Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka

ArturAVS 16 Nov 2022 11:22 6594 95
Altium Designer Computer Controls
  • Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka
    Dawno dawno temu w czasach gdy na rynek zaczęły wchodzić pierwsze magnetofony kasetowe, krajowy producent Unitra ZRK (Zakłady Radiowe im. Kasprzaka) zaczął produkować jeden z pierwszych magnetofonów kasetowych w Polsce. Był to MK125, który to pozwalał posiadaczowi zabrać swoją ulubioną muzykę w każde miejsce. Ponieważ sam magnetofon nie posiadał zasilacza sieciowego, stanowiło to drobną komplikację w razie zużycia baterii. Tak też w głowach inżynierów zrodził się plan aby skonstruować zewnętrzny zasilacz będący jakby uzupełnieniem magnetofonu. Powstało kilka zbliżonych konstrukcyjnie wersji dedykowanego zasilacza, m/n ZMK-1 czy też ZMK-2. Wczoraj sąsiad podczas robienia porządków na strychu znalazł ZMK-2 i przyniósł dla mnie. Przyjrzyjmy się zatem jak budowano zasilacze w latach 70-tych ubiegłego wieku.

    Obudowa zasilacza to prostopadłościenne pudełko o wymiarach ~133x60x35mm (w najwyższym punkcie), Nieco nietypowy kształt obudowy wynika z możliwości włożenia zasilacza zamiast baterii do MK125;

    Góra, gniazdo służy do zasilania magnetofonu dedykowanym przewodem

    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka


    Spód, widoczne logo producenta oraz parametry

    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka


    Widok z boku

    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka



    Na krótszych bokach umieszczono styki łączące się ze swymi odpowiednikami w komorze baterii

    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka


    Po odkręceniu trzech wkrętów ukazuje się płytka zasilacza, typowe było w tamtym okresie stosowanie laminatu papierowo-fenolowego.
    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka


    Luty jak na blisko półwiekową konstrukcję wyglądają zaskakująco dobrze, widać również ślady po naprawie. Od strony elementów nie ma w zasadzie nic szczególnego poza rzadko już stosowanym transformatorem z rdzeniem O. Często tego typu transformatory spotykałem w urządzeniach z tamtego okresu.


    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka


    Elementem wykonawczym jest tranzystor BC211 a za stabilizację odpowiada dioda BZP630 C10;

    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka


    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka


    Kiedyś zdemontowałem kilka takich zasilaczy i kojarzyło mi się że były budowane na tranzystorze germanowym, krótkie poszukiwania w internecie to potwierdziły;

    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka


    Źródło; http://www.forum-trioda.pl/viewtopic.php?t=26185


    Postanowiłem przerysować układ połączeń;

    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka



    Widoczny wcześniej mostek od strony druku łączył bezpośrednio plus mostka prostowniczego z wyjściem. Ktoś widocznie nie poradził sobie z naprawą. Po usunięciu mostka oraz przywróceniu oryginalnych połączeń a także włożeniu bezpiecznika 400mA, zasilacz pracuje poprawnie. Przy zasilaniu napięciem 238VAC (około 240V mam "typowo" u siebie) napięcie wyjściowe bez obciążenia wynosiło ~9,6V. No cóż, kolejny zapas który powędruje do magazynu. Choć jest on prawie moim rówieśnikiem i jest równie "zmęczony życiem" to jednak działa :D.

    Cool? Ranking DIY
    About Author
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    Offline 
    Z wykształcenia technik RTV, z zamiłowania elektronik/elektrotechnik konstruktor.
    Has specialization in: kf, audio, elektronika truck, nietypowe urządzenia
    ArturAVS wrote 17571 posts with rating 4197, helped 1690 times. Live in city Grajewo. Been with us since 2005 year.
  • Altium Designer Computer Controls
  • #2
    LEDówki
    Level 38  
    Mam to cudo gdzieś w szafkach. Służy do zasilania zegara z układem MC1206. Jeśli komuś trafi się taki, to bardzo wrażliwy jest BC211 - przepala się w mig. Zastąpienie go tranzystorem BD13x (tylko takim o dużym wzmocnieniu) zmniejszy awaryjność zasilacza (od teraz będą mogły się spalić diody, transformator czy dioda Zenera).
    Laminat papierowy,t o lichy laminat i ścieżki lubią pękać. Naprawiając urządzenia zmontowane na takim laminacie trzeba pamiętać o sprawdzaniu ścieżek.
  • #3
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    LEDówki wrote:
    bardzo wrażliwy jest BC211 - przepala się w mig.

    Stosowałem BC211 do końca ubiegłego wieku w mniej wymagających aplikacjach i nic takiego nie zauważyłem. Oczywistą rzeczą jest to iż przeciążony i przegrzewany tranzystor szybko się uszkodzi i jest to normalne zjawisko.
    LEDówki wrote:
    Zastąpienie go tranzystorem BD13x (tylko takim o dużym wzmocnieniu) zmniejszy awaryjność zasilacza (od teraz będą mogły się spalić diody, tranzystor, czy dioda Zenera).

    Skoro wymienisz na BD13X to który tranzystor masz na myśli pisząc o spaleniu?
  • #4
    khoam
    Level 41  
    Ten radiatorek na BC211 jest prześliczny :)
  • #5
    ex-or
    Level 27  
    Te zasilacze pasowały też do innego wyrobu krajowego przemysłu uspołecznionego, magnetofonu kasetowego B303.
    Mam takie dwa, nadal używane (po niewielkich przeróbkach) w charakterze zasilacza do Arduino.
  • #6
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    ex-or wrote:
    Te zasilacze pasowały też do innego wyrobu krajowego przemysłu uspołecznionego, magnetofonu kasetowego B303.

    Oczywiście, przecież to bliźniacze mechanicznie konstrukcje :D.
  • #7
    pipałosia
    Level 27  
    Też gdzieś jeszcze właśnie ten sam zasilacz w oryginale posiadam i pewnie jeszcze działa. BC 211 również mam jak i BC 107 ,108 i wiele innych z lat 80-tych , moje młode lata i początek hobby.
  • #8
    szeryf3
    Level 26  
    Kiedyś taki znalazłem na strychu po starszym panu.
    Trzeba było trochę reanimować zasilacz, ale działa.
    A teraz leży gdzieś w szafie.
  • #9
    Jacekser
    Level 22  
    Ku pamięci Unitra:Zatra,Toral,Elwa,Cemi,Diora,Cerad,Omig-Telpod !RIP.
    ...a..no i ZRK oczywista!
  • Altium Designer Computer Controls
  • #10
    pipałosia
    Level 27  
    Tak jasne ku pamięci, BACZNOŚĆ. Jestem za a nawet .... .
  • #11
    Mateusz_konstruktor
    Level 28  
    Czy kondensator oznaczony C3 nie jest jednak podłączony, jedną ze swych końcówek, do masy zamiast widniejącego na schemacie podłączenia do "plusa" wyjścia?
  • #12
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    Mateusz_konstruktor wrote:
    Czy kondensator oznaczony C3 nie jest jednak podłączony, jedną ze swych końcówek, do masy zamiast widniejącego na schemacie podłączenia do "plusa" wyjścia?

    Też mnie to zdziwiło ale tak właśnie jest podłączony (sprawdzałem podczas rysowania schematu).
  • #13
    acctr
    Level 19  
    ArturAVS wrote:
    rzadko już stosowanym transformatorem z rdzeniem O

    To jest rdzeń zwijany cięty (RZC, CP, SU).
  • #14
    speedy9
    Helpful for users
    W tych starych konstrukcjach zawsze ciekawiło mnie podejście do rozmieszczenia elementów. Często rezystory czy kondensatory nie były umieszczane równolegle do krawędzi płytki a mam wrażenie pod "losowymi" kątami. Nikt przy projektowaniu płytki się tym nie przejmował bo przy montażu ręcznym nie miało to w sumie wielkiego znaczenia. Z drugiej strony, różna odległość miedzy polami lutowniczymi nie ułatwiała przygotowania elementów do montażu.
    Powiew PRLu czyli zasilacz ZMK-2, zaglądamy do środka
  • #15
    acctr
    Level 19  
    speedy9 wrote:
    nie ułatwiała przygotowania elementów do montażu

    Przecież to wszystko było montowane ręcznie przez wykwalifikowany personel.
  • #17
    khoam
    Level 41  
    acctr wrote:
    Przecież to wszystko było montowane ręcznie przez wykwalifikowany personel.

    :) Dawno, dawno temu, podczas praktyk w technikum RTV montowałem bardzo podobne zasilacze. Tak, że dziękuje :)
  • #18
    speedy9
    Helpful for users
    Na tej płytce można zauważyć jeszcze jedną charakterystyczną rzecz. Wyprowadzenia elementów po stronie druku były zaginane tak, by element nie wypadał nawet bez jego przylutowania. Zawsze się zastanawiałem czy taki sposób spowodowany był wygodą przy ręcznym lutowaniu elementów czy może chodziło o trwałość połączenia, bo przylutowanie elementu z zagiętymi wyprowadzeniami zapewniało trwalsze mechanicznie połączenie. Chociaż luty ołowiowe były i tak bardzo trwałe. W ZSRR dodawano chyba więcej ołowiu, bo nawet trudno to było rozlutować ;)
  • #19
    sundayman
    Level 25  
    Miałem MK125 i ten zasilacz był jednym z pierwszych, które rozbierałem i naprawiałem. I ten BC211 - najładniejszy tranzystor w PRL :) Ileż ja ich spaliłem przy różnych okazjach...

    A sam pomysł z wyjmowanym zasilaczem świetny.
  • #20
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Przyznam się, ze coś mi się chyba przestawiło z pamięcią, albo ten schemat z tranzystorem TG a nie BC to coś dziwnego. Tym bardziej, ze podpisano go (schemat w sensie) jako ZMK-1 i ZMK-2. Czemu? Bo jakieś 4 lata temu (może pięć) rozebrałem zalegający w szufladzie z przydaniami taki zasilacz w celu pozyskania transformatora i daję sobie (nie powiem co) uciąć że tam również był BC 211 w roli tranzystora szeregowego. Jaką więc naprawdę nazwę nosił zasilacz z tranzystorem germanowym w tej roli?
  • #22
    398216 Usunięty
    Level 43  
    ArturAVS wrote:
    Kliknij w link
    "klikłem" i dziękuję, ale nadal nie wiem czemu (znana z oznaczeń kolejnych wersji swoich wyrobów) "Unitra" nie spłodziła schematu do wersji krzemowej? Swego czasu szukałem (a nawet miałem "ulotkę" jaką dawali do zasilacza wraz ze schematem) i tam również była wersja na TG (w schemacie).
  • #23
    Jacekser
    Level 22  
    speedy9 wrote:
    Na tej płytce można zauważyć jeszcze jedną charakterystyczną rzecz. Wyprowadzenia elementów po stronie druku były zaginane tak, by element nie wypadał nawet bez jego przylutowania. ...

    Sądzę że pomagało to utrzymać elementy gdy przenosiło się je między stanowiskami montażowymi w ramkach,po kilka ,przeważnie pionowo,do lutowania ręcznego gdzie odwracało się płytkę stroną elementów w dół ;
    speedy9 wrote:
    W tych starych konstrukcjach zawsze ciekawiło mnie podejście do rozmieszczenia elementów. Często rezystory czy kondensatory nie były umieszczane równolegle do krawędzi płytki a mam wrażenie pod "losowymi" kątami.

    A to raczej chodziło o różne wersje zasilacza-pod kątem parametrów jak i aktualnie posiadanych elementów do montażu(to były czasy niedoborów,zwłaszcza twardej waluty do zakupu podzespołów,komponentów).
  • #24
    Tomek.K.
    Level 19  
    speedy9 wrote:
    Na tej płytce można zauważyć jeszcze jedną charakterystyczną rzecz. Wyprowadzenia elementów po stronie druku były zaginane tak, by element nie wypadał nawet bez jego przylutowania. Zawsze się zastanawiałem czy taki sposób spowodowany był wygodą przy ręcznym lutowaniu elementów czy może chodziło o trwałość połączenia, bo przylutowanie elementu z zagiętymi wyprowadzeniami zapewniało trwalsze mechanicznie połączenie.

    Nie, to była wygoda osób na montażu, żeby elementy nie wypadały po odwróceniu płytki do lutowania, ale np. uczniom na praktykach zabraniano tego robić, bo mieli się nauczyć prawidłowego montażu, natomiast pracownikom darowano i przechodziło przez kontrolę jakości. Tak przynajmniej było w WZT (Warszawskie Zakłady Telewizyjne).
  • #25
    olaf x
    Level 33  
    Największym zonkiem tej konstrukcji są cieniutkie ścieżki do których przylutowane jest gniazdo zasilające. Wystarczyło wcisnąć kilka razy bez wyczucia sznur do niego i pękały ścieżki, zasilacz już nie dawał napięcia. I rozbieranie od początku.
    Mam kilkanaście takich gdzieś w czeluściach, kupowałem na allegro z uwagi na najbardziej mi przydatny transformator, do wielu konstrukcji, z uwagi na budowę jest dość płaski, ma dwa uzwojenia wtórne , które można połączyć szeregowo lub równolegle bądź zrobić zasilanie symetryczne.
    To był mój pierwszy zasilacz nabyty razem z MK-125. Drugi był ZOT-1 który wielokrotnie przerabiałem. Zresztą ten też przerobiłem na płynną regulację napięcia potencjometrem suwakowym krótkim (oczywiście wtedy by już nie wszedł zamiast baterii do wnętrza MK), ale zawsze używałem zewnętrznie przez sznur z tego felernego gniazda.
  • #26
    marweg1967
    Level 10  
    Witajcie,

    właśnie miałem napisać o tym gnieździe. Mieliśmy w domu taki zasilacz w wersji na ADP. Służył do zasilania Jowity (pierwsza wersja, ze stopniem wyjściowym na parze AC). Był podłączany kablem z wtyczką DIN na końcu "zasilaczowym" i okrągłym wtykiem na końcu "radiowym". Ten okrągły wtyk przypominał trochę obecne wtyki zasilające do laptopów, np. Dell. No i właśnie kilka razy wyłamało się z płytki gniazdo w zasilaczu. Trzeba było je drutować bo ścieżki oczywiście też odpadały. Jowita chyba nieźle obciążała ten zasilacz, bo trochę się stopiła obudowa w okolicy otworów chłodzących na górze. Ale elektronika nigdy nie padła. Niestety nie pamiętam co się z nim stało. Jowitę mam do dzisiaj w "szpargałach".

    A co do BC211 to też odniosłem takie wrażenie, że był strasznie delikatny. Nie był ani tani, ani łatwy do zdobycia, za to chyba najczęściej padał w moich rękach. Pewnie bardzo mu w tym pomagałem przez mój ówczesny stan wiedzy, a raczej jej brak, tym niemniej przeżywalność innych katowanych półprzewodników była sporo większa.

    Pozdrawiam wszystkich :)
  • #27
    kris8888
    Level 36  
    marweg1967 wrote:
    Jowita chyba nieźle obciążała ten zasilacz, bo trochę się stopiła obudowa w okolicy otworów chłodzących na górze. Ale elektronika nigdy nie padła. Niestety nie pamiętam co się z nim stało. Jowitę mam do dzisiaj w "szpargałach".

    Raczej niemożliwe żeby sprawna Jowita była w stanie tak obciążyć ten zasilacz żeby stopił się plastik obudowy. Prędzej jakieś zwarcie/uszkodzenie i "zadrutowany" lub przewymiarowany bezpiecznik. Zresztą najpierw powinien polecieć BC211, ewentualnie właściwy bezpiecznik, zanim transformator albo radiatorek osiągnie taką temperaturę żeby topić plastik obudowy.

    Mój jeden z pierwszych, prymitywnych zasilaczy stabilizowanych zrobiłem w oparciu dokładnie o ten schemat. Zresztą schemat nie jest przecież jakiś odkrywczy. Tyle że transformator to był dzwonkowy a tranzystor to początkowo TG50 który później wymieniłem na jakiś mały BD w obudowie TO-66. Zasilacz działa do dzisiaj i jest naturalnie i całkowicie odporny na zwarcia bo wydajność prądowa i charakterystyka (bardzo "miękka") transformatora dzwonkowego nie jest w stanie upalić tego małego BD lub mostka. Nawet niepotrzebny jest jakikolwiek bezpiecznik w zasilaczu😀
  • #28
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Tomek.K. wrote:
    to była wygoda osób na montażu, żeby elementy nie wypadały po odwróceniu płytki do lutowania, ale np. uczniom na praktykach zabraniano tego robić, bo mieli się nauczyć prawidłowego montażu, natomiast pracownikom darowano i przechodziło przez kontrolę jakości.
    Moim zdaniem co innego zagięte wyprowadzenie rezystora pod kątem 90* względem powierzchni płytki a co innego lekkie tylko zagięcie - na tyle by wspomniany rezystor nie wypadł pod własnym ciężarem po odwróceniu płytki. Może wiec o to chodziło? Nie ma nic bardziej wkurzającego jak konieczność odginania takich zagiętych pod kątem prostym wyprowadzeń przy okazji wymiany uszkodzonego elementu. W pierwszej firmie dostaliśmy od zaopatrzeniowca (bardzo dumnego z siebie że udało mu się wycyganić kilka sztuk) przyrządy do jednoczesnego zaginania i obcinania wyprowadzeń. Nie ważne jak skomplikowana była to konstrukcja, ale w serwisie nikt tego nie używał. Zaginało końcówkę pod kątem prostym i jednocześnie ucinało ją (już po zagięciu) na ok. 1,5-2mm długości. Konia z rzędem temu kto tak zabezpieczony element wlutował z płytki bez odklejenia pada (z laminatu fenolo-papierowego). Takie przyrządy produkował jakiś zakład projektowy Unitry (tak przynajmniej wynikało z opisu na urządzeniu), ale obawiam się że tak jak i u nas tak i w innych firnach (nawet tych produkcyjnych) nikt ich raczej nie wykorzystywał. W każdym razie nie spotkałem się z płytami na których elementy przewlekane miałyby tak (charakterystycznie) ucinane wyprowadzenia.
  • #29
    LEDówki
    Level 38  
    Automaty do montażu przewlekanego zaginały nogi elementów wsadzonych na miejsce. SMD jest przyklejane i nie ma nóżek, więc problem mniejszy. Przed automatami montaż przewlekany robiły "panie z taśmy". Fajnie przepychało się ramki z elektrolitami z nieprzygiętymi nogami - wywracały się jak popychacz miał za duży zryw. Pchanie po jednej ramce nie powodowało tylu wywrotek, ale powodowało nabijanie kilometrów przez popychacza. Co większe oporniki i wszystkie zwory miały odnóża zagięte przez automat, reszta trzymała się dzięki grawitacji.
    Tak było, nie kłamię, w pewnej firmie produkującej odbiorniki satelitarne w budynkach po ZRK Kasprzak.
  • #30
    kris8888
    Level 36  
    398216 Usunięty wrote:
    Takie przyrządy produkował jakiś zakład projektowy Unitry (tak przynajmniej wynikało z opisu na urządzeniu), ale obawiam się że tak jak i u nas tak i w innych firnach (nawet tych produkcyjnych) nikt ich raczej nie wykorzystywał. W każdym razie nie spotkałem się z płytami na których elementy przewlekane miałyby tak (charakterystycznie) ucinane wyprowadzenia.

    Oj to chyba nigdy nie serwisowałeś ruskich urządzeń. :D Tam to prawie każdy element miał zagięte wyprowadzenia po stronie druku. Spójrz tutaj: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3513527.html#gallery-3

    A ścieżki tam to chyba były klejone na zwykły Wikol....