Samochod ma 12 lat, od nowosci w domu, malo jezdzony, juz z 8 lat temu lokalny wulkanizator mowil ze pasowalo by szpilki kiedy wymienic bo ciezko sie nakretki wkrecaja, rzadko do niego jezdzilem, inny gdzie bywalem czesciej nic nigdy nie mowil, od 3-4 lat wymieniam sam kola, nigdy nie bylo problemu z odkreceniem duzym krzyzakiem, ale nakretka idzie do samego konca bardzo ciezko, to samo jak sie nakreca, jeden-dwa obroty palcami i trzeba brac klucz i wkrecac gdzie pamietam w innym aucie to palcami prawie do konca dalo sie wkrecac, a tu od poczatku ciezko a od polowy gwintu to juz duzy wysilek wg mnie zeby dokrecic, takie wrazenie jakby juz koncowka byla, a nie polowa, czy Wam sie tez takie cos zdarza? Dotyczy wszystkich kol jednakowo nie ma ze jedno lepiej drugie gorzej, wszystko jednakowo. Dla mnie osobiscie to jeszcze takie utrudnienie ze tu kolpak nachodzi na szpilki i nie widac dokladnie czy nakretka/glowka ladnie siadla w otworze felgi, bo nakretka dociska tez kolpak a On zaslania, mieliscie takie prztpadki? Czy sama wymiana nakretek mogla by cos dac? Dodam, ze ladnie wygladaja nie umordowane