Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Garść praktycznych porad dla początkujących 3

Urgon 03 Dec 2022 09:53 7314 155
Computer Controls
  • Garść praktycznych porad dla początkujących 3
    Pisałem już o lutowaniu, teraz będzie o reszcie wyposażenia warsztatu początkującego elektronika. Wszystkie podane przeze mnie ceny zostały sprawdzone w dniu publikacji.


    Multimetr

    Elektronik bez multimetru jest jak zakonnica bez habitu. Jest to bowiem podstawowe narzędzie pomiarowo-diagnostyczne i jego posiadanie jest po prostu niezbędne. Ale o ile zakonnica wie, co będzie nosić, to początkujący elektronik może się zgubić w gąszczu dostępnych typów, marek i modeli. Łatwo dać się skusić niską ceną i w zamian dostać wyrób multimetropodobny o marnej dokładności.

    Garść praktycznych porad dla początkujących 3



    1. Ręczny czy stołowy?

    Ręczne multimetry są bardziej praktyczne, i to jest typ, jaki polecam na początek. Multimetry stołowe za to oferują zarówno większą dokładność, jak i często mnogość dostępnych opcji pomiarowych i sposobów wyświetlania danych. W zamian bywają zdecydowanie droższe. Nawet używane modele nie są tanie. Za to na pewno są warte swojej ceny.


    2. Multimetry cęgowe i typu "sonda"

    Garść praktycznych porad dla początkujących 3


    Multimetry cęgowe pozwalają na bezdotykowy pomiar prądu. w przewodzie pod obciążeniem. Przy czym zakres prądowy bywa znacząco większy, niż w przypadku multimetrów klasycznych. Nawet przyzwoite multimetry nie miewają zakresu pomiaru prądu większego, niż 10-20A, zaś sam czas pomiaru musi być krótki, bo bocznik w multimetrze zacznie się dość mocno nagrzewać. Oczywiście można znaczne prądy mierzyć miernikiem tradycyjnym, trzeba się jednak zaopatrzyć we własny rezystor bocznikowy zdolny znieść spodziewane prądy. Lepiej się jednak sprawdzi miernik cęgowy, bo nie dość, że może mieć zakres do kiloamperów, to jeszcze nie trzeba przerywać obwodu by dokonać pomiaru.

    Multimetr typu "sonda" czyli taki, który ma formę (bardzo dużego) mazaka zakończonego sondą dodatnią z jednej strony i gniazdem sondy ujemnej z drugiej. Taka budowa pozwala na przeprowadzanie wygodnych pomiarów "w układzie", ale jest mniej praktyczna w pewnych sytuacjach. Dlatego moim zdaniem takie mierniki nie są dobrą opcją na główny multimetr.


    3. Jakiego multimetru nie polecam?

    Na pewno nie polecam analogowego. Analogowe mierniki wskazówkowe są fajne i w wielu miejsach mogą się przydać, ale multimetry analogowe są już mało użyteczne. Mimo tego, że od kilku już dekad mamy na rynku lepsze multimetry cyfrowe, ich analogowe odpowiedniki są nadal produkowane i sprzedawane.

    Multimetr cyfrowy ma wiele przewag nad analogowym:
    1. Łatwość użycia.
    Analogowy wymaga zerowania za każdym razem. Trzeba patrzeć na wskazówkę pod odpowiednim kątem (dlatego dobre "analogi" mają wbudowane lusterko paralaksy - patrzymy tak, by odbicie wskazówki w lusterku zniknęło pod wskazówką). Do tego trzeba odczytać wynik z odpowiedniej skali, czasem w głowie go przemnożyć. No i skala ma niewielką rozdzielczość. Nawet tani multimetr cyfrowy podaje dokładniejszą wartość, i to bez kombinacji.
    2. Dokładność.
    Najdokładniejsze multimetry analogowe oferują w najlepszym razie 1,5% dla napięcia stałego. Dla innych pomiarów dokładność spada.
    3. Pomiar napięć negatywnych.
    Jeśli przypadkiem zmierzysz napięcie negatywne multimetrem analogowym nie wiedząc o tym, że tam jest napięcie negatywne, to ryzykujesz zgięcie wskazówki albo wręcz uszkodzenie napędu wskazówki. Cyfrowy multimetr po prostu pokaże minus obok napięcia.
    4. Pomiar oporu.
    Analogowe multimetry mają skalę logarytmiczną dla oporu. To oznacza, że o ile małe wartości w danym zakresie da się łatwo odczytać, to dla dużych rozdzielczość spada drastycznie. Plus dla każdego zakresu oporu trzeba oddzielnie zerować skalę.
    5. Impedancja wejściowa.
    Typowy multimetr analogowy ma impedancję 20k?/V, naprawdę dobre dobijają do 100k?/V. Multimetry cyfrowe mają typową impedancję 10M?. Tylko mierniki analogowe z wejścem FET mogą pochwalić się impedancją na poziomie 10M?. Tylko dla pomiaru napięć stałych.
    6. Wykrywanie szybkich wahań napięcia.
    Okej, tanie multimetry tego nie potrafią. Ale droższe już tak, dzięki szybkim bargrafom. Dave Jones w epizodzie EEVblog #1067 zapodał sygnał 4VDC + 250mVp-pAC na wejścia przyzwoitej klasy multimetru analogowego i swojego multimetru cyfrowego. Analogowy "widział" te oscylacje w formie delikatnego drgania wskazówki. Bargraf cyfrowego pokazywał to dokładnie. Przy 10Hz wskazówka przestała drgać - za duża bezwładność mechaniczna. Bargraf nadal coś pokazywał. Pomijam już fakt, że ta "funkcja" nie jest już przydatna.
    7. Idiotoodporność.
    Współczesne multimetry cyfrowe lepiej znoszą błędy użytkownika. Ba, nawet mój pierwszy multimetr, najtańszy chińczyk przeżył gdy mój ojciec próbował zmierzyć prąd ładowania akumulatora w mercedesie "Beczce" - sondy się stopiły. Ale nadal mierzył napięcie i opór. Multimetr analogowy łatwiej uszkodzić i niejeden początkujący spalił napęd wskazówki.
    Jedyną zaletą multimetru analogowego jest to, że napięcie i prąd mierzy bez konieczności zasilania - pobiera energię z mierzonego obwodu.

    Nie polecam multimetrów z czasów PRLu na lampach nixie. Choć oferują całkiem dobre parametry, to po tylu latach mogą wymagać naprawy i kalibracji. To nie jest dobra propozycja na start. Drugim problemem jest ich cena oraz fakt, iż wiele dostępnych na rynku egzemplaży padło ofiarą domorosłych szabrowników, którzy wydobyli z nich lampy nixie.

    Nie polecam najtańszych multimetrów serii DT-830 i podobnych. Za niewiele więcej można kupić instrumenty lepszej klasy. Ponadto każdy multimetr zasilany baterią 6F22 jest marną propozycją - baterie są drogie, a w zamian oferują niedużą pojemność.

    Nie polecam malutkich multimetrów kieszonkowych. Głównie z powodu nieodłączanych sond. Tanie modele nie dbają też o bezpieczeństwo użytkowania nie oferując adekwatnej izolacji między wyprowadzeniami sond.


    4. Jaki multimetr wybrać?

    Przede wszystkim zalecam szukać multimetrów o dokładności przynajmniej 2% dla pomiaru napięcia DC zasilanych "paluszkami". Dobrym reprezentantem gatunku może być Aneng M107 albo UNI-T UT131D. Są to relatywnie tanie multimetry o przyzwoitych parametrach. Warto jednak rozejrzeć się za multimetrem True RMS, zwłaszcza jak w planach jest zabawa ze sprzętem audio. Multimetry True RMS mierzą napięcia i prądy zmienne, zwłaszcza dla przebiegów innych niż sinusoidalne. Ciekawie się prezentuje na przykład Aneng 620A, choć brak mu rozkładanej podpórki, a kąty widzenia ekranu są nie za wielkie. D0obrze się prezentuje też Uni-T UT133A oraz UT89X. Oba oferują wysoką dokładność przy rozsądnej cenie. Polecam też Aneng AN870, jeśli budżet na to pozwala - to w tej chwili najlepszy multimetr, jaki mam.


    5. Multimetry z dyskontów.

    Są relatywnie tanie, łatwodostępne, a na alledrogo powystawowe są o 30-50% tańsze niż w sklepach stacjonarnych. Czy warto je kupować? Szczerze pisząc to tak, ALE nie jako pierwszy, główny multimetr. Jako multimetr dodatkowy nadadzą się świetnie. Sprawdzą się też do prostych pomiarów w domu czy w samochodzie. No i w razie wpadki strata sprzętu za 15-40 złotych nie boli tak bardzo, jak strata miernika za 100-200 złotych. Będę może stronniczy, ale z marek dyskontowych polecam tylko Parkside. Pokazane wyżej multimetry tej firmy oferują dokładność w zakresie pomiaru napięć stałych na poziomie 0,8%, co jest zaskakująco dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę, że zapłaciłem za niego tylko 35 złotych.


    6. Akcesoria dodatkowe.

    Sondy multimetru powinny mieć ostre końce, niemal jak igły do szycia. Jak nie mają, to lepiej kupić nowe, może bardziej markowe.

    Jeśli multimetr nie ma ich w zestawie, to warto dokupić sobie sondy pomiarowe z "krokodylkami". Można też wykonać je samodzielnie używając wtyków bananowych i przewodów ze starego zasilacza ATX. Oczywiście nie będą raczej mieć certyfikatu wytrzymałości do 1kV, ale chińskie kabelki pomiarowe też nie mają, a jakoś nikt z tego problemu nie robi. Przydać też się mogą sondy z "haczykami" jak w sondach oscyloskopowych - szczególnie do regulacji układu.

    Warto też rozważyć dokupienie rezystora 0,1?/5-10W. Przyda się w sytuacji, gdy chcemy mierzyć prąd w obwodzie dłużej, niż kilka sekund. Kosztem pomiaru z bocznikiem o tak dużej rezystancji jest spadek napięcia na nim: 1V na każde 10A. Bocznik o oporze 0,01? byłby lepszy, ale tylko pod warunkiem posiadania przynajmniej jednoprocentowej tolerancji.


    7. Ile multimetrów potrzeba?

    Na początek wystarczy jeden. ale dobry. Warto zainwestować trochę więcej w ten zakup, bo będzie on "na lata". Warto mieć drugi multimetr, może być trochę gorszy (można go porównać do lepszego, by mieć pojęcie o jego błędach), co przyda się przy bardziej złożonych pomiarach. Jeśli w planach będzie praca z dużymi mocami, to warto dokupić też multimetr cęgowy. To daje łącznie trzy multimetry, i to jest ilość, która każdemu wystarczy na długie lata pracy.


    Zasilacze

    W dawnych czasach zasilacze się budowało, bo zakup był zbyt drogi. Na szczęście teraz mamy zalew zasilaczy z Chin w cenach często niższych, niż koszt samego transformatora do zasilacza domowej produkcji.


    1. Typy.

    Są trzy podstawowe typy zasilaczy:
    1. Moduły przetwornic step-down (Buck).
    2. Liniowe zasilacze warsztatowe.
    3. Impulsowe zasilacze warsztatowe.

    Typ pierwszxy występuje w dwóch realizacjach. Pierwszą jest moduł z prostą regulacją na potencjometrach wieloobrotowych, czasem jedynie tylko z diodą sygnalizującą pracę w trybie ograniczania prądu lub napięcia. Druga, bardziej zaawansowana opcja, to kompletny "zasilacz laboratoryjny" w formie modułu wymagającego tylko zewnętrznego zasilacza. Posiada duży, czytelny ekran, zestaw przycisków i enkoder do sterowania, i sporo dodatkowych "bajerów". W zamian potrzebuje zewnętrznego zasilacza i jakiejś obudowy. Do tego, wbrew pozorom, nie zawsze te moduły są tanie.

    Drugi typ to zasilacze liniowe. Są proste w budowie i w naprawie, ale im większa moc, tym większa też moc strat. Są też ciężkie, gdyż sercem jest transformator sieciowy. Za to oferują niezłą stabilizację i znikome szumy. Zasilacze DIY są prawie zawsze liniowe.

    Typ trzeci, czyli zasilacze impulsowe są lekkie i relatywnie tanie. Zakres dostępnych napięć i prądów też jest dość spory. Potrafią generować więcej szumów, ale dla początkującego to raczej nie problem.


    2. Napięcia i prądy.

    Wybór jest dość szeroki. Typowe wartości napięć to 15V, 30V, 60V i 120V. Dla prądów znajdziemy zasilacze od 1A do 10A. Najczęściej spotykane są zasilacze 30V/5A jako te najbardziej uniwersalne. Dla chcących zajmować się głównie elektroniką cyfrową atrakcyjniejszy może być zasilacz 15V/5A.


    3. Jaki zasilacz kupić?

    Osobiście polecam zasilacz Wanptek KPS305DF, i podobne modele impulsowe jako świetny kompromis między ceną, a jakością i parametrami. Jeśli z jakiegoś powodu budżet nie gra roli, to polecam zasilacze laboratoryjne od firm Siglent czy Rigol, ale to nie są tanie rzeczy, i jednak przeznaczone do laboratoriów, a nie do amatorskiego użytku domowego.

    Garść praktycznych porad dla początkujących 3



    4. Zasilacze stabilizowane i moduły przetwornic

    Czyli zasilacze do laptopów, ładowarki do smartfonów i wszelkich innych urządzeń. Każdy ma ich pełną szufladę, albo worek czy pudło. Ich przydatność objawia się, gdy skończymy budować jakiś projekt i chcemy go używać.

    Moduły przetwornic przydają się najbardziej tam, gdzie potrzebne jest inne napięcie, niż dostarcza dostępny zasilacz. O ile obniżanie napięcia z powodzeniem zrealizuje stabilizator liniowy, o tyle podnieść je da się tylko przetwornicą. Szczególnie fajnym zestawem jest połączenie przetwornicy typu boost z modułem do ładowania ogniwa Li-Ion i z uchwytem na ogniwo 18650. W ten sposób można łatwo zrealizować projekt przenośny. Ale uwaga: budowanie tak urządzenia radiowego wymaga dobrego ekranowania sekcji zasilania oraz dodatkowej filtracji. Większy sens może mieć użycie większej liczby ogniw i gotowego modułu BMS.


    5. Zrób to sam?

    Przy obecnych kosztach gotowych zasilaczy nie ma to sensu. Chyba że potrzebujemy:
    1. Zakresu napięć niedostępnego na rynku.
    2. Dokładności niedostępnej przy posiadanym budżecie.
    Dla przykładu kolega @Olkus potrzebował zasilacza anodowego na 100-350V, który ostatecznie udało mu się zbudować. Mi zaś chodzi po głowie budowa zasilacza symulującego baterie z regulacją do pojedynczych miliwoltów i przynajmniej setek mikroamperów.

    Jeśli już ktoś chce budować swój zasilacz, to błagam: SN1534, a nie ten szajs z Electronics Labs.


    6. Ile zasilaczy warsztatowych potrzeba do szczęścia?

    Jeden na początek, najlepiej 30V/5A albo 15V/5A. Do zabawy w elektronikę analogową warto mieć dwa zasilacze 30V/5A. I to jest ilość i parametry, które wystarczy w 90% sytuacji.

    Do kompletu przydać się może trzeci zasilacz na niższe napięcie, właśnie 15V, a dla absolutnego szczęścia czwarty, na napięcie 60V lub nawet 120V. Jednak to są inwestycje, które spokojnie można odłożyć w czasie.


    7. Akcesoria i dodatki.

    Przewody, to podstawa. Standardowe, z krokodylkami, są średnio przydatne. Zdecydowanie bardziej przydają się zakończone gniazdami do goldpinów czy haczykami. "Gołe" przewody oraz przewody z wtyczkami a'la zasilacz do laptopa też się bardzo przydają. Warto też sobie dorobić "rozdzielacz" na wiele goldpinów, co szczególnie przyda się, gdy składamy prototyp z wieloma modułami i z Arduino czy podobną płytką rozwojową - zwykle nie mają one zbyt wielu pinów zasilania.


    Oscyloskop

    Potencjalnie najpotężniejszy instrument w arsenale elektronika. Potencjalnie również najkosztowniejszy. Oscyloskop pozwala podglądać nam intymne życie sygnałów elektrycznych, dokonywać szeregu pomiarów niedostępnych dla innych przyrządów, wykrywać problemy, stroić obwody radiowe, a nawet dekodować protokoły transmisji szeregowej. W ostatnich piętnastu latach postęp technologii i chińska sprawność w zwalczaniu kosztów sprawiły, iż współczesny przeciętny oscyloskop cyfrowy oferuje więcej, niż dużo kosztowniejsze urządzenia topowych producentów kiedyś. Wybór odpowiedniego urządzenia jest bardzo istotny, dlatego omówię dostępne możliwości.


    1. Minioscyloskopy

    Najtańsze, nowe urządzenia. Wyglądają zwykle jak odtwarzacze MP4 (ktoś to jeszcze pamięta?), oferując niską cenę, marne parametry i kiepski interfejs użytkownika. Zwykle jedno- lub dwukanałowe. W teorii nadają się do prac audio bo typowo oferują pasmo 200kHz, w praktyce nadają się do śmieci. Szkoda pieniędzy.


    2. Skopometry

    Garść praktycznych porad dla początkujących 3
    Kombinacja oscyloskopu i multimetru. Przenośny oscyloskop, zazwyczaj jedno- lub dwukanałowy, zasilany z wbudowanego akumulatora. Oferują pasma przenoszenia od 10MHz wzwyż. Dobrym przykładem takiego urządzenia może być jednokanałowy oscyloskop/multimetr o paśmie 40MHz, czyli Mustool MDS8207 Cena dość spora, bo na alledrogo kosztuje 650 złotych. To jest najtańszy model, który zdaje się nie kłamać w swojej specyfikacji. Lepszą, opcją może być na przykład Hantek 2C42 albo Owon HDS242S. Ten ostatni ma wbudowany generator funkcyjny, i jeśli bym kupował takie narzędzie, to właśnie ten model, albo podobny. Za prawie 1300 złotych możemy kupić oscyloskop-tablet Hantek TO1112D (po prawej). Jest to oscyloskop dwukanałowy z pasmem 2x110MHz i funkcją FFT do analizy widma, generator funkcyjny 25MHz, i jeszcze multimetr na dokładkę. Z chęcią bym przetestował ten kombajn.


    3. Oscyloskopy USB

    Oscyloskopy USB wydają się na pierwszy rzut oka być najlepszą, budżetową opcją. Dla przykładu Hantek 6022BE kosztuje około 260 złotych, oferując dwa kanały i pasmo 20MHz. Ale dla większego pasma trzeba sporo większy budżet zarezerwować. Hantek 6052BE kosztuje już ponad 800 złotych dając pasmo 2x50MHz, 6082BE już prawie 1600PLN, dając pasmo 2x80MHz.

    Pytanie brzmi: czy oscyloskopy USB mają sens? Moim zdaniem tak, ale tylko dla tańszych modeli. Droższe za bardzo zbliżają się cenowo do normalnych oscyloskopów cyfrowych. Dodatkowo oprogramowanie po stronie PC nie zawsze jest dopracowane i trzeba czasem poszukać alternatywy.


    4. Używane oscyloskopy analogowe

    To bardzo dobra, budżetowa opcja, ale przed potencjalnym zakupem trzeba dokładnie sprawdzić specyfikację, by nie kupić przepłaconego bubla. Dobry oscyloskop analogowy 2x100MHz nie powinien kosztować więcej jak 500 złotych, zwłaszcza biorąc pod uwagę ceny porównywalnych oscyloskopów cyfrowych z dolnej półki. Warto zwrócić uwagę na liczbę dodatkowych wejść i wyjść - im więcej, tym lepiej, choć większość z nich początkującemu się nie przyda. Przy decyzji o zakupie takiego sprzętu najważniejszy jest stosunek ceny do możliwości i stanu technicznego. 500PLN za 2x100MHz to moim zdaniem górna granica opłacalności. Dlatego płacenie 300 złotych za oscylograf Mini 4 ( @TechEkspert taki ma) to nieśmieszny żart.

    Jeśli jednak uda nam się dorwać jakiś sprawny oscyloskop za mniej niż 50-75PLN, to można z niego zrobić dość ciekawy "ozdobnik" albo wizualizator dźwięku, który na bank przykuje wzrok gości. Na "analogu" efekt działania układu Chua będzie wyglądał o niebo lepiej, niż na oscyloskopie cyfrowym. Być może w którymś artykule to zademonstruję na moim C1-79. Tymczasem niech za przykład posłuży demo o nazwie YouScope:






    5. Tanie oscyloskopy cyfrowe

    Rynek budżetowych oscyloskopów cyfrowych wygląda nadzwyczaj ciekawie. Ceny są relatywnie niskie oferując możliwości do tej pory niespotykane. Już za 700PLN możemy kupić Fnirsi 1014D, jego alternatywne marki. Producent chwali się pasmem 2x100MHz, podczas gdy w rzeczywistości jest mniej niż 30MHz. To jest właśnie problem ze wszystkimi "bezmarkowymi" oscyloskopami z Chin - mocno zawyżone parametry i niespełnione obietnice. Dlatego nie polecałem ich skopometrów - pasmo zawsze 5-6 razy niższe, niż deklarowane i interfejs, który woła o pomstę do nieba. Dodajmy do tego markę brzmiącą jak kichnięcie, i mamy pełen obraz tej katastrofy. Inaczej pisząc jak zobaczycie to, to trzymajcie się z daleka:

    Garść praktycznych porad dla początkujących 3


    Za około tysiąc złotych możemy mieć budżetowy model Owon SDS1102 - dwa kanały i pasmo 100MHz. Hantek proponuje nam modele DSO2C10 i DSO2D15. Ten pierwszy kosztuje około 1120PLN, drugi ~1260PLN, i jest on lepszą opcją, bo w przeciwieństwie do tańszego modelu oferuje pasmo 2x150MHz, wbudowany generator funkcyjny 25MHz oraz funkcję dekodowania protokołów szeregowych. Modele z literką C nie mają generatora, a nie są dużo tańsze od modeli z literką D, dlatego dla początkujących model DSO2D15 to dobra opcja. Za trochę ponad 1300PLN kupić można Uni-T UTD2052CL+, który będzie świetnie pasował do multimetrów tej firmy. Najtańszy oscyloskop czterokanałowy 100MHz, Voltcraft DSO-2104, kosztuje 1499 złotych. Podoba mi się czarny kolor, ale czy warto? Trochę drożej jest dużo lepsza opcja. Ale w tym pułapie cenowym jest jeszcze Siglent SDS1052DL+, model bardzo przyzwoity, choć z gorszym pasmem, bo tylko 2x50MHz.

    Jeśli pragniemy powiewu nowoczesności w formie ekranu dotykowego, to ponownie Hantek nas uszczęśliwi modelem DPO6082B. Dwa kanały 80MHz, ale możemy miziać ekran, a do tego jest i funkcja multimetru. Znów ciekawie się robi w okolicy 1900 złotych, bo tu pojawia się nasz pierwszy Rigol: DS1202Z-E. Dwa kanały, ale 200MHz. Rigol przez lata rządził rynkiem oscyloskopów amatorskich, gdyż jego modele są bardzo podatne na hacking. Dokładając kolejne 30 złotych możemy kupić ichni model DS1054Z, który ma cztery kanały 50MHz, ale da się łatwo zmienić na 100MHz. Tak łatwo, że ponoć w oficjalnej sprzedaży są fabrycznie shackowane egzemplarze. W zbliżonej cenie jest Voltcraft DSO-3104. Ale czy warto? Chyba lepiej brać Rigola w tej cenie. Co ciekawe, ten chiński złom od Fnirsi, 1014D jest oferowany także w tym przedziale cenowym, co jest jawną kpiną i pułapką na nieświadomego klienta.

    Ale przekraczając pułap dwóch tysięcy złotych dochodzimy do najciekawszego modelu na rynku. Cztery kanały po 100MHz, sprzętowe dekodowanie wielu protokołów w standardzie. Zero hackingu. Oscyloskop, który sam posiadam. Siglent SDS1104X-U. I tak, będzie jego dość obszerna recenzja.


    6. Uwagi.

    Większość tanich oscyloskopów cyfrowych cierpi na przeciętne, czasem ślamazarne, a czasem podatne na "zwiechy" oprogramowanie. Często są też mało intuicyjne. Ale biorąc pod uwagę ich możliwości, to można te utrudnienia wybaczyć.

    Przy wyborze modelu warto celować w większą liczbę kanałów, niż w większe pasmo. Pożądanymi cechami jest duża pamięć próbek, różne tryby wyzwalania i możliwość dekodowania protokołów szeregowych. Do tego warto sprawdzić, czy wybrany model jest podatny na hacking, bo może się okazać, że uzyskamy wyższy model ze wszelkimi bajerami za pół ceny. Kosztem może być utrata gwarancji, więc proszę zwrócić uwagę na to, jak przebiega procedura przed zakupem. Za poniesione szkody nie odpowiadam!


    Dodatkowe akcesoria.

    Do oscyloskopów USB zalecam izolator galwaniczy na ten port, jeśli używać będziemy komputera stacjonarnego, albo laptopa podłączonego do ładowania. To po to, by uniknąć potencjalnych problemów z masą i uziemieniem. Jeśli chcemy badać zasilacze impulsowe zasilane napięciem sieciowym, to niezbędnym dodatkiem będzie sonda wysokonapięciowa 100x lub 1000x. Potrzebny też będzie transformator separacyjny, albo zasilacz UPS dla oscyloskopu na czas pomiaru. Oscyloskopy zasilane bateryjnie nie będą miały tego problemu.

    Poza sondami wysokonapięciowymi istnieją też inne typy, jak sondy różnicowe czy przeznaczone do pomiaru prądu. Ich ceny potrafią być jednak dość znaczne, przy ograniczonej liczbie zastosowań. W razie zapotrzebowania na specjalizowaną sondę warto się rozejrzeć za alternatywami DIY by pieniądze zaoszczędzić.


    Inne przyrządy i przystawki pomiarowe

    Istnieje szeroka gama najróżniejszych przyrządów pomiarowych, które mogą znaleźć się w warsztacie elektronika. Spora część z nich dostępna jest w formie projektów DIY i zestawów do samodzielnego montażu. Jest też grupa mierników wielkości nieelektrycznych, które też mogą się przydać.


    1. Tester komponentów/miernik LCR.

    TechEkspert prezentował swego czasu tester komponentów za kilkadziesiąt złotych. Sprzedawany jako LCR-T4 albo M328. Dave Jones z EEBlog też był nim zachwycony, choć skrytykował sposób zasilania. Dlatego lepszym wyborem będzie model LCR-T7. Testery te są w miarę dokładne, ale nie zastąpią bardziej profesjonalnego sprzętu pomiarowego. Czy warto? Warto, zwłaszcza jak mamy do czynienia z dużą ilością półprzewodników z wylutu.

    Można też kupić profesjonalny miernik LCR, ale koszt jest stanowczo większy, i nie jest to tak przydatne dla początkującego, jak zwykły multimetr. Lepiej odłożyć te pieniądze na coś innego. Ponadto mając oscyloskop cyfrowy kondensatory i cewki możemy zmierzyć z pomocą dość prostej przystawki:





    Stare, używane mostki LC to ciekawa opcja, ale mogą już nie trzymać parametrów lub/i wymagać naprawy czy wymiany starych elementów, co wiąże się z ponowną kalibracją. Dla początkującego to za dużo zachodu. Chyba że uda się kupić takie urządzenie za półdarmo.


    2. Miernik częstotliwości.

    Kiedyś moje marzenie, teraz sprzęt raczej mało przydatny, zwłaszcza gdy ma się oscyloskop albo co lepszy multimetr. Ponadto jest dużo projektów DIY na ATmegach, PICach czy platformie Arduino, nie wspominając o różnych zestawach do samodzielnego montażu. A i sam sprzęt przyda się raczej sporadycznie.


    3. Programatory.

    Przydatne dla tych, co chcą wyjść poza Arduino. Programatory do mikrokontrolerów AVR czy PIC nie są drogie, a do programowania ESP8266 czy ESP32 często nawet programatora nie trzeba, bo jest wbudowany w płytkę - w końcu to zwykła "przelotka" z USB na UART. Czy warto? Jak najbardziej. Ba, powiedziałbym że umiejętność programowania i narzędzia do tego niezbędne to już niemal konieczność, a na pewno dobra inwestycja.

    Na rynku są dostępne programatory uniwersalne, przeznaczona do odczytu i programowania głównie pamięci EEPROM czy Flash, głównie dla serwisantów. W przeciwieństwie do dedykowanych programatorów nie pozwalają raczej na programowanie "w obwodzie", ani na debugowanie kodu. Dlatego ich nie polecam.


    4. Generator funkcyjny.

    A to jeden z tych "przydasiów", co fajnie mieć, ale jak się już go ma, to nie wiadomo, co z nim robić. Za 30-50 złotych można kupić generator na XR2206. Jego używanie wymaga jednak albo miernika częstotliwości, albo oscyloskopu. Trochę drożej, bo 100 złotych, kosztuje generator na bazie mikrokontrolera. Częstotliwość maksymalna 65,534kHz i spora biblioteka przebiegów do wyboru czynią go idealnym narzędziem do zabaw z audio. Warto jednak trochę dozbierać i kupić od Chińczyków generator DDS 10MHz lub lepszy. I tak za 550 złotych możemy kupić dwukanałowy generator FeelTech FY6600. W tej serii są też generatory 20MHz i 50MHz we w miarę rozsądnych cenach. Alternatywnie mogę polecić generator 10MHz SGP1010S. Jego recenzja też powstaje.

    Tanie generatory DDS generują raczej proste przebiegi. Dla uzyskania czegoś ciekawszego, jak sygnał modulowany amplitudowo potrzebny może być własny mieszacz/modulator. Taka przystawka powinna mieć też własny generator tonu 1kHz i regulację głębokości modulacji, a "nośna" powinna pochodzić z generatora funkcyjnego. Jeśli nie chcemy się "bawić" w budowę od zera, to trzeba zainwestować więcej w generator arbitralny, który potrafi generować przebiegi modulowane.

    Czy warto kupować generator funkcyjny? Tak, ale dopiero jak się ma oscyloskop, zasilacze i multimetry. To nie jest niezbędny sprzęt. Aha, spokojnie można zapomnieć o używanym sprzęcie analogowym sprzed dekad - ceny bywają zdecydowanie zawyżone, zaś samo urządzenie może wymagać naprawy i kalibracji.


    5. Analizator stanów logicznych.

    To kolejny "przydaś", na szczęście nie bywa drogi. Przyda się głównie programistom i do diagnostyki układów cyfrowych. Jego przydatność jest mniejsza, jak się ma funkcję dekodowania protokołów szeregowych w oscyloskopie. Z drugiej strony jak potrzeba zaobserwować więcej sygnałów, niż oscyloskop ma wejść, to analizator jest odpowiedzią. Są oscyloskopy MSO, które mają wbudowany analizator stanów logicznych, ale są one zdecydowanie dużo droższe od standardowych modeli.

    Na rynku wtórnym dostępne są wielokanałowe analizatory, na przykład od Hewlett-Packard. Te sprzęty to świetna propozycja dla kogoś, kto chce naprawiać stare minikomputery, albo budować własny od zera. W warsztacie początkującego elektronika będą raczej zbierać kurz.


    6. Kamera termowizyjna.

    Może pomóc w serwisie, szczególnie komputerowym czy przy naprawie kart graficznych zajechanych przez idiotów kopiących kryptowaluty. Koszt jednak nie usprawiedliwia zakupu dla początkującego elektronika. Bajer, ale kompletnie zbędny.


    7. Drukarka 3D i frezarka CNC.

    To kolejne "przydasie", których zakup można spokojnie odłożyć. Frezarka CNC pozwoli na grawerowanie własnych płytek drukowanych, ale cały proces jest cokolwiek siermiężny. Mimo kilku prób ani razu nie uzyskałem dobrych wyników. Dlatego zakup frezarki odradzam.

    Za to drukarka 3D to zakup przeze mnie polecany. Mnogość zastosowań jest przeogromna, gotowych do druku modeli nie brakuje, a jak czegoś nie ma, to można to zaprojektować samemu, na przykład w Autodesk Fusion 360. Bardzo polecam zakup tego sprzętu i mam nadzieję w przyszłości pokazać trochę fajnych rzeczy, jakie da się zrobić z jego pomocą.


    8. Przystawki.

    Z reguły przystawki pomiarowe albo robi się samemu na bazie swojego lub cudzego projektu albo kupuje się jako zestawy do samodzielnego montażu. Przykładem użytecznej przystawki może być projekt kolegi @Zgierzman uCurrent dla ubogich - adapter do pomiaru małych prądów. Polecam budować lub zdobywać takie przystawki w miarę potrzeb.


    9. Inne.

    Tani (60-80PLN) mikroskop USB to fajna sprawa, zwłaszcza dla kogoś z moim wzrokiem. Ale wysokiej jakości wykonania proszę nie oczekiwać.

    Garść praktycznych porad dla początkujących 3


    Zestaw wkrętaków precyzyjnych też się przyda, zwłaszcza jak planujemy iść w stronę napraw lub odzysku części z urządzeń elektronicznych. Przyda się też suwmiarka, komplet pilników czy coś tak prostego jak igła do szycia grubych materiałów osadzona w drewnianym klocku. Warto też mieć latarkę, ja polecam modele Everactive FL300 i FL600, ale wybór latarek jest bardzo szeroki, więc każdy znajdzie coś dla siebie. A skoro latarki, to i ładowarka do akumulatorów - nie kupujcie tych najtańszych, bo mają tendencję do psucia się. Warto kupić coś w stylu ładowarki XTAR VC4. Można pokusić się o ładowarkę modelarską, ale do nich trzeba samemu dorabiać koszyki na ogniwa.

    Warto zbierać wszelkie pojemniki z pokrywkami, od pudełek po lodach przez tubki z tabletkami musującymi po plastikowe słoiki po kremach pielęgnacyjnych czy żelkach witaminowych dla dzieci. Skrzynki narzędziowe i wszelkie kasety z przegródkami to też świetna opcja. No i nie zapomnijmy o nieśmiertelnym kartonie. Samoprzylepna taśma papierowa przyda się do podpisywania tych pojemników, ale ja generalnie mam dobrą pamięć do tego, co w jakim pudełku jest. Nie pamiętam czasem, gdzie jest to pudełko.

    Wspomniałem już o tym wcześniej, ale warto mieć sporo różnych przewodów z różnymi zakończeniami, oraz materiały do ich wykonywania, jak zapasowe krokodylki, złącza zaciskane, rurki termokurczliwe czy wtyki bananowe. Przyda się też podstawka ZIF z dolutowanymi goldpinami do programowania mikrokontrolerów, jeśli mamy to w planach.


    Podsumowanie

    Polecam na początek kupić zestaw lutowniczy wedle rekomendacji z poprzedniego tematu, w miarę dobry multimetr i zasilacz 30V/5A. To dobry zestaw startowy i powinien na jakiś czas wystarczyć. W następnej kolejności warto kupić oscyloskop, przy czym należy się zastanowić dokładnie, czy nie lepiej odłożyć trochę pieniędzy na lepszy sprzęt. Jak nie ma takiej opcji w rozsądnym czasie, to lepszy będzie oscyloskop USB, niż nic. Fani programowania i elektroniki cyfrowej powinni dokupić analizator logiczny USB i jakiś programator, wedle własnych preferencji. Dopiero potem można pomyśleć o kolejnym zasilaczu, lepszym oscyloskopie, czy innych sprzętach pomiarowych. Można też rozważyć nabycie drukarki 3D. Warto pamiętać, iż wszelką "drobnicę" można kupować w tzw. międzyczasie, i że to nie jest sztywny rozkład zakupowy. To tylko moja sugestia na bazie doświadczeń własnych i obserwacji. Warto też zapolować na okazje, sprzęty używane i powystawowe czy zwrócone.

    Jak łatwo zauważyć, lista zakupów jest długa, a ceny dość szybko się sumują do kwoty niemal zatrważającej, zwłaszcza teraz, w dobie kryzysu gospodarczego. Na szczęście nie wszystko jest potrzebne na raz, i na start wystarczy jeden dobry multimetr i jeden zasilacz warsztatowy. Ostrzegam jednak: elektronika to nie jest tanie hobby, i trzeba być na to przygotowanym.

    Pamiętajcie też, iż samo posiadanie narzędzi, to tylko początek. Trzeba też te narzędzia poznać, a najłatwiej poznać je przez praktykę.


    To tyle na teraz,
    Lecz niech nikt nie wątpi,
    Porad praktycznych
    Ciąg dalszy nastąpi.

    Cool? Ranking DIY
    Do you have a problem with Arduino? Ask question. Visit our forum Arduino.
    About Author
    Urgon
    Editor
    Offline 
    Has specialization in: projektowanie pcb, tłumaczenie, mikrokontrolery PIC
    Urgon wrote 5851 posts with rating 1806, helped 195 times. Live in city Garwolin. Been with us since 2008 year.
  • Computer Controls
  • #2
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Urgon wrote:
    Na pewno nie polecam analogowego. Analogowe mierniki wskazówkowe są fajne i w wielu miejsach mogą się przydać, ale multimetry analogowe są już mało użyteczne.
    Nie mogę się z tym zdaniem zgodzić; Analogowy miernik jest nieoceniony w pomiarach audio - zwłaszcza gdy posiada skalę wyskalowaną w dB. Pozwala to w szybki sposób ocenić (przeważnie taka skala jest niejako "dodatkiem" i nie spełnia wymaganej dokładności) wartość sygnału, głębokość działania korekcji i wielu innych rzeczy. Oczywiście nie mam na myśli chińskich mierników o żadnej dokładności, których jedynym atutem jest sam mechaniczny ustrój, a miernik z prawdziwego zdarzenia - np. V640. Ten co prawda jest dziś już raczej legendą, ale jeśłi ktoś posiada i dba może na nim polegać i nic nie zastąpi mu tego miernika. Ponadto miernik analogowy pozwala łatwiej ocenić fluktuacje napięcia, na mierniku cyfrowym wyglądające jako brak poprawnego kontaktu sond lub błąd wskazań.
    Zapewne żadnego amatora zaczynającego dopiero zabawy w elektronice ani nie stać na dobry miernik analogowy, ani nie będzie mu potrzebny, niemniej jednak nadal uważam, ze tak jednoznaczne negowanie przydatności analoga nie jest wskazane.
    A tak na marginesie - Osobiście wolałem używać starego i poobijanego LAVO 3 niż cyfrowego miernika z supermarketu za 10 zł. Zgadnij czemu? :)
  • #3
    CMS
    Administrator of HydePark
    Urgon wrote:
    używając wtyków BNC


    Nie BNC, tylko bananowych :).
  • #4
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    Urgon wrote:
    Multimetry cęgowe pozwalają na bezdotykowy pomiar prądu i napięcia w przewodzie pod obciążeniem.

    Jesteś tego pewien? Prąd zmierzysz bezstykowo zakładając cęgi a napięcie?
    Urgon wrote:
    Na pewno nie polecam analogowego.

    Twoje zdanie nie jest żadnym wyznacznikiem, przy wielu pomiarach analogowy jest bardziej praktyczny i dokładniejszy jak cyfrowy.
    Urgon wrote:
    teraz sprzęt raczej mało przydatny, zwłaszcza gdy ma się oscyloskop albo co lepszy multimetr

    Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Do pobieżnych pomiarów tak lecz do pomiarów nawet najprostszych radiotelefonów np. z pasma CB żaden miernik uniwersalny się po prostu nie nadaje.
  • #5
    Jacekser
    Level 22  
    398216 Usunięty wrote:
    ...Ponadto miernik analogowy pozwala łatwiej ocenić fluktuacje napięcia, na mierniku cyfrowym wyglądające jako brak poprawnego kontaktu sond lub błąd wskazań. ...

    Chyba trochę lepsze mierniki cyfrowe posiadają bargraf-coś co pozwala odczytać fluktuacje mierzonej wartości .Co do samego odczytu cyfrowego to pełna zgoda.
  • #6
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    Jacekser wrote:
    trochę lepsze mierniki cyfrowe posiadają bargraf-coś co pozwala odczytać fluktuacje mierzonej wartości

    Tak, pod warunkiem że są na tyle szybkie aby chociaż zbliżyć się czasem reakcji do analogowego wskaźnika.
  • #7
    koko0
    Level 17  
    Oscyloskop dwukanałowy analogowy za 500 zł z pasmem 2x100 Mhz i może jeszcze z lampą jak żyleta? Weź tą cenę pomnóż razy trzy. Patrzmy na życie realnie, a nie w myśl "koncertu życzeń". Jak znajdziesz za 500 z niezjechanego Hamega 2Ch z pasmem powiedzmy 30-40 Mhz to skacz z radości.

    Multimetr analogowy zły? Bzdura. Pomijam jego niepraktyczność do codziennych zastosowań - np jeżdżenie zakresami w te i wewtę, bo to co cyfrowy ma na jednym zakresie, tu pokrywają cztery zakresy. Natomiast gdy potrzebujemy np przetwornika AC do pomiarów audio lub więcej, to gdzie znajdziesz taki miernik za 200 250 zł? A V640 w tej cenie leżą i nikt ich nie chce. I doskonale to robią.

    Gadanie "bo to nie ma true rms". Po 1 - TRMS dobry to się zaczyna bliżej 1000 zł , a nie "udawany" z pasmem do 100 Hz. Po 2 - w wielu przypadkach TRMS jest niepotrzebny, bo mierzy się sygnały sinus, lub sinusy o małym THD.
  • Computer Controls
  • #8
    ArturAVS
    Moderator HP/Truck/Electric
    koko0 wrote:
    Po 1 - TRMS dobry to się zaczyna bliżej 1000 zł

    No bez przesady, swój T28B z pasmem TRMS 1kHz kupiłem za ~120 zł. I jest ok. w tym zakresie.
  • #9
    acctr
    Level 26  
    Urgon wrote:
    Jeśli już ktoś chce budować swój zasilacz, to błagam: SN1534, a nie ten szajs z Electronics Labs.

    Ponieważ? Co widzisz lepszego w tym SN?

    SN to zasilacz LDO, który ma gorsze parametry stabilizacji od konfiguracji wtórnika.
  • #10
    koko0
    Level 17  
    ArturAVS wrote:
    No bez przesady, swój T28B z pasmem TRMS 1kHz kupiłem za ~120 zł. I jest ok. w tym zakresie.


    1 kHz to mało. 20 kHz to się taki "dobry" zaczyna".

    ArturAVS wrote:
    Tak, pod warunkiem że są na tyle szybkie aby chociaż zbliżyć się czasem reakcji do analogowego wskaźnika.


    Pod warunkiem że miernik analogowy nie jest ospały, bo są takie które mają reakcję wskaźnika gorszą niż cyfrówki z dwoma pomiarami na sekundę.
  • #11
    krzbor
    Level 24  
    Jeśli ktoś ma trochę więcej pieniędzy na multimetr to polecam UNI-T UT161E:
    - w pełni zgodny z normą IEC/EN61010-1, posiada podwójną izolację
    - zaliczany do kategorii CAT III 1000V el. instalacja z dystrybucją trójfazową
    - zaliczona do kategorii CAT IV 600V zewnętrzna el. instalacja (zabezpieczenie elementów, początek instalacji wewnętrznej)
    - wyświetlacz LCD typu HTN z maksymalnym wyświetlaniem ±22000
    - częstotliwość odświeżania dla większości pomiarów 3x na sekundę
    - zakresy ustawień automatyczne lub ręczne
    - automatyczne wskazanie biegunowości
    - zakresy pomiarowe napięcia AC (prądu przemiennego ): 220 mV / 1000 V
    - zakresy pomiarowe prądu AC: 220 µA / 10 A
    - zakresy pomiarowe napięcia DC (prąd stały): 220 mV / 1000 V
    - zakresy pomiarowe prądu stałego: 220 µA / 10 A
    - zakresy pomiarowe rezystancji rezystora: 220 ohm / 220 Mohm
    - zakresy pomiarowe kondensatorów: 22 nF / 220 mF
    - zakres pomiarowy częstotliwości: 10 Hz / 220 MHz
    - pomiar wzmocnienia (ß) tranzystorów bipolarnych NPN PNP
    - pomiar diod
    - pomiar ciągłości linii
    - bezstykowa detekcja napięcia NCV
    - wysoka dokładność
    - True RMS, pomiar wartości skutecznej dla prądu i napięcia AC
    - tryb pomiaru względnego tryb MAX/MIN
    - ostrzeżenie o przekroczeniu: OL
    - filtr przeciwzakłóceniowy VFC
    - kabel USB do przesyłania mierzonych wartości do komputera PC
    - ochrona wejść przed przeciążeniem napięciowym większym niż 1000V
    - zabezpieczenie wejścia prądowego µA i mA bezpiecznikiem szybkim FF600 mA H 1000 V, o6 x 32mm CE
    - zabezpieczenie wejścia prądowego 10A bezpiecznikiem szybkim FF11A / 1000V o10 x 38mm CE
    - impedancja wejściowa w zakresie mV ok. 1Gohm, w innych zakresach napięć 10Mohm,
    - test diod i przejść półprzewodnikowych napięciem od 0 do 3V, prądem 1,2mA
    - zasilanie 4 bateriami AAA R03 1,5V
    - sygnalizacja niskiego poziomu baterii
    - automatyczne wyłączenie po 15 minutach (uśpienie w stanie bezczynności)
    - Opcjonalny adapter Bluetooth do przesyłania danych do PC
    - możliwy również pomiar w polu emg. - pole o natężeniu 1V/m z dodatkowym błędem 5%

    Tak wygląda od tyłu po zdjęciu klapki: Garść praktycznych porad dla początkujących 3
    Jak widać dostęp do bezpieczników i baterii nie wymaga rozbierania miernika.
  • #12
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Wspomniane wyżej błędy poprawiłem. Dodałem też wyjaśnienie, dlaczego nie polecam multimetrów analogowych. Pamiętajcie, że to porady dla początkujących, a początkujący raczej nie grzeszą ani doświadczeniem, ani często funduszami...
  • #13
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Jacekser wrote:
    mierniki cyfrowe posiadają bargraf-coś co pozwala odczytać fluktuacje mierzonej wartości .
    Bargraf powstał właśnie dlatego, że cyfrowy miernik nie umożliwiał takich obserwacji. Nie mniej jednak nadal jest to bargraf cyfrowy - pod tym względem lepszy będzie zawsze analog.
  • #14
    Jacekser
    Level 22  
    Choć to wątek dla początkujących to warto wspomnieć o miernikach-kalibratorach.Są quasi ręcznymi (bo o takich piszę)multimetrami posiadającymi możliwość zadawania wartości pomiarowych w pętli prądowej (0/4-20mA),napięciowej (0-10V),czasem zasymulować wartość napięcia termopary.Przydatne zwłaszcza dla automatyków przy pomiarach urządzeń w terenie.Mam ESCORT 97 bez tych bajerów (oddzielny kalibrator posiadam ale wymaga zewnętrznego zasilacza) i czasem mi tego brakowało.Gdy kupowałem tego ESCORT 97(jakieś 15-20 lat temu) to były dostępne kalibratory tej firmy ale prawie 2x od niego droższe i sobie darowałem-i potem żałowałem.
  • #15
    User removed account
    Level 1  
  • #16
    pawelr98
    Level 39  
    V640 to kupowanie sobie problemów, problem zasadniczy, wzmacniacz pomiarowy który lubi się uszkadzać i trudno jest pozyskać zamiennik.

    Już pomijam fakt, że stare analogi podobnie jak cały inny stary sprzęt pomiarowy, nie będą już trzymać parametrów.

    Dla UM3a, z 1% zrobiło się mniej więcej 2% dokładności. Mam z roku 1970.
    Diody kuprytowe to już odleciały zupełnie i pomiar napięć oraz prądów przemiennych doznał porządnego uszczerbku (spadek wartości wskazywanych, wzrost "rezystancji" prostownika)
    Można to "na oko" skalibrować podlutowując równolegle rezystor w torze wspólnym dla wszystkich zakresów przemiennych ale to i tak "rzeźbienie".

    Na BAT54 i BAT43 wymieniałem, małosygnałowe Schottky. Można powiedzmy poprawić wskazania, natomiast zupełnie inaczej wygląda nieliniowość prostownika i trzeba by wykonać skalę oraz kalibrację od zera.
    Pozostawienie prostownika kuprytowego jest natomiast problemem, bo czas nie jest łaskawy i będzie z biegiem lat odpływać dalej.


    Co do oscyloskopów, jeśli mamy budżet, warto mieć zestaw analog + tania cyfra.
    Analog nie ma problemów z softem jak chińskie cyfrówki oraz znacznie lepsza ergonomia pracy.
    Przy cyfrowych, niestety w wielu modelach gałki dla kanałów są wspólne, analog ma wydzielone gałki/guziki/przełączniki do wszystkich kanałów i funkcjonalności, nie trzeba też czekać na rozruch oprogramowania.
    Uśrednianie przebiegu przez lampę też uważam za przydatne, bo z tym wyzwalaniem na oscyloskopach cyfrowych różnie bywa. Nie zawsze cyfrowy radzi sobie z przetwornicami z pulse skipping oraz różnego rodzaju modulacjami.
  • #17
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Szczerze pisząc to nie spotkałem się z tanimi multimetrami mierzącymi indukcyjność. Do tego jeszcze o ile pomiar pojemności przydać się może, gdy oznaczenie z kondensatora się zdrapało, albo sprawdzamy kondensatory SMD, to pomiar indukcyjności przyda się raczej sporadycznie. Można taki pomiar wykonać metodą techniczną z oscyloskopem, albo zrobić to z multimetrem, co Dave Jones demonstruje tutaj:





    Do tego testery typu LCR-T7 też mierzą indukcyjność. Trzecią opcją jest zestawić oscylator LC i obliczyć indukcyjność na podstawie zmierzonej częstotliwości...
  • #18
    Olkus
    Level 30  
    Urgon wrote:
    Dobry oscyloskop analogowy 2x100MHz nie powinien kosztować więcej jak 500 złotych


    No tutaj się nie zgodzę. Ja kupiłem swojego Isotecha ISR622 po kalibracji za 650zł (łącznie z przesyłką). Pasmo to 2 x 20MHz, chciałem 100MHz ale na razie tyle nie potrzebuję, a cena to od około 900zł w górę (dwa lata temu bynajmniej tyle było), a to już było dla mnie za dużo.

    Pozdrawiam,
    A.
  • #19
    acctr
    Level 26  
    spec220 wrote:
    Tutaj też warto byłoby zaproponować jakiś multimetr posiadający także pomiar indukcyjności.

    Tani raczej nie będzie. Łatwo zrobić przystawkę do zwykłego multimetru, na HC14, konwerującą w miarę liniowo indukcyjność na napięcie, w zakresie mikrohenrów.
  • #20
    Urgon
    Editor
    AVE...

    AVT oferowało taką przystawkę jako zestaw do samodzielnego montażu. Trzeba tylko mieć induktor o znanej wartości by ją skalibrować. Do tego jest kilka projektów mierników LC, w tym jeden dość prosty na PICu, wymagający jednak kondensatora 1nF o wysokiej precyzji, 0,1%. Ja takiego nie znalazłem. Dlatego wykonałem miernik pojemności wg. Romana Blacka, który pozwoliłby mi wybrać odpowiedni kondensator, ale tu z kolei miałem problemy z montażem i z obudową. Układ działa, ale czasami nie za bardzo. Jak poprawię wykonanie, to pokażę go w dziale DIY. O ile go znajdę...
  • #21
    khoam
    Level 41  
    Urgon wrote:
    Do tego jeszcze o ile pomiar pojemności przydać się może, gdy oznaczenie z kondensatora się zdrapało, albo sprawdzamy kondensatory SMD, to pomiar indukcyjności przyda się raczej sporadycznie.

    Zgadzam się z takim podejściem. Początkujący rzadko skorzysta z opcji pomiaru pojemności, a z indukcyjności to od święta. Budżetowy miernik "wszystko-mający" to z reguły taki, gdzie prawie wszystko dobrze mierzy. Lepiej się zaopatrzyć w osobny i w miarę dobry tester LC, o ile będzie faktycznie potrzebny.
    Co do analogowych mierników to też je bardzo lubię (przez sentyment z lat młodości), ale mimo wszystko uważam, że początkującemu wygodniej będzie używać cyfrowego z automatyczną zmianą zakresu. No i na pewno analogowy mało się przyda, jak ktoś planuje zajmować się szeroką rozumianą techniką cyfrową.
    Jako hobbysta dysponuję miernikiem Metex MXD-4660A oraz oscyloskopem Hantek DPO6204C - taki zestaw w "cyfrówce" pokrywa 99.99% moich potrzeb ;)

    pawelr98 wrote:
    Analog nie ma problemów z softem jak chińskie cyfrówki oraz znacznie lepsza ergonomia pracy.

    Analogowy miernik zwykle softu też nie ma :) Co do ergonomii, to byłbym ostrożny - dla osób z jakimikolwiek wadami wzroku "cyfrówka" jest jednak wygodniejsza.
  • #22
    User removed account
    Level 1  
  • #23
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Odnośnie jeszcze oscyloskopów cyfrowych kontra analogowe, to cyfrowe mają jedną, bardzo przydatną opcję: auto-konfiguracja. Dla początkującego to wielkie ułatwienie, bo wciska jeden przycisk i chwilę potem ma na ekranie swoje przebiegi. Drugą, fajną rzeczą jest to, iż prawie wszystkie oscyloskopy cyfrowe mają rozbudowane opcje pomocy i wyjaśnienia, co poszczególne pomiary czy funkcje robią. Po trzecie, łatwo zrobić zrzut ekranu by się na forum zapytać, w czym problem. Analogowe "bieda-DSO" wymaga cykania ekranu oscyloskopu aparatem czy smartfonem.

    Analogowe mierniki i oscyloskopy mają swój urok, i z chęcią zrealizowałbym jakiś projekt używający wskazówkowego miernika jako interfejsu. Wydrukowałbym jednak własną skalę, by tło było czarne, i dodałbym podświetlenie na białym ciepłym LEDzie dla wyglądu retro...
  • #24
    acctr
    Level 26  
    Urgon wrote:
    Do tego jest kilka projektów mierników LC, w tym jeden dość prosty na PICu, wymagający jednak kondensatora 1nF o wysokiej precyzji, 0,1%.

    Jeśli już to wymaga dwóch kondensatorów niskiej tolerancji, np. krajowe KSF lib inne styrofleksowe. A ich wartość to kwestia zmiany programu lub napisania go od zera pod swoje potrzeby. Nie musi być to PIC, może być cokolwiek innego, co w miarę szybko mnoży, dzieli i pierwiastkuje.
  • #25
    Jacekser
    Level 22  
    Urgon wrote:
    Odnośnie jeszcze oscyloskopów cyfrowych kontra analogowe, to cyfrowe mają jedną, bardzo przydatną opcję: auto-konfiguracja...

    Mam AGILENT-a 1602.Może i te bajery w cyfrowych oscyloskopach (ten to akurat skopometr) są fajne ale pomiar nimi już nie bardzo.Kiedyś chciałem pomierzyć wąski,rzadko powtarzający się impuls falownika i nie mogłem go nim namierzyć.Szybko znalazł go analogowy TEK.Okazuje się że o ile analog rozpozna każdy taki impulsik to cyfrowe przetwarzanie dla wolnej podstawy czasu nie pokazuje go.Pokaże gdy podstawa będzie zdecydowanie większa od rozdzielczości ekranu cyfrowego oscyloskopu.Jak jest w innych to nie wiem ,ale wystarczyłoby programowo dać znacznik dla odchylania(przetwornika) Y by wykazał że przy wolnej podstawie czasu gdzieś tam ma miejsce "strzał " napięcia.Zgłaszałem to przedstawicielowi Agilenta na któryś targach ale czy to zrobili-?
    (zaznaczam że był to impuls o szerokości kilkunatu mikrosekund!)
  • #26
    acctr
    Level 26  
    Jacekser wrote:
    cyfrowe przetwarzanie dla wolnej podstawy czasu nie pokazuje go

    Można wyzwalać odpowiednim zboczem.
  • #27
    Jacekser
    Level 22  
    acctr wrote:
    Można wyzwalać odpowiednim zboczem.

    Może i tak ale potrzebowałem dać szybką ocenę wyrobu za granicę i pomysł zmiany oscyloskopu na analogowy podsunęli mi francuzi pytając czym to mierzę.Wcześniej z godzinę "ćwiczyłem" tym Agilentem i ni cholery nie mogłem go znaleźć.Po pomiarze analogiem impuls znalazłem i tym drugim ale jak dokładnie rozciągnąłem podstawę czasu.To jest dość "podobna" sprawa jak z fluktuującym sygnałem mierzonym cyfrowo i analogowo.
  • #28
    jarek_lnx
    Level 43  
    Urgon wrote:
    Jeśli już ktoś chce budować swój zasilacz, to błagam: SN1534, a nie ten szajs z Electronics Labs.
    Pokażcie mi odpowiedź na skokową zmianę prądu to się pośmiejemy, LDO sterowany ze stopnia WE i do tego wzmacniacz operacyjny - na pierwszy rzut oka widać że kompensacja częstotliwościowa to będzie ciężka walka, a tym czasem w układzie nie ma ani jednego elementu, który by pełnił funkcję kompensacji częstotliwościowej. Electronics lab ma jedną główną wadę - to po prostu nie jest zasilacz na 30V, ale nadal jest to konstrukcja poprawna, zwieranie wyjścia wzmacniacza, to taki "ficzer" żeby amatorzy polegli, przy próbach uruchamiania, ale jak się uruchomi to będzie działać

    Odnośnie zasilacza, mam ich kilka i najczęściej używam zasilacza laboratoryjneo 0-1A 0-30V, amatorzy chcieli by 5A.. 10A... 30A... 100A...apetyt rośnie w miarę rozmyślań, a mało który układ wymaga dużych prądów.

    Odnośnie oscyloskopu, jeśli ktoś ma mało pieniędzy, to nawet używany podstawowy analogowy o paśmie kilka-kilkanaście MHz możliwy do kupienia za 150-300zł, pozwala uruchamiać przetwornice, czy sprawdzić odpowiedź skokową (czy się nie wzbudza) we wzmacniaczu, albo w zasilaczu własnego projektu. Wadą oscyloskopu analogowego jest to że bardzo trudno (prawie że się nie da, chyba że ktoś zrobi zdjęcie z długim czasem naświetlania) obserwować przebiegi jednorazowe.
    Są rzeczy których bez oscyloskopu się nie zrobi, własnych projektów przetwornic, zasilaczy, czy wzmacniaczy, bez oscyloskopu nie ma co zaczynać. Za taką cenę, nic co było by cyfrowe i zasługiwało na miano pełnoprawnego oscyloskopu, się nie dostanie.

    W miernikach które robią kilka pomiarów na sekundę i ten sam wynik wyświetlają w postaci cyfr i bargrafu, bargraf jest bezużyteczny, a miernika z szybkim bargrafem w "amatorskiej" cenie chyba się nie kupi.

    Odnośnie RMS. Ludzie przyzwyczaili się kierować opiniami lepsze/gorsze, napisanymi w internecie przez jakiegoś influencera, "lepszy miernik to taki z RMS", tylko zanim przyjmiemy to za dogmat, trzeba zastanowić się co to jest wartość skuteczna i do czego ona nam potrzebna i zazwyczaj w praktyce elektronika okazuje się do niczego niepotrzebna. A tam gdzie by się przydała, mierniki mają za małe pasmo.
    Widziałem na tym forum sporo postów gdzie ludzie zalecali kupić miernik RMS zawsze kiedy nie rozumieli, co trzeba zmierzyć. Wystarczy w poście pokazać transformator z mostkiem, bez kondensatora i zapytać o dowolny wynik pomiaru, już pojawi się pięć postów kup miernik RMS, RMS to nie jest panaceum, a na pewno nie jest lekarstwem na głupotę.

    Pomiar częstotliwości w mierniku - zazwyczaj ma słabą dokładność i rozdzielczość, ale większym problemem jest duża pojemność wejściowa i długie przewody (które mają indukcyjność), kolega powyżej podał przykład multimetru który ma zakres do 220MHz.
    Miernik nie powinien obciążać mierzonego obwodu ani nie powinien, wraz z przewodami stanowić anteny, czy też obwodu rezonansowego. Multimetr przy częstotliwościach liczonych w MHz tego warunku nie spełnia. (Metrowy kabel koncentryczny od miernika częstotliwości też go nie spełnia) Podłączony do kwarcu czy generatora po prostu stłumi drgania, albo zmieni częstotliwość. A jeśli podłączymy go na wyjście układu większej mocy to taka "instalacja antenowa" zakłóci nam pracę pobliskich urządzeń.
    220MHz wygląda atrakcyjnie na papierze, ale nie wyobrażam sobie żadnego sensownego pomiaru w którym multimetr pokazuje 100MHz albo 200MHz
  • #29
    pawelr98
    Level 39  
    Z RMS, łatwo wskazać zastosowanie, układy tyrystorowe/triakowe oraz różnego rodzaju choppery. Transformatory z mikrofalówki które mają silne nasycenie rdzenia oraz wszelakie prostowniki czy inne obciążenia nieliniowe kiedy chcemy zobaczyć prąd RMS.

    Biorąc pod uwagę, że mierniki Anenga dają TRMS w cenie parudziesięciu złotych, to nie ma powodu tej funkcji nie brać, nawet jeśli pasmo jest bardzo ograniczone. Same mierniki bowiem oferują przyzwoitą resztę parametrów.


    5-10A nie jest wcale nad wyrost, sam uruchamiam przetwornice, wzmacniacze i innego rodzaju urządzenia (nawet laptopy się zdarzało) co nie pogardzą większym prądem. A czasem to po prostu, trzeba zasilić rezystor grzewczy dla wytrawiarki lub naładować akumulator z samochodu.
    Posiadam swoją konstrukcję 0-30V 6A na 723 i z tego korzystam. Regulacja prądu od 1.25A do 6A.
  • #30
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Ja tylko dodam, dla porządku, że tematów o problemach z uruchomieniem zasilacza od Electronics Labs na Elektrodzie, i w innych miejscach nie brakuje. Transformator do mojego SN1534 sprzedałem kilka lat temu, ale mogę go odpalić na innym zasilaczu i zrobić testy, gdy tylko urządzę przestrzeń do pracy. Zobaczymy wtedy, jak bardzo jest "zły"...

    Aha, zasilacze na µA723 to standardowe wykonanie od chińczyków zasilacza liniowego. Sam mam taki zasilacz, do pary z Wanptekiem...