Witam, jestem tu nowy może więc miejsce nie te, ale w czym problem?
Kilka dni temu mój koleos I (2,0 dci z 2009 r.) przestał reagować na przycisk start/stop. Dzień wcześniej jeździł odpalał kilka razy dziennie, zgasiłem go normalnie - jak do tej pory, czyli sprzęgło i start/stop. Następnego dnia już nie odpalił. Rozrusznik w ogóle nie chciał się zakręcić - żadnego znaku "życia". Rozładowany akumulator - pierwszy pomysł - więc akumulator do ładowania. Po naładowaniu - mam w miarę prosty tester stanu naładowania akumulatora - sytuacja bez zmian, czyli żadnej reakcji (świeciły się tylko kontrolki filtra DPF, silnika i jakiś klucz (związane z hamulcem awaryjnym automatycznym - tyle, że ten zaciągał się i zwalniał nie blokując samochodu), ale świeciły się też wcześniej i samochód jeździł "bezproblemowo". Podłączyłem dwa inne akumulatory na pewno naładowane o podobnej pojemności i bez zmian. Drugi pomysł - padł rozrusznik... Wymieniłem na nowy - odpalił (hurra), pojeździłem 2 dni i to samo - nie odpala. Może bateria w karcie "wolne ręce" zużyta i nie emituje wystarczająco mocnego sygnału. Wymieniłem więc ją na nową (energizer) i nic. Na drugiej karcie tak samo - nic, żadnego znaku "życia". Zawiozłem na lawecie do mechanika, u którego zwykle naprawiam samochody. Tam podpięli go do ich skanera błędów OBD II. Wyświetliły się tylko błędy, z którymi auto już wcześniej jeździło (w poniedziałek wieczorem mogę mieć numery tych błędów, bo ich nie zapamiętałem, ale jak napisałem auto już kilka tygodni z nimi bez problemu jeździło). Podłączyli więc rozrusznik bezpośrednio do akumulatora w tym aucie, przycisk start/stop ... i odpalił od razu ... czyli rozrusznik sprawny, akumulator też, paliwo dochodzi... Coś blokuje zapłon chyba po stronie elektroniki. Bezpieczniki sprawdzone - sprawne (w kabinie i w komorze silnika). Nie było żadnego wypadku, uderzenia, żeby jakiś immobilajzer miał powód unieruchomić auto. Immobilajzer chyba fabryczny, bo od kiedy mam tego koloes'a niczego takiego nie montowałem. Obecnie auto stoi na warsztacie i czeka na pomysł co z nim zrobić. Złomowanie to nie jest rozwiązanie - jeżdżą starsze renówki... Czy ktoś miał już podobny kłopot lub wie jak go rozwiązać,... Bardzo proszę o możliwie szybką reakcję. Przepraszam również za ewentualne błędy merytoryczne w tekście - nie jestem mechanikiem.
Pozdrawiam, Chemistscars.
Kilka dni temu mój koleos I (2,0 dci z 2009 r.) przestał reagować na przycisk start/stop. Dzień wcześniej jeździł odpalał kilka razy dziennie, zgasiłem go normalnie - jak do tej pory, czyli sprzęgło i start/stop. Następnego dnia już nie odpalił. Rozrusznik w ogóle nie chciał się zakręcić - żadnego znaku "życia". Rozładowany akumulator - pierwszy pomysł - więc akumulator do ładowania. Po naładowaniu - mam w miarę prosty tester stanu naładowania akumulatora - sytuacja bez zmian, czyli żadnej reakcji (świeciły się tylko kontrolki filtra DPF, silnika i jakiś klucz (związane z hamulcem awaryjnym automatycznym - tyle, że ten zaciągał się i zwalniał nie blokując samochodu), ale świeciły się też wcześniej i samochód jeździł "bezproblemowo". Podłączyłem dwa inne akumulatory na pewno naładowane o podobnej pojemności i bez zmian. Drugi pomysł - padł rozrusznik... Wymieniłem na nowy - odpalił (hurra), pojeździłem 2 dni i to samo - nie odpala. Może bateria w karcie "wolne ręce" zużyta i nie emituje wystarczająco mocnego sygnału. Wymieniłem więc ją na nową (energizer) i nic. Na drugiej karcie tak samo - nic, żadnego znaku "życia". Zawiozłem na lawecie do mechanika, u którego zwykle naprawiam samochody. Tam podpięli go do ich skanera błędów OBD II. Wyświetliły się tylko błędy, z którymi auto już wcześniej jeździło (w poniedziałek wieczorem mogę mieć numery tych błędów, bo ich nie zapamiętałem, ale jak napisałem auto już kilka tygodni z nimi bez problemu jeździło). Podłączyli więc rozrusznik bezpośrednio do akumulatora w tym aucie, przycisk start/stop ... i odpalił od razu ... czyli rozrusznik sprawny, akumulator też, paliwo dochodzi... Coś blokuje zapłon chyba po stronie elektroniki. Bezpieczniki sprawdzone - sprawne (w kabinie i w komorze silnika). Nie było żadnego wypadku, uderzenia, żeby jakiś immobilajzer miał powód unieruchomić auto. Immobilajzer chyba fabryczny, bo od kiedy mam tego koloes'a niczego takiego nie montowałem. Obecnie auto stoi na warsztacie i czeka na pomysł co z nim zrobić. Złomowanie to nie jest rozwiązanie - jeżdżą starsze renówki... Czy ktoś miał już podobny kłopot lub wie jak go rozwiązać,... Bardzo proszę o możliwie szybką reakcję. Przepraszam również za ewentualne błędy merytoryczne w tekście - nie jestem mechanikiem.
Pozdrawiam, Chemistscars.