W poprzednim artykule dotyczącym potencjalnego wystąpienia blackout'u opisałem w jaki sposób możemy się zabezpieczyć w razie jego wystąpienia, tym razem zastanowię się czy można byłoby takiej awarii zapobiec i jakie są najczęstsze przyczyny. Najmniejsze ryzyko wystąpienia blackout'u było w czasach przed erą elektryczności co jest zrozumiałe
. ALE dlaczego? Między innymi dlatego iż najczęściej używanym wtedy nośnikiem energii był ogień i w zasadzie każde gospodarstwo domowe czy fIrma/fabryka mając wymagane paliwa mogła zapewnić sobie oświetlenie, ciepło oraz wytworzyć energię mechaniczną np. poprzez silnik parowy. Zaczątkami scentralizowanych sieci elektroenergetycznych były instalacje gazowe które poprzez sieć rur zasilały w gaz najpierw latarnie uliczne a później również lampy w lokalach mieszkalnych czy użytkowych a także urzędach i innych miejscach użyteczności publicznej. Co prawda ryzyko wystąpienia blackout'u w tamtych czasach było bardzo małe ale jednak istniało, wynikało to z tego że większość miast wykorzystujących do oświetlenia gaz posiadało lokalną miejską gazownię. Takie rozwiązanie sprowadzało w zasadzie ryzyko bardziej rozległego blackout'u do zera.
Wraz z odkryciem elektryczności i coraz większym upowszechnianiem się korzystania z prądu elektrycznego powstawały najpierw niewielkie lokalne elektrownie, tu oczywiście głównie ze względów geograficznych na miejsca lokalizacji wybierano okolice rzek czy potoków. Powodem była dostępna energia płynącej wody. Takie postępowanie miało swoje uzasadnienie ekonomiczne gdyż już dużo wcześniej wybierano lokalizacje w pobliżu cieków wodnych jako miejsca do budowy młynów czy fabryk. Często właśnie młyny wyposażano w niewielkie generatory zapewniające zasilanie oświetlenia do pracy w nocy. Choć już pod koniec XIX wieku dostępne były generatory napędzane silnikami Diesla czy maszynami parowymi to jednak znajdowały one głównie zastosowanie w przemyśle. Jedną z pierwszych elektrowni zawodowych dużej mocy była oddana do użytku w 1903 roku warszawska Elektrownia Powiśle o oszałamiającej jak na tamte lata mocy 2MW. Dostarczała energię do mieszkań oraz oświetlenia ulicznego. Przed pierwszą wojną światową podobne obiekty wybudowano również w innych polskich miastach, m/n Gdańsku, Krakowie, Poznaniu, Łodzi czy też w innych silnie uprzemysłowionych rejonach kraju.
W okresie międzywojennym tuż po odzyskaniu niepodległości pracowało w kraju około trzystu elektrowni o łącznej mocy blisko 210MW. W większości były to obiekty nastawione głównie na zapewnienie zasilania dla przemysłu i większość mieszkańców nie mogła korzystać z dobrodziejstw elektryczności. Większość tych elektrowni to były lokalne zakłady umiejscowione na terenach przemysłowych. Polskie władze bardzo korzystnie patrzyły na rozbudowę infrastruktury elektroenergetycznej co doprowadziło do wprowadzenia w 1933 roku rozporządzenia prezydenta RP które ułatwiało dostęp do energii elektrycznej przedsiębiorcom oraz inwestorom zwalniając ich od różnych podatków i opłat na okres kilku lat a także zapewniając znaczne ułatwienia w uzyskiwaniu różnych pozwoleń czy nabywaniu gruntów pod inwestycje. Tu trzeba także wspomnieć o sieciach komunikacji miejskiej, już w 1908 roku na ulicach Warszawy pokazał się jeden z pierwszych tramwajów elektrycznych. Na świecie już od jakiegoś czasu prowadzono badania nad elektryfikacją kolei.
Nikt w tamtych czasach nawet nie myślał o czymś na kształt KSE (Krajowy System Energetyczny), przed wybuchem IIWW nie istniały jakiekolwiek ogólne plany państwowe dotyczące elektryfikacji. Według danych historycznych w 1939 roku zelektryfikowane było około 3% (1263) wsi na terenach ówczesnej Polski. Sytuacja po zakończeniu drugiej wojny światowej wyglądała już znacznie lepiej, wynikało to z tego iż większa część infrastruktury na "ziemiach odzyskanych" została zelektryfikowana przez Niemcy. W wyniku tego tuż po zakończeniu wojny mieliśmy około 10% wsi z dostępem do energii elektrycznej. Wtedy też powstał CZE (Centralny Zarząd Energetyki) który we współpracy z innymi nowo powstałymi SPB (Społeczne Przedsiębiorstwo Budowlane) oraz ZSCh (Związek Samopomocy Chłopskiej) ustaliły ogólne warunki finansowania i wykonawstwa dotyczące wsi. Szło to powoli ale jednak było rozwijane.
Sytuację mocno zmieniła ustawa z dnia 28 czerwca 1950 roku która to była pierwszą i jedyną dotąd ustawą dotyczącą elektryfikacji wsi. W wyniku tej ustawy powstał ZER (Zjednoczenie Elektryfikacji Rolnictwa) oraz lokalne PER'y (Przedsiębiorstwa Elektryfikacji Rolnictwa). W/g zarządzenia Ministra Rolnictwa z dnia 8 maja 1959 r, systemy "odbiorcze" zostały podzielone na trzy standardy które obecnie mogą wzbudzić uśmiech.
Za Wikipedią;
Jako ciekawostkę napiszę iż jeszcze około 2002/2003 pracując w UR miałem "za płotem" po sąsiedzku lokalny PER. Nie wiem czy obecnie gdzieś w kraju jeszcze istnieją takie zakłady.
Oczywiście wraz z czasem i rozwojem technologii zwiększały się zarówno wymagania odbiorów a co za tym idzie również producentów energii.
Wymusiło to znaczną rozbudowę infrastruktury generującej energię elektryczną jak i tą przesyłową, jako że Polska posiada znaczące zasoby węgla więc powstało mnóstwo elektrowni opartych o to paliwo kopalne. Oczywiście takie elektrownie były (i są) mało efektywne (za to najtańsze), chcąc wykorzystać maksymalnie potencjał energetyczny budowano/przebudowywano już istniejące obiekty na elektrociepłownie. Te dzięki wykorzystaniu cieplnej energii odpadowej pozwoliły również na ogrzewanie budynków za pomocą nagrzanej wody/pary.
Jednym z takich obiektów jest m/n Elektrociepłownia Siekierki zlokalizowana w okolicach Warszawskiej dzielnicy Mokotów a oddana do użytku w 1961 roku. Jest to największy tego typu obiekt w Polsce a drugi w Europie, dysponuje mocą wytwórczą ~2070 MW energii cieplnej oraz ~620MW energii elektrycznej.
W miarę rozbudowy całego systemu elektroenergetycznego tuż po IIWW zaczęto myśleć nad KSE (Krajowy System Elektroenergetyczny) który to pozwoliłby na scentralizowane zarządzanie produkcją, przesyłem oraz magazynowaniem i dystrybucją energii elektrycznej. Choć można by się dopatrywać "polityczności" takiego systemu to jednak miało to sens od strony praktycznej. Połączenie wielu elektrowni w jeden system umożliwiało utrzymanie stabilnej częstotliwości prądu w sieci (50Hz) oraz przekierowanie mocy tam gdzie było aktualnie największe zapotrzebowanie. Rolę "magazynów energii" pełniły elektrownie szczytowo-pompowe które przy niskim zapotrzebowaniu na energię za pomocą pomp gromadziły wodę w "górnych" zbiornikach a przy zwiększonym zapotrzebowaniu "upuszczały" zapasy poprzez turbiny wodne generując dodatkową moc. Jedną z największych elektrowni tego typu w Polsce jest Elektrownia Wodna Żarnowiec, "górny" zbiornik jest sztucznym jeziorem o powierzchni około 135ha i pojemności blisko 13,8 mln m³ wody. Pozwala to na zmagazynowanie około 3,6GWh energii elektrycznej.
Elektrownia ta wykorzystuje tzw. hydrozespoły odwracalne, które mogą pracować zarówno jako generatory jak też pompy wodne. Dla pracy jako generatory dysponują mocą ~4x179MW (716MW) a przy pracy pompowej ~4x200MW (800MW). Choć moc wydaje się ogromna, to w skali całego kraju okazuje się bardzo niewielka. Krajowy KSE jest siecią połączonych i synchronizowanych wzajemnie elektrowni, stwarza to potencjalne ryzyko "wypadnięcia z synchronizmu" przy znacznym wzroście/spadku obciążenia. Takie wypadnięcie z synchronizmu ze względu moce bywa bardzo niebezpieczne. Przykładem może być awaria w elektrowni Turów.
Źródło;
Piotr Olszowiec na podstawie materiałów seminaryjnych: „Awarie w krajowych elektrowniach”
https://www.cire.pl/pliki/2/GIG-awarie.pdf
KSE ma jedną niezaprzeczalną zaletę. Dzięki "sprzęgnięciu" z systemami naszych sąsiadów pozwala zarówno na eksport nadwyżek jak i pobór w razie gdy zabraknie mocy.
Źródło; https://www.pse.pl/dane-systemowe/funkcjonowanie-kse/raporty-dobowe-z-pracy-kse
W wielu przypadkach zakłady produkcyjne czy ważniejsze instytucje (np. szpitale) są wyposażone w tzw. SZR (System Załączania Rezerwy) który pozwala na przełączenie zasilania z innego kierunku lub z agregatu prądotwórczego. Nawet miasta często bywają zasilane wielostronnie, a SZR pozwala na wybór kierunku zasilania oraz także tzw. planowane przełączenia (np. na czas konserwacji czy modernizacji linii). Istniejące systemy SPZ (Samoczynne Ponowne Załączenie) w pewnym stopniu niwelują skutki doziemienia czy zwarcia na linii i przeważnie po kilku sekundach następuje ponowne załączenie (co najmniej próba załączenia). Należałoby wspomnieć o jeszcze jednym ciekawym zabezpieczeniu, a mianowicie SCO (Samoczynne Częstotliwościowe Odciążenie). System ten na podstawie analizy wielu parametrów (m/n częstotliwości sieci) oraz priorytetu odłącza różne fragmenty infrastruktury aby nie doszło do przeciążenia generatorów elektrowni (przeciążenie powoduje spadek prędkości obrotowej generatora a tym samym częstotliwości).
Z technicznego punktu widzenia, taki "totalny" blackout obejmujący cały kraj raczej nam nie grozi. Musiałoby dojść do zbiegu wielu niekorzystnych okoliczności aby miało to miejsce, nie zmienia to faktu iż lokalne nawet bardzo rozległe zaniki dostaw energii mogą się zdarzyć.
Już nawet pomijając kwestie awarii lepszym z punktu widzenia użytkownika końcowego (odbiorcy) byłoby zdecentralizowanie zarządzania dystrybucją energii i jej wytwarzania. Oprócz 19-tu głównych elektrowni dochodzą jeszcze elektrociepłownie oraz elektrownie wodne, cały system jest "wspomagany" dodatkowo elektrowniami wiatrowymi oraz fotowoltaicznymi których udział w produkcji energii rośnie z roku na rok. Dochodzi jeszcze kwestia sytuacji geopolitycznej. Jak pokazała agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę uzależnianie się od jednego dostawcy paliw również może być przyczynkiem do potencjalnych przerw w dostawie energii. Czy nie lepszym wyjściem byłoby więcej ale o mniejszej mocy elektrowni powiązanych z lokalnymi OZE (wiatr, słońce)? Tu dochodzimy do kolejnej przeszkody. Sprawności. Cena jednostkowa kWh dla elektrowni o dużych mocach (kilkadziesiąt-kilkaset i więcej MW) jest zdecydowanie niższa niż dla takich powiedzmy poniżej 1MW. Gdybyśmy nawet wybudowali lokalne elektrownie wspomagane OZE, to uwzględniając koszt inwestycji oraz czas zwrotu cena kWh mogłaby stanowić pewną barierę. Z drugiej strony dlaczego tak nastawiliśmy się na konsumpcjonizm? Więcej mocy, więcej światła, większy TV etc. Staliśmy się niejako więźniami z własnego wyboru, marnując istniejące zasoby energii. Teraz gdy wisi nad Nami widmo kryzysu energetycznego zaczynamy szukać rozwiązań i zabezpieczenia dla swego wygodnictwa.
Jak widać przyczyn blackout'u może być wiele, i nawet najbardziej rozbudowane zabezpieczenia nie wyeliminują możliwości jego wystąpienia w 100%.
Zabytkowa uliczna latarnia gazowa w Warszawie
Fotografia ilustracyjna.
Wraz z odkryciem elektryczności i coraz większym upowszechnianiem się korzystania z prądu elektrycznego powstawały najpierw niewielkie lokalne elektrownie, tu oczywiście głównie ze względów geograficznych na miejsca lokalizacji wybierano okolice rzek czy potoków. Powodem była dostępna energia płynącej wody. Takie postępowanie miało swoje uzasadnienie ekonomiczne gdyż już dużo wcześniej wybierano lokalizacje w pobliżu cieków wodnych jako miejsca do budowy młynów czy fabryk. Często właśnie młyny wyposażano w niewielkie generatory zapewniające zasilanie oświetlenia do pracy w nocy. Choć już pod koniec XIX wieku dostępne były generatory napędzane silnikami Diesla czy maszynami parowymi to jednak znajdowały one głównie zastosowanie w przemyśle. Jedną z pierwszych elektrowni zawodowych dużej mocy była oddana do użytku w 1903 roku warszawska Elektrownia Powiśle o oszałamiającej jak na tamte lata mocy 2MW. Dostarczała energię do mieszkań oraz oświetlenia ulicznego. Przed pierwszą wojną światową podobne obiekty wybudowano również w innych polskich miastach, m/n Gdańsku, Krakowie, Poznaniu, Łodzi czy też w innych silnie uprzemysłowionych rejonach kraju.
Pierwsza zawodowa elektrownia wodna w Leśnej, Polska
Źródło; https://fotopolska.eu
W okresie międzywojennym tuż po odzyskaniu niepodległości pracowało w kraju około trzystu elektrowni o łącznej mocy blisko 210MW. W większości były to obiekty nastawione głównie na zapewnienie zasilania dla przemysłu i większość mieszkańców nie mogła korzystać z dobrodziejstw elektryczności. Większość tych elektrowni to były lokalne zakłady umiejscowione na terenach przemysłowych. Polskie władze bardzo korzystnie patrzyły na rozbudowę infrastruktury elektroenergetycznej co doprowadziło do wprowadzenia w 1933 roku rozporządzenia prezydenta RP które ułatwiało dostęp do energii elektrycznej przedsiębiorcom oraz inwestorom zwalniając ich od różnych podatków i opłat na okres kilku lat a także zapewniając znaczne ułatwienia w uzyskiwaniu różnych pozwoleń czy nabywaniu gruntów pod inwestycje. Tu trzeba także wspomnieć o sieciach komunikacji miejskiej, już w 1908 roku na ulicach Warszawy pokazał się jeden z pierwszych tramwajów elektrycznych. Na świecie już od jakiegoś czasu prowadzono badania nad elektryfikacją kolei.
Nikt w tamtych czasach nawet nie myślał o czymś na kształt KSE (Krajowy System Energetyczny), przed wybuchem IIWW nie istniały jakiekolwiek ogólne plany państwowe dotyczące elektryfikacji. Według danych historycznych w 1939 roku zelektryfikowane było około 3% (1263) wsi na terenach ówczesnej Polski. Sytuacja po zakończeniu drugiej wojny światowej wyglądała już znacznie lepiej, wynikało to z tego iż większa część infrastruktury na "ziemiach odzyskanych" została zelektryfikowana przez Niemcy. W wyniku tego tuż po zakończeniu wojny mieliśmy około 10% wsi z dostępem do energii elektrycznej. Wtedy też powstał CZE (Centralny Zarząd Energetyki) który we współpracy z innymi nowo powstałymi SPB (Społeczne Przedsiębiorstwo Budowlane) oraz ZSCh (Związek Samopomocy Chłopskiej) ustaliły ogólne warunki finansowania i wykonawstwa dotyczące wsi. Szło to powoli ale jednak było rozwijane.
Sytuację mocno zmieniła ustawa z dnia 28 czerwca 1950 roku która to była pierwszą i jedyną dotąd ustawą dotyczącą elektryfikacji wsi. W wyniku tej ustawy powstał ZER (Zjednoczenie Elektryfikacji Rolnictwa) oraz lokalne PER'y (Przedsiębiorstwa Elektryfikacji Rolnictwa). W/g zarządzenia Ministra Rolnictwa z dnia 8 maja 1959 r, systemy "odbiorcze" zostały podzielone na trzy standardy które obecnie mogą wzbudzić uśmiech.
Za Wikipedią;
Cytat:
• w standardzie I: 2 punkty świetlne i 1 gniazdo wtykowe w mieszkaniu względnie (na żądanie uprawnionego) 1 punkt świetlny i 1 gniazdo wtykowe w mieszkaniu oraz 1 punkt świetlny w zabudowaniach gospodarskich,
• w standardzie II: 2 punkty świetlne i 1 gniazdo wtykowe w mieszkaniu oraz 1 punkt świetlny w zabudowaniach gospodarskich,
• w standardzie III: 3 punkty świetlne i 1 gniazdo wtykowe w mieszkaniu oraz 1 punkt świetlny w zabudowaniach gospodarskich.
Jako ciekawostkę napiszę iż jeszcze około 2002/2003 pracując w UR miałem "za płotem" po sąsiedzku lokalny PER. Nie wiem czy obecnie gdzieś w kraju jeszcze istnieją takie zakłady.
Oczywiście wraz z czasem i rozwojem technologii zwiększały się zarówno wymagania odbiorów a co za tym idzie również producentów energii.
Wymusiło to znaczną rozbudowę infrastruktury generującej energię elektryczną jak i tą przesyłową, jako że Polska posiada znaczące zasoby węgla więc powstało mnóstwo elektrowni opartych o to paliwo kopalne. Oczywiście takie elektrownie były (i są) mało efektywne (za to najtańsze), chcąc wykorzystać maksymalnie potencjał energetyczny budowano/przebudowywano już istniejące obiekty na elektrociepłownie. Te dzięki wykorzystaniu cieplnej energii odpadowej pozwoliły również na ogrzewanie budynków za pomocą nagrzanej wody/pary.
Jednym z takich obiektów jest m/n Elektrociepłownia Siekierki zlokalizowana w okolicach Warszawskiej dzielnicy Mokotów a oddana do użytku w 1961 roku. Jest to największy tego typu obiekt w Polsce a drugi w Europie, dysponuje mocą wytwórczą ~2070 MW energii cieplnej oraz ~620MW energii elektrycznej.
W miarę rozbudowy całego systemu elektroenergetycznego tuż po IIWW zaczęto myśleć nad KSE (Krajowy System Elektroenergetyczny) który to pozwoliłby na scentralizowane zarządzanie produkcją, przesyłem oraz magazynowaniem i dystrybucją energii elektrycznej. Choć można by się dopatrywać "polityczności" takiego systemu to jednak miało to sens od strony praktycznej. Połączenie wielu elektrowni w jeden system umożliwiało utrzymanie stabilnej częstotliwości prądu w sieci (50Hz) oraz przekierowanie mocy tam gdzie było aktualnie największe zapotrzebowanie. Rolę "magazynów energii" pełniły elektrownie szczytowo-pompowe które przy niskim zapotrzebowaniu na energię za pomocą pomp gromadziły wodę w "górnych" zbiornikach a przy zwiększonym zapotrzebowaniu "upuszczały" zapasy poprzez turbiny wodne generując dodatkową moc. Jedną z największych elektrowni tego typu w Polsce jest Elektrownia Wodna Żarnowiec, "górny" zbiornik jest sztucznym jeziorem o powierzchni około 135ha i pojemności blisko 13,8 mln m³ wody. Pozwala to na zmagazynowanie około 3,6GWh energii elektrycznej.
Elektrownia Żarnowiec, widok od strony górnego zbiornika
Elektrownia ta wykorzystuje tzw. hydrozespoły odwracalne, które mogą pracować zarówno jako generatory jak też pompy wodne. Dla pracy jako generatory dysponują mocą ~4x179MW (716MW) a przy pracy pompowej ~4x200MW (800MW). Choć moc wydaje się ogromna, to w skali całego kraju okazuje się bardzo niewielka. Krajowy KSE jest siecią połączonych i synchronizowanych wzajemnie elektrowni, stwarza to potencjalne ryzyko "wypadnięcia z synchronizmu" przy znacznym wzroście/spadku obciążenia. Takie wypadnięcie z synchronizmu ze względu moce bywa bardzo niebezpieczne. Przykładem może być awaria w elektrowni Turów.
Cytat:
W wigilijną noc 1998 r. w Elektrowni Turów doszło do prawie całkowitego zniszczenia bloku energetycznego o mocy 200 MW, uszkodzenia licznych urządzeń sąsiednich jednostek wytwórczych, wyłączenia większości generatorów i groźnego pożaru w maszynowni. Przyczyny tego tragicznego zdarzenia badało kilka komisji ekspertów, a wnioski z analizy posłużyły do opracowania środków zapobiegawczych na przyszłość. Przypomnijmy pokrótce okoliczności wspomnianej katastrofy.
Pamiętnej nocy w Elektrowni Turów prowadzono planowe wyłączenie z pracy bloku nr 5. Po obniżeniu mocy turbogeneratora przez zamknięcie dopływu pary do turbiny, obsługa bloku wysłała z elektrowni rozkaz wyłączenia wyłącznika blokowego w stacji wysokiego napięcia. Niestety, wskutek uszkodzenia hydraulicznego układu sterowania tego wyłącznika otworzyły się jedynie styki biegunów dwóch faz, natomiast biegun trzeciej fazy wyłącznika pozostał zamknięty. Mimo niecałkowitego otwarcia wyłącznika do układów automatyki bloku został wysłany błędny sygnał o pełnym, trzyfazowym wyłączeniu. W wyniku połączenia generatora z siecią tylko jedną fazą doszło do jego wypadnięcia z synchronizmu, po czym przeszedł on do pracy silnika asynchronicznego zasilanego niepełnofazowo. Ta ostatnia okoliczność spowodowała silne nagrzewanie stalowego wirnika niewzbudzonego generatora; była także przyczyną pulsacji momentu napędowego wywołującego naprężenia ścinające sprzęgieł między turbiną i wzbudnicą, a generatorem. Jednocześnie wskutek termicznego uszkodzenia elementów konstrukcyjnych wirnika generatora doszło do jego mechanicznego zablokowania w stojanie, a w konsekwencji do wyrwania i wyrzucenia części sprzęgła i łożysk poza budynek. Elementy te uszkodziły szynoprzewody i transformator blokowy. W wyniku zniszczenia generatora nastąpił wypływ i zapalenie się wodoru i oleju – pożar ogarnął cały generator bloku nr 5. Wskutek działania zabezpieczeń elektrycznych w rezultacie celowego zamknięcia zwieracza linii tego bloku zostały wyłączone (prawidłowo) trzy sąsiednie generatory.
Źródło;
Piotr Olszowiec na podstawie materiałów seminaryjnych: „Awarie w krajowych elektrowniach”
https://www.cire.pl/pliki/2/GIG-awarie.pdf
KSE ma jedną niezaprzeczalną zaletę. Dzięki "sprzęgnięciu" z systemami naszych sąsiadów pozwala zarówno na eksport nadwyżek jak i pobór w razie gdy zabraknie mocy.
Źródło; https://www.pse.pl/dane-systemowe/funkcjonowanie-kse/raporty-dobowe-z-pracy-kse
W wielu przypadkach zakłady produkcyjne czy ważniejsze instytucje (np. szpitale) są wyposażone w tzw. SZR (System Załączania Rezerwy) który pozwala na przełączenie zasilania z innego kierunku lub z agregatu prądotwórczego. Nawet miasta często bywają zasilane wielostronnie, a SZR pozwala na wybór kierunku zasilania oraz także tzw. planowane przełączenia (np. na czas konserwacji czy modernizacji linii). Istniejące systemy SPZ (Samoczynne Ponowne Załączenie) w pewnym stopniu niwelują skutki doziemienia czy zwarcia na linii i przeważnie po kilku sekundach następuje ponowne załączenie (co najmniej próba załączenia). Należałoby wspomnieć o jeszcze jednym ciekawym zabezpieczeniu, a mianowicie SCO (Samoczynne Częstotliwościowe Odciążenie). System ten na podstawie analizy wielu parametrów (m/n częstotliwości sieci) oraz priorytetu odłącza różne fragmenty infrastruktury aby nie doszło do przeciążenia generatorów elektrowni (przeciążenie powoduje spadek prędkości obrotowej generatora a tym samym częstotliwości).
Z technicznego punktu widzenia, taki "totalny" blackout obejmujący cały kraj raczej nam nie grozi. Musiałoby dojść do zbiegu wielu niekorzystnych okoliczności aby miało to miejsce, nie zmienia to faktu iż lokalne nawet bardzo rozległe zaniki dostaw energii mogą się zdarzyć.
Już nawet pomijając kwestie awarii lepszym z punktu widzenia użytkownika końcowego (odbiorcy) byłoby zdecentralizowanie zarządzania dystrybucją energii i jej wytwarzania. Oprócz 19-tu głównych elektrowni dochodzą jeszcze elektrociepłownie oraz elektrownie wodne, cały system jest "wspomagany" dodatkowo elektrowniami wiatrowymi oraz fotowoltaicznymi których udział w produkcji energii rośnie z roku na rok. Dochodzi jeszcze kwestia sytuacji geopolitycznej. Jak pokazała agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę uzależnianie się od jednego dostawcy paliw również może być przyczynkiem do potencjalnych przerw w dostawie energii. Czy nie lepszym wyjściem byłoby więcej ale o mniejszej mocy elektrowni powiązanych z lokalnymi OZE (wiatr, słońce)? Tu dochodzimy do kolejnej przeszkody. Sprawności. Cena jednostkowa kWh dla elektrowni o dużych mocach (kilkadziesiąt-kilkaset i więcej MW) jest zdecydowanie niższa niż dla takich powiedzmy poniżej 1MW. Gdybyśmy nawet wybudowali lokalne elektrownie wspomagane OZE, to uwzględniając koszt inwestycji oraz czas zwrotu cena kWh mogłaby stanowić pewną barierę. Z drugiej strony dlaczego tak nastawiliśmy się na konsumpcjonizm? Więcej mocy, więcej światła, większy TV etc. Staliśmy się niejako więźniami z własnego wyboru, marnując istniejące zasoby energii. Teraz gdy wisi nad Nami widmo kryzysu energetycznego zaczynamy szukać rozwiązań i zabezpieczenia dla swego wygodnictwa.
Jak widać przyczyn blackout'u może być wiele, i nawet najbardziej rozbudowane zabezpieczenia nie wyeliminują możliwości jego wystąpienia w 100%.
Fajne? Ranking DIY
