Sprzęt jak na obrazku po lewej. Można powiedzieć, że mało praktyczny - może mierzyć tylko prąd (AC i DC), ale taki głupi to on nie jest, a powinni go docenić, jak mi się wydaje, przede wszystkim elektrycy nadzoru ruchu fabryki, zakładu i wszędzie tam, gdzie wskazany jest szybki i bezproblemowy pomiar prądu w rozdzielni na danej fazie.
Miernik umożliwia także lokalizację przewodów pod napięciem - co ostatnio rozpowszechniło się do tego stopnia, ze tę opcję posiadają nawet niedrogie mierniki uniwersalne.
Na początek striptiz - kilka fotek z wnętrza:
wystarczy odkręcić dwa plastowkręty i zdjąć tylną pokrywę, by zorientować się o dość dużym "upakowaniu" wewnątrz elementów:
Niestety - "serce" miernika w postaci "kleksa" - układ scalony naniesiony wprost na powierzchnię płytki drukowanej zabezpieczony kleksem (stąd potoczna nazwa) tworzywa.
Jak pisałem - upakowanie (jak na "zwykły amperomierz") dość spore.
To, co najciekawsze to właśnie "widełki" - w sumie zapewne konstrukcja zbliżona do tej znanej z mierników cęgowych, jednak ze względu na kształt i wielkość wygodniejsze w używaniu (zwłaszcza w szafach czy rozdzielniach elektrycznych).
Myślałem, że uda mi się pokazać wnętrze widełek, ale - niestety... Po odkręceniu plastowkręta (a wszystko wskazywało na to, że widełki są złożone z dwóch połówek skręconych na jeden wkręt) obie części trzymały się mocno; na tyle mocno, że zrezygnowałem, bojąc się, że uszkodzę (nie mój) miernik. Ewentualnym posiadaczom też nie radzę próbować - co prawda nie kosztuje fortuny, niemniej jednak szkoda, by było...
Obudowa dość prosta w demontażu (przy ewentualnej potrzebie wyczyszczenia) umożliwia dostanie się do płytki głównej. W razie, gdyby ktoś chciał - jak ja - odłączyć przed wyjęciem płyty głównej widełki, muszę ostrzec - sama taśma łączeniowa cienka i delikatna, ale na końcówce wciskanej w gniazdo podklejona/pogrubiona i siedzi w gnieździe bardzo mocno. Trzeba uważać, by nie zniszczyć połączeniowej taśmy elastycznej (co jest dość trudne ze względu na słaby dostęp) i lepiej jednak odkręcić widełki i wyjąć całość - płytę z wiszącymi na taśmie widełkami. Też jest to ryzykowne - wymaga ostrożności podczas manewrowania płytką - ale mimo wszystko bezpieczniejsze. Sama płyta główna mocowana jest dużą ilością małych plastowkrętów do przedniej części korpusu obudowy (plus jeden większy mocujący widełki). Przy tej okazji chciałbym przypomnieć, że aby nie zniszczyć już wygniecionego pierwotnie gwintu, gdy chcemy wkręcić na powrót wkręt - NIE ZACZYNAJMY OD RAZU GO WKRĘCAĆ! MOŻE NIE TRAFIĆ W JUŻ ISTNIEJĄCĄ NITKĘ GWINTU i, co prawda wkręcić nam się uda, ale przy ewentualnej potrzebie kolejnego czyszczenia okaże się, że po prostu nie będzie trzymać. Dlatego też należy najpierw powoli (lekko dociskając wkręt wkrętakiem) cofnąć - obrócić w lewo wkręt, aż poczujemy, że zeskoczył z nitki gwintu. Dopiero teraz zmieniamy kierunek obrotów i wkręcamy śrubkę. Gwarantuję, że postępując w ten sposób nawet dziesiąte odkręcenie śrubki nie spowoduje uszkodzenia gwintu. Warunek - "trafienie w oryginalną nitkę" - niestety czasem wkręt robi "podwójną nitkę" gwintu; łatwo do wyczuć, gdy podczas wkręcania po ok. 1/2 obrotu zwiększy się wyraźnie opór, znaczy to, że nie trafiliśmy w tę nitkę co trzeba i należy spróbować raz jeszcze. W wypadku, gdy trafimy w nitkę za pierwszym razem, opór podczas wkręcania będzie w miarę równomierny aż do całkowitego dokręcenia śruby.
To taka "porada Starego Serwisanta" - być może większość Kolegów zna już tę metodę i stosuje, jednak z tego, co zdołałem zauważyć wielu "Młodych Zdolnych" nie wie o tym i... potem mają kłopot. Tylko dlatego wtrąciłem tę poradę.
Na szczęście klapka baterii (jak widać wyżej) jest mocowana na jedną śrubkę M3 i tam nie ma problemu opisanego wcześniej. Przy okazji - na pokrywce baterii producent zamieścił informację o wymaganej ostrożności podczas wymiany baterii... Gdyby ktoś nie wiedział - należy po wymianie zamknąć klapkę dokręcając śrubkę. Oczywiście podczas wkładania nowych baterii należy zwrócić uwagę na kierunek umieszczania baterii - jest w tym celu odpowiedni rysunek widoczny po wyjęciu starych ogniw.
Sam amperomierz z założenia raczej nie jest przeznaczony do pomiaru małych prądów; jednak (jak widać) z prądem stałym o wartości raptem ok. 0,2-4 amperów problemu nie miał (niestety mój zasilacz nie może oddać więcej niż te 4 A).
Tryby pomiaru są wywoływane kolejnym wciśnięciem klawisza "SELECT" i dodatkowo na ekraniku pojawia się stosowne oznaczenie:
Ostanie zdjęcie pokazuje oznaczenie trybu poszukiwania przewodów pod napięciem.
Po wykryciu pola elektromagnetycznego odzywa się modulowany dźwięk "piszczyka" i dodatkowo miga czerwona lampka (LED oczywiście) ponad okienkiem wyświetlacza. Z tego, co zdołałem zauważyć, sam "szukacz" jest bardzo czuły - na tyle czuły, że w moim kąciku, gdzie kabli pod napięciem TROCHĘ jest (chociażby zasilanie monitora, kabel USB, podświetlenie klawiatury i lampy oświetlenia roboczego) trudno mi było znaleźć miejsce na biurku, gdzie alarm by się nie włączał...
Dopiero nieco lepiej udało mi się pokazać działanie przy LED podświetlenia klawiatury:
Na samych widełkach oznaczenia miejsca, w którym powinien znaleźć się przewód podczas pomiaru prądu i sposób (nie miałem pod ręką rozdzielni, więc improwizowałem tylko, by unaocznić o co chodzi z tą "wygodą pomiaru") umieszczenia widełek na przewodach bezpiecznika tablicowego (bez szyny, bo nie miałem - przepraszam malkontentów).
Pomiar prądu AC - niestety nie miałem pod ręką innej możliwości, dlatego też trafo TS 50/26, a napięcie na wtórnej stronie obciążonej opornością 8 omów - mierzone - ok. 13,5V - prąd jak widać poniżej:
Czułość w funkcji wykrywania przewodów pod napięciem na tyle duża, że wykrywa już z odległości ok. 30 cm (!) w linii prostej od kabla czy transformatora pod napięciem.
Dane techniczne zaczerpnięte z aukcji:
Odstęp pomiędzy widełkami jest na tyle duży, że mieści się nawet gruby (średnica przewodu w izolacji do 10mm) przewód.
Wyświetlacz jest wystarczająco czytelny, a możliwość włączenia podświetlenia umożliwia pracę z miernikiem nawet w niedoświetlonych miejscach.
Dość ciekawa funkcja ukryta jest pod klawiszem REEL/ZERO - np. po aktywowaniu podczas pomiaru opcji ZERO (na wyświetlaczu pokazuje się napis) mamy możliwość porównywania prądów np. na kilku obwodach zasilanych z akumulatora. Podczas pomiaru na kolejnym przewodzie miernik pokaże RÓŻNICĘ pomiędzy prądem zmierzonym poprzednio a mierzonym obecnie. Opcja REEL umożliwia ten sam pomiar względny, ale dla AC. Wyłączenie miernika możliwe jest klawiszem ON lub nastąpi samoczynnie po upływie ok. 30 minut.
Pozdrawiam.
Miernik umożliwia także lokalizację przewodów pod napięciem - co ostatnio rozpowszechniło się do tego stopnia, ze tę opcję posiadają nawet niedrogie mierniki uniwersalne.
Na początek striptiz - kilka fotek z wnętrza:
wystarczy odkręcić dwa plastowkręty i zdjąć tylną pokrywę, by zorientować się o dość dużym "upakowaniu" wewnątrz elementów:
Niestety - "serce" miernika w postaci "kleksa" - układ scalony naniesiony wprost na powierzchnię płytki drukowanej zabezpieczony kleksem (stąd potoczna nazwa) tworzywa.
Jak pisałem - upakowanie (jak na "zwykły amperomierz") dość spore.
To, co najciekawsze to właśnie "widełki" - w sumie zapewne konstrukcja zbliżona do tej znanej z mierników cęgowych, jednak ze względu na kształt i wielkość wygodniejsze w używaniu (zwłaszcza w szafach czy rozdzielniach elektrycznych).
Myślałem, że uda mi się pokazać wnętrze widełek, ale - niestety... Po odkręceniu plastowkręta (a wszystko wskazywało na to, że widełki są złożone z dwóch połówek skręconych na jeden wkręt) obie części trzymały się mocno; na tyle mocno, że zrezygnowałem, bojąc się, że uszkodzę (nie mój) miernik. Ewentualnym posiadaczom też nie radzę próbować - co prawda nie kosztuje fortuny, niemniej jednak szkoda, by było...
Obudowa dość prosta w demontażu (przy ewentualnej potrzebie wyczyszczenia) umożliwia dostanie się do płytki głównej. W razie, gdyby ktoś chciał - jak ja - odłączyć przed wyjęciem płyty głównej widełki, muszę ostrzec - sama taśma łączeniowa cienka i delikatna, ale na końcówce wciskanej w gniazdo podklejona/pogrubiona i siedzi w gnieździe bardzo mocno. Trzeba uważać, by nie zniszczyć połączeniowej taśmy elastycznej (co jest dość trudne ze względu na słaby dostęp) i lepiej jednak odkręcić widełki i wyjąć całość - płytę z wiszącymi na taśmie widełkami. Też jest to ryzykowne - wymaga ostrożności podczas manewrowania płytką - ale mimo wszystko bezpieczniejsze. Sama płyta główna mocowana jest dużą ilością małych plastowkrętów do przedniej części korpusu obudowy (plus jeden większy mocujący widełki). Przy tej okazji chciałbym przypomnieć, że aby nie zniszczyć już wygniecionego pierwotnie gwintu, gdy chcemy wkręcić na powrót wkręt - NIE ZACZYNAJMY OD RAZU GO WKRĘCAĆ! MOŻE NIE TRAFIĆ W JUŻ ISTNIEJĄCĄ NITKĘ GWINTU i, co prawda wkręcić nam się uda, ale przy ewentualnej potrzebie kolejnego czyszczenia okaże się, że po prostu nie będzie trzymać. Dlatego też należy najpierw powoli (lekko dociskając wkręt wkrętakiem) cofnąć - obrócić w lewo wkręt, aż poczujemy, że zeskoczył z nitki gwintu. Dopiero teraz zmieniamy kierunek obrotów i wkręcamy śrubkę. Gwarantuję, że postępując w ten sposób nawet dziesiąte odkręcenie śrubki nie spowoduje uszkodzenia gwintu. Warunek - "trafienie w oryginalną nitkę" - niestety czasem wkręt robi "podwójną nitkę" gwintu; łatwo do wyczuć, gdy podczas wkręcania po ok. 1/2 obrotu zwiększy się wyraźnie opór, znaczy to, że nie trafiliśmy w tę nitkę co trzeba i należy spróbować raz jeszcze. W wypadku, gdy trafimy w nitkę za pierwszym razem, opór podczas wkręcania będzie w miarę równomierny aż do całkowitego dokręcenia śruby.
To taka "porada Starego Serwisanta" - być może większość Kolegów zna już tę metodę i stosuje, jednak z tego, co zdołałem zauważyć wielu "Młodych Zdolnych" nie wie o tym i... potem mają kłopot. Tylko dlatego wtrąciłem tę poradę.
Na szczęście klapka baterii (jak widać wyżej) jest mocowana na jedną śrubkę M3 i tam nie ma problemu opisanego wcześniej. Przy okazji - na pokrywce baterii producent zamieścił informację o wymaganej ostrożności podczas wymiany baterii... Gdyby ktoś nie wiedział - należy po wymianie zamknąć klapkę dokręcając śrubkę. Oczywiście podczas wkładania nowych baterii należy zwrócić uwagę na kierunek umieszczania baterii - jest w tym celu odpowiedni rysunek widoczny po wyjęciu starych ogniw.
Sam amperomierz z założenia raczej nie jest przeznaczony do pomiaru małych prądów; jednak (jak widać) z prądem stałym o wartości raptem ok. 0,2-4 amperów problemu nie miał (niestety mój zasilacz nie może oddać więcej niż te 4 A).
Tryby pomiaru są wywoływane kolejnym wciśnięciem klawisza "SELECT" i dodatkowo na ekraniku pojawia się stosowne oznaczenie:
Ostanie zdjęcie pokazuje oznaczenie trybu poszukiwania przewodów pod napięciem.
Po wykryciu pola elektromagnetycznego odzywa się modulowany dźwięk "piszczyka" i dodatkowo miga czerwona lampka (LED oczywiście) ponad okienkiem wyświetlacza. Z tego, co zdołałem zauważyć, sam "szukacz" jest bardzo czuły - na tyle czuły, że w moim kąciku, gdzie kabli pod napięciem TROCHĘ jest (chociażby zasilanie monitora, kabel USB, podświetlenie klawiatury i lampy oświetlenia roboczego) trudno mi było znaleźć miejsce na biurku, gdzie alarm by się nie włączał...
Dopiero nieco lepiej udało mi się pokazać działanie przy LED podświetlenia klawiatury:
Na samych widełkach oznaczenia miejsca, w którym powinien znaleźć się przewód podczas pomiaru prądu i sposób (nie miałem pod ręką rozdzielni, więc improwizowałem tylko, by unaocznić o co chodzi z tą "wygodą pomiaru") umieszczenia widełek na przewodach bezpiecznika tablicowego (bez szyny, bo nie miałem - przepraszam malkontentów).
Pomiar prądu AC - niestety nie miałem pod ręką innej możliwości, dlatego też trafo TS 50/26, a napięcie na wtórnej stronie obciążonej opornością 8 omów - mierzone - ok. 13,5V - prąd jak widać poniżej:
Czułość w funkcji wykrywania przewodów pod napięciem na tyle duża, że wykrywa już z odległości ok. 30 cm (!) w linii prostej od kabla czy transformatora pod napięciem.
Dane techniczne zaczerpnięte z aukcji:
Odstęp pomiędzy widełkami jest na tyle duży, że mieści się nawet gruby (średnica przewodu w izolacji do 10mm) przewód.
Wyświetlacz jest wystarczająco czytelny, a możliwość włączenia podświetlenia umożliwia pracę z miernikiem nawet w niedoświetlonych miejscach.
Dość ciekawa funkcja ukryta jest pod klawiszem REEL/ZERO - np. po aktywowaniu podczas pomiaru opcji ZERO (na wyświetlaczu pokazuje się napis) mamy możliwość porównywania prądów np. na kilku obwodach zasilanych z akumulatora. Podczas pomiaru na kolejnym przewodzie miernik pokaże RÓŻNICĘ pomiędzy prądem zmierzonym poprzednio a mierzonym obecnie. Opcja REEL umożliwia ten sam pomiar względny, ale dla AC. Wyłączenie miernika możliwe jest klawiszem ON lub nastąpi samoczynnie po upływie ok. 30 minut.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY
