąg wsteczny latem jest bardzo częsty, a ilość wilgoci która przenika do piwnicy jest sporym problemem. Czasami miałem kałuże ! na podłodze. Teraz w takie dni zamykam komin, ale i tak leci, to nie jest do końca szczelne. Co ciekawe, gdy się ochłodzi,to nieważne czy pada deszcz, czy jest zimno na dworze, to piwnica schnie.

    Dzięki, ale chyba wsio będzie na nic bo i tak mnie nie ominie (prawdopodobnie) montaż wkładu. Kominiarz w końcu pojawił się wczoraj, już ładniejsza pogoda tylko z przelotnym deszczykiem, nakombinowaliśmy się, narozpalaliśmy tu i ówdzie i cały czas jakieś dziwoty wychodzą - komin żyje swoim życiem i ma tendencje raczej do wciągania do środka. Jak napalić w wyczystce to leci do piwnicy, ale jak trochę mocniej to już spaliny idą gdzie trzeba, ale to już wtedy z takim ciągiem jakby na kominie była jakiś wentylator co najmniej. Później jak przygasa to znów zaciąga do środka. Jak się też okazało przez dużą część czasu przy paleniu w wyczystce część dymu wydostaje się po prostu przez kanał wentylacyjny w garażu :( Czyli gdzieś jest prześwit między kominami i zachowuje się to mniej więcej tak, że przez wentylacyjny wsysa do środka i wylatuje po prostu wszędzie po trochę - włącznie z kanałem spalinowym z pieca pomimo tego, że do pieca w tym samym czasie również dmucha - jakby w tą stronę chcieć to zobrazować to tak jakby nałożyć na kanał wentylacyjny dmuchawę wpychającą powietrze do wewnątrz.

    No i trochę mam dylemat, bo z pieca chcę korzystać i bezpieczeństwo przede wszystkim, ale nie za bardzo miałem zamiar brnąć w dodatkowe koszty... Kominiarz zasugerował, że zamiast inwestować w drogi wkład z kwasiaka to mogę wsadzić do kanału wentylacyjnego garażu rurę ocynkowaną i teoretycznie wyjdzie na to samo. Teoretycznie, bo i teoretycznie mogłoby się okazać, że to nie rozwiąże do końca problemu bo i może być gdzieś przedmuch do wnętrza ściany, która jest z pustaków typu "alfa", ale to już tylko moja teoria. Poza tym, jak zerknąłem z góry do obu kanałów to jak spalinowy jest w miarę ładny i prosty, tak ten wentylacyjny idzie lekko skosem i wydaje mi się jest duża szansa na utknięcie rury gdzieś w połowie drogi.

    Co do wilgoci jeszcze, to piwnica jest jaka jest, ale wilgoci tam za bardzo nie ma (odpukać), nawet jak jest chłodno.

    To jak obstawiacie - kombinować z tym ocynkiem w wentylację czy wrzucać kwasiaka do spalinowego? A może jeszcze sprawdzić zatykając szczelnie jednocześnie wlot i wylot tego wentylacyjnego?

    A i co do "fachowców z prawdziwego zdarzenia" to jak zwykle wyszło na moje... tak jakoś po fakcie sobie pomyślałem. Gość normalnie bierze za przegląd domu 250zł, tym razem za dodatkową "ekspertyzę" komina do którego chciałem podpiąć piecyk wziął ekstra kolejne 250zł. Wstępnie, jak zapytałem czy mogę podpinać i czy będzie ciągnąć, stwierdził "a co ma nie ciągnąć" i żeby montować. Nie powiem - trochę się narobiłem bo chciałem żeby było dokładnie, ładnie spasowane, szczelne. A teraz wychodzi na to, że nie dość, że narobiłem się na marne pół dnia to zapłaciłem dodatkowe 250zł zupełnie za nic i straciłem dodatkowy czas na umawianie się :| No bo jakbym zaufał własnemu przeczuciu to zamiast płacić dodatkowe pieniądze i czekać na przyjście "eksperta" to mogłem od razu po prostu wkładać wkład.... :cry: Nie mam zamiaru jakoś specjalnie się wykłócać o parę złotych, ale napomknę gościowi przy okazji, zobaczę jak zareaguje. Osobiście nie wyobrażam sobie postawić kogoś w takiej sytuacji - sam bym zwrócił kasę, przeprosił i jeszcze zaproponowałbym darmową pomoc w montażu wkładu, ja taki po prostu jestem :D
  • Helpful post
    #8
    Jar-Woj
    Level 21  
    Czytam i jak dla mnie to jakaś porażka a nie kominiarz, zostawił chociaż
    protokół z przeglądu?
    Pomysł z instalowaniem wkładów ocynkowanych do kanału wentylacyjnego gdy przenikają do niego spaliny z nieszczelnego kanału dymowego to jakiś totalny kosmos, rozwiązanie zagrażające życiu wbrew wszelkim przepisom.
    Czy gość co robił ten przegląd posiada w ogóle dyplom mistrza kominiarskiego?

    Najbezpieczniej brać kominiarza zrzeszonego w Korporacji kominiarzy polskich
    https://korporacjakominiarzy.pl/
  • #9
    piotrek1313
    Level 17  
    Jar-Woj wrote:
    Czytam i jak dla mnie to jakaś porażka a nie kominiarz, zostawił chociaż
    protokół z przeglądu?
    Pomysł z instalowaniem wkładów ocynkowanych do kanału wentylacyjnego gdy przenikają do niego spaliny z nieszczelnego kanału dymowego to jakiś totalny kosmos, rozwiązanie zagrażające życiu wbrew wszelkim przepisom.
    Czy gość co robił ten przegląd posiada w ogóle dyplom mistrza kominiarskiego?

    Najbezpieczniej brać kominiarza zrzeszonego w Korporacji kominiarzy polskich
    https://korporacjakominiarzy.pl/


    Protokół jest, wszystko w stanie "dobrym" :D A wystawiony taki a nie inny bo sporządzony zaraz po "przeglądzie" czyli wrzuceniu szczotki (nie wiem jak to się fachowo nazywa) do kanałów i sprawdzeniu światła przez wyczystki - przed zwróceniem uwagi na problem z ciągiem. Czyli tak naprawdę 15 minut roboty (pół godziny z dojazdem) i z 10 minut na kompie + kartka papieru :|

    Tak, też mnie dziwi, że gość tak na zimno przyjmuje takie akcje bo przecież jak się pod tym podpisuje a doszło by do jakiejś tragedii to będzie się włóczył po sądach i jakby nie patrzeć byłby, choćby częściowo, odpowiedzialny. Czyli jedzie na farcie chyba....

    Dyplom mistrza niby posiada, "polecany" w okolicy, wiek ok ok 45 lat, kominiarz niby "od zawsze". Mi pomysł z ocynkiem wydawał się w pewnym sensie uzasadniony (choć ja się przecież nie znam) tym, że jakby wsadzić rurę do kanału i górą i dołem uszczelnić to jednocześnie spaliny nie mają jak za bardzo przenikać bo nie będą maiły po co (brak ujścia) a i gdyby to poskutkowało to ciąg w kanale właściwym - spalinowym unormowałby się i nie miałoby co tam uciekać. Ale to takie moja przemyślenie.

    Dzięki za naprowadzenie na KKP - nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje ;) Wyszukałem już na liście zrzeszonego kominiarza, który jest ok 3km ode mnie, mojego magika na liście nie znalazłem :D

    To tak w sumie wychodzi, że nic innego nie zostaje tylko montować ten wkład? Rozumiem, że musi być żaroodporny, czyli z blachy 1mm i nie może być ten 0,6mm? Jak się łączy elementy to trzeba je ze sobą znitować czy na samej uszczelce utrzyma wystarczająco przy wkładaniu, manewrowaniu i ewentualnym wysunięciu z powrotem jakby coś jednak zahaczyło (jakaś zaprawa itp, przy czym i tak miałem w planie najpierw wziąć kawał rury o delikatnie większej średnicy i przepuścić przez cały komin).