Witam wszystkich.
Wczoraj byli u mnie Panowie, na zlecenie zarządcy wspólnoty mieszkaniowej, żeby sprawdzić uziemienie w łazience i kuchni. Bo przepisy się zmieniły i takie okresowe badania są potrzebne itd... ale do rzeczy. W łazience wszystko ok. Natomiast w kuchni urządzenie pokazało BRAK uziemienia. Po rozkręceniu gniazdka okazało się, że do gniazdka dochodzą trzy przewody L, N i PE. Lecz najprawdopodobniej PE "wisi" gdzieś w powietrzu bo na PE próbówka lekko się zaświeca. A cęgówka między L a PE pokazuje jakieś ~6mV. Nowej instalacji nie chce ciągnąć ponieważ remont całej kuchni miałem 2 miesiące temu. I stąd moje pytanie:
Czy jeśli całkowicie odłączę od gniazda PE i zrobię mostek od N do miejsca PE w gniazdku (tak jak kiedyś robiło się to przy instalacjach dwu żyłowych) to czy "to urządzenie badawcze" pokaże, że jest wszystko OK? I czy takie rozwiązanie jest w ogóle bezpieczne? (Na pewno średnio zgodne ze sztuką)
Do gniazdka podłączona jest tylko lodówka i radio. Dzięki za podpowiedzi. Pozdrawiam.
Wczoraj byli u mnie Panowie, na zlecenie zarządcy wspólnoty mieszkaniowej, żeby sprawdzić uziemienie w łazience i kuchni. Bo przepisy się zmieniły i takie okresowe badania są potrzebne itd... ale do rzeczy. W łazience wszystko ok. Natomiast w kuchni urządzenie pokazało BRAK uziemienia. Po rozkręceniu gniazdka okazało się, że do gniazdka dochodzą trzy przewody L, N i PE. Lecz najprawdopodobniej PE "wisi" gdzieś w powietrzu bo na PE próbówka lekko się zaświeca. A cęgówka między L a PE pokazuje jakieś ~6mV. Nowej instalacji nie chce ciągnąć ponieważ remont całej kuchni miałem 2 miesiące temu. I stąd moje pytanie:
Czy jeśli całkowicie odłączę od gniazda PE i zrobię mostek od N do miejsca PE w gniazdku (tak jak kiedyś robiło się to przy instalacjach dwu żyłowych) to czy "to urządzenie badawcze" pokaże, że jest wszystko OK? I czy takie rozwiązanie jest w ogóle bezpieczne? (Na pewno średnio zgodne ze sztuką)
Do gniazdka podłączona jest tylko lodówka i radio. Dzięki za podpowiedzi. Pozdrawiam.