Witam.
Piszę z problemem. Wczoraj rano auto normalnie odpaliło i pracowało. Po wyjściu z pracy chciałem odpalić auto, kręcić kręciło ale nie odpaliło.
Myślałem, że to akumulator bo pomógł rozruch z kabli. Auto pracowało 30 min na postoju i 8km przejazdu do miejsca zamieszkania.
Na parkingu auto pracowało jeszcze 10 min. Po zgaszeniu auta znowu nie odpalało i sposób wymieniony wyżej pomógł ponownie. Po 40 min pracy, zapaliła mi się kontrolka ładowania. Czy to może być sprzęgiełko alternatora, (można było je usłyszeć spod maski, planowałem wymienić) czy raczej regulator napięcia?
Piszę z problemem. Wczoraj rano auto normalnie odpaliło i pracowało. Po wyjściu z pracy chciałem odpalić auto, kręcić kręciło ale nie odpaliło.
Myślałem, że to akumulator bo pomógł rozruch z kabli. Auto pracowało 30 min na postoju i 8km przejazdu do miejsca zamieszkania.
Na parkingu auto pracowało jeszcze 10 min. Po zgaszeniu auta znowu nie odpalało i sposób wymieniony wyżej pomógł ponownie. Po 40 min pracy, zapaliła mi się kontrolka ładowania. Czy to może być sprzęgiełko alternatora, (można było je usłyszeć spod maski, planowałem wymienić) czy raczej regulator napięcia?