logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Ku pamięci... zapomnianych pamięci, cz. 3.

Urgon 06 Lut 2023 10:36 3024 44
  • Ku pamięci... zapomnianych pamięci, cz. 3.
    Zainspirowany podcastami o historii komputerów (podcast #19 - część I oraz część II) postanowiłem przybliżyć Wam dokładniej zapomniane i nieużywane już technologie. Na początek tego małego cyklu będzie o pamięci. Moim zdaniem jej rozwój dyktował rozwój i produkcję komputerów, a nie na odwrót. Miała też wpływ na sposób programowania komputerów i dostęp do danych wynikowych. Temat jest bogaty, a technologii pamięci powstało wiele. Przez to wyszedł mi tak długi artykuł, że nawet mnie męczy jego czytanie. Dlatego podzieliłem go na trzy części. W pierwszej części przedstawiłem wczesne technologie, z których tylko jedna przetrwała dłużej. Druga część opisywała technologie niegdyś bardzo popularne, teraz już w większości zapomniane. Trzecia część zaś przedstawi technologie pamięci masowej, które w większości dotrwały do dzisiaj, oraz moje przeczucia na temat technologii, które mogą odejść do lamusa. Tak że zapraszam do czytania.


    Magnetofon w służbie informatyki

    Komputery, nawet wczesne modele z lat 50tych, potrafiły wykonywać obliczenia z niezwykłą prędkością i wydajnością. Wciąż jednak problemem była pamięć. Dostępne formy RAMu mogły pomieścić program, trochę danych wynikowych i zmiennych potrzebnych do obliczeń i relatywnie małą liczbę danych. Czytanie kart czy taśm perforowanych było dość wolne, dziurkowanie ich jeszcze wolniejsze. Taśma pozwalała odczytać 1000 znaków na sekundę. Czytniki kart zaś mogły czytać od 300 do 2000 kart na minutę, każda o pojemności kilkudziesięciu bajtów. Zapis stanowił ułamek tej prędkości. Wyniki można było drukować, ale nawet najszybsze drukarki bywały za wolne. Pomijam już nawet fakt relatywnie niskiej gęstości zapisu, która czyniła przechowywanie kart i taśm perforowanych na dłuższą metę rozwiązaniem niepraktycznym. Potrzebny był lepszy nośnik danych.

    Pierwszym praktycznym formatem do przechowywania danych była taśma magnetyczna używana przez komputer UNIVAC I firmy Remington-Rand. Napęd nazywał się UNISERVO, zaś sama taśma była wykonana z niklowanego brązu. Taśma miała szerokość pół cala (12,7mm), mieściła 128 znaków na cal, a prędkość posuwu taśmy wynosiła 100 cali na sekundę. UNISERVO mogło zatem pracować z prędkością 12800 znaków na sekundę w teorii, w praktyce było to 7200 znaków. Rolka taśmy o długości 1200 stóp (~366 metrów) miała pojemność prawie 1,85 miliona znaków. O ile odczyt i zapis były bardzo szybkie, o tyle wyszukiwanie właściwego fragmentu taśmy zajmowało sporo czasu - ponad dwie i pół minuty od końca do końca. Remington-Rand oferował też czytnik ich 90-kolumnowych kart, które zapisywał na taśmę, oraz dziurkarkę zamieniającą dane z taśmy na karty. Jedna karta miała pojemność 90 znaków, a czytnik rozwijał prędkość 240 kart na minutę, czyli 360 znaków na sekundę. Było to 20 razy wolniej, niż prędkość napędu UNISERVO.

    IBM miał własny format używający taśm żelazowych na podłożu z tworzywa. Początkowo stosowano taśmy o długości 1200 i 2400 stóp przy gęstości zapisu od 200 znaków na cal, do nawet 800 znaków na cal. Dawało to pojemności od ~2,9 miliona znaków do nawet 23 milionów. Późniejsze formaty używały formatu ośmiobitowego z dodatkowym bitem parzystości, co daje prawie 23 megabajty na standardową szpulę taśmy. Z czasem IBM zwiększyło gęstość zapisu do nawet 6250 bajtów na cal z pojemnością 140 megabajtów na rolkę.

    Ku pamięci... zapomnianych pamięci, cz. 3.


    Charakterystyczny wygląd napędów taśmowych wynika z zastosowania mechanizmu zapobiegającego przerwaniu taśmy przy dużych prędkościach odczytu i zapisu. Taśma przebiegała z jednej szpuli przez pierwszą rolkę napędową i dociskową, zespół głowic czytających, kasujących i zapisujących, drugą rolkę napędową i dociskową do drugiej szpuli. Rolki napędowe z kołami zamachowymi były sprzężone dzięki czemu utrzymywały stałą prędkość. Każda ze szpul miała też własny silnik napędowy odwijający i zwijający taśmę wedle potrzeb. Poniżej szpul znajdowały się dwa pionowe kanały. Specjalna dmuchawa zasilana kolejnym silnikiem wysysała z nich powietrze przy dnie. W tych kanałach zwisały pętle taśmy odwinięte ze szpul. Kilka centymetrów poniżej zespołu głowic i kilka centymetrów od dna znajdowały się bariery optyczne, które kontrolowały silniki szpul - pętla taśmy zassana w dół przerywała te bariery. Jeśli dolna bariera została przerwana, szpula zwijała taśmę. Jeśli górna przestawała być przerwana, taśma była odwijana. Tak powstałe luźne odcinki taśmy utrzymane w stanie lekkiego naprężenia przez przepływ powietrza pozwalały na szybką pracę właściwego napędu oraz na szybkie zmiany kierunku posuwu taśmy. Amortyzowały też wszelkie gwałtowne szarpnięcia i zapobiegały plątaniu się taśmy.

    Wraz z pojawieniem się ośmiobitowych komputerów osobistych pojawił inny nośnik danych: zwykła kaseta magnetofonowa. Był to nośnik tani, relatywnie łatwy w produkcji i nie wymagający przesadnie skomplikowanego urządzenia odczytu/zapisu. Większość ośmiobitowych komputerów mogło współpracować ze zwykłym magnetofonem, jak rodzina ZX od Sinclaira. Commodore modyfikowała swoje magnetofony tak, by sterować nimi zdalnie. Kaseta magnetofonowa nie zapewniała ogromnych pojemności szpulowego odpowiednika znanego z dużych komputerów. Pierwszy, popularny format, Kansas City Standard, enkodował dane używając modulacji FSK (kluczowanie przez przełączanie częstotliwości). Minuta taśmy mieściła ~1,6kB, czyli taśma C-60 miała pojemność około 96kB. Komputer BBC Micro używał innego formatu zapisu dającego około ~4kB na minutę, albo ~234,4kB na godzinę.

    Commodore C64 miał standardowy format zapisu danych na taśmie zaprogramowany w KERNALu (systemie operacyjnym), ale pozwalał też na stosowanie innych formatów do szybkiego ładowania. Standardowy format miał oferować dużą odporność na zakłócenia i problemy z nośnikiem, a nie prędkość. Dane były kodowane za pomocą impulsów o różnej długości: 352, 512 i 672 µs. Każdy bit składał się z impulsu krótkiego i średniego, a ich kolejność określała jego wartość. Po ośmiu bitach danych i bicie parzystości dodany był impuls długi, a za nim najczęściej średni celem oznaczenia końca bajtu. W tym formacie na każdą sekundę przypadało 111,6 bajtów, albo ~6,54kB/min czy ~392kB na godzinę. Jest to pojemność teoretyczna, bo w praktyce połowę danych stanowiły znaczniki ramek, nagłówki, dane do korekcji błędów i inne "dodatki", przez co dla użytkownika dostępna była połowa pojemności. Taśma C60 mieściła zatem około 192kB. Celem zwiększenia pojemności i przyspieszenia ładowania soecjalny program był dodany na początku nagrania z programem czy grą. Ta aplikacja zmieniała sposób odczytu danych, najczęściej przez zastąpienie kodowania nitu dwoma impulsami kodowaniem z użyciem jednego impulsu, przy okazji format był często pozbawiony wielu elementów czyniących go odpornym na zakłócenia i zniekształcenia. W zamian typowy fast loader oferował pojemność 347 bajtów na sekundę, ~20kB na minutę, albo ~1,2MB na godzinę. Celem takiego "upychania" danych nie była jednak duża pojemność, lecz maksymalne skrócenie czasu ładowania programów - większość komputerów ośmiobitowych miało między 4, a 128kB pamięci RAM. Dla przykładu standardowy format C64 potrzebował prawie dwudziestu minut (!) by zapełnić te 64kB RAMu. Szybkie ładowanie dawało znaczącą poprawę - jakieś trzy i pół minuty. A ludzie narzekają na czasy ładowania współczesnych gier.

    Warto nadmienić, iż komercyjne taśmy z oprogramowaniem do komputerów osobistych miały pojemność 15 minut, przy czym na obu stronach było zapisane to samo. Jeśli kaseta zawierała więcej, niż jeden program, na etykiecie zapisany był stan licznika, gdzie jest początek każdego z nich - dlatego magnetofony przeznaczone do pracy z komputerami miały liczniki długości taśmy. Ponieważ kopiowanie taśm było banalnie proste, wielu wydawców gier stosowało najróżniejsze zabezpieczenia antypirackie, jak na przykład koła szyfrowe czy listy znaków na papierze, którego nie dało się skserować - program kazał podać znaki z określonej kolumny i rzędu, albo z okienka po ustawieniu idpowiedniej kombinacji na kole szyfrowym. Piraci obchodzili te zabezpieczenia albo na poziomie programu, albo przez ręczne przepisywanie wszystkich kluczy na zwykłą kartkę przed jej powieleniem. Dodatkowo piracka kaseta mogła mieć pojemność 60-90 minut, czyli zawartość 8-12 kaset komercyjnych - piraci nie przejmowali się redundancją.

    Warto wspomnieć też o kasetach DAT - Digital Audio Tape, na których zapisywano muzykę w formacie cyfrowym w jakości CD - format nie odniósł aż tak wielkiego sukcesu na rynku konsumenckim, bo CD było tańsze w produkcji i szybko zyskiwało popularność. Za to w stacjach radiowych i w produkcji audio trzymał się dzielnie i długo.

    Jeśli pasek taśmy przykleimy do sztywnego nośnika, jak kawałek kartonu lub plastiku, uzyskamy kartę magnetyczną, którą można odczytywać i zapisywać za pomocą relatywnie prostego mechanizmu. Karty magnetyczne nie mają wielkiej pojemności, ale są bardzo tanie w produkcji. Wykorzystywane są jako karty bankowe i kredytowe (od 20+ lat z dodatkowym układem chipowym, oraz z funkcją zbliżeniową), karty dostępowe, bilety autobusowe. Kalkulatory programowalne, począwszy od Olivetti Programma 101 po modele kieszonkowe używały kart jako sposobu na zachowanie programu. Był też system PlayCard dla keyboardów Yamaha, gdzie na duża karta z paskiem przy dolnej krawędzi zawierała wydrukowany zapis nutowy utworu oraz "wsad" dla instrumentu, by ten czekał na zagranie właściwych nut. Bardzo popularne były też karty telefoniczne (pamiętacie ich kolekcjonowanie?). W czasach, gdy w Polsce popularny był phreaking, wielu ludzi głowiło się nad tym, co i jak zapisane jest na karcie. Grupy w rodzaju Urmet Developers nie dzieliły się publicznie detalami formatu, ani "wsadami" kart używanych przez monterów. Co więcej, same nagrywarki często były robione z czytników wykradzionych z budek telefonicznych.

    Taśma magnetyczna do przechowywania danych stosowana była od 1952 roku do czasów współczesnych. Opracowano wiele różnych formatów, w tym nawet zapis danych na taśmach VHS. Obecnie stosuje się formaty rodziny LTO, z pojemnościami od 100GB (LTO-1) do 18TB (LTO-9). Te formaty są przeznaczone tylko do celów archiwizacji, bo znalezienie konkretnego zbioru informacji może zająć godziny. LTO dla zwykłego użytkownika jest trudnodostępne, jako że jest to format przeznaczony dla serwerów, i nie są to tanie rzeczy. Potrzebna jest zwykle karta z interfejsem SAS, napęd zwykle i tak będzie używany, bo nowe mają zaporowe ceny, a do tego nie ma zbyt wielu kompatybilnych programów dla domowych systemów operacyjnych. Od paru lat chciałbym swój komputer wyposażyć w napęd LTO, ale żona krzywo patrzy na "zbędne wydatki"...


    Bez taśmy też się da - magnetyczna pamięć bębnowa

    Prekursor dysków twardych, wyprzedzający nawet pamięci ferrytowe. Nad tą pamięcią pracowała marynarka wojenna USA w czasie drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu. Jeden z prototypowych komputerów został zamontowany w dużej ciężarówce wojskowej jako rozwiązanie mobilne. Dość szybko okazało się, że duży, wirujący bęben zachowuje się jak żyroskop, przez co ciężarówka w ruchu z pracującym komputerem miała trudności ze skręcaniem w jedną stronę, za to skręcając w drugą się przewracała. Problem rozwiązano dzieląc bęben na dwa mniejsze wirujące w przeciwnych kierunkach.

    Pamięć bębnowa składa się z dużego, metalowego cylindra pokrytego warstwą materiału ferromagnetycznego. Wzdłuż osi cylindra umocowany jest zestaw nieruchomych głowic czytająco-zapisujących dane. Bęben wiruje z dużą, stałą prędkością przez cały czas. Pamięć bębnowa oferowała sporą pojemność i na tyle przyzwoity czas dostępu do danych zapisanych sekwencyjnie, że wokół niej budowano wiele pierwszych komputerów komercyjnych. Nawet po wynalezieniu i upowszechnieniu się pamięci ferrytowej stosowano pamięć bębnową jako pamięć pośrednią między pamięciami taśmowymi, a pamięcią operacyjną. O ile czas wyszukiwania właściwej informacji był mierzony w ułamkach sekund, o tyle czas odczytu kolejnych słów był dużo większy, i wokół tego ograniczenia programiści optymalizowali programy, ładując dane z taśmy magnetycznej lub nośników perforowanych na bęben, a potem przetwarzając je lub ładując do pamięci ferrytowej sekwencyjnie. Dlatego pamięć bębnowa stosowana była jako pamięć pomocnicza, nawet po wynalezieniu pamięci dyskowej.


    Wszystkie dane na talerzu - pamięć dyskowa

    Alternatywa do pamięci bębnowej pojawiła się już w latach sześćdziesiątych. Zestaw metalowych dysków pokrytych materiałem ferromagnetycznym był czytany przez zespół ruchomych głowić przesuwanych albo za pomocą silnika elektrycznego przez przekładnię, albo za pomocą specjalnie uformowanych cewek i magnesów. Firma IBM opracowała pierwszy dysk twardy w roku 1957 na potrzeby komputera IBM 305 RAMAC. Napęd o oznaczeniu IBM 350 oferował pojemność 5 milionów znaków, czyli 3,75MB. Zawierał 52 talerze o średnicy 24 cali, albo 61cm, z którymi współpracowało sto głowic. Każda powierzchnia magnetyczna podzielona była na sto ścieżek, co daje 500 znaków na ścieżkę. Przy prędkości 1200 obrotów na minutę oferował prędkość transferu danych na poziomie 8800 znaków na sekundę. Napęd ważył tonę. Ciekawostką jest fakt, iż IBM mogło zwiększyć pojemność napędu, ale ich dział sprzedaży nie miał pomysłu jak to sprzedać.

    Pierwszym napędem z wymiennymi dyskami był zaprojektowany na potrzeby komputera IBM 1401 napęd IBM 1311 z 1962 roku. Oferował on pojemność 2 milionów znaków (12 ,megabitów, albo 1,5MB) na jeden zestaw talerzy. Jeden zestaw talerzy o oznaczeniu IBM 1316 Disk Pack miał grubość 10cm, ważył 4,5kg i zawierał 6 talerzy o średnicy 14 cali, czyli 36cm. Górna powierzchnia najwyższego dysku i dolna najniższego nie były używane bo mogły łatwo ulec uszkodzeniu. Dyski rozpędzały się do 1500 obrotów na minutę. Każda powierzchnia zawierała 100 ścieżek podzielonych na 20 sektorów, każdy sektor zawierał 100 znaków. Każdy taki zestaw miał przeźroczystą obudowę z plastiku - najpierw odpinało się spód obudowy, potem wkładało się całość do napędu, blokowało na osi napędowej i zdejmowało górną połowę część opakowania. Po zamknięciu pokrywy napędu dysk był gotowy do pracy.

    Nieco później pojawiły się kasety zawierające pojedynczy talerz, a w 1971 pojawiły się pierwsze dyskietki od IBM. Pierwotnie dyskietki miały pojemność 80kB i były tylko do odczytu - przechowywały mikrokod dla procesorów IBM 2835 (Storage Control Unit), a potem jako oddzielny komponent dla dla serii IBM/370. IBM samo nagrywało te dyski z pomocą oddzielnego urządzenia i dostarczało oprogramowanie dla klientów. Było to zgodne z ich modelem biznesowym, gdzie systemy komputerowe były klientom wynajmowane, a nie odsprzedawane.

    Dość szybko inne firmy zauważyły lukę w modelu od IBM i zaczęły oferować stacje dyskietek i dyskietki zapisywalne. Pierwszym takim napędęm był Memorex 650 oferujący pojemność 175kB. Dysk podzielony był na 8 sektorów i 50 ścieżek, przy czym każdy sektor był oznaczony otworem przy krawędzi nośnika, z dodatkowym otworem oznaczającym sektor zero. Późniejsze napędy i dyskietki ośmiocalowe umieszczały otwory indeksujące przy osi napędowej nośnika zamkniętego w dyskietce. Zwykle podzielone były na 8, 16 lub 32 sektory - każdy standard wymagał odpowiedniego nośnika i napędu. Maksymalna pojemność tego formatu wyniosła 1,2MB.

    Stacje i dyskietki ośmiocalowe stały się standardem nie tylko w zastosowaniach profesjonalnych, ale też jako kosztowna, lecz dostępna opcja dla pierwszych mikrokomuterów, jak Altair 8800 czy IMSAI 8080. W drugiej połowie lat 70tuch pojawiły się napędy i nośniki w standardzie 5,25". Pojemność była mniejsza, bo typowo 90kB lub 113kB. Sporo niższa cena napędów i nośników sprawiły, że ten standard wyparł dysketki ośmiocalowe. Od strony sprzętu napędy 5,25" były niemal identyczne. Używano też tego samego formatu samej dyskietki. Ale implementacja programowa i konstrukcja kontrolera były bardzo różnorodne. Stacja dyskietek dla Commodore PET z dwoma napędami miała w sobie dosłownie drugiego PETa, tyle że bez monitora i klawiatury, co pozwalało napędowi kopiować dyskietki bez udziału właściwego komputera, a nawet wykonywać inne programy. Dość szybko pojawiły się dyskietki o pojemności 360kB i 720kB by w końcu dobić do 1,2MB.

    Formaty 8" i 5,25" nazywane były po angielsku "floppy", czyli "miękkie", bo sam nośnik oraz opakowanie były wykonane z giętkich materiałów, W 1982 roku pojawiły się napędy 3,5" o pojemności 264kB. Ta dyskietka miała już twardą skorupę z plastiku. Format 3,5" dość szybko dobił do pojemności 1,44MB, bo już w 1986. Równolegle pojawiły się formaty 3", 2,5" i 2", ale nie przetrwały długo, gdyż były specyficzne dla konkretnych systemów.

    Ku pamięci... zapomnianych pamięci, cz. 3.


    Wracając do formatu danych, to różnorodność interpretacji tegoż była przyczyną upadku systemu operacyjnego CP/M i dominacji DOSa w latach 80tych. O ile CP/M na każdym komputerze działał tak samo i pozwalał na wykonywanie tych samych programów niezależnie od platformy sprzętowej, to już sam format zapisu danych na dyskietkach był inny dla każdej platformy sprzętowej, choć sam napęd mógł być wręcz identyczny. Dlatego pierwsze klony IBM PC oferowały niekiedy system CP/M z możliwością odczytu dyskietek konkurencji, choć już nie zapisu. Dopiero DOS to ujednolicił.

    W Polsce Ludowej komputer osobisty był towarem luksusowym i trudnodostępnym. Jeszcze trudniej było zdobyć dyskietki lub stację dyskietek. Dopiero lata 90te pozwoliły na upowszechnienie się tego nośnika, który w USA był formą dominującą od początku komputerów osobistych. W wielu miejscach wciąż się korzysta z dyskietek jako nośnika trwałego i bezpiecznego - nie mają żadnej ukrytej elektroniki, jak napędy Flash USB.

    Warto wspomnieć też o dyskietkach Zip i Jaz, które miały oferować ogromne pojemności dorównujące płytom CD za ułamek ceny nagrywarek. Dyskietki Zip oferowały pojemności 100MB, 250MB i 750MB, Jaz, które były po prostu dyskami twardymi z wymiennymi talerzami (jak Disk Pack) 1GB i 2GB. Początkowo Iomega odniosła spory sukces, ale dość szybko się okazało, że jakość wykonania samych napędów pozostawia wiele do życzenia. Do tego ceny nagrywarek CD i nośników CD-R oraz CD-RW dość szybko spadły w początkach lat dwutysięcznych. Do tego Jaz używał złącza SCSI, które kończyło już swoją karierę na rynku komputerów osobistych na rzecz nowego gracza: USB.


    Dyskietka + laser, czyli MiniDisc

    Niektórzy mogą kojarzyć MiniDisc jako konkurencję dla CD-Audio i DAT. Z wyglądu przypomina płytę CD w obudowie jak od dyskietki, bo właśnie dyskietką jest. Dane, zwykle audio w formie cyfrowej, zapisane są magnetycznie jak w dyskietce, ale proces zapisu wymaga rozgrzania punktu na płycie, co realizuje dioda laserowa. W praktyce oznacza to, że zapis danych na MiniDiscu jest trwały i odporny na rozmagnesowanie. MiniDisc przyjął się dobrze w świecie profesjonalnego audio, jako alternatywa dla DAT, ale na rynku konsumenckim wytrzymał dość krótko, wyparty przez płyty CD, a potem przenośne dotwarzacze z pamięcią Flash. Jako nośnik danych był formatem jeszcze mniej popularnym, od wersji audio, głównie ze względu na brak urządzeń współpracujących z komputerem. Trochę szkoda, bo mimo wszystko miał większą trwałość i odporność od płyt CD czy DVD.


    Niedługo zapomniane

    Do rodziny pamięci zapomnianych dołączają już płyty CD, DVD, HD DVD i Blu-Ray. Dyski twarde są wypierane przez dyski SSD i coraz lepsze pamięci Flash. Nasze lokalne archiwa zastępuje "chmura", czyli cudzy komputer. Gry, programy, muzyka, filmy i inne media kupujemy lub wynajmujemy jako prawo do dostępu, a nie jako fizyczny nośnik, albo cyfrową kopię lokalną. Były już próby wypuszczenia na rynek komputerów, które funkcjonują jak dawne terminale dostępowe bez lokalnej pamięci stałej, może z wyjątkiem ROMu dla systemu. Ja jednak wolałbym zachować swoje twarde dyski i swoje archiwa danych - bo co to będzie jak Internetu nie będzie?


    Mam nadzieję, że udało mi się Was zaciekawić tematem pamięci (linki do części pierwszej i drugiej). Oczywiście go nie wyczerpałem więc może przypomnijcie mi o jakich pamięciach zapomniałem przypomnieć? Zapraszam do komentowania i dyskutowania, ale przypominam o części pierwszej i drugiej. Aha, czy chcielibyście zobaczyć moje boje z własnym napędem LTO w komputerze stacjonarnym? Jak przekonacie moją żonę, to i taki temat się może pojawić. ;)

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    Urgon
    Poziom 38  
    Offline 
  • #2 20425102
    LEDówki
    Poziom 42  
    Chmura - cudzy komputer z macierzami dysków twardych. SSD i pamięci Flash to chyba niezbyt pewne nośniki do archiwizacji danych.
    Trwałość nośników CD była szacowana na 70 lat. Telewizja propagowała informację, że ich trwałość to kilka lat. Rozpuszczała podobną informację dotyczącą kaset VHS, że niebawem to się filmu z żadnej kasety nie obejrzy, bo tam tylko szum będzie...
  • #3 20425145
    stachu_l
    Poziom 37  
    Urgon napisał:
    Dyskietka + laser, czyli MiniDisc
    Ja bym powiedział, ze dyskietka + laser to dysk magnetooptyczny a MiniDisc to jest jego odmiana w zasadzie dla audio choc miała swoja wersję do zapisu danych.
    Dysk MO: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dysk_magnetooptyczny
    Kiedyś pracowałem na sprzęcie HP, tym z PA_RISC, pracującym pod HP-UNIX i tam były napędy MO 5,25".
    Były takie pojedyncze stacje ale przy serwerze był taki napęd ze zmieniaczem chyba na 16 dysków MO.
    Co ciekawe dysk MO był dwustronny ale napęd w zasadzie jednostronny więc dostęp do drugiej strony wymagał obracania dysku MO (wyciągnąć, obrócić i włożyć). W pojedynczym napędzie robił to człowiek ale ten zmieniacz potrafił to zrobić sam oczywiście jeżeli system stwierdził potrzebę dostępu do drugiej strony. HP-UNIX w którejś wersji miał takie oprogramowanie do zmieniarki, że każda powierzchnia dysku była za mapowana na odpowiedni katalog i jak ktoś próbował tam wejść to napęd ładował odpowiednia dysk MO odpowiednią stroną i montował w tym katalogu. Jak ktoś używał a ktoś inny potrzebował dostępu do innych danych to chyba szedł komunikat o braku dostępności czy konieczności czekania - już nie pamiętam.
    W przeciwieństwie do CD a podobnie jak w FD i HD dysk MO miał wiele ścieżek każda o stałej liczbie sektorów a nie jedną spiralna jak w CD. Dzięki temu pracował jak dyskietka czy HDD bo można było sektor zapisać ponownie wiele razy.
    Gdzieś w biurze mam takie dyski MO tylko nie wiem czy mam je czym odczytać - sprzęt HP wyjechał z firmy dość dawno.
  • #4 20425180
    kotbury
    specjalista -automatyka bramowa
    Cytat:
    Większość ośmiobitowych komputerów mogło współpracować ze zwykłym magnetofonem, jak rodzina ZX od Sinclaira

    Jak już jechać historycznie - można było wspomnieć o napędach taśmowych Sinclair MicroDrive - minikasetki z zapętloną taśmą - pojemność kasetki ok 90 kB. Napędy były w przypadku ZX Spectrum zewnętrzne i obsługiwane przez combo Interface I, a w Sinclair QL wbudowane. Długo toto nie istniało - kasetki z racji cienkiej i wąskiej taśmy były b. awaryjne - notoryczne błędy danych. Później - po przejęciu Sinclaira przez Amstrada - wszystkie te wynalazki zastąpiono stacjami FDD 3' (zresztą też mocno egzotycznymi).
    Cytat:
    Opracowano wiele różnych formatów, w tym nawet zapis danych na taśmach VHS. Obecnie stosuje się formaty rodziny LTO, z pojemnościami od 100GB (LTO-1) do 18TB (LTO-9).

    A w taśmach - tuż przed wejściem CD a w trakcie panowania dyskietek 1,44' i HDD od kilku MB (w okolicy lat 90' -2000) - przez jakiś czas (przynajmniej w uczelnianych PC) były popularne streamery taśmowe systemu Travan o pojemności kasetki 4/8/10/20 MB. Napędy były tanie, SCSI lub IDE i za moich dyplomowych czasów cały kilkuletni dorobek dyskietkowy z PC dał się upchnąć na jednej takiej kasetce (mam jeszcze gdzieś taki napęd SCSI z kilkoma kasetkami).
    PS do poniżej - Turbo2000 to nie był jakiś osobny konstrukcyjnie system pamięci masowej - to był zmodyfikowany softwarowy system zapisu odczytu dla ATARI 800XL/65XE i podobnych, korzystający podobnie jak oryginał ze zwykłych kaset magnetofonowych, zapisany na ROM-Cartridge i wykorzystujący oryginalny (aczkolwiek przerobiony - jako interface danych był wykorzystywany port joysticka) magnetofon. Sam kod zapisu przypominał ten stosowany w komputerkach Sinclair.
  • #5 20425278
    LEDówki
    Poziom 42  
    I było TURBO 2000. :)
  • #6 20425297
    Urgon
    Poziom 38  
    AVE...

    Napędy MicroDrive nie istniały zbyt długo i chyba nie występowały poza produktami Sinclair. Stacje trzycalowe pojawiały się u innych producentów, ale ze względu na pewną egzotykę też nie zyskały zbyt dużej popularności. IOmega w latach 80tych miała też rodzinę napędów pod wspólną nazwą Bernoulli Box, gdzie efekt Bernouliego odpowiadał za to, by elastyczny dysk w trakcie pracy znalazł się mikrometr od głowicy, co pozwoliło radykalnie zwiększyć gęstość zapisu. Kaseta nieznacznie mniejsza od kartki A4 oferowała pojemność 20MB już w 1982 roku. Z czasem zmniejszono wielkość kasety z dyskiem i zwiększono pojemność - system konkurował z napędami HDD o wymiennych talerzach, o których wspomniałem wyżej...
  • #7 20425311
    fotomh-s
    Poziom 24  
    Urgon napisał:
    Nieco później pojawiły się kasety zawierające pojedynczy talerz, a w 1971 pojawiły się pierwsze dyskietki od IBM. Pierwotnie dyskietki miały pojemność 80kB i były tylko do odczytu - przechowywały mikrokod dla procesorów IBM 2635, a potem jako oddzielny komponent dla dla serii IBM/370. IBM samo nagrywało te dyski z pomocą oddzielnego urządzenia i dostarczało oprogramowanie dla klientów. Było to zgodne z ich modelem biznesowym, gdzie systemy komputerowe były klientom wynajmowane, a nie odsprzedawane.


    Jesteś pewien co do tego 2635? W ogóle był taki model?
    Co do 370 to stacje dyskietek były częścią systemu, nie oddzielnym komponentem (ZTCP to IBM nie oferowało stacji dyskietek 'channel attached'). Bez nich niektóre modele komputerów mainframe nie mogły ruszyć, ponieważ ładowano z nich mikrokod dla CPU. Z dyskietek ładowano także mikrokod i software dla kontrolerów komunikacji, tam też stacje dyskietek były częścią urządzenia, nie samodzielnym napędem.
    Poniżej procedura IML:




    Co do dostarczania oprogramowania to dla komputerów mainframe dostarczano je na taśmach. ZTCP to zarówno PTFy jak i distribution libraries były na taśmach. Generalnie to "zwykłe" dyskietki (najzwyklejsze 3.5") w sektorze mainframe pojawiły się dopiero w czasach System 390, tam support element był laptopem działającym pod OS2 i miał zwykłą stację dyskietek. W tamtych czasach upowszechniły się także emulowane terminale (zwykłe PCty robiące za terminal, miały one często stacje dyskietek), wtedy można było już korzystać z bardzo popularnego do dzisiaj IND$FILE, czyli czegoś w rodzaju protokołu do transmisji plików pomiędzy wirtualnym terminalem a komputerem mainframe.

    Tak wygląda sesja wirtualnego terminala:
    Ku pamięci... zapomnianych pamięci, cz. 3.

    Tak wygląda stary dobry terminal 3290 (testowanie jednego z moich programów w REXX na terminalu pewnego Jankesa :-) ):
    Ku pamięci... zapomnianych pamięci, cz. 3.

    Urgon napisał:
    Było to zgodne z ich modelem biznesowym, gdzie systemy komputerowe były klientom wynajmowane, a nie odsprzedawane.

    Akurat firma IBM została zmuszona wyrokiem sądu do sprzedaży systemów. Chcieli tylko wynajmować, ale sądy stwierdziły że to niezgodne z prawem i IBM ostatecznie oferowała zarówno wynajem jak i sprzedaż systemów. Swoją drogą prawie każdy taki komputer mainframe miał 2 liczniki. Jeden zliczał czas wykonywania instrukcji, kiedy procesor pracował i nie znajdował się w 'wait state', za ten czas płacił klient. Drugi zliczał czas pracy podczas serwisowania.

    Urgon napisał:
    Napędy MicroDrive nie istniały zbyt długo i chyba nie występowały poza produktami Sinclair.

    A to w ogóle było coś takiego jak napęd dedykowany dla MicroDrive? ZTCP to te dyski były kompatybilne z kartami CF i pasowały tam gdzie działały zwykłe karty CF.
  • #8 20425872
    kotbury
    specjalista -automatyka bramowa
    Cytat:
    A to w ogóle było coś takiego jak napęd dedykowany dla MicroDrive?

    Były wyłącznie napędy dedykowane, ten system nie był zgodny z NICZYM innym
    https://pl.wikipedia.org/wiki/ZX_Microdrive
    Dla komputerków Sinclaira 8 bit wymagał dodatkowo przystawki Interface I (który podmieniał część ROMu i oprócz możliwości podpięcia w/w MicroDrive oferował standardowy port RS232 oraz firmowy interfejs sieciowy dla max 64 komputerków).
    Sinclair QL miał wbudowane 2 napędy MD ale system zapisu różnił się od stosowanego w ZX.
    Teoretycznie to była alternatywa dla FDD - napędy pracowały z prędkością 16 KB/s więc załadowanie pełnej pamięci Spektruma trwało 3 sekundy.
  • #9 20425988
    fotomh-s
    Poziom 24  
    Czyli mówimy o różnych MicroDrive ;-)
    Myślałem że chodziło o dyski twarde MicroDrive, małe dyski talerzowe kompatybilne z CF.
    Zbieżność nazw.
  • #10 20426027
    kotbury
    specjalista -automatyka bramowa
    Tak, tobie szło o to: https://pl.wikipedia.org/wiki/Microdrive
    Prawdę mówiąc nie wiedziałem, że takowe zegarki istnieją (w swojej historii wskoczyłem od razu na CF), ale ich istnienie jest dość logiczne - interfejs CF jest elektrycznie i logicznie zgodny z IDE (zresztą karty CF często robią za HDD w przemysłowych PC ). Ale pisownia ciut inna - te dyski to Microdrive, kasetki Sinclaira: MicroDrive
  • #11 20426205
    Urgon
    Poziom 38  
    AVE...

    @Fotomh-s

    Masz rację, wkradła się mi literówka, powinno być 2835, nie 2635. Błąd już poprawiłem.

    Co do dysków MicroDrive, to o nich zapomniałem. Głównie dlatego, że jako miniaturowe dyski twarde 1" mające zastąpić niezbyt wtedy pojemne karty CF żyły dość krótko, bo niecałą dekadę. Pamięci CF i SD szybko je przerosły, zaś ich mechaniczna natura czyniła je wrażliwymi na wstrząsy. Warto wspomnieć też o napędach 1,8", swego czasu stosowanych w przenośnych sprzęcie nagrywającym, "empetrójkach" i sub-notebookach. Ten format też nie przetrwał, bo był za delikatny, a pamięci flash go szybko przebiły. Co ciekawe, format 2,5" nadal ma się dobrze, choć i ten jest wypierany przez dyski SSD...
  • #12 20426233
    kris8888
    Poziom 39  
    Urgon napisał:
    W wielu miejscach wciąż się korzysta z dyskietek jako nośnika trwałego i bezpiecznego - nie mają żadnej ukrytej elektroniki, jak napędy Flash USB.

    Tak z ciekawości to gdzie korzysta się jeszcze z dyskietek? A co do trwałości to tu bym polemizował. Większość moich starych dyskietek 3,5" jest w tej chwili już nie do odczytania. I nie jest to kwestia napędu bo próbowałem w kilku różnych. Dyskietki były przechowywane raczej w dobrych warunkach a i tak czas zrobił swoje.
  • #13 20426259
    Urgon
    Poziom 38  
    AVE...

    Głównie w instytucjach państwowych. Kilka lat temu ZUS złożył dość duże zamówienie na dyskietki. W innych krajach też się je spotyka jako sposób na przenoszenie informacji bez używania intranetu czy VPN. Z roku na rok jest tego coraz mniej. Ponadto wiele maszyn przemysłowych, zwłaszcza CNC, wciąż używa dyskietek jako nośnika, i jak nie trzeba, to nikt tego nie rusza.

    Co do żywotności, to doświadczenie kolekcjonerów starych komputerów sugeruje jednak, iż dyskietki są dość trwałym nośnikiem. Ba, nawet te pozornie nieczytelne da się często odczytać wykorzystując niskopoziomowy dostęp do napędu i wielokrotne odczytywanie tych samych ścieżek, albo wręcz przerobiony napęd, gdzie ma się bezpośredni dostęp do sygnału z głowicy lub przedwzmacniacza. Gdzieś widziałem taki trik zastosowany wobec stacji 8".
  • #14 20426297
    fotomh-s
    Poziom 24  
    Dyskietki jeśli nie zostaną fizycznie uszkodzone potrafią być trwałe.
    Używane nadal np. do ładowania baz danych AIRAC i softu dla różnych systemów w wielu modelach samolotów Boeing.

    Urgon napisał:
    Ponadto wiele maszyn przemysłowych, zwłaszcza CNC, wciąż używa dyskietek jako nośnika, i jak nie trzeba, to nikt tego nie rusza.

    Czasami przerabiają stacje dyskietek na wersje "emulowane" korzystające z USB.
    Stare sterowania do CNC faktycznie często były na dyskietkach. Można także spotkać samplery i inne sprzęty muzyczne (syntezatory, czy nawet komputery automatyzacji konsolet studyjnych SSL), niektórzy do dzisiaj preferują taki stary sprzęt (starych konsolet studyjnych i syntezatorów nikt nie wyrzuca).
  • #15 20426597
    kris8888
    Poziom 39  
    Urgon napisał:
    Ponadto wiele maszyn przemysłowych, zwłaszcza CNC, wciąż używa dyskietek jako nośnika, i jak nie trzeba, to nikt tego nie rusza.

    Tak właśnie mi się przypomniało że jeszcze jakieś 10 lat temu miałem styczność z prawie nowym oscyloskopem cyfrowym Agilenta, który był wyposażony w stację dyskietek 3,5" do zapisu i przenoszenia danych pomiarowych. Mimo wszechobecnych już wtedy pamięci przenośnych typu flash. No ale teraz to już raczej takich oscyloskopów się nie robi.
  • #16 20426956
    kaem
    Poziom 29  
    fotomh-s napisał:
    Dyskietki jeśli nie zostaną fizycznie uszkodzone potrafią być trwałe.

    Tylko, że właśnie same napędy często uszkadzały dyskietki. Wystarczył jakiś pyłek na głowicy, by zarysować powierzchnię nośnika i uczynić nośnik nieczytelnym lub czytelnym z poważnymi błędami.
  • #18 20427845
    kaem
    Poziom 29  
    Dyskietki były idealne gdy trzeba było szybko wystartować system w celach diagnostycznych czy instalacyjnych. Np. fajne było, że obok plików startowych DOS-a, na dyskietce mieścił się też np. Norton Commander. Dzisiaj, w czasach partycji "recovery", to wszystko jest dużo bardziej skomplikowane.
  • #19 20427894
    stachu_l
    Poziom 37  
    Dyskietki, szczególnie te 5,25 360kB są świetne do oglądania zaćmienia Słońca dlatego ciągle je mam :-).
  • #20 20427961
    bratHanki
    Poziom 38  
    W firmie, w której pracowałem w latach '80 była Odra 1325, kilka przewijaków a
    do wprowadzania danych służyły kart perforowane a i niektóre dane do archiwizacji były zapisywane na tych papierowych kartach. Na jakiś czas przed moim odejściem zaczęto wdrażać system Mera 400. W nim oprócz taśm magnetycznych i dysków, jako nośnik danych była używana taśma perforowana.
  • #21 20428047
    stachu_l
    Poziom 37  
    bratHanki napisał:
    Na jakiś czas przed moim odejściem zaczęto wdrażać system Mera 400. W nim oprócz taśm magnetycznych i dysków, jako nośnik danych była używana taśma perforowana.
    Odra 13xx też miała taka szafkę z czytnikiem i dziurkaczem taśmy perforowanej ale może nie wszystkie konfiguracje były w niego wyposażone. Ja widziałem na praktyce przy Odrze 1305 ale normalnie nikt tego nie używał.
    Taśma perforowana była za to podstawą na laboratorium z Merą 305 - każdy zestaw miał perforator DT-105 (chyba S) i czytnik CT-1001.
    Wydaje mi się, że ta szafka od Odry miała te same mechanizmy plus układ rozwijania taśmy ze szpulki ale pewności nie mam.
  • #22 20428066
    elektryk112
    Poziom 27  
    Dane na płytce Minidisc są zapisane w takiej samej formie jak na płycie cd, czyli w postaci tzw. pitów. Odczyt i zapis laserem, a podgrzewany jest tylko obszar gdzie pada promień lasera podczas zapisu. https://www.minidisc.org/ieee_paper.html
    Amen.
  • #23 20428087
    Gizmoń
    Poziom 28  
    Urgon napisał:
    Każda ze szpul miała też własny silnik napędowy odwijający i zwijający taśmę wedle potrzeb. Poniżej szpul znajdowały się dwa pionowe kanały. Specjalna dmuchawa zasilana kolejnym silnikiem wysysała z nich powietrze przy dnie. W tych kanałach zwisały pętle taśmy odwinięte ze szpul. Kilka centymetrów poniżej zespołu głowic i kilka centymetrów od dna znajdowały się bariery optyczne, które kontrolowały silniki szpul - pętla taśmy zassana w dół przerywała te bariery. Jeśli dolna bariera została przerwana, szpula zwijała taśmę. Jeśli górna przestawała być przerwana, taśma była odwijana.

    Co do zasady się zgadza, ale w szczegółach było nieco inaczej. Inne były czujniki poziomu taśmy - nie optyczne a podciśnieniowe. Zapewnienie odpowiedniej dynamiki ruchu zwykłym włączaniem i wyłączaniem silnika też byłoby trudne. Problem ten rozwiązano bardzo sprytnie. Owszem, zastosowano dwa silniki, ale pracujące non-stop i służące do przewijania taśmy tylko w jednym kierunku (tj. jeden silnik tylko w lewo a drugi tylko w prawo). Za wybór kierunku odpowiadały zestawy sprzęgieł elektromagnetycznych. Można to zobaczyć na tym nagraniu (od 3:58):





    Warto wspomnieć, że czytniki taśm dziurkowanych miały podobny system "dozowania" taśmy. Z racji dużo niższej bezwładności szpulek z lekką, papierową taśmą, tu rzeczywiście każda szpulka miała własny silniczek bez żadnych sterowanych sprzęgieł. Czujnikiem poziomu taśmy było ramię napinacza współpracujące w dwoma przełącznikami.

    Ku pamięci... zapomnianych pamięci, cz. 3.
  • #24 20428126
    stachu_l
    Poziom 37  
    Gizmoń napisał:
    Owszem, zastosowano dwa silniki, ale pracujące non-stop i służące do przewijania taśmy tylko w jednym kierunku (tj. jeden silnik tylko w lewo a drugi tylko w prawo).
    Faktycznie w tej wersji IBM tak było ale w polskich PT-3 szpule miały swoje silniki i jeden silnik napędzał rolkę - była jedna na środku między komorami próżniowymi. Wszystkie silniki pracowały w dwukierunkowo. Chyba silnik od rolki napędowej był silnikiem tarczowym - miedzy zestawami silnych magnesów była tarcza z laminatu ze zwojami wykonanymi jako ścieżki drukowane. Taki silnik miał bardzo mały moment bezwładności i można było bez tych elektromagnesów (to co tak hałasuje na filmie a czasie testu odczyt zapis) zapewnić rozpędzenie i zatrzymanie taśmy chyba do 2,5m/s na odcinku przewidzianym norma jako przerwa międzyblokowa.
    Wydaje mi się, że w PT-3 czujniki w komorach podciśnieniowym były optyczne.
  • #25 20428141
    Urgon
    Poziom 38  
    AVE...

    Warto pamiętać, że IBM produkował różne napędy szpulowe w różnych latach i z różnymi rozwiązaniami. Ja opisałem jedno z nich, stosowane nie tylko przez IBM, ale też przez innych producentów...
  • #26 20428150
    fotomh-s
    Poziom 24  
    Swoją drogą w systemach IBM bardzo rzadko stosowano taśmę papierową. Dla System 360 i 370 był dostępny chyba przewijak na taśmę papierową, jednak prawie nikt z tego sprzętu nie korzystał. Nie wiem czy w ogóle istniały dziurkacze do taśmy papierowej dla tego systemu. Generalnie to taśma papierowa była trochę strzałem w płot.
    -Nie była łatwo czytelna dla człowieka jak karty papierowe (na których dane były zapisane poprzez otwory, jednak mogły być dodatkowo drukowane na samej karcie).
    -Była szersza od taśmy magnetycznej i miała ekstremalnie niską gęstość zapisu (gorszą miały chyba tylko karty papierowe).
    -Dosyć łatwo ulegała uszkodzeniu (więc czasami stosowano taśmy z innych materiałów niż zwykły papier).
    -Była jednokrotnego zapisu.
    -Była powolna w dziurkowaniu i dosyć powolna w odczycie (nawet na czytnikach optycznych ograniczeniem była zwyczajnie niska gęstość danych).
    Mimo tego wiele systemów korzystało z taśmy papierowej. Np. takie PDP standardowo miały często czytnik i dziurkacz.

    Jaką więc miała zaletę? Co ciekawe była jedna zaleta. Taką taśmę bardzo łatwo można było spalić. To była zaleta w przypadku trzymania kluczy szyfrujących one time pad na takiej taśmie.

    Co do taśmy magnetycznej to do dzisiaj stosuje się chociażby LTO.
  • #27 20428169
    Urgon
    Poziom 38  
    AVE...

    IBM generalnie nie używało taśm perforowanych - w końcu ich biznes opierał się o karty. Jest to wspomniane w pierwszej części. Taśma perforowana za to była popularna wśród zarówno wczesnych konstruktorów komputerów, jak i wśród innych producentów komputerów. W komunikacji dalekopisowej taśma perforowana była używana jako sposób na przekazywanie dużych ilości informacji szybciej, niż pozwalał na to mechanizm drukowania dalekopisu. O ile dobrze pamiętam, to w podcaście wspominałem o tym, że dla wczesnych komputerów używano dosłownie kawałków taśmy jako nośników funkcji - odcinki te były kopiowane, a z kopii oraz odcinków zaprogramowanych "ręcznie" na dziurkarce dosłownie sklejano program, który był potem kopiowany na nową taśmę. Taśmy można też było odczytywać automatycznie i drukować ich treść na dalekopisie lub dedykowanej drukarce. Wielką zaletą taśmy perforowanej jest to, że w razie upuszczenia trzeba ją zwijać, ale nie trzeba sortować, jak miało to miejsce w przypadku stosu kart perforowanych.

    BTW, firmy pokroju IBM czy Remington Rand oferowały dedykowane maszyny konwertujące dane z taśm i kart perforowanych na zapis na taśmie magnetycznej, oraz z taśmy magnetycznej na taśmę lub karty perforowane. Maszyny te były oczywiście niezależne od komputera - celem była integracja systemów elektromechanicznych sprzed ery komputerów i systemów komputerowych. Już wtedy też były wojny formatów...
  • #28 20428494
    bratHanki
    Poziom 38  
    Cytat:

    Wydaje mi się, że w PT-3 czujniki w komorach podciśnieniowym były optyczne

    Już nie pamiętam jakie to były przewijaki bo minęło 40 lat ale czujniki położenia taśmy w kieszeniach próżniowych były na 100% optyczne. Do dzisiaj mam takie dwa "pamiątkowe" fototranzystory i co ciekawe, miały wyprowadzoną bazę, która w tym zastosowaniu jednak wisiała w powietrzu. W razie awarii dolnego czujnika potrafiło zasypać taśmą całą kieszeń.
  • #29 20428552
    stachu_l
    Poziom 37  
    Urgon napisał:
    W komunikacji dalekopisowej taśma perforowana była używana jako sposób na przekazywanie dużych ilości informacji szybciej, niż pozwalał na to mechanizm drukowania dalekopisu.
    Prędkości transmisji raczej były ustalone i mechanizm dalekopisu mógł drukować z pełną prędkością bo tak to działało przy odbiorze ale zapis na taśmę pozwalał na przygotowanie całej treści wiadomości teleksowej i potem automatyczne wysłanie z maksymalna prędkością a nie oczekiwanie na maszynistkę - miało znaczenie szczególnie w połączeniach międzynarodowych - płatne od czasu połączenia.
    Druga zaleta - przygotowana wiadomość z taśmy można było wydrukować i sprawdzić przed wysłaniem.
    fotomh-s napisał:
    -Nie była łatwo czytelna dla człowieka jak karty papierowe (na których dane były zapisane poprzez otwory, jednak mogły być dodatkowo drukowane na samej karcie).
    Są ludzie i ludziska. Na karcie z samych dziurek łatwo odczytać cyfry, z literami trochę trzeba się zastanowić a znaki specjalne które miały nawet trzy dziurki w kolumnie to już w zasadzie nieczytelne. Na nadruk patrzę z perspektywy moich doświadczeń z politechniki - tasiemki barwiące miały przeważnie duży przebieg i te znaki były ledwo widoczne. Dodatkowo na sali z maszynami do dziurkowania były dwa typy maszyn - w kodzie ODRA i RIAD(IBM 360) i czasem jak trzeba było skopiować ileś kart a dziurkarki od danej maszyny były zajęte to kopiowało się na drugiej - w zasadzie dziurki się kopiowały ale na górze znaki były drukowane dla tej drugiej maszyny - cyfry i litery OK ale już nawiasy nie koniecznie - dziwnie taki program wyglądał.
    Z drugiej strony jeden z prowadzących zajęcia na MERA 305 wskazywał błędy w programach studentów na taśmie papierowej - procesor MERY Momik 8B miał 35 kodów rozkazów i organizacje 8 bitową więc na taśmie każdy rządek to jedno słowo w pamięci - jeden bajt. Gość brał taśmę i mówił - tu jest błąd, powinna być inna wartość albo inny rozkaz.
    To tyle anegdot o czytelności nośników.
  • #30 20428770
    sanfran
    Specjalista Sieci, Internet
    Końcówka lat 80 na wydziale Informacji Naukowo Technicznej Uniwersytetu Śląskiego.
    Do programowania komputera używało się kart perforowanych. Jedna karta - jedna linia programu - do 80 znaków.
    Wynik „drukowany” na taśmie w postaci dziurek. Raz na tydzień zawodziło się to do pobliskiego ZUSu (o ile dobrze pamietam) gdzie był czytnik taśm i drukarka wierszowa. Czyli co najmniej tydzień oczekiwania na wyniki.

    W roku ’90 lub ’91 nastało NOWE! Wstawiono na salę 9 sztuk PC XT z dwoma czytnikami (nie cierpię tego słowa na N) 5.25” 360KB. Sprzęty chyba nie miały HD, ale tego już nie pamietam.

Podsumowanie tematu

Dyskusja koncentruje się na historii i ewolucji technologii pamięci w komputerach, w tym na zapomnianych nośnikach danych, takich jak dyskietki, taśmy magnetyczne, oraz napędy magnetooptyczne. Uczestnicy wymieniają różne typy pamięci, ich trwałość oraz zastosowania w przeszłości i obecnie. Wspomniane są także problemy związane z trwałością nośników, takie jak uszkodzenia spowodowane przez napędy. Dyskusja dotyka również zastosowań dyskietek w przemyśle, w tym w maszynach CNC oraz w sprzęcie muzycznym. Uczestnicy podkreślają znaczenie technologii, które zniknęły z rynku, oraz ich wpływ na rozwój komputerów.
Podsumowanie wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA