Jak w temacie - ten tekst będzie jedynie próbą pokazania wad i zalet wymienionego przyrządu - czemu próbą? Bo lista możliwości, jakie on daje (zresztą jak praktycznie każdy lepszej klasy oscyloskop cyfrowy) jest na tyle długa, że musiałbym chyba napisać książkę, by je wszystkie opisać.
Dlatego też proszę o wyrozumiałość i przypominam jednocześnie, że to, co przeczytacie będzie wyłącznie moją subiektywną oceną wynikającą z dwutygodniowej "zabawy" tym sprzętem.
Co to jest oscyloskop - każdy wie, a jak nie wie, może się dowiedzieć chociażby z sieci czy Wikipedii. A do czego służy? Najkrócej mówiąc, (i powielając informacje ze wspomnianych wyżej źródeł) do obserwacji przebiegów elektrycznych. A po co je obserwujemy?
Na to pytanie najprościej mogę odpowiedzieć na podstawie własnego podwórka, czyli "grzebania się" w sprzęcie audio. Jak wygląda sinusoida - można sobie przypomnieć (jeśli ktoś nie pamięta z lekcji matematyki) - w sygnale audio w zasadzie każdy dźwięk opiera się na sinusoidzie lub jej zniekształconej postaci albo na połączeniu wielu takich przebiegów (pozwólcie, że będę używać zamiennie tych terminów ufając w inteligencję czytających). I cała zabawa polega na tym, by sprzęt audio potrafił wzmocnić te przebiegi w sposób niezniekształcony co do kształtu. Jak to zrobić? Najprościej "przepuszczając" przezeń sygnał o określonym kształcie - np. sinusa (potem okaże się, że nie tylko). Sinus "produkuje" nam generator lub komputer/telefon - w sieci można znaleźć programy, które w pewnym stopniu zastępują prawdziwy generator. I dochodzimy do sedna - skoro wiemy z teorii, jak sinus wygląda, to musimy mieć możliwość sprawdzenia w realu, czy to, co podamy na wejście wzmacniacza czy miksera na wyjściu, będzie miało taki sam wygląd - nie da nam to idealnej oceny "dobry-zły", ale większość przypadków zniekształceń da się w ten sposób zauważyć. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że zdecydowaną większość. Przykład to przesterowanie wzmacniacza - sinusoida w takim wypadku zostaje zniekształcona poprzez "obcięcie" lub "spłaszczenie" wierzchołków.
Inny przykład zniekształceń to tzw. "zniekształcenia skrośne", czyli zniekształcony przebieg sinusa przy każdym przejściu przez "zero".
Wiem, że jeśli ktoś nie miał nigdy do czynienia z audio pojęcia te mogą być dla niego czarną magią - przypominam więc o możliwości (wspaniałej możliwości), jaką daje na internet.
No ok, mamy ogólny zarys zastosowań (i to w dodatku zawężony jedynie do audio) - czas na prezentację:
Oscyloskop zakupiony na jednym ze znanych portali sprzedażowych przychodzi do nas w stosunkowo solidnym (gruby karton) pudełku:
Wewnątrz znajdujemy dodatkowe "opakowanie", czyli gustowną torebkę z paskiem:
Pod nią sondę (szkoda, że tylko jedną, bo oscyloskop jest dwukanałowy) w foliowej torebce wraz z dodatkowymi, wymiennymi kolorowymi znacznikami):
A w samej torebce/saszetce clou tematu, czyli oscyloskop plus wyposażenie dodatkowe:
Ponieważ oscyloskop zasilany jest z wbudowanego (z możliwością wymiany w razie co) akumulatora, a raczej dwóch ogniw 18650 w wyposażeniu znajdziemy także ładowarkę i kabel USB.
Sam kabel służy również do łączenia się z komputerem (archiwizacja pomiarów, zapisywanie obrazów ekranu itp) - niestety ze znanych już wcześniej (z wcześniejszych artykułów) powodów (model komputera o ograniczonej pamięci i możliwościach...
) - niestety, nie byłem w stanie tych opcji sprawdzić i pochwalić się wynikami.
Co ciekawe - oscyloskop posiada również możliwość pracy jako generator i miernik uniwersalny (ostatecznie czemu nie? Skoro już jest ekranik i trochę miejsca w środku...
), tak więc jeden przyrząd i kilka zastosowań - czy to dobre rozwiązanie? To już zależy od Was i tego, co chcielibyśmy w danej chwili sprawdzić. Co do samego miernika uniwersalnego - niestety nie można jednocześnie korzystać z dwóch funkcji jednocześnie (np. oscyloskopu z jednoczesnym pomiarem oporności wbudowanym miernikiem uniwersalnym), natomiast możemy wykorzystywać w ten sposób generator - co oczywiste nie można obserwując przebieg na ekranie jednocześnie zmieniać częstotliwości czy amplitudy generatora, niemniej jednak może pracować nijako "w tle" - coś za coś...
Należy więc traktować te dodatkowe opcje jako wymienne - co prawda mamy dobrej jakości oscyloskop, miernik, ale na zasadzie "albo-albo".
Co do oscyloskopu - solidna obudowa, nawet dość "poręczna" mimo sporych wymiarów. Posiada oczywiście (jak większość mierników uniwersalnych) podstawkę umożliwiającą ustawienie go w pozycji ułatwiającej obsługę i odczyt tego, co na ekranie - na marginesie - ekran bardzo czytelny o dobrej (dobranej do zastosowania) rozdzielczości.
(Przy okazji - wybaczcie proszę widoczny na niektórych fotkach "artystyczny nieład twórczy")
Pojemnik na akumulatory - jak zwykle pod zamykaną na śrubkę pokrywą na spodzie miernika.
Po jej otwarciu widzimy baterię ogniw Li-Ion.
Połączoną samoprzylepną opaską z taśmy - dlatego też nie mogę podać szczegółowych parametrów - te możemy znaleźć w obszernej instrukcji.
Samej instrukcji nie fotografowałem, uznając, że lepszym wyjściem będzie dostęp do niej w "oryginale" - na stronie Owon. Zainteresowani mogą więc odszukać sobie ją we własnym zakresie. Powiem tylko, że jest dość obszerna jak na tak niewielki przyrząd i powinna w pełni zaspokoić największych nawet malkontentów.
https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc...r_manual.pdf&usg=AOvVaw2JB6E_f5pi7kmiqw_Au-GZ
Wracając do kabla USB - gniazdo do podłączenia (np. w celu ładowania lub podłączenia do komputera oscyloskopu) znajduje się pod silikonową "klapką" z boku miernika:
Znajdziemy tam również konektorki do kalibracji sondy oscyloskopowej (typowa procedura w każdym oscyloskopie to kalibracja sondy na sygnale z wewnętrznego generatora przebiegu prostokątnego 1kHz - dla nieuświadomionych powiem, że należy wyregulować wbudowany w sondę trymer tak, by uzyskać maksymalnie ostre zbocza przebiegu prostokątnego. Dzięki temu sama sonda nie wprowadzi nam własnych zniekształceń przebiegu obserwowanego.
Włączanie oscyloskopu - poprzez naciśnięcie i przytrzymanie przez ok. 3s stosownego klawisza na pulpicie czołowym miernika. Niby drobiazg, ale zapobiega się w ten sposób nieopatrznemu włączeniu oscyloskopu (i wyładowaniu baterii) w wypadku, gdy coś przypadkowo wciśnie ten klawisz - np. w czasie przenoszenia czy podróży w bagażniku.
Obrazek - jak pisałem; czytelny i wyraźny:
Jak widać - oscyloskop dwukanałowy. Niestety, wyzwalanie (trigged) przypisany jest tylko do jednego kanału. Dlatego więc przy różnicy w częstotliwościach możemy mieć problem:
Czasem może to być upierdliwe, ale tak już bywa w tanich (stosunkowo) oscyloskopach z pojedynczą podstawą czasu.
Oczywiście - jeśli są dwa kanały to można je wykorzystać:
UWAGA!
W komentarzach filmów celowo są błędy. To taki bonus dla tych, którzy lubią bawić się w śledczych.
Pierwsza osoba, która odnajdzie błąd (dowolny, byle występujący w komentarzu) otrzyma w nagrodę 1000 punktów ode mnie.
No OK, wiemy już mniej więcej, czego możemy się spodziewać po oscyloskopie, a co zaoferuje nam miernik?
Jak to w Owon - dobrą precyzję pomiarów. Co prawda na zdjęciach możemy zaobserwować różnice pomiędzy wartością mierzoną a wyświetlaną na ekranie, ale nie zmienia to deklarowanej w danych tolerancji błędu.
A tu jeszcze pomiar oporności - tym razem tylko jedna wartość, myślę jednak, że wystarczy do oceny przydatności miernika. Dla porównania pomiary na Aneng Q1 - jak się okazuje również wcale nienajgorszym.
Rezystor 1k omów o tolerancji 0,1% - lepszego nie było pod ręką...
I jeszcze kilka pomiarów. Tym razem wykonane przez Kolegę z forum o nicku CMS - serdecznie Mu za to dziękuję (piwo będzie potem
).
Ponieważ sama obudowa jest plastikowa, a sprzęt z założenia pracować ma na zasilaniu z wbudowanych akumulatorów, konstruktorzy pomyśleli i dodali pewne istotne drobiazgi:
Jak widać - same gniazda są otoczone izolującym pierścieniem plastikowej obudowy - podobnie zresztą jak wtyk BNC sondy i sama sonda. Na wtyku jest izolacja plastikowa, a sonda zbudowana w taki sposób, że niemożliwe jest dotknięcie przypadkowe (bo celowo można zawsze - jak ktoś lubi elektrowstrząsy...
) Dotknięcie zarówno do masy, jak i "gorącej" końcówki sondy.
Jakie są moje wrażenia z tych dwóch tygodni zabawy z HDS 272S?
Jestem pod wrażeniem możliwości współczesnej elektroniki.
Sam oscyloskop - przyznaję - dość upierdliwy w obsłudze, ale tak to już jest, gdy chce się upakować tyle możliwości w obudowie o niewielkich wymiarach. Szczególny problem wynika z konieczności przypisaniu kilku funkcji do jednego klawisza - zdaję sobie sprawę, że większym problemem byłoby upakowanie tylu przycisków ile funkcji; po prostu nie starczyłoby miejsca na panelu. Zresztą wystarczy porównać sobie wielkość panelu sterowania oscyloskopu stacjonarnego z tym maleństwem, jaki przedstawiłem. Po prostu trzeba się przyzwyczaić do tych niedogodności albo wozić się z oscyloskopem stacjonarnym.
O czym nie mówiłem... Może o ładowaniu - po podłączeniu zasilacza do oscyloskopu zapala się klawisz włącznika - i świeci tak długo, dopóki układ ładowania nie wykryje że akumulator osiągnął już pełne napięcie. Na jak długo starcza w pełni naładowany akumulator? Na długo. Naprawdę. Nie mogę określić w minutach czy nawet godzinach czasu potrzebnego do jego całkowitego wyczerpania ale podczas tych dwóch tygodni ładowany był tylko raz i do samego końca "zabaw" (czasem po kilka godzin) nie wymagał doładowania. Zresztą podejrzewam, że zależy to też w pewnym stopniu od tego, czy mamy uruchomiony oscyloskop, czy miernik lub generator (na marginesie - o parametrach generatora odsyłam zainteresowanych do specyfikacji z podanego wyżej linku. Mnie najbardziej zależało na opisaniu oscyloskopu i jego możliwości; a możliwości generatorów DDS znane są od dłuższego czasu i raczej nie można mieć wątpliwości co do jakości generatora. Mimo, że jest tylko wyposażeniem dodatkowym).
Ogólnie sprzęt mi przypadł do gustu - mimo wspomnianych "utrudnień" w obsłudze. Należy pamiętać (i to brałem pod uwagę, oceniając ten oscyloskop), że jest to miernik do zadań szczególnych - przeznaczony szczególnie do pracy "wyjazdowej" - pomiarów wykonywanych często (obecnie coraz częściej) w niesprzyjających warunkach - gdzieś pod sufitem, w głębi szafy rackowej - wszędzie tam, gdzie instalacja czy sprawdzany sprzęt jest zainstalowana, a do dyspozycji serwisanta jest co najwyżej wydzielony ciasny kącik, gdzie po prostu nie ma miejsca na nic większego/lepszego. Mimo to uważam, że nawet dla średnio zaawansowanego elektronika jest to przyrząd godny rozważenia zakupu. A dla zaawansowanych - jako tzw. "drugi" oscyloskop również ma szansę się sprawdzić. Oczywiście - nie jest to - i nie był chyba nawet w założeniach - całkowicie profesjonalny - jego możliwości są jakie są (zapraszam do danych z linka), niemniej jednak, jak na taki oscyloskop o tej wielkości i możliwościach, wart jest swojej ceny.
Dlatego też proszę o wyrozumiałość i przypominam jednocześnie, że to, co przeczytacie będzie wyłącznie moją subiektywną oceną wynikającą z dwutygodniowej "zabawy" tym sprzętem.
Co to jest oscyloskop - każdy wie, a jak nie wie, może się dowiedzieć chociażby z sieci czy Wikipedii. A do czego służy? Najkrócej mówiąc, (i powielając informacje ze wspomnianych wyżej źródeł) do obserwacji przebiegów elektrycznych. A po co je obserwujemy?
Na to pytanie najprościej mogę odpowiedzieć na podstawie własnego podwórka, czyli "grzebania się" w sprzęcie audio. Jak wygląda sinusoida - można sobie przypomnieć (jeśli ktoś nie pamięta z lekcji matematyki) - w sygnale audio w zasadzie każdy dźwięk opiera się na sinusoidzie lub jej zniekształconej postaci albo na połączeniu wielu takich przebiegów (pozwólcie, że będę używać zamiennie tych terminów ufając w inteligencję czytających). I cała zabawa polega na tym, by sprzęt audio potrafił wzmocnić te przebiegi w sposób niezniekształcony co do kształtu. Jak to zrobić? Najprościej "przepuszczając" przezeń sygnał o określonym kształcie - np. sinusa (potem okaże się, że nie tylko). Sinus "produkuje" nam generator lub komputer/telefon - w sieci można znaleźć programy, które w pewnym stopniu zastępują prawdziwy generator. I dochodzimy do sedna - skoro wiemy z teorii, jak sinus wygląda, to musimy mieć możliwość sprawdzenia w realu, czy to, co podamy na wejście wzmacniacza czy miksera na wyjściu, będzie miało taki sam wygląd - nie da nam to idealnej oceny "dobry-zły", ale większość przypadków zniekształceń da się w ten sposób zauważyć. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że zdecydowaną większość. Przykład to przesterowanie wzmacniacza - sinusoida w takim wypadku zostaje zniekształcona poprzez "obcięcie" lub "spłaszczenie" wierzchołków.
Inny przykład zniekształceń to tzw. "zniekształcenia skrośne", czyli zniekształcony przebieg sinusa przy każdym przejściu przez "zero".
Wiem, że jeśli ktoś nie miał nigdy do czynienia z audio pojęcia te mogą być dla niego czarną magią - przypominam więc o możliwości (wspaniałej możliwości), jaką daje na internet.
No ok, mamy ogólny zarys zastosowań (i to w dodatku zawężony jedynie do audio) - czas na prezentację:
Oscyloskop zakupiony na jednym ze znanych portali sprzedażowych przychodzi do nas w stosunkowo solidnym (gruby karton) pudełku:
Wewnątrz znajdujemy dodatkowe "opakowanie", czyli gustowną torebkę z paskiem:
Pod nią sondę (szkoda, że tylko jedną, bo oscyloskop jest dwukanałowy) w foliowej torebce wraz z dodatkowymi, wymiennymi kolorowymi znacznikami):
A w samej torebce/saszetce clou tematu, czyli oscyloskop plus wyposażenie dodatkowe:
Ponieważ oscyloskop zasilany jest z wbudowanego (z możliwością wymiany w razie co) akumulatora, a raczej dwóch ogniw 18650 w wyposażeniu znajdziemy także ładowarkę i kabel USB.
Sam kabel służy również do łączenia się z komputerem (archiwizacja pomiarów, zapisywanie obrazów ekranu itp) - niestety ze znanych już wcześniej (z wcześniejszych artykułów) powodów (model komputera o ograniczonej pamięci i możliwościach...
Co ciekawe - oscyloskop posiada również możliwość pracy jako generator i miernik uniwersalny (ostatecznie czemu nie? Skoro już jest ekranik i trochę miejsca w środku...
Należy więc traktować te dodatkowe opcje jako wymienne - co prawda mamy dobrej jakości oscyloskop, miernik, ale na zasadzie "albo-albo".
Co do oscyloskopu - solidna obudowa, nawet dość "poręczna" mimo sporych wymiarów. Posiada oczywiście (jak większość mierników uniwersalnych) podstawkę umożliwiającą ustawienie go w pozycji ułatwiającej obsługę i odczyt tego, co na ekranie - na marginesie - ekran bardzo czytelny o dobrej (dobranej do zastosowania) rozdzielczości.
(Przy okazji - wybaczcie proszę widoczny na niektórych fotkach "artystyczny nieład twórczy")
Pojemnik na akumulatory - jak zwykle pod zamykaną na śrubkę pokrywą na spodzie miernika.
Po jej otwarciu widzimy baterię ogniw Li-Ion.
Połączoną samoprzylepną opaską z taśmy - dlatego też nie mogę podać szczegółowych parametrów - te możemy znaleźć w obszernej instrukcji.
Samej instrukcji nie fotografowałem, uznając, że lepszym wyjściem będzie dostęp do niej w "oryginale" - na stronie Owon. Zainteresowani mogą więc odszukać sobie ją we własnym zakresie. Powiem tylko, że jest dość obszerna jak na tak niewielki przyrząd i powinna w pełni zaspokoić największych nawet malkontentów.
https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc...r_manual.pdf&usg=AOvVaw2JB6E_f5pi7kmiqw_Au-GZ
Wracając do kabla USB - gniazdo do podłączenia (np. w celu ładowania lub podłączenia do komputera oscyloskopu) znajduje się pod silikonową "klapką" z boku miernika:
Znajdziemy tam również konektorki do kalibracji sondy oscyloskopowej (typowa procedura w każdym oscyloskopie to kalibracja sondy na sygnale z wewnętrznego generatora przebiegu prostokątnego 1kHz - dla nieuświadomionych powiem, że należy wyregulować wbudowany w sondę trymer tak, by uzyskać maksymalnie ostre zbocza przebiegu prostokątnego. Dzięki temu sama sonda nie wprowadzi nam własnych zniekształceń przebiegu obserwowanego.
Włączanie oscyloskopu - poprzez naciśnięcie i przytrzymanie przez ok. 3s stosownego klawisza na pulpicie czołowym miernika. Niby drobiazg, ale zapobiega się w ten sposób nieopatrznemu włączeniu oscyloskopu (i wyładowaniu baterii) w wypadku, gdy coś przypadkowo wciśnie ten klawisz - np. w czasie przenoszenia czy podróży w bagażniku.
Obrazek - jak pisałem; czytelny i wyraźny:
Jak widać - oscyloskop dwukanałowy. Niestety, wyzwalanie (trigged) przypisany jest tylko do jednego kanału. Dlatego więc przy różnicy w częstotliwościach możemy mieć problem:
Czasem może to być upierdliwe, ale tak już bywa w tanich (stosunkowo) oscyloskopach z pojedynczą podstawą czasu.
Oczywiście - jeśli są dwa kanały to można je wykorzystać:
UWAGA!
W komentarzach filmów celowo są błędy. To taki bonus dla tych, którzy lubią bawić się w śledczych.
No OK, wiemy już mniej więcej, czego możemy się spodziewać po oscyloskopie, a co zaoferuje nam miernik?
Jak to w Owon - dobrą precyzję pomiarów. Co prawda na zdjęciach możemy zaobserwować różnice pomiędzy wartością mierzoną a wyświetlaną na ekranie, ale nie zmienia to deklarowanej w danych tolerancji błędu.
A tu jeszcze pomiar oporności - tym razem tylko jedna wartość, myślę jednak, że wystarczy do oceny przydatności miernika. Dla porównania pomiary na Aneng Q1 - jak się okazuje również wcale nienajgorszym.
Rezystor 1k omów o tolerancji 0,1% - lepszego nie było pod ręką...
I jeszcze kilka pomiarów. Tym razem wykonane przez Kolegę z forum o nicku CMS - serdecznie Mu za to dziękuję (piwo będzie potem
Ponieważ sama obudowa jest plastikowa, a sprzęt z założenia pracować ma na zasilaniu z wbudowanych akumulatorów, konstruktorzy pomyśleli i dodali pewne istotne drobiazgi:
Jak widać - same gniazda są otoczone izolującym pierścieniem plastikowej obudowy - podobnie zresztą jak wtyk BNC sondy i sama sonda. Na wtyku jest izolacja plastikowa, a sonda zbudowana w taki sposób, że niemożliwe jest dotknięcie przypadkowe (bo celowo można zawsze - jak ktoś lubi elektrowstrząsy...
Jakie są moje wrażenia z tych dwóch tygodni zabawy z HDS 272S?
Jestem pod wrażeniem możliwości współczesnej elektroniki.
Sam oscyloskop - przyznaję - dość upierdliwy w obsłudze, ale tak to już jest, gdy chce się upakować tyle możliwości w obudowie o niewielkich wymiarach. Szczególny problem wynika z konieczności przypisaniu kilku funkcji do jednego klawisza - zdaję sobie sprawę, że większym problemem byłoby upakowanie tylu przycisków ile funkcji; po prostu nie starczyłoby miejsca na panelu. Zresztą wystarczy porównać sobie wielkość panelu sterowania oscyloskopu stacjonarnego z tym maleństwem, jaki przedstawiłem. Po prostu trzeba się przyzwyczaić do tych niedogodności albo wozić się z oscyloskopem stacjonarnym.
O czym nie mówiłem... Może o ładowaniu - po podłączeniu zasilacza do oscyloskopu zapala się klawisz włącznika - i świeci tak długo, dopóki układ ładowania nie wykryje że akumulator osiągnął już pełne napięcie. Na jak długo starcza w pełni naładowany akumulator? Na długo. Naprawdę. Nie mogę określić w minutach czy nawet godzinach czasu potrzebnego do jego całkowitego wyczerpania ale podczas tych dwóch tygodni ładowany był tylko raz i do samego końca "zabaw" (czasem po kilka godzin) nie wymagał doładowania. Zresztą podejrzewam, że zależy to też w pewnym stopniu od tego, czy mamy uruchomiony oscyloskop, czy miernik lub generator (na marginesie - o parametrach generatora odsyłam zainteresowanych do specyfikacji z podanego wyżej linku. Mnie najbardziej zależało na opisaniu oscyloskopu i jego możliwości; a możliwości generatorów DDS znane są od dłuższego czasu i raczej nie można mieć wątpliwości co do jakości generatora. Mimo, że jest tylko wyposażeniem dodatkowym).
Ogólnie sprzęt mi przypadł do gustu - mimo wspomnianych "utrudnień" w obsłudze. Należy pamiętać (i to brałem pod uwagę, oceniając ten oscyloskop), że jest to miernik do zadań szczególnych - przeznaczony szczególnie do pracy "wyjazdowej" - pomiarów wykonywanych często (obecnie coraz częściej) w niesprzyjających warunkach - gdzieś pod sufitem, w głębi szafy rackowej - wszędzie tam, gdzie instalacja czy sprawdzany sprzęt jest zainstalowana, a do dyspozycji serwisanta jest co najwyżej wydzielony ciasny kącik, gdzie po prostu nie ma miejsca na nic większego/lepszego. Mimo to uważam, że nawet dla średnio zaawansowanego elektronika jest to przyrząd godny rozważenia zakupu. A dla zaawansowanych - jako tzw. "drugi" oscyloskop również ma szansę się sprawdzić. Oczywiście - nie jest to - i nie był chyba nawet w założeniach - całkowicie profesjonalny - jego możliwości są jakie są (zapraszam do danych z linka), niemniej jednak, jak na taki oscyloskop o tej wielkości i możliwościach, wart jest swojej ceny.
Fajne? Ranking DIY