Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Jakie są największe postępy w elektronice samochodowej w 2022 roku?

ghost666 02 Oct 2022 15:26 3216 88
Computer Controls
  • Jakie są największe postępy w elektronice samochodowej w 2022 roku?
    Technologia motoryzacyjna ewoluowała dramatycznie w ciągu ostatniego stulecia. Pojazdy, które dziś znamy i używamy zaczynały jako relatywnie złożone maszyny. Jednakże dopiero nadejście obecnej ery sprawiło, że producenci włączyli elektronikę i komputery do niemal każdego aspektu funkcjonalności przeciętnego pojazdu. W miarę zbliżania się do drugiej połowy roku można spróbować zidentyfikować, jakie są największe postępy w elektronice samochodowej i czego profesjonaliści z branży przemysłowej mogą się spodziewać w nadchodzących latach?

    Zaawansowane systemy wspomagania kierowcy

    Nie są nam już obce rozmaite systemy wspomagające kierowcę. Ralph Teetor wynalazł podstawowy tempomat pod koniec lat 40. XX wieku, ale stał się on standardem dopiero w latach 90. XX wieku. Nowoczesne zaawansowane systemy wspomagania kierowcy (ADAS) wykorzystują podstawowe idee, które pomogły w stworzeniu tempomatu i przekształcają go w coś jeszcze bardziej przydatnego. System ADAS może obejmować:

    * Automatyczne przyspieszanie lub zwalnianie, aby pomóc zachować bezpieczną odległość od poprzedzającego pojazdu.
    * Alerty o martwym polu ostrzegają, jeśli w niewidocznej przestrzeni znajduje się inna maszyna. Ta funkcja jest szczególnie przydatna do ochrony kierowców motocykli, którzy mogą łatwo ukryć się w trudno widocznych miejscach.
    * Ostrzeżenia o ruchu poprzecznym za pomocą czujników radarowych lub LiDAR-ów do wykrywania zbliżających się pojazdów, gdy wyjeżdżamy z obszaru parkingowego.
    * Systemy ostrzegania lub unikania kolizji, które mogą wykryć, jeśli grozi nam stłuczka z samochodem jadącym przed naszym autem. Czasami mechanizmy te mogą nawet pomóc w uniknięciu zderzenia, jeśli drugi kierowca nie zareaguje wystarczająco szybko.
    * Systemy wspomagające opuszczanie i utrzymywanie pasa ruchu ostrzegają, gdy nasz samochód zjeżdża na inny tor. Mechanizm ten steruje pojazdem tak, aby zapobiec wypadkom.
    * Systemy hamowania awaryjnego włączają hamulce maszyny w celu zapobiegania kolizjom. Jeśli mechanizm wykryje, że występuje konieczność znaczącej redukcji prędkości, może aktywować hamulec i szybciej zwolnić samochód.

    Ta lista systemów ADAS nie jest wyczerpująca, ale przedstawia dość obszerny obraz rodzaju innowacji w elektronice samochodowej, które można znaleźć w nowoczesnych pojazdach.

    Integracja mobilna

    Jak daleko jest Twój telefon komórkowy? Obecnie użytkownicy często nie trzymają swoich urządzeń w zbyt dużej odległości od siebie. Te aparaty stały się ogromną częścią naszego życia, a producenci samochodów zaczęli to wykorzystywać. Coraz szerzej oferowana jest integracja mobilna, ułatwiająca dostęp do funkcji auta z poziomu telefonu. Szczegóły tej innowacji elektronicznej będą się różnić w zależności od opcji dostępnych dla różnych marek i modeli, ale niektóre możliwości danej technologii mogą obejmować:

    * Monitorowanie poziomu paliwa i ciśnienia w oponach.
    * Śledzenie stanu naładowania baterii i pozostałego zasięgu w pojazdach elektrycznych.
    * Odblokowanie samochodu, eliminacja konieczności posiadania osobnego kluczyka czy breloczka do otwierania auta.
    * Zdalne uruchamianie pojazdu.
    * Konfigurowanie zaplanowanej konserwacji.

    Producenci samochodów nieustannie poszukują nowych sposobów na włączenie technologii mobilnych do codziennych doświadczeń kierowców. Ponieważ pojazdy autonomiczne stają się coraz bardziej popularne, trzeba zauważyć, że aplikacje towarzyszące umożliwiają ustawianie lub dostosowywanie obszarów docelowych za pomocą telefonów komórkowych.

    Mogą również istnieć potencjalne zastosowania do parkowania autonomicznego — wysłanie pojazdu, aby znalazło miejsce do postoju po tym, jak podwiezie kierowcę do punktu docelowego, i wezwanie maszyny, by ponownie daną osobę zabrała, gdy będzie gotowa do wyjazdu. Ta konkretna aplikacja może być korzystna dla osób mieszkających w gęsto zaludnionych ośrodkach miejskich, gdzie parkowanie jest problematyczne z uwagi na ograniczoną liczbę lokacji.

    Analiza obwodu silnika

    Diagnozowanie problemów w silniku spalinowym jest stosunkowo proste, nawet jeśli naprawy mogą być skomplikowane. Samochody elektryczne i napędzające je silniki są trudniejsze do rozpracowania w tym zakresie. Zwykła usterka masy czy wirnika może spowodować, że silnik przestanie działać bez innych zewnętrznych oznak awarii.

    Analiza działania obwodu silnika ułatwia diagnostom i mechanikom pojazdów elektrycznych identyfikację usterek i ustalenie, czy można je naprawić, czy też dany podzespół wymaga wymiany. Wykonanie takich testów będzie możliwe z poziomu centrum sterowania silnikiem w systemie. Pozwoli to diagnostom ocenić stan całej sieci ruchowej w pojeździe.

    Kamery 360˚

    Kamery cofania, które włączają się, gdy maszyna jedzie do tyłu ułatwiają przeprowadzenie złożonych manewrów, takich jak ruszanie z miejsca parkingowego, bez kolizji z innymi samochodami, pieszymi czy słupami latarni itd. Mimo to pokrywają tylko niewielką część ogólnego pola widzenia pojazdu, tworząc ogromne martwe punkty, w których mogą ukryć się zagrożenia.

    Zwierzę lub pieszy chowający się w niewidocznym obszarze w kilka sekund mogą wejść pod koła samochodu, narażając się na niebezpieczeństwo. Kamery rejestrujące 360˚ pole widzenia wokół pojazdu stają się lepszą opcją, eliminując martwe strefy i zapewniając bezpieczeństwo wielu osobom.

    Kamery te mogą być również dobrodziejstwem dla kierowców pod innym względem. Zapobieganie wypadkom przy niewielkiej prędkości może pomóc w utrzymaniu niskich składek ubezpieczeniowych, jednocześnie pomagając chronić inwestycje w droższe wyposażenie auta. Systemy, które stale monitorują przestrzeń wokół pojazdu, mogą również służyć jako kamery samochodowe, rejestrujące potencjalne dowody w przypadku kolizji.

    LiDAR-y 3D

    Sterując autem, kierowca polega na swoim wzroku, aby śledzić wszystko dookoła. Autonomiczne samochody nie mają tej opcji, muszą, zamiast tego korzystać z kamer i LiDAR-ów 3D, aby stworzyć obraz w swojej pamięci, co pozwala im bezpiecznie poruszać się po ulicy bez konieczności korzystania z umiejętności kierowcy. Niestety, typowe systemy 3D wykorzystujące LiDAR-y są duże i niewygodne — zwykle mają postać obracającego się cylindra na dachu pojazdu — i wymagają sporej mocy obliczeniowej do prawidłowego działania.

    Standardowy 64-kanałowy czujnik LiDAR-owy może generować ponad 2 miliony punktów danych na sekundę. Modele 3D LiDAR wymagają 14-krotnie większej mocy obliczeniowej niż wcześniej stosowane systemy 2D. Technologia ta wciąż ewoluuje, ale kompleksowe jednostki 3D tworzone przez najnowszą generację czujników LiDAR-owych prawdopodobnie odegrają ogromną rolę w ewolucji autonomicznych pojazdów.

    Patrząc w przyszłość innowacji w elektronice samochodowej

    Technologie motoryzacyjne rozwinęły się radykalnie w ciągu ostatnich kilku dekad i będą nadal wraz z postępem technologii w przyszłości. Powyższa lista to tylko niewielka próba zbadania ewolucji w elektronice samochodowej i schodzących z linii montażowej aut. Innowacje będą wciąż katapultować tę branżę do przodu, a od profesjonalistów, którzy projektują te systemy zależy, czy i w jakim tempie wdrażane będą kolejne nowości.

    Źródło: https://www.eeweb.com/what-are-the-top-advances-in-automotive-electronics-in-2022/

    Cool? Ranking DIY
    Can you write similar article? Send message to me and you will get SD card 64GB.
    About Author
    ghost666
    Translator, editor
    Offline 
    Fizyk z wykształcenia. Po zrobieniu doktoratu i dwóch latach pracy na uczelni, przeszedł do sektora prywatnego, gdzie zajmuje się projektowaniem urządzeń elektronicznych i programowaniem. Od 2003 roku na forum Elektroda.pl, od 2008 roku członek zespołu redakcyjnego.
    ghost666 wrote 11403 posts with rating 9631, helped 157 times. Live in city Warszawa. Been with us since 2003 year.
  • Computer Controls
  • #2
    Jarzabek666
    Level 37  
    Złodzieje się bardzo cieszą z tych nowości :)
  • #3
    zi.ko
    Level 26  
    Wszystkie systemy ADAS krok po kroku przybliżają do w pełni autonomicznej jazdy. Do pełnej autonomii potrzeba przecież rozpoznawania znaków i linii, automatycznego parkowania, radarów do wyprzedzania, 360 i 3D do uważania na pieszych i inne pojazdy, także te, które nie przestrzegają przepisów.
  • #4
    khoam
    Level 41  
    Quote:
    Systemy wspomagające opuszczanie i utrzymywanie pasa ruchu ostrzegają, gdy nasz samochód zjeżdża na inny tor. Mechanizm ten steruje pojazdem tak, aby zapobiec wypadkom.

    Od razu to wyłączyłem w celu uniknięcia kolizji. W polskich warunkach, w szczególności w Warszawie system ten całkowicie się nie sprawdza.
  • #5
    Fredw
    Level 21  
    Tak, tak, montują coraz więcej głupot, samochody są dzięki temu coraz droższe w zakupie, coraz zawodniejsze i coraz kosztowniejsze w naprawie.
    Nie wspominając, że im więcej wspomagaczy tym ludzie za kółkiem coraz głupsi, bo przecież elektronika uratuje.
  • Computer Controls
  • #6
    ADI-mistrzu
    Level 30  
    @khoam w Warszawie faktycznie, system nie rozpoznaje żółtych pasów (w sumie często sam mam problem z interpretacją co autor miał na myśli) więc działa tak sobie.
    U mnie załącza się powyżej 70km/h więc w Warszawie zazwyczaj z nim nie obcuję, po za WWA na trasach za to wygodna sprawa (przynajmniej w moim przypadku gdy sam powraca na tor ruchu).

    @Fredw to się nazywa postęp, w innym przypadku nadal jeździlibyśmy samochodami z gaźnikami, bo przecież to każdy mógł naprawić.
    Równie dobrze źle że wprowadzili wspomaganie hamowania bo ludzie teraz jeżdżą "na zderzaku" a tak by byli bardziej uważni.
    Z tym że elektronika uratuje to przesadzasz, nikt nie jedzie bez hamowania widząc zbliżający się pojazd "bo awaryjne hamowanie zadziała więc po co hamować?".
    Wypadki powodują ludzie nie maszyny (rzadziej jest on spowodowany niesprawnym pojazdem niż ludzkim czynnikiem) więc eliminacja kierowcy jest w sumie logicznym posunięciem.

    Co do tego że są coraz droższe, zawodniejsze i kosztowniejsze w naprawie to bym spekulował, samochody zawsze były drogie, zawsze się psuły (warszawy istnieją od zawsze i w ostatnim czasie nie przybywa ich lawinowo).
    Czy droższe w naprawie? Najwięcej kosztuje człowiek/mechanik, nie część, więc może i tutaj go wyeliminować?
    Kompresor sprężarki klimatyzacji kosztuje podobnie teraz do nowego BMW co kosztował do BWM w 2005r. jak to wchodziło na rynek. Zmieniła się technologia i wartość pieniądza.

    Każdy ma po za tym wolność wyboru, może dalej jeździć autem z początku wieku. Sam posiadam jedno z aut z 2005r., inne zaś z 2021r. więc jestem użytkownikiem starszej i nowszej technologii, jedna i druga ma swoje uroki i bolączki.

    Następne generacje aut będą wyposażone w kamery głębi analizujące czy kierowca jest zmęczony, ilu pasażerów jest na pokładzie itd.
  • #7
    Jarzabek666
    Level 37  
    ADI-mistrzu wrote:
    Czy droższe w naprawie? Najwięcej kosztuje człowiek/mechanik, nie część, więc może i tutaj go wyeliminować?


    No wybacz, zobacz ile np. kosztuje radar do aktywnego tempomatu. Gdzie jego kradzież jest prostsza niż kata..

    Dlatego napisałem złodzieje lubią nowości...


    ADI-mistrzu wrote:
    Następne generacje aut będą wyposażone w kamery głębi analizujące czy kierowca jest zmęczony


    Nie wiem czy do tego jest potrzebna kamera, peugot stosuje inne dobrodziejstwa aktywności kierowcy, choć by najzwyklejsze ruszanie kierownicą czy kierowca zareaguje i w jakim czasie..
  • #8
    Fredw
    Level 21  
    ADI-mistrzu wrote:
    to się nazywa postęp

    Owszem, ale to co mamy teraz to postęp połowiczny. Jest, ale dużo mu brakuje do tego co obiecuje marketing, a do tego dochodzi ludzka głupota i przecenianie swoich umiejętności, bo przecież "mam super auto, pełne elektroniki i ta elektronika mnie wyratuje".
    Dlatego przeczytaj jeszcze raz to co napisałem, ale potraktuj to jako ironię ;)

    Piszesz, że kiedyś też się auta psuły. Owszem psuły, ale każdy mniej skomplikowany układ jest łatwiej naprawić, a dzisiaj tych mniej skomplikowanych układów jest coraz mniej.
    No i dodatkowo oprócz zwykłego zużycia, dochodzi jeszcze "wspomaganie" inżynierskie.
  • #9
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    Postep zakończył sie wraz z wprowadzeniem katalizatorow abs srs esp. Teraz to uszczesliwianie z przymusu troche. No i elektryczne szyby i grzane stołki. W dzisiejszych silnikach nie cxuje tego ze jak dotykam gazu to auto rwie do przodu za kazdym musnieciem pedału. Tego mi brak.

    Dodano po 2 [minuty]:

    A wrecz rozpraszajaca rzeczą sa reflektory skretne dziwne uczucie jsk to swiatlo rusza sie po drodze i poboczu. Plus poziomowanie auta przy hamowaniu szybciutko zuzywaace tylne klocki hamulcowe.
  • #10
    Grzegorz_madera
    Level 36  
    ADI-mistrzu wrote:
    to się nazywa postęp
    Postępem nazywasz wprowadzanie bezużytecznych, nikomu nie potrzebnych elementów, które dodaje się tylko po to żeby się psuły? Doskonałe samochody mieliśmy od końca lat 90 do powiedzmy 2010 roku. Bezawaryjne sterowniki silników, żadnych zbędnych wodotrysków, mechanicznie też trwałe bezawaryjne. Później to już tylko cofanie się w rozwoju i wmawianie klientowi, że te wszystkie bezużyteczne rzeczy są mu niezbędne.
  • #11
    ADI-mistrzu
    Level 30  
    Ufff... troszkę chyba wsadziłem "kij w mrowisko", ale spróbuje odpowiedzieć.

    Część elementów jest nakładana przez np. normy spalin, i chcąc sprzedawać auta trzeba im się podporządkować, a tutaj jak wiadomo gdy urzędnik czegoś dotyka to wychodzi mizernie.
    Więc AddBlue, filtry itd. są spekulacyjne.

    @Jarzabek666, zawsze kradli, kiedyś felgi i reflektory, teraz radary tempomatu bo prościej (o felgach już za często nie słyszę).
    Kamera sprawdza się gdy jedziesz np. prostą ekspresówką, ruchów kierownicą masz niewiele, jest noc i niby kierujesz autem ale świadomość Ci odpływa ze zmęczenia.
    Kamera jest tylko nowinką nad czym się pracuje, co więcej będzie potrafić to już nie wiem.

    @Fredw ale samochody zawsze były coraz bardziej skomplikowane, odkąd powstały. Aby to wyeliminować to należało by w pewnym momencie powiedzieć stop rozwojowi i produkować już tylko "model ostateczny" bez zmian.
    Wprowadzany jest 100BASE-T1 do samochodów więc zastąpi większość wiązek przewodów i będzie ich mniej (będzie prościej).
    Coraz bardziej złożone układy zawsze będą wprowadzane, trzeba po prostu starać się nad nimi nadążać. Spore skomplikowanie było także w trakcie wprowadzania wtryskiwaczy benzyny zamiast gaźników, pojawiają się ECU i mechanik już nie jest w stanie tego naprawić narzędziami i spawarką. Dziś chyba nikt do gaźnika wracać nie chce.
    ESP także jest skomplikowane ale potrafi wyratować w razie problemów.

    @Strumien swiadomosci swia z systemami o których mówisz nie miałem do czynienia więc ciężko mi się wypowiedzieć.
    Ale trzeba przyznać że część z obecnych jest faktycznie irytująca, z bezwładnością pedału gazu trzeba przyznać że starsze modele pod tym względem wypadały lepiej. Ale tam linka pociągała za przepustnicę a ECU miał nadążyć z paliwem. Obecnie ze względu na normy ma być cały czas ECO, więc nie wolno nam "ręcznie" kontrolować przepustnicy.
    O poziomowaniu auta w trakcie hamowania nie słyszałem akurat, chodź sterowanie hamulcami jest obecnie często wykorzystywane w innych systemach także.

    @Grzegorz_madera czy mechanicznie były bezawaryjne to bym nie powiedział, formy mondeo które się psuły (diesel, np. problemy z turbiną), fordy Ka które rdzewiały na potęgę (już ich nie widzę), Renault Laguna Królowa Lawet itd.
    Za bajery co uważasz?
    Ja osobiście zadowolony jestem z tempomatu aktywnego, monitorowania martwej strefy, automatycznych świateł drogowych (wyłączają się gdy ktoś jedzie przede mną, często o tym zapominałem), ogrzewanych foteli (auto stoi na zewnątrz więc zanim się nagrzeje to nie marznę), elektrycznej nagrzewnicy powietrza (nie czekam aż silnik się nagrzeje), profilowania kierowców (żona ma inne upodobania co do ustawienia foteli, kierownicy, radia czy temperatury w aucie i nie przestawiamy sobie wzajemnie, samochód sam ustawia się w zależności który kluczyk jest w użyciu).
    Monitorowania ciśnienia w oponach trochę bajer, ale nigdy z tym nie miałem problemu i nie muszę co pewien czas sprawdzać na stacji czy jest ok. Tak samo Bluetooth w radiu auta, bajer ale przy dzisiejszej ilości reklam w eterze wolę puścić swoją play listę.

    Wszystko ma wady i zalety i naprawdę niema potrzeby kupowania nowszego auta jeśli komuś nie pasuje obecne rozwiązania.
    Bo jeśli te starsze są nie awaryjne, proste w naprawie i mają wszystko co potrzeba to po co zmieniać? No jakiś powód jest.
    Reflektory LED to także wada? Owszem nie wymienia się ich jak zwykłych żarówek ale także nie uszkadzają się tak szybko, są znacząco mniej awaryjne.
  • #12
    VIGOR_PICTURES
    Level 20  
    Grzegorz_madera wrote:
    ADI-mistrzu wrote:
    to się nazywa postęp
    Postępem nazywasz wprowadzanie bezużytecznych, nikomu nie potrzebnych elementów, które dodaje się tylko po to żeby się psuły? Doskonałe samochody mieliśmy od końca lat 90 do powiedzmy 2010 roku. Bezawaryjne sterowniki silników, żadnych zbędnych wodotrysków, mechanicznie też trwałe bezawaryjne. Później to już tylko cofanie się w rozwoju i wmawianie klientowi, że te wszystkie bezużyteczne rzeczy są mu niezbędne.


    Trochę wypada rozwinąć to co masz.na myśli:
    To teraz samochodu są coraz bliższe doskonałości (pod względem technicznym oczywiście). Inna kwestia to te złe, niedobre i nieudane projekty jak pewien Mercedes, Audi czy silnik 1.9TDI w wykonaniu grupy VAG. No bo jak z perspektywy dzisiejszego księgowego nazwać samochód, który robi milion kilometrów bez remontu, nie rdzewieje i de facto sprawia że klient nie wraca przez 20-30 lat? :D

    Co do bezużytecznych systemów, tutaj sprawa jest dla mnie jasna: wspomagacze hamowania czy asystenty martwego pola niech sobie będą. W końcu to pomaga w bezpieczeństwie. Do reszty też nic nie mam, nawet do automatycznego parkowania. Pod warunkiem że ludzie najpierw nauczą się jeździć samochodami bez czegokolwiek. To powinien być wymóg na egzaminach na prawo jazdy. Ktoś chce mieć Teslę? Spoko, ale niech się nauczy parkować bez kamer cofania i asystentów.
    Jakiś czas temu się pokłóciłem z paniusią w nowym miejskim autku z logiem Toyoty. Pani ze trzy minuty próbowała zaparkować równolegle. Wjeżdża, wyjeżdża i tak w kółko. W końcu wysiada (samochód tarasuje przejazd) i patrzy się na swój samochód i miejsce parkingowe z wyraźną konsternacją. Okazało się że biednej Pani się zabrudziły kamery i asystent parkowania nie działał. Ja rozumiem, że czasem się człowiek musi wpasować w miejsce parkingowe, ale ja z miejsca (na dwa razy) się zaparkowałem sporo dłuższą Octavią w kombi. Bez czujników parkowania, asystentów czy kamer.
  • #13
    ALIBABA I
    Level 29  
    VIGOR_PICTURES wrote:
    Pod warunkiem że ludzie najpierw nauczą się jeździć samochodami bez czegokolwiek. To powinien być wymóg na egzaminach na prawo jazdy. Ktoś chce mieć Teslę? Spoko, ale niech się nauczy parkować bez kamer cofania i asystentów.
    , Oczywiście , awaria któregoś czuinika czy radaru powoduje że kierowca traci oczy słuchu nie bo sądzę że usłyszy huk lub zgrzyt blach a nawet gdy zrezygnuje z tej wnęki gdzie miał wiechać to może się okazać że ma z powrotem do pokonanie kilometr lub więcei z buta ale to już jego problem.
  • #14
    Aleksander_01
    Level 42  
    VIGOR_PICTURES wrote:


    To teraz samochodu są coraz bliższe doskonałości (pod względem technicznym oczywiście). Inna kwestia to te złe, niedobre i nieudane projekty jak pewien Mercedes, Audi czy silnik 1.9TDI w wykonaniu grupy VAG. No bo jak z perspektywy dzisiejszego księgowego nazwać samochód, który robi milion kilometrów bez remontu, nie rdzewieje i de facto sprawia że klient nie wraca przez 20-30 lat? :D



    Mercedes i brak rdzy przez 20 - 30 lat. Powinno być raczej "mercedes i brak rdzy przez 2 - 3 lata", i to też zawyżone. Kolega ma od nowości 10 letniego passata, bezwypadkowy, a w błotniku dziura jak pięść. Drugi ma jettę 13 latnią, ta miała stłuczkę, dziura w podłodze że głowę można wsadzić, ogólnie każdy element ma rdzę. Piszesz milion km - tu się zgadzam, szósty silnik, trzecia skrzynia a o osprzęcie to nawet nie będę wspominał. VAG - najlepsze samochody świata, non stop się psują i jest z czego żyć, szczególnie polecam. Nie wspomnę o wyciekach oleju z czego się tylko da.
    Porównaj VAG'a i np renówki na rdzę, przecież to kosmiczna przepaść (nigdy nie miałem francuskiego samochodu).

    Co do postępu w motoryzacji - jest ogromny. Wczoraj pojeździłem po Warszawie hybrydą kia niro i spalanie w mieście 3,3 l/100 km. Ruszasz na baterii, hamujesz rekuperacją, hamulec służy praktycznie do trzymania go na światłach. Jazda po trasie - kupa bajerów zbędna, ale aktywny tempomat super sprawa. Praktycznie nogi "nie istnieją". Te bajerki są dla idiotów, jak brak możliwości otwarcia drzwi gdy z tyłu nadjeżdża pojazd, przypominanie o odpoczynku, zajętość pasa itd.
    Przy aktywnym tempomacie trzeba zmienić ciut technikę wyprzedzania, gdy podjedziesz zbyt blisko pojazdu przed tobą i zaczniesz wyprzedzać to ...tempomat przyhamuje pojazd aby zachować należytą odległość. Wyprzedzać, zmienić pas trzeba gdy nasz tempomat nie widzi tego pojazdu.
    Co jest jeszcze zbytkiem - pokazywanie prędkości i innych danych na przedniej szybie. Elektryczne podnoszenie tylnej klapy, elektryczna regulacja foteli (korzystasz raz na rok albo i rzadziej).

    Co do złodziei samochodów - kradzież na "walizki" to już przeszłość. Dziś są takie urządzenia w posiadaniu złodziejaszków że wystarczy sam samochód, kluczyk jest niepotrzebny. Urządzonka te potrafią przez antenę hands-free zdjąć zabezpieczenie z pojazdu.
  • #15
    Jarzabek666
    Level 37  
    Tylko te systemy zawodzą, szef mimo że ma kamerę 360st niby monitoruje w koło auta a i tak przypierdol... W słupek bo nie widział a systemy nie poinformowały. O autonomicznym parkowaniu nie wspomnę raz próbowaliśmy i nigdy więcej...
  • #16
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    Im więcej elektroniki w aucie tym większa awaryjność. Może pewne rzeczy są wygodne ale czy naprawdę potrzebne? Do tego dochodzi podejście samych producentów w nowych pojazdach, gdzie do byle czego trzeba jechać do ASO i dedykowanym osprzętem skalibrować to czy tamto. Po jaką cholerę te ogromne wyświetlacze na deskach? Tylko rozpraszają kierowcę. Dochodzi jeszcze kwestia co w razie eksplozji jądrowej (co może być realne dzisiaj)? Wszystkie nowe auta staną (elektronika nie jest odporna na IEM, impuls elektromagnetyczny), kto ma w garażu tradycyjne auto z zapłonem iskrowym (cewka, przerywacz, rozdzielacz zapłonu) czy też diesla ze zwykłą pompą, pojedzie. Czy takie podejście producentów to jest postęp? To raczej cofanie się w technologi, nie liczą trwałości pojazdu tylko zapychają go zbędnymi gadżetami które mają napędzić sprzedaż (i zyski).
  • #17
    Grzegorz_madera
    Level 36  
    VIGOR_PICTURES wrote:
    Co do bezużytecznych systemów, tutaj sprawa jest dla mnie jasna: wspomagacze hamowania czy asystenty martwego pola niech sobie będą. W końcu to pomaga w bezpieczeństwie. Do reszty też nic nie mam, nawet do automatycznego parkowania. Pod warunkiem że ludzie najpierw nauczą się jeździć samochodami bez czegokolwiek. To powinien być wymóg na egzaminach na prawo jazdy.
    Święte słowa. Też do tego wszystkiego nic nie mam. Jak ktoś jest głupi to kupuje samochód, który wszystko zrobi za niego. Tylko niech producenci nie uszczęśliwiają na siłę wszystkich normalnych kierowców i oferują w sprzedaży samochody bez tych zbędnych wodotrysków. Ja trochę inaczej do tego podchodzę, bo dla mnie samochód jest czymś co ma mnie przewieźć z punktu A do punktu B i nic poza tym, dlatego dla mnie powinien on posiadać tylko to co jest niezbędne do jazdy. Mam Fiata Uno 1.4 z 1998 roku z symbolicznym przebiegiem 200 000 km. Kolega ma takiego samego, z tego samego rocznika z przebiegiem 400 000 km. O obu nic nie robione, poza paskiem rozrządu, regulacją zaworów, coś tam w zawieszeniu. Oba silniki mają książkowe ciśnienie oleju i sprężanie. Jeżeli byłby postęp w motoryzacji, to obecne silniki powinny wytrzymywać kilkukrotnie więcej, a tym czasem niektóre nie dotrwają 100 000 km. Dla mnie to nie jest postęp, tylko cofanie się w rozwoju.
  • #18
    sigwa18
    Level 40  
    Tu nie ilość elektroniki jest wg mnie problem a jej jakość. Od modułów umieszczonych tak że są zlewane wodą po przewody o grubości włosa z izolacji która pęka i przewód potrafi ugnić. De tego lipne aktualizacje softów ( i ogólna jego jakość). Ograniczenie testów i testowanie nowości tak naprawdę na klientach.
  • #20
    Baskhaal
    Level 17  
    Ciekawe rzeczy produkuje Aptiv w Gdańsku (wydzielony zakład ze starych struktur Delphi) - m.in. sprytne moduły sufitowe do BMW (światła, drugi GPS, emergency-call) w wersji top z dodatkową kamerą instalowaną w desce. Daje to sterowanie wieloma funkcjami za pomocą gestów, rozpoznawanie kierowcy i idące dostosowywanie ustawień pod jego preferencje, wykrywanie oznak zmęczenia itd.
    Plus parę innych rozwojowych projektów, wszystkie są opracowywane w Krakowie, także przez Aptiv, dla gigantów motoryzacji.
  • #21
    foxxer672
    Level 23  
    Myślę z warto iść z duchem czasu, szkoda tylko że konsument nie może sobie wybrać czy chce silnik 1.0 czy 4.2.
    Stare auta są fajne i mają w sobie to coś, ale nie będę też dziadować starym Fiatem czy BMW E36.
    Ludzie boją się technologii i myślą że zawsze będą mądrzejsi i szybsi od komputera.
  • #22
    Grzegorz_madera
    Level 36  
    foxxer672 wrote:
    myślą że zawsze będą mądrzejsi i szybsi od komputera.
    Bo tak jest. W samochodach ma to mniejsze znaczenie, bo tu nie ma czym sterować, ale np. w maszynach rolniczych komputer to samo zło. Np. w nowych kombajnach zbożowych nie ma możliwości własnych nastaw. Ustawia się np. pszenicę i komputer dobiera nastawy maszyny. Tyle, że te nastawy są z kosmosu i mają się nijak do warunków na polu. Dlatego wszystkie maszyny z ręcznymi regulacjami dają bardziej czyste ziarno, generują mniej strat i kombajn ma większą wydajność. Wielokrotnie potwierdzone w praktyce.
  • #23
    szeryf3
    Level 25  
    Kiedyś człowiek wziął klucz 13-17 i śrubokręt pogrzebał sobie z kolegami przy samochodzie i naprawił go.
    A teraz system pokarze mu, że coś jest zepsute, zatrzyma się otworzy maskę popatrzy i zamknie.
    No i laweta.
    Zamieszczam fajny eksperyment odnośnie samego wychowywania pojazdu przed przeszkodą.
    https://youtu.be/MRG3HMFR-i8
  • #24
    ADI-mistrzu
    Level 30  
    @ArturAVS z bronią jądrową to przesadzasz, musieli byśmy cofnąć się maksymalnie do lat 80 aby nie mieć elektroniki na samochodzie. Czyli hamujemy postęp aby w razie konfliktu nuklearnego pojazdu nadal jeździły, opierając się tylko na mechanice i podstawowej elektryce.
    Padnie także komunikacja więc powinniśmy pozostać przy starych centralach telefonicznych i telefonach na korbę.

    @Grzegorz_madera dla mnie samochód ma być wygodny w trakcie podroży, po przejechaniu 600km mam być dalej wypoczęty a nie zmęczony niewygodnymi siedzeniami, brakiem klimatyzacji, nad/pod sterownością czy warkotem silnika przy 140km/h.
    Więc takie elementy jak asystent pasa, aktywny tempomat czy bajer w postaci dodatkowego wyciszenia samochodu są na plus.
    Co do bezawaryjności, przeciętny klient zmienia częściej auto niż raz na 20 lat więc producent niema potrzeby zwiększania niezawodności.
    Mógłby produkować pojazdy które przeżyją i 40 lat, ale były by droższe więc mniej klientów by to kupiło (pamiętajcie że to firmy, nie instytucje charytatywne).
    Także byście chcieli zarobić przez pierwszy rok a potem pracować za darmo? Co z warsztatami które by nie miały klientów bo pojazdy by się nie psuły a kowalski by sam sobie naprawiał?

    Jeśli by było jak piszecie, czyli samochody bez elektroniki, samochody które się nie niszczą, blacha która nie rdzewieje, wszystko da się naprawić kluczami w domu (jeśli coś się zepsuje), to znaczy że niema co wprowadzać nowych modeli bo niema miejsca na nowe technologie (a ileż można podnosić niezawodność).
    Oznacza to, że nikt nie kupuje nowych aut bo nowe to te same co obecne a obecne dalej jeżdżą.
    Jeśli nikt nie kupuje to firmy upadają.

    Widzicie postęp pod względem niezawodności, ja widzę pod względem wprowadzania nowych technologii i ich udoskonalania.

    Ileż można udoskonalać młotek? Bo młot udarowy się psuje i kowalski sam mechanizmu sobie nie wystruga i zazwyczaj silnika nie przewinie.

    Naprawdę każdy ma prawo wyboru, jeśli chce to może jeździć starszym pojazdem kupionym na rynku. Jeśli nowe technologie nie pasują to auta nie trzeba zmieniać, tym bardziej jeśli jest niezawodne (no bo ponoć starsze przecież takie są).
  • #25
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    ADI-mistrzu wrote:
    bajer w postaci dodatkowego wyciszenia samochodu są na plus.

    Jak sam napisałeś, to bajer mający przyciągnąć klienta.
    ADI-mistrzu wrote:
    dla mnie samochód ma być wygodny w trakcie podroży, po przejechaniu 600km mam być dalej wypoczęty a nie zmęczony niewygodnymi siedzeniami, brakiem klimatyzacji, nad/pod sterownością czy warkotem silnika przy 140km/h.

    I co tydzień jeździsz z nim do ASO?
    ADI-mistrzu wrote:
    Co do bezawaryjności, przeciętny klient zmienia częściej auto niż raz na 20 lat więc producent niema potrzeby zwiększania niezawodności.
    Mógłby produkować pojazdy które przeżyją i 40 lat, ale były by droższe więc klient mniej klientów by to kupiło (pamiętajcie że to firmy, nie instytucje charytatywne).

    Wiesz, jeśli auto byłoby bezawaryjne, to sama marka zyskała by renomę. Uszczęśliwianie nie jako "na siłę" nabywcy, to krok wstecz. Jeśli auto z 80 roku odpowiednio zadbane jeździ do dziś to po co te wszystkie "nowoczesne" systemy obecnie? Tylko i wyłącznie dla zarobku firm produkujących ten szmelc.
    ADI-mistrzu wrote:
    Widzicie postęp pod względem niezawodności, ja widzę pod względem wprowadzania nowych technologii i ich udoskonalania.

    Od dawna jestem w branży transportowej, Volvo FH (ciężarowy) od 2000 roku są do dziś w użyciu (FH4-5, Euro 3 do 5). FH od około 2014 roku jest omijane szerokim łukiem. Jeszcze wersja EEV jakoś przechodzi, choć też jest przy tym roboty dużo. To są "woły robocze" transportu i kto kupił E6 to ma ciągle z nim problem.
  • #26
    Grzegorz_madera
    Level 36  
    Samochody niszczą się w wypadkach, więc producenci by nie zbankrutowali. Druga sprawa, to jeżeli auto wytrzymywałoby 20 lat i dopiero po tym czasie wymagałoby remontu to też nie wszyscy by remontowali. Dużo klientów kupiłoby nowe, takie samo, bo byliby pewni bezawaryjności. Osobiście bym remontował, ale tylko dlatego, że zrobiłbym to sam. Ale przeciętny Kowalski kupiłby nowe. Poza tym części eksploatacyjne się zużywają, więc mechanicy też mieliby zarobek. Jeżeli możnaby kupić samochód z karoserią ze stali nierdzewnej i zespołem napędowym na milion kilometrów to od razu bym kupił. Bez wodotrysków, a za to super trwałe. A kto chce niech kupuje ze wszystkimi czarami i trwałością do 100 000 km. Tyle, że obecnie takiego wyboru nie ma.
  • #27
    ADI-mistrzu
    Level 30  
    @ArturAVS w tym roku byłem z nim raz w ASO.
    Co z tego że marka zyska renomę bezawaryjnego skoro nie będzie dalszych klientów? Firma ma zarabiać.
    Auta z lat 80 jeżdżą ale mało kto chce nimi jeździć, prawda jest taka że większość społeczeństwa woli nowe auto. Ile to auto także musiało by kosztować aby firma utrzymała się od sprzedanych aut w latach 80 do dziś?

    Branża transportowa to trochę inna para kaloszy, tam ma być niezawodne bo służy do zarobku.
    Ale Volvo FH jest z 2000 roku, więc ma komputer i elektronikę którą już trudniej naprawić. W myśl idei, iż możemy sami naprawić powinniśmy raczej jeździć jeszcze starszymi pojazdami, bez tego.
    Podobne dyskusje były jak wprowadzany wtrysk, po co to skoro jest gaźnik który każdy może naprawić lub wymienić a ECU już nie.

    W branży rolniczej się nie wypowiem bo za mało o niej wiem, więc wybaczcie.

    Naprawdę myślicie że ludzie chcieli by przesiąść się w stare samochody z przed 40 lat? Czy niema w tym trochę sentymentu do starych czasów?
    Czy ktoś chodzi w gatkach z przed 30 lat i je ceruje "bo przecież się noszą" ? Wtedy to była bawełna a teraz wynalazki?

    Wybaczcie, ale chyba taka dyskusja nic nie wnosi, ciągłe poprawianie niezawodności to nie pełny postęp technologiczny, na tym nie da się firmy utrzymać.
    Naprawdę gdzieś jest koniec sensowności udoskonalania młotka, niezniszczalne urządzenia kupuje klient raz a potem trzeba coś zrobić aby dalej móc zarabiać pieniądze.
    Klient chciał by aby samochód był niezawodny, nierdzewiejący, tani w utrzymaniu, tani w kupnie i aby naprawiać można było wszystko w garażu.

    Dodano po 2 [minuty]:

    @Grzegorz_madera nie kupił byś auta ze stali nierdzewnej i niezawodnego bo po prostu nie było by Cię na to stać. delorean był ze stali nierdzewnej.
    Ja auto zmieniam co 2-3 lata bo niema różnicy w cenie dla mnie czy będę trzymał obecny czy wezmę nowe, a w nowym nie przejmuje się że coś już jest zużyte i w trasie może paść.

    Przeciętny Kowalski także by nowego nie kupił bo także go obecnie zazwyczaj nie stać na nowe tanie auto, większość jeździ używanym.

    Mechanik nie utrzymał by się z wymiany samego oleju, klocków czy wycieraczek (bo są to przecież auta niezawodne).
    Jeśli zajmujesz się faktycznie głównie elektromechaniką maszyn rolniczych, to utrzymasz się na wymienia opon i oleju bo elektryki niema a mechanika się nie psuje?
  • #28
    sigwa18
    Level 40  
    Grzegorz_madera wrote:
    Samochody niszczą się w wypadkach, więc producenci by nie zbankrutowali. Druga sprawa, to jeżeli auto wytrzymywałoby 20 lat i dopiero po tym czasie wymagałoby remontu to też nie wszyscy by remontowali. Dużo klientów kupiłoby nowe, takie samo, bo byliby pewni bezawaryjności. Osobiście bym remontował, ale tylko dlatego, że zrobiłbym to sam. Ale przeciętny Kowalski kupiłby nowe. Poza tym części eksploatacyjne się zużywają, więc mechanicy też mieliby zarobek. Jeżeli możnaby kupić samochód z karoserią ze stali nierdzewnej i zespołem napędowym na milion kilometrów to od razu bym kupił. Bez wodotrysków, a za to super trwałe. A kto chce niech kupuje ze wszystkimi czarami i trwałością do 100 000 km. Tyle, że obecnie takiego wyboru nie ma.


    Tak tylko czasem jest tak żeby coś było trwalsze trzeba skomplikować proces produkcji albo dołożyć element droższy. Niestety księgowi na to nie pozwolą skoro auto ma gwarancji 2 lata (słabszy element spokojni wytrzyma) ,a np złotówkę taniej razy kilkadziesiąt tyś sztuk już się się robi ładna kwota.
  • #29
    ADI-mistrzu
    Level 30  
    Taki jeszcze eksperyment umysłowy:

    Jesteś mechanikiem i pojazdy się nie psują, mają jednak jedną bolączkę w postaci często padających łożysk w kole.
    Opracowujesz własne łożyska które są znacząco wytrzymalsze, włożyłeś w to pracę i po pierwszych klientach zaczynasz mieć ich całkiem sporo.
    Ludzie przyjeżdżają do Ciebie, wymieniasz im łożyska na swoje niezawodne i są zadowoleni, bo w dobrych pieniądzach mają niezawodny sprzęt.
    Po roku zauważasz że masz znacząco mniejszy obrót, już ludzie do Ciebie nie wracają, nowych klientów jest dosłownie garstka.
    Sprawdzasz co się stało i mówią "łożyska są tak świetne, że nie musimy ich wymieniać. Z naszych obliczeń wynika że za 5-6 lat będą do wymiany więc wtedy wrócimy".
    Dla Ciebie oznacza to, że przez następne 5-6 lat nie będziesz miał już tylu klientów więc Twój dochód spada drastycznie a trzeba się utrzymać.
    W tym przypadku podnosisz cenę znacząco aby przeżyć ten okres i jakoś funkcjonować, cena staje się tak wysoka że nowi klienci rezygnują bo albo ich nie stać albo bardziej opłacalne staje się kilkukrotna wymiana łożyska w tym czasie.

    Nie da się utrzymać na kiedyś wyprodukowanym produkcie, to że ktoś będzie jeździł całe życie 2-3 samochodami jest niemożliwe, do dziś byśmy jeździli doskonałym Trabantem w imię idei niezawodności.
  • #30
    palmus
    Level 33  
    Jeżeli przyjedzie na wymianę łożysk wystarczająco duża ilość klientów, to ci pierwsi już zaczną się znowu pojawiać.Bo już
    minie owe 5-6 lat.